poniedziałek, 2 lutego 2026

ks. Robert Skrzypczak : Pokora to jest Prawda

🕯️ Chorał gregoriański na Gromniczną 2 lutego | Benedyktyni śpiewają pieśni ku Matce Bożej...

 

Gromnica zgasła.

 

Gromnica zgasła.

Już kiedyś tą historią się podzieliłem. Jednak 2-go lutego każdego roku szczególnie pojawia się w mojej pamięci.
Gromnica przypomina mi zawsze jedno wydarzenie z początków mojego kapłaństwa, a więc sprzed kilku lat.
W dniu święta Ofiarowania Pańskiego tradycyjnie poświęciłem świece. Potem po Mszy Świętej rozmawiałem z bardzo sympatyczną staruszką, która trzymała w ręce niewielką gromnicę. Zwróciłem na nią uwagę: „Ta gromnica to chyba już wiekowa”. Odpowiedziała mi, że faktycznie ma długą historię i jest dla niej bardzo ważna.
Właśnie przy tej gromnicy odchodziła jej babcia, tata, siostra, a mama umierając sama trzymała ją w ręce. Na koniec opowieści dodała: „Chciałabym, żeby przy mnie też ktoś ją zapalił”.
Minęło kilka miesięcy, może pół roku. Od jakiegoś czasu wspomniana kobieta nie pojawiała się w kościele. Któregoś wieczoru zadzwonił jej syn z prośbą, abym przyjechał do mamy z ostatnią posługą, bo prawdopodobnie niebawem umrze. Wziąłem święte oleje, Pana Jezusa i pojechałem.
Na miejscu okazało się, że jest już nieprzytomna. Pomodliłem się nad nią wspólnie z rodziną i tuż przed udzieleniem sakramentu namaszczenia zobaczyłem na książkach tą małą gromnicę, którą kilka miesięcy wcześniej miała ze sobą w kościele. Przypomniałem sobie jej słowa: „Chciałabym, żeby przy mnie też ktoś ją zapalił”

Od razu powiedziałem synowi, aby ją zapalił. I razem z gromnicą rozświetliły się oczy kobiety. Popatrzyła na mnie i powiedziała cichym głosem: „chcę spowiedzi”. Naturalnie spełniłem jej życzenie.

Potem namaściłem ją i udzieliłem Komunii Świętej. Modliliśmy się jeszcze przez chwilę. Okazało się, że knot w gromnicy nie był dociągnięty do końca i w pewnym momencie zaczęła gasnąć.

Staruszka do końca wpatrywała się w jej światło. To było tak przejmujące, że w końcu zamilknęliśmy wszyscy, a łzy same cisnęły się do oczu.

W pewnym momencie kobieta powiedziała ostatnie słowa, cały czas wpatrzona w gromnicę: „Mateczko kochana, już czas”. I gdy zamknęła oczy, gromnica zgasła.

Ks. Tomasz Białoń.

2 lutego – Święto Ofiarowania Pańskiego, znane też jako święto Matki Bożej Gromnicznej

 

Święćmy gromnice. Sakramentalia zbliżają do Boga 

Dziś święto Ofiarowania Pańskiego 

2 lutego – Święto Ofiarowania Pańskiego, znane też jako święto Matki Bożej Gromnicznej

W święto Ofiarowania Pańskiego, zwane u nas świętem Matki Bożej Gromnicznej w kościołach poświęca się gromnice. Świece wykonane z pszczelego wosku, zwane gromnicami, często zapala się, kiedy nadciągają gwałtowne burze, gradowe nawałnice, wybuchają pożary, grozi powódź, a także w chwili odchodzenia bliskich do wieczności. Są one znakiem obecności mocy Chrystusa – symbolem Światłości, w której blasku widzi się się wszystko oczyma wiary

Modlitwa na uroczystość Matki Bożej Gromnicznej

W dniu tym widziała św Mechtylda Najświętszą Maryję Pannę z królewskim Dzieciątkiem Jezus na ręku, ubranym w szatę niebieską i przyozdobioną złotymi kwiatami. Na piersiach, koło szyi i rąk miało wypisane Imię Jezus. Dowiedziała się też, jak powinniśmy się modlić do Matki Jezusa w sposób niżej podany:

1. Najgodniejsza Panno Maryjo, przypominam Ci tę niewysłowioną radość, w której od urodzenia Twego Syna oczekiwałaś tego dnia pełnego radości, w którym Bogu Ojcu wolno Ci było ofiarować Twego i Jego Syna, przez Którego, dla Którego i w Którym przyjął Bóg wszystkie ofiary od początku świata. Proszę Cię, racz mi wyjednać, abym z serdecznym pożądaniem pragnęła oglądać Go kiedyś w niebie. Amen.
Zdrowaś Maryjo….

2. O Przebłogosławiona Panno Maryjo, przypominam Ci to najgodniejsze przygotowanie, którem Siebie i Syna Twego przygotowałaś i w Sercu Twem obmyślałaś, jakimi słowy i w jakiej czci ofiarować masz Twego Syna ukochanego Ojcu Przedwiecznemu ku Jego chwale najwyższej i ku pożytkowi całego świata. Proszę Cię, racz mi wyjednać, abym się godnie przygotowała na ostatnią chwilę życia mego. Amen.
Zdrowaś Maryjo…..

3. O czci najgodniejsza Panno Maryjo, przypominam Ci to gorące nabożeństwo i tę wdzięczność, z jaką położyłaś Syna Twego na ołtarz i wyraziłaś Ojcu Wiecznemu podziękowanie, że ze wszystkich niewiast Ciebie wybrał na Matkę jednorodzonego Syna Swego, poczem ofiarowałaś Go z taką pobożnością, że choćby kto pobożność wszystkich Świętych do jednego zjednoczył serca ludzkiego, nie mogłaby jeszcze dorównać pobożności Twojej. Proszę Cię, racz ofiarować dziś tegoż Syna Twego za mnie i za wszystkich, za których modlić się powinnam, abyśmy otrzymali zbawienie wieczne. Amen.
Zdrowaś Maryjo….

4. O Przebłogosławiona Panno Maryjo, przypominam Ci ów miecz ostry, który przeniknął duszę Twoją, gdy sędziwy Symeon wyrzekł do Ciebie: ”Duszę Twoją przeniknie miecz boleści”, które to słowa tak Cię poruszyły, że wszystka radość Twoja zmieniła się w smutek. Proszę Cię, racz boleść tę Twoją ofiarować Synowi Twojemu za wszystkie obelgi i cierpienia, które Mu kiedykolwiek zadałam grzechami mymi. Amen.
Zdrowaś Maryjo…..

5. O najsłodsza Panno Maryjo. przypominam Ci tę niezrównaną radość, którą miałaś z Twego ukochanego Syna, gdy był w latach dziecięcych, gdy Go piastowałaś na łonie Twojem i rozpamiętywałaś, że to Dziecię jest Bogiem i ze słodyczą głowę Swoją schylałaś ku Niemu i przelałaś mnóstwo łez miłości i nabożeństwa, gdy mówiłaś: “O Ty zbawienie i radości mojej duszy, o Ty słodkości Mego Serca!” Przez tę radość proszę Cię, o Najświętsza Panno, racz mi u Syna Twego wyjednać, abym Go serdecznie kochała i z miłości ku Niemu zawsze Go pożądała. Amen.
Zdrowaś Maryjo……

Gromnica – świeca nieco zapomniana

W święto Ofiarowania Pańskiego, zwane u nas świętem Matki Bożej Gromnicznej, mniej ludzi niż niegdyś przychodzi do naszych kościołów, by poświęcić świece. Do niedawna przychodziło więcej. Świece wykonane z pszczelego wosku, zwane gromnicami, były ze czcią przechowywane w każdym domu i często zapalane – wówczas, kiedy nadciągały gwałtowne burze, gradowe nawałnice, wybuchały pożary, groziła powódź, a także w chwili odchodzenia bliskich do wieczności. Były one znakiem obecności mocy Chrystusa – symbolem Światłości, w której blasku widziało się wszystko oczyma wiary.

Wprawdzie wilki zagrażające ludzkim sadybom zostały wytrzebione, ale na ich miejsce pojawiły się inne zagrożenia. Dziś trzeba prosić Matkę Bożą Gromniczną, by broniła przed zalewem przemocy i erotyzacji płynących z ekranów telewizyjnych i kolorowych magazynów, przed napastliwością sekt, przed obojętnością na los bliźnich, przed samotnością, przed powiększającą się falą ubóstwa, przed zachłannością, przed bezdomnością i bezrobociem, przed uleganiem nałogom pijaństwa, narkomanii, przed zamazywaniem granic między grzechem a cnotą, przed zamętem sumień.

Po raz pierwszy otrzymujemy płonącą świecę na chrzcie. Oznacza ona zapalenie światła wiary w naszej duszy. Jest znakiem ogarnięcia nas przez Chrystusa swoimi mocami i swym światłem. Po raz drugi – często tę samą świecę – trzymamy zapaloną podczas I Komunii św. W wielu bowiem rodzinach jest piękny, godny rozpowszechniania zwyczaj przechowywania tej chrzcielnej świecy do I Komunii św., a także do ślubu. Przynosi się ją także do kościoła każdego roku w Wielką Sobotę, by jej płomień zapalić od nowo poświęconego paschału.

Zapalajmy ją częściej. Zapalajmy w domach, kiedy robi się w nich burzowo, kłótliwie, kiedy lodowaty grad niszczy uprawy wzajemnej miłości, kiedy wybuchają pożary zawiści, kiedy zagraża powódź pazerności. Niech gromnica nie będzie tylko jednym z przechowywanych w naszym domu bibelotów. Zapalajmy ją także wtedy, gdy ktoś z domowników ciężko choruje, gdy został okradziony, napadnięty, oszukany, poniżony, odrzucony, opuszczony. Przywróćmy zwyczaj wkładania jej do ręki konającym, opuszczającym ten świat naszym bliskim.

Opowiadała mi pewna matka, która podejmowała bezowocne wysiłki, by wyrwać córkę z narkomanii, że przed kilku laty przyniosła wieczorem z kościoła poświęconą gromnicę, a jej córka – narkomanka zapytała, do czego ona służy. Wówczas, opowiadając legendę o Matce Bożej Gromnicznej strzegącej ludzkich sadyb przed wilkami, zapaliła na stole przyniesioną gromnicę i odmówiła modlitwę „Pod Twoją obronę”. Gdy skończyła poprosiła córkę, by wyjęła z szuflady przechowywaną od jej chrztu święcę, którą trzymała także przystępując do I Komunii św., i zapaliła ją. Przy tych dwu palących się świecach odmówiły wspólnie jeszcze raz „Pod Twoją obronę”, następnie schowały je w komodzie. Od tego dnia nastąpił przełom w życiu córki tej kobiety. Podjęła stosowne leczenie i w krótkim czasie udało się jej zerwać z nałogiem. Któregoś dnia zapytana o to, jak jej się to udało, powiedziała: – Kiedy nachodzi mnie słabość zapalam moją gromnicę i to mi daje siłę.

ks. Florian – niedziela.pl

Święto Ofiarowania – Maryja ofiarowała Syna w świątyni.
A co my możemy ofiarować? Przez poniższą modlitwę – wszystko! 

Tę modlitwę odmawia się podczas nabożeństwa uzdrowienia w Wąwolnicy a prowadzący je śp. egzorcysta ks. inf. Jan Pęzioł zalecał i prosił o jej codzienne odmawianie na samym początku dnia:

“Boskie Serce Jezusa, ofiaruję Ci przez Niepokalane Serce Najświętszej Maryi Panny wszystkie modlitwy, sprawy, prace i krzyże dnia dzisiejszego jako wynagrodzenie za grzechy moje i całego świata. Łączę je z tymi intencjami, w jakich Ty ofiarowałeś się za nas na krzyżu i ofiarujesz się codziennie na ołtarzach całego świata. Ofiaruję Ci je za święty Kościół katolicki, za Ojca Świętego, a zwłaszcza na intencje miesięczną, oraz na intencję misyjną, jako też na intencje dziś potrzebne. Pragnę też zyskać wszystkie odpusty jakich dostąpić mogę i ofiaruję Ci je za dusze w czyśćcu cierpiące. Amen

niedziela, 1 lutego 2026

"Boska Eucharystia w Komunii świętej"

 

Fragment z książki "Boska Eucharystia w Komunii świętej" św. Piotra Juliana Eymarda

"Podniesienie - "Sitio" - Pragnę! Uwielbiaj Jezusa na nowo ukrzyżowanego na ołtarzu, błagającego Ojca, by dał Mu cierpieć jeszcze więcej dla miłości ludzi i wołającego: "Pragnę!" Pragnę serc ludzkich! Pragnę Twej chwały! Zaspokój to święte pragnienie Jezusa, to pragnienie cierpienia dla ludzi, dla ich naprawy, dla zadośćuczynienia, przez cierpienie i Ofiarę wraz z Chrystusem sprawiedliwości Boskiej, tak bardzo obrażonej."

Boska Eucharystia w Komunii świętej Św. Piotr Julian Eymard

 

 

Komunia św. na rękę. Historia powszechnego nadużycia

Matka Boża prosi nas, abyśmy przyjmowali Eucharystię na kolanach, bezpośrednio z rąk kapłana, ponieważ tylko kapłani mogą brać Hostię w swoje ręce: tylko oni mają konsekrowane ręce, jak 12 apostołów, pierwszych 12 kapłanów konsekrowanych przez Jezusa.

Ojciec Pellegrino Ernetti opisuje w swojej książce „Katechezy szatana”, co podoba się Lucyferowi, jak wiadomo z niektórych egzorcyzmów: „Hostię w ręku, abym mógł podeptać waszego Boga, tego Boga, którego zabiłem, i mogę odprawiać moje msze (czarne msze) z moimi kapłanami, których Mu wyrwałem…"

Ale dlaczego zatem Kościół pozwala wiernym przyjmować Eucharystię bezpośrednio na rękę, a nie na język?

Geneza takiej praktyki

W XVI wieku protestanccy reformatorzy, w swoim nowym kulcie, wprowadzili Komunię Świętą na rękę, aby potwierdzić dwie ze swoich fundamentalnych herezji:

1) Nie wierzyli w transsubstancjację i twierdzili, że używany chleb był po prostu zwykłym chlebem. Innymi słowy, utrzymywali, że rzeczywista obecność Chrystusa w Eucharystii była jedynie papieskim przesądem, a chleb był po prostu chlebem, który każdy mógł wziąć do ust.

2) Ponadto twierdzili, że szafarz Komunii Świętej niczym nie różni się z natury od świeckich. Przeczyło to katolickiej nauce, że sakrament święceń kapłańskich daje kapłanowi władzę duchową i sakramentalną, to znaczy, że wyciska niezatarte znamię na jego duszy i czyni go istotnie różnym od świeckich. Wręcz przeciwnie, protestancki duchowny to zwykły człowiek, który prowadzi hymny i wygłasza kazania, aby uzasadnić wiarę wiernych. Nie może on przemienić chleba i wina w Ciało i Krew Pana, nie może błogosławić, nie może odpuszczać grzechów, jednym słowem, nie może uczynić niczego, czego nie mógłby uczynić zwykły świecki. Nie jest zatem nośnikiem nadprzyrodzonej łaski.

Protestanckie wprowadzenie Komunii Świętej na rękę było bezpośrednim sposobem zamanifestowania odmowy wiary w rzeczywistą obecność Chrystusa w Eucharystii i odrzucenia sakramentalnego kapłaństwa: krótko mówiąc, był to ich sposób na odrzucenie katolicyzmu jako całości. Od tego momentu Komunia Święta na rękę nabrała wyraźnie antykatolickiego wydźwięku. Była to praktyka jawnie antykatolicka, oparta na negacji realnej obecności Chrystusa w Eucharystii i kapłaństwa.

Błędne interpretacje Soboru Watykańskiego II

Po Soborze Watykańskim II, w Holandii, niektórzy protestancko nastawieni księża katoliccy zaczęli udzielać Komunii Świętej na rękę, naśladując protestancką praktykę. Niestety, niektórzy holenderscy biskupi, zamiast wypełnić swój obowiązek i potępić nadużycia, tolerowali je, pozwalając w ten sposób na niekontrolowane rozprzestrzenianie się. Praktyka ta rozprzestrzeniła się w Niemczech, Belgii i Francji. Choć niektórzy biskupi wydawali się obojętni na ten skandal, większość ówczesnych świeckich była oburzona. To właśnie oburzenie dużej liczby wiernych skłoniło papieża Pawła VI do podjęcia inicjatywy przeprowadzenia ankiety wśród biskupów na całym świecie w tej sprawie, a oni jednogłośnie opowiedzieli się za utrzymaniem tradycyjnej praktyki przyjmowania Komunii Świętej do ust. Warto również zauważyć, że w tamtym czasie nadużycia ograniczały się do kilku krajów europejskich. Nie pojawiły się jeszcze w Stanach Zjednoczonych i Ameryce Łacińskiej. Papież Paweł VI promulgował 28 maja 1969 r. dokument Memoriale Domini, w którym stwierdził:

1) Biskupi na całym świecie jednomyślnie sprzeciwiają się Komunii Świętej na rękę.

2) Należy zachować zwyczajowy sposób udzielania Komunii Świętej, to znaczy, że kapłan musi umieścić Hostię na języku osób przyjmujących Komunię Świętą.

3) Komunia Święta na język w żaden sposób nie umniejsza godności osoby przyjmującej Komunię Świętą.

4) Wszelkie innowacje mogą prowadzić do braku szacunku i profanacji Eucharystii, tak jak mogą stopniowo podważać prawidłową doktrynę.

W dokumencie stwierdzono również: Papież orzeka, że ​​tradycyjny i starożytny sposób udzielania Komunii wiernym nie powinien zostać zmieniony. Stolica Apostolska zatem stanowczo wzywa biskupów, kapłanów i lud do gorliwego przestrzegania tego prawa.

Był to jednak wiek kompromisu, a dokument zawierał w sobie zalążek własnej destrukcji, stwierdzając, że tam, gdzie nadużycie było już mocno zakorzenione, mogło zostać zalegalizowane przez Krajowe Konferencje Episkopalne większością dwóch trzecich głosów w tajnym głosowaniu (pod warunkiem, że Stolica Apostolska zatwierdzi decyzję). Ten wyjątek ostatecznie przyniósł korzyść zwolennikom Komunii na rękę. Należy podkreślić, że Instrukcja stwierdzała, „gdzie nadużycie już się utrwaliło”, więc kraje, w których praktyka ta się nie rozwinęła, zostały wyłączone z koncesji, w tym kraje anglojęzyczne i Stany Zjednoczone. Jednak protestancko nastawieni duchowni w innych krajach (w tym w naszym) doszli do wniosku, że jeśli ten bunt zostanie zalegalizowany w Holandii, to może zostać zalegalizowany wszędzie. Ignorując Memoriale Domini i lekceważąc prawo liturgiczne Kościoła, sądzili, że bunt ten nie tylko będzie tolerowany, ale ostatecznie zalegalizowany.

Dokładnie tak się stało i dlatego dziś praktykujemy Komunię Świętą na rękę.

Nieposłuszeństwo i oszustwo

Komunia święta na rękę nie tylko została zapoczątkowana przez nieposłuszeństwo, ale utrwaliła się dzięki oszustwu.

W latach 70. XX wieku szeroko rozpowszechniona propaganda była wykorzystywana do proponowania Komunii świętej na rękę naiwnej populacji, z kampanią półprawd, które głosiły:

1) Stworzyli fałszywe wrażenie wśród katolików, że Sobór Watykański II zatwierdził przepisy dotyczące tego nadużycia, podczas gdy w rzeczywistości nie ma o tym wzmianki w żadnym dokumencie Soboru.

2) Przemilczeli fakt, że praktykę tę zapoczątkował duchowieństwo o mentalności protestanckiej i promasońskiej, lekceważąc ustanowione prawo liturgiczne, sprawiając wrażenie, że jest to prośba ze strony świeckich.

3) Przemilczeli fakt, że biskupi z całego świata, gdy ich opinia została zbadana, jednogłośnie opowiedzieli się przeciwko Komunii Świętej na rękę.

4) Nie wspomniano o tym, że zezwolenie było jedynie tolerowaniem nadużycia, które zostało już ustanowione i utrwalone w 1969 roku. Nie było „zielonego światła” na jego rozprzestrzenienie się na inne kraje, takie jak Włochy i Stany Zjednoczone.

Obecna zniekształcona wizja

Dotarliśmy już do punktu, w którym Komunia Święta na rękę jest przedstawiana jako najlepszy sposób przyjmowania Eucharystii; większość naszych katolickich dzieci została błędnie poinstruowana, aby przyjmować Pierwszą Komunię Świętą na rękę. Wiernym mówi się, że jest to opcjonalne i jeśli im się nie podoba, mogą ją przyjąć do ust. Tragedią tego wszystkiego jest to, że chociaż jest to opcjonalne dla świeckich, nie jest to dla duchowieństwa. Kapłani są wyraźnie poinstruowani, aby udzielać Komunii Świętej na rękę, czy im się to podoba, czy nie, co wpędza niezliczonych księży w bolesny kryzys sumienia.

Zgodnie z Magisterium Kościoła, żaden kapłan nie może być prawnie zmuszany do udzielania Komunii Świętej na rękę . Musimy się modlić, aby jak najwięcej księży miało odwagę chronić cześć należną temu sakramentowi i nie wpadło w pułapkę fałszywego posłuszeństwa, które sprawia, że ​​przyczyniają się do utraty świętości Chrystusa w Eucharystii. Kapłani muszą znaleźć odwagę, by zwalczać tę nową praktykę, która jest częścią ukrytej strategii protestantyzacji katolicyzmu. Pamiętajmy, że papież Paweł VI słusznie przewidział, że Komunia Święta na rękę doprowadzi do braku szacunku i profanacji Eucharystii oraz do stopniowej erozji ortodoksyjnej doktryny.

To bezprawne nadużycie z czasem zakorzeniło się głęboko jako „lokalna tradycja”, do tego stopnia, że ​​nawet papież Jan Paweł II nie odniósł sukcesu w próbach jego ukrócenia. W liście „Dominicae Cenae” z 24 lutego 1980 roku papież potwierdził naukę Kościoła, że ​​dotykanie Najświętszych Postaci i udzielanie ich własnymi rękami jest przywilejem osób konsekrowanych. Jednak z nieznanego powodu ten dokument z 1980 roku nie zawierał żadnych sankcji wobec świeckich, księży ani biskupów, którzy zignorowali papieską obronę przyjmowania Komunii do ust. Prawo bez kary nie jest prawem; staje się jedynie sugestią. W ten sposób dokument Jana Pawła II został odebrany przez wielu duchownych w krajach zachodnich jako sugestia, w większości niedoceniona i niestety zignorowana...

Źródło: HISTORIA KOMUNII NA RĘKĘ . Kronika pro-protestanckiego nadużycia liturgicznego: w ten sposób nowa forma Komunii na rękę zyskała popularność w Kościele. (Don Marcello Stanzione, prezes stowarzyszenia „Milicja św. Michała Archanioła”) La Santa Comunione in Mano: Storia di un abuso …

 

Wizja Kościoła wg św. Jana Bosko, Sen o dwóch kolumnach.

 Duchowy Olbrzym – św. Jan Bosko

 Przerażająca wizja piekła objawiona św. Janowi Bosko

 

Proroczy sen z dziewiątego roku życia Janka Bosko

Uzdrowienia, wskrzeszenia i prorocze sny. Poznaj św. ks. Jana Bosko

Wizja Kościoła wg św. Jana Bosko, Sen o dwóch kolumnach.

foto

Jeden z najsłynniejszych snów, a raczej wizji św. Jana Bosko nosi tytuł Sen o dwóch kolumnach. Opowiedział go swoim podopiecznym wieczorem 30 maja 1862 roku.

Wyobraźcie sobie, że znajdujecie się ze mną nad morzem, na plaży albo raczej na samotnej skale, i że wokoło nas jest tyko morze. Na całej tej rozległej powierzchni wód widać niezliczone okręty płynące w szyku bojowym; ich dzioby zakończone są żelaznymi, zakrzywionymi ostrzami na podobieństwo strzał. Okręty uzbrojono w armaty i rusznice, we wszelkiego rodzaju broń; zaopatrzono w materiały wybuchowe, a nawet księgi. Zbliżają się do okrętu większego i potężniejszego od pozostałych i usiłują go staranować, podpalić, zniszczyć. Ten majestatyczny, doskonale wyposażony okręt eskortują maleńkie stateczki, które odbierają od niego polecenia i wykonują tysiące manewrów, aby obronić się przed flotą przeciwnika. Wieje jednak przeciwny wiatr, a wzbudzone morze zdaje się być przychylne wrogom.
Sytuacja to poważna i groźna, a niebezpieczeństwo jest realne. W wielu momentach życiowych możemy doświadczyć takiego naporu i poczucia zagrożenia, przez które wydaje się, że nie ma ucieczki i nie wiadomo, jak się obronić. Czujemy bezsilność wobec problemów życiowych, nadmiaru obowiązków, niezdolność podjęcia się jakiegoś zadania czy zaskoczenie z niespodziewanego biegu wydarzeń. Ten napór możemy też odczuwać jako element walki duchowej, w której zły duch stara się podważyć w nas to dobro, jakie dokonało się w naszym życiu, wyolbrzymia nasze słabości i wady, wytyka potknięcia, przypomina przeszłość, którą zostawiliśmy już za sobą. Ciężar myśli wydaje się w takim momencie nie do udźwignięcia. Wówczas dobrze jest nie zamykać się w swoich lękach, które paraliżują i nie uciekać w izolację, lecz szukać konkretnej pomocy, wydobyć broń duchową i odważnie stanąć do walki.

Potężne kolumny

Pośrodku bezkresu wód wznoszą się nad falami blisko siebie dwie grube i bardzo wysokie kolumny. Na jednej z nich znajduje się posąg Niepokalanej Dziewicy, u stóp której wisi tablica z następującym napisem: „AUXILIUM CHRISTIANORUM” (Wspomożenie Wiernych); na drugiej, jeszcze wyższej i grubszej, znajduje się Hostia rozmiarów proporcjonalnych do kolumny, a pod nią inna tablica, z napisem: „SALUS CREDENTIUM” (Zbawienie Wierzących).
Wódz naczelny wielkiego statku, którym jest Rzymski Namiestnik, (…) stoi przy sterze, a wszystkie jego wysiłki skierowane są ku temu, aby wprowadzić statek pomiędzy te dwie kolumny, ze szczytu których zwieszają się dookoła kotwice i wielkie, doczepione do łańcuchów haki. Okręty nieprzyjacielskie usiłują go zaatakować i zatopić: jedne pismami, inne książkami, jeszcze inne materiałami wybuchowymi, które próbują przerzucić na pokład; niektóre strzelają z armat, rusznic i uderzają dziobami.
Walka staje się coraz bardziej zażarta, ale wysiłki są daremne: wielki okręt płynie bezpiecznie. Czasem po uderzeniu straszliwym ciosem otwiera się w jego boku szeroka i głęboka szczelina, ale natychmiast od dwóch kolumn wieje wiatr, który zamyka szczeliny i zatyka dziury. Tymczasem armaty napastników rozrywają się, rusznice i wszelka broń łamię się, wiele okrętów zostaje zdruzgotanych i tonie w morzu.
Niesamowity obraz dwóch potężnych kolumn jest światłem w rozgrywanych przez nas walkach wewnętrznych, które możemy dzięki niemu wygrać. Wytrwanie w naporze zła i niepomyślnych zdarzeń oraz zwycięstwo w toczonych przez nas zmaganiach dają Matka Boża, nieprzypadkowo ukazująca się jako Wspomożycielka Wiernych oraz moc płynąca z przyjmowania i adorowania Eucharystii.

Wspomożycielka Wiernych

Oddanie się Maryi w opiekę, przylgnięcie do Jej Niepokalanego Serca, chronienie się pod Jej płaszczem, modlitwa różańcowa są konkretnymi narzędziami do walki, w której Ona nas wspomaga. Kiedyś w czasie wizyty w Oratorium ks. Bosko pewnego markiza wywiązała się znamienna rozmowa między nimi. Dostojny gość, przyjaciel króla i senator w jednej osobie wyznał, że w jego odczuciu modlitwa różańcowa jest marnowaniem czasu: Niech ksiądz da spokój z odmawianiem tej staroświeckiej modlitwy pięćdziesięciu Zdrowasiek, recytowanych jedna po drugiej. W odpowiedzi na to usłyszał od ks. Bosko: A jednak bardzo zależy mi na tej praktyce, która legła u podstaw mojego instytutu; jestem gotów zostawić wiele innych ważnych spraw, ale nie tę. A nawet, gdyby było to konieczne, byłbym gotów zrezygnować z pana cennej przyjaźni, ale nigdy z odmawiania mojego różańca.
Modlitwę różańcową ks. Bosko poznał już w dzieciństwie dzięki przykładowi matki, Małgorzaty, a z czasem stała się ona częścią jego codzienności i narzędziem ewangelizacji, kiedy to zapraszał swoich rówieśników do odmawiania poszczególnych tajemnic za zmarłych kolegów czy dusze czyśćcowe. Do trwania na różańcu zachęcał też bardzo usilnie podopiecznych swego Oratorium, przekonany, że jest on cudownym środkiem do zachowania lub odzyskania cnoty czystości, a także niezawodną obroną przeciw wszelkim zasadzkom szatana. Znamienny sen o wężu, który miał ks. Bosko w przeddzień Wniebowzięcia Matki Bożej 1862 r. może być potwierdzeniem słuszności jego postawy. Sen ukazał walkę, jaką stoczył przy pomocy swojej Przewodniczki, z potężnym, strasznie grubym i długim na 7-8 metrów wężem, napotkanym na łące. W pierwszej chwili ks. Bosko, zdjęty przerażeniem, chciał na jego widok uciekać, lecz Przewodniczka powstrzymała go i wręczyła mu sznur. Nim to wspólnie z Panią związał on węża w pętlę, która udusiła i unicestwiła rozjuszoną bestię. Przewodniczka we śnie wyjaśniła: Wąż przedstawia demona, sznur modlitwę Zdrowaś Maryjo, a raczej różaniec (…). Nim można pokonać, zwyciężyć i zniszczyć wszystkie piekielne demony. Dalsza cześć tego snu pokazała jeszcze podopiecznych, którzy przyszli i zjedli kawałki węża, trując się nimi. Jako antidotum na ich żałosny stan Przewodniczka zaleciła lekarstwo: spowiedź i Komunię świętą.
Jak bliska mu była Maryja, wskazuje także to, że kilka godzin po śmierci matki ks. Bosko poszedł do kościoła MB Pocieszenia, w którym ona lubiła się modlić. Odprawił tam za nią Mszę św. I powiedział do Maryi: „A teraz Ty musisz zająć puste miejsce. Matka jest koniecznie potrzebna w mojej dużej rodzinie... Powierzam Ci wszystkich moich chłopców. Opiekuj się nimi teraz i zawsze” (A. Auffray, Św. Jan Bosko). Doświadczywszy Jej wielkiego orędownictwa do końca życia powtarzał: Jest prawie niemożliwą rzeczą iść do Jezusa bez pośrednictwa Maryi. Zapewniał równocześnie: Kochajcie tę waszą niebieską Matkę, uciekajcie się do Niej z sercem. I bądźcie pewni, że o ile łask Ją poprosicie, te będą wam dane, byle byście tylko nie prosili o coś na waszą szkodę.

Moc Eucharystii

Na drugiej kolumnie w dramatycznym śnie ks. Bosko widniała potężnych rozmiarów Hostia. Założyciel Oratorium salezjańskiego nie uważał ani spowiedzi, ani mszy świętej za jakieś pobożne ceremonie. Dla niego te sakramenty były dynamicznymi i skutecznymi narzędziami, dzięki którym Jezus za pośrednictwem kapłana zdecydowanie wprowadza ludzi na drogę dobra, która nie zawsze jest łatwa i wygodna. Dostrzegał w nich potężną moc i perspektywę dla każdego z nas. Pisał, że Eucharystia to Ofiara Ciała i Krwi Naszego Pana Jezusa Chrystusa, która jest ofiarowana Bogu przy ołtarzu pod postacią konsekrowanych chleba i wina. We Mszy św. realizuje się rzeczywista obecność Chrystusa. Odnosi się to tak do Jego śmierci, jak i do Ostatniej Wieczerzy. (…) Przez chrzest wszyscy chrześcijanie są dopuszczeni do komunii z Chrystusem, tak aby mogli składać ofiary, modlitwy, umartwienia. W ten sposób wszyscy chrześcijanie nazywani są kapłanami. (…) Ofiara krzyżowa powinna być odnawiana zawsze w sposób bezkrwawy, tak aby chrześcijanie, uczestnicząc w tej Ofierze, mogli uczestniczyć też w zasługach Jezusa Chrystusa i aby mogli składać należną Mu cześć i adorację, podziękowania i modlitwy i aby weszli w intymną relację z ich Zbawcą. (…) Z tych właśnie racji częsta Komunia św. jest bardzo wskazana. Jest naszym chlebem codziennym, pozwala nam żyć w Chrystusie i Chrystusowi w nas. Pisał to w czasach, kiedy wierni mogli zwykle przystępować do stołu Pańskiego raz w miesiącu! Św. Jan Bosko celebrował Eucharystię z wielkim namaszczeniem, długo się do niej przygotowywał, po jej zakończeniu trwał w 15-minutowym dziękczynieniu. Często w ciągu dnia nawiedzał Najświętszy Sakrament. Umiłowanie do mszy świętej i adoracji zapalał też w sercach podopiecznych. Nie bez znaczenia jest to, że wejście do kaplicy sąsiadowało z boiskiem, na którym chłopcy grali w piłkę. Stamtąd można było z łatwością wstąpić na moment spotkania z Panem ukrytym w Hostii, by za chwilę móc wrócić do swoich obowiązków lub zabawy. Święty wychowawca młodych starał się uczyć ich, że rzeczywistość duchowa powinna przenikać codzienność i odwrotnie. Mawiał: Chcecie, aby Pan obdarzał was wieloma łaskami? Nawiedzajcie Go często. Chcecie, aby obdarzał was rzadko? Nawiedzajcie Go rzadko.
Nastaje pokój
Sen ks. Bosko kończy się potężnym zwycięstwem floty nad nieprzyjacielem: (…) papież, pokonując wszystkie przeszkody, wprowadza okręt pomiędzy dwie kolumny i łańcuchami zwieszającymi się z dziobu i z rufy przywiązuje okręt do kolumny z Hostią i do kolumny z posągiem Niepokalanej Dziewicy. I wtedy dokonuje się wielki przewrót: wszystkie okręty nieprzyjacielskie uciekają, rozpraszają się, zderzają, niszcząc się wzajemnie. Wiele tonie i usiłuje zatopić inne, podczas gdy statki odważnie walczące u boku papieża dopływają, aby przywiązać się do kolumn.
Teraz na morzu panuje wielki spokój.
Ciekawy jest fragment snu ks. Bosko, który mówi, że okręt wraz z płynącymi przy nim statkami przywiązuje się do obu potężnych kolumn. Łańcuchy, choć niosą pierwotnie negatywne skojarzenia, tu okazują się wybawieniem. Co znaczy w naszym życiu przywiązać się tak do Matki Bożej i Eucharystii? Oznacza to ponawiać swój akt oddania, zawierzenia, trwać blisko i wiernie. Nie oddalać się na moment, nawet gdy pojawią się okoliczności bardziej sprzyjające, a zagrożenie wydaje się minąć. Jak pięknie ks. Bosko umiał połączyć pobożność maryjną i duchowość eucharystyczną wybrzmiewa w jego zapewnieniu: Pobożne słuchanie mszy świętej, nawiedzenie Jezusa w Najświętszym Sakramencie, częsta Komunia sakramentalna albo przynajmniej duchowa, są największą przyjemnością dla Maryi. To też wielokrotnie dawało mu siłę, by przetrwać największe burze, które targały dziełem Oratorium i tak skutecznie wyprowadzać młodych z ich duchowych ciemności ku światłu Bożemu.
Niech zachętą dla nas w chwili prób i doświadczenia różnorakich zagrożeń będą słowa, którymi ks. Bosko skomentował swój sen o dwóch kolumnach: Są tylko dwa sposoby, by uratować się w tak wielkim dramacie: nabożeństwo do Najświętszej Maryi Wspomożycielki Wiernych i częsta Komunia św. Należy dołożyć maksymalnych wysiłków, by te dwie praktyki realizować wszędzie i w życiu wszystkich.

Agnieszka Kozłowska

Na podstawie: Sny Księdza Bosko, pod red. Pietro Zerbino; ks. Marek T. Chmielewski SDB, Słówka nieokrojone

Czytania na dziś


line