15 tortur Pana Jezusa w ciemnicy, modlitwa, koronka
Kiedy w nocy w Wielki Czwartek pojmano Pana Jezusa w Ogrodzie
Oliwnym, wtedy Apostołowie przestraszyli się i wszyscy pouciekali.
Dlatego źródła oficjalne, jak Ewangelie, nie wspominają nic o torturach
Pana Jezusa wycierpianych w nocy. Pachołki znając nienawiść kapłanów i
faryzeuszów do Jezusa, prześcigali się w torturowaniu, aby się
przypodobać swoim mocodawcom. Jezus zdany był na łaskę i niełaskę
pachołków.
Służebniczka Najświętszej Maryi Panny Niepokalanie Poczętej, siostra
Leonia Nastał (1903-1940, Polska), miała wielkie nabożeństwo do Męki
Pańskiej i jej to uchylił Pan Jezus rąbka tej tajemnicy:
[26.02.1936 r.] Orędzie 63, JEZUS: „Noc w lochu więziennym. Co i ile
tam cierpiałem, okryte jest również mrokiem tajemnic. Nie miałem tam
świadka, który by patrzył na moje bóle, męki i cierpienia. Chcę tobie
odchylić rąbek tych cierpień, bo chcę, byś Mi dała w swym sercu
odpoczynek po trudach owej nocy. W tym celu przyjdę dzisiaj do ciebie w
Komunii św. Siepacze wtrącili Mnie, po przesłuchaniu u arcykapłanów
żydowskich, do więzienia, ale nie zostawili Mnie tam samego. Rozpoczęli
ze Mną straszliwą igraszkę wśród ciemności nocnych. Siepacze ustawili
się w kątach lochu i odrzucali Mnie jeden drugiemu z całej mocy, jak się
odrzuca piłkę. Kiedy im się uprzykrzył ten rodzaj zabawy, chwycili Mnie
za ręce i ciągnąc w przeciwne strony, próbowali swoich sił moim
kosztem. Równocześnie inni siepacze wbijali ostre iglice w moje ciało.
Ile omdlewających bólów cierpiałem wówczas. Wreszcie rzucili Mnie na
ziemią. Jeden ze siepaczy stanął na mojej głowie, inny na piersiach, a
jeszcze inny na nogach, i cisnęli Mnie do ziemi całą siłą swojego
ciężaru. Przechodzili przeze Mnie i w ten sposób [140] stałem się drogą,
ale jakże to było bolesne. Deptali po Drodze, która wiedzie do
zbawienia, ale oni czynili to dlatego, by Mi urągać, więc dojść do
zbawienia nie mogli – bo tam dochodzi się przez miłość, a nie przez
urąganie i zelżywość.
Byli i tacy, którzy usiłowali wyłamywać poszczególne palce moich rąk,
uderzali głowę moją o słup kamienny. Jakaś zaciekłość, iście szatańska,
popychała tych nieszczęśników do coraz to nowych okrucieństw i znęcania
się nad bezbronną ofiarą. W Sercu moim panowała w czasie tych katuszy
niczym niezamącona słodycz, dobroć, litość dla biednych ludzi. Nie
wydałem ani jednej skargi, ani jednego wyrzutu niewdzięczności.
Usiłowałem wpłynąć swoją łaską na ich dusze, ale serca ich były już
zatwardziałe. Nie chcieli sobie odmówić przyjemności, jaką znajdowali w
katowaniu Mnie. Milczałem wówczas. Mówić o tym chcę tylko z wybranymi, a
przez nich chcę objawić światu cząstkę cierpień owej nocy. Noc ową tak
często przeżywałem w mym życiu. Przesuwała się ona przez moją duszę w
snach niemowlęcych nawet wówczas, gdy anielskie chóry śpiewały nad
Betlejem radosne „ Gloria”. (…) Łącz się ze Mną w moich cierpieniach,
ofiaruj Ojcu niebieskiemu moje ukryte cierpienia – za ukryte grzechy,
które ranią moje Serce tym bardziej, że je dusze ukrywają i przed
spowiednikiem, krzyżując Mnie skrycie w sercu pełnym plugastwa. Pobyt w
takich duszach w czasie Komunii świętokradzkiej jest dla Mnie
odnowieniem wszystkich katuszy owej strasznej nocy spędzonej w
więzieniu. Daj Mi odpoczynek w swoim sercu, odpłacę ci za to w
wieczności.” – Źródło: „Uwierzyłam Miłości, Dziennik duchowy i wybór listów” – s. Leonia Nastał – WAM, Kraków 2010
Inna dusza mistyczna, Klaryska Kapucynka, bł. Maria Magdalena
Martinengo (1687-1737, Włochy), także miała wielkie nabożeństwo do Męki
Pańskiej. Pragnęła poznać męki, jakie Pan Jezus wycierpiał w nocy przed
swoją śmiercią. Jej to Pan Jezus objawił 15 ukrytych Mąk, jakie
wycierpiał w ciemnicy.
Oto co Pan Jezus jej powiedział: „Żydzi uważali Mnie za największego złoczyńcę i znęcali się nade Mną w następujący sposób:
Powiązali liną nogi i ciągnęli Mnie po kamiennych schodach do lochu. Wrzucili Mnie do cuchnącej ciemnicy pełnej nieczystości.
Zdarli ze Mnie szaty i kłuli Mnie żelaznymi szpikulcami.
Związanego sznurami ciągnęli po ziemi, rzucając od ściany do ściany.
Zawiesili mnie na belce, na luźnym węźle, który się rozwiązał i spadłem na ziemie. Tą torturą rozbity płakałem krwawymi łzami.
Przywiązali
Mnie do słupa i ranili Moje Ciało na różne sposoby. Rzucali we Mnie
kamienie i przypalali rozżarzonymi węglami i pochodniami.
Przebijali Mnie szydłami, szpikulcami, włóczniami, rozrywali Mi skórę i ciało.
Przywiązanemu do słupa podsuwali pod bose nogi kawałki rozżarzonego żelaza.
Na głowę wgnietli Mi żelazną obręcz i oczy zawiązali Mi brudną szmatą.
Posadzili Mnie na siedzenie pokryte najeżonymi gwoździami, które wyryły na Moim Ciele głębokie dziury.
Na
Moje Ciało wylali rozpalony ołów i żywice potem gnietli Mnie na stołku
pełnym gwoździ, które coraz głębiej wbijały się w Moje Ciało.
Na Moje poniżenie i udrękę, na miejsce wyrwanej brody powtykali druty.
Rzucili Mnie na belkę i przywiązali Mnie do niej tak ciasno, że zupełnie nie mogłem oddychać.
Gdy tak leżałem na ziemi, deptali po Mnie, a jeden z nich stawiając nogę na Mojej piersi, przebił Mi cierniem język.
Do ust wlali Mi najohydniejsze wydzieliny i obsypali najohydniejszymi zniewagami.
Związawszy Mi na plecach ręce, rózgami wypędzili Mnie z więzienia.
Te moje ukryte cierpienia ofiaruj Ojcu Niebieskiemu za grzechy
ukryte, które bardzo ranią Serce Moje, szczególnie, gdy dusze ukrywają
je przy spowiedzi. Córko moja, pragnę, abyś te Moje 15 ukrytych Tortur
dała wszystkim poznać, aby każdą z nich uczczono. Każdy, kto codziennie
jedną z tych tortur z miłością ofiaruje i gorliwie odmówi następującą
modlitwę, otrzyma nagrodę w dzień Sądu”.
Modlitwa na uczczenie 15 tortur Pana Jezusa w ciemnicy
Panie mój i Boże, pragnę stale czcić Twoje nieznane 15 tortur i Twoją
Przenajdroższą Krew tam przelaną. Ile ziaren piasku na ziemi, ziaren
zboża na polach, źdźbeł trawy na łąkach, liści na drzewach, kwiatów w
ogrodach, gwiazd na niebie i stworzeń na ziemi, tylekroć tysięcy razy
bądź uwielbiony, pochwalony i uczczony mój Panie Jezu, miłości
najgodniejszy.
Niech tyle tysięcy razy Najświętsza Maryja Panna, chwalebne Chóry
Aniołów i wszyscy Święci, czczą Ciebie, Twoje Serce Przenajświętsze,
Twoją Krew Najdroższą, Twoją ofiarę za ludzkość i Twój Przenajświętszy
Sakrament. Chwałę, cześć i uwielbienie niech oddadzą Ci wszyscy ludzie i
teraz i na wieki. Tyleż razy o mój Jezu, pragnę Ci dziękować, składać
cześć i uwielbienie, na wynagrodzone Ci za wszystkie przez Ciebie
doznane zniewagi i chcę do Ciebie należeć ciałem i duszą.
Tyleż razy żałuję za moje grzechy. Przepraszam Ciebie o mój Jezu,
Panie i Boże mój i proszę o przebaczenie i miłosierdzie nad nami. Twoje
nieskończone zasługi ofiaruję Ojcu Przedwiecznemu na wynagrodzenie za
moje grzechy i za kary zasłużone przeze mnie. Mocno postanawiam zmienić
moje życie i proszę o Panie, aby ostatnia godzina mojego życia, moich
najbliższych, oraz wszystkich grzeszników całego świata, była pełna
szczęśliwego pokoju. Proszę także o uwolnienie dusz czyśćcowych, tych mi
najbliższych, jak i wszystkich w czyśćcu cierpiących. To miłosne
uwielbienie i wynagrodzenie ponawiać pragnę każdej godziny dnia i nocy,
aż do ostatniej chwili mojego życia. Proszę Cię mój Najukochańszy Jezu,
byś to moje szczere pragnienie w Niebie zatwierdził i nie pozwól, aby
ani ludzie, ani szatan w tym mi nie przeszkodził. Amen.
Przepuść nam, Panie; Wysłuchaj nas, Panie; Zmiłuj się nad nami!
To
nabożeństwo do ukrytych Mąk Pana Jezusa zyskało imprimatur Kościoła i
bardzo było polecane przez papieża Klemensa II (1730-1740 r.).
Koronka na uczczenie 15 tortur Pana Jezusa w ciemnicy
Odmawia się na Różańcu
W Imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Amen.
Na krzyżyku: Ojcze Niebieski, ofiaruję Ci ukryte
Męki, jakie Pan Jezus wycierpiał w nocy przed Swoją śmiercią, na
wynagrodzenie za grzechy moje i za grzeszników całego świata. Na dużych paciorkach: Najsłodszy Jezu, racz przyjąć skromną daninę mojej miłości, prze którą pragnę Cię pocieszyć. Na 10 małych paciorkach: O mój Jezu kocham Cię i uwielbiam za twoje tortury i Krew przelaną w ciemnicy. Na zakończenie: O Jezu zakuty w kajdany, przez Twoją Boską łagodność uchroń świat przed zagładą! Albo: Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste zmiłuj się nad nami i Ty któraś współcierpiała Matko Bolesna przyczyń się za nami.
Maryja: W chwilach najgorszego zamętu, kiedy ludziom będzie się wydawało, że zło triumfuje, wtedy wybije Moja godzina. Quito.
Objawienia Matki Bożej w Quito w 16/17 wieku Mariannie Berriochoa – za XX wiek.
W chwilach najgorszego zamętu, kiedy ludziom będzie się
wydawało, że zło triumfuje, wtedy wybije Moja godzina: zdetronizuję
pysznego, przeklętego szatana, zetrę go pod moimi stopami i zrzucę
w przepaść piekielną. W ten sposób Kościół uwolniony zostanie na końcu
od jego okrutnej tyranii.
Na przełomie XV i XVI wieku żyła w Quito, w Ekwadorze
pewna zakonnica hiszpańska, której mało znane, ale niezwykłe życie ma
związek z naszymi czasami. Matka Marianna Jesus Torres y Berriochoa była
mniszką koncepcjonistką, która zdecydowała się wziąć na swoje ramiona
niewyobrażalne cierpienia, by zadośćuczynić za grzechy XX wieku.
Pewnego
dnia 1582 roku młoda zakonnica modliła się przed Najświętszym
Sakramentem w kaplicy klasztoru sióstr koncepcjonistek w mieście Quito.
Nagle usłyszała przerażający grzmot. Po chwili prawie w całej kaplicy
zapadły ciemności. Tylko główny ołtarz pozostał oświetlony. Siostra
ujrzała otwarte tabernakulum i wyłaniającego się z niego ukrzyżowanego
Pana Jezusa. Obok Zbawiciela stali, jak na Golgocie: Najświętsza Maryja
Panna, św. Jan Ewangelista i św. Maria Magdalena. Pan Jezus bardzo
cierpiał.
Zakonnica usłyszała głos: – To jest kara dla XX wieku.
Wówczas jej oczom ukazały się trzy miecze, unoszące się nad głową
Zbawiciela z napisem na pierwszym z nich: „Będą karać herezje”, na
drugim – „Będą karać bluźnierstwa” i na trzecim – „Będą karać grzechy
nieczystości”. Potem Matka Boża zwróciła się do młodej mniszki tymi
słowami: – Moja córko, czy chcesz poświęcić się za ludzi, którzy dopuszczą się tych grzechów w XX wieku?
– Tak, jestem gotowa
– odpowiedziała. I w tym samym momencie trzy miecze przebiły jej serce.
Siostra Marianna padła martwa, doznając wcześniej ogromnej męki…
* * *
Przełożona zakonu, a także inne mniszki zaniepokojone
nieobecnością siostry Marianny zaczęły jej szukać. Odnalazły ją,
a właściwie jej zimne ciało w kaplicy. Siostry przeniosły je do celi,
położyły na łóżku i natychmiast wezwały lekarza Don Sancho oraz braci
franciszkanów, którzy w sposób szczególny byli związani z klasztorem.
Lekarz potwierdził zgon młodziutkiej koncepcjonistki. Siostry rozpoczęły
przygotowania do pogrzebu. Do drzwi klasztoru zaczęli dobijać się
liczni mieszkańcy Quito, którzy po raz ostatni chcieli ujrzeć ciało ich
ukochanej dobrodziejki. Siostra Marianna, mimo młodego wieku, słynęła
bowiem już wtedy z niezwykłej świętości, dobroci oraz cudów.
Tymczasem,
po przebiciu serca trzema mieczami, Marianna znalazła się przed
obliczem Boskim. Bóg, nie znajdując w całym jej życiu żadnej
niegodziwości, zwrócił się do niej tymi słowami: – Przyjdź do Mnie ukochana córko i odbierz wieniec, który ci przygotowałem u zarania świata.
Jednocześnie, w tym samym czasie na ziemi trwały modlitwy
sióstr, ojców franciszkanów oraz zwykłych ludzi, którzy zawodzili
z powodu śmierci młodziutkiej mniszki. Wzdychając i płacząc, prosili
Boga, aby przywrócił do życia ich „ukochanego anioła” i obrończynię
przed siłami zła.
Chcąc się przychylić do tych modlitw płynących
z ziemi, Chrystus przedstawił Mariannie dwie korony: jedną niebywałej
piękności i drugą – z lilii przeplataną cierniami. Następnie kazał jej
dokonać wyboru, przypominając, że ta pierwsza oznacza, iż pozostanie już
na zawsze w chwale niebieskiej, a druga – że wróci na ziemię, by na
nowo cierpieć. Siostra Marianna poprosiła Pana Jezusa, by to On dokonał
za nią wyboru. Zbawiciel jednak odmówił. Wtedy przemówiła Matka Boża: – Opuściłam
chwałę niebieską i wróciłam na ziemię, by chronić moje dzieci. Chcę,
żebyś mnie naśladowała i wróciła na ziemię, bo twoja obecność tam jest
niezbędna dla dobra mojego zakonu.
Matka Boża
przepowiedziała również, że jeśli zabraknie osób, które tak jak ona
poświęcą się dla zadośćuczynienia za grzechy XX wieku, wówczas Quito
spotka straszna tragedia. Słysząc to, pokorna dziewica zgodziła się
wrócić na ziemię i stała się ofiarą przebłagalną za grzechy herezji,
bezbożności i nieczystości naszych czasów.
Zatem Bóg wrócił zakonnicę mieszkańcom Quito…
* * *
W nocy 17 września 1588 r. Marianna otrzymała stygmaty. Po tym
zdarzeniu straszliwe chorowała i przez pięć miesięcy nie ruszała się
z łóżka. W tym czasie kusił ją szatan, który wmawiał jej, że wszystko,
co robi, nie ma sensu, że jej życie to jedno wielkie oszustwo. Krążył
wokół jej łóżka, przybierając postać ohydnego węża, którego widziała już
wcześniej podczas burzy, jaka się rozpętała na oceanie, gdy płynęła na
statku z Hiszpanii do Ekwadoru. Pewnej nocy, nie mogąc już udźwignąć tej
męki, zwróciła się o pomoc do Matki Bożej, by jej ulżyła w cierpieniu.
Przez krótką chwilę mogła odetchnąć, podziwiając Piękną Panią…
W Wielką
Sobotę 1589 r. – po straszliwych mękach, jakie siostra Marianna
przechodziła w Wielki Piątek, gdy Bóg ukazał jej wizję herezji
i nadużyć, które miały drążyć Kościół w naszych czasach – siostry
ponownie wystawiły jej ciało w trumnie, przekonane, że odeszła do Pana.
Jednak już następnego ranka siostra Marianna z woli Bożej znowu
powróciła do życia, by dalej móc cierpieć dla Niego.
* * *
Życie mniszki pełne było niezwykłych wizji i zdarzeń. W 1589 r.
została matką przełożoną klasztoru. Ale i tutaj borykała się z wieloma
trudnościami.
2 lutego 1594 r. matka Marianna, modląc się długo w kaplicy
chóralnej, ujrzała Piękną Panią, która kazała się tytułować Matką Bożą
Dobrego Zdarzenia. Na lewej ręce trzymała Dzieciątko Jezus, a w prawej –
pastorał wykonany z próby złota niespotykanej na ziemi. Matka Boża
Dobrego Zdarzenia (Nuestra Seńora del Buen Suceso) wielokrotnie
ukazywała się siostrze Mariannie, przepowiadając, że klasztor poświęcony
Jej Niepokalanemu Poczęciu będzie chciał zniszczyć za wszelką cenę
szatan, ale mu się to nie uda. Przepowiedziała bunty sióstr i wiele
nieszczęść XX wieku, a także gwałtowną śmierć katolickiego prezydenta
Ekwadoru, który miał poświęcić kraj Najświętszemu Sercu Pana Jezusa.
Pocieszała Mariannę, mówiąc jej, jak bardzo podobają się Panu Jezusowi
cierpienia znoszone za grzechy XX wieku i zapewniała ją, że nigdy nie
straci odwagi.
Matka Boża miała powiedzieć, że w XIX wieku
Ekwadorem będzie rządził prawdziwie chrześcijański prezydent i że zginie
on śmiercią męczeńską na tym samym placu, gdzie znajduje się klasztor
koncepcjonistek. Prezydent miał poświęcić republikę Ekwadoru
Najświętszemu Sercu Jej Syna i dzięki temu poświęceniu przez wiele lat
w kraju miała być zachowana wiara.
Przepowiednia Matki Bożej
sprawdziła się co do joty. W 1859 r. prezydentem Ekwadoru został Gabriel
Garcia Moreno. Człowiek niezwykle odważny, błyskotliwy i szczerze
kochający Boga. W ciągu kilku lat swojego urzędowania wprowadził ważne
reformy, które podniosły ten kraj pod każdym względem: moralnym,
edukacyjnym, gospodarczym. Dokonał również publicznego aktu poświęcenia
Ekwadoru Najświętszemu Sercu Pana Jezusa. W czasie drugiej kadencji
prezydent Moreno brał udział w procesji, która szła ulicami Quito
w Wielki Piątek. Niósł ogromny drewniany krzyż. Wówczas to loża masońska
podjęła decyzję o zamordowaniu katolickiego prezydenta. Gabriel Garcia
Moreno zginął 6 sierpnia 1875 r., gdy wracał z Mszy św. do pałacu
prezydenckiego. Zabójcy dopadli go na placu centralnym, gdzie znajduje
się klasztor koncepcjonistek. Zanim wydał ostatnie tchnienie, zanurzył
palec w swojej krwi i napisał na ziemi: „Dios no muere!” – „Bóg nie
umiera!”. W tym samym czasie na obrazie z wizerunkiem Matki Bożej
Dobrego Zdarzenia, znajdującym się w katedrze w Quito, pojawiły się łzy.
Matka
Boża Dobrego Zdarzenia wielokrotnie ukazywała się siostrze Mariannie
i przepowiadała dzieje XIX oraz XX wieku. Mówiła o bolesnym zepsuciu
obyczajów, zniszczeniu niewinności dzieci i cnotliwości kobiet,
panowaniu masońskich praw, o profanacjach, bluźnierstwach, o kryzysie
Kościoła i duchowieństwa, jednocześnie zapowiadając, że w chwilach
najgorszego zamętu, kiedy ludziom będzie się wydawało, że zło
triumfuje, wtedy wybije Moja godzina: zdetronizuję pysznego, przeklętego
szatana, zetrę go pod moimi stopami i zrzucę w przepaść piekielną.
W ten sposób Kościół oraz ten kraj uwolniony zostanie na końcu od jego
okrutnej tyranii.
Powiedziała także siostrze
Mariannie, że dopiero po trzech wiekach od jej śmierci objawienia te
będą na nowo odkryte, a nabożeństwo do Niej, zwłaszcza w XX wieku będzie
cudownie owocować w sferze duchowej i doczesnej, kiedy zepsucie
obyczajów będzie prawie powszechne, a cenne światło wiary niemal
zgaśnie.
Matka Marianna po przeżyciu pięciu lat straszliwych mąk dla
wyzwolenia duszy zbuntowanej zakonnicy, które znosiła z anielskim
posłuszeństwem, zmarła opatrzona świętymi sakramentami w 1635 r.
W 1906 r. podczas remontu klasztoru odnaleziono trumnę z jej ciałem, które było nienaruszone. Agnieszka Stelmach Artykuł z PzM 51 marzec/kwiecień 2010
Kiedy artysta przybył następnego ranka do klasztoru, aby
ukończyć pracę, zawołał zaskoczony: „Co widzę? Ta wspaniała rzeźba – to
nie moje dzieło. To jest dzieło anielskie, bo coś tak wspaniałego nie
mogłoby być stworzone tu na ziemi przez ręce śmiertelnika. Żaden
rzeźbiarz, choćby nie wiadomo jak uzdolniony, nie mógł stworzyć takiej
doskonałości i nieziemskiej piękności”. Rzeźbiarz potwierdził pod
przysięgą autentyczność cudu. Objawienie Matki Bożej w Quito (1610-1634)
============================== Mariana Francisca de Jesús Torres Berriochoa
Źródła historyczne Matka Najświętsza objawiła się kilkakrotnie przełożonej sióstr Niepokalanego Poczęcia w Quito (stolica Ekwadoru), M. Mariannie Franciszce de Jesús Torres y Berriochoa (1563–1635).
źródła historyczne o tych objawieniach dotarły do nas w następujący
sposób: Z powodu tak niezwykłych wydarzeń kierownik duchowny oraz biskup
Quito wymagali od niej w imię posłuszeństwa spisania autobiografii.
Tekst ten został aprobowany przez biskupa Piotra de Oviedo, dziesiątego
biskupa ordynariusza Quito.
Po jej śmierci, kierownik duchowy i spowiednik o. Michał Romero OFM
napisał jej biografię. Dokumenty te razem z życiorysami wszystkich
innych sióstr założycielek klasztoru w Ekwadorze zachowane są w wielkim
tomie pt. El Cuadernon. Na podstawie tego źródła o. Manueal Souza
Pereira, prowincjał Ojców Franciszkanów w Quito, napisał w 1790 roku
książkę pt. Cudowny żywot Matki Marianny de Jesús Torres, hiszpańskiej
zakonnicy i jednej z założycielek Królewskiego Klasztoru Niepokalanego
Poczęcia w mieście św. Franciszka de Quito. (Jej ciało dotrwało do dziś
nienaruszone). Dzieło to przetłumaczyła na język angielski w 1988 r.
Marianna Teresa Horvat, która wydała książkę na temat objawień Matki
Bożej (Our Lady of Good Success – prophecies for our times, wydawnictwo TIA, Box 23135, Los Angeles CA 90023, USA, I wydanie 1999 r.)
Wizjonerka: Marianna de Jesús Torres
======================= Marianna Franciszka urodziła się w
Hiszpanii 1563 roku jako pierwsze dziecko gorliwej katolickiej rodziny. Z
powodu jej głębokiej pobożności, została dopuszczona do I Komunii już 8
grudnia 1572, kiedy miała zaledwie 9 lat (Do początku XX wieku dzieci
otrzymywały I Komunię dopiero od 12 roku życia, albo nawet później. Św.
Pius X zadecydował, aby dopuścić dzieci do pierwszej Komunii od chwili
osiągnięcia rozumu, jeśli znają postawy katechizmu, szczególnie dot.
przyjęcia sakramentów spowiedzi i Komunii św.). Podczas Komunii Marianna
otrzymała łaskę powołania oraz wewnętrzną pewność, że będzie
przeznaczona na misje.
W 1577 roku opuściła Hiszpanię razem z
ciotką, matką Marią de Jesús Taboada i czterema innymi zakonnicami, aby
założyć klasztor w stolicy Ekwadoru. Rozpoczęła tam swe życie zakonne,
które płynęło wedle ówczesnych zwyczajów w atmosferze surowych
umartwień. Matki założycielki były zachwycone „doskonałym
przestrzeganiem reguł zakonnych i praktyką cnót” młodej nowicjuszki,
inne siostry jednak okazywały zazdrość, prześladowały ją i rozsiewały
oszczerstwa. Dwukrotnie zmarła i powróciła do życia. Po śmierci
pierwszej przełożonej w 1593 roku, została wybrana na przeoryszę. Było
to w chwili, kiedy w Quito wybuchła rewolucja, której skutki miały
dotknąć również zakony. Właśnie wówczas pewna zakonnica, zwana La
Capitana, z pomocą niektórych duchownych zawiązała spisek przeciw
przełożonej i razem z innymi siostrami domagała się złagodzenia reguły i
zwolnienia od kierownictwa duchowego Ojców Franciszkanów, uważanych za
bardzo gorliwych i surowych zakonników.
W tej trudnej sytuacji
matka Marianna uciekła się do modlitwy. Wówczas Matka Boża ukazała się
jej po raz pierwszy i powiedziała: „Jestem María del Buen Suceso, Królowa nieba i ziemi. Przyszłam, aby pocieszyć twoje udręczone serce! Szatan próbuje zniszczyć to Boże dzieło, posługując się Moimi niewiernymi córkami, lecz nie osiągnie celu, bo Ja jestem Królową zwycięstwa i Matką Dobrego Zdarzenia, i pod tym tytułem pragnę być znana dla zachowania Mego klasztoru i jego mieszkańców”.
Wkrótce
po tej wizji wspólnota wybrała nową przełożoną, pod której rządami
reguła zakonna została złagodzona; ścisłe milczenie zanikło. S. Marianna
próbowała przekonać nową przełożoną o niebezpieczeństwach płynących z
takiego postępowania, co ściągnęło na nią gniew pozostałych sióstr. Po
raz kolejny dotknęły ją oszczerstwa i kłamstwa, a co gorsza, wikariusz
generalny zgodził się na wysłanie jej do więzienia pod zarzutem
nieposłuszeństwa. Dobre siostry, które ogromnie cierpiały z powodu tak
rażącej niesprawiedliwości, również zostały uwięzione; było ich razem
25.
W ciągu następnych pięciu lat s. Marianna, która trzykrotnie
została uwięziona na dłuższy czas, otrzymała wiele szczególnych łask,
miała też wizje Matki Bożej, która pokazała jej przyszłość klasztoru
oraz Ekwadoru. Kazała też wykonać figurę Matki Bożej Dobrego Zdarzenia i
umieścić ją na tronie przełożonej zakonu na znak, że to ona jest Panią
klasztoru: „W mojej prawej ręce umieść pastorał oraz klucze jako symbol
mojej władzy oraz znak, że klasztor jest moją własnością”.
Na
koniec matka przełożona zrozumiała niewłaściwość swojego postępowania
wobec sióstr założycielek, uwolniła je i zrezygnowała ze swego urzędu.
Wówczas biskup Quito kazał przeprowadzić przesłuchanie w sprawie
oskarżeń przeciwko siostrom. Kiedy okazało się, że został wprowadzony w
błąd przez oszczerstwa, kazał aresztować główną odpowiedzialną za zamęt –
siostrę La Capitanę. Ta nie przyznała się jednak do winy, odmówiła
przyjęcia pokarmu i poczęła bluźnić. Wtedy matka Marianna poprosiła
biskupa o pozwolenie na przeniesienie zbuntowanej siostry do infirmerii
klasztornej, gdzie sama opiekowała się nią, pomimo że w zamian
doświadczała jedynie przekleństw i zniewag. Obawiając się o życie wieczne tej siostry, matka Marianna gorąco prosiła Pana Jezusa o uratowanie jej duszy. Zrozumiała wtedy, że jej prośba będzie wysłuchana, jeśli zgodzi się na przeżywanie duchowo pięciu lat kar piekielnych.
Od razu wyraziła na to zgodę, a krótko później La Capitana nawróciła
się, odbyła spowiedź generalną i stała się wzorem pokory i pobożności do
końca życia. Zmarła rok po śmierci matki Marianny. Tymczasem m. Marianna musiała wypełnić obietnicę: podczas
pięciu lat czuła się jak potępiona i odrzucona przez Boga, którego tak
bardzo umiłowała; przeżywała duchowo męki dusz potępionych.
Wizja profanacji Sakramentów świętych 20 stycznia 1610 roku Matka Boża objawiła się jej znowu i powiedziała między innymi: „Wiedz, że od końca XIX,
a szczególnie w XX wieku namiętności wybuchną i dojdzie do zupełnego
zepsucia obyczajów, bo Szatan prawie całkowicie panował będzie przez masońskie sekty. Aby do tego doprowadzić, skupią się one szczególnie na dzieciach. Biada dzieciom w owych czasach! Trudno będzie przyjąć sakramenty chrztu i bierzmowania. Wykorzystując
osoby posiadające władzę, diabeł starać się będzie zniszczyć sakrament
spowiedzi (…) To samo będzie z Komunią świętą. Niestety! Jak bardzo
zasmuca Mnie, że muszę ci wyjawić tak liczne i okropne świętokradztwa –
tak publiczne jak i tajne – popełnione z powodu profanacji Najświętszej
Eucharystii! W czasach tych wrogowie Chrystusa, zachęcani przez diabła,
często kraść będą z kościołów konsekrowane Hostie, aby bezcześcić
Postacie Eucharystyczne. Mój Najświętszy Syn widzi samego siebie
rzuconego na ziemię i zdeptanego przez nieczyste nogi”.
Dalej mówi Matka Najświętsza o lekceważeniu
Sakramentu ostatniego namaszczenia, przez co wiele dusz pozbawionych
będzie pocieszenia i łask w decydującej chwili śmierci. „Sakrament
małżeństwa, symbolizujący związek Chrystusa ze swoim Kościołem, będzie
przedmiotem ataków i profanacji w najściślejszym znaczeniu tego słowa.
Masoneria, która będzie wówczas sprawować rządy, zaprowadzi
niesprawiedliwe prawa mające na celu zniszczenie tego sakramentu, a
przez to ułatwi każdemu życie w stanie grzechu, oraz spowoduje wzrost
liczby dzieci urodzonych w nielegalnych związkach, nie włączonych do
Kościoła. Duch chrześcijański szybko upadnie, drogocenne światło Wiary
zgaszone będzie do tego stopnia, że nastąpi prawie całkowite zepsucie
obyczajów. Skutki zeświecczonego wychowania będą się nawarstwiać,
powodując m. in. niedostatek powołań kapłańskich i zakonnych.
Sakrament
kapłaństwa będzie ośmieszany, lżony i wzgardzony. Diabeł prześladować
będzie szafarzy Pana w każdy możliwy sposób. Będzie działać z okrutną i
subtelną przebiegłością, odwodząc ich od ducha powołania i aby uwodząc
wielu. Owi zdeprawowani kapłani, którzy zgorszą chrześcijański lud,
wzbudzą nienawiść złych chrześcijan oraz wrogów Rzymskiego, Katolickiego
i Apostolskiego Kościoła, którzy zwrócą się przeciwko wszystkim
kapłanom. Ten pozorny tryumf Szatana przyniesie ogromne cierpienia
dobrym pasterzom Kościoła.
Poza tym, w owych nieszczęśliwych
czasach, nastąpi niepohamowany zalew nieczystości, która popychając
resztę ludzi do grzechu, pociągnie niezliczone lekkomyślne dusze na
wieczne potępienie. Nie będzie można znaleźć niewinności w dzieciach,
ani skromności u niewiast. W owych chwilach największej potrzeby
Kościoła, ci, którzy mają mówić, będą milczeć!”. Na koniec Matka Boża ponownie nakazała wykonać figury ku Jej czci.
Cudowna figura Matki Bożej del Buen Suceso Zaraz
po tym objawieniu matka Marianna prosiła biskupa Quito, aby jak
najprędzej ustosunkował się do próśb Najświętszej Maryi Panny. Po
otrzymaniu jego zgody, powierzyła wykonanie artyście Francisco del
Castillo, który nie tylko był doświadczonym rzeźbiarzem, ale także
człowiekiem wielkiej cnoty połączonej z głęboką pobożnością maryjną.
Kiedy praca dobiegła do końca, zadecydował, że będzie musiał pojechać
do Europy, aby znaleźć najlepsze farby do malowania twarzy Madonny.
Obiecał powrócić do Quito przed 16 stycznia 1611 roku i ukończyć dzieło.
Jednak w nocy przed jego przyjazdem twarz figury została w
cudowny sposób pomalowana. Kiedy siostry przyszły wcześnie rankiem na
jutrznię, kaplica wypełniona była niebieskim światłem, otaczającym
posąg. Kiedy artysta przybył następnego ranka do klasztoru, aby ukończyć
pracę, zawołał zaskoczony: „Co widzę? Ta wspaniała rzeźba – to nie moje
dzieło. To jest dzieło anielskie, bo coś tak wspaniałego nie mogłoby
być stworzone tu na ziemi przez ręce śmiertelnika. Żaden rzeźbiarz,
choćby nie wiadomo jak uzdolniony, nie mógł stworzyć takiej doskonałości
i nieziemskiej piękności”. Rzeźbiarz potwierdził pod przysięgą autentyczność cudu.
Pod spisanym przez niego oświadczeniem widnieje również podpis biskupa Quito, który
wkrótce kazał przygotować się przez nowennę na uroczystą intronizację. 2
lutego 1611 roku poświęcił uroczyście cudowną figurę pod wezwaniem
Matki Bożej Dobrego Zdarzenia. Rzeźba wniesiona została w uroczystej
procesji na wyższy chór kościoła klasztornego na specjalnie
przygotowanym tronie. Co roku przenoszona jest w procesji z
chóru do głównego ołtarza podczas nowenny poprzedzającej święto Matki
Bożej Dobrego Zdarzenia 2 lutego. W ostatnich latach posąg
wystawiany jest dla wiernych także podczas miesiąca maryjnego (tj. w
maju) i podczas miesiąca Różańca świętego (w październiku)
Główne objawienie: zgaśnięcie wiecznej lampki i jego znaczenie Resztę
życia matka Marianna spędziła na wewnętrznych i zewnętrznych
umartwieniach i ofiarach: chciała stać się ofiarą dla XX wieku, jak o to
prosiła ją Matka Najświętsza. Najważniejsze objawienie siostra
Marianna miała o poranku 2 lutego 1634 roku, kiedy to podczas modlitwy
przed Najświętszym Sakramentem nagle zgasła paląca się przed ołtarzem
wieczna lampka. Kiedy siostra Marianna próbowała ją zapalić ponownie,
Matka Boża objawiła się jej i powiedziała: „Przygotuj twoją duszę,
aby coraz więcej oczyszczona mogła wstąpić w pełnię radości twojego
Pana. O, gdyby śmiertelnicy, a szczególnie pobożne dusze poznały, czym
jest niebo, co to jest posiadanie Boga, jakże inaczej żyłyby i nie
odmawiałyby żadnej ofiary, aby Go posiadać.
Zgaśnięcie lampki klasztornej, które zobaczyłaś, ma wiele znaczeń:
Po pierwsze,
przy końcu XIX wieku i podczas dużej części wieku XX powstanie zamęt w
tym kraju, będącym wtedy wolną republiką. Wtedy cenne światło wiary
zgaśnie w duszach z powodu prawie całkowitego zepsucia obyczajów.
Podczas tego okresu będą wielkie fizyczne i moralne klęski, publiczne i
prywatne. Niewielka grupa ludzi, która zachowa skarb wiary i cnoty,
będzie doznawała okrutnych i niewymownych cierpień oraz przedłużonego
męczeństwa. Aby wyzwolić ludzi z niewoli tych herezji, ci, których Mój
Najświętszy Syn powołał do wykonania odnowy, potrzebują wielkiej siły
woli, wytrwałości, odwagi i ufności w Bogu. Nadejdzie taki moment, kiedy
wszystko wydawać się będzie stracone, a wszelkie wysiłki – nadaremne;
stanie się tak dlatego, by poddać próbie wiarę i ufność sprawiedliwych,
nastąpi wtedy szczęśliwy początek całkowitego odrodzenia.
Po drugie,
Moje zgromadzenia opustoszeją, zatopione w otchłani oceanu goryczy i
wydawać się będzie, że utoną one w tych różnych wodach nieszczęścia.
Ileż prawdziwych powołań zostanie straconych przez nieumiejętne
formowanie i brak duchowego kierownictwa!
Trzeci powód,
dla którego lampka zgasła, to atmosfera tych czasów, przepełniona
duchem nieczystości, jak ohydna powódź, która zaleje ulice, place i
miejsca publiczne, do tego stopnia, że prawie już nie będzie na świecie
dziewiczej duszy.
Czwartą przyczyną jest to, iż
po infiltracji we wszystkich warstwach społecznych, masońskie sekty będą
z wielką przebiegłością szerzyć swoje błędy w rodzinach, przede
wszystkim po to, by zepsuć dzieci. W tych nieszczęśliwych czasach zło
uderzy w dziecięcą niewinność, a w ten sposób powołana kapłańskie będą
zaprzepaszczone. Jednak i wtedy będą zgromadzenia zakonne, które
podtrzymują Kościół, oraz święci kapłani – ukryte i piękne dusze, którzy
będą pracować z energią i bezinteresownym zapałem dla zbawienia dusz.
Przeciw nim bezbożni będą toczyć okrutną wojnę, obrzucając ich
oszczerstwami, obelgami i nękając, próbując zniechęcić do wypełniania
ich obowiązków. Lecz oni, jak solidne kolumny, nie poddadzą się i stawią
czoło temu wszystkiemu w duchu pokory i ofiary, w którego będą
uzbrojeni mocą nieskończonych zasług Mojego Najświętszego Syna,
miłującym ich w najbardziej wewnętrznych głębiach Jego Najświętszego i
Najczulszego Serca. Jak bardzo Kościół będzie cierpieć w owej ciemnej
nocy! Zabraknie prałata i ojca, który czuwałby z miłością, łagodnością,
siłą i przezornością, a wielu utraci ducha Bożego, wystawiając swoją
duszę na wielkie niebezpieczeństwo. Módl się usilnie, wołaj
niestrudzenie i płacz nieustannie gorzkimi łzami, w skrytości serca
błagając naszego Ojca Niebieskiego, aby z miłości do Eucharystycznego
Serca mojego Najświętszego Syna, dla Jego Najdroższej Krwi wylanej z
taką hojnością oraz głębokiej goryczy i bólu Jego Męki i śmierci
ulitował się nad Swoimi sługami i położył kres tym straszliwym czasom,
oraz aby zesłał Kościołowi prałata, który odnowi ducha jego kapłanów. Tego
ukochanego syna, którego Mój Boski Syn i Ja otoczymy szczególną
miłością i napełnimy wieloma łaskami: pokory serca, poddania się Bożym
natchnieniom, siły, aby mógł bronić praw Kościoła. Damy mu czułe i
współczujące serce, którym ogarnie jakby drugi Chrystus wielkich i
maluczkich, nie gardząc najbardziej nieszczęśliwymi, którzy będą prosić
go o światło i radę w ich zwątpieniach i trudnościach. W jego ręce
złożone będą wymiary, by wszystko czynione było zgodnie z wagą i miarą,
ku chwale Bożej. Przed przybyciem tego prałata i ojca, wiele
serc osób poświęconych Bogu w stanie kapłańskim i zakonnym wpadnie w
oziębłość (…) Popełnione zostaną wszystkie rodzaje zbrodni pociągając za
sobą wszelki rodzaj kary: zaraza, głód, konflikty społeczne wewnętrzne i
zewnętrzne, apostazja, to wszystko przyczyni się do zatraty licznych
dusz. Aby rozproszyć te czarne chmury, przeszkadzające Kościołowi
cieszyć się jasnym dniem wolności, wybuchnie straszliwa wojna, w której
popłynie krew swoich i obcych, kapłanów i zakonników. Noc ta będzie
straszna do tego stopnia, że ludzie będą myśleć, iż zło zatryumfowało. Wtedy
wybije Moja godzina: zdetronizuję pysznego, przeklętego szatana, zetrę
go pod moimi stopami i zrzucę w przepaść piekielną. W ten sposób Kościół
oraz ten kraj uwolniony zostanie na końcu od jego okrutnej tyranii.
Piąty powód,
dla którego zgasła lampa w klasztorze jest taki, że wpływowe osoby z
obojętnością patrzeć będą na uciskany Kościół, prześladowaną cnotę i
tryumfującego szatana, nie używając zgodnie z wolą Boga swoich wpływów w
celu walki ze złem lub odnowy wiary. I tak ludzie będą stopniowo
obojętnieć na żądania Boga, zaakceptują ducha zła i pozwolą się zmieść
wszelkim rodzajom występku i grzechu. Moja droga córko, gdyby
przyszło ci żyć w tych okropnych czasach, umarłabyś z bólu widząc, że
dokonuje się to, co ci objawiłam. Jednak miłość Mojego Najświętszego
Syna i Moja do tej ziemi jest tak wielka, iż chcemy, aby od tej chwili
twoje ofiary i dobre uczynki przyczyniły się do skrócenia czasu trwania
tej strasznej katastrofy”.
Objawienie Najświętszego Serca Pana Jezusa o kryzysie w Kościele W
ostatnich dziesięciu miesiącach życia matki Marianny, która coraz
częściej chorowała i cierpiała, Matka Boża objawiła się jej jeszcze
kilkakrotnie. Matka Marianna była wzorem dla całej wspólnoty, ofiarowała
wszystkie swoje udręki za Kościół, szczególnie w XX wieku. Pewnego dnia
otrzymała łaskę wizji Najświętszego Serca Pana Jezusa, otoczonego
małymi, przeszywającymi cierniami, które raniły Je okrutnie. Pan Jezus
wytłumaczył jej ich znaczenie: „Rozumiej, że one [ciernie] oznaczają
ciężkie i powszednie grzechy moich kapłanów i zakonników, których
wyzwalam od świata i wprowadzam do klasztorów. To ich niewdzięczność i
obojętność tak okrutnie rani Moje Serce. Nadchodzą czasy, gdy [Moja] nauka będzie powszechnie znana uczonym i nieuczonym. Będzie
się pisać wiele książek na tematy religijne, lecz praktykować te nauki i
cnoty będzie niewiele dusz, święci będą rzadkością. Dlatego
moi kapłani i zakonnicy popadną w zupełną obojętność. Ich oziębłość
zgasi ogień Bożej miłości, w ten sposób ranią Moje Miłujące Serce tymi
małymi cierniami, które widzisz. … Wiedz także, że Boska
Sprawiedliwość ześle straszne kary na całe narody, nie tylko za grzechy
ludzi, ale także szczególnie za grzechy kapłanów i osób zakonnych – gdyż
ci ostatni powołani są, przez doskonałość swego stanu, aby stali się
solą ziemi, mistrzami prawdy, powstrzymującymi Boży gniew. Porzucając
swą powierzoną przez Boga misję, poniżają siebie do tego stopnia, że w
oczach Boga powiększają oni jeszcze surowość kar”. Ostatnie objawienie Matki Bożej Dobrego Zdarzenia Po raz ostatni Matka Boża objawiła się m. Marianie 8 grudnia 1634 roku,
zapowiadając jej bliską śmierć. Ponownie z naciskiem mówiła o tym, jak
ważne są spowiedź i Komunia święta, a także o ciężkiej odpowiedzialności
kapłanów. Przepowiedziała różne wydarzenia, które mają mieć miejsce w
XIX wieku. Mówiła również o roli klasztorów, w których zachowuje się
czystość i umartwienie: „Oczyszczą one atmosferę skażoną przez tych,
którzy oddają się najbardziej ohydnym grzechom i namiętnościom”. Na
prośbę m. Marianny, aby jej imię pozostało nieznane, Matka Boża
odpowiedziała, że dopiero po trzech stuleciach tajemniczego milczenia
objawienia te oraz jej imię zostaną ponownie odkryte. Na koniec
ostrzegała, że nabożeństwo do Niej „będzie zwłaszcza w XX wieku owocować
cudownie w sferze duchowej i doczesnej, ponieważ jest wolą Boga, aby
zachować ten Mój tytuł oraz twoje życie dla owego wieku, kiedy zepsucie
obyczajów będzie prawie powszechne, a cenne światło wiary niemal
zgaśnie”.
16 stycznia 1635 matka Marianna zmarła po przyjęciu ostatnich
sakramentów. W 1906 r., podczas remontu klasztoru, została otwarta
trumna, w której znaleziono jej nienaruszone ciało. Źródło: znalezione w necie… O kościele w Quito, w którym miało miejsce objawienia Matki Bożej Dobrego Zdarzenia czytaj też na stronie: www.ourladyofgoodsuccess.com O objawieniu w Quito mówi też książka: Tajemnice napomnienia i triumf Dwóch Serc – Jezusa i Maryi – Kelly Bowring str. 17-20 (książka posiada imprimatur arcybiskupa i nihil obstat ojca prowincjała)
,,Obawiając się o życie wieczne tej siostry, matka Marianna gorąco prosiła Pana Jezusa o uratowanie jej duszy. Zrozumiała wtedy, że jej prośba będzie wysłuchana, jeśli zgodzi się na przeżywanie duchowo pięciu lat kar piekielnych.
Od razu wyraziła na to zgodę, a krótko później La Capitana nawróciła
się, odbyła spowiedź generalną i stała się wzorem pokory i pobożności do
końca życia. Zmarła rok po śmierci matki Marianny. Tymczasem m. Marianna musiała wypełnić obietnicę: podczas
pięciu lat czuła się jak potępiona i odrzucona przez Boga, którego tak
bardzo umiłowała; przeżywała duchowo męki dusz potępionych.”
Maryja lekarstwem na toksyczny feminizm. Zaskakujące świadectwo Charliego Kirka
Charlie Kirk widział w Maryi Dziewicy lekarstwo na współczesne
zamieszanie. Widział w Kościele schronienie dla niespokojnych młodych
ludzi. Dostrzegał też potrzebę piękna i stabilności, które może
zaoferować ludziom tylko wierna swej doktrynalnej i duchowej tradycji
wspólnota ludzi na serio wierzących w Boga – pisze felietonista Opoki
ks. Robert Skrzypczak.
Oczłego świata w tych dniach zwrócone są w
stronę Stanów Zjednoczonych, zwłaszcza kampusu uniwersyteckiego w Utah, wiekach Kościoła. Według
niego nie chodzi o jakąś katolicką „przesadę”, ale o powrót do pełni
chrześcijańskiego świadectwa.
Być może najbardziej zaskakującym było sięgnięcie
przez niego po przykład Matki Bożej w kontekście dominujących
kulturowych wzorców kobiecości: „Myślę, że jednym ze sposobów
rozwiązania problemu toksycznego feminizmu w Ameryce jest Maryja. Może
ona pomóc wielu młodym kobietom w tym, by stały się bardziej oddane,
pełne godności i wiary, nieskore do gniewu, a czasem wręcz powściągliwe w
słowach”.
Trudno wyobrazić sobie bardziej kontrkulturową wypowiedź. W epoce, w
której feminizm jest często ujmowany w kategoriach przewagi, walki o
własne prawa i prowokacji, Kirk temu wszystkiemu przeciwstawiał Dziewicę
Maryję jako wzór siły okazywanej w łagodności, godności w pokorze i
piękna w posłuszeństwie wyrażanym względem Boga. Kirk nie krył swego
głębokiego podziwu w stosunku do Matki Zbawiciela:
„Maryja jest fenomenalnym wzorem i myślę, że stanowi przeciwwagę dla wielu toksycznych skutków feminizmu w naszej epoce”.
Trzeba przyznać, że takie słowa, wypowiedziane
przez znanego ewangelika, były nie tylko odważne, ale i odświeżające.
Zdradzają one pragnienie poszukiwania modeli życia w obszarach
wykraczających poza współczesne ideologie, wskazując zarazem na
dzisiejsze zapotrzebowanie na postacie, które ucieleśniają świętość.
Kirk zauważał coraz szerszy trend powrotu do życia religijnego, szczególnie wśród młodych ludzi.
„Młodzi ludzie wracają do Kościoła. To fakt – zauważył. – Dzieje się
tak, ponieważ, szczerze mówiąc, jest to jedyna sensowna rzecz, jaką mogą
znaleźć... To ratunek w kontekście tsunami chaosu i nieporządku, które
ich otacza”.
Tymi słowami Kirk ujawnił coś głęboko prawdziwego.
Nasza epoka charakteryzuje się dezorientacją, rozbitymi rodzinami i
utratą sensu. Dla wielu młodych ludzi Kościół stał się jedynym stabilnym
schronieniem, miejscem, które w obliczu zmieniających się prądów świata
oferuje im spotkanie z odwieczną prawdą. Kirk na tym się nie
zatrzymywał. Przyznawał, że to, czego ci młodzi wędrowcy poszukują, to
nie nowinki, ale tradycja: „Chcą czegoś, co jest starożytne i piękne.
Czegoś, co przetrwało próbę czasu i co się nie zmieni”. To spostrzeżenie
ujawniło jego rosnące uznanie dla katolickiego ducha ciągłości. W
świecie ogarniętym obsesją na punkcie innowacji i wynalazków Kirk
rozumiał, że trwałość i piękno są tym, co naprawdę przyciąga ludzkie
dusze.
W czasie trwania ostatniego konklawe Kirk wyraził
nadzieję, że katolicy zdobędą się na wybór papieża, który nie będzie
wrogo nastawiony do ich tradycji. „Piękno tej trwałej tradycji sprowadza
ludzi z powrotem do Kościoła” – mówił. Z tych refleksji wyłania się
obraz człowieka, który – choć mocno zakorzeniony w ewangelicznym
protestantyzmie – był zdolny dostrzec skarby wiary katolickiej. Widział
w Maryi Dziewicy lekarstwo na współczesne zamieszanie. Widział w
Kościele schronienie dla niespokojnych młodych ludzi. Dostrzegał też
potrzebę piękna i stabilności, które może zaoferować ludziom tylko
wierna swej doktrynalnej i duchowej tradycji wspólnota ludzi na serio
wierzących w Boga.
Kirk czasem całkiem otwarcie mówił o swym szacunku dla katolików. W wywiadzie dla „Crisis Magazine” powiedział:
„Niektórzy z moich najlepszych przyjaciół na świecie są katolikami...
Od czasu do czasu chodzę na katolicką Mszę św. Rzecz jasna, nie
przyjmuję Eucharystii... Ale mam otwarty umysł, nawet jeśli nie jestem
jeszcze na to gotowy”.
Dodał, że ma „wielki szacunek dla tradycji i
Kościoła katolickiego”. Prawdą jest, że Kirk nigdy formalnie nie wszedł w
pełną komunię z Kościołem katolickim, niemniej wykazywał zdolność do
kierowania swoich słuchaczy ku czemuś starszemu i głębszemu niż tylko
polityczne slogany.
Opłakując odejście Charliego Kirka, możemy tym
bardziej docenić jego wysiłki podejmowane w budowaniu mostów między
ewangelikami a katolikami. Nie był ani teologiem, ani duchownym,
ale był gotów powiedzieć głośno to, co wielu ewangelicznych chrześcijan
myśli w milczeniu: że Kościół katolicki, ze swoim świadectwem piękna i
ciągłości, ma coś niezbędnego do zaoferowania ludziom w tej epoce
dezintegracji kulturowej.
Warto też zwrócić uwagę na pewien paradoks
Charliego Kirka: tego człowieka niejednokrotnie oskarżano o bycie
prowokatorem i bojownikiem kulturowym, tymczasem stał się on świadkiem
czegoś o wiele głębszego niż polityka. Dziedzictwo Charliego Kirka bez
wątpienia będzie przedmiotem dyskusji i debat w kręgach politycznych i
teologicznych jeszcze przez wiele lat. Być może jednak jego najtrwalszym
wkładem będzie przypomnienie nam wszystkim, że odpowiedzią na naszą
kulturową niemoc nie jest ideologia, ale świętość. Niech spoczywa w
pokoju.
źródło:Opoka org
Smutna i płacząca nad nami Matka Boża. Bolesne objawienia Maryi z La Salette
Przesłanie
„Pięknej Pani” z La Salette pasuje do naszych czasów. Maryja przyszła
do dzieci zaniedbanych religijnie. Dlaczego akurat do nich i akurat w
tym miejscu?
Wróćcie do mnie – tak można streścić dramatyczne słowa, które Bóg przez Maryję powiedział podczas prywatnego objawienia we francuskim La Salette
dwojgu dzieciom. Choć było to w połowie XIX wieku, dziś równie dobrze
Maryja mogłaby ukazać się płacząc, tak jak wtedy, nad pogubieniem
naszego społeczeństwa.
15 kilometrów od miasteczka Corps, które zamieszkiwało ok 700 osób, na zboczach Alp dwoje dzieci, Melania Calvat (15 l.) i Maksymin Giraud (11 l.), podobnie jak i dziś okoliczni mieszkańcy, pracowali jako pasterze. Mieli pod opieką stado krów.
W pewnym momencie zauważyli „świetlistą kulę”
unoszącą się nad pobliskim kamieniem. Dzieci opisywały to jako „słońce,
które spadło na ziemię, ale o wiele piękniejsze i jaśniejsze niż
słońce”.
Po chwili świetlistość zaczęła się rozrzedzać i w jej środku widoczna była siedząca, pochylona kobieta,
która podtrzymywała dłońmi twarz, tak jakby płakała. Po chwili wstała,
podeszła do dzieci i zaczęła z nimi rozmawiać. Dzieci wspominały, że
przez cały czas po jej twarzy spływały łzy. Spotkanie trwało niespełna
pół godziny, po czym Maryja przeszła kilka kroków pod górę, a następnie,
jak relacjonowały dzieci „roztopiła się”, unosząc się.
Zobaczcie fantastyczne zdjęcia z sanktuarium w La Salette:
Bóg posłał Maryję do Francuzów, których wiara została zniszczona
przez rewolucję francuską. Melania i Maksymin pomimo swojego wieku nie
przyjęli jeszcze sakramentu Eucharystii, co pokazuje, że byli zaniedbani religijnie, zapewne podobnie jak ich rówieśnicy.
Z wypowiedzi Maryi dowiadujemy się też, że nie przestrzegano
przykazań: „Woźnice przeklinają, wymawiając Imię Mojego Syna” - mówiła,
niedziela była normalnym dniem pracy, mało kto uczestniczył we mszy świętej, a post odszedł w zapomnienie. Z tych właśnie powodów Maryja przepowiadała klęskę żywieniową, która już powoli się zaczynała.
Maryja zapowiada klęskę żywieniową
Czy to kara? Tak właśnie można pomyśleć w pierwszej chwili. Ale gdy
zajrzymy do Pisma Świętego, znajdziemy wiele sytuacji, w których gniew Boga był powodowany miłością i ostateczną formą wezwania do opamiętania się.
Spójrzmy choćby na słowa św. Pawła: „Czy nie wiecie, że świątynią
Bożą jesteście i że Duch Boży mieszka w was? Jeśli ktoś niszczy
świątynię Bożą, tego zniszczy Bóg, albowiem świątynia Boża jest święta, a
wy nią jesteście” (I Kor. 3, 16-17).
Skoro więc ludność Francji dotknęła samodegradacja, Bóg może
zdecydował się na ostateczność, aby otrząsnęli się i wrócili do życia w
porządku ustalonym przez Niego, do życia w Chrystusie?
Przekaz „Pięknej Pani”, jak zwały Maryję dzieci (być może nawet nie
zdawały sobie do końca sprawy, z kim rozmawiały) został od razu spisany –
Melania i Maksymin opowiedziały o zdarzeniu proboszczowi w Corps.
Sprawę zaczął badać biskup Grenoble Philibert de Bruillard. Powołał 2
komisje: kanoników katedralnych i profesorów seminarium duchownego. Po 5
latach badań, weryfikacji zgodności przekazu zjawionej kobiety z La
Salette z Objawieniem, obserwacji natychmiastowych i masowych przemian w lokalnych społecznościach
uznano, że „objawienie się Najświętszej Maryi Panny dwojgu pastuszkom
na jednej z gór należących do łańcucha Alp, położonej w parafii La
Salette, dnia 19 września 1846 roku, posiada w sobie wszystkie cechy prawdziwości i wierni mają uzasadnione podstawy uznać je za niewątpliwe i pewne”.
Przesłanie objawień z La Salette
Choć pewne fragmenty orędzia Matki Bożej budzą u niektórych
wątpliwości (to temat na osobny artykuł), to jednak jego treść była
adekwatna do tamtych czasów i pozostaje taką do dziś. Doskonale
skomentował to bp Guy de Kerimel w rozmowie z Radiem Watykańskim w 2016
r. z okazji 170. rocznicy objawienia:
Przesłanie Matki Bożej z La Salette dla naszych czasów jest jasne: jeśli
zapomina się o Bogu, zastępując Go bożkami, które proponuje
społeczeństwo konsumpcyjne, człowiek się wyjaławia, nie ma na czym
budować życia osobistego ani społecznego. Społeczeństwo
konsumpcyjne, kultura indywidualizmu i wszystkie związane z tym
pseudowyzwolenia prowadzą do katastrofy i cierpień.
Widzimy to właśnie dzisiaj. Maryja płacze z tego powodu, bo widzi
ludzkie cierpienia, widzi negatywne konsekwencje, które były już w
przeszłości i są również teraz. Wbrew temu, co mówią nam media, wśród
nas są ogromne rzesze ludzi zagubionych, zdezorientowanych, którzy doświadczają ogromnych cierpień.
Dlatego jak Maryja w La Salette mamy nad nimi płakać i być blisko nich,
aby pomóc odnaleźć im Boga, drogę prawdziwego życia i prawdziwej
duchowej wolności.
Całą treść przekazu Matki Bożej oraz dokładny opis zjawienia można znaleźć na oficjalnej stronie polskiej prowincji Zgromadzenia Księży Misjonarzy Saletynów.
Pragnę, aby 13 lipca każdego roku był poświęcony
Róży Duchownej (Rosa Mystica)”. Pierina pyta, czy Matka Boża uczyni cud.
Otrzymuje odpowiedź: „Cudem będzie to, że dusze Bogu poświęcone, które
od dawna, a szczególnie w czasie wojny, stały się oziębłe i niewierne
swemu powołaniu, a nawet je zdradziły, że ci duchowni, którzy przez swe
wielkie winy sprowadzili kary Boże i ucisk – tak jak obecnie dzieje się w
Kościele – ci wszyscy zaprzestaną Boga ciężko obrażać. Pierwotny duch
ich świętych założycieli ożyje w nich ponownie”.
«PŁONĘ Z MIŁOŚCI I PRAGNIENIA, ABY URATOWAĆ ŚWIAT!»
Montichiari – historia oraz orędzia z 13.06.1947-30.1.1975
MONTICHIARI FONTANELLE (1) «PŁONĘ Z MIŁOŚCI I PRAGNIENIA, ABY URATOWAĆ ŚWIAT!» Matka Boża objawia się w wielu miejscach Dochodzą
dziś wieści o wielu objawieniach Maryi. Z pewnością nie wszystkie są
prawdziwe, ale i nie wszystkie są fałszywe. Wróg zasiał wiele chwastów,
więc Kościół postępuje słusznie, jeżeli zachowuje ostrożność i nie jest
zbyt łatwowierny. Jednak, jak można zauważyć, Matka Boża, prawdziwie się
ukazując, mówi zawsze: „Módlcie się! Czyńcie pokutę! Składajcie ofiary! Odmawiajcie Święty Różaniec!To jest broń przeciw szatanowi”.
On
sam z pewnością nie do tego by nawoływał. Jeżeli więc w jakimś miejscu
prośby Matki Bożej są spełniane, podejmuje się modlitwy i czyni pokutę, a
nie szuka się sensacji, zaspokojenia ciekawości lub nawet pieniężnych
interesów – to takie miejsce staje się miejscem łask, podobnie jak każde
miejsce, gdzie spełnia się rzeczywiście prośby Matki Najświętszej.
Macierzyńska
miłość Maryi obejmuje cały świat. Przede wszystkim obejmuje ona jednak
Kościół i jego dzieci. Kościół to Chrystus dalej żyjący, dalej
działający, dalej cierpiący. On tu działa i dokonuje cudów. Pierwszy cud
– w Kanie Galilejskiej, na prośbę Matki Bożej. Cud przemiany. Możemy go
nazwać cudem Maryjnym. Ten pierwszy cud jednak nie pozostał ostatnim.
Powtarza się w wielu miejscach kultu Matki Bożej, słynących łaskami.
Świadczą o tym poprzez stulecia wota wdzięczności: Maryja pomogła! Ileż
łask płynie z miejsc Maryjnych, ile pociechy. Maryja stoi wiernie przy
swoich dzieciach: La Salette, Lourdes, Fatima – miejsca już uznane przez
Kościół jako godne wiary. Kto tam raz klęczał i modlił się, mógł
doświadczyć wysłuchania próśb o łaski.
Kościół stale dźwigają i
ratują osoby obdarzone szczególnymi darami. Do charyzmatyków Maryjnych
wyniesionych na ołtarze przez Kościół należy św.
Dominik, św. Norbert, św. Bernard z Clairvaux, św. Jan Eudes, św.
Alfons Liguori, św. Jan Bosko, św. Ludwik Maria Grignion de Montfort,
św. Katarzyna Labouré, św. Bernadeta Soubirous i inni.
Dwadzieścia
objawień Maryi jako Róży Duchownej dokonało się w północnych Włoszech, w
Montichiari, w diecezji Brescia, z której pochodził papież Paweł VI.
Objawienia rozpoczęły się w roku 1947, a zakończyły w 1982 r. Ostateczne
uznanie Kościoła jest sprawą otwartą, ale trzeba zwrócić uwagę, że
wielu biskupów i kapłanów udaje się do Montichiari, Stolica
Apostolska wyrażała się o tym objawieniu przychylnie. W końcu zaś po
wielu latach obojętności, a czasem opozycji, Kuria biskupia z Bresci
zatwierdziła kult Matki Bożej w osadzie Fontanelle, dzielnicy
Montichiari, w roku 2000. U progu trzeciego tysiąclecia przybył
do Bresci nowy biskup J. E. Giulio Sanguineti, w dziesięć lat po śmierci
Pieriny Gilli, która odeszła do wieczności 12 stycznia 1991. Jej grób,
jak i źródło oraz świątynia w Montichiari są odwiedzane rocznie przez
ponad 100 tys. pielgrzymów.
„RÓŻA DUCHOWNA” Montichiari,
łącznie z dzielnicą Fontanelle, jest małym miasteczkiem we Włoszech, 20
km od Bresci, w dolinie Padu, u stóp włoskich Alp. Montichiari znaczy
dosłownie Jasne Góry. Na wzgórzu, obok zamku Maryi, stoi kościół św.
Pankracego. W Montichiari, począwszy od 1947 r., objawia się Matka Boża,
zatroskana o kapłanów, zakonników i dusze poświęcone Bogu. Ukazuje się
Pierinie Gilii. Pierina urodzona 3 sierpnia 1911 r. jest pielęgniarką i
pracuje w szpitalu. Po raz pierwszy ujrzała Matkę Bożą wczesną wiosną
1947 r. na sali operacyjnej.
I Objawienie. Matka
Boża, jako „bardzo piękna Pani” ukazuje się w sukni koloru fioletowego
(znak żałoby) oraz w białym welonie. Oblicze ma bardzo smutne, oczy
pełne łez, które toczą się na ziemię. Pierś przebita trzema wielkimi
mieczami. Wypowiada tylko trzy słowa: „Modlitwy, pokuty, wynagrodzenia”.
II Objawienie: 13.06.1947 r. W
szpitalu niedzielny poranek. Matka Boża ukazuje się ubrana na biało, w
miejscu 3 mieczy widnieją teraz 3 róże: biała, czerwona i złota. Na
pytanie Pieriny, kim jest, odpowiada: „Jestem Matką Jezusa i Matką was
wszystkich”. Po czym dodaje: „Nasz Pan posyła mnie, abym objawiła nowe
maryjne nabożeństwo dla wszystkich instytutów męskich i żeńskich,
zgromadzeń zakonnych i kapłanów diecezjalnych. Tym instytutom,
zgromadzeniom i kapłanom, którzy Mnie szczególnie czcić będą, obiecuję
moją specjalną opiekę, rozwój i rozkwit duchowych powołań, ograniczenie
zdrad powołania i wielką świętość w służbie Bogu. Pragnę,
aby 13 dzień każdego miesiąca był obchodzony jako dzień Maryjny, do
którego winno przez 12 poprzedzających go dni trwać przygotowanie w
modlitwie”. Następnie z wyrazem wielkiej radości Matka Boża
dodaje: „W tym dniu ześlę na te wszystkie instytuty religijne,
zgromadzenia zakonne i kapłanów, u których doznam czci – bezmiar łask i
obdarzę ich wszystkich wielką świętością stanu. Pragnę, aby 13 lipca każdego roku był poświęcony Róży Duchownej
(Rosa Mystica)”. Pierina pyta, czy Matka Boża uczyni cud. Otrzymuje
odpowiedź: „Cudem będzie to, że dusze Bogu poświęcone, które od dawna, a
szczególnie w czasie wojny, stały się oziębłe i niewierne swemu
powołaniu, a nawet je zdradziły, że ci duchowni, którzy przez swe
wielkie winy sprowadzili kary Boże i ucisk – tak jak obecnie dzieje się w
Kościele – ci wszyscy zaprzestaną Boga ciężko obrażać. Pierwotny duch
ich świętych założycieli ożyje w nich ponownie”. Symbolika trzech mieczów: I miecz: utrata powołania kapłańskiego i zakonnego, II miecz: kapłani i zakonnicy żyjący w grzechach śmiertelnych, III
miecz: księża i zakonnicy, podobni do Judasza, z utratą powołania gubią
często też wiarę i szczęście wieczne, stają się wrogami Kościoła. Symbolika trzech róż: biała: duch modlitwy, czerwona: duch wynagradzania i gotowości do ofiar, złota: duch pokuty.
III Objawienie: 22.10.1947 r. Kaplica
szpitalna w Montichiari, podczas nabożeństwa. Obecni liczni pracownicy
szpitala, kilku lekarzy, miejscowi ludzie. Matka Boża mówi: „Mój Boski
Syn chciał, wobec nadmiaru nieustających obraz, aby zapanowała jego
sprawiedliwość. Ale Ja stanęłam między Nim a ludźmi, a zwłaszcza duszami
Bogu poświęconymi jako Pośredniczka”. Piernina dziękuje w imieniu
wszystkich obecnych. Matka Boża żegna ją przepięknym pozdrowieniem,
które staje się dla niej pamiątką: „Vivi d’amore” – „Żyj miłością”, miłością bliźniego.
IV Objawienie: 16.11.1947 r. Kościół w Montichiari, obecnych kilka osób, w tym kapłanów, Matka Boża mówi m.in: „Nasz Pan, Mój Boski Syn Jezus, już dość ma tych wielu ciężkich obraz ludzkości płynących z ciężkich grzechów przeciwnych czystości”
– „Zamierza zesłać potop kar”… „Ja jednak wstawiłam się, aby jeszcze
okazał litość. Dlatego proszę o modlitwę, pokutę i zadośćuczynienie za
te grzechy”. Pierina wyraża zgodę. Matka Boża mówi: „Proszę
szczególnie kapłanów, aby z całą miłością upominali ludzi, aby
zaprzestali tych grzechów. Tym wszystkim, którzy pomogą wynagrodzić za
te grzechy, ześlę łaski Boże”. Pierina zapytała, czy te grzechy będą odpuszczone, Matka Boża odpowiedziała: „Tak, o ile ustaną”. Po tych słowach oddaliła się. V Objawienie: 22.11.1947 r. Kościół
parafialny, wiele osób. Matka Boża mówi, że w tym czasie chrześcijanie
włoscy najbardziej grzeszną przeciw czystości, dlatego Bóg żąda
modlitwy, wielkiej gotowości do ofiary i pokuty. A pokutą jest przyjmowanie wszystkich małych codziennych krzyżów i wykonywanie pracy w duchu pokuty. Matka Boża zapowiada jedyny raz ponowne przybycie na to samo miejsce 8 grudnia w południe i mówi, że będzie to
„Godzina Łaski”
Na pytanie Pieriny, co to oznacza, wyjaśnia: „To będzie zjawisko wielkich i licznych nawróceń”. Matka Boża mówi: „Dusze zatwardziałe i zimne jak ten marmur, poruszone będą łaską Bożą i znów staną się wierne i miłujące Boga”.
VI Objawienie: 7.12.1947 r. W
kościele parafialnym 3 osoby, w tym spowiednik Pieriny. Matka Boża jako
Róża Mistyczna ma na sobie biały płaszcz, podtrzymywany przez dwoje
biało ubranych dzieci, z prawej strony przez chłopczyka, z lewej przez
dziewczynkę. Matka Boża zapowiada, że jutro ukaże Swe Niepokalane Serce,
tak mało ludziom znane. W Fatimie poleciła rozszerzanie nabożeństwa
poświęcenia się Jej Sercu. W Bonate (rejon Bergamo), gdzie Matka Boża
ukazywała się w czasie wojny, próbowała przeniknąć Swym sercem
chrześcijańskie rodziny. W Montichiari pragnie, aby nabożeństwo do „Róży
Duchownej” – związane ze czcią Jej Niepokalanego Serca, zostało
pogłębione w instytutach religijnych i wspólnotach zakonnych, aby dusze
Bogu poświęcone otrzymały z Jej Matczynego Serca niezmierzone łaski.
Matka Boża powierza też Pierinie pewną tajemnicę, którą będzie mogła
wyjawić dopiero wtedy, gdy jej to Matka sama poleci. Na pytanie
Pieriny kim są stojące obok niej dzieci, Matka Boża mówi: „Hiacynta i
Franuś”. Oni będą towarzyszyć w jej trudnościach, bo też cierpieli, choć
byli znacznie młodsi. Matka Boża domaga się od Pieriny takiej prostoty i
dobroci, jaka cechowała tych dwoje dzieci. Potem jakby na znak brania w
opiekę rozpościera ramiona, spogląda w górę i woła: „Sia benedetto il
Signore” („Bądź uwielbiony o Boże”) i znika.
VII Objawienie: 8.12.1947 r. Kościół
parafialny, kilka tysięcy ludzi z różnych stron. Pierina z największym
trudem dostała się do przepełnionego kościoła i uklękła w środku głównej
nawy, gdzie miały miejsce poprzednie objawienia. W czasie różańca
woła: ,,Matka Boża!” Zapada idealna cisza. Matka Boża ukazuje się
Pierinie na wielkich białych schodach, ozdobionych po bokach białymi,
czerwonymi i żółtymi różami. Uśmiecha się i mówi: „Ja jestem Niepokalane Poczęcie” – i potem zstępuje w dół z majestatem: „Ja jestem Maryja Łaski: pełna łaski, Matka Syna Bożego i Człowieczego”, a po zejściu jeszcze kilku stopni: „Przez to moje przybycie tu w Montichiari, życzę sobie, aby mnie wzywano i czczono jako „Róża Mystica”.
„Życzę
sobie, aby każdego roku w dniu 8 grudnia w południe obchodzono
uroczyście „Godziny Łaski dla Całego Świata”. Poprzez to nabożeństwo
uzyska się niezliczone łaski dla ciała i duszy”. „Nasz Pan okaże Swoje
niezmierzone Miłosierdzie, jeżeli ludzie dobrzy w dalszym ciągu modlić
się będą za grzeszników. Należy powiadomić papieża, iż jest moim
życzeniem, aby ta godzina była znana i rozszerzona wszędzie. Jeżeli kto
nie może być w kościele, modli się w domu. Kto tu na tych cegłach modli
się i przelewa łzy żalu, znajdzie pełną pomoc i uzyska z mojego
Matczynego Serca opiekę i łaski”.
Tu pokazała Matka Boża
Pierinie Swoje Serce i wspaniale promieniując rzekła: „Zobacz to Serce,
które tak bardzo kocha ludzi, podczas gdy większość z nich obrzuca Je
obelgami”. A po chwili: „Jeśli dobrzy i źli połączą się na modlitwie,
otrzymają z tego Serca Miłosierdzie, które powstrzymało okropną karę
Bożą”. Następnie z uśmiechem: „Wkrótce znana będzie wielkość tej Godziny Łaski”.
Pierina zauważyła, że Matka Boża już chce się oddalić i powiedziała: „O
piękna, kochana Matko Boża, dziękuję Ci”. Pobłogosław moją ojczyznę,
Italię, pobłogosław cały świat, a specjalnie Ojca świętego, kapłanów,
zakonników, grzeszników”. Matka Boża odrzekła: „Mam przygotowany bezmiar łask dla wszystkich tych dzieci, które słuchają Mego głosu i te moje życzenia biorą sobie do serca”.
Koniec
wizji. W czasie tego objawienia powierzyła Matka Boża Pierinie
tajemnicę wraz z zapewnieniem, że znów przybędzie aby ją powiadomić,
kiedy nadejdzie moment, aby zwierzchność Kościoła ją odsłoniła. Z
okazji tego objawienia, pewni rodzice przyprowadzili do kościoła
chłopca (5-6 lat), który z powodu paraliżu dziecięcego nie mógł ani
stać, ani chodzić i młodą kobietę w wieku 26 lat cierpiącą od 12 lat na
gruźlicę, która od 9 lat nie mogła już wypowiedzieć ani słowa. Obydwoje
zostali w jednym momencie całkowicie uzdrowieni. Dziewczyna włączyła się
nagle w pieśń dziękczynną i odtąd bez trudności śpiewa i mówi, a
chłopiec przyniesiony przez rodziców na ramionach, nagle stanął o
własnych siłach i zaczął chodzić. Potem po nabożeństwie ukazywano go z
balkonu przejętym ludziom, którzy porwani radością mogli się naocznie
przekonać, że chłopczyk skacze na wszystkie strony. Dziecko powiedziało:
„Ujrzałem w Katedrze Madonnę, z dobrocią uśmiechnęła się do mnie”. Do
tej pory obydwoje są w doskonałym stanie zdrowia. Chłopiec dorósł i
przed kilku laty ożenił się, a dziewczyna została pobożną zakonnicą,
żyjącą całkowicie w poświęceniu – jako wynagrodzenie za duchownych.
Trzeci
cud zdarzył się w czasie objawienia Matki Bożej, ale nic w katedrze,
tylko w prywatnym domu tego miasta. 36-letnia kobieta, upośledzona
umysłowo, nie umiejąca mówić i mocząca się, została w domu ze
szwagierką, podczas gdy jej ojciec poszedł na zapowiedziane objawienie
do katedry. Szwagierka opiekująca się tą osobą, odmawiała różaniec.
Zawołała spontanicznie: ,,O kochana Matko Boża, jeśli w tej chwili rzeczywiście zjawiasz się w katedrze Montichiari, uzdrów teraz tę biedną chorą”. W tym samym momencie nastąpiło całkowite uzdrowienie, chora zaczęła głośno odmawiać Różaniec ze swoją szwagierką i szczęśliwa mówiła go aż do końca. Gdy ojciec wrócił, zastał córkę zdrową, pełen zdumienia i szczęścia. Ten
cud wywołał ogólne poruszenie i został potem przez wielu lekarzy uznany
za największy, gdyż w tym wypadku wszelka sugestia masowa była
wykluczona. Na polecenie biskupa diecezji Brescia, mgr Tredici Pierina
spędziła kilka lat w klasztorze w Brescia jako pomocnica. Wielebny o.
Giustino Carpin, franciszkanin, był jej kierownikiem duchowym.
19 lat przerwy w objawieniach W
roku 1966 zaczyna się drugi okres objawień Matki Bożej. W lutym 1966 r.
modli się Pierina przed ołtarzykiem Matki Najświętszej w swoim pokoju i
oto z największą radością widzi Ją ponownie. Maryja pociesza ją, dodaje
odwagi i zapowiada na nadchodzącą Białą Niedzielę 17 kwietnia 1966 r.
ponowne przyjście do Fontanelle. Dzielnica Fontanelle jest oddalona od
katedry w Montichiari o kilka kilometrów. Tam spędziła Pierina swoje
dzieciństwo i zna tę okolicę bardzo dobrze. Fontanelle jest grotą wodną,
do której w dół prowadzą stare kamienne schody. Biskup został o tym
zapowiedzianym objawieniu powiadomiony i polecił jej zachować ścisłe
milczenie. Pierina udaje się do Fontanelle tylko w towarzystwie jednej
przyjaciółki.
Objawienie: 17.04.1966 r. W Fontanelle, Biała Niedziela. Pierina przechadza się obok groty, odmawiając Różaniec, w południe po dzwonach na Anioł Pański zjawia się Matka Boża i mówi: „Mój
Boski Syn jest cały Miłością i przysyła Mnie, aby nadać tej wodzie
cudowną siłę uzdrawiającą. Na znak pokuty i oczyszczenia ucałuj ten
najwyższy stopień”. Prymitywne schody prowadzą od drogi do źródła
i mają 10 stopni. „Zejdź jeszcze niżej, uklęknij i ucałuj ponownie
stopień”. Pierina schodzi tyłem, klęcząc, Matka Boża idzie za nią. Jej
bose stopy są dobrze widoczne. Po raz trzeci Maryja mówi: „Ucałuj stopnie po raz trzeci i proś o ustawienie tu krzyża”. Lewą ręką wskazuje to miejsce: „Chorzy
i wszystkie moje dzieci mają najpierw prosić Mego Boskiego Syna o
przebaczenie, z miłością ucałować krzyż i potem czerpać i pić te wodę”. Piękna Pani przybliża się do źródła i mówi: „Weź
błoto, ubrudź ręce, potem umyj się wodą. Chcę ci w ten sposób pokazać,
że grzech staje się w sercach moich dzieci błotem, brudem, ale umyte w
wodzie łaski (zdroju) stają się dusze znowu oczyszczone i znów godne
łaski”.
Tu Matka Boża pochyla się i w dwóch miejscach
dotyka rękami wody. Potem mówi: „Trzeba, aby wszystkie moje dzieci
poznały życzenia Mojego Syna Jezusa z roku 1947. Jego życzenia i moje
objawienia – które przekazałam wtedy w katedrze Montichiari. Życzę sobie
i powtarzam, aby chorzy i wszystkie moje dzieci przybywały do tego
cudownego źródła. Obecnie twoja misja jest tutaj pośród chorych i
wszystkich, którzy potrzebują pomocy. Poza tym polecam: „Powiedz wierzącym, że mają najpierw pójść do kościoła, tam adorować Mojego Boskiego Syna Jezusa w Najświętszym Sakramencie,
potem mają tu przychodzić. Najpierw powinni Bogu dziękować, gdyż jest
ponad miarę dobry i miłosierny, bo obdarzył Montichiari tak wielką
miłością i łaską”. Przy tych słowach uniosła się Matka Boża w
górę, wyciągnęła ramiona, a przy tym otwarł się Jej płaszcz, który zajął
we wszechświecie ogromną przestrzeń. Na ramieniu zwisał Jej biały
różaniec. Pod płaszczem po prawej stronie widać było katedrę w
Montichiari, gdzie miały miejsce objawienia w 1947 r. Dalej widać było
po prawej stronie zamek Maryi (Marienburg średniowieczny zamek na
wzniesieniu nieopodal Montichiari. Ten zamek stał się teraz z
Opatrzności Bożej Centrum i schronieniem dla chorych, cierpiących i
ludzi starych.
Gdy jakiś czas temu zamek został wystawiony na
sprzedaż, znaleźli się ludzie, którzy chcieli go nabyć na nocny lokal.
Proboszcz pragnął uniknąć tego za wszelką cenę i zarządził modlitwy
przede wszystkim do Maryi Róży Duchownej. I jak światło z nieba pojawiła
się myśl, aby przeznaczyć ten zamek na cele charytatywne. Pozyskano dla
tej idei znanego apostoła dzieł miłosierdzia Luigi Navarone, który
założył we Włoszech wiele schronisk dla chorych i cierpiących. Zakupił
zamek Maryi, urządził w nim kaplicę dla starszych i chorych kapłanów i
oddał dom, w którym mogą żyć na starość. Odbywają się w nim również dni
skupienia ruchu charytatywnego. Na poświęcenie domu przybył na
zaproszenie proboszcza Rossi, również ówczesny biskup Fatimy Joso
Pereira Venecio, który żywo interesował się objawieniami Matki Bożej
jako Róży Mistycznej. Proboszcz Rossi (+1971) powiedział, że dla
niego otwarcie schroniska dla kapłanów jest wielkim, widocznym cudem
Maryi „Rosa Mystica”, gdyż zamek Maryi nie został przeznaczony na
miejsce grzechu, ale stał się miejscem modlitwy, wynagrodzenia i miłości
bliźniego.
Po lewej stronie widzenia ujrzała Pierina na wielkiej
przestrzeni mieszczący się kompleks budynków. Miało to oznaczać dzieła
miłości, które w przyszłości zostaną wzniesione wokół źródła. Matka Boża
powiedziała: „Pragnę i powtarzam, że tu mają przychodzić chorzy i wszystkie moje dzieci: „Do Źródła Łaski”.
Z cudownym uśmiechem uniosła się ku Niebu. W czasie objawienia bawiło
się kilkoro dzieci, które opowiadały potem w domu: „Pierina widziała
przy źródle Matkę Bożą”.
Objawienie: 13.05.1966 r. W
Fontanelle, w rocznicę pierwszego objawienia w Fatimie w 1917. Około
godz. 11.40 Matka Boża ukazuje się Pierinie (oprócz niej było około 20
osób). Mówi: „Trzeba wszędzie rozpowszechniać wieść o moim zjawieniu się
przy źródle”. Pierina odpowiedziała: „Jak mogę to uczynić, skoro mi się
nie wierzy i utrudnia takie działania?”. Matka Boża odpowiada: „Na tym
polega twoja misja – tego właśnie od ciebie zażądałam”. Pierina prosi:
„Kochana Matko Boża, jeśli tu nie uczynisz żadnego cudu, nie będą mi
wierzyć władze kościelne”. „Proszę Cię, uczyń cud!” Matka nie
odpowiedziała, tylko po chwili rzekła: „Mój
Boski Syn jest samą miłością. Świat dąży ku ruinie. Jeszcze raz
uzyskałam u Niego Miłosierdzie, dlatego posłał Mnie do Montichiari, abym
przyniosła łaski Jego Miłości: aby przygotować ludzkość potrzeba: modlitwy, ofiary, wynagrodzenia.”
Objawienie: 9.06.1966 r. W
Fontanelle: Boże Ciało. Około 100 osób znajduje się przy źródle. Około
godziny 15-tej nadeszła Pierina, prosząc o wspólne odmawianie różańca.
Podczas czwartej tajemnicy przerywa modlitwę i woła: „Najdroższa Matka Niebios tu jest, spójrzcie w niebo!”. Ponad
źródłem zjawia się Matka Boża, w całym pięknie i majestacie, zniżając
się na pole pszeniczne, którego kłosy właśnie dojrzewają. Obecni,
patrząc za wzrokiem Pieriny, z przejęciem śledzą rozmowę. Matka Boża
mówi: „Dziś ponownie przysłał Mnie tu
mój Boski Jezus. Dziś w Boże Ciało, w święto jedności i w święto
miłości”. A wyciągając ręce mówi: „Jak bardzo pragnę, aby ta pszenica
stała się chlebem Eucharystycznym w wielu Komuniach wynagradzających!”. A potem patrząc z majestatem w górę, mówi: „Życzę sobie, aby ta pszenica doszła do Rzymu w wielu hostiach i aby mogła dojść do Fatimy, na 13 października”. Pierina pyta: „Czy pragniesz aby całą tę pszenicę na to przeznaczyć?” Na co Matka Boża odpowiada: „Pragnę, aby dobre serca spełniły to życzenie. Życzę sobie, aby tu postawiono zadaszenie na statuę, zwróconą twarzą do źródła”.
Pierina odrzekła: „Dobrze, ja to powiem, ale nie rozumiem, jak Matka
Boża to zamyśla”. Na to pokazuje jej Matka Boża halę i ciągnie dalej: „Pragnę,
aby ta statua została tu przyniesiona procesjonalnie 13 października.
Ale życzę sobie, aby przed tym lud w Montichiari poświęcił się Mojemu
Niepokalanemu Sercu. Montichiari jest miejscem, które obrać chce mój Syn
Boski, aby Mnie po to tu przysłać, abym przynosiła łaski Jego Miłości”. Po
tych słowach Matka Boża chce się oddalić, ale Pierina prosi, aby
jeszcze na chwilę pozostała, poleca Jej kilka osób i błaga o
błogosławieństwo dla każdej z nich, dla kapłanów, osób zakonnych i
chorych. Na pytanie, czy Matka Boża jeszcze przyjdzie, nie ma
odpowiedzi, ale na pożegnanie mówi Matka Najświętsza, z wielką miłością:
„Będę zawsze z tobą”.
Objawienie: 6.08.1966 r. W
Fontanelle: Święto Przemienienia Pańskiego. Około godziny 14.30
przychodzi Pierina do źródła, gdzie znajduje się już około 200 osób. Od
15.00 wszyscy odmawiają różaniec. Przy IV tajemnicy woła Pierina:
,,Matka Najświętsza jest tutaj!” Następuje kompletna cisza, pełna
skupienia.
Matka Boża mówi: „Mój
Boski Syn Jezus właśnie mnie tu przysyła, aby uprosić Światowy Związek
Komunii Wynagradzających, a ma się on zawiązać 13 października. Ten
dzień Komunii Wynagradzających ma się rozszerzyć na cały świat, a
począwszy od obecnego 1966 roku ma być powtarzany co rok. Tym kapłanom i
wiernym, którzy będą rozszerzali tę praktykę obiecuję bezmiar Moich
Łask”. Pierina powraca do kwestii pszenicy (objawienie z 9.06.1966 r.) a Matka Boża odpowiada: „Należy
posłać tę pszenicę mojemu ukochanemu Synowi, papieżowi Pawłowi i
powiedzieć mu, że jest to pszenica z jego ojczystej ziemi brescjańskiej,
z Montichiari i że jest ona uświęcona moją obecnością. Należy mu też
powiedzieć, Czego życzy sobie mój Boski Syn Jezus… także co dotyczy
Fatimy!..” A co uczynić z resztą pszenicy? – pyta Pierina. Matka Boża odpowiada: „Trzeba
uczynić małe chleby i rozdzielić je w określonym dniu tutaj obok źródła
w Fontanelle na pamiątkę mojej bytności. I to niech będzie wyrazem
wdzięczności ze strony tych dzieci, które uprawiają ziemię. Po Moim
Wniebowzięciu stale stawałam jako Matka i Pośredniczka między Moim
Boskim Synem Jezusem Chrystusem, a całą ludzkością. Jak wiele łask
zesłałam na wszystkich we wszystkich stuleciach… Jak wiele
dobrodziejstw… Jak wiele kar wstrzymałam… Jak wiele razy przybywałam na ziemię, aby przynieść moje objawienie, ale ludzie w dalszym ciągu nie przestają obrażać Boga.
Właśnie
dlatego jest moim życzeniem, aby powstała Światowa Unia Komunii
Wynagradzających. To jest akt miłości, wdzięczności dzieci Bożych
względem Swego Syna. Wybrałam tę mieścinę Montichiari, bowiem w tych
prostych skromnych wieśniakach, spotkać można jeszcze pokorę, jak to
było w Betlejem. To miejsce, którym zanoszone będzie zawsze wiele
modlitw, stanie się też miejscem bogatych łask”.
Pierina
poleca Matce Bożej wszystkich obecnych, wszystkich, którzy Ją
szczególnie czczą i kochają oraz tych, którzy zajmują się tą sprawą. Na
prośbę Pieriny, aby uczyniła cud, by jej uwierzono, odpowiada: „Sam ten
lud już to potwierdził” – i zniknęła. Życzenie Matki Bożej odnośnie
pszenicy zostało spełnione. Część zmielonej pszenicy otrzymał Ojciec
Święty w Rzymie i osobiście ją pobłogosławił. Otrzymał ją też ówczesny
biskup Fatimy Joso Pereira Venencio i sam zabrał ją do Fatimy. Resztę
otrzymała rzymska parafia, która o nią prosiła. Zamieniono ją na hostie.
Po konsekracji, zwłaszcza w Fatimie, została przyjęta jako komunie
wynagradzające. Od roku 1966 nie
wolno było Pierinie Gilii, na mocy zarządzenia Biskupa Ordynariusza,
odwiedzać więcej Fontaielle. Wypełnia ten rozkaz posłusznie, lecz
objawienia trwają nadal, o czym Pierina informuje: Byłam przed
ołtarzem Matki Bożej zatopiona w modlitwie, gdy ukazało się mym oczom
silne światło i wielkie schody, takie, jakie widziałam w 1947 r. w
katedrze w Montichiari w święto Niepokalanego Poczęcia, gdy było tam
obecnych kilka tysięcy ludzi.
W górze na schodach otwarła się
wielka brama, zalana złotym światłem. Na wewnętrznym łuku schodów,
wypisane było wielkimi literami w pomarańczowo-czerwonym świetle: „FIAT DELLA CREAZIONE” („Niech się stanie stworzenie”). Trochę
niżej inny napis w błyszczącym czerwono-krwawym kolorze. „FIAT DELLA
REDENZIONE” („Niechaj się dokona odkupienie”), a poniżej w błyszczącym
niebieskim jak niebo kolorze: „MARIA DELLA COREDENZIONE”, („Myryja –
Współodkupicielką”).
Matka Najświętsza ukazała się w górze
na schodach z ramionami wyciągniętymi w dół, z których padały świetlne
języki na tłumy ludu u stóp schodów. Nie mówiła nic – tylko się
uśmiechała, a przepiękny głos anielski mówił: „Fiat” (Niech się stanie),
wypowiedziane przez Maryję na zaproszenie Anioła uczyniło Ją Matką Boga
i całej ludzkości. Można je porównać z „FIAT”
stworzenia, ponieważ przez Jej „FIAT” otrzymała od Boga wszystkie
łaski. Potem usłyszała Pierina chór aniołów śpiewających psalmy:
„Maryjo, Matko Łaski, bądź uwielbiona, okryta chwałą przez wszystkich
ludzi i po wszystkie czasy!” Maryja w wielu objawieniach ustawicznie i
usilnie prosi o modlitwę różańcową. „Córko, spójrz na święty różaniec.
Wszyscy, którzy go odmawiają, otrzymują ode mnie wiele łask. Stanowi on
mocne połączenie z Moim Sercem. Różaniec wielbi Pana, Króla Nieba i
Wszechświata. Powiedz wszystkim, którzy Mnie miłują, że powinni
wynagradzać tę masę obraz, których doznaje Mój Boski Syn Jezus Chrystus. Dzieci
miłujcie się nawzajem. Miłujcie Boga i bliźniego: Znoście ofiary dla
miłości. Modlitwa jest miłością, która sięga do Nieba!
To jest moje życzenie, aby moje dzieci zrozumiały, by się to spełniło. Na wszystkich niech spłynie błogosławieństwo Pana”.
Objawienie: 12.10.1968 r. „Powiedz
wszystkim moim dzieciom, które wypełniły moją prośbę o komunię św.
wynagradzającą, że zsyłam im bezmiar łask. I powiedz wszystkim
przychodzącym do źródła przeze mnie pobłogosławionego, którzy Mnie
czczą:
Jest moim życzeniem, aby tam odmawiano święty Różaniec.
Sama
tam przychodzę wraz z niebieskimi aniołami, aby te modlitwy ofiarować
Panu. Tak wiele serc bije tam w jeden rytm, zjednoczonych jedną
miłością… Niebo i ziemia! O jak wiele łask spływa na te dzieci!… Widzę
to wszystko i błogosławię!”
Objawienie: 13.10.1969 r. Godzina
12.00. Pierina widzi Matkę Bożą, która obiecuje osłonić Swym płaszczem
wszystkich, którzy oddają się pod Jej obronę i dla których będzie się
prosiło o łaskę. Nikt nie zginie, jeśli się za niego podejmuje ofiary i modlitwy. Objawienie: 14.3.1970 r. „Pierino, raz jeszcze przychodzę i proszę o modlitwę, modlitwę i pokutę!
Dusze, tak wiele dusz zmierza ku zatraceniu.
Potrzeba ofiary, aby te dusze ratować.
Dusze! w Montichiari podarowałam całą Moją miłość… Spójrz, moja miłość
ogarnia cały świat. Przez ciebie, małe stworzenie, ofiarowałam moją
miłość i jeszcze raz ją daruję, aby ją przekazać duszom! Darować miłość!
Czyż jest coś większego nad to! Miłość Boga i bliźniego jest modlitwą,
która sięga do Pana! W niej darowujemy sami siebie i w tym wszystkim
wszystko. Cierp z miłości! Daruj w cichości! Daruj w cichości i mów przez modlitwę!”
Objawienie: 19.5.1970 r. Matka
Boża zjawiła się w białym płaszczu. Serce ma ozdobione różami: białą,
czerwoną i złotą. Z prawego ramienia zwisa duży różaniec, zakończony nie
krzyżem tylko medalionem. Maryja wyciąga w dół obie ręce i ukazuje się
na dłoniach okrągły zloty medalion. W prawej ręce trzyma przednią stronę
medalionu, z ostro wyrzeźbioną sceną, jak Maryja stoi ze złożonymi
rękami na schodach, z głową jak zwykle lekko pochyloną w lewą stronę.
Nad Jej głową 3 róże, także pod Jej stopami na schodach widać róże. Na
prawo od Madonny widnieje na medalionie napis: „ROSA”, a na lewo „MYSTICA”.
Potem pokazuje w lewej ręce drugą stronę medalionu, również wyraźnie
rzeźbioną, a widnieje na niej okrągły kościół z kopułą i trzema bramami,
nad tym napis: MARIA, MATER DELLA CHIESA – Maryja, Matka Kościoła. Następnie dodaje:
„Pan
przysłał mnie do Montichiari, które wybrał, abym przyniosła dar Jego
miłości. Spójrz, pośredniczyłam, aby rozpowszechnić ten medalion:
podarunek powszechnej miłości. Moje dzieci będą mnie nosiły na swych
sercach. Wszędzie mnie zaniosą… Wszystkim obiecuję swoją macierzyńską
ochronę, pełną łask. Obecnie chce się zniszczyć cześć i miłość ludzi
względem Mnie… Ale medalion mojej macierzyńskiej miłości jest znakiem,
że moje dzieci mają Mnie zawsze przy sobie, Matkę Pana i Matkę
Ludzkości! Oto jest zwycięstwo powszechnej Miłości (Uniwersalnej
Miłości). Błogosławieństwo Pana i moja miłość jest zawsze z tymi
dziećmi, które się do Mnie uciekają.”
Objawienie: 17.1.1971 r. Matka Boża mówi do Pieriny: „Módl się, módl się córko i zachęcaj do modlitwy! Tak wiele moich dzieci chodzi w ciemności!
Dziś odrzuca się Boga. O, Kościół Mojego Boskiego Syna Jezusa
Chrystusa, w jakiej walce się on znajduje!… Właśnie dlatego rozpościeram
płaszcz mojej miłości ponad ludzkością! Potrzeba jednak do tego
modlitwy miłości i modlitwy wynagradzającej:
A
ludzkość pędzi, pędzi ku swemu wielkiemu zniszczeniu… Tak wiele dusz…
ginie… O, biedne dzieci mojego boskiego Syna Jezusa Chrystusa!… Módlcie się dzieci!
Czyńcie pokutę! To jest błagalny krzyk serca Matki Pana!”
Córko, w tych czasach trzeba się łączyć – gromadzić w modlitwie i
miłości wokół Pana. Tak wiele Jego dzieci opuszcza Go i pogardza Nim.
Potrzeba wiernych i silnych dusz, aby światu pokazać, że Mój Boski Syn
Jezus Chrystus ofiarował samego siebie, aby ukazać Swe Serce pełne
miłosiernej miłości. Przyszłam do Montichiari, aby mówić do Boga, a
dusze wezwać do miłości Boga i bliźniego. To Jest błagalny krzyk i
objawienie Matki Pana!. Dobrze odmawiany Różaniec
jest wiązką modlitwy wstawienniczej, jest medytacją tajemnic wiary…
jest modlitwą jednoczącą dzieci w odmawianym Ojcze nasz… Jest modlitwą
Pana… jest modlitwą wielbiącą Trójcę Przenajświętszą poprzez odmawianie
Chwała Ojcu… Powiedz moim dzieciom, aby modliły się na Różańcu… Jest on pierścieniem wiary, który dodaje światła modlitwie. Jest wiązką jedności, wspaniałości i mocy pośrednictwa”.
Objawienie: 25.7.1971 r. „Pierino, życzę sobie, aby tu było miejsce modlitwy. Stąd ma się rozchodzić zaproszenie do modlitwy Różańcowej. Jest to modlitwa bardzo miła Panu”.
Objawienie: 5.8.1972 r. Przepełniona
bólem mówi Najświętsza Matka do Pieriny: „O, jakie to bolesne, gdy
trzeba patrzeć, jak moje dzieci oddalają się od Boga, swego Ojca… Ja
wstawiam się, aby przynosić tej ludzkości całą moją miłość… najsłodszym
wezwaniem dobroci, z przepełnionego bólem serca kochającej Matki, która
woła: „O dzieci moje, kochajcie Jezusa
Pana! Przestańcie Go nadal tak ciężko obrażać. Córko moja, nie dopuść,
aby ta pełna miłości prośba Niebieskiej Matki miała pozostawać zakryta
(nieznana). Mów wszystkim, że potrzeba modlitwy. Modlitwy, aby dzieci
powróciły do wiary i miłowania Boga. Nadchodzą
ciemne czasy, pełne zamieszania i grozy, ale jeśli się będzie czynić
pokutę i modlić, uzyska to Matczyne Serce jeszcze raz u Pana, Mojego
Boskiego Syna Chrystusa powrót światła, miłości i pokoju na cały świat,
bowiem miłosierdzie Pana jest zawsze zawarte (przewidziane) w Bożym
planie zbawienia. Teraz jest czas mówienia, bo teraz jest także
czas, w którym chce się nawet zaciemnić dzieło Boga i zaprzeczać Mu, że
to On wybrał Mnie jako Swoją Matkę! Tak, Ja jestem Matką Pana i Matką
Miłości dla całej ludzkości. Dzieci, kochajcie się braterską miłością, a pokój Pana zatriumfuje!”.
Objawienie: 11.3.1973 r. Pierina odmawia w domowej kapliczce Różaniec,
a wtedy zjawia się Matka Boża i modli się wraz z nią. Przy Ojcze nasz
porusza i Ona wargami, przy „Chwała Ojcu” pochyla pokornie głowę, a przy
Zdrowaś Maryjo… milczy.
Objawienie: 22.7.1973 r. Pierina
zeznaje: „Było około 9-tej rano. Siedziałam w kuchni i pisałam listy.
Była brzydka pogoda, szalała burza. Nagle ujrzałam w kapliczce Maryi
światło. Najpierw pomyślałam, że światło, które przedtem zgasło podczas
burzy, znów się zapaliło. Dlatego poszłam tam, aby je zgasić. Ale jakaż
niespodzianka! Przyszła Maryja! Jaka radość. Zaraz Jej dziękowałam za
przybycie. Ona uśmiechnęła się do mnie z miłością i rzekła: „Nadszedł
czas. Pan Mnie posłał, abym przyniosła ludziom Jego miłość, Jego
Miłosierdzie, Moje Macierzyńskie zaproszenie, aby moje dzieci odczuły
bicie tego Serca. Życzę sobie, aby spełniono moje pragnienie”.
„Fontanelle ma być zamienione w latarnię (morską) wiary, modlitwy,
pokuty”. Pierina zapytała: „Jakie modlitwy mają być odmawiane i jaka pokuta?” Najświętsza Panna odpowiedziała: ,,Modlitwy wiary, modlitwy miłości, modlitwy uwielbienia i modlitwy błagalne!”.
A z uśmiechem dodała: „Święty Różaniec”.
Jakiś
czas milczy, po czym znowu mówi: „Tak, także na tym miejscu życzę sobie
pokuty, jako wynagrodzenia za wszystkie grzechy ludzi. W tym duchu
macie kroczyć drogą, wiodącą od mostu na ulicy do miejsca Fontanelle,
pieszo i przy tym modlić się żarliwie. Trzeba jednak zacząć to robić od
zaraz, bo dotąd to czyniło niewielu!” Pierina zapytała, czy to czynić pojedynczo, otrzymała odpowiedź: „Tak, ale również w grupach i procesjach, a przy tym mają być odmawiane modlitwy pokutne”. Pierina
obiecała powtórzyć to, a biorąc się na odwagę, zapytała: „Kochana
Matko, dlaczego objawiłaś się pod imieniem „ROSA MYSTICA”? Jakie
znaczenie ma to dla Świętego Kościoła?” Z uśmiechem odpowiada Maryja: „To
nie jest żadne nowe nabożeństwo, ale pozostaje w związku i rozpoczyna
się z tym momentem, kiedy Mój Boski Syn, Jezus stał się Człowiekiem”.
Chwila milczenia. „Fiat, zbawienia i fiat mojego współdziałania
symbolizuje ten najpiękniejszy kwiat (uroczyście) „ROSA MYSTICA”: Ja
jestem Niepokalane Poczęcie – Matka Jezusa – Matka Łaski – Matka Ciała
Mistycznego, Kościoła”. Dlatego posłał Mnie Mój Boski Jezus Chrystus w
roku 1947 do Montichiari, gdzie po środku Kościoła dotykam nogami
posadzki, wśród tak wielu dzieci… To miało oznaczać, że Ja, Maryja,
jestem zaproszeniem (skierowanym) do wszystkich dzieci całego kościoła,
do modlitwy, pokuty, wynagrodzenia! Bo
nadeszły ciemne czasy – bezbożnictwa, jak rzeczywiście to się stało i
teraz jeszcze się dzieje… osłabienia miłości do Pana i (w wielkim smutku
wskazując na Niebo, przy czym łzy potoczyły się Jej z oczu aż na ziemię) i do Matki!
Jeśli jednak usłucha się tego zaproszenia, wówczas z łaski Pana i Jego
Nieskończonego Miłosierdzia dla Kościoła Mojego Boskiego Syna Jezusa
Chrystusa, na nowo doprowadzą do rozkwitu „Rosa Mystica”. Montichiari
stanie się górą, z której mistyczne światło promieniować będzie na cały
świat! Tak… to się spełni!” Pierina rzekła: „Kochana Matko Boża,
dlaczego nie uczynisz żadnego cudu, aby przełożeni Kościoła mogli
uwierzyć w Twoje objawienia? Odpowiedziała: „Jak wielu dobrodziejstwami
obdarowałam was już w tym czasie! Jak wiele rozdzieliłam łask! Teraz i
stale. Ale najbardziej widocznym cudem będzie powrót dzieci do prawdziwej wiary. Do prawdziwej miłości Pana! Za tym pójdą: zjednoczenie się od nowa, pokój dla całego świata!” Potem Matka Boża wzniosła oczy i ręce ku niebu i powiedziała: „Wypraszam
u Pana niezmierzone łaski dla wszystkich dzieci, które domagają się
tego, abym była więcej znana i kochana, i dla tych dzieci, które z
odwagą starają się o to, aby życzenia przeze mnie wyrażone były
spełnione. Im wszystkim obiecuję moją macierzyńską Miłość wraz z łaskami
Pana”. Zniknęła, pozostawiając Pierinę pełną radości i wesela oraz męstwa i wielkodusznej gotowości do przyjmowania upokorzeń, aby tylko spełnić Jej wszystkie życzenia.
Objawienie: 15.5.1974 r. Pierina modli się w swoim domowym oratorium z Różańcem
w ręku, wśród wewnętrznej udręki. Oto gdy kilka lat spędziła na
polecenie biskupa Giacinto Tredeci w klasztorze w Bresci poznała tam
pobożną, dobrą wdowę, która jej wiele pomagała i świadczyła
dobrodziejstwa. Teraz oto ta osoba jest śmiertelnie chora i wymaga
opieki w dzień i w nocy. A do tego w rodzinie Pieriny jest wypadek
ciężkiej choroby. Pierina wszędzie chce pomóc, ale nie umie już tego w
czasie pogodzić z dotychczasowymi praktykami pobożnymi. I oto w tym
strapieniu ukazuje się jej niespodziewanie we wspaniałym niebieskim
świetle Matka Boża i mówi: „W Sercu Mego Syna Jezusa Chrystusa nic nie ginie. Także dzieła miłości bliźniego są modlitwą. Prawdziwa miłość bliźniego jest także prawdziwą miłością Boga. O, gdybyż dzieci tej ziemi mogły zrozumieć prawdziwą miłość Boga! Jakiż pokój panowałby na świecie, gdyby istniała prawdziwa miłość bliźniego! Ale zamiast tego obraża się Pana ciężkim grzechem…
Obecnie nadszedł czas, kiedy człowiek nawet ponad samego Boga chce być wywyższony i żyje w bezbożnictwie i pogaństwie.
To jest prawdziwe nieszczęście, które dotyka większą część ludzi z ich
błędnymi zapatrywaniami rozprzestrzenionymi na cały świat… a przy tym
tak wielu ludzi ginie…”. Po chwili oblicze Matki Bożej staje się
radośniejsze, gdy mówi: ,,Ale istnieją skryte dusze ofiarne, modlące się i wynagradzające, które jeszcze wciąż przywołują na ziemię zmiłowanie Pana.
Ja już tak wiele razy się wstawiałam, aby przynieść wam objawienie
Miłości. Lecz ludzie pozostają głusi na najgorętszą prośbę Serca tej ich
Matki” Przy pożegnaniu mówi: „W tej kaplicy, gdzie tak wiele
zanosi się modłów i dokąd przybywa tak wiele moich dzieci ze swoimi
cierpieniami i troskami, jestem zawsze blisko nich, aby je obdarować
łaskami Mego Boskiego Syna Jezusa Chrystusa”. Matka Boża składa ręce,
potem wyciąga je ku niebu i błogosławi, mówiąc: ,Niechaj macierzyńskie
błogosławieństwo Moje spłynie na ciebie, na ten dom, na te wszystkie
przedmioty pobożne… Módlcie się! I pomagajcie, aby i inni dużo się modlili! Zawsze jestem blisko was – z moją macierzyńską opieką”.
Objawienie: 29.6.1974 r. Uroczystość
świętych apostołów Piotra i Pawła (imieniny Pieriny). Około godziny
10.00 przed południem odmawia Pierina w swojej kaplicy różaniec, który
ofiarowała przede wszystkim za swoją dobrodziejkę Marię, od miesiąca
ciężko chorą, ogromnie cierpiącą. Zupełnie nieoczekiwanie zjawia się
Madonna, która od razu nawiązując do próśb odnośnie do ciężko chorej i
podnosząc ku niebu prawą rękę mówi: „Wkrótce będzie już ona u mnie w
niebie” (chora rzeczywiście w kilka dni później zmarła). „Wszystkie
ofiary i cierpienia uświęcone czystą intencją, stają się przebogatymi
łaskami dla całego świata i dla samej duszy, jako nagroda w niebie!”
Gdy Pierina poleca Pannie Najświętszej prośby o kłopoty powierzone jej
przez ludzi, otrzymuje zapewnienie: „W mojej macierzyńskiej miłości
pozostaję zawsze blisko was”. Pierina zaczęła mówić: „Najświętsza Panno,
na dzień 13 lipca, w rocznicę objawień, przybędzie tu wielu
pielgrzymów, którzy chcą spędzić w Fontanelle noc na modlitwie i
wynagradzaniu, szczególnie za kapłanów poświęconych Bogu i o dobre
powołania”. Gdy Pierina jeszcze mówi, ukazuje Jej Matka Boża obraz
niezmierzonej masy ludzi i mówi: „Powiedz
tym moim dzieciom, że bardzo je kocham i że ich ofiara miłości zostanie
wynagrodzona niezliczonymi łaskami jeszcze w tym życiu. Szczególnie
jednak będzie się każdy mógł cieszyć kiedyś w niebie, kiedy ujrzy swoje
ofiary miłości, promieniujące, wspaniałe za święty Kościół”.
Pierina
przypomina sobie wcześniejsze objawienia Matki Bożej, ukazującej się
wówczas w łuku bramy zalanej złotym światłem (13. l. 1951 r.) z
błyszczącymi napisami (Fiat della creazione… Fiat della Redenzione..
Maria della Corredenzione), kiedy nie tylko Ją widziała, ale słyszała
jednocześnie wspaniały chór i pyta obecnie, czy to byli święci aniołowie
z Nieba, którzy tak cudnie śpiewali? Na to zaczyna bić od Matki
Najświętszej wielki Majestat i mówi: „Rzeczywiście tak, to byli
święci Aniołowie. Szczęśliwy ten człowiek, co się poleca swojemu
Aniołowi i postępuje według jego rad. Bo Anioł Stróż z wielką troską
opiekuje się zawsze duszą, która mu została powierzona. Gdy potem dusza
otrzyma zasłużoną nagrodę, szczęśliwość wieczną, Anioł Stróż przybędzie
po nią i dusza będzie mogła wraz z nim i chórami anielskimi zaintonować
chwałę Wszechmocnego Boga i Ojca w Niebie. Przy tych słowach rozwarł się
płaszcz Matki Najświętszej i rozszerzył się na całą przestrzeń
nieboskłonu. A oto nagle zobaczyła nieprzebrane tysiące aniołów
Świętych, które ten płaszcz rozszerzały i tworzyły. Były tam małe, duże i
potężne Anioły, uszeregowane w głąb jak bezkresne morze o wspaniałych
obliczach i szatach (korony, diademy diamenty, najróżniejsze symbole).
Pod aniołami, w pobliżu dojrzała na wielkiej płaszczyźnie, ogromną masę
ludzi. Byli wśród nich biskupi, wielu księży, zakonników, mężczyzn,
kobiet i dzieci. Niektórych z nich, przede wszystkim jednego biskupa,
wielu kapłanów i znajomych mogła bardzo dobrze rozpoznać. Ale większość
była nieznana. Wszyscy razem aniołowie i ludzie śpiewali chóralnie: „Święty…
Święty… Święty… jest Pan. Niech Mu będzie chwała i cześć po wszystkie
czasy! Maryjo, Matko Boga i Matko Łaski, bądź Ty na zawsze wywyższona w
Niebie i na Ziemi”.
Pierina wpadła w zachwyt. Zanim Matka Boża się oddaliła uroczyście uczyniła krzyż prawą ręką nad wszystkimi i powiedziała: ,,Błogosławieństwo
Boga niech spłynie na ciebie, na te dzieci, które mnie miłują, na te
przedmioty kultu, które masz przy sobie, a błogosławieństwo to –
związane z moją Macierzyńską Miłością – przeznaczone
jest również w sposób szczególny dla tych ludzi, którzy pilnie
odmawiają Różaniec i noszą na swym sercu mój medalik”. Na pożegnanie Matka Boża powiedziała: „Żyj całkowicie w miłości Boga i bliźniego”. Pierina dziękowała Bogu za Jego niezmierzoną dobroć.
Objawienia z 8 i 9.1974 r. W
czasie odmawiania różańca w kaplicy domowej około godziny 13.00 zjawia
się nagle Matka Boża, cała piękna, pełna światła i dobroci. Mówi: „Jestem
Maryją, Matką Kościoła. Dlatego dla Kościoła, dla Ojca świętego, dla
kapłanów i wszystkich dzieci Kościoła proszę o modlitwę, aby do tych
serc powróciła prawdziwa miłość Boga i prawdziwa miłość bliźniego”. Pierina mówi: „Tak Najdroższa Matko Boża, z Twoją pomocą chcę to czynić i innym przekazywać”.
Nagle
ukazuje się Matka Boża nad frontem dużego kościoła z pięciu okrągłymi
łukami. Na środkowym łuku wznosiło się coś podobnego do niewielkiej
kolumny, albo do krzyża, z którego środka rozchodziły się świetlne,
błyskające promienie wysoko ku niebu. Środkowy łuk zamykał nawę główną
kościoła. Z prawej strony i lewej przylegały dwa dalsze łuki i nawy
boczne. Całość tworzyła pięcionawowy kościół. Pierina widziała najpierw
nawę zewnętrzną i front świątyni, do której prowadziło pięć bram, a
potem ujrzała jej wnętrze. Kościół zapełniony był ludźmi, wszystkich
kolorów skóry i ras: białych, żółtych i innych. Na pytanie co to
wszystko znaczy, otrzymała odpowiedź: „Pan,
Mój Boski Syn Jezus Chrystus, posłał mnie, aby uczynić dar całej
ludzkości. On życzy sobie, aby w Fontanelle zbudowany został taki
kościół. Poprzez swoich pięć łuków, pięć naw i kopuł ma on wyrażać
pragnienie zamknięcia w ramionach wszystkich pięciu części świata”. A po chwili milczenia dodaje: „Wzywajcie
w szczególny sposób opieki św. Archanioła Michała, aby bronił Kościoła
przed wszystkimi napaściami. Bowiem Kościół nie był nigdy w tak wielkim
niebezpieczeństwie jak jest obecnie. Ciągle od nowa wstawiam się
za nim u Boga. A także z tego miejsca rozbłyśnie światło!” Nagle Matka
Boża stanęła w większych promieniach majestatu i rzekła: ,
,Naprawdę nadejdzie światło Boże”. Pierina dziękuje za miłość Matki Bożej wobec ludzi i pyta w jaki sposób przekazać ma władzom Kościoła życzenia Matki Bożej? Na drzwiach katedry w Montichiari ukazały się ulotki przeciw objawieniu, a nawet niezgodne z prawdą i obrażające Matkę Bożą.
Emerytowany proboszcz katedry sprawujący nadal funkcję kanonika
kapitulnego diecezji Brescja i codziennie jeżdżący służbowo do Kurii,
twierdzi, że nie było to polecenie biskupa. Biskup
Luigi Morstabilini, na którego z różnych stron nalegają, aby wystąpił
przeciw „ROSA MYSTICA” – i pielgrzymom do Montichiari powiedział, że nie
chce brać na siebie winy i odpowiedzialności za to, gdyby objawienia
Matki Bożej okazały się prawdziwe. Właśnie w święto narodzin
Maryi pojawiły się na drzwiach katedry ponownie ulotki (które w czasie
wizytacji biskupa zniknęły i nie mógł ich nawet przeczytać). Pierina
ogromnie bolała nad tym, a Maryja wyraźnie nawiązując do tego,
powiedziała ze szczególną serdecznością: „Już się w Tę sprawę
włączyłam”.
Przemówiła ukochanym dzieciom do serca i dodała
odwagi, aby na nowo byli posłańcami miłości, apostolstwa i miłości
bliźniego. Matka Najświętsza ukazała Pierinie nowy obraz: wokół Maryi
zgrupowani byli z Ojcem Świętym liczni biskupi (spośród których jednego
dobrze rozpoznała), pewna ilość kapłanów (też wielu poznała), wielu
zakonników i świeckich. Cała ta masa ludzka spoglądała z radością na
Matkę Bożą. Ona zaś patrzyła na wszystkich z wielką miłością. Pierina
prosiła dla wszystkich o błogosławieństwo, a Maryja rzekła: „Zawsze
jestem blisko nich, aby ich umocnić łaskami Bożymi, ale powiedz im też,
aby w miłości jeszcze więcej się modlili, ofiarowali i wynagradzali”. Pierina prosiła o pomoc, czując się słaba i mała. Maryja z uśmiechem czyni prawą ręką gest mający oznaczać: „Pomogę ci”. Potem
składa ręce, wznosi oczy ku niebu i czyni znak błogosławieństwa,
mówiąc: „Niech błogosławieństwo Boga spłynie na to miejsce. Niech ono
dotyczy również tych wszystkich ludzi, których chcesz. zamknąć w swym
sercu”. A następnie promieniejąc jeszcze wspanialej, powiada: „Niech Bóg będzie uwielbiony i błogosławiony przez Niebo i każde miejsce na tej Ziemi”. Matka Boża znika, a Pierina czci Matkę Bożą, mówiąc: „Że trzeba mieć mowę Aniołów, aby godnie wielbić Matkę Niebios”.
Objawienie: 30.1.1975 r. Pierina modli się w swojej kapliczce. Jest wieczór około 21.30. Nagle zjawia się nieoczekiwanie Matka Najświętsza i mówi:
„Czasy są coraz bardziej przerażające… ludziom grozi obecnie wielkie
niebezpieczeństwo… Także Kościół jest bardzo zagrożony… Dojdzie do tego,
że będzie się myślało, że już wszystko stracone. Ale Ja przecież jestem
Matką, która ma miłujące serce dla dzieci i chciałaby je ratować.
Proszę o modlitwy i natychmiast jestem obecna, aby je przyjąć, a
szczególnie modlitwy i ofiary tych cichych ukrytych, ofiarnych i
wynagradzających dusz, w tym także kapłańskich. Bo te ofiary
miłości przyczyniają się do tego, że w większym stopniu blasku niż
kiedykolwiek powrócę do Kościoła.” A z wyrazem żałoby i ogromnego smutku
ciągnęła dalej: „Jak sama możesz zauważyć, ludzka wyniosłość doprowadziła do tego, że wprowadziła zamęt nawet na szczytach Kościoła.
Usiłuje się Mnie, Matkę, usunąć z Kościoła i wyrwać z serc dzieci. Lecz
z miłości Mojego Boskiego Syna Jezusa Chrystusa ześlę światło, które
spowoduje, że zapanuje On w końcu jako Król nieba i ziemi, w całym swoim
majestacie, w chwale jaka Mu się należy”. Tu Maryja jaśnieje również
majestatycznie i dodaje: „I w majestacie, który należy się też Jego
Matce, tak jak było w Kościele zawsze”. A na podziękowanie Pieriny i zapewnienie, że przekaże to władzom kościelnym, Maryja mówi: „Tak, powiedz im to, że to Ja przynoszę duszom miłość, pokój i jedność i całym sercem przekazuję im łaski Boga”.
Gdy Pierina przekazuje Matce Bożej wiele poleconych jej próśb, Maryja mówi: „Pierino,
wielką radość czynisz Mi tym, że Mnie z taką ufnością o coś prosisz.
Powiedz wszystkim dobrym i szlachetnym duszom, które pomagały mi dotąd i
nadal chcą pomagać, że obiecuję im wszystkim moją szczególną opiekę i
bezmiar łask… Pierino módl się i czyń,
aby się dużo modlono, aby Miłosierdzie Boże wprost zalało ludzkość,
która znajduje się w takim niebezpieczeństwie… Płonę z miłości i
pragnienia, aby uratować świat!”. MODLITWY DO RÓŻY DUCHOWNEJ
Różo
Duchowna, Niepokalana Dziewico, Matko łask, ku chwale Twego boskiego
Syna upadamy przed Tobą, by wybłagać od Boga miłosierdzie. Nie przez
nasze zasługi, lecz przez wzgląd na dobroć Twego matczynego serca
prosimy o wstawiennictwo i łaski w przeświadczeniu, że Ty nas
wysłuchasz. Zdrowaś Maryjo… Różo Duchowna, Matko Jezusowa, Królowo
Różańca Świętego i Matko Kościoła, Mistycznego Ciała Chrystusowego,
prosimy dla świata zwaśnionego o dar jedności i pokoju oraz wszelkie
łaski dla przemiany serc licznych Twoich dzieci. Zdrowaś Maryjo… Różo
Duchowna, Królowo Apostołów, spraw ażeby dla ofiary Eucharystycznej
przy twoich ołtarzach stanęły liczne zastępy kapłanów i budziły się
powołania zakonne, które by świętością życia i płomienną gorliwością
szerzyły wśród ludzi królestwo Syna Twojego na całym świecie. Wlej w
nas, prosimy, z nieba łaski Twoje! Zdrowaś Maryjo… Bądź pozdrowiona, Królowo, Różo Duchowna, Matko Kościoła, Módl się za nami! Montichiari – historia oraz orędzia z 13.06.1947-30.1.1975 | Vox Domini