Objawienia Najświętszej Maryi Panny w Quito – dla naszego Czasu.
Quito(1610-1634): Objawienia Matki Bożej Dobrego Zdarzenia. Na nasze czasy.
https://gloria.tv/MEDALIK ŚW. BENEDYKTA
Kiedy artysta przybył następnego ranka do klasztoru, aby
ukończyć pracę, zawołał zaskoczony: „Co widzę? Ta wspaniała rzeźba – to
nie moje dzieło. To jest dzieło anielskie, bo coś tak wspaniałego nie
mogłoby być stworzone tu na ziemi przez ręce śmiertelnika. Żaden
rzeźbiarz, choćby nie wiadomo jak uzdolniony, nie mógł stworzyć takiej
doskonałości i nieziemskiej piękności”. Rzeźbiarz potwierdził pod
przysięgą autentyczność cudu.
Objawienie Matki Bożej w Quito (1610-1634)
==============================
Mariana Francisca de Jesús Torres Berriochoa

Źródła historyczne
Matka Najświętsza objawiła się kilkakrotnie przełożonej sióstr Niepokalanego Poczęcia w Quito (stolica Ekwadoru), M. Mariannie Franciszce de Jesús Torres y Berriochoa (1563–1635).
źródła historyczne o tych objawieniach dotarły do nas w następujący
sposób: Z powodu tak niezwykłych wydarzeń kierownik duchowny oraz biskup
Quito wymagali od niej w imię posłuszeństwa spisania autobiografii.
Tekst ten został aprobowany przez biskupa Piotra de Oviedo, dziesiątego
biskupa ordynariusza Quito.
Po jej śmierci, kierownik duchowy i spowiednik o. Michał Romero OFM
napisał jej biografię. Dokumenty te razem z życiorysami wszystkich
innych sióstr założycielek klasztoru w Ekwadorze zachowane są w wielkim
tomie pt. El Cuadernon. Na podstawie tego źródła o. Manueal Souza
Pereira, prowincjał Ojców Franciszkanów w Quito, napisał w 1790 roku
książkę pt. Cudowny żywot Matki Marianny de Jesús Torres, hiszpańskiej
zakonnicy i jednej z założycielek Królewskiego Klasztoru Niepokalanego
Poczęcia w mieście św. Franciszka de Quito. (Jej ciało dotrwało do dziś
nienaruszone).
Dzieło to przetłumaczyła na język angielski w 1988 r.
Marianna Teresa Horvat, która wydała książkę na temat objawień Matki
Bożej (Our Lady of Good Success – prophecies for our times, wydawnictwo TIA, Box 23135, Los Angeles CA 90023, USA, I wydanie 1999 r.)

Wizjonerka: Marianna de Jesús Torres
=======================
Marianna Franciszka urodziła się w
Hiszpanii 1563 roku jako pierwsze dziecko gorliwej katolickiej rodziny. Z
powodu jej głębokiej pobożności, została dopuszczona do I Komunii już 8
grudnia 1572, kiedy miała zaledwie 9 lat (Do początku XX wieku dzieci
otrzymywały I Komunię dopiero od 12 roku życia, albo nawet później. Św.
Pius X zadecydował, aby dopuścić dzieci do pierwszej Komunii od chwili
osiągnięcia rozumu, jeśli znają postawy katechizmu, szczególnie dot.
przyjęcia sakramentów spowiedzi i Komunii św.). Podczas Komunii Marianna
otrzymała łaskę powołania oraz wewnętrzną pewność, że będzie
przeznaczona na misje.
W 1577 roku opuściła Hiszpanię razem z
ciotką, matką Marią de Jesús Taboada i czterema innymi zakonnicami, aby
założyć klasztor w stolicy Ekwadoru. Rozpoczęła tam swe życie zakonne,
które płynęło wedle ówczesnych zwyczajów w atmosferze surowych
umartwień. Matki założycielki były zachwycone „doskonałym
przestrzeganiem reguł zakonnych i praktyką cnót” młodej nowicjuszki,
inne siostry jednak okazywały zazdrość, prześladowały ją i rozsiewały
oszczerstwa. Dwukrotnie zmarła i powróciła do życia. Po śmierci
pierwszej przełożonej w 1593 roku, została wybrana na przeoryszę. Było
to w chwili, kiedy w Quito wybuchła rewolucja, której skutki miały
dotknąć również zakony. Właśnie wówczas pewna zakonnica, zwana La
Capitana, z pomocą niektórych duchownych zawiązała spisek przeciw
przełożonej i razem z innymi siostrami domagała się złagodzenia reguły i
zwolnienia od kierownictwa duchowego Ojców Franciszkanów, uważanych za
bardzo gorliwych i surowych zakonników.
W tej trudnej sytuacji
matka Marianna uciekła się do modlitwy. Wówczas Matka Boża ukazała się
jej po raz pierwszy i powiedziała: „Jestem María del Buen Suceso, Królowa nieba i ziemi. Przyszłam, aby pocieszyć twoje udręczone serce! Szatan próbuje zniszczyć to Boże dzieło, posługując się Moimi niewiernymi córkami, lecz nie osiągnie celu, bo Ja jestem Królową zwycięstwa i Matką Dobrego Zdarzenia, i pod tym tytułem pragnę być znana dla zachowania Mego klasztoru i jego mieszkańców”.
Wkrótce
po tej wizji wspólnota wybrała nową przełożoną, pod której rządami
reguła zakonna została złagodzona; ścisłe milczenie zanikło. S. Marianna
próbowała przekonać nową przełożoną o niebezpieczeństwach płynących z
takiego postępowania, co ściągnęło na nią gniew pozostałych sióstr. Po
raz kolejny dotknęły ją oszczerstwa i kłamstwa, a co gorsza, wikariusz
generalny zgodził się na wysłanie jej do więzienia pod zarzutem
nieposłuszeństwa. Dobre siostry, które ogromnie cierpiały z powodu tak
rażącej niesprawiedliwości, również zostały uwięzione; było ich razem
25.
W ciągu następnych pięciu lat s. Marianna, która trzykrotnie
została uwięziona na dłuższy czas, otrzymała wiele szczególnych łask,
miała też wizje Matki Bożej, która pokazała jej przyszłość klasztoru
oraz Ekwadoru. Kazała też wykonać figurę Matki Bożej Dobrego Zdarzenia i
umieścić ją na tronie przełożonej zakonu na znak, że to ona jest Panią
klasztoru: „W mojej prawej ręce umieść pastorał oraz klucze jako symbol
mojej władzy oraz znak, że klasztor jest moją własnością”.
Na
koniec matka przełożona zrozumiała niewłaściwość swojego postępowania
wobec sióstr założycielek, uwolniła je i zrezygnowała ze swego urzędu.
Wówczas biskup Quito kazał przeprowadzić przesłuchanie w sprawie
oskarżeń przeciwko siostrom. Kiedy okazało się, że został wprowadzony w
błąd przez oszczerstwa, kazał aresztować główną odpowiedzialną za zamęt –
siostrę La Capitanę. Ta nie przyznała się jednak do winy, odmówiła
przyjęcia pokarmu i poczęła bluźnić. Wtedy matka Marianna poprosiła
biskupa o pozwolenie na przeniesienie zbuntowanej siostry do infirmerii
klasztornej, gdzie sama opiekowała się nią, pomimo że w zamian
doświadczała jedynie przekleństw i zniewag. Obawiając się o życie wieczne tej siostry, matka Marianna gorąco prosiła Pana Jezusa o uratowanie jej duszy. Zrozumiała wtedy, że jej prośba będzie wysłuchana, jeśli zgodzi się na przeżywanie duchowo pięciu lat kar piekielnych.
Od razu wyraziła na to zgodę, a krótko później La Capitana nawróciła
się, odbyła spowiedź generalną i stała się wzorem pokory i pobożności do
końca życia. Zmarła rok po śmierci matki Marianny.
Tymczasem m. Marianna musiała wypełnić obietnicę: podczas
pięciu lat czuła się jak potępiona i odrzucona przez Boga, którego tak
bardzo umiłowała; przeżywała duchowo męki dusz potępionych.
Wizja profanacji Sakramentów świętych
20 stycznia 1610 roku Matka Boża objawiła się jej znowu i powiedziała między innymi: „Wiedz, że od końca XIX,
a szczególnie w XX wieku namiętności wybuchną i dojdzie do zupełnego
zepsucia obyczajów, bo Szatan prawie całkowicie panował będzie przez masońskie sekty. Aby do tego doprowadzić, skupią się one szczególnie na dzieciach. Biada dzieciom w owych czasach! Trudno będzie przyjąć sakramenty chrztu i bierzmowania. Wykorzystując
osoby posiadające władzę, diabeł starać się będzie zniszczyć sakrament
spowiedzi (…) To samo będzie z Komunią świętą. Niestety! Jak bardzo
zasmuca Mnie, że muszę ci wyjawić tak liczne i okropne świętokradztwa –
tak publiczne jak i tajne – popełnione z powodu profanacji Najświętszej
Eucharystii! W czasach tych wrogowie Chrystusa, zachęcani przez diabła,
często kraść będą z kościołów konsekrowane Hostie, aby bezcześcić
Postacie Eucharystyczne. Mój Najświętszy Syn widzi samego siebie
rzuconego na ziemię i zdeptanego przez nieczyste nogi”.
Dalej mówi Matka Najświętsza o lekceważeniu
Sakramentu ostatniego namaszczenia, przez co wiele dusz pozbawionych
będzie pocieszenia i łask w decydującej chwili śmierci. „Sakrament
małżeństwa, symbolizujący związek Chrystusa ze swoim Kościołem, będzie
przedmiotem ataków i profanacji w najściślejszym znaczeniu tego słowa.
Masoneria, która będzie wówczas sprawować rządy, zaprowadzi
niesprawiedliwe prawa mające na celu zniszczenie tego sakramentu, a
przez to ułatwi każdemu życie w stanie grzechu, oraz spowoduje wzrost
liczby dzieci urodzonych w nielegalnych związkach, nie włączonych do
Kościoła. Duch chrześcijański szybko upadnie, drogocenne światło Wiary
zgaszone będzie do tego stopnia, że nastąpi prawie całkowite zepsucie
obyczajów. Skutki zeświecczonego wychowania będą się nawarstwiać,
powodując m. in. niedostatek powołań kapłańskich i zakonnych.
Sakrament
kapłaństwa będzie ośmieszany, lżony i wzgardzony. Diabeł prześladować
będzie szafarzy Pana w każdy możliwy sposób. Będzie działać z okrutną i
subtelną przebiegłością, odwodząc ich od ducha powołania i aby uwodząc
wielu. Owi zdeprawowani kapłani, którzy zgorszą chrześcijański lud,
wzbudzą nienawiść złych chrześcijan oraz wrogów Rzymskiego, Katolickiego
i Apostolskiego Kościoła, którzy zwrócą się przeciwko wszystkim
kapłanom. Ten pozorny tryumf Szatana przyniesie ogromne cierpienia
dobrym pasterzom Kościoła.
Poza tym, w owych nieszczęśliwych
czasach, nastąpi niepohamowany zalew nieczystości, która popychając
resztę ludzi do grzechu, pociągnie niezliczone lekkomyślne dusze na
wieczne potępienie. Nie będzie można znaleźć niewinności w dzieciach,
ani skromności u niewiast. W owych chwilach największej potrzeby
Kościoła, ci, którzy mają mówić, będą milczeć!”. Na koniec Matka Boża ponownie nakazała wykonać figury ku Jej czci.
Cudowna figura Matki Bożej del Buen Suceso
Zaraz
po tym objawieniu matka Marianna prosiła biskupa Quito, aby jak
najprędzej ustosunkował się do próśb Najświętszej Maryi Panny. Po
otrzymaniu jego zgody, powierzyła wykonanie artyście Francisco del
Castillo, który nie tylko był doświadczonym rzeźbiarzem, ale także
człowiekiem wielkiej cnoty połączonej z głęboką pobożnością maryjną.
Kiedy praca dobiegła do końca, zadecydował, że będzie musiał pojechać
do Europy, aby znaleźć najlepsze farby do malowania twarzy Madonny.
Obiecał powrócić do Quito przed 16 stycznia 1611 roku i ukończyć dzieło.
Jednak w nocy przed jego przyjazdem twarz figury została w
cudowny sposób pomalowana. Kiedy siostry przyszły wcześnie rankiem na
jutrznię, kaplica wypełniona była niebieskim światłem, otaczającym
posąg. Kiedy artysta przybył następnego ranka do klasztoru, aby ukończyć
pracę, zawołał zaskoczony: „Co widzę? Ta wspaniała rzeźba – to nie moje
dzieło. To jest dzieło anielskie, bo coś tak wspaniałego nie mogłoby
być stworzone tu na ziemi przez ręce śmiertelnika. Żaden rzeźbiarz,
choćby nie wiadomo jak uzdolniony, nie mógł stworzyć takiej doskonałości
i nieziemskiej piękności”. Rzeźbiarz potwierdził pod przysięgą autentyczność cudu.

Pod spisanym przez niego oświadczeniem widnieje również podpis biskupa Quito, który
wkrótce kazał przygotować się przez nowennę na uroczystą intronizację. 2
lutego 1611 roku poświęcił uroczyście cudowną figurę pod wezwaniem
Matki Bożej Dobrego Zdarzenia. Rzeźba wniesiona została w uroczystej
procesji na wyższy chór kościoła klasztornego na specjalnie
przygotowanym tronie. Co roku przenoszona jest w procesji z
chóru do głównego ołtarza podczas nowenny poprzedzającej święto Matki
Bożej Dobrego Zdarzenia 2 lutego. W ostatnich latach posąg
wystawiany jest dla wiernych także podczas miesiąca maryjnego (tj. w
maju) i podczas miesiąca Różańca świętego (w październiku)

Główne objawienie: zgaśnięcie wiecznej lampki i jego znaczenie
Resztę
życia matka Marianna spędziła na wewnętrznych i zewnętrznych
umartwieniach i ofiarach: chciała stać się ofiarą dla XX wieku, jak o to
prosiła ją Matka Najświętsza.
Najważniejsze objawienie siostra
Marianna miała o poranku 2 lutego 1634 roku, kiedy to podczas modlitwy
przed Najświętszym Sakramentem nagle zgasła paląca się przed ołtarzem
wieczna lampka. Kiedy siostra Marianna próbowała ją zapalić ponownie,
Matka Boża objawiła się jej i powiedziała:
„Przygotuj twoją duszę,
aby coraz więcej oczyszczona mogła wstąpić w pełnię radości twojego
Pana. O, gdyby śmiertelnicy, a szczególnie pobożne dusze poznały, czym
jest niebo, co to jest posiadanie Boga, jakże inaczej żyłyby i nie
odmawiałyby żadnej ofiary, aby Go posiadać.
Zgaśnięcie lampki klasztornej, które zobaczyłaś, ma wiele znaczeń:
Po pierwsze,
przy końcu XIX wieku i podczas dużej części wieku XX powstanie zamęt w
tym kraju, będącym wtedy wolną republiką. Wtedy cenne światło wiary
zgaśnie w duszach z powodu prawie całkowitego zepsucia obyczajów.
Podczas tego okresu będą wielkie fizyczne i moralne klęski, publiczne i
prywatne. Niewielka grupa ludzi, która zachowa skarb wiary i cnoty,
będzie doznawała okrutnych i niewymownych cierpień oraz przedłużonego
męczeństwa. Aby wyzwolić ludzi z niewoli tych herezji, ci, których Mój
Najświętszy Syn powołał do wykonania odnowy, potrzebują wielkiej siły
woli, wytrwałości, odwagi i ufności w Bogu. Nadejdzie taki moment, kiedy
wszystko wydawać się będzie stracone, a wszelkie wysiłki – nadaremne;
stanie się tak dlatego, by poddać próbie wiarę i ufność sprawiedliwych,
nastąpi wtedy szczęśliwy początek całkowitego odrodzenia.
Po drugie,
Moje zgromadzenia opustoszeją, zatopione w otchłani oceanu goryczy i
wydawać się będzie, że utoną one w tych różnych wodach nieszczęścia.
Ileż prawdziwych powołań zostanie straconych przez nieumiejętne
formowanie i brak duchowego kierownictwa!
Trzeci powód,
dla którego lampka zgasła, to atmosfera tych czasów, przepełniona
duchem nieczystości, jak ohydna powódź, która zaleje ulice, place i
miejsca publiczne, do tego stopnia, że prawie już nie będzie na świecie
dziewiczej duszy.
Czwartą przyczyną jest to, iż
po infiltracji we wszystkich warstwach społecznych, masońskie sekty będą
z wielką przebiegłością szerzyć swoje błędy w rodzinach, przede
wszystkim po to, by zepsuć dzieci. W tych nieszczęśliwych czasach zło
uderzy w dziecięcą niewinność, a w ten sposób powołana kapłańskie będą
zaprzepaszczone. Jednak i wtedy będą zgromadzenia zakonne, które
podtrzymują Kościół, oraz święci kapłani – ukryte i piękne dusze, którzy
będą pracować z energią i bezinteresownym zapałem dla zbawienia dusz.
Przeciw nim bezbożni będą toczyć okrutną wojnę, obrzucając ich
oszczerstwami, obelgami i nękając, próbując zniechęcić do wypełniania
ich obowiązków. Lecz oni, jak solidne kolumny, nie poddadzą się i stawią
czoło temu wszystkiemu w duchu pokory i ofiary, w którego będą
uzbrojeni mocą nieskończonych zasług Mojego Najświętszego Syna,
miłującym ich w najbardziej wewnętrznych głębiach Jego Najświętszego i
Najczulszego Serca. Jak bardzo Kościół będzie cierpieć w owej ciemnej
nocy! Zabraknie prałata i ojca, który czuwałby z miłością, łagodnością,
siłą i przezornością, a wielu utraci ducha Bożego, wystawiając swoją
duszę na wielkie niebezpieczeństwo.
Módl się usilnie, wołaj
niestrudzenie i płacz nieustannie gorzkimi łzami, w skrytości serca
błagając naszego Ojca Niebieskiego, aby z miłości do Eucharystycznego
Serca mojego Najświętszego Syna, dla Jego Najdroższej Krwi wylanej z
taką hojnością oraz głębokiej goryczy i bólu Jego Męki i śmierci
ulitował się nad Swoimi sługami i położył kres tym straszliwym czasom,
oraz aby zesłał Kościołowi prałata, który odnowi ducha jego kapłanów.
Tego
ukochanego syna, którego Mój Boski Syn i Ja otoczymy szczególną
miłością i napełnimy wieloma łaskami: pokory serca, poddania się Bożym
natchnieniom, siły, aby mógł bronić praw Kościoła. Damy mu czułe i
współczujące serce, którym ogarnie jakby drugi Chrystus wielkich i
maluczkich, nie gardząc najbardziej nieszczęśliwymi, którzy będą prosić
go o światło i radę w ich zwątpieniach i trudnościach. W jego ręce
złożone będą wymiary, by wszystko czynione było zgodnie z wagą i miarą,
ku chwale Bożej.
Przed przybyciem tego prałata i ojca, wiele
serc osób poświęconych Bogu w stanie kapłańskim i zakonnym wpadnie w
oziębłość (…) Popełnione zostaną wszystkie rodzaje zbrodni pociągając za
sobą wszelki rodzaj kary: zaraza, głód, konflikty społeczne wewnętrzne i
zewnętrzne, apostazja, to wszystko przyczyni się do zatraty licznych
dusz. Aby rozproszyć te czarne chmury, przeszkadzające Kościołowi
cieszyć się jasnym dniem wolności, wybuchnie straszliwa wojna, w której
popłynie krew swoich i obcych, kapłanów i zakonników. Noc ta będzie
straszna do tego stopnia, że ludzie będą myśleć, iż zło zatryumfowało.
Wtedy
wybije Moja godzina: zdetronizuję pysznego, przeklętego szatana, zetrę
go pod moimi stopami i zrzucę w przepaść piekielną. W ten sposób Kościół
oraz ten kraj uwolniony zostanie na końcu od jego okrutnej tyranii.
Piąty powód,
dla którego zgasła lampa w klasztorze jest taki, że wpływowe osoby z
obojętnością patrzeć będą na uciskany Kościół, prześladowaną cnotę i
tryumfującego szatana, nie używając zgodnie z wolą Boga swoich wpływów w
celu walki ze złem lub odnowy wiary. I tak ludzie będą stopniowo
obojętnieć na żądania Boga, zaakceptują ducha zła i pozwolą się zmieść
wszelkim rodzajom występku i grzechu.
Moja droga córko, gdyby
przyszło ci żyć w tych okropnych czasach, umarłabyś z bólu widząc, że
dokonuje się to, co ci objawiłam. Jednak miłość Mojego Najświętszego
Syna i Moja do tej ziemi jest tak wielka, iż chcemy, aby od tej chwili
twoje ofiary i dobre uczynki przyczyniły się do skrócenia czasu trwania
tej strasznej katastrofy”.
Objawienie Najświętszego Serca Pana Jezusa o kryzysie w Kościele
W
ostatnich dziesięciu miesiącach życia matki Marianny, która coraz
częściej chorowała i cierpiała, Matka Boża objawiła się jej jeszcze
kilkakrotnie. Matka Marianna była wzorem dla całej wspólnoty, ofiarowała
wszystkie swoje udręki za Kościół, szczególnie w XX wieku. Pewnego dnia
otrzymała łaskę wizji Najświętszego Serca Pana Jezusa, otoczonego
małymi, przeszywającymi cierniami, które raniły Je okrutnie. Pan Jezus
wytłumaczył jej ich znaczenie: „Rozumiej, że one [ciernie] oznaczają
ciężkie i powszednie grzechy moich kapłanów i zakonników, których
wyzwalam od świata i wprowadzam do klasztorów. To ich niewdzięczność i
obojętność tak okrutnie rani Moje Serce.
Nadchodzą czasy, gdy [Moja] nauka będzie powszechnie znana uczonym i nieuczonym. Będzie
się pisać wiele książek na tematy religijne, lecz praktykować te nauki i
cnoty będzie niewiele dusz, święci będą rzadkością. Dlatego
moi kapłani i zakonnicy popadną w zupełną obojętność. Ich oziębłość
zgasi ogień Bożej miłości, w ten sposób ranią Moje Miłujące Serce tymi
małymi cierniami, które widzisz. …
Wiedz także, że Boska
Sprawiedliwość ześle straszne kary na całe narody, nie tylko za grzechy
ludzi, ale także szczególnie za grzechy kapłanów i osób zakonnych – gdyż
ci ostatni powołani są, przez doskonałość swego stanu, aby stali się
solą ziemi, mistrzami prawdy, powstrzymującymi Boży gniew. Porzucając
swą powierzoną przez Boga misję, poniżają siebie do tego stopnia, że w
oczach Boga powiększają oni jeszcze surowość kar”.
Ostatnie objawienie Matki Bożej Dobrego Zdarzenia
Po raz ostatni Matka Boża objawiła się m. Marianie 8 grudnia 1634 roku,
zapowiadając jej bliską śmierć. Ponownie z naciskiem mówiła o tym, jak
ważne są spowiedź i Komunia święta, a także o ciężkiej odpowiedzialności
kapłanów. Przepowiedziała różne wydarzenia, które mają mieć miejsce w
XIX wieku. Mówiła również o roli klasztorów, w których zachowuje się
czystość i umartwienie: „Oczyszczą one atmosferę skażoną przez tych,
którzy oddają się najbardziej ohydnym grzechom i namiętnościom”. Na
prośbę m. Marianny, aby jej imię pozostało nieznane, Matka Boża
odpowiedziała, że dopiero po trzech stuleciach tajemniczego milczenia
objawienia te oraz jej imię zostaną ponownie odkryte. Na koniec
ostrzegała, że nabożeństwo do Niej „będzie zwłaszcza w XX wieku owocować
cudownie w sferze duchowej i doczesnej, ponieważ jest wolą Boga, aby
zachować ten Mój tytuł oraz twoje życie dla owego wieku, kiedy zepsucie
obyczajów będzie prawie powszechne, a cenne światło wiary niemal
zgaśnie”.
16 stycznia 1635 matka Marianna zmarła po przyjęciu ostatnich
sakramentów. W 1906 r., podczas remontu klasztoru, została otwarta
trumna, w której znaleziono jej nienaruszone ciało.
Źródło: znalezione w necie…
O kościele w Quito, w którym miało miejsce objawienia Matki Bożej Dobrego Zdarzenia czytaj też na stronie: www.ourladyofgoodsuccess.com
O objawieniu w Quito mówi też książka: Tajemnice napomnienia i triumf Dwóch Serc – Jezusa i Maryi – Kelly Bowring str. 17-20 (książka posiada imprimatur arcybiskupa i nihil obstat ojca prowincjała)
Za: duchprawdy.com/quito.htm
Objawienie Matki Bożej w Quito (1610-1634) – ku przemyśleniu!!!
,,Obawiając się o życie wieczne tej siostry, matka Marianna gorąco prosiła Pana Jezusa o uratowanie jej duszy. Zrozumiała wtedy, że jej prośba będzie wysłuchana, jeśli zgodzi się na przeżywanie duchowo pięciu lat kar piekielnych.
Od razu wyraziła na to zgodę, a krótko później La Capitana nawróciła
się, odbyła spowiedź generalną i stała się wzorem pokory i pobożności do
końca życia. Zmarła rok po śmierci matki Marianny.
Tymczasem m. Marianna musiała wypełnić obietnicę: podczas
pięciu lat czuła się jak potępiona i odrzucona przez Boga, którego tak
bardzo umiłowała; przeżywała duchowo męki dusz potępionych.”
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz