Nabożeństwo do Najświętszego Oblicza Jezusa i Dziewicy Maryi to dwie fundamentalne cechy duchowości Giuseppiny De Micheli, późniejszej bł. Marii Pieriny (1890-1945).
Należała ona do Zgromadzenia Córek Niepokalanego Poczęcia z Buenos
Aires. Swe życie w większości spędziła w Mediolanie, poza dwoma latami
w Buenos Aires i ostatnimi sześcioma w Rzymie. W Zgromadzeniu pełniła
rożne obowiązki: była nauczycielką, animatorką Oratorium, przełożoną
domu w Mediolanie i w Rzymie, a na końcu Przełożoną Regionalną wspólnot
we Włoszech.
Pocałunek dla Jezusa
Giuseppina już w wieku dwunastu lat, uczestnicząc wraz z matką w Liturgii Wielkiego Piątku, usłyszała głos Jezusa mówiący: Czy nikt nie pocałuje z miłością mego Oblicza, aby wynagrodzić za pocałunek Judasza? Myśląc,
że wszyscy słyszeli ten głos, ustawiła się w kolejce, aby ucałować
krzyż złożony u stop ołtarza, i kiedy doszła do niego, złożyła pocałunek
na Najświętszym Obliczu. Jej matka, która była wraz z nią, uderzyła ją
z naganą w policzek za to, że nie pocałowała stop Ukrzyżowanego.
Wspomnienie tego wydarzenia Giuseppina zachowała w pamięci przez całe
życie. Zrodziło ono w niej pragnienie wynagradzania za ból sprawiany
Jezusowi przez ludzką niewdzięczność. Była zaledwie nastolatką i nie
wiedziała jeszcze, co zrobić ze swoim życiem. Zaczęła modlić się
o poznanie woli Bożej. Któregoś dnia powiedziała: Wstąpię do Zgromadzenia, w którym siostry noszą habity w kolorze nieba.
Po otrzymaniu pozwolenia od mamy, w 1913 r. wstąpiła do Zgromadzenia
Córek Niepokalanego Poczęcia z Buenos Aires, a 16 maja 1914 r., w dniu
obłóczyn, otrzymała habit w kolorze niebieskim oraz nowe imię siostry
Marii Pieriny. Rozpoczęła nowicjat, wybierając jako program swego życia
nie odmówić nigdy niczego Jezusowi. Nocą w Wielki Piątek 1915 r.,
podczas modlitwy w kaplicy, usłyszała głos dochodzący z krucyfiksu: Pocałuj mnie! Zbliżyła się i pocałowała go. Chrystus na krzyżu miał prawdziwe ciało.
Kiedy została zakonnicą, zaczęła pracować w szkole prowadzonej przez
siostry w Mediolanie, gdzie zajęła się formacją dziewcząt. Jednak
w zwyczajności przemijanych dni Pan wyznaczył jej szczególną misję –
troskę o to, aby znano i kochano Najświętsze Oblicze Jezusa.
Święte Oblicze
W 1936 r. Jezus zaczął objawiać Marii Pierinie pragnienie dotyczące
rozszerzenia kultu Świętego Oblicza. Już w pierwszy piątek Wielkiego
Postu, podczas nocnej adoracji, uczynił ją uczestniczką cierpień swojej
agonii w Getsemani i ze smutkiem powiedział jej: Chcę, ażeby moje Oblicze, na którym odbijają się najgłębsze cierpienia mojej duszy, ból i miłość mojego Serca, były bardziej czczone. Kto mnie kontempluje, pociesza mnie. W następny wtorek Jezus powiedział jeszcze: Za każdym razem, gdy się kontempluje moje Oblicze, wlewam moją miłość w serca, a za pośrednictwem mojego Świętego Oblicza wiele dusz otrzyma zbawienie.
Maria Pierina posłuszna słowom Jezusa postawiła Jego Święte Oblicze
w centrum swojego życia duchowego. Chrystus wyraził jeszcze inne
pragnienie: aby Jego Oblicze było czczone nie tylko przez nią, ale przez
wszystkie dusze w Kościele. Jak jednak zrealizować tę Bożą wolę? Była
zakonnicą, nie posiadała środków potrzebnych do wypełnienia prośby
Jezusa. Zwróciła się więc do kierownika duchowego, którym był jezuita o.
Rosi, a on zachęcił ją, by na początek ułożyła modlitwy i koronkę do
Świętego Oblicza.
Objawienia trwały nadal. W pierwszy wtorek 1937 r., podczas modlitwy w kaplicy, Pan Jezus powiedział do Marii Pieriny: Może się zdarzyć, że niektóre dusze będą się obawiały, że pobożność i kult mojego Świętego Oblicza, pomniejszy kult do mojego Serca. Powiedz im, że wprost przeciwnie, będzie on uzupełniony i powiększony. Kontemplując moje Oblicze, dusze będą uczestniczyć w moich cierpieniach i będą czuły potrzebę kochania i wynagradzania. Czyż to nie jest prawdziwy kult mojego Serca?
Kierownik duchowy, zrozumiawszy wagę przesłania i szczerość Marii
Pieriny, zachęcił ją do rozszerzania kultu Jezusowego Oblicza. Maria
rozpoczęła dzieło od swego Instytutu: w domowej kaplicy umieszczono
obraz reprodukcję Świętego Oblicza według Całunu sfotografowanego przez
papieskiego fotografa Giuseppe Brunera z Trento. Obraz został podarowany
siostrom przez kard. Ildefonsa Schustera, arcybiskupa Mediolanu,
szczególnego czciciela Świętego Oblicza.
23 maja 1938 r. Maria Pierina miała kolejną wizję, którą tak opisała w swoim duchowym dzienniku: Ukazał mi się Jezus z Obliczem pokrytym krwią, i pokazał mi swe cierpienia, po czym powiedział: Umiłowana moja, odnawiam oddanie Ci mojego Świętego Oblicza, abyś Je nieustannie ofiarowywała Ojcu Przedwiecznemu. Przez tę ofiarę otrzymasz zbawienie i uświęcenie dusz. Kiedy będziesz ją składać za moich kapłanów, będą się dziać cuda. 27 maja Jezus kontynuował: Kontempluj moje Oblicze, a przenikniesz głębiny bólu mojego Serca. Pocieszaj mnie i szukaj dusz, które się ofiarują razem ze mną dla zbawienia świata. Jezus był w takim stanie, że wzbudziłby litość nawet najbardziej zatwardziałych serc.
31 maja, gdy Maria trwała na modlitwie przed tabernakulum, zobaczyła
Matkę Bożą trzymającą w ręku szkaplerz zrobiony z dwóch kawałków białej
tkaniny złączonych sznurkiem. Na jednej części znajdowało się Oblicze
Jezusowe, na drugiej Hostia otoczona promieniami. Maryja powiedziała: Słuchaj uważnie i przekaż Ojcu: ten szkaplerz to tarcza obrony, zbroja męstwa i zadatek miłosierdzia, który Jezus chce dać światu w obecnych czasach zmysłowości i nienawiści wobec Boga i Kościoła. Rozciągnięte są szatańskie sieci, by wyrwać wiarę z serc ludzkich. Zło się rozszerza. Niewielu jest prawdziwych apostołów. Potrzeba Boskiej pomocy, którą jest Święte Oblicze Jezusa! Ci wszyscy, którzy będą nosić ten szkaplerz i, w miarę możliwości, każdego wtorku nawiedzą Najświętszy Sakrament, wynagradzając zniewagi wyrządzone Najświętszemu Obliczu mojego Syna Jezusa podczas Jego męki, i które otrzymuje każdego dnia w czasie sprawowania Sakramentu Eucharystii, będą umocnieni w wierze, zdolni do jej obrony i pokonania wszelkich trudności wewnętrznych i zewnętrznych. Więcej, otrzymają łaskę spokojnej śmierci pod pełnym miłości wejrzeniem mojego Boskiego Syna.
Matka Maria Pierina od razu udała się do swojego kierownika duchowego
i opowiedziała mu wizję. Otrzymawszy pozwolenie, zaczęła zastanawiać
się, w jaki sposób mogłaby zrealizować pragnienie Dziewicy. Zachęcona
przez spowiednika, otrzymała od fotografa Giuseppe Brunera z Trento
pozwolenie na reprodukcję zdjęcia twarzy z Całunu Turyńskiego przez
niego sfotografowanego, by odwzorować ją na medaliku. Miała jednak
wątpliwość: Matka Boża prosiła ją o szkaplerz, a nie o medal. Modliła
się więc o oświecenie i Najświętsza Dziewica objawiła się jej, mówiąc: Córko moja, bądź spokojna, medalik zastąpi szkaplerz, są z nim związane te same obietnice i przywileje. Najważniejsze, by jego kult był coraz bardziej rozszerzany. Teraz zależy mi, by ustanowiono święto Najświętszego Oblicza mojego Syna. Powiedz Ojcu Świętemu, że bardzo mi na tym zależy.
9 sierpnia 1940 r. Maria Pierina udała się do Mediolańskiej Kurii
z prośbą o zezwolenie na wybicie medalu Najświętszego Oblicza.
Formalnego pozwolenia udzielił arcybiskup Mediolanu, bł. kard. Ildefons
Schuster. Wykonanie medalu powierzono firmie Johnson. Medal na jednej
stronie miał Święte Oblicze i napis: Illumina, Domine, vultum tuum super nos (Niech zajaśnieje nad nami, Panie, Twoje Oblicze). Na drugiej stronie zaś widniała promieniująca Hostia z napisem: Mane nobiscum Domine
(Zostań z nami Panie). Matka nie miała pieniędzy na zapłacenie firmie;
suma była dość pokaźna. Pewnego ranka na szafce znalazła kopertę
z potrzebną kwotą, dzięki temu mogła zapłacić należność za wykonanie
medalu.
Matka Maria Pierina doświadczyła w swoim życiu ogromnych dramatów,
nie tylko zewnętrznych, jakimi były przeżycia związane z dwiema wojnami,
lecz także próby wewnętrzne, z którymi nieustannie musiała się zmagać.
W całym swoim życiu, w każdej sytuacji szukała woli Bożej i odczytywała
ją przede wszystkim we wskazówkach i radach kierownika duchowego.
Posłuszeństwo było dla niej drogą do zbawienia.
Spotkanie z Oblubieńcem
W 1945 r., po wyzwoleniu Rzymu, myśli Matki popłynęły od razu do
Mediolanu, do sióstr, od których nie miała żadnych wiadomości z powodu
przesuwającego się frontu. 7 czerwca 1945 r. pojawiła się możliwość
i pomimo problemów zdrowotnych wyruszyła ciężarówką do Mediolanu. Podroż
trwała dwa dni i dwie noce. Maria siedziała na walizce, bez okrycia,
przy nieustannym trzęsieniu samochodu spowodowanym licznymi dziurami na
drogach. 9 lipca Matka zachorowała i była zmuszona pozostać w łóżku.
Ponieważ gorączka wciąż rosła, zawołano lekarza, który zdiagnozował
tyfus. Stan zdrowia Matki pogarszał się z dnia na dzień. Odbyła
spowiedź, otrzymała sakrament namaszczenia chorych. Często podnosiła
wzrok na wizerunek Najświętszego Oblicza, wykrzykując: O Jezu, okaż wszystkim miłosierdzie! 25 lipca, będąc w agonii, uścisnęła Przełożoną i powiedziała: Bądź mocna, moja godzina nadeszła. Tejże nocy, gdy siostry czuwały przy niej, Matka Maria Pierina utkwiła wzrok w Obliczu Jezusa, po czym zmarła.
Ponieważ sława jej świętości i kult ze strony wiernych wciąż
wzrastały, w 1962 r. biskup Novary Gilla Vincenzo Gremigni otworzył
proces informacyjny. 27 kwietnia 1970 r. szczątki doczesne Matki Marii
Pieriny De Micheli zostały przeniesione do krypty pod kaplicą domu
Najświętszego Oblicza, a 23 marca 2007 r. zostały przewiezione do Rzymu
i złożone w kaplicy Instytutu Ducha Świętego. 17 grudnia 2007 r. papież
Benedykt XVI ogłosił ją Sługą Bożą, zaś 30 maja 2010 r. w Bazylice Matki
Bożej Większej w Rzymie przedstawiciel papieża, kard. Angelo Amato,
Prefekt Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych, ogłosił błogosławioną.