poniedziałek, 5 października 2026

Apostołka Bożego Miłosierdzia

 

Św. Faustyna o tym, jak będzie wyglądał koniec świata

Apostołka Bożego Miłosierdzia

Swieta-Faustyna.jpg
Portret św. Faustyny – pędzla Stanisława Sztama, Public domain, via Wikimedia Commons

Zbawiciel nazwał św. Siostrę Faustynę sekretarką Miłosierdzia. Ta prosta zakonnica i równocześnie święta mistyczka – przypomniała światu prawdę o Bożym Miłosierdziu, które jest – by posłużyć się słowami Jana Pawła II – rękojmią nadziei i źródłem zbawienia człowieka, a o której to prawdzie naucza Kościół od początku swego istnienia. Całe jej życie koncentrowało się na konsekwentnym dążeniu do coraz pełniejszego zjednoczenia z Bogiem i na ofiarnej współpracy z Jezusem Chrystusem w dziele ratowania dusz.

W liturgiczne wspomnienie św. Faustyny – a zarazem kolejną rocznicę jej śmierci – przypominamy artykuł, który ukazał się w nr. 4 dwumiesięcznika „Polonia Christiana”.

Święta Siostra Faustyna przyszła na świat w Głogowcu koło Łęczycy 25 sierpnia 1905 roku w ubogiej chłopskiej rodzinie Marianny i Stanisława Kowalskich. Była trzecim z dziesięciorga dzieci. Na chrzcie w kościele parafialnym p.w. św. Kazimierza w Świnicach Warckich otrzymała imię Helena.


Od najmłodszych lat odznaczała się pobożnością, pracowitością i posłuszeństwem. Mimo dobrych wyników w nauce, do szkoły chodziła niecałe trzy lata. Do przerwania nauki zmusiła ją bieda, więc jako szesnastoletnia dziewczyna musiała opuścić dom rodzinny, by na służbie w Aleksandrowie i Łodzi zarobić na własne utrzymanie i pomóc rodzicom.

„Tu cię wezwałem…”

Znacznie wcześniej, bo w wieku siedmiu lat usłyszała wewnętrzny głos, który wzywał ją do poświęcenia swego życia Bogu. Gdy jako nastolatka zwierzyła się rodzicom ze swego pragnienia ofiarowania się Bogu w życiu zakonnym, napotkała zdecydowany sprzeciw. W tej sytuacji Helena usiłowała zagłuszyć w sobie Boże wezwanie… Trwało to jakiś czas, aż wreszcie przynaglona wizją cierpiącego Chrystusa i Jego słowami: Dokąd cię cierpiał będę i dokąd mnie zwodzić będziesz? (Dz. 9), podjęła próby poszukiwania miejsca w zakonie. Mimo wielu trudności, 1 sierpnia 1925 r. wstąpiła do Zgromadzenia Sióstr Matki Bożej Miłosierdzia w Warszawie. Pisała wtedy: Czułam się niezmiernie szczęśliwa, zdawało mi się, że wstąpiłam w życie rajskie (Dz. 17). Po kilku tygodniach przyszła pokusa, która nie dawała jej spokoju – postanowiła, że przeniesie się do innego zgromadzenia, bardziej ­kontemplacyjnego, w którym miałaby więcej czasu na modlitwę. Wtedy Pan Jezus, ukazując jej swe zranione i umęczone oblicze, powiedział: Ty mi wyrządzisz taką boleść, jeżeli wystąpisz z tego zakonu. Tu cię wezwałem, a nie gdzie indziej, i przygotowałem wiele łask dla ciebie (Dz. 19). Posłuszna służebnica Miłosiernego szybko zmieniła powzięte postanowienie. W zakonie otrzymała imię – Maria Faustyna. Nowicjat odbyła w Krakowie i tam w obecności biskupa Stanisława Rosponda złożyła czasowe, a po pięciu latach wieczyste śluby zakonne – czystości, ubóstwa i posłuszeństwa. Przebywała w kilku domach zgromadzenia – najdłużej w Krakowie-Łagiewnikach, Płocku i Wilnie. Pełniła obowiązki kucharki, ogrodniczki i furtianki.

Surowy tryb życia i wyczerpujące posty, jakie sobie narzucała, tak osłabiły jej organizm, że już w postulacie trzeba było ją wysłać do podwarszawskiego Skolimowa, dla ratowania zdrowia. Po pierwszym roku nowicjatu przyszły niezwykle bolesne doświadczenia mistyczne, tzw. „ciemnej nocy”, a potem cierpienia duchowe i moralne, związane z realizacją posłannictwa, jakie otrzymywała od Chrystusa. Wszystko to, zgodnie z zamysłem Bożym, miało oczyścić jej duszę z ziemskich przywiązań. „Ciemna noc”– jak wyjaśniał św. Jan od Krzyża – jest próbą – doświadczeniem całkowitego opuszczenia, by ostatecznie dojść do doskonałego zjednoczenia miłości z Bogiem. I rzeczywiście w Wielki Piątek 1927 roku zbolałą duszę nowicjuszki ogarnął ogromny żar Bożej Miłości. Zapomniała o własnych cierpieniach, poznając, jak bardzo cierpiał dla niej Jezus. Po doświadczeniach „ciemnej nocy” mogła powtórzyć za św. Pawłem: Teraz zaś już nie ja żyję, lecz żyje we mnie Chrystus (Ga 2, 20). 22 lutego 1931 roku po raz pierwszy ujrzała Miłosiernego Jezusa. Otrzymała wtedy polecenie namalowania takiego obrazu, jak ukazana Jej postać Zbawiciela, oraz publicznego wystawienia go w kościele. Zbawiciel przedstawił ów kult św. Faustynie w następujących słowach: Pragnę, aby obraz ten czczono najpierw w kaplicy waszej i na całym świecie. Obiecuję, że dusza, która czcić będzie ten obraz, nie zginie. Obiecuję także, już tu, na ziemi, zwycięstwo nad nieprzyjaciółmi, a szczególnie w godzinę śmierci. Ja sam bronić jej będę jako swej chwały (Dz. 47-48).

Na początku 1934 roku, przebywając w domu zakonnym w Wilnie, przychodziła do artysty malarza Eugeniusza Kazimirowskiego, który na prośbę jej kierownika duchowego i spowiednika ks. Michała Sopoćki, podjął się namalowania obrazu Miłosierdzia Bożego według jej wskazówek. Gdy w czerwcu tegoż roku ujrzała ukończony obraz, płakała, że Chrystus nie jest tak piękny, jakim Go widziała. Miłosierny Pan pocieszył ją jednak słowami: Nie w piękności farby ani pędzla jest wielkość tego obrazu, ale w łasce mojej (Dz. 313).

Dzięki staraniom ks. Sopoćki obraz ten został wystawiony po raz pierwszy w kwietniu 1935 roku w oknie Ostrej Bramy. Obecnie bardziej rozpowszechnioną wersją obrazu Jezusa Miłosiernego jest dzieło krakowskiego malarza Adolfa Hyły z 1944 roku. Tej prostej, ale mężnej i bezgranicznie ufającej Bogu zakonnicy powierzył Pan Jezus wielką misję szerzenia orędzia Miłosierdzia skierowanego do całego świata: Dziś wysyłam ciebie do całej ludzkości z moim miłosierdziem. Nie chcę karać zbolałej ludzkości, ale pragnę ją uleczyć, przytulając (…) do swego miłosiernego serca (Dz. 1588). Jesteś sekretarką mojego miłosierdzia; wybrałem cię na ten urząd w tym i przyszłym życiu (Dz. 1605), abyś dawała duszom poznać moje wielkie miłosierdzie, jakie mam dla nich, i zachęcała je do ufności w przepaść mojego miłosierdzia (Dz. 1567).

W ostatnich latach jej życia, oprócz cierpień wewnętrznych wzmogły się także dolegliwości organizmu: rozwinęła się gruźlica, która zaatakowała płuca i przewód pokarmowy. Z tego powodu dwukrotnie, po kilka miesięcy, s. Faustyna przebywała na leczeniu w szpitalu na Prądniku Białym w Krakowie. W tym czasie wiele się modliła, odwiedzała i pocieszała chorych, a umierających otaczała pomocą modlitewną. Zawsze gorliwie spełniała swe obowiązki stanu, zachowywała wszystkie reguły zakonne, w skupieniu i częstym milczeniu rozważała tajemnicę Miłosierdzia Bożego. Zmarła w opinii świętości 5 października 1938 roku, w wieku 33 lat. Jej ciało złożono w grobowcu na cmentarzu klasztornym w Krakowie-Łagiewnikach. W czasie procesu informacyjnego, w 1966 roku, doczesne szczątki siostry Faustyny złożono pod posadzką po prawej stronie kaplicy, a przed beatyfikacją przełożono do relikwiarza i złożono na ołtarzu pod obrazem Jezusa Miłosiernego. 18 kwietnia 1993 roku s. Faustyna została beatyfikowana przez Jana Pawła II, a 30 kwietnia 2000 r. papież-Polak kanonizował ją jako pierwszą rodowitą Polkę.

Dzienniczek – głębia życia duchowego św. Faustyny

Ogromna ilość łask, jakimi obdarzył ją Pan, była powodem oskarżania Faustyny nawet o chorobę psychiczną. Dlatego ksiądz Sopoćko, jako rozważny kierownik duchowy, poprosił aby lekarz zbadał stan jej zdrowia psychicznego. Pamiętać bowiem należy, iż dla stwierdzenia nadprzyrodzoności objawień, trzeba najpierw wykluczyć chorobę umysłową. I ta w przypadku s. Faustyny została wykluczona. Wśród nadzwyczajnych darów, jakie otrzymała św. Siostra Faustyna były między innymi: wizje i objawienia, ukryte stygmaty, mistyczne uczestnictwo w Męce Pańskiej, dar bilokacji, dar proroctwa i czytania w duszach ludzkich, głębokie poznanie tajemnicy Miłosierdzia Bożego czy rzadko spotykany dar mistycznych zaślubin.

Mimo takiego bogactwa wewnętrznego wiedziała, że to nie nadzwyczajne dary stanowią o istocie świętości. Pełna pokory wyjaśniała: Ani łaski, ani objawienia, ani zachwyty, ani żadne dary jej (duszy – przyp. BB) udzielane nie czynią ją doskonałą, ale wewnętrzne zjednoczenie duszy mojej z Bogiem. Te dary są tylko ozdobą duszy, ale nie stanowią treści ani doskonałości. (Dz. 1107) Głębię życia duchowego świętej Marii Faustyny ukazuje Dzienniczek, na który składa się sześć zeszytów rękopisu Faustyny i rozdział zatytułowany Moje przygotowanie do Komunii świętej. Dzienniczek powstał w ciągu czterech ostatnich lat życia „sekretarki Bożego Miłosierdzia”. Należy do nurtu tak zwanej mistyki oblubieńczej, wskazującej na całkowite złączenie miłości z Chrystusem­‑Oblubieńcem.

Podstawą duchowości Marii Faustyny Kowalskiej jest tajemnica wiary mówiąca o miłości miłosiernej Boga do człowieka. Faustyna rozważała stale Boży akt stworzenia, Jego Mękę na Krzyżu, Zmartwychwstanie, wieczną chwałę, istnienie Kościoła założonego na Piotrze-Opoce. Mimo iż nie była członkinią zakonu ściśle kontemplacyjnego, prowadziła „życie ukryte z Chrystusem w Bogu” poprzez modlitwę, rozmowę osobistą z Bogiem, ofiarowanie każdej chwili Miłosier­nemu. Ufność w Bożą Opatrzność i Miłosierdzie Boże nie oznaczała u niej ani nadmiernej uczuciowości, ani – z drugiej strony – li tylko zimnej intelektualnej akceptacji prawd wiary, ale postawę pełnej miłości akceptacji woli Bożej w każdej życiowej sytuacji. Ufność względem Miłosiernego Boga to jeden fundament duchowości i postawy świętej Faustyny. Drugim jest miłosierdzie względem człowieka. Przy czym miłosierdzie ludzkie ma być odzwierciedleniem Bożego Miłosierdzia, mającego na uwadze zbawienie wieczne człowieka. Takie pojęcie miłosierdzia względem człowieka niekoniecznie tożsame jest z filantropią. Otwiera się nie tylko na potrzeby materialne człowieka, ale ma na uwadze przede wszystkim zbawienie duszy. Dzisiaj tu i ówdzie można usłyszeć głosy, że mistyka może sobie doskonale radzić bez Kościoła, bez jego instytucjonalnych „pęt i ograniczeń”. Jakże inaczej na tym tle prezentuje się św. Siostra Faustyna, która pisze: Staram się o jak największą doskonałość, aby być pożyteczna Kościołowi. Większa daleko jest moja łączność z Kościołem. Każdej pojedynczej duszy czy to świętość, czy upadek odbija się w całym Kościele (Dz. 1475). Głębokie uwielbienie Kościoła – mistycznego ciała Chrystusa oraz uwielbienie Najświętszej Ofiary Mszy Świętej – oto katolicka duchowość świętej mistyczki – Faustyny Kowalskiej.

* * *

W 1959 roku Stolica Apostolska zakazała upowszechniania kultu Miłosierdzia Bożego w formach przekazanych przez św. Siostrę Faustynę. Jak się okazało, przyczyną było błędne tłumaczenie Dzienniczka. Zakonnica, która przepisywała zeszyty, wybiórczo potraktowała niektóre zdania i nie wyróżniła wypowiedzi Pana Jezusa, co sprawiało wrażenie, że Siostra Faustyna żąda czci dla siebie. Po wyjaśnieniu wątpliwości i nowym zredagowaniu Dzienniczka, w 1978 roku Jan Paweł II odwołał zakaz. Wierna kopia oryginału ukazała się w 1981 roku.

Misja świętej Faustyny

Zbawiciel wybrał świętą Faustynę, powierzając jej jako misję wypełnienie trzech zadań:

– Przypominanie i głoszenie światu prawdy objawionej w Piśmie Świętym o miłości miłosiernej Boga do każdego człowieka.

– Wypraszanie miłosierdzia Bożego dla całego świata, a zwłaszcza dla grzeszników, między innymi poprzez praktykę nowych, szczególnych form kultu Miłosierdzia Bożego, podanych przez Pana Jezusa, którymi są: obraz Chrystusa z podpisem: Jezu, ufam Tobie, święto Miłosierdzia Bożego w pierwszą niedzielę po Wielkanocy, koronka do Bożego Miłosierdzia i modlitwa w godzinie Miłosierdzia – (czyli o godz. 15.00).

– Zainspirowanie wielkiego ruchu czcicieli Bożego Miłosierdzia, który ma zadanie głoszenia i wypraszania Miłosierdzia Bożego dla całego świata i tym samym ma prowadzić do odrodzenia religijnego i moralnego wiernych w duchu tego nabożeństwa. Obecnie kult Miłosierdzia Bożego znany jest na całym świecie. W 2000 roku Jan Paweł II, zgodnie z wolą Bożą, ogłosił dla całego Kościoła święto Bożego Miłosierdzia w pierwszą niedzielę po Wielkanocy. Koronka do Bożego Miłosierdzia i obraz Jezusa Miłosiernego rozpowszechnione są w całym katolickim świecie. Korzystajmy więc z tego daru danego nam przez Zbawiciela za pośrednictwem świętej Marii Faustyny Kowalskiej, pamiętając przy tym o Jego słowach: Polskę szczególnie umiłowałem, a jeżeli posłuszna będzie woli mojej, wywyższę ją w potędze i świętości. Z niej wyjdzie iskra, która przygotuje świat na ostateczne przyjście moje. (Dz. 1732) Pan Jezus, wzywając św. Siostrę Faustynę do modlitwy w godzinie Miłosierdzia, powiedział: W godzinie tej uprosisz wszystko dla siebie i dla innych; w tej godzinie stała się łaska dla świata całego – miłosierdzie zwyciężyło sprawied­liwość (Dz. 1572). Niektórzy, powołując się na te słowa, twierdzą, że sprawiedliwość została wręcz unicestwiona, a więc nasze złe czyny nie będą w ogóle karane.

Jest to wyjątkowa perfidna pułapka Złego, bowiem trzeba pamiętać, że sprawiedliwy Bóg nie przestaje być Ojcem Miłosierdzia, tak samo, jak będąc miłosierny, nie rezygnuje ze sprawiedliwości. Nie pozwala mu na to miłość do człowieka. Istota ludzka ma dla Boga zbyt dużą wartość, by jej występki traktować pobłażliwie.

Bóg traktuje człowieka poważnie. Warto w tym miejscu przypomnieć pierwszy z sześciu grzechów przeciwko Duchowi Świętemu: Grzeszyć zuchwale w nadziei miłosierdzia Bożego. To jeden z tych złych czynów, który – zgodnie ze słowami Zbawiciela – nie zostanie odpuszczony ani w tym wieku, ani w przyszłym (por. Mt 12, 31-32).

Znak na czasy ostateczne

 Św. Siostra Faustyna pisze w Dzienniczku, że Bóg chce żeby ludzkość poznała Jego Miłosierdzie. Mało tego, „purytański” brak wiary w Miłosierdzie rani Go w wyjątkowy sposób: – O, jak bardzo mnie rani niedowierzanie duszy. Taka dusza wyznaje, że jestem święty i sprawiedliwy, a nie wierzy, że jestem miłosierdziem, nie dowierza dobroci mojej. I szatani wielbią sprawiedliwość moją, ale nie wierzą w dobroć moją (Dz. 300).

Z Miłosierdzia Bożego otrzymaliśmy czas ziemskiego życia, by zasługiwać na wieczność. Czy mamy zatem zapomnieć o Bożej Sprawiedliwości? Święty Ojciec Pio mówił, że Bóg okazuje nam miłosierdzie do ostatnich chwil naszego ziemskiego życia, później już czeka na nas Jego sprawiedliwość. Doskonale koresponduje to z tym, co Chrystus powiedział św. Marii Faustynie Kowalskiej: Niech pozna ludzkość cała niezgłębione miłosierdzie moje. Jest to znak na czasy ostateczne, po nim nadejdzie dzień sprawiedliwy. Póki czas niech korzystają z krwi i wody, która dla nich wytrysła (Dz. 848). A w innym miejscu dodaje: Nim przyjdę jako Sędzia sprawiedliwy, otwieram wpierw na oścież drzwi miłosierdzia mojego. Kto nie chce przejść przez drzwi miłosierdzia, ten musi przejść przez drzwi sprawiedliwości mojej… (Dz. 1146). Nie należy więc zapominać o Bożej Sprawiedliwości ani mylić Miłosierdzia Bożego z pobłażliwością. Miłosierny Bóg jest cierpliwy, przebacza nam grzechy, daje nam czas na nawrócenie i naprawienie wyrządzonego zła. Ale, żeby nas ocalić od wiecznego potępienia, także przestrzega nas – niekiedy w surowy sposób, poprzez bolesne wydarzenia – przed konsekwencjami naszych złych czynów. Bóg stworzył nas bez naszego udziału, ale bez naszego udziału nas nie zbawi. Jeśli człowiek chce osiągnąć zbawienie, musi się nawrócić i zmienić. W przeciwnym razie, pomimo Bożej pomocy, dobroci i Miłosierdzia – ściągnie na siebie sprawiedliwą karę.

Bogusław Bajor

źródło:Pch24 

5 października – św. s. Faustyny Kowalskiej

 

5 października – św. s. Faustyny Kowalskiej

Pan Jezus do św. Faustyny: Postanowiony jest dzień sprawiedliwości,
dzień gniewu Bożego, drżą przed nim aniołowie…

(…) Wtem ujrzałam Matkę Bożą, która mi powiedziała: O, jak bardzo miła jest Bogu dusza, która idzie wiernie za tchnieniem Jego łaski; ja dałam Zbawiciela światu, a ty masz mówić światu o Jego wielkim miłosierdziu i przygotować świat na powtórne (91) przyjście Jego, który przyjdzie nie jako miłosierny Zbawiciel, ale jako Sędzia sprawiedliwy. O, on dzień jest straszny. Postanowiony jest dzień sprawiedliwości, dzień gniewu Bożego, drżą przed nim aniołowie. Mów duszom o tym wielkim miłosierdziu, póki czas zmiłowania; jeżeli ty teraz milczysz, będziesz odpowiadać w on dzień straszny za wielką liczbę dusz. Nie lękaj się niczego, bądź wierna do końca, ja współczuję z tobą. Dz. 635

Helena Kowalska urodziła się 25 sierpnia 1905 r. jako trzecie z dziesięciorga dzieci, w rolniczej rodzinie z Głogowca k/Łodzi. Dwa dni później została ochrzczona w kościele parafialnym pod wezwaniem św. Kazimierza w Świnicach Warckich (diecezja włocławska). Nadano jej wówczas imię Helena. Kiedy miała siedem lat, po raz pierwszy usłyszała w duszy głos wzywający do doskonalszego życia. W 1914 r. przyjęła I Komunię świętą, a dopiero trzy lata później rozpoczęła naukę w szkole podstawowej. Mimo dobrych wyników, uczyła się tylko trzy lata, potem musiała zrezygnować, aby pomagać w domu matce.
Jako czternastoletnia dziewczynka opuściła dom rodzinny, by na służbie u zamożnych rodzin w Aleksandrowie, Łodzi i Ostrówku zarobić na własne utrzymanie i pomóc rodzicom. Przez cały czas bardzo pragnęła życia zakonnego, ale rodzicom powiedziała o swoich zamiarach dopiero w 15. roku życia. Od szesnastego roku życia pracowała jako służąca.
W lipcu 1924 r. przyjechała do Warszawy i zgłosiła się do Zgromadzenia Sióstr Matki Bożej Miłosierdzia przy ul. Żytniej. Musiała jednak jeszcze rok przepracować w Warszawie, aby odłożyć pieniądze na skromną wyprawę. 1 sierpnia 1925 r. – mimo sprzeciwu rodziców – została przyjęta do Zgromadzenia. Postulat odbywała w Warszawie, a nowicjat w Krakowie, gdzie w czasie obłóczyn zakonnych otrzymała imię Maria Faustyna i habit. Od marca 1926 r. Bóg doświadczył siostrę Faustynę ogromnymi trudnościami wewnętrznymi, wiele przecierpiała aż do końca nowicjatu. W Wielki Piątek 1927 r. zbolałą duszę nowicjuszki ogarnął żar Bożej Miłości. Zapomniała o własnych cierpieniach, poznając jak bardzo cierpiał dla niej Jezus. 30 kwietnia 1928 r. złożyła pierwsze śluby zakonne, następnie z pokorą i radością pracowała w różnych domach zakonnych, m.in. w Krakowie, Płocku i Wilnie, pełniąc rozmaite obowiązki. Zawsze pozostawała w pełnym zjednoczeniu z Bogiem. Jej bogate życie wewnętrzne wspierane było poprzez wizje i objawienia.

W zakonie przeżyła 13 lat. 22 lutego 1931 r. po raz pierwszy ujrzała Pana Jezusa Miłosiernego. Otrzymała wtedy polecenie namalowania takiego obrazu, jak ukazana jej postać Zbawiciela oraz publicznego wystawienia go w kościele. Mimo znacznego pogorszenia stanu zdrowia pozwolono jej na złożenie profesji wieczystej 30 kwietnia 1933 r. Później została skierowana do domu zakonnego w Wilnie. Na początku 1934 roku zwróciła się z prośbą do artysty malarza Eugeniusza Kazimierskiego o wykonanie według jej wskazówek obrazu Miłosierdzia Bożego. Gdy w czerwcu ujrzała ukończony obraz, płakała, że Chrystus nie jest tak piękny, jak Go widziała.
Dzięki usilnym staraniom ks. Michała Sopoćko, kierownika duchowego siostry Faustyny, obraz został wystawiony po raz pierwszy w czasie triduum poprzedzającego uroczystość zakończenia Jubileuszu Odkupienia świata w dniach 26-28 kwietnia 1935 r. Został umieszczony wysoko w oknie Ostrej Bramy i widać go było z daleka. Uroczystość ta zbiegła się z pierwszą niedzielą po Wielkanocy, tzw. niedzielą przewodnią, która – jak twierdziła siostra Faustyna – miała być przeżywana na polecenie Chrystusa jako święto Miłosierdzia Bożego. Ksiądz Michał Sopoćko wygłosił wówczas kazanie o Bożym Miłosierdziu.
W 1936 r. stan zdrowia siostry Faustyny pogorszył się znacznie, stwierdzono u niej zaawansowaną gruźlicę. Od marca tego roku do grudnia 1937 r. przebywała na leczeniu w szpitalu krakowskim w Prądniku Białym. Wiele modliła się w tym czasie, odwiedzała chorych, a umierających otaczała szczególną modlitewną pomocą. Po powrocie ze szpitala pełniła przez pewien czas obowiązki furtianki. Starała się bardzo, by żaden ubogi nie odszedł bez najmniejszego choćby wsparcia od furty klasztornej. Wywierała bardzo pozytywny wpływ na wychowanki Zgromadzenia, dając im przykład pobożności i gorliwości, a zarazem wielkiej miłości.
Chrystus uczynił siostrę Faustynę odpowiedzialną za szerzenie kultu Jego Miłosierdzia. Polecił pisanie Dzienniczka poświęconego tej sprawie, odmawianie nowenny, koronki i innych modlitw do Bożego Miłosierdzia. Codziennie o godzinie 15:00 Faustyna czciła Jego konanie na krzyżu. Przepowiedziała także, że szerzona przez nią forma kultu Miłosierdzia Bożego będzie zabroniona przez władze kościelne. Dzięki s. Faustynie odnowiony i pogłębiony został kult Miłosierdzia Bożego. To od niej pochodzi pięć form jego czci:
– obraz Jezusa Miłosiernego („Jezu, ufam Tobie”),
– koronka do Miłosierdzia Bożego,
– Godzina Miłosierdzia (godzina 15, w której Jezus umarł na krzyżu),
– litania do Miłosierdzia Bożego
– święto Miłosierdzia Bożego w II Niedzielę Wielkanocną.


W kwietniu 1938 r. nastąpiło gwałtowne pogorszenie stanu zdrowia siostry Faustyny. Ksiądz Michał Sopoćko udzielił jej w szpitalu sakramentu chorych, widział ją tam w ekstazie. Po długich cierpieniach, które znosiła bardzo cierpliwie, zmarła w wieku 33 lat 5 października 1938 r. Jej ciało pochowano na cmentarzu zakonnym w Krakowie-Łagiewnikach. W 1966 r. w trakcie trwania procesu informacyjnego w sprawie beatyfikacji siostry Faustyny, przeniesiono jej doczesne szczątki do kaplicy Sióstr Matki Bożej Miłosierdzia w Krakowie-Łagiewnikach.

S. Faustyna została beatyfikowana 18 kwietnia 1993 r., a ogłoszona świętą 30 kwietnia 2000 r. Uroczystość kanonizacji przypadła w II Niedzielę Wielkanocną, którą Jan Paweł II ustanowił wtedy świętem Miłosierdzia Bożego.

Relikwie św. siostry Faustyny znajdują się w Krakowie-Łagiewnikach, gdzie mieści się sanktuarium Miłosierdzia Bożego odwiedzane przez setki tysięcy wiernych z kraju i z całego świata. Dwukrotnie nawiedził je również Jan Paweł II, po raz pierwszy w 1997 r., a po raz drugi – w sierpniu 2002 r. 17 sierpnia 2002 r. Jan Paweł II dokonał uroczystej konsekracji nowo wybudowanej świątyni w Krakowie-Łagiewnikach i zawierzył cały świat Bożemu Miłosierdziu.

Św. Siostra Faustyna o spowiedzi świętej

Św. Siostra Faustyna do sakramentu pokuty przystępowała co 7 dni. Prymas Tysiąclecia Stefan Kardynał Wyszyński do sakramentu pokuty przystępował co 14 dni. Św. Jan Paweł II przystępował do sakramentu pokuty co 7 dni. Św. Ojciec Pio zapraszał wszystkich wierzących do spowiedzi przynajmniej raz na tydzień. Mówił on: „Nawet, jeśli pokój był zamknięty, po upływie tygodnia konieczne jest jego odkurzenie.”

A ja, ile razy w roku przystępuję do tego sakramentu? Czy pamiętam, że życie w grzechu śmiertelnym skazuje dusze na wieczne potępienie?

Św. Faustyna o posłuszeństwie:

„Szatan może się okrywać nawet płaszczem pokory, ale płaszcza posłuszeństwa nie umie na siebie naciągnąć i tu się wydaje jego cała robota” (Dz. 939)

Św. Faustyna o posłuszeństwie:

„Szatan może się okrywać nawet płaszczem pokory, ale płaszcza posłuszeństwa nie umie na siebie naciągnąć i tu się wydaje jego cała robota” (Dz. 939)

Faustyna

piątek, 2 października 2026

 

Nabożeństwo pierwszych sobót miesiąca

 

Wynagradzanie Niepokalanemu Sercu Maryi jest kluczem do otwarcia wielkiego upustu Bożych łask!

W Fatimie Pan Bóg dał nam plan ratunkowy dla świata – jak pisał w swym komentarzu teologicznym do III Tajemnicy Fatimskiej kard. Ratzinger „ku zaskoczeniu ludzi z anglosaskiego i niemieckiego kręgu kulturowego” jest nim kult Niepokalanego Serca Maryi” (Orędzie fatimskie, s. 39)

S. Łucja: „Bóg jest jedynym, który może nas uratować. Chce to uczynić za pośrednictwem Niepokalanego Serca Maryi, naszej niebieskiej Matki, która jest taka dobra! Jej serce jest pewnym, bezpiecznym schronieniem. Cześć oddawana Niepokalanemu Sercu Maryi jest środkiem zbawienia na trudne czasy Kościoła i świata” (Apostolat na Krzeptówkach N. I, s. 14).

„Ci, którzy będą żyć nabożeństwem do Niepokalanego Serca Maryi będą prawdziwie nawróceni i poświęceni Bogu, ci stanowić będą „nowe pokolenie, które zwycięży zło”! (Apele orędzia fatimskiego, s. 130).

Siostra Łucja mówi, że to „nowe pokolenie” jest pokoleniem Niepokalanego Serca”. (Apele, s. 131). A „Maryja jest jego Matką” (Apele, s. 130).

Co możemy uczynić?

Maryja w Fatimie prosi o odprawianie nabożeństwa I sobót miesiąca jako wynagrodzenia za grzechy świata. ”Dopóki ludzkość nie chwyci za różaniec i nie zacznie żyć nabożeństwem pierwszych sobót, dopóty nie staniemy się świadkami nadejścia wiosny chrześcijaństwa i cywilizacji miłości. (Siostra Łucja, „Apele orędzia fatimskiego”)

20 czerwca 1939 roku s. Łucja pisała:  „Najświętsza Maryja Panna obiecała odłożyć bicz wojny na później, jeśli to nabożeństwo będzie propagowane i praktykowane”. Możemy dostrzec, że Maryja odsuwa tę karę stosownie do wysiłków, jakie są podejmowane, by je propagować. Podkreślone zostało tutaj znaczenie wolności człowieka: przyszłość nie jest nieodwołalnie przesądzona. Przyszłość jest warunkowa i zależy od naszej współpracy z Bogiem!

Podczas jednego z objawień, 13 lipca 1917 r., Matka Najświętsza ukazała dzieciom przerażającą wizję piekła. Następnie zwróciła się do nich z dobrocią i smutkiem:

Widzieliście piekło, do którego idą dusze biednych grzeszników. Bóg chce je uratować, Bóg chce rozpowszechnić na świecie nabożeństwo do mego Niepokalanego Serca. Jeżeli uczyni się to, co wam powiem, wielu zostanie przed piekłem uratowanych i nastanie pokój na świecie.

Przybędę, by prosić o poświęcenie Rosji memu Niepokalanemu Sercu i o Komunię św. wynagradzającą w pierwsze soboty.

Prośba o odprawianie nabożeństw wynagradzających w pierwsze soboty miesiąca została powtórzona 10 grudnia 1925 w Pontevedra, kiedy siostrze Łucji objawiła się Matka Boża z Dzieciątkiem Jezus. Wtedy to sam Pan Jezus zwrócił się do wizjonerki z Fatimy:

Miej współczucie z Sercem Twej Najświętszej Matki, otoczonym cierniami, którymi niewdzięczni ludzie je wciąż na nowo ranią, a nie ma nikogo, kto by przez akt wynagrodzenia te ciernie powyciągał.

Maryja zaś powiedziała:

Córko moja, spójrz, Serce moje otoczone cierniami, którymi niewdzięczni ludzie przez bluźnierstwa i niewierności stale ranią. Przynajmniej ty staraj się nieść mi radość i oznajmij w moim imieniu, że przybędę w godzinie śmierci z łaskami potrzebnymi do zbawienia do tych wszystkich, którzy przez pięć kolejnych miesięcy w pierwsze soboty odprawią spowiedź, przyjmą Komunię świętą, odmówią jeden Różaniec i przez piętnaście minut rozmyślania nad piętnastu tajemnicami różańcowymi towarzyszyć mi będą w intencji zadośćuczynienia.

Jak odprawiać to nabożeństwo?

Cztery warunki

Matka Boża bardzo precyzyjnie określiła jak powinny być odprawiane nabożeństwa wynagradzające Jej Niepokalanemu Sercu. To naprawdę ważne, aby spełnić cztery warunki, czyli:

  • przystąpić do spowiedzi świętej. (Można to uczynić kilka dni wcześniej, a jeśli podczas tej spowiedzi zapomnimy wzbudzić intencję, możemy to uczynić podczas następnej spowiedzi)
  • przystąpić do Komunii Świętej
  • odmówić część różańca
  • przynajmniej przez 15 min. towarzyszyć Maryi przez medytację jednej lub kilku tajemnic różańcowych

Wszystkie cztery warunki spełniamy w INTENCJI WYNAGRADZAJĄCEJ! Tego dnia nie wystarczy tylko uczestniczyć we Mszy Św., nie wystarczy tylko odmówić różańca. Nie wystarczy uczynić obu tych rzeczy, czy spełnić tylko trzy warunki. Należy spełnić wszystkie CZTERY WARUNKI i wszystkie w intencji zadośćuczynienia Niepokalanemu Sercu Maryi.

Nabożeństwo, które ratuje świat

Pierwszosobotnie nabożeństwo nie tylko ratuje dusze grzeszników przed potępieniem, ale wyprasza pokój na świecie, czyli mówiąc wprost ratuje świat!

Dlatego w obecnych czasach przejęcie się pierwszosobotnim nabożeństwem jest niezmiernie ważne. Zwłaszcza teraz, kiedy jesteśmy świadkami tylu profanacji, bluźnierstw i nienawiści wobec Maryi, Kościoła, chrześcijaństwa.

 

Modlitwy fatimskie: tutaj.

Nie bądźmy obojętni na prośbę Maryi, naszej Matki. Maryja tak bardzo teraz potrzebuje naszej obecności!

Jeśli chcesz dowiedzieć się czegoś więcej o Fatimie i nabożeństwie I sobót polecamy www:

www.soboty.pl

www.pierwszesoboty.pl

www.sekretariatfatimski.pl

Październik miesiącem Różańca Świętego! Módlmy się razem na różańcu do końca roku!

 

Październik miesiącem Różańca Świętego! Módlmy się razem na różańcu do końca roku!

„Październik zalicza się do cichych okresów roku kościelnego. W ciągu ostatnich stuleci jako miesiąc różańca, miesiąc cierpliwej modlitwy, zyskał jednak szczególne oblicze.
Modlitwa straciła dziś jakby w Kościele swe oczywiste znaczenie. Musimy więc na nowo odnaleźć drogę do Boga słuchającego i przemawiającego, a raczej musimy przyjąć dar tej drogi. Zacznijmy spokojnie w tej refleksji od modlitwy różańcowej. Dlaczego właściwie pozdrawiamy Maryję? Czy nie sprowadza to nas może na jakąś boczną drogę, kiedy to przecież Chrystus stanowi centrum? Można na to odpowiedzieć najpierw w sposób najzupełniej pozytywistyczny:
Pozdrawiamy Ją, bo odpowiada to proroctwu, a zatem i wezwaniu Pisma świętego: «Odtąd błogosławioną zwać mnie będą wszystkie narody» (Łk 1, 48)” (Kard. J. Ratzinger, Die Hoffnung des Senfkorns, cyt. za: Służyć Prawdzie, 1 X).

Módl się razem z nami – (najbliższa Nowenna Pompejańska  – kliknij)

Około 1981 roku ks. bp Zbigniew Kraszewski po powrocie z Rzymu opowiedział na Jasnej Górze członkom Kapłańskiego Ruchu Maryjnego:

Na prywatnej audiencji dla Polaków Jan Paweł II pochwalił Ruch za to, że wszyscy (także świeccy, na wieczernikach – chórem) mówią egzorcyzm Leona XIII, zaczynający się od modlitwy do św. Michała Archanioła. Po chwili jednak wyjął z kieszeni swój różaniec i pokazując obecnym powiedział: „Ale przecież to jest egzorcyzm przeciwko wszystkim złym duchom, dostępny także dla świeckich!” Widząc zaskoczenie na twarzach, dodał: „Żebyście nie mieli wątpliwości, to ja w tej chwili nadaję Różańcowi moc egzorcyzmu”. Usłyszawszy to stwierdziliśmy my, zebrani na Jasnej Górze w Sali Różańcowej: „Przecież właśnie od dnia wypowiedzenia przez Papieża tych słów – od kilku miesięcy – Różaniec stał się strasznie męczącą modlitwą! Musieliśmy toczyć walkę z rozproszeniami, z sennością oraz z innymi przeszkodami, jak nigdy dotąd!”

AKT OSOBISTEGO POŚWIĘCENIA SIĘ NIEPOKALANEMU SERCU MARYI

O Maryjo, w Twoim Niepokalanym Sercu każde stworzenie ma swoje miejsce, a niebo i ziemia podziwiają Twoje cnoty i napełniają się ich wonią. I ja z podziwem i czcią, wchodzę dzisiaj i to już na zawsze, do rajskiego Ogrodu Twojego Niepokalanego Serca, gdyż sama mnie do tego zachęcasz w tych najbardziej niebezpiecznych dla świata chwilach.

Jestem CAŁY TWÓJ – i dzisiaj, i do końca moich dni, i przez całą wieczność. Możesz obchodzić się ze mną jak ze wszystkimi kwiatami Twego Ogrodu: zabrać mnie stąd, choćby i dziś, i przesadzić w inne miejsce; podlewać wodą pociech lub dotknąć suszą oschłości i trudu, otoczyć pięknymi kwiatami ludzi bliskich i przyjaznych lub cierniami niechętnych i wrogich. Możesz dać mi obfitość pokarmu lub jałową glebę głodu, braków i niepowodzeń, a nawet odciąć mnie od korzenia życia i zdrowia, bo wiem, że w Twoich rękach będzie mi najlepiej.

Chcę we wszystkim podobać się tylko Tobie, o Różo mistyczna, Różo męki i chwały, najpiękniejszy Kwiecie nieba i ziemi.

Czyń ze mną, co tylko chcesz. Od tej chwili uznaję, że wszystko co mnie spotka, będzie z Twojej ręki, o Maryjo. Będę Ci za wszystko dziękował, nawet gdyby nieraz bolało i choćbym nie rozumiał, dlaczego mnie to spotyka. Nawet po śmierci chcę na wieki być w Raju Twego Niepokalanego Serca i tylko w Nim wielbić Boga, a nie w jakiś inny sposób.

Weź mnie takim, jakim dzisiaj jestem i uczyń mnie takim, jakim chcesz mnie mieć, ku chwale Boga, teraz i przez wszystkie wieki wieków. Amen

Ojciec Pio nie wypuszczał różańca z rąk! Czyń podobnie – kliknij

„Kochajcie Maryję i starajcie się, by Ją kochano. Odmawiajcie zawsze Jej różaniec i czyńcie dobro. Dzięki tej modlitwie szatan spudłuje swe ataki i będzie pokonany, i to zawsze. Jest to modlitwa do Tej, która odnosi triumf nad wszystkim i nad wszystkimi”.
„Podajcie mi moją broń – mówił Ojciec Pio, gdy czuł, że traci siły w walce ze złem. – Tym się zwycięża szatana – wyjaśniał, biorąc do ręki różaniec”
Często, nawet w godzinie śmierci powtarzał : „Zawsze odmawiaj różaniec”.

„Ledwie się obudzisz, nie pozostawiaj ani sekundy szatanowi, zaczynaj odmawiać Różaniec. Nawet wtedy, gdy pracujesz: myjesz naczynia czy cokolwiek innego robisz, módl się – bo wtedy nie dajesz miejsca szatanowi, żeby pracował w twoich myślach. A poza tym kroczysz w wolności i zawsze jesteś spokojny” św. O. Pio

Kiedy O. Pio konał:
„Kiedy konał i już z nami nie mógł rozmawiać, jego jedyną odpowiedzią było pokazanie różańca i szeptane słowa: Zawsze, zawsze…”

 

LITANIA DO ANIOŁA STRÓŻA

 LITANIA DO ANIOŁA STRÓŻA

2 października Kościół od wieków kieruje naszą uwagę ku Świętym Aniołom Stróżom. Nie są oni jedynie pięknym obrazem dziecięcej pobożności. Bóg powierzył im opiekę nad człowiekiem, dlatego dzisiaj sięgamy po dawną Litanię do Anioła Stróża.

Kyrie eleison.
Chryste eleison.
Kyrie eleison.

Chryste, usłysz nas.
Chryste, wysłuchaj nas.

Ojcze z nieba, Boże - zmiłuj się nad nami.
Synu, Odkupicielu świata, Boże - zmiłuj się nad nami.
Duchu Święty, Boże - zmiłuj się nad nami.
Święta Trójco, Jedyny Boże - zmiłuj się nad nami.

Święta Maryjo, Królowo Aniołów - módl się za nami.
Święty Aniele, Stróżu mój - módl się za nami.
Święty Aniele, Książę mój - módl się za nami.
Święty Aniele, Napominający mnie - módl się za nami.
Święty Aniele, Doradco mój - módl się za nami.
Święty Aniele, Opiekunie mój - módl się za nami.
Święty Aniele, Zarządco mój - módl się za nami.
Święty Aniele, Przyjacielu mój - módl się za nami.
Święty Aniele, Pocieszycielu mój - módl się za nami.
Święty Aniele, Bracie mój - módl się za nami.
Święty Aniele, Nauczycielu mój - módl się za nami.
Święty Aniele, Pasterzu mój - módl się za nami.
Święty Aniele, Świadku mój - módl się za nami.
Święty Aniele, Pomocniku mój - módl się za nami.
Święty Aniele, Czuwający nade mną - módl się za nami.
Święty Aniele, Orędowniku mój - módl się za nami.
Święty Aniele, Patronie mój - módl się za nami.
Święty Aniele, Obrońco mój - módl się za nami.
Święty Aniele, Wodzu mój - módl się za nami.
Święty Aniele, Zachowawco mój - módl się za nami.
Święty Aniele, który mnie pouczasz - módl się za nami.
Święty Aniele, który mnie oświecasz - módl się za nami.

Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata - przepuść nam, Panie.
Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata - wysłuchaj nas, Panie.
Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata - zmiłuj się nad nami.

Módlmy się.

Boże, który w niewysłowionej Opatrzności raczysz posyłać świętych Aniołów Twoich na naszą straż, daj nam, pokornie Cię prosimy, abyśmy zawsze byli bronieni ich opieką i cieszyli się ich towarzystwem w wieczności. Przez Chrystusa, Pana naszego. Amen.

Tradycyjna „Litania do Anioła Stróża” - przekład z dawnego tekstu łacińskiego „Litaniae de sancto Angelo Custode”. Modlitwa końcowa według tradycyjnej kolekty do Świętych Aniołów Stróżów.

Apostołka Bożego Miłosierdzia

  Św. Faustyna o tym, jak będzie wyglądał koniec świata ...