Prawda nieujawniona
sobota, 15 sierpnia 2026
MARYJA WZIĘTA DO NIEBA PROWADZI NAS DO CHLEBA ŻYCIA
MARYJA WZIĘTA DO NIEBA PROWADZI NAS DO CHLEBA ŻYCIA
Wniebowzięcie Najświętszej Maryi Panny mówi człowiekowi coś, czego świat coraz częściej nie rozumie: Bóg nie gardzi ciałem.
Nie stworzył duszy po to, aby kiedyś uciekła z ciała jak z więzienia. Nie obiecał zbawienia tylko temu, co niewidzialne. Człowiek został stworzony jako jedność duszy i ciała, a grzech zranił całego człowieka. Dlatego odkupienie nie może dotyczyć tylko części nas. Chrystus przyszedł zbawić człowieka całego.
Maryja wzięta do nieba z ciałem i duszą jest znakiem tej prawdy. Nie jest tylko piękną figurą pobożności ani wzruszającym zakończeniem Jej ziemskiego życia. Jest pierwszą spośród odkupionych, w której w sposób wyjątkowy objawił się owoc zwycięstwa Chrystusa nad grzechem i śmiercią. W Niej widzimy, dokąd prowadzi łaska przyjęta bez oporu.
To bardzo ważne, bo dzisiejszy człowiek często traktuje ciało albo jak bożka, albo jak rzecz bez znaczenia. Jedni czynią z niego narzędzie próżności, pożądania i samouwielbienia. Inni używają go tak, jakby nie miało żadnej wiecznej godności. Wniebowzięcie przecina oba kłamstwa. Ciało nie jest bogiem, ale nie jest też śmieciem. Jest stworzone przez Boga, odkupione przez Chrystusa i przeznaczone do zmartwychwstania.
Maryja pokazuje, że świętość nie jest ucieczką od człowieczeństwa. Jest jego oczyszczeniem i wyniesieniem. Jej ciało było ciałem Matki: nosiło Syna Bożego, karmiło Go, trudziło się, szło drogami ziemi, stało pod Krzyżem. Nie było oderwane od bólu, zmęczenia ani codzienności. A jednak całe należało do Boga.
Wniebowzięcie nie jest więc marzeniem o lekkim niebie bez ciężaru ziemi. Jest szczególnym owocem łaski Chrystusa w Tej, która cała należała do Boga. Maryja nie żyła dla siebie. Jej dusza i ciało były miejscem zgody na wolę Bożą. Dlatego chwała, do której została wzięta, nie jest ozdobą dodaną do Jej życia. Jest owocem całkowitego należenia do Boga.
I właśnie tutaj Maryja prowadzi nas do Eucharystii, ale nie jako do pobożnego dodatku. Prowadzi nas do Chleba życia, bo człowiek przeznaczony do chwały potrzebuje pokarmu, którego sam sobie nie da.
Ta, która dała Synowi ciało, uczy nas przyjmować Ciało Syna.
Nie można oddzielić Wniebowzięcia od obietnicy zmartwychwstania. Jeśli Bóg wziął Maryję z ciałem i duszą do chwały, to znaczy, że ciało człowieka ma przed sobą wieczność, sąd i przemienienie. Eucharystia jest pokarmem dla tej drogi. Chrystus nie karmi nas ideą, wspomnieniem ani samym przykładem moralnym. Daje nam samego siebie jako Chleb życia.
W Komunii Świętej człowiek otrzymuje zadatek przyszłej chwały. Jeszcze żyje w świecie przemijania, jeszcze nosi w sobie słabość, jeszcze doświadcza walki, choroby, starzenia się i śmierci. A jednak Chrystus przychodzi jako Pokarm, który nie jest z tego świata. Karmi duszę życiem wiecznym i przygotowuje całego człowieka do ostatecznego zmartwychwstania.
To zmienia sposób patrzenia na własne ciało. Nie wolno go czcić bałwochwalczo, jakby było najwyższą wartością. Nie wolno go też poniżać grzechem, używać przeciwko Bogu ani traktować jak narzędzia chwilowej przyjemności. Ciało chrześcijanina ma klękać, pościć, pracować, służyć, zachowywać czystość, przyjmować Komunię Świętą i kiedyś zmartwychwstać. Nie jest dodatkiem do wiary. Jest miejscem, w którym wiara ma stać się posłuszeństwem.
Maryja uczy tej jedności. Nie kochała Boga samą myślą. Jej fiat przeszło przez całe życie: przez ciało, pracę, zmęczenie, macierzyństwo, drogę pod Krzyż i milczące trwanie. Dlatego Wniebowzięcie nie pozwala nam tworzyć wiary tylko w głowie. Bóg chce człowieka całego: modlitwy i decyzji, duszy i ciała, serca i czynu.
W tym świetle Eucharystia staje się jeszcze bardziej wstrząsająca. Syn Boży przyjął ciało z Maryi, oddał je za nas na Krzyżu i pozostał z Kościołem w sakramencie swojej miłości. W Eucharystii przyjmujemy całego Chrystusa - żywego, zmartwychwstałego i uwielbionego, który daje nam swoje Ciało jako pokarm życia wiecznego. Kto przyjmuje Chleb życia, zostaje dotknięty obietnicą większą niż doczesne przetrwanie.
Maryja jest już tam, dokąd Eucharystia nas prowadzi.
To nie znaczy, że Wniebowzięcie odbiera ziemi powagę. Przeciwnie, pokazuje, że każda decyzja ciała i duszy ma znaczenie wieczne. Sposób, w jaki żyjemy, kochamy, cierpimy, pracujemy, walczymy z pokusą i przyjmujemy sakramenty, nie jest obojętny. Człowiek nie idzie do nieba jako cień samego siebie. Idzie jako ten, którego Bóg stworzył, odkupił i chce przemienić w chwale.
Dlatego dzisiejsze święto jest także rachunkiem sumienia. Czy żyję tak, jak ktoś przeznaczony do nieba, czy tak, jakby ciało miało być tylko narzędziem ziemskich zachcianek? Czy moja wiara dotyka moich zmysłów, wyborów, przyzwyczajeń i sposobu przyjmowania Komunii Świętej?
Niebo nie jest ucieczką od człowieka. Jest spełnieniem człowieka w Bogu. Maryja Wniebowzięta nie odwraca nas od ziemi z pogardą. Pokazuje, że ziemskie życie ma zostać oddane Bogu tak głęboko, aby mogło dojrzewać do chwały.
Wniebowzięcie mówi więc nie tylko o Maryi. Mówi także o naszym końcu, o naszym ciele, o naszej duszy i o Chlebie życia, który już podczas ziemskiej drogi daje nam zadatek przyszłego zmartwychwstania. Jeśli ciało Maryi zostało wzięte do chwały, nie wolno nam żyć tak, jakby nasze ciało było przeznaczone tylko dla świata. Jeśli Chrystus daje nam swoje Ciało w Eucharystii, nie wolno nam traktować życia wiecznego jak dalekiej myśli bez wpływu na dzisiejsze decyzje.
Maryja wzięta do nieba prowadzi nas do Chleba życia, bo wie, że człowiek nie dojdzie do chwały własną siłą. Potrzebuje łaski. Potrzebuje Chrystusa. Potrzebuje Pokarmu, który już teraz niesie w sobie obietnicę zmartwychwstania.
Najświętsza Maryjo Panno Wniebowzięta, naucz nas patrzeć na ciało i duszę w świetle wieczności. Nie pozwól nam żyć tak, jakbyśmy byli stworzeni tylko dla ziemi.
Prowadź nas do Jezusa Eucharystycznego, Chleba życia i zadatku przyszłej chwały. Ucz nas przyjmować Go z wiarą, czcią i pragnieniem nieba.
Maryjo Wniebowzięta, prowadź nas do Syna, aby całe nasze życie - dusza i ciało - należało do Boga.
#DuchoweOblicze #Wniebowzięcie #WniebowzięcieNajświętszejMaryiPanny #Maryja #MatkaBoża #NajświętszaMaryjaPanna #Eucharystia #ChlebŻycia #KomuniaŚwięta
Czym jest dogmat i dlaczego za dogmatyczne uznano twierdzenie o Wniebowzięciu Najświętszej Maryi Panny?
W formowaniu się argumentacji mariologicznej ważne miejsce odegrał również poaugustyński traktat maryjny, zatytułowany „O Wniebowzięciu Błogosławionej Maryi Dziewicy”, datowany na koniec XI wieku. W tekście tym autor, „powołując się na głębszy sens Pisma Świętego, przywołuje różne okoliczności jako dowody, które z czasem przyjmą nazwę «wydedukowanego sensu» wiary, dowodząc prawdy, że: «Maryja jest w Chrystusie i z Chrystusem», bierze przy tym pod uwagę nie tylko Jej duszę, lecz również ciało”.
Ks. Przemysław Artemiuk: Czym jest dogmat i dlaczego za dogmatyczne uznano twierdzenie o Wniebowzięciu Najświętszej Maryi Panny?Temat Tygodnia
2025-10-16
ks. Przemysław Artemiuk
Słowo „dogmat” lub pochodząca od niego forma przymiotnikowa „dogmatyczny” może wielu kojarzyć się dzisiaj pejoratywnie. Spróbujmy zatem, wyjaśniając ten termin, pozbyć się negatywnych konotacji. Zacznijmy od uwag G.K. Chestertona [1]. W krótkim eseju z roku 1906, opublikowanym na łamach Daily News, uchwycił on istotę niezrozumienia tego terminu. „Ludzie mówią dzisiaj, wyjaśnia angielski apologeta, że należy odtrącić dogmaty i że wszyscy powinni zgadzać się jak bracia. Ale z czym mogą się wszyscy zgadzać, jeśli nie ze wspólnym dogmatem? Skoro się zgadzamy, musimy zgadzać się z jakimś twierdzeniem, chociażby takim, że kot chodzi na czterech łapach. Jeśli dogmat jest fałszywy, trzeba go odtrącić; lecz w takim razie nie mówmy, że odtrącamy dogmat – mówmy, że odtrącamy fałsz. A jeśli dogmat jest prawdziwy, co innego można zrobić, jak tylko przekonywać ludzi, by się z nim zgodzili?”
W powszechnym rozumieniu dogmat, to opinia, dekret, twierdzenie, które jest niezmienne, trwałe, a zarazem potwierdzone przez jakiś autorytet. W starożytnej Grecji terminem tym określano najpierw postanowienia władz państw-miast, czyli polis. Później zaś tezy wypracowane i obowiązujące w poszczególnych szkołach filozoficznych. W religioznawstwie przyjęło się uważać za dogmatyczne, a zatem konstytutywne, mity kształtujące daną religię.
Przeczytaj także: Obrona racjonalności wiary według Johna H. Newmana
Z perspektywy katolickiej dogmat to prawda przez Boga objawiona i jako taka podana do wierzenia przez nieomylny Urząd Nauczycielski Kościoła. Pozostaje ona wiążącą raz na zawsze dla wszystkich wierzących. Katechizm Kościoła Katolickiego z kolei stwierdza: dogmaty definiuje Urząd Nauczycielski Kościoła poprzez władzę otrzymaną od Chrystusa. On też zobowiązuje wiernych, aby przez wiarę nieodwołalnie przylgnęli do prawdy zawartej w Objawieniu i do prawd, które z niej wypływają. Po drugie, autorzy Katechizmu wskazują, że między życiem duchowym i dogmatami istnieje „organiczna więź”. Oznacza to, że dogmaty są światłem na drodze wiary, nadają jej pewność. Z drugiej zaś strony, człowiek, którego życie jest prawe, dzięki rozumowi i otwartości serca jest przygotowany na przyjęcie prawd wiary. Po trzecie w końcu, dogmaty wykazują, pomimo różnorodności, wzajemną spójność, która ma swoje źródło w Objawieniu Chrystusa. Dlatego widząc ich wielość, możemy rozpoznać równocześnie porządek, swoistą hierarchię prawd nauki katolickiej [2].
Zdaniem G.K. Chestertona, dogmaty są niezbędne, aby można było sensownie żyć. Stanowią bowiem fundament, na którym budujemy wiarę.
Przechodząc bezpośrednio do dogmatu o Wniebowzięciu Najświętszej Maryi Panny [3], E. Adamiak zauważa, że pontyfikat Piusa XII „można traktować jako apogeum epoki maryjnej i zarazem początek jej schyłku”. Kluczowe wydarzenia tego czasu to poświecenie świata Najświętszemu Sercu Maryi, które dokonało się w roku 1944, ustanowienie w roku 1954 Roku Maryjnego w stulecie dogmatu o niepokalanym poczęciu Maryi, równoczesne ogłoszenie Jej królową wszechświata, a przede wszystkim dogmat o Wniebowzięciu Maryi. Myśląc zatem o teologii maryjnej Piusa XII, należy widzieć ją w perspektywie drogi zmierzającej do zdogmatyzowania tej ostatniej prawdy.
Zabiegi asumpjonistów, czyli zwolenników wniebowzięcia Maryi, odnoszą skutek. Ich argumentacja skoncentrowana nie tyle na teologicznym uzasadnieniu prawdy, ile raczej ukazaniu chwały nieba w której, jak wierzą, przebywa Matka Jezusa, okazuje się słuszna. Papież Pius XII po namyśle teologicznym połączonym ze studiami oraz czasem konsultacji z biskupami uroczyście wypowiada się na ten temat.
Czym jest w swej istocie Wniebowzięcie Najświętszej Maryi Panny? Spójrzmy na ten fakt szerzej, przyjmując jako punkt wyjścia wypowiedź Piusa XII. Wniebowzięci Maryi to zarówno najmłodszy dogmat Kościoła katolickiego, jak i prawda wiary mająca starożytny rodowód. Dogmat ogłosił uroczyście papież Pius XII 1 listopada 1950 w konstytucji apostolskiej Munificentissimus Deus.
Stwierdził wówczas: „Dla tej przyczyny dostojna Matka Boga «jednym i tym samym aktem Bożej woli» złączona odwiecznie w tajemniczy sposób z Jezusem Chrystusem, Niepokalana w swym poczęciu, w Boskim swym macierzyństwie nienaruszona dziewica, wielkodusznie współdziałająca z Boskim Odkupicielem, który odniósł pełny tryumf nad grzechem i jego następstwami, osiągnęła wreszcie to jak gdyby najwyższe uwieńczenie swoich przywilejów przez to, że zachowana została od skażenia grobowego i tak jak Syn Jej, zwyciężywszy śmierć, z ciałem i duszą wzięta została do niebiańskiej chwały, gdzie ma jaśnieć jako Królowa po prawicy tegoż Syna swojego, nieśmiertelnego Króla wieków” (nr 44).
Przeczytaj także: Blaise Pascal jako apologeta chrześcijaństwa
Zdaniem Benedykta XVI istota tej prawdy wiary jest następująca: „wierzymy, że Maryja, podobnie jak Chrystus jej Syn, przezwyciężyła już śmierć i króluje w chwale niebieskiej w pełni swojej istoty, «z duszą i ciałem»”. Papież, wyjaśniając treść dogmatu, dodaje: „Matka Boża jest do tego stopnia włączona w misterium Chrystusa, że w całej pełni swej osoby dostępuje udziału w zmartwychwstaniu swego Syna już po zakończeniu życia ziemskiego; doświadcza tego, czego my oczekujemy na końcu czasów, kiedy zostanie pokonany «ostatni wróg», śmierć (por. 1 Kor 15,26); doświadcza już tego, co wyznajemy w Credo: «Wierzę w ciała zmartwychwstanie i życie wieczne»”.
Wprawdzie dogmat o Wniebowzięciu został ogłoszony w roku 1950, ale mówimy tutaj o starej prawdzie, „która jest obecna już w pierwotnym ujęciu kwestii maryjnej”. Potrzeba było jednak czasu, aby zajaśniała ona w całej pełni. Śledząc historię tego dogmatu, musimy ze smutkiem zauważyć, że teksty Nowego Testamentu nie dostarczają żadnych informacji, „w oparciu o które można wnioskować, że nastąpiło takie zdarzenie lub wyróżnienie po końcu ziemskiego życia Maryi. Jest jednak charakterystyczne, że wierni interesowali się końcem życia Maryi, wyczuwając rodzaj tajemnicy, do której rozwiązania się jednak nie poczuwali”.
Zmarły w roku 403 Epifaniusz z Salaminy, autor Panarionu, uważał, że „Maryja zniknęła z ziemi po śmierci bez naruszenia swojej cielesnej powłoki”. Podobnie myśleli inni chrześcijanie, nie dopuszczając w przypadku Matki Bożej możliwości zwykłej śmierci. W liturgii bizantyjskiej w VI wieku pojawia się święto Zaśnięcia Najświętszej Maryi Panny, które inspiruje kaznodziejów do tworzenia homilii poświęconych tej tajemnicy, a pośrednio do szukania przez nich argumentów przemawiających za tą prawdą wiary. Piewcy Wniebowzięcia, znając dobrze apokryfy dotyczące śmierci Maryi, postanowili w sposób realistyczny, opierając się na Biblii, opowiadać o tajemnicy Assumptio, czyli Wniebowzięcia. Odrzucając legendarne historie, zapisane w apokryfach, nie lekceważyli prostej ludowej pobożności, które była dowodem sensus fidei ludu. „Pewną rolę odegrała tu również myśl teologiczna, zakładająca, że przedłużeniem idei o nietkniętym ciele Maryi (czyli dziewictwie Matki Bożej) jest przekonanie, że Jej ciało po śmierci nie uległo rozkładowi”.
Ślady apokryficznych wątków możemy odnaleźć w greckich tekstach o Wniebowzięciu. Kościół rzymski z kolei w Decretum Gelasianum (połowa VI w.), formułując tę prawdę wiary, odrzucił je całkowicie. U Greków, Jana a Salonik, Andrzeja z Krety, Theoteknosa z Livii pewne elementy apokryficzne zostają umiejętne wplecione w całość rozważań. Ostatni z wymienionych teologów, biskup Livii, „po raz pierwszy przytacza teologiczne uzasadnienia, na podstawie których należy przyjąć stanowisko potwierdzające wyjątkowy koniec ziemskiego życia Matki Bożej. Biskup przypomina o zmartwychwstaniu i wniebowstąpieniu Jezusa i wnioskuje w odniesieniu do Maryi, że: «Jeżeli On (Jezus) dał swoim Świętym całe Królestwo Niebieskie i za pomocą jednego Słowa otworzył dla rozbójników bramy raju, to tym bardziej uczynił to dla tej Niewiasty, którą sam stworzył i z której przyjął Ciało»”.
Argumentację za wniebowzięciem teologowie greccy formułują na podstawie wcielenia, niepokalanego poczęcia i dziewictwa Maryi. „Połączenie wszystkich tajemnic maryjnych w jedną całość, stwierdza L. Scheffczyk, daje pełny obraz i wyostrza spojrzenie na istnienie jeszcze jednej głębszej cechy charakterystycznej dla postaci Maryi będącej rodzajem pomostu i drogowskazu łączącego dzień dzisiejszy z wiecznością”. W kazaniu Modesta (VI w.), patriarchy Jerozolimy, taka perspektywa dominuje. Łączy on macierzyństwo i wieczne dziewictwo Maryi oraz wiąże je z Wniebowziętą. „O cudowne odejście pełnej chwały Matki Bożej, wyznaje, która również po urodzeniu Syna była nietkniętą Dziewicą i której ciało złożone w grobie nie uległo rozkładowi, gdyż zostało ono przed tym ochronione poprzez Wszechmocnego Zbawcę, który się z Niej narodził”. To wyznanie wiary włączy do tekstu konstytucji apostolskiej z roku 1950 papież Pius XII.
Przeczytaj także inne teksty Ks. Przemysława Artemiuka
L. Scheffczyk, podsumowując najwcześniejsze świadectwa dotyczące Wniebowzięcia, podkreśla, że na ich podstawie prawda ta weszła do kanonu wiary, „a odnosi się do wyjątkowego końca ziemskiego życia Maryi, w wyniku którego została Ona przez swojego Syna wzięta do nieba”. Ponadto, w źródłach tych „wyraźnie widać, jaki wpływ na wzmocnienie wątku Maryjnego miało połączenie wątku o Wniebowzięciu Maryi Panny i podkreślenie jej wyjątkowej pozycji jako uprzywilejowanej Niewiasty w dziele zbawienia”.
Zdaniem niemieckiego teologa teksty apokryficzne miały raczej znikomy wpływ na wyłanianie się dogmatu. Przyczyniły się za to do zainteresowania samym motywem wniebowzięcia Maryi. Źródłem misterium Wniebowzięcia było raczej święto obchodzone na cześć Maryi, nazwane „Dniem pamięci Matki Bożej”, które powstało niezależnie od apokryfów. W VI wieku przekształciło się w święto Zaśnięcia.
W formowaniu się argumentacji mariologicznej ważne miejsce odegrał również poaugustyński traktat maryjny, zatytułowany „O Wniebowzięciu Błogosławionej Maryi Dziewicy”, datowany na koniec XI wieku. W tekście tym autor, „powołując się na głębszy sens Pisma Świętego, przywołuje różne okoliczności jako dowody, które z czasem przyjmą nazwę «wydedukowanego sensu» wiary, dowodząc prawdy, że: «Maryja jest w Chrystusie i z Chrystusem», bierze przy tym pod uwagę nie tylko Jej duszę, lecz również ciało”.
L. Scheffczyk stwierdza, że „to nastawienie opowiadające się za prawdą wniebowzięcia okazało się pomimo wszelkich teologicznych zastrzeżeń stanowiskiem obowiązującym w przyszłości. Znalazło ono swoje ostateczne potwierdzenie w momencie ogłoszenia dogmatu w roku 1950. Tak brzmią najważniejsze słowa wspomnianej bulli: «Ogłaszamy, stwierdzamy i definiujemy, że chodzi tutaj o prawdę wiary objawioną przez Boga: Błogosławiona Matka Boża i Dziewica Maryja została po zakończeniu swojego ziemskiego żywota z duchem i ciałem wniebowzięta w pełnej chwale»”.
Maryja w momencie zakończenia swojego żywota „została natychmiast i całkowicie okryta chwałą”, poddana całkowitemu przemienieniu. Wydarzenie to stało się przykładem dla całej ludzkości, „która nie osiągnęła jeszcze doskonałości i dlatego nie została całkowicie zbawiona”. Wniebowzięcie Maryi, stwierdza papież Paweł VI w adhortacji apostolskiej „Marialis Cultus” z roku 1974, jest zatem uroczystością „przez którą Kościołowi i społeczności ludzkiej zostaje przedstawiony obraz i niosący pociechę dowód, które pouczają nas, że spełnia się ostateczna nadzieja”.
Zrozumiałym pozostaje więc to, zauważa L. Scheffczyk, że „Maryja została, w świadomości wiernych Kościoła, uznana za największą orędowniczkę uzyskania łaski i błogosławieństwa Bożego, gdyż poprzez Jej miejsce u boku Syna praz łagodną moc jest Ona najlepszą pośredniczką między Bogiem a człowiekiem”.
Wracając zaś do nauczania Piusa XII, należy zauważyć, co czyni J. Królikowski, że „w wielu opracowaniach dotyczących doktryny [tego papieża] o wniebowzięciu, niejednokrotnie pojawia się upraszczające stwierdzenie, że została w niej uwzględniona wyłącznie perspektywa osobista. Widzi się więc w zaproponowanym przez niego ujęciu odniesienie wniebowzięcia tylko do Maryi, wskazujące na nie jako konsekwencję powierzenia Jej przez Boga misji Matki Bożej. Konsekwencją takiego ujęcia miałoby być nieuwzględnianie ani perspektywy chrystologicznej, ani eklezjalnej i eschatologicznej, która została zauważona dopiero w nauczaniu soborowym. Fakty okazują się jednak inne. Z uważnej i całościowej lektury nauczania Piusa XII o wniebowzięciu Maryi wyłania się pełny obraz tej prawdy, który Sobór Watykański II, daleki od zaciemniania zasług Papieża, wykorzystał jako podstawę i pełne uzasadnienie doktryny zawartej w VIII rozdziale konstytucji dogmatycznej Lumen gentium”.
Ks. prof. Przemysław Artemiuk
Wszystkie artykuły z „Teologii Politycznej Co Tydzień” [498]: „Wniebowzięta”
[1] Zob. G.K. Chesterton, Obrona świata, Warszawa-Ząbki 2006, s. 189-191.
[2] Zob. Katechizm Kościoła Katolickiego, Poznań 1994, nr 88-90.
[3] W dalszej części artykułu wykorzystuję następujące prace: Benedykt XVI, Matka Boga. Maryja w wierze Kościoła, Kraków 2019, s. 161-189; E. Adamiak, Traktat o Maryi, Warszawa 2006, s. 197-199; J. Królikowski, Wniebowzięcie Maryi jako droga do odkrywania ojcostwa Boga, „Salvatoris Mater” 1/1/1999, s. 141-157; tenże, Wniebowzięcie Bogarodzicy Maryi a chrześcijańska perspektywa eschatologiczna, „Salvatoris Mater” 2/4/2000, s. 107-123; L. Scheffczyk, Maryja. Matka i Towarzyszka Chrystusa. Podręcznik mariologii, Kraków 2004, s. 153-171.
Ks. Przemysław Artemiuk: Czym jest dogmat i …
Pius XII Ogłaszamy Dogmat o Wniebowzięciu NMP
Pius XII, podtrzymując i powtarzając nauczanie Kościoła (m.in. Pastor aeternus Piusa IX i Soboru Watykańskiego), następująco:
"Ta
"szczególna zgodność katolickich biskupów i wiernego ludu", że cielesne
Wniebowzięcie Matki Bożej może być określone jako dogmat wiary, ukazała
Nam jednomyślną doktrynę Urzędu Nauczycielskiego i jednomyślną wiarę
ludu chrześcijańskiego, którą tenże urząd podtrzymuje i kieruje. Przez
to samo z całą pewnością i wykluczeniem możliwości błędu ujawniło się,
że przywilej ten jest prawdą objawioną przez Boga i zawartą w tym Boskim
Depozycie, który powierzył Chrystus Pan Swej Oblubienicy celem wiernego
strzeżenia i nieomylnego wyjaśniania. Wspomniany zaś Urząd
Nauczycielski Kościoła spełnia powierzone sobie zadanie nie środkami
czysto ludzkimi, lecz mocą Ducha Świętego. Wskutek tego bez błędu wywiązuje
się ze zleconego sobie zadania i poprzez wieki przechowuje prawdy
objawione czyste i nietknięte. A przeto te prawdy przekazuje jako
nieskażone nic do nich nie dodając, ani też niczego nie odejmują. Jak
uczy Sobór Watykański: "Duch Święty został przyrzeczony następcom
Piotrowym nie po to, by za jego objawieniem mieli podawać nową naukę,
lecz po to, by dzięki Jego czujnej opiece święcie strzegli objawienia
podanego za pośrednictwem Apostołów, czyli depozytu wiary, oraz wiernie
go wykładali".
Dlatego z powszechnej zgody zwyczajnego
urzędu nauczycielskiego Kościoła bierze się argument pewny i mocny,
dowodzący, że cielesne Wniebowzięcie N.M.P. - które odnośnie tego samego
stanu "chwalebności" dziewiczego Ciała łaskawej Matki Boga nie mogło
być przedmiotem poznania dla żadnej z władz ludzkiego ducha na podstawie
jej sił przyrodzonych - jest prawdą objawioną przez Boga, a jako taka
ma by przedmiotem wiary mocnej i trwałej dla wszystkich dzieci Kościoła.
Jak bowiem stwierdza tenże Sobór Watykański: "Należy wierzyć wiarą
boską i katolicką w to wszystko, co zawiera się w słowie Bożym pisanym
czy ustnie przekazanym i co Kościół czy to uroczystym orzeczeniem czy w
zwykłym i powszechnym nauczaniu podaje do wierzenia jako prawdy przez
Boga objawione."
15 sierpnia .Święto Wniebowzięcia Najświętszej Maryji Panny
Zobacz także:
|
|
Prawda o Wniebowzięciu Matki Bożej stanowi dogmat naszej wiary, choć
formalnie ogłoszony stosunkowo niedawno - przez papieża Piusa XII 1
listopada 1950 r. w konstytucji apostolskiej Munificentissimus Deus:
"...powagą Pana naszego Jezusa Chrystusa, świętych Apostołów Piotra i Pawła i Naszą, ogłaszamy, orzekamy i określamy jako dogmat objawiony przez Boga: że Niepokalana Matka Boga, Maryja zawsze Dziewica, po zakończeniu ziemskiego życia z duszą i ciałem została wzięta do chwały niebieskiej" (Breviarium fidei VI, 105)
Orzeczenie to papież wypowiedział uroczyście w bazylice św. Piotra w
obecności prawie 1600 biskupów i niezliczonych tłumów wiernych. Oparł je
nie tylko na innym dogmacie, że kiedy przemawia uroczyście jako
wikariusz Jezusa Chrystusa na ziemi w sprawach prawd wiary i obyczajów,
jest nieomylny; mógł je wygłosić także dlatego, że prawda ta była od
dawna w Kościele uznawana. Papież ją tylko przypomniał, swoim najwyższym
autorytetem potwierdził i usankcjonował.Przekonanie o tym, że Pan Jezus nie pozostawił ciała swojej Matki na ziemi, ale je uwielbił, uczynił podobnym do swojego ciała w chwili zmartwychwstania i zabrał do nieba, było powszechnie wyznawane w Kościele katolickim. Już w VI wieku cesarz Maurycy (582-602) polecił obchodzić na Wschodzie w całym swoim państwie w dniu 15 sierpnia osobne święto dla uczczenia tej tajemnicy. Święto to musiało lokalnie istnieć już wcześniej, przynajmniej w V w. W Rzymie istnieje to święto z całą pewnością w wieku VII. Wiemy bowiem, że papież św. Sergiusz I (687-701) ustanawia na tę uroczystość procesję. Papież Leon IV (+ 855) dodał do tego święta wigilię i oktawę. Z pism św. Grzegorza z Tours (+ 594) dowiadujemy się, że w Galii istniało to święto już w VI w. Obchodzono je jednak nie 15 sierpnia, ale 18 stycznia. W mszale na to święto, używanym wówczas w Galii, czytamy, że jest to "jedyna tajemnica, jaka się stała dla ludzi - Wniebowzięcie Najświętszej Maryi Panny". W prefacji zaś znajdujemy słowa: "Tę, która nic ziemskiego za życia nie zaznała, słusznie nie trzyma w zamknięciu skała grobowa". U Ormian uroczystość Wniebowzięcia Maryi rozpoczyna nowy okres roku kościelnego. Liturgia ormiańska na ten dzień mówi m.in.: "Dziś duchy niebieskie przeniosły do nieba mieszkanie Ducha Świętego. (...) Przeżywszy w swym ciele życie niepokalane, zostałaś dzisiaj owinięta przez Apostołów, a przez wolę Bożą uniesiona do królestwa swojego Syna". W liturgii abisyńskiej, czyli etiopskiej, w tę uroczystość Kościół śpiewa: "W tym dniu wzięte jest do nieba ciało Najświętszej Maryi Panny, Matki Bożej, naszej Pani". 15 sierpnia obchodzą pamiątkę tej tajemnicy również Chaldejczycy, Syryjczycy i maronici. Kalendarz koptyjski pod dniem 21 sierpnia opiewa Wniebowzięcie ciała Matki Bożej do nieba. ![]() Różne bywają nazwy tej uroczystości: Wzięcie Maryi do nieba, Przejście, Zaśnięcie, Odpocznienie Maryi. Nie wszyscy ojcowie Kościoła, zwłaszcza na Wschodzie, byli przekonani o fizycznej śmierci Matki Najświętszej. Dlatego także Pius XII w swojej konstytucji apostolskiej nie mówi nic o śmierci, a jedynie o chwalebnym uwielbieniu ciała Maryi i jego wniebowzięciu. Kościół nie rozstrzygnął zatem, czy Maryja umarła i potem została wzięta do nieba z ciałem i duszą, czy też przeszła do chwały nie umierając, lecz "zasypiając". Warto przytoczyć dość jasne wypowiedzi Ojców Kościoła na temat wniebowzięcia Maryi. Na Zachodzie pierwszą wzmiankę o tym niezwykłym przywileju Maryi podaje św. Grzegorz z Tours: (+ 594):
I znowu przy Niej stanął Pan, i kazał Jej przyjąć święte ciało i zanieść
w chmurze do nieba, gdzie teraz połączywszy się z duszą zażywa wraz z
wybranymi dóbr wiecznych, które się nigdy nie skończą.
Św. Ildefons (+ 667):
Wielu przyjmuje jak najchętniej, że Maryja dzisiaj przez Syna Swego (...) do pałaców niebieskich z ciałem została wyniesiona.
Św. Fulbert z Chartres (+ 1029) pisze podobnie:
Chrześcijańska pobożność wierzy, że Bóg Chrystus, Syn Boży, Matkę swoją wskrzesił i przeniósł Ją do nieba.
Św. Piotr Damiani (+ 1072) tak opiewa wielkość tajemnicy dnia Wniebowzięcia:
Wielki to dzień i nad inne jakby jaśniejszy, w którym Dziewica królewska
została wyniesiona do tronu Boga Ojca i posadzona na tronie. (...)
Budzi ciekawość aniołów, którzy Ją pragną zobaczyć. Zbiera się cały
zastęp aniołów, aby ujrzeć Królową, siedzącą po prawicy Pana Mocy w
szacie złocistej w ciele zawsze niepokalanym.
Z innych świętych można by wymienić: św. Anzelma (+ 1109), św. Piotra z
Poitiers (+ 1112), św. Bernarda (+ 1153) i św. Bernardyna (+ 1444).![]() Najpiękniej jednak o tej tajemnicy piszą Ojcowie Wschodu. Św. Jan Damasceński (+ ok. 749) podaje, jak cesarzowa Pulcheria (ok. roku 450) wystawiła kościół ku czci Matki Bożej w Konstantynopolu i prosiła listownie biskupa Jerozolimy Juwenalisa o relikwie Matki Bożej. Juwenalis odpisuje jej na to, że relikwii takich nie ma, gdyż ciało Jej zostało wzięte do nieba "jak to wiemy ze starożytnego i bardzo pewnego podania". Z kolei św. Jan Damasceński opisuje śmierć Maryi Panny w otoczeniu Apostołów:
Kiedy zaś dnia trzeciego przybyli do grobu, aby opłakiwać Jej zgon, ciała już Maryi nie znaleźli.
Kazanie swoje kończy refleksją:
To jedynie mogli pomyśleć, że Ten, któremu podobało się wziąć ciało z
Dziewicy Maryi i stać się człowiekiem; Ten, który zachował Jej
nienaruszone dziewictwo nawet po swoim narodzeniu, uchronił Jej ciało od
skażenia i przeniósł je do nieba przed powszechnym ciał
zmartwychwstaniem. (...) W czasie tego wniebowzięcia, o Matko Boża,
wojska anielskie przejęte radością i czcią okryły swoimi skrzydłami
Twoje ciało, wielki namiot Boży.
Św. Modest, biskup Jerozolimy (+ 634), niemniej pewnie opowiada się za tajemnicą Wniebowzięcia Maryi:
Jako najchwalebniejszą Matkę Chrystusa, Zbawcy naszego, który jest dawcą
życia i nieśmiertelności, wskrzesił Ją z grobu i wziął do siebie w
sposób sobie wiadomy.
Św. Andrzej z Krety (+ 740):
Był to zaiste nowy widok, przechodzący siły rozumu, gdy niewiasta, która
swoją czystością przewyższała niebian, w ciele (swoim) weszła do
niebieskich przybytków. Jak przy narodzeniu Chrystusa nienaruszonym był
Jej żywot, tak samo po Jej śmierci nie rozsypało się Jej ciało. O dziwo!
Przy porodzeniu pozostała nieskażoną i w grobie również nie uległa
zepsuciu.
Św. German, patriarcha Konstantynopola (+ 732), w kilku kazaniach sławi
tę tajemnicę, a nawet opisuje przymioty ciała Maryi po Jej wzięciu do
nieba:
Najświętsze ciało Maryi już powstaje z martwych, jest lekkie i duchowe,
gdyż zostało już przemienione na zupełnie nieskazitelne i nieśmiertelne.
(...) Tak jak napisano, jesteś piękna i Twoje dziewicze ciało jest
święte, jest przybytkiem Boga i dlatego zostało zachowane od obrócenia
się w proch. (...) Niemożliwym było, aby Twoje ciało, to naczynie godne
Boga, w proch się rozsypało po śmierci. (...) Ciało Twoje dziewicze jest
całkiem święte, choć jest ciałem ludzkim. Ponieważ dostąpiło
najdoskonalszego żywota nieśmiertelnego (...), nie może ulec śmierci.
Św. Kosma, biskup z Maiouma (+ 743), mówi:
Rodząc Boga, Niepokalana, zdobyłaś palmę zwycięstwa nad naturą, (...)
zmartwychwstałaś dla wieczności. Grób i śmierć nie mogą zatrzymać pod
swoją władzą Bogurodzicy.
Teolodzy Kościoła usiłują nie tylko stwierdzić fakt istnienia tej
tajemnicy, ale także go uzasadnić. O tej tajemnicy pisali św. Tomasz z
Akwinu (+ 1274), św. Albert Wielki (+ 1280), Jan Gerson (+ 1429), Suarez
(+ 1617) i inni. Kiedy w XV w. Jan Marcelle w kazaniu na Wniebowzięcie
Maryi wypowiedział zdanie, że "nie jesteśmy wcale zobowiązani pod
grzechem śmiertelnym wierzyć, że Maryja została z ciałem do nieba
wziętą", gdyż nie jest to dogmat, cały fakultet uniwersytetu paryskiego
wystąpił z całą stanowczością przeciwko niemu i zażądał, by te słowa
odwołał, gdyż tego rodzaju wypowiedź pobrzmiewa herezją i jest sprzeczna
z ogólnie wyznawaną prawdą.Pisarze kościelni podkreślają, że skoro Matka Chrystusowa była poczęta bez grzechu, skoro Bóg obdarzył Ją przywilejem Niepokalanego Poczęcia, to konsekwencją tego jest, że nie podlegała prawu śmierci. Śmierć bowiem jest skutkiem grzechu pierworodnego. Ponadto nie wypadało, aby ciało, z którego Chrystus wziął swoją ludzką naturę, miało podlegać rozkładowi. Chrystus, którego ciało Bóg zachował od zepsucia, mógł zachować od skażenia także ciało swojej Matki. Wreszcie tajemnica zmartwychwstania i wniebowzięcia jest przewidziana dla wszystkich ludzi, dlatego nie sprzeciwia się rozumowi, aby Chrystus dla swojej Rodzicielki przyspieszył ten dzień. Dlaczego jednak dopiero od VI w. ta prawda przenika tak mocno świadomość wierzących? W Kościele jest więcej takich prawd, które rozwijały się i zostały wyjaśnione definitywnie później. Tak było np. odnośnie do osoby Jezusa Chrystusa, gdy występowano przeciwko Jego naturze Boskiej, przeciwko prawdzie o Jego dwóch naturach, dwóch wolach (arianizm, nestorianizm, monofizytyzm), a nawet przeciwko Jego naturze ludzkiej. Ogłoszenie prawdy o wniebowzięciu Maryi jako dogmatu wiary było przypieczętowaniem i ukoronowaniem starożytnej tradycji Kościoła.
Według Tradycji Matka Boża ostatnie lata swego życia spędziła w
Jerozolimie w pobliżu Wieczernika albo w Efezie. Większość badaczy
przychyla się do pierwszej możliwości. Istnieje przekaz, że św. Jan
Apostoł opuścił Ziemię Świętą w czasie pierwszego wielkiego
prześladowania Kościoła w roku 34 i udał się z Maryją do Efezu. Chciał
Ją w ten sposób uchronić przed niebezpieczeństwami prześladowań.
Jednakże w pierwotnej literaturze chrześcijańskiej nie ma żadnej
wzmianki o takiej podróży. Ponadto ustalono, że św. Jan udał się do
Efezu dopiero ok. 68 roku, Maryja miałaby więc wtedy około 85-90 lat.
Św. Paweł Apostoł, który wkrótce po śmierci Chrystusa przybył do Efezu,
nic nie wspomina, aby przed nim w tym mieście był św. Jan z Maryją. Nie
napotkał tam też żadnych śladów chrześcijaństwa.Apokryficzne Acta Johannis z drugiej połowy II w. wspominają, że Jan, gdy przybył do Efezu, sam był już stary, nie ma też żadnej wzmianki, by Maryja była tam z nim. Aeteria, pątniczka nawiedzająca miejsca święte w latach 385-386, wspomina, że Jan był pogrzebany w Efezie, natomiast nie wie nic, aby tam był grób Maryi. Pseudo-Dionizy Areopagita pisze, że w czasie swojej pielgrzymki do Ziemi Świętej w roku 363-364 dowiedział się od św. Cyryla Jerozolimskiego, patriarchy Jerozolimy, że grób Maryi był w Jerozolimie w Dolinie Jozafata. Podobny opis zawiera apokryf Księga Jana z IV w. W apokryfie tym jest mowa o tym, że Maryja umarła śmiercią naturalną w Jerozolimie, została pogrzebana u stóp Góry Oliwnej w Dolinie Jozafata i że została wzięta do nieba. Wszystkie znane starożytne apokryfy wskazują, że grób Maryi jest w Getsemani w Dolinie Jozafata. Obecnie znajduje się tam kościół, którym opiekują się prawosławni Grecy.
Kult Maryi Wniebowziętej był w Kościele bardzo żywy i zdecydowanie
wyróżniał się wśród wielu innych. Wystawiono tysiące świątyń pod
wezwaniem Matki Bożej Wniebowziętej. W ciągu wieków powstało 8 zakonów
pod tym wezwaniem: 1 męski (asumpcjoniści - Augustianie od
Wniebowzięcia) i 7 żeńskich. W ikonografii scena Wniebowzięcia Maryi
należy do bardzo często przedstawianych (dla przykładu: Fra Angelico - w
kilku obrazach, Taddeo di Bartolo, Ottaviano Nelli, Giotto,
Pinturicchio, C. Bellini, Raffael, Tycjan, Tintoretto, Tiepolo,
Perugino, Procaccini, Filippino Lippi, Veronese, Murillo, Velasquez,
Konrad von Goest; rzeźbiarze: Liberale da Verona, L. della Robbia,
Michał Pacher, Wit Stwosz). Pod opiekę Maryi Wniebowziętej oddał Węgry
król św. Stefan, a Francję - król Ludwik XIII (powtórzył to także Ludwik
XV).W polskiej (i nie tylko) tradycji dzisiejsze święto zwane jest również świętem Matki Bożej Zielnej. Na pamiątkę podania głoszącego, że Apostołowie zamiast ciała Maryi znaleźli kwiaty, poświęca się kwiaty, zioła i kłosy zbóż. Lud wierzy, że zioła poświęcone w tym dniu za pośrednictwem Maryi otrzymują moc leczniczą i chronią od chorób i zarazy. Rolnicy tego dnia dziękują Bogu za plony ziemi i ziarno, które zebrali z pól. | |
7 rzeczy, które katolik musi wiedzieć o Wniebowzięciu Najświętszej Maryi Panny
7 rzeczy, które katolik musi wiedzieć o Wniebowzięciu Najświętszej Maryi Panny

Ustanowienie dogmatu o Wniebowzięciu Najświętszej Maryi Panny dopiero w XX wieku rodzi wiele nieporozumień – warto znać odpowiedzi na najczęściej zdawane w tej sprawie pytania. Warto dowiedzieć się także, co na temat Wniebowzięcia mogą powiedzieć nam współczesne nauki, jak chociażby mikrobiologia!
1. Dlaczego Matka Boża została zabrana z duszą i ciałem do nieba?
Z kilku powodów – jako pozbawiona zmazy pierworodnej Maryja nie podlegała władzy śmierci. Poza tym była najściślej z ludzi zjednoczona z Synem, niepodobna więc, aby została od Niego oddzielona ciałem po zakończeniu ziemskiego życia. Wniebowzięcie Najświętszej Maryi Panny to w pewien sposób także uczestnictwo w Zmartwychwstaniu Chrystusa i antycypacja naszego zmartwychwstania.
2. Czy musimy wierzyć w Wniebowzięcie Najświętszej Maryi Panny?
Tak, fakt ten stanowi dogmat Świętej Wiary katolickiej, nie jest zatem podany wiernym jako dobrowolny (jak choćby wiara w objawienia prywatne). Formalnie dogmat został ogłoszony stosunkowo niedawno – przez papieża Piusa XII 1 listopada 1950 r. w konstytucji apostolskiej Munificentissimus Deus: „...powagą Pana naszego Jezusa Chrystusa, świętych Apostołów Piotra i Pawła i Naszą, ogłaszamy, orzekamy i określamy jako dogmat objawiony przez Boga: że Niepokalana Matka Boga, Maryja zawsze Dziewica, po zakończeniu ziemskiego życia z duszą i ciałem została wzięta do chwały niebieskiej”.
3. Czy katolicy wierzyli w Wniebowzięcie przed rokiem 1950, skoro dogmat został ogłoszony niedawno?
Oczywiście, to jedno z najstarszych świąt maryjnych w Kościele! Przekonanie o tym, że Pan Jezus nie pozostawił ciała swojej Matki na ziemi, ale je uwielbił, uczynił podobnym do swojego ciała w chwili zmartwychwstania i zabrał do nieba, było powszechnie wyznawane w Kościele katolickim. Cesarz Maurycy (582-602) polecił obchodzić na Wschodzie w całym swoim państwie w dniu 15 sierpnia osobne święto dla uczczenia tej tajemnicy. Święto musiało więc istnieć lokalnie już wcześniej, przynajmniej w V wieku. W Rzymie istnieje to święto z całą pewnością w wieku VII. Wiemy bowiem, że papież Sergiusz I (687-701) ustanowił na tę uroczystość procesję. Papież Leon IV zaś dodał do tego święta wigilię i oktawę.
4. Czy Wniebowzięcie świętują wyłącznie rzymscy katolicy?
Nie – świętują również Ormianie, którzy od uroczystości Wniebowzięcia rozpoczynają nowy okres roku liturgicznego. W liturgii abisyńskiej, czyli etiopskiej, w tę uroczystość Kościół śpiewa: „W tym dniu wzięte jest do nieba ciało Najświętszej Maryi Panny, Matki Bożej, naszej Pani”.
15 sierpnia obchodzą pamiątkę tej tajemnicy również Chaldejczycy, Syryjczycy i maronici. A kalendarz koptyjski pod dniem 21 sierpnia opiewa Wniebowzięcie ciała Matki Bożej do nieba.
5. Czy Matka Boża przed Wniebowzięciem umarła?
Odpowiedź na to pytanie nie jest prosta. Nie wszyscy ojcowie Kościoła, zwłaszcza na Wschodzie, byli przekonani o fizycznej śmierci Maryi. Papież Pius XII ustanawiając dogmat nie wspomina o śmierci, a jedynie o chwalebnym uwielbieniu ciała Maryi i jego Wniebowzięciu. Kościół nie rozstrzygnął zatem, czy Maryja umarła i potem została wzięta do nieba z ciałem i duszą, czy też przeszła do chwały nie umierając, lecz „zasypiając”. Stąd zresztą w różnych tradycjach i okresach różne nazwy tego wydarzenia, jak na przykład: Wzięcie Maryi do nieba, Przejście, Zaśnięcie czy Odpocznienie Maryi.
6. Co nauka mówi o Wniebowzięciu?
Nauka oczywiście nie potwierdza Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny, gdyż nigdy nie stanowiło ono przedmiotu badań naukowców. Ale nie tak dawno odkryte zostały przesłanki sugerujące, że wiara w Wniebowzięcie ma też sens logiczno-biologiczny! Biolodzy ujawnili bowiem istnienie procesu mikrochimeryzmu – powoduje on, że odrobina komórek żyje w ciele żywiciela, ale są one zupełnie odrębne od niego. Mówiąc prościej: według naukowców każde dziecko zostawia w ciele matki na zawsze „mikroskopijną cząstkę samego siebie”!
Co to oznacza? Skoro ciało Chrystusa nie doznało zepsucia w grobie, a „z tego wynika, że ciało Jego Matki, zawierając ślady komórkowe Boga (a cząstka Boga jest Bogiem całkowicie)” również nie mogło ulec rozkładowi. I tutaj nauka idzie ręka w rękę z teologią, gdyż wynika z tego logicznie, że „ciało Najświętszej Panny, zawierając wewnątrz Chrystusa, nie mogło pozostać na ziemi; oczywiście musiało przyłączyć się do Chrystusa w wymiarze niebiańskim”.
7. Skąd w Polsce wzięła się określenie 15 sierpnia mianem święta Matki Bożej Zielnej?
Stało się tak na pamiątkę podania głoszącego, że Apostołowie zamiast ciała Maryi znaleźli kwiaty. Poświęca się więc tego dnia kwiaty, zioła i kłosy zbóż. Lud wierzy, że zioła poświęcone w tym dniu za pośrednictwem Maryi otrzymują moc leczniczą i chronią od chorób i zarazy. Rolnicy tego dnia dziękują Bogu za plony ziemi i ziarno, które zebrali z pól, sierpień jest przecież miesiącem żniw!
Źródło: brewiarz.pl, PCh24.pl, Church Militant
malk
piątek, 14 sierpnia 2026
Kazanie św. Roberta Bellarmina o cielesnym Wniebowzięciu Maryi
Kazanie św. Roberta Bellarmina o cielesnym Wniebowzięciu Maryi
autor: św. Robert Bellarmin
W tym najszczęśliwszym i najjaśniejszym
dniu, doskonale przebywszy drogę życia, Najświętsza Dziewica wreszcie
zasłużyła, aby usłyszeć od Pana:
„Oto zima już minęła, deszcz ustał i przeminął; powstań, przyjaciółko moja, i przyjdź” (Pnp 2, 10–11).
Zaprawdę,
słuchacze, jestem przekonany, że na te słowa serce Maryi nie zostało
poruszone tak jak niegdyś na zwiastowanie Anioła, lecz wyraźnie się
rozpłynęło.
Lecz któż zdoła zrozumieć słowem lub myślą, jak
wielka była ta radość, gdy ujrzała, że Jej Syn przychodzi do Niej w
towarzystwie wszystkich chórów Aniołów, i gdy w Jego najłaskawszych i
najdobrotliwszych rękach bezpiecznie i radośnie oddała tego
najświętszego ducha, i gdy wreszcie, gdy cała niebiańska Jerozolima
wyszła na spotkanie swojej Królowej, ona sama, wspierając się na swoim
Umiłowanym,
przepełniona rozkoszami, odziana w złotą szatę i otoczona różnorodnością, jak słup dymu z pustyni tego świata, pośród okrzyków Apostołów i oklasków aniołów, podczas gdy uciekały potęgi powietrza, a żywioły świata godnie się radowały, wzniosła się ku niebiańskim krainom?
Ale może tylko dusza Maryi wzleciała do nieba? A co w końcu stało się z tym najświętszym ciałem? Gdzie leży, gdzie się ukrywa, jakie miejsce posiada ten skarb? Wyjaśnię to pokrótce, najlepsi słuchacze, i zakończę moje przemówienie.
Nasz Wybawiciel i Odkupiciel, Chrystus, ponieważ był Królem i Panem niebiańskiej Jerozolimy, wprowadził jednocześnie ciało i duszę do królestwa niebios; i nie inaczej powinniśmy myśleć i mówić o samej Matce Króla i Pani świata.
Bez wątpienia Syn Boży po śmierci swojej Najświętszej Matki nie pozwolił, aby to ciało długo pozostawało oddzielone w grobie, lecz po krótkim czasie, na mocy szczególnego przywileju, przywrócił je do życia i wyniósł do chwały. Nie wypadało bowiem, aby ciało Tej, której dusza nie zaznała skażenia, miało ujrzeć skażenie.
I któż, proszę was, mógłby uwierzyć, że arka świętości, mieszkanie Słowa, świątynia Ducha Świętego uległa zniszczeniu? Moja dusza drży z przerażenia na samą myśl, że to dziewicze ciało, które zrodziło, wydało na świat, karmiło i nosiło Boga, zostało zamienione w popiół lub wydane na pokarm robakom.
I jak mogłoby się stać, że ciało tak wielkiej Dziewicy wciąż znajduje się na ziemi i że już od tylu wieków leży nieznane i pozbawione wszelkiej czci?
Dlaczego ludzie przybywają do Rzymu z najdalszych krańców Wschodu i Zachodu, Północy i Południa, aby czcić ciała książąt Apostołów? Ciało św. Jakuba od tylu lat było i nadal jest sławne na całym świecie, kości męczenników i innych świętych zamknięte są w złotych i srebrnych relikwiarzach, a dzięki szczególnej Opatrzności Bożej ciała tak wielu świętych, które pozostawały ukryte, zostały w różnych czasach odnalezione, ku największej radości chrześcijan.
Do tego stopnia najsprawiedliwszy Bóg nie dopuszcza, aby ciała Jego sług były pozbawione należnego kultu i czci!
A my mielibyśmy powiedzieć, że dla Syna Bożego Jego własna Matka jest tak mało droga, żeby nie powiedzieć: tak mało cenna, iż pozwoliłby, aby Jej ciało leżało wzgardzone, zaniedbane, pogrzebane w zapomnieniu, w jakimś pustym miejscu, już od tylu wieków, bez żadnej czci?
Nie tak jest, słuchacze!
Lecz Syn Boży, dobrze pamiętając słowa Ojca:
„Wejdź do swego odpocznienia, Ty i arka Twego uświęcenia” (Ps 131, 8),
i wiedząc, że arką Jego uświęcenia było ciało Jego Najświętszej Matki, po tym, jak sam jako pierwszy wszedł w chwale do swego odpocznienia, jak najprędzej wprowadził tę najświętszą arkę do świątyni prawdziwego i najwyższego Salomona, podczas gdy cała niebiańska Jerozolima radowała się.
I wtedy odnowiły się radości mieszkańców nieba, odnowiły się tańce, świętowano nowe triumfy z powodu przybycia tak wielkiej Dziewicy.
Kazanie „O Wniebowzięciu Najświętszej Maryi Panny”, w: S.R.E. Kard. Roberti Bellarmini Politiani S.J., Opera omnia, t. 7, Neapol, 1872, s. 282
-
OFIAROWANIE NAJDROŻSZEJ KRWI Matka Najświętsza przekazała wizjonerce Annie Lamberger z Klagenfurtu , że życzy sobie, aby często, nawet co...
-
LITANIA DZIĘKCZYNNA NAJŚWIĘTSZEMU DUCHOWI MIŁOŚCI Kyrie elejson, Chryste elejson, Kyrie elejson. Chryste usłysz nas, Chryste wysłuchaj nas. ...
Orzeczenie to papież wypowiedział uroczyście w bazylice św. Piotra w
obecności prawie 1600 biskupów i niezliczonych tłumów wiernych. Oparł je
nie tylko na innym dogmacie, że kiedy przemawia uroczyście jako
wikariusz Jezusa Chrystusa na ziemi w sprawach prawd wiary i obyczajów,
jest nieomylny; mógł je wygłosić także dlatego, że prawda ta była od
dawna w Kościele uznawana. Papież ją tylko przypomniał, swoim najwyższym
autorytetem potwierdził i usankcjonował.

Teolodzy Kościoła usiłują nie tylko stwierdzić fakt istnienia tej
tajemnicy, ale także go uzasadnić. O tej tajemnicy pisali św. Tomasz z
Akwinu (+ 1274), św. Albert Wielki (+ 1280), Jan Gerson (+ 1429), Suarez
(+ 1617) i inni. Kiedy w XV w. Jan Marcelle w kazaniu na Wniebowzięcie
Maryi wypowiedział zdanie, że "nie jesteśmy wcale zobowiązani pod
grzechem śmiertelnym wierzyć, że Maryja została z ciałem do nieba
wziętą", gdyż nie jest to dogmat, cały fakultet uniwersytetu paryskiego
wystąpił z całą stanowczością przeciwko niemu i zażądał, by te słowa
odwołał, gdyż tego rodzaju wypowiedź pobrzmiewa herezją i jest sprzeczna
z ogólnie wyznawaną prawdą.
Według Tradycji Matka Boża ostatnie lata swego życia spędziła w
Jerozolimie w pobliżu Wieczernika albo w Efezie. Większość badaczy
przychyla się do pierwszej możliwości. Istnieje przekaz, że św. Jan
Apostoł opuścił Ziemię Świętą w czasie pierwszego wielkiego
prześladowania Kościoła w roku 34 i udał się z Maryją do Efezu. Chciał
Ją w ten sposób uchronić przed niebezpieczeństwami prześladowań.
Jednakże w pierwotnej literaturze chrześcijańskiej nie ma żadnej
wzmianki o takiej podróży. Ponadto ustalono, że św. Jan udał się do
Efezu dopiero ok. 68 roku, Maryja miałaby więc wtedy około 85-90 lat.
Św. Paweł Apostoł, który wkrótce po śmierci Chrystusa przybył do Efezu,
nic nie wspomina, aby przed nim w tym mieście był św. Jan z Maryją. Nie
napotkał tam też żadnych śladów chrześcijaństwa.
Kult Maryi Wniebowziętej był w Kościele bardzo żywy i zdecydowanie
wyróżniał się wśród wielu innych. Wystawiono tysiące świątyń pod
wezwaniem Matki Bożej Wniebowziętej. W ciągu wieków powstało 8 zakonów
pod tym wezwaniem: 1 męski (asumpcjoniści - Augustianie od
Wniebowzięcia) i 7 żeńskich. W ikonografii scena Wniebowzięcia Maryi
należy do bardzo często przedstawianych (dla przykładu: Fra Angelico - w
kilku obrazach, Taddeo di Bartolo, Ottaviano Nelli, Giotto,
Pinturicchio, C. Bellini, Raffael, Tycjan, Tintoretto, Tiepolo,
Perugino, Procaccini, Filippino Lippi, Veronese, Murillo, Velasquez,
Konrad von Goest; rzeźbiarze: Liberale da Verona, L. della Robbia,
Michał Pacher, Wit Stwosz). Pod opiekę Maryi Wniebowziętej oddał Węgry
król św. Stefan, a Francję - król Ludwik XIII (powtórzył to także Ludwik
XV).