Ks. Adam Skwarczyński: Biała korona św. Maksymiliana
Dzisiejsza Msza święta będzie właśnie w intencji naszej „Iskry” oraz drukarni. Święty Maksymilianie, dopomóż nam w jak największym stopniu przyczynić się do bliskiego już tryumfu Maryi!
BIAŁA KORONA ŚWIĘTEGO MAKSYMILIANA
Dzisiaj czcimy świętego Maksymiliana Marię Kolbego. Myślimy o dwóch koronach, które jako dziecku zapowiedziała mu Matka Boża: o wspaniałej koronie męczeństwa, które u niego było połączeniem heroicznej miłości do Boga (przecież powiedział komendantowi obozu: „Jestem kapłanem katolickim”) z miłością bliźniego, za którego oddał swoje życie.
Czcimy go jako męczennika, jednak przyjrzyjmy się trochę bliżej jego białej koronie wyznawcy. Święty Maksymilian należy do największych w historii Kościoła czcicieli Najświętszej Maryi Dziewicy. Z nią każdego dnia i w każdej chwili żył, pracował, modlił się, a nawet zasypiał. Gdy ktoś skarżył mu się, że nie może zasnąć, odpowiedział, że nie ma z tym problemu, ponieważ wyobraża sobie, że zasypiając opiera głowę o stopę Maryi i może zasnąć nawet na siedzący. Słusznie nazwano go „szaleńcem Niepokalanej”, dla której chciał zdobyć cały świat i poświęcić swoje życie, być startym na proch. Nieraz pytał swoich podopiecznych w tym największym klasztorze na świecie, jaki ku czci Maryi założył przed wojną: „Jasiu, czy bardzo kochasz Niepokalaną…?” i gdy słyszał pozytywną odpowiedź, jego twarz promieniała w uśmiechu. Dzisiaj chce zapytać o to każdego z nas…!
Ale oprócz praktyki życia zwraca na siebie uwagę także mariologia Świętego, która niestety
dzisiaj przez nowoczesnych mariologów epoki posoborowej jest postrzegana jako obiekt niemal czysto muzealny. Jest tak, ponieważ mariologia od czasów Soboru, jak zresztą cały nasz Kościół, uległa protestantyzacji. Odstąpiono od tendencji, którą kierował się Kościół od pierwszych wieków (od czasów Soboru Efeskiego w 325 roku, na którym uroczyście uznano Maryję za Matkę Boga, a nie tylko za Matkę Chrystusa) aż do 8 grudnia 1854 roku, kiedy to Pius XI ogłosił dogmat o Niepokalanym Poczęciu Maryi. Do czasów Soboru Watykańskiego II Kościół starał się, w oparciu o tradycję Ojców oraz orzeczenia wszystkich soborów (o tak zwaną Świętą Tradycję pozabiblijną, choć ściśle opartą na Biblii) ukazać wyjątkową i absolutną wielkość Maryi pod każdym względem. Dzisiaj tę tendencję mariologowie z pogardą nazywają „mariologią przywilejów”, gdyż poszli za Lutrem, który kierował się zasadami: sola scriptura czyli po polsku „tylko Pismo Święte” (odrzucił całą tradycję pozabiblijną) oraz solus Christus – „tylko Chrystus”– między Nim a nami nie istnieją żadni pośrednicy. To doprowadziło jego i jego następców do obalenia kultu Maryi i uznania Jej za „zwykłą kobietę”. Czyż nie słyszymy dzisiaj, nawet z ust biskupów, takich Jej określeń: „Zwykła prosta Dziewczyna z Nazaretu”?
dzisiaj przez nowoczesnych mariologów epoki posoborowej jest postrzegana jako obiekt niemal czysto muzealny. Jest tak, ponieważ mariologia od czasów Soboru, jak zresztą cały nasz Kościół, uległa protestantyzacji. Odstąpiono od tendencji, którą kierował się Kościół od pierwszych wieków (od czasów Soboru Efeskiego w 325 roku, na którym uroczyście uznano Maryję za Matkę Boga, a nie tylko za Matkę Chrystusa) aż do 8 grudnia 1854 roku, kiedy to Pius XI ogłosił dogmat o Niepokalanym Poczęciu Maryi. Do czasów Soboru Watykańskiego II Kościół starał się, w oparciu o tradycję Ojców oraz orzeczenia wszystkich soborów (o tak zwaną Świętą Tradycję pozabiblijną, choć ściśle opartą na Biblii) ukazać wyjątkową i absolutną wielkość Maryi pod każdym względem. Dzisiaj tę tendencję mariologowie z pogardą nazywają „mariologią przywilejów”, gdyż poszli za Lutrem, który kierował się zasadami: sola scriptura czyli po polsku „tylko Pismo Święte” (odrzucił całą tradycję pozabiblijną) oraz solus Christus – „tylko Chrystus”– między Nim a nami nie istnieją żadni pośrednicy. To doprowadziło jego i jego następców do obalenia kultu Maryi i uznania Jej za „zwykłą kobietę”. Czyż nie słyszymy dzisiaj, nawet z ust biskupów, takich Jej określeń: „Zwykła prosta Dziewczyna z Nazaretu”?
Święty Maksymilian Kolbe był jednym z ostatnich wielkich mariologów, tak mocno i wiernie trzymających się dawnej tradycji. Maryję nazywa „całą Bożą” i twierdzi, że żadne stworzenie nigdy nie będzie w stanie poznać do końca Jej wielkości i świętości. Jest Ona dla nas wszystkich konieczną Pośredniczką w drodze do Boga, i to nie tylko na ziemi, ale nawet w Niebie, gdzie będzie nam koniecznie potrzebna przy poznawaniu i miłowaniu Boga. Za Nią tęsknił przez całe życie, a jego ulubiona pieśń zawiera słowa: „Już wkrótce ujrzę Ją w ojczyzny mej błękicie – mą radość, miłość, życie – Maryję, Matkę mą…”.
Wielkiemu Świętemu dziękuje dzisiaj nasz ruch „Iskra z Polski” za pomoc w naszej drukarni, w której niekiedy piekło pokazuje swoją moc i wściekłość. Jego obecność oddala demony i pozwala nam spokojnie pracować dla chwały Boga i pożytku dusz ludzkich. Dzisiejsza Msza święta będzie właśnie w intencji naszej „Iskry” oraz drukarni. Święty Maksymilianie, dopomóż nam w jak największym stopniu przyczynić się do bliskiego już tryumfu Maryi!
ks. Adam Skwarczyński, 14 sierpnia 2019
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz