Cuda eucharystyczne: Jezus Eucharystyczny wybronił niesłusznie oskarżonego człowieka.
Od
dziś zaczynam serię wpisów ks. Macieja Arkuszyńskiego na temat: „CUDA
EUCHARYSTYCZNE – „MILCZĄCY” BÓG, KTÓRY CHCE NAM COŚ POWIEDZIEĆ”
MYŚLI ŚWIĘTYCH O EUCHARYSTII
„…Jezus
jest zawsze sam w Najświętszym Sakramencie, staje się ubogi, ponieważ
daruje nam wszystko, co posiada, nie zachowując niczego dla siebie. Jego
celem jest posiadanie naszych serc i ubogacenie ich sobą [….]. RÓBCIE
WSZYSTKO, BY NIE STRACIĆ NAWET JEDNEJ KOMUNII – nie moglibyśmy sprawić
większej radości naszemu wrogowi, szatanowi!” (św. Małgorzata Maria Alacoque)

PREZENTACJA CUDÓW EUCHARYSTYCZNYCH
W DZIEJACH KOŚCIOŁA ŚWIĘTEGO
Kategoria Cudu Eucharystycznego: Jezus Eucharystyczny wybronił niesłusznie oskarżonego człowieka.
W DZIEJACH KOŚCIOŁA ŚWIĘTEGO
Kategoria Cudu Eucharystycznego: Jezus Eucharystyczny wybronił niesłusznie oskarżonego człowieka.
Cud
ten jest opisany przez bibliotekarza watykańskiego – żyjącego w XVI
wieku – autora fundamentalnych dzieł z historii Kościoła, kardynała
Cesare Baronio. Wydarzenie miało miejsce w w 536 roku. Papieżem wówczas
był Agapit. Biskup z Formello – miejscowości położonej niedaleko Rzymu –
został oskarżony o świętokradztwo. Oskarżyciele twierdzili, że jadał z
przeznaczonych do Mszy Świętej kielichów. Papież zaniepokoił się tym i
posłał po biskupa dwóch kapłanów. Biskup został wtrącony do więzienia.
Za trzy dni – a była właśnie niedziela – papieżowi w nocy przyśniła się
dziwna postać, która przemówiła do niego: „Dzisiaj ma celebrować Mszę
tylko biskup, którego wtrąciłeś do więzienia. Papież przebudził się i
zastanowił się, ale uznał, że to absurd, aby niedzielną Mszę Świętą
odprawiał świętokradca. Położył się ponownie i zasnął. Znowu przybyła ta
tajemnicza osoba i powtórzyła mu: „Powiedziałem ci, że tylko więzień ma
celebrować Mszę Świętą”. Po chwili – już po raz trzeci – powtórzony
został ten nakaz. Papież, choć nie pojął znaczenia snu, ale zdecydował,
że pozwoli więźniowi celebrować Mszę Świętą. Postanowił jednak, że
wpierw postawi biskupowi pytania w sprawie popełnionego przestępstwa.
Biskup odpowiadał tylko: „Jestem grzesznikiem”.
Papież ponownie zapytał: „A zatem prawdą jest rzucone na ciebie oskarżenie?”
Biskup odpowiedział znowu: „Jestem grzesznikiem”.
Papież nakazał odprawiać Mszę Świętą biskupowi w swojej obecności. Biskup podszedł do ołtarza i rozpoczął ceremonię. Ukazywał innym swoją postawą: gorliwość w wierze i ogromną pokorę. Gdy zbliżał się moment przeistoczenia zrobił znak Krzyża na chlebie i przyzywał Ducha Świętego w formule poprzedzającej konsekrację.
„Przyjdź, wszechmocny Uświęcicielu, Boże odwieczny i pobłogosław tę ofiarę przygotowaną na cześć Twojego imienia”
Pozostał chwilę w milczeniu, a następnie powtórzył to samo wezwanie. To uczynił trzy razy i wydawało się, że nie może wypowiedzieć kolejnych formuł. Papież zapytał go, dlaczego nie kontynuuje celebracji Mszy Świętej?
Odpowiedział: „Przebacz mi, ale powtarzam tę modlitwę, ponieważ nie widzę jeszcze Ducha Świętego spływającego na Ofiarę. Ponadto proszę Waszą Świątobliwość, by nakazał diakonowi, który stoi obok mnie, aby odszedł, ponieważ ja nie mam odwagi go odesłać”. (przyp. M.A. Przypomnijmy sobie sen papieża).
Papież przyjął jego prośbę i zaraz ujrzał on i celebrujący, jak Duch Święty zstępuje na Ofiarę, wówczas zrozumiał, że biskup był osobą świętą, a nie świętokradcą
Biskup odpowiadał tylko: „Jestem grzesznikiem”.
Papież ponownie zapytał: „A zatem prawdą jest rzucone na ciebie oskarżenie?”
Biskup odpowiedział znowu: „Jestem grzesznikiem”.
Papież nakazał odprawiać Mszę Świętą biskupowi w swojej obecności. Biskup podszedł do ołtarza i rozpoczął ceremonię. Ukazywał innym swoją postawą: gorliwość w wierze i ogromną pokorę. Gdy zbliżał się moment przeistoczenia zrobił znak Krzyża na chlebie i przyzywał Ducha Świętego w formule poprzedzającej konsekrację.
„Przyjdź, wszechmocny Uświęcicielu, Boże odwieczny i pobłogosław tę ofiarę przygotowaną na cześć Twojego imienia”
Pozostał chwilę w milczeniu, a następnie powtórzył to samo wezwanie. To uczynił trzy razy i wydawało się, że nie może wypowiedzieć kolejnych formuł. Papież zapytał go, dlaczego nie kontynuuje celebracji Mszy Świętej?
Odpowiedział: „Przebacz mi, ale powtarzam tę modlitwę, ponieważ nie widzę jeszcze Ducha Świętego spływającego na Ofiarę. Ponadto proszę Waszą Świątobliwość, by nakazał diakonowi, który stoi obok mnie, aby odszedł, ponieważ ja nie mam odwagi go odesłać”. (przyp. M.A. Przypomnijmy sobie sen papieża).
Papież przyjął jego prośbę i zaraz ujrzał on i celebrujący, jak Duch Święty zstępuje na Ofiarę, wówczas zrozumiał, że biskup był osobą świętą, a nie świętokradcą

ROZWAŻANIE
W dzisiejszym świecie – w którym nie szanuje się godności człowieka – jesteśmy często fałszywie oskarżani, obmawiani, oczerniani. Tych grzechów, – aby mieć czyste sumienie – nie powinniśmy popełniać. Nie zwracamy natomiast uwagi na chrześcijańskie zachowanie, kiedy jesteśmy – my również – niesłusznie oskarżani. W tych sytuacjach, albo się niepotrzebnie i nadmiernie tłumaczymy, (choć zwięzłe przedstawienie faktów może być wskazane) albo szukamy wsparcia w innych osobach, które nas obronią – ale tak naprawdę, nie uzyskujemy od nich rzeczywistego wsparcia. Natomiast zapominamy o Bogu, o Jezusie Chrystusie, który w Najświętszym Sakramencie czeka na każdego z nas – osamotniony i doświadczony – jako człowiek – w niesłusznych oskarżeniach. On chce mi – i to skutecznie – pomóc w tej konkretnej sytuacji.
Kiedy jestem fałszywie oskarżany – muszę zauważyć dopust Boży – to ja jestem wtedy „próbowany”: odsłaniają się ukryte zamysły mojego serca. „Ty wiesz, kiedy siadam i wstaję. Z daleka przenikasz moje zamysły” (Ps 139, 2).
Ta sytuacja – fałszywego mnie oskarżenia – była swoistym testem, czy jestem już wydoskonalony w miłości czy też nie. Niektórzy – w takich okolicznościach – wybuchną gniewem i oczywiście popsują cały zamysł Boga wobec siebie i poranią innych. Niektórzy będą sparaliżowani i „zamkną się w sobie”, to też niedobre. Sztuką jest w tych sytuacjach słuchać drugiej osoby i być pokornym. I podziękuję kiedyś Bogu, bo dał mi siebie poznać lepiej niż dotychczas, otworzą mi się oczy i wejdę na drogę nawrócenia. Ta okoliczność może stać się również swoistym ćwiczeniem – aby stawać się pokornym – w „Szkole Jezusa i Maryi” do której uczęszczam. Zresztą poczytajmy Pismo Święte, jak zachowywał się Jezus Chrystus w sytuacji, kiedy był fałszywie oskarżany.
W niektórych – tego rodzaju – okolicznościach, Jezus wyrażał prawdę, mówił konkretnie, rzeczowo i nie wchodził w długie dyskusje. Nie tłumaczył się, nie ulegał emocjonalnym porywom serca, które by wpływały na jego mowę, a w takiej sytuacji jest o to bardzo łatwo.
„Skoro dzień nastał, zebrała się starszyzna ludu, arcykapłani i uczeni w Piśmie i kazali przyprowadzić Go przed swoją Radę. Rzekli: Jeśli Ty jesteś Mesjasz, powiedz nam! On im odrzekł: Jeśli wam powiem, nie uwierzycie Mi, i jeśli was zapytam, nie dacie Mi odpowiedzi. Lecz odtąd Syn Człowieczy siedzieć będzie po prawej stronie Wszechmocy Bożej. Zawołali wszyscy: Więc Ty jesteś Synem Bożym? Odpowiedział im: Tak. Jestem Nim. A oni zawołali: Na co nam jeszcze potrzeba świadectwa? Sami przecież słyszeliśmy z ust Jego” (Łk 22, 66-71).
W wielu innych sytuacjach, kiedy Jezus Chrystus był oskarżany po prostu milczał i to jest być może dla mnie szczególna Jego podpowiedź – jako mojego Nauczyciela i Mistrza – jak powinienem się w takich okolicznościach zachowywać.
„…Zasypał Go też wieloma pytaniami, lecz Jezus nic mu nie odpowiedział” (Łk 23, 9).
Zapewne – tu już się domyślamy – Jezus Chrystus, kiedy był fałszywie oskarżany, w ciszy się modlił.
„…głośnym wołaniem i płaczem za dni ciała swego zanosił On gorące prośby i błagania do Tego, który mógł Go wybawić od śmierci, i został wysłuchany dzięki swej uległości” (Hbr 5, 7).
„…nieustannie się módlcie! W każdym położeniu dziękujcie, taka jest bowiem wola Boża w Jezusie Chrystusie względem was”(1Tes 5, 17-18).
Cud Eucharystyczny – wyżej przedstawiony– jest ukazaniem prawdziwości Słowa Bożego:„Powierz
Panu swoją drogę i zaufaj Mu: On sam będzie działał” (Ps 37,5). Biskup –
chcąc być wiernym Jezusowi Chrystusowi – nie utyskuje i nie złorzeczy
swoim oskarżycielom. Natomiast staje w prawdzie przed Bogiem, mówiąc:
„jestem grzesznikiem”, bo przecież napisano w Piśmie Świętym: „Jeśli
mówimy, że nie mamy grzechu, to samych siebie oszukujemy i nie ma w nas
prawdy” (1 J, 8).
Duchowny nie żali się nad sobą, że został wtrącony niesłusznie do więzienia, przyjmuje to jako dopust Boży. Ostatecznie kłamstwo zostanie zidentyfikowane a prawda wyjdzie na jaw. „Nie ma bowiem nic skrytego, co by nie miało być ujawnione, ani nic tajemnego, co by nie było poznane i na jaw nie wyszło” (Łk 8, 7).
Duchowny nie żali się nad sobą, że został wtrącony niesłusznie do więzienia, przyjmuje to jako dopust Boży. Ostatecznie kłamstwo zostanie zidentyfikowane a prawda wyjdzie na jaw. „Nie ma bowiem nic skrytego, co by nie miało być ujawnione, ani nic tajemnego, co by nie było poznane i na jaw nie wyszło” (Łk 8, 7).
___________
*ks. Maciej Arkuszyński: „książka „O objawieniach w Medziugorju. W kontekście błędów pracy Doroty Rafalskie – kliknij
*ks. Maciej Arkuszyński: „książka „O objawieniach w Medziugorju. W kontekście błędów pracy Doroty Rafalskie – kliknij
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz