czwartek, 25 czerwca 2020

Witold Gadowski: Potrzebny jest masowy ruch polskich katolików

 fot: YouTube
Z Witoldem Gadowskim, publicystą, dziennikarzem i pisarzem, rozmawiała Aldona Zaorska

Uwarunkowania geograficzne i historyczne nakładają się na pewien styl sprawowania rządów w Polsce, wysługujących się większym mocarstwom i w części taki musi być, bo sami nie jesteśmy wielkim mocarstwem i musimy liczyć się z innymi. Jednak tam, gdzie możemy kierować się własnym interesem, powinniśmy to robić, a nie robimy. Nasze słabe i zakompleksione elity polityczne nawet o tym nie myślą. To są ludzie z wielkimi kompleksami wobec świata, nierozumiejący świata. Musimy więc stworzyć nowe elity. Muszą powstać naturalne elity ludzi światłych, pokornych i odważnych zarazem, którzy mogą polską wspólnotę prowadzić dalej.

Mamy coraz więcej informacji o koronawirusie. Może chodzi o coś jeszcze innego niż wypuszczenie koronawirusa z laboratorium, ale o konkretne projekty, takie jak Event 201 czy ID2020. Co Pan sądzi o ich powiązaniach z koronawirusem?
Kiedy ostatnio rozmawialiśmy, traktowałem teorie, o których mówiliśmy, jeszcze z rezerwą, mając nadzieję, że one się nie potwierdzą, że jednak okaże się, że koronawirus miał pochodzenie naturalne. Niestety one się potwierdziły i potwierdziła się rola mediów szerokiego zasięgu, które nie są już używane po to, żeby dostarczać informacji, tylko po to, żeby terroryzować ludzi. Prawdziwe informacje były i są blokowane. Sam tego doświadczyłem. Kiedy podałem w komentarzu tygodnia, chyba jako pierwszy w Polsce, że chlorochina jest jedną z substancji, którą można rozważać jako substancję leczącą, a przynajmniej osłabiającą przebieg COVID-19, nastąpiła ciekawa koalicja pomiędzy prominentnym dziennikarzem TVP, dziennikarzem TVN i działaczem LGBT – wszyscy oni donieśli na mnie do YouTube’a, że rozpowszechniam nieprawdziwe informacje, co oczywiście doprowadziło do zdjęcia z tego serwisu mojego komentarza. Dwa tygodnie później te same media podawały te same informacje. To pokazuje, po pierwsze, że media wysokiego zasięgu są opóźnione informacyjnie, bo przecież nie uwierzę, że nie są w stanie zdobyć informacji, które ja zdobywam sam, bez sztabu ludzi. Po drugie, że służą jedynie sterroryzowaniu ludzi, którzy chcieliby zadbać o swoje swobody i wolności. Dzisiaj tego typu sądy można wypowiadać z dużą dozą prawdopodobieństwa i pewności. Przechodząc zaś do tych wydarzeń, o których Pani mówi. Jeśli połączymy je ze sobą i uznamy, że nie jest to ciąg przypadków, to jasne staje się, że istnieją środowiska, które bardzo chcą dominować w świecie. Tu nie chodzi już tylko o mnożenie zysku i gromadzenie pieniędzy, bo pieniędzy te środowiska mają nieprzebrane ilości, tylko o sterowanie setkami milionów ludzi. To jest ambicja tych, którzy dziś mają wpływ na światowe organizacje, którzy łożą na różnego rodzaju podejrzane badania i na ich podstawie kreują dzisiejszą rzeczywistość.

Czyli nie pieniądze, tylko władza.
Dokładnie. Proszę zauważyć, jaki regres jest, jeśli chodzi o retorykę wolnościową, o swobody obywatelskie. Dziś, żeby spacyfikować niewygodnego człowieka, wystarczy przeprowadzić u niego wątpliwy test na obecność COVID-19 i potem procedura jest już bardzo jasna – taki człowiek podlega izolacji, a gdy nie chce się jej poddać – obezwładnieniu siłowemu. Może potem umrzeć na oddziale szpitalnym i nikt nie zaprotestuje, bo komunikat będzie głosił, że umarł na COVID. Taka procedura jest właśnie wdrożona.


Identyczna jest procedura podawania szczepionek. Ustawowy zapis głosi, że opornym obowiązkową szczepionkę można podać siłą. A minister Szumowski wprost zapowiedział, że maseczki będziemy nosić do momentu wynalezienia szczepionki. Jeśli się pojawi, wystarczy wpisanie jej na listę obowiązkowych szczepień przez ministra zdrowia i wszyscy będą musieli ją przyjąć.
Wypowiedzi ministra Szumowskiego są ostatnio tak nierozsądne, że naprawdę powinien się zacząć obawiać, czy nie zostanie postawiony przez społeczeństwo przed sądem. Została odwrócona logika postępowania. Nie szuka się lekarstwa na COVID-19. Szuka się szczepionki przeciwko koronawirusowi. De facto szuka się więc systemu, który może obezwładnić miliony ludzi. Prawidłowy sposób wynalezienia szczepionki to długie lata badań, lata prób. Teraz tego nie ma, a to oznacza jedno: albo ta szczepionka już jest gotowa i posiada ją Bill Gates, i jedyną kwestią będzie teraz jej aplikacja całej populacji poprzez przemoc medialną, terror, stworzenie całego systemu nacisków przez WHO, albo – i to jest druga opcja – ta szczepionka jest dopiero w pośpiechu opracowywana, nie znamy jej składu i go nie poznamy, nie będziemy mieli nawet prawa do zapoznania się z jej składem ani oddziaływaniem i skutkami, za to będzie ona nam wszystkim aplikowana. Tak czy inaczej zostanie pogwałcona największa nasza swoboda – ochrony i zarządzania naszymi ciałami. Kto będzie miał szczepionkę, będzie ingerował w nasz system państwowy, gwałcąc nasze prawa i swobody obywatelskie.

Bill Gates już w kwietniu powiedział, że będziemy mieli cyfrowe certyfikaty, żeby wykazać, kto przechorował COVID-19, ma odporność i może podróżować, a kto nie będzie miał takiej możliwości.
To jest następna ciekawa historia. Po 11 września 2001 r. i ataku na Word Trade Center wprowadzono mnóstwo ograniczeń naszych swobód obywatelskich. Na lotniskach zaczęliśmy być traktowani jak potencjalni terroryści – przetrząsano nam bagaże, prześwietlano nas, skanowano tęczówki. To wszystko z nami zostało, chociaż miało być czasowe. Nikogo te ograniczenia nie dziwią. Wszyscy je zaakceptowali. Teraz, w dobie walki z pandemią, nasza wolność zostanie ograniczona jeszcze bardziej, bo ingerencja będzie miała miejsce w naszych miejscach zamieszkania i będzie obejmowała też nasze ciała. Nie od razu. Stopniowo. Najpierw zostanie stworzona atmosfera, która sprawi, że dopuścimy i zaakceptujemy taką sytuację. A potem będzie za późno. Jest taka teoria, zwana oknem Overtona. Mówi ona, że powszechnie odrzucane praktyki i idee mają być wprowadzane w miejscach i dziedzinach, gdzie budzi to najmniej kontrowersji, a ma służyć oswajaniu się ludzi z tymi ideami czy praktykami i obezwładnianiu tych, którzy byli im przeciwni. Tak była wprowadzana propaganda homoseksualna: poprzez sztukę i media do momentu, kiedy zobojętnieliśmy na nią i zgodziliśmy z jej obecnością na co dzień, tak wprowadzana jest propaganda pedofilska – poprzez sztukę i media. Chodzi o to, żeby ludzi znieczulić na kwestie, na które normalnie by się nie zgodzili. Tak obecnie wprowadzana jest propaganda ograniczania swobody rozporządzania przez nas własnymi ciałami. Najpierw siedzenie w domu, maseczki, ograniczenia w poruszaniu, a gdy już się z tym pogodzimy – szczepionka. Ta nowa szczepionka ma operować nanocząsteczkami, które będą blokować receptory komórek przed wniknięciem wirusa. Do tego trzeba będzie jednak impulsu z zewnątrz i wprowadzenia tych cząsteczek w pewne drgania. To da efekt terapeutyczny. Ale kto zaręczy, że nie istnieje jeszcze inny efekt poprzez tego rodzaju wzbudzanie, które może być szkodliwe dla zdrowia albo może po prostu powodować sterowanie nami? To już nie są spiskowe teorie, tylko jest to nasza rzeczywistość w dobie pandemii.

Projekt ID2020 wyłącza całkowicie swobodę decydowania o sobie. Zostaniemy numerem, oznakowani czipem i poddani ponadnarodowemu prawu, które będzie obowiązywało nas wszystkich. Zaś ci, którzy będą dysponowali tymi bazami danych, będą całkowicie kontrolowani nasze życie.
A ja pytam: jakim prawem Bill Gates, który ma tylko średnie wykształcenie, kojarzony jest z branżą informatyczną, wypowiada się w kwestiach medycznych? Jakim prawem dyktuje dziś rządom narrację (bo de facto ją dyktuje)? Skąd to wiadomo? Dwa zespoły, które przygotowywały symulację pandemii, były pod wpływem pieniędzy Billa Gatesa. Fundacja Billa i Melindy Gatesów finansowała przygotowanie dwóch symulacji ogólnoświatowej pandemii. Na tych właśnie symulacjach oparte zostały strategie większości rządów. Jeszcze niedawno te dwie analizy: amerykańska i brytyjska były ogólnodostępne, teraz są utajnione, ale kto zdążył się z nimi zapoznać, dziś wie, jak wielkim błędem zostały one obarczone i jak bardzo są one kompromitujące w świetle faktów, które już znamy. W tych analizach przeszacowano liczbę chorych, zmarłych i całe zagrożenie. Dziś można powiedzieć, że świat w nieproporcjonalny sposób zareagował na pojawienie się SARS-Cov-2. Stało się tak dlatego, że Światowa Organizacja Zdrowia (WHO), zdominowana przez Chiny i Billa Gatesa (zawsze trzeba jej działanie rozpatrywać pamiętając o tym), szerzyła fałszywą narrację, wywnioskowaną z tych symulacji i ta właśnie fałszywa narracja stała się podstawą strategii przyjętej przez rządy kolejnych państw. Nasz rząd nawet nie ukrywa, że nie ma żadnych analiz ani żadnych symulacji w zwalczaniu epidemii, na których opierałby swoje działania. Opiera je na tych dwóch agendach, polecanych przez WHO i ich „raportach”, sporządzonych za pieniądze Gatesa i na jego polecenie.

Gates kazał stworzyć dwie symulacje na wypadek pandemii.
Te symulacje stworzyły dwa instytuty, pozornie niezależne, ale sponsorowane przez fundację Billa i Melindy Gatesów. Oczywiście oba instytuty mają też innych sponsorów, ale największym jest właśnie fundacja Gatesów. Na podstawie tych analiz i przy doradztwie ludzi związanych z Gatesem, takich jak dr Antonio Fauci, który ciągle jest doradcą Trumpa (ale chyba traci znaczenie), przygotowano analizy, które rozpropagowano dzięki „fachowym doradcom” operującym przy najbardziej wpływowych rządach państw świata, a następnie rzucono to krajom mniejszym, takim jak Polska.

Fauci jest dziś czołowym światowym autorytetem w kwestii koronawirusa i szczepień.
Tak, ale to jest autorytet opłacany przez Billa Gatesa.

Dzięki temu mamy narzucone jedyne rozwiązanie, a ludzie, którzy je podważają, są atakowani jak niebezpieczne oszołomy. Narracja „zostań w domu” dociera do nas zewsząd.
Takie terminy jak overreacting są dziś automatycznie banowane np. przez YouTube. Jest blokada informacyjna, zatrzymująca wszelkie informacje docierające do społeczeństwa niezależnie i zaprzeczające oficjalnej wersji.

A jaki będzie ciąg dalszy? Jesteśmy straszeni, że obecna sytuacja potrwa nawet i dwa lata. Nie da się ludzi przez dwa lata więzić w domach.
I to jest paradoksalnie dobra strona pandemii. Dzięki temu, że wybuchła, wielu ludzi, w tym i ja, poczyniło małe studia na temat wirusów i różnych dostępnych metod terapii. Dzięki temu zaczęliśmy otrzymywać też informacje niezależne od oficjalnej wersji. Ludzie zaczęli docierać do informacji pochodzących z różnych laboratoriów na temat koronawirusów i obecnej pandemii. Podkreślam – z laboratoriów, a nie od youtuberów. Dzięki temu widzą, jak bardzo niefachowi są i jak niewiele wiedzą o koronawirusie eksperci, którzy nas pouczają. W telewizji publicznej czy w TVN-ie jest wręcz defilada ekspertów, którzy tak naprawdę nie mają nic do powiedzenia, a jedynie terroryzują nas radami o pozostaniu w domach czy noszeniu maseczek. Zresztą widać wyraźnie, jak opinia ekspertów w tej sprawie ulegała zmianie. To wszystko jest bardzo istotne, ale nie najistotniejsze.

A co jest najistotniejsze?Najistotniejsze jest zrozumienie natury tego, co dzieje się z nami i z całym światem. Tego z mediów się nie dowiemy. Gdyby nie ta niezależna grupa ludzi, która w Internecie (często robiąc błędy) próbuje dociekać istoty obecnych zjawisk, krok za krokiem wiodąc nas do prawdy, nie wiedzielibyśmy nic. Bylibyśmy otoczeni dezinformacją przez media, mające właśnie dezinformację za swój cel. Spójrzmy chociażby, jak była zwalczana prawda o pochodzeniu koronawirusa, jak bardzo media zwalczały tych, którzy mówili, że wirus ma pochodzenie laboratoryjne, jak bardzo narzucano ludziom kłamstwa o nietoperzu i „mokrym targu” w Wuhanie. Jeszcze niedawno dziennikarze TVP wprost pienili się, walcząc o wersję pochodzenia koronawirusa z targu w Wuhanie. Dziś już nikt jej nie forsuje. W jakim celu to robiono, skoro narracja o pochodzeniu koronawirusa z laboratorium powoli nawet do tych mediów dociera?

No właśnie, w jakim?
Zniewolenia. Ludźmi niedoinformowanymi łatwiej sterować. Tak samo jak ludźmi przestraszonymi. Ludzie przestraszeni uciekają pod skrzydła władzy i bez szemrania wypełniają jej polecenia. Nawet te głupie. Ja np. nie mogę znaleźć logiki w tym, że zamknięto całą gospodarkę, szkoły, sklepy, gdy przypadków COVID-19 było tylko kilkanaście, a otwiera się gospodarkę w momencie, gdy według oficjalnych statystyk jest dziesięć razy więcej zakażeń. Inna sprawa, czy statystyki są miarodajne.

Oficjalna wersja mówi, że chodziło o spłaszczenie krzywej zachorowań, żebyśmy wszyscy na raz nie zachorowali, bo wtedy szpitale nie dadzą sobie rady…
To jest bełkot. Oczywiście, że transmisja wirusa jest większa, gdy ludzie w większej masie się kontaktują i przemieszczają, ale proszę zobaczyć, ile to kosztowało. Strzelano do myszy z armaty. Zatrzymując epidemię koronawirusa, niebędącą przecież epidemią wąglika, która jest w stu procentach śmiertelna, zniszczono gospodarkę tak bardzo, że ludzie stają się zależni od pomocy państwowej. A ta pomoc będzie udzielana np. pod warunkiem wypełnienia jakiegoś kwestionariusza społecznego. Zostanie wprowadzony kwestionariusz społeczny typu „pozytywne zachowania”. Zostaną one ustalone przez rząd i będą sprawdzane przez ekspertów rządowych. Kto będzie je wypełniał, dostanie pomoc. Kto ich nie wypełni, nie dostanie pomocy. Inna rzecz to podróżowanie zagraniczne. Tu dojdzie do ogromnego totalitaryzmu. Gates mówi wprost, że powstanie specjalna aplikacja, która będzie wyświetlała stan zdrowia, możliwość kontaktu z chorymi albo nie. Tylko ludzie, którzy będą mieli odpowiednią grupę, będą mogli podróżować, ale to się wiąże z ogromną korupcją, naciskami politycznymi i premiowaniem tylko tych, którzy są posłuszni.

Albo tych, którzy dostaną certyfikat wszczepionego czipa. W zależności od informacji zakodowanych na tym czipie, zostaniemy przypisani do konkretnej grupy. Dojdzie do zwyczajnej selekcji ludzi.
Jednostka nieposłuszna zostanie pozbawiona prawa do podróży. Jej wolność zostanie pogwałcona, a ludzie de facto zamknięci w więzieniach. W obozach reedukacyjnych, którymi będą obszary, po których będą mogli się poruszać. W ten sposób nasza wolność będzie coraz bardziej ograniczana bez nadzoru ze strony tych, którzy są do tego powołani. Politycy będą w tym systemie pełnić rolę tylko figurantów. Będzie to chiński model. Prezydent Donald Trump mówi już o tym wyraźnie. Ja się boję o Trumpa, o to, czy uda mu się utrzymać u władzy i czy nie czeka go los Kennedy’ego. On staje w dużym konflikcie z interesami wielkich korporacji i naprawdę potężnych ludzi. Gates wprost chwali rozwiązania chińskie i metody „rozwiązywania problemów” przez Chińczyków, nie mówiąc np. o tym, że w tej chwili aresztowani i mordowani są działacze prowolnościowi w Chinach, że przepadają tam bez wieści dziennikarze i aresztowani są niezależni eksperci, którzy chcieli podzielić się swoją wiedzą ze światem. Chiny są jednym wielkim obozem, z którego wychodzą tylko te informacje, wyjścia których życzy sobie tamtejsza partia komunistyczna. Ten model Gates chce upowszechnić na cały świat, a świat się na to godzi i udaje, że nie ma problemu. Nie mówimy nawet o tym, że Chiny są odpowiedzialne za ludobójstwo dokonywane w Tybecie i w prowincji Xinjiang. Zarówno na Tybetańczykach, jak i na Ujgurach Chińczycy popełniają ludobójstwo. Nie mówi się, że właśnie w Chinach są prowadzone najgorsze badania. Nie mówi się, że pochwalany przez Gatesa chiński model jest modelem antywolnościowym.

Jakie jest niebezpieczeństwo, że te chińskie rozwiązania zostaną wdrożone u nas już niedługo?
Duże niebezpieczeństwo, dlatego że nasz rząd jest bezrefleksyjny, pozbawiony ekspertów, pozbawiony nawet zdroworozsądkowego myślenia. Ten rząd wykonuje ślepo polecenia. Nie prowadzi własnej strategii, skupiając się na utrzymaniu lokalnej władzy w Polsce. Władza rzeczywista jest zupełnie gdzie indziej.

Zmiana rządu, szczególnie na partię, która chciałaby rządzić, nie sprawi, że Polska stanie się państwem niezależnym.
Nie ma w Polsce partii, która strzegłaby naszej wolności. Nie ma partii, która reprezentowałaby chociażby większość naszych obywateli katolików. Żadna z obecnych na scenie politycznych partii nie reprezentuje katolików. Nawet Prawo i Sprawiedliwość, nieustannie powołująca się na związki z katolicyzmem, w czynach tego nie potwierdza. Raz realizuje katolickie postulaty i wartości, raz nie. W zależności od politycznego zapotrzebowania. Większość katolicka została sprowadzona w polskim świecie politycznym do roli mniejszości. Większość obywateli Polski przyznaje się do religii katolickiej, do związków z etosem katolickim. Tymczasem w polskim świecie politycznym katolicy, ci prawdziwi, skupieni na realizacji katolickiego etosu, są mniejszością. Dominują zupełnie inne narracje, narracje mniejszościowe. My katolicy musimy prosić o to, żeby respektowano nasze wartości.

Polski Kościół, zresztą w ślad za Watykanem, zaskakująco łatwo przyjął narzucone ograniczenia i nawet nie podjął chociażby próby walki o większą liczbę wiernych mogących brać udział w nabożeństwach.
Niestety, jest to kolejne doświadczenie, które wynosimy z pandemii. Jeśli my sami nie upomnimy się o swoje prawa, to hierarchia Kościoła też tego, z różnych zresztą powodów, nie zrobi. Zresztą to nie jest partia polityczna, więc trudno oczekiwać, że podejmie walkę właściwą dla partii politycznej. Katolicy muszą mieć własną organizację polityczną. Dopóki nie będziemy jej mieć, nie będziemy mogli liczyć na szacunek i respektowanie naszych postulatów.

Jest w Polsce środowisko, które byłoby zdolne taką partię stworzyć?
Tylko masowy ruch polskich katolików. Żadna z partii tego nie zrobi. Ani PiS, ani Konfederacja. To nie są partie katolickie. Oni reprezentują różne postulaty, często współbrzmiące z postulatami katolików, ale trzon ich postulatów to nie są postulaty katolickie. Praktyka tych ugrupowań jest wręcz antykatolicka. Chociażby dlatego, że wszystkie te ugrupowania zgodziły się, żeby największe restrykcje w dobie pandemii objęły kościoły. Te 20 osób w autobusie i 5 w kościele to jest właśnie konsekwencja tego, o czym mówię – jako większość staliśmy się milczącą mniejszością w sferze publicznej, medialnej i politycznej.

Widzi Pan szansę, żebyśmy z tego wszystkiego wyszli obronną ręką i nie zostali zakładnikami Gatesa?
Tylko stając do walki o naszą wolność. Pilnując swobód, zrzeszając się w grupy samopomocy, a następnie w ruch polityczny. Tylko w taki sposób możemy obronić naszą wolność. Inaczej będzie ona nam zabierana, bo tak pasuje różnym rządom i różnym potężnym ludziom. Pewne zadania, choćby takie jak pojawienie się pandemii, wprowadzenie 5G, potężne inwestycje Microsoftu w Polsce są zastanawiające, ale na nie wpływu nie mamy. Musimy mieć mocne lobby polityczne i społeczne. Inaczej nikt nie będzie nas słuchał. Praktyka bycia klientami PiS-u czy Konfederacji pokazuje, że to jest droga donikąd. My, katolicy, nie możemy być klientami. Jesteśmy supermanami, jesteśmy większością Polaków. Nikt nie robi nam łaski realizując nasze postulaty, ale żeby to zrobił, musimy się obudzić. Teraz właśnie jest na to czas. Katolicy zobaczyli i zrozumieli, jak są traktowani, jak są odcinani od mszy św., od przyzwyczajeń katolickich. Jest duże poruszenie laikatu i tak ma być. Nie musimy prosić o zgodę hierarchii ani polityków. Mamy prawo do społecznej, publicznej działalności. Mamy prawo i obowiązek bycia w życiu publicznym, bo jak nas nie będzie, to będą aktywiści homoseksualni, będą nam wprowadzać pedofilię, kazirodztwo, zoofilię i będzie się niszczyło naszą tkankę społeczną. Tylko my możemy temu zapobiec.

Jaki Pan widzi scenariusz na najbliższe miesiące dla Polski?
Scenariusz dla Polski jest uzależniony od scenariusza tego, co się będzie działo w świecie. Świat z jednej strony przestał się globalizować, długo nie będziemy podróżować tak jak kiedyś, nie będzie tak swobodnej wymiany towarów szczególnie niepożądanych przez globalistów, a z drugiej strony – jeżeli chodzi o źródła nacisku, wpływu i kapitału, ci którzy posiadają kapitał, zyskują największe wpływy tam, gdzie ich wcześniej nie mieli. Będzie to świat zwiększonej kontroli, będzie to świat, w którym takie wspólnoty jak ONZ czy Unia Europejska nie będą miały większego znaczenia. Będziemy musieli szukać jakiejś nowej równowagi w tym świecie. Polska też musi w nim odnaleźć swój pomysł na istnienie w tej całej międzynarodowej mozaice. To nie jest takie łatwe, dlatego że uwarunkowania geograficzne i historyczne nakładają się na pewien styl sprawowania rządów w Polsce, wysługujących się większym mocarstwom i w części taki musi być, bo sami nie jesteśmy wielkim mocarstwem i musimy liczyć się z innymi. Jednak tam, gdzie możemy kierować się własnym interesem, powinniśmy to robić, a nie robimy. Nasze słabe i zakompleksione elity polityczne nawet o tym nie myślą. To są ludzie z wielkimi kompleksami wobec świata, nierozumiejący świata. Musimy więc stworzyć nowe elity. Muszą powstać naturalne elity ludzi światłych, pokornych i odważnych zarazem, którzy mogą polską wspólnotę prowadzić dalej. 
źródło:GazetaWarszawska

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Pierwsza Sobota miesiąca

  Pierwsza Sobota miesiąca Nabożeństwo pierwszych sobót miesiąca   Wynagradzanie Niepokalanemu Sercu...