piątek, 8 marca 2019

Nie ma większej miłości, niż oddać życie za tych, których się kocha. Spójrzcie na Mojego Syna Jezusa umierającego za was na Krzyżu: umiera, oddaje Swoje życie z miłości.

Z Orędzi Matki Bożej do Jej umiłowanych synów, Kapłanów, datow. na Wielki Piątek, nawiązujących do treści Gł. Wpisu:
1. „Synowie najmilsi, prowadzę was dziś na Kalwarię, pod Krzyż Mojego Syna, gdzie stałam się waszą Matką. Tu chcę was nauczyć kochać.
Nie ma większej miłości, niż oddać życie za tych, których się kocha. Spójrzcie na Mojego Syna Jezusa umierającego za was na Krzyżu: umiera, oddaje Swoje życie z miłości.
Moje Serce Mamy czuje, że On umiera i ta straszliwa agonia przeszywa Je.
Moja matczyna miłość łączy się z Jego miłością i razem miłujemy was. Dzieci, uczcie się od Nas zawsze kochać w taki sposób!
Tu chcę was nauczyć cierpieć.
Mój Syn Jezus stał się Mężem Boleści. Nie przypomina już człowieka. Przygniata Go ciężar cierpienia, jest okrutnie zbity, wzgardzony i upokorzony. Cierpi bez skargi. Łagodny jak baranek, przybity do Krzyża.
Oto droga, na którą was dziś wzywam: droga Kalwarii. Musicie ją przebyć ulegle i bez buntu.
Nie usiłujcie uciekać przed próbą, nie żebrzcie o ludzką pociechę!
Tu chcę was nauczyć milczenia.
Słowo Mojego Syna staje się milczeniem w tych ostatnich chwilach. Teraz przemawia On Swoim życiem. Daje najwyższe świadectwo o wypełnieniu woli Ojca.
Ze świadectwa życia rodzi się jeszcze Jego ostatnie Słowo: słowo przebaczenia dla wszystkich i całkowitego oddania się Ojcu.
Nauczcie się dzisiaj przede wszystkim milczeć. Stwórzcie ciszę w waszym wnętrzu, aby słyszeć jedynie Jego Boskie Słowo.
Stwórzcie wokół siebie ciszę. Nie odpowiadajcie na słowa krytyki, na oszczerstwa ze strony tych, którzy was nie przyjmują.
Nie odpowiadajcie na szyderstwa ani na zniewagi prześladujących was. Nie osądzajcie nikogo.
W czekających was chwilach będziecie coraz bardziej powoływani do milczenia. Będziecie mówić swoim życiem. Wasze życie też przyniesie na krzyżu owoc słowa miłości do wszystkich i całkowitego zdania się na wolę Ojca”. (z Orędzia nr 124, 8.04.1977)
i
„Jak bardzo cierpi Mój Syn Jezus: przebity gwoździami, zawieszony na Krzyżu, cały pokryty ranami i krwią. Ciałem Jego wstrząsają skurcze straszliwej agonii. Wokół Niego nasilają się zniewagi, wzrasta pogarda.
A jednak nie wypowiada ani jednego słowa skargi. Modli się, cierpi, słucha, milczy, składa Siebie w ofierze. Oddając życie, wypowiada Swoje doskonałe «tak» woli Ojca.
Mój Syn staje się równocześnie Żertwą i Kapłanem, Ołtarzem i Darem Ofiarnym w krwawej Ofierze nowego i wiecznego Przymierza. Całujcie wraz ze Mną Jego krwawiące Rany.
Ileż krwi oglądały Moje oczy tamtego dnia! Jego włosy są całkowicie nią przesycone, skąpana jest w niej twarz. Jego dłonie i stopy porozrywane, a całe Jego Ciało żłobią głębokie rany.
Jego krew płynie teraz po drzewie Krzyża i zrasza ziemię. To krew Mojego Syna, obmywająca wszystkie grzechy świata. To krew prawdziwego Baranka Bożego, ofiarowanego dla waszego zbawienia.
Jego Krew może również dziś oczyścić świat.
To Jego i waszą krwią Kościół zostanie oczyszczony. Jego i waszą krwią cały świat zostanie odnowiony”. (z Orędzia nr 151, 24.03.1978)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

  Kolejny kapłan na celowniku. Tym razem ks. Teodor – i znów ten sam scenariusz!  Trudno nie zauważyć pewnego powtarzalnego mechanizmu! Ko...