Trwa globalna akcja wyszczepiania ludzi, w której początkowo miały nie brać udziału dzieci i kobiety w ciąży. Uznano jednak, że program depopulacji powinien sięgać głębiej. I według stwierdzeń byłego dyrektora Pfizera, dzieci mogą po szczepionkach na COVID-19 umierać o wiele szybciej niż w wyniku samego zakażenia koronawiruse
Dr Mike Yeadon ostrzega, że dzieci są 50 razy bardziej narażone na śmierć po podaniu im szczepionki na COVID-19 niż z powodu samego wirusa SARS-CoV-2.
Tymczasem Pfizer testuje swoją szczepionkę nawet na dzieciach, które skończyły dopiero 6 miesięcy.
Sprawa nr 1:
Dzieci nie mają prawa wyboru, ponieważ do 18 roku życia wszystkie decyzje podejmują za nie rodzice. Zatem jeśli rodzic sam przyjmie szczepionkę, to tym bardziej zrobi to dziecko.
Sprawa nr 2:
Dzieci jest na świecie ponad 2,2 miliarda. Jeśli większości zostanie podana szczepionka, a nie mają prawa buntu, bo to rodzice decydują, to łatwo sobie wyobrazić, ile może być zgonów u młodych ludzi, jeśli dr Yeadon ma rację i faktycznie ryzyko śmierci jest u nich 50 razy większe po podaniu szczepionki na COVID-19.
Ostatnio wyszło też na jaw, że wiele kobiet w ciąży poroniło po przyjęciu szczepionki.
Dlatego tak ważne jest, aby dorośli przestali bezkrytycznie łykać pandemiczną propagandę. Jeśli bowiem bez cienia wątpliwości ufają politykom i opłacanym ekspertom, to prawdopodobnie ryzykują życiem swoich dzieci, które nie mają póki co prawa głosu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz