środa, 14 września 2022

Watykanista o rządach Franciszka: Takiego upadku autorytetu nie widziałem

 

Watykanista o rządach Franciszka: Takiego upadku autorytetu nie widziałem

(Papież Franciszek / Źródło: Flickr / Mazur/catholicnews.org.uk)

„Takiego upadku autorytetu nie widziałem, odkąd śledzę sytuację w Watykanie, a zacząłem pracę w Sala Stampa ponad 60 lat temu, na kilka dni przed śmiercią Piusa XII” – podkreśla włoski watykanista, komentując politykę zagraniczną Stolicy Apostolskiej za papieża Franciszka. 

Trudno zrozumieć, co papież chce nam przekazać. Np. mówi, że chciałby odwiedzić oba kraje będące w stanie wojny. Ktoś powie – świetnie. Ale dlaczego najpierw chce pojechać do Moskwy, a dopiero potem do Kijowa? Najpierw odwiedzić agresora, a potem ofiarę? – komentuje Gian Franco Svidercoschi w rozmowie z „Tygodnikiem Powszechnym”.

Niezależnie od oceny papieskich poglądów na sytuację na Ukrainie, watykanista czyni celną uwagę na temat swoistego chaosu i braku spójnej idei w obecnej polityce zagranicznej Watykanu, sugerując, iż „powodem zamieszania jest brak precyzyjnych wytycznych. Za tym, co się dziś dzieje, nie stoi żaden pomysł – ani co robić, ani co powiedzieć”.


Były wicedyrektor papieskiego organu prasowego „L’Osservatore Romano” uważa, że Franciszek padł ofiarą własnego sukcesu, który był przypisany do początku jego postępowego pontyfikatu. – Powtarzane gesty stają się podejrzane i tracą na wartości. (…) Obawiam się, że Franciszek czasami zapomina, iż warto się Ducha Świętego poradzić. Bo wszystko wskazuje, że kiedy zobaczy jakiś tytuł w gazecie albo ktoś mu coś powie, od razu przyjmuje to jako swoje stanowisko – kontynuuje watykanista.

Milczenie jest lepsze niż nieprzemyślane słowa. Nie na każdy temat trzeba się wypowiadać. A już na pewno nie powinien tego robić papież. To niszczy jego autorytet – wskazuje Svidercoschi.

Znawca stosunków watykańskich opowiedział się jednoznacznie po stronie ukraińskiej narracji wojennej, sugerując wręcz, że urzędujący papież powinien w pierwszych dniach wojny udać się na Ukrainę i „stanąć na Majdanie”. – Może ocaliłby ileś ludzkich istnień, bo choć przez chwilę nie padałyby pociski. Może zmieniłby historię Kościoła i świata. Teraz już za późno. Zresztą ani w Kijowie, ani w Moskwie już go nie chcą. Widząc zatem, co się dzieje, sądzę, że nie jest już w stanie odzyskać autorytetu. Ale powinien przynajmniej starać się go dalej nie osłabiać, bo wszystko to spadnie, niestety, na barki jego następcy – przekonuje Gian Franco Svidercoschi.

Źródło: wiez.pl

FO

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz