środa, 21 grudnia 2022

Ks. Stanzione: Komunia Święta na rękę? To protestancka praktyka!

 

Ks. Stanzione: Komunia Święta na rękę? To protestancka praktyka! [WYWIAD]

Praktyka Komunii Świętej na rękę została zaczerpnięta z protestanckiego rytuału udzielania chleba wiernym. Dla protestantów był to kolejny krok na drodze odrzucenia katolicyzmu. Po latach jednak wprowadzono taką formę przyjmowania Eucharystii do Kościoła katolickiego – mówi ks. Marcello Stanzione, włoski duchowny, pisarz katolicki i angelolog w rozmowie z portalem Twoja Walka Duchowa.

W Polsce Komunia Święta na rękę nie jest powszechnym sposobem przyjmowania Eucharystii, ale usiłowano go popularyzować w trakcie pandemii. Na Zachodzie to jednak jest standard. Jak ksiądz do tego podchodzi, mieszkając na co dzień w mocno zlaicyzowanych Włoszech?

Urodziłem się w 1963 roku, wstąpiłem do seminarium w 1983 i przyjąłem święcenia kapłańskie w roku 1990. Moja formacja teologiczna nie była absolutnie „konserwatywna” czy „przedsoborowa”, lecz już od dziecka instynktownie czułem się niekomfortowo, przyjmując Komunię Świętą na rękę, a później udzielając jej w ten sposób. Kilka lat temu rozmawiałem podczas kolacji z kard. Arianzem, ówczesnym prefektem Kongregacji ds. Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów. Na pytanie jednego z biesiadników o współczesny obyczaj udzielania Komunii na rękę kardynał zdecydowanie stwierdził, że gdyby to on zasiadał w komisji, która miałaby o tym zdecydować, zagłosowałby przeciwko.

Jak to się zatem stało, że przyjmowanie Komunii Świętej na rękę jest dzisiaj w Kościele tak powszechne?

Przez wieki wybitni teologowie i wielcy mistycy uczyli nas, że Eucharystia jest naprawdę Ciałem, Krwią, Duszą i Bóstwem Jezusa Chrystusa. Wszystko zaczęło się tak naprawdę w XVI wieku, gdy reformatorzy protestanccy w swoim nowym kulcie chrześcijańskim ustanowili Komunię na rękę, aby utwierdzić swoje dwie podstawowe herezje. Po pierwsze, absolutnie nie wierzyli, że zachodzi transsubstancjacja. Uznawali wykorzystywany chleb za zwykły chleb. Innymi słowy, utrzymywali, że realna obecność Chrystusa w Eucharystii jest tylko „papieskim przesądem” oraz że chleb jest tylko zwykłym chlebem i każdy może go dotykać.

Po drugie twierdzili, że szafarz Eucharystii nie jest odmienny w swej naturze od osób świeckich. Tymczasem doktryna katolicka uczy, że sakrament święceń kapłańskich obdarza człowieka mocą duchową, sakramentalną, czyli odciska na jego duszy niezatarty ślad i czyni go zasadniczo odmiennym od osób świeckich. Szafarz protestancki przeciwnie – jest zwykłym człowiekiem, który tylko przewodzi hymnom i głosi kazania, aby wspierać przekonania wiernych. Nie może on przeistaczać chleba i wina w Ciało i Krew naszego Pana, nie może błogosławić, nie może odpuszczać grzechów – słowem nie może czynić niczego innego ponad to, co mogłaby wykonać jakakolwiek zwykła osoba świecka. Nie jest on zatem pośrednikiem łaski nadprzyrodzonej.

Wprowadzenie udzielania Komunii na rękę w protestantyzmie było prostym sposobem, by zamanifestować negację wiary w realną obecność Chrystusa w Eucharystii oraz odrzucenie kapłaństwa sakramentalnego. Krótko mówiąc – był to sposób na odrzucenie całego katolicyzmu. Od tamtej pory Komunia na rękę nabyła znaczenia wyraźnie antykatolickiego.

Antykatolickiego? To bardzo mocne słowa.

Była to praktyka ewidentnie antykatolicka, oparta na negacji realnej obecności Chrystusa w Eucharystii oraz na odrzuceniu kapłaństwa.

Ale przecież praktyka ta została uznana przez Kościół.

To prawda, ale jeśli prześledzimy dokładnie, jak do tego doszło, zobaczymy jak wielką rolę odegrał w tym przypadku kompromis. Po soborze watykańskim II niektórzy holenderscy księża katoliccy o protestanckiej mentalności zaczęli udzielać Komunii na rękę, naśladując praktykę protestancką. Niektórzy biskupi zamiast wypełnić swój obowiązek i potępić to nadużycie, okazali tolerancję i pozwolili, aby nadużycie to było kontynuowane w sposób niekontrolowany, na skutek czego praktyka ta rozprzestrzeniła się również w Niemczech, w Belgii oraz we Francji.

Choć niektórzy biskupi wydawali się obojętni na ten skandaliczny zwyczaj, większość wiernych świeckich uznała to za zniewagę. To właśnie oburzenie znacznej liczby wiernych skłoniło papieża Pawła VI do podjęcia inicjatywy mającej na celu zweryfikowanie opinii biskupów z całego świata w tej kwestii. Biskupi wypowiedzieli się jednogłośnie za utrzymaniem tradycyjnej praktyki udzielania Komunii na język. Pragnę też zwrócić uwagę, że w tamtych czasach nadużycie udzielania Komunii na rękę było ograniczone do kilku krajów europejskich. Nie dotarło jeszcze wtedy do Stanów Zjednoczonych ani do Ameryki Łacińskiej.

KLIKNIJ TUTAJ I ZOBACZ NOWĄ KSIĄŻKĘ KS. STANZIONEGO „O GODNYM PRZYJMNOWANIU KOMUNII”

Papież Paweł VI opublikował wtedy, 28 maja 1969 roku, dokument zatytułowany Memoriale Domini, w którym stwierdzał m.in. że w związku z opinią biskupów udzielanie Komunii Świętej do ust powinno obowiązywać wszystkich duchownych a taki sposób Jej przyjmowania w żaden sposób nie odbiera godności temu, kto Ją przyjmuje. Ponadto papież zauważył, że wszelkie zmiany mogą doprowadzić do braku poszanowania Najświętszego Sakramentu a nawet profanacji.

W dokumencie czytamy ponadto: „Najwyższy Pasterz stwierdza, że tradycyjny, dawny sposób podawania Komunii Świętej wiernym nie powinien zostać zmieniony. Stolica Apostolska usilnie namawia więc biskupów, księży oraz wiernych do gorliwego przestrzegania tego prawa”. Ponieważ była to jednak epoka kompromisu, dokument

zawiera zarodek samozniszczenia: dalej w Instrukcji czytamy, że tam, gdzie nadużycie to się już utrwaliło, może być zalegalizowane większością dwóch trzecich głosów w tajnym głosowaniu Krajowej Konferencji Episkopatu oraz pod warunkiem, że Stolica Apostolska zatwierdzi następnie tę decyzję.

Okazało się to zapisem korzystnym dla tych, którzy popierali Komunię na rękę. Należy podkreślić, że Instrukcja mówiła: „tam, gdzie nadużycie już się utrwaliło”, więc kraje, w których praktyka ta jeszcze się nie rozwinęła zostały oczywiście wykluczone z tego pozwolenia. Do tej kategorii należały wszystkie kraje anglojęzyczne, łącznie ze Stanami Zjednoczonymi.

Jak to się zatem stało, że praktyka Komunii Świętej na rękę rozlała się właściwie w całym zachodnim świecie?

Oczywiście duchowieństwo o protestanckiej i neomodernistycznej mentalności w innych krajach – również we Włoszech – uznało, że skoro ta zmiana mogła zostać zalegalizowana w Holandii, mogła zostać zalegalizowana wszędzie. Pomyśleli, że gdy zignoruje się Memoriale Domini i rzuci wyzwanie prawu liturgicznemu Kościoła, przewrót ten nie tylko będzie tolerowany, ale w końcu się uprawomocni. Tak się rzeczywiście stało i dlatego właśnie obecnie praktykuje się udzielanie Komunii na rękę.

Czy możemy w jakiś sposób przeciwdziałać tej praktyce?

To bardzo trudne, bo została ona bardzo rozpowszechniona. Doszliśmy do tego, że Komunia Święta na rękę jest przedstawiana jako lepszy sposób przyjmowania Eucharystii. Większość dzieci katolickich zostaje źle pouczona, by przyjmować pierwszą Komunię na rękę. Wiernym mówi się, że jest to praktyka dobrowolna i że jeśli im się to nie podoba, to mogą w dalszym ciągu przyjmować Komunię na język. Tragiczne jest w tym to, że choć jest to fakultatywne dla wiernych, to nie jest fakultatywne dla duchowieństwa. Księża są wprost nauczani, aby udzielać Komunii na rękę, czy im się to podoba, czy nie, wszystkim, którzy o to proszą. Pogrąża to wielu księży w dręczącym kryzysie sumienia.

Ewidentne jest więc, że żaden ksiądz nie może być prawomocnie zmuszony do udzielania Komunii na rękę. Musimy się modlić, aby jak największa liczba księży miała odwagę strzec czci należnej temu sakramentowi, aby nie byli więzieni w fałszywym posłuszeństwie i nie musieli się przyczyniać do zatraty poczucia sakralnej obecności Chrystusa w Eucharystii. Księża muszą znaleźć odwagę, by zwalczać tę nową praktykę stanowiącą część tajnej strategii protestantyzacji katolicyzmu, pamiętając, że papież Paweł VI słusznie przepowiedział, że Komunia na rękę doprowadzi do braku poszanowania i profanacji Eucharystii oraz do stopniowych uchybień względem właściwej doktryny.

Dlaczego kolejni papieża nie walczyli z tą praktyką?

To bezprawne nadużycie tak mocno się zakorzeniło w miejscowej tradycji, że nawet papież Jan Paweł II nie zdołał z nim wygrać pomimo próby stanięcia mu na przeszkodzie. W swoim liście Dominae Cenae z 24 lutego 1980 roku papież Jan Paweł II potwierdził naukę Kościoła mówiącą, że „dotykanie świętych postaci i podawanie ich własnymi rękami jest przywilejem osób konsekrowanych”. Z niewiadomego powodu dokument ten nie zawierał jednak żadnej groźby kar dla osób świeckich, księży czy biskupów, którzy ignorowaliby obronę zwyczaju udzielania Komunii na język, jak chciał papież. Prawo bez kary nie jest prawem, lecz jedynie sugestią. Liczni członkowie kleru z krajów zachodnich przyjęli dokument Jana Pawła II jako sugestię – niedocenioną i niestety lekceważoną.

ZOBACZ NOWĄ KSIĄŻKĘ KS. MARCELLO STANZIONEGO „O GODNYM PRZYJMOWANIU KOMUNII”

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz