środa, 5 kwietnia 2023

Rozmyślałam o Męce swojego ukochanego Jezusa, a On przyszedł i powiedział do mnie: Córko moja, za każdym razem, gdy dusza rozmyśla nad Moją Męką, gdy wspomina, co przecierpiałem, lub Mi współczuje, otrzymuje na nowo dar zasług Mojego cierpienia.

 Z Pism Sługi Bożej Luizy Piccarrety:
Modliłam się z pewnym niepokojem i lękiem za umierającą duszę, a mój uwielbiony Jezus przyszedł i rzekł do mnie: Córko moja, dlaczego się lękasz? Czyż nie wiesz, że z każdym słowem Mojej Męki, z każdą myślą, współczuciem, zadośćuczynieniem, wspomnieniem Mojego bólu pomiędzy Mną a duszą jak w elektryczności otwiera się wiele nici łączności i dlatego dusza przystrojona jest w tak wiele form piękności? Ona rozważała Godziny Mojej Męki, więc przyjmę ją jako córkę Mojej Męki, przybraną w Moją Krew i ozdobioną Moimi Ranami. Kwiat ten rozwijał się w twoim sercu, a Ja go błogosławię i przyjmuję w swoim Sercu jako Mój kwiat umiłowany. Gdy to mówił, kwiat się wydobył z mojego serca i wzleciał do Jezusa. (Tom 12, 12 lipca 1918)
Rozmyślałam o Męce swojego ukochanego Jezusa, a On przyszedł i powiedział do mnie: Córko moja, za każdym razem, gdy dusza rozmyśla nad Moją Męką, gdy wspomina, co przecierpiałem, lub Mi współczuje, otrzymuje na nowo dar zasług Mojego cierpienia. Moja Krew tryska, aby ją zalać, a Moje Rany pospieszają, aby ją wyleczyć, jeśli jest pokryta ranami albo ją upiększyć, jeśli jest zdrowa, a wszystkie Moje zasługi przelewają się, aby ją wzbogacić. Ruch, który wywołuje, jest zaskakujący. To tak jakby umieściła w banku wszystko, co uczyniłem i wycierpiałem, zyskując dwukrotnie więcej. Wszystko więc, co uczyniłem i wycierpiałem, nieustannie się oddaje człowiekowi, tak jak słońce nieustannie daje ziemi światło i ciepło. Moje działanie się nie wyczerpuje. Wystarczy, że dusza tego zapragnie i ile razy chce, tyle razy może otrzymać owoc Mojego Życia. Jeśli więc wspomina Moją Mękę dwadzieścia razy lub sto tysięcy razy, tyle razy więcej będzie się cieszyła jej owocami.
Ale jak mało jest tych, którzy czynią z niej skarb! Mimo całego dobra Mojej Męki, widać dusze słabe, ślepe, głuche, nieme, chrome, żywe trupy, które budzą jedynie wstręt. Dlaczego? Ponieważ Moja Męka poszła w zapomnienie. Moje bóle, Moje Rany i Moja Krew są wzmocnieniem, które przezwycięża słabości, są światłem, które daje wzrok ślepym, są językiem, który rozwiązuje języki i otwiera słuch, są drogą, która wyprostowuje chromych, są życiem, które wskrzesza umarłych… Wszelkie środki zaradcze niezbędne ludziom znajdują się w Moim Życiu i w Mojej Męce, ale stworzenia gardzą lekarstwem i się nie troszczą o środki. Widać więc, że mimo całego Odkupienia, stan człowieka się pogarsza, jakby był dotknięty nieuleczalną chorobą. Ale najbardziej Mnie boli widok ludzi religijnych, którzy się trudzą, aby zdobyć doktryny, filozofie, mało znaczące rzeczy, a o Moją Mękę wcale się nie troszczą. Moja Męka jest więc często wydalana z kościołów i z ust kapłanów. Ich mowa jest zatem pozbawiona światła, a społeczeństwa są jeszcze bardziej spragnione niż wcześniej. (Tom 13, 21 października 1921)
źródło: wolaboza.org

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz