Niejako proroczo… 14 września w Święto Podwyższenia Krzyża urodził się ks. Jerzy Popiełuszko. Jego życie było nieustannie złączone z Krzyżem. Czy widział to powiązanie między datą urodzin, a świętem Podwyższenia Krzyża? Czy w swoich ostatnich chwilach miał przed oczami to proroctwo towarzyszące mu od zawsze?
Urodziny ks. Popiełuszki. Łączność życia z krzyżem 14
września we wsi Okopy koło Suchowoli na Podlasiu, w roku 1947 przyszedł
na świat jako trzeci syn Marianny i Władysława. Zaskakujące, jak data
ta wypełniła się w życiu ks. Jerzego. Każde jego urodziny związane były
namacalnie z tajemnicą krzyża. Niejako proroczo… Urodziny ks. Jerzego
Popiełuszki co roku przypominają mi ten oczywisty wniosek o łączności
Życia z Krzyżem.
Od
kilku dobrych lat często odwiedzam grób błogosławionego księdza Jerzego
Popiełuszki. To wyjątkowe miejsce przy parafii św. Stanisława Kostki na
warszawskim Żoliborzu zawsze tętni życiem. W święta i daty związane z
życiem księdza Jerzego, ale i w dni powszednie, zawsze są u niego
ludzie, kwiaty i znicze. Pora roku nie zmienia tego krajobrazu.
Zafascynowana tym wspaniałym błogosławionym, ale i miejscem, które
pulsuje żywym kultem, stosunkowo niedawno spojrzałam ponad grobem… i mój
wzrok padł na krzyż.
Inny niż wszystkie Grób
ks. Jerzego okala różaniec z kamiennych głazów. Na tym niewielkim
wzniesieniu jest także drzewo, które niejako zadasza grób polskiego
męczennika, łańcuchem zaś została przymocowana pozioma belka i
ukrzyżowany Jezus. Nie byłoby w tym znaku nic dziwnego, gdyby nie
surowość drewnianego krzyża i realistyczny Chrystus wygięty na nim.
Znak, do którego już tak przywykliśmy, a jednak – pociągający swoim
realizmem. W niezwykłej bliskości błogosławionego księdza Jerzego i
piorunujący jakimś naturalistycznym akcentem. Dynamiczny i żywy, może
poruszać serca i zapraszać do wejścia w głąb tajemnicy, jaką w sobie
kryje.
Święto Podwyższenia Krzyża Świętego Od
IV wieku chrześcijanie najpierw 13, potem 14 września czczą w sposób
wyjątkowy Krzyż Święty. Choć na początku było związane to z relikwiami
Krzyża i budową Bazyliki Męczenników w Jerozolimie, zwaną Bazyliką
Krzyża, święto to wprowadzono wkrótce dla całego Kościoła Powszechnego.
Kult, do którego jesteśmy przyzwyczajeni, który stanowi niejako kod DNA
chrześcijaństwa. Narzędzie ogromnej tortury w świecie pogańskim, dzięki
Zmartwychwstaniu stało się znakiem zbawienia i pokonania śmierci.
Od
kiedy „znam” ks. Popiełuszkę data ta przypomina także o urodzinach
błogosławionego. Tego dnia we wsi Okopy koło Suchowoli na Podlasiu, w
roku 1947 przyszedł na świat jako trzeci syn Marianny i Władysława.
Zaskakujące, jak data ta wypełniła się w życiu ks. Jerzego. Każde jego
urodziny, jako kilkulatka czy te ostatnie, trzydzieste siódme, związane
były namacalnie z tajemnicą krzyża. Niejako proroczo…
Krzyż nad grobem bł. ks. Jerzego Popiełuszki, fot. Anna Koźlik
Jurek Niewysoki,
szczupły i do tego chorowity. Można by się żachnąć – a to dopiero boski
ambasador! Operacja tarczycy, liczne problemy zdrowotne i obowiązkowa
służba wojskowa odcisnęły na księdzu Jerzym swój ślad. Czy przyzwyczaił
się w młodości do wątłego zdrowia? Czy widział to powiązanie między datą
urodzin, a świętem Podwyższenia Krzyża? Czy w swoich ostatnich chwilach
miał przed oczami to proroctwo towarzyszące mu od zawsze? Oczywiste,
że ta ogromna moc, jakiej doświadczały przez niego tłumy, nie
pochodziła z niego. On tylko i aż dał się tej łasce kierować i szlifować
przez lata, aż po ukoronowanie męczeńską śmiercią. Słabości było aż
nadto, bo ani zdrowie, ani wymowa, ani papierosy nie włożyły mu na
skronie wieńca zwycięstwa, tylko żywa relacja z Jezusem. Nieustannie
zachwycają mnie wspomnienia jego życzliwości dla milicjantów, którzy w
mrozie pilnowali go pod plebanią, a on im gorącą herbatę potrafił
zanieść… Człowiek, który umiał mówić prawdę i który w ludziach trudnych
widział po prostu pierwsze ofiary zła. Kochał, służył jak umiał, bał
się, po ludzku upadał i ufał aż do końca Bogu.
Moje osobiste Podniesienie Urodziny
ks. Jerzego Popiełuszki co roku przypominają mi ten oczywisty wniosek o
łączności Życia z Krzyżem. Wniosek oczywisty dla rozumu, a
niekoniecznie łatwy do przyjęcia sercem. Choć mało kto z nas może
poszczycić się taką datą urodzenia, życie dostarcza nam wiele takich
okazji do nowych narodzin, związanych z trudnościami, cierpieniem
fizycznym czy duchowym. Łatwo pisać, trudniej przyjąć i dojrzeć w
chorobie, wypadku, niedostatku, blask Krzyża, który nie głosi przecież
wyłącznie śmierci. Chwalebny znak głoszący Zmartwychwstanie i
zapraszający do bycia jak Jezus w codzienności. W zawirowaniach
rodzinnych, niedocenionej pracy zawodowej, w otoczeniu, które wymaga
przekraczania siebie. Po ludzku wysiłek niemożliwy i daremny, w
odniesieniu do Miłości – uświęcający i ostatecznie zbawczy.
Kochany Błogosławiony x. Jerzy, módl się za nami……
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz