W wydanym w 2018 roku eseju papież Benedykt XVI odnosił się
do nowoczesnych wizji „dialogu z judaizmem”. W pracy swojego autorstwa
były Ojciec święty podkreślał, że judaizm powstał w dużej mierze w
oparciu o sprzeciw wobec chrześcijaństwa. Jak dodawał, Stary Testament
znalazł swoje wypełnienie w chrześcijaństwie, a proroctwa w Mesjaszu –
Jezusie Chrystusie. Joseph Ratzinger ocenił sformułowania o „nigdy nie
odwołanym przymierzu” jako wymagające teologicznej ostrożności.
Ostatecznie odnosi się ono do zesłania przez Boga Syna, Który
wszystkich, przez wiarę w Niego, czyni uczestnikami Przymierza,
tłumaczył.
Komentarz byłego papieża ujrzał światło dzienne przed 8 laty.
Pierwotnie nie był on publikowany po napisaniu, ale przekazany prywatnie
przez Ojca świętego kard. Kurtowi Kochowi, ówczesnemu przewodniczącemu
Papieskiej Rady ds. Popierania Jedności Chrześcijan. To właśnie on, jak
sam przyznał w napisanym przez siebie wstępie, nakłonił papieża- emeryta
do publikacji eseju w „Communio”.
To praca rzeczywiście ważna, szczególnie w kontekście ostatniego
listu KEP z okazji 40. Rocznicy wizyty Jana Pawła II w rzymskiej
synagodze. Ojciec święty po rezygnacji podkreślił w komentarzu, że Stary
Testament to coś innego, niż talmudyczny judaizm. Wedle wiary
chrześcijan to religia Chrystusowa jest wypełnieniem dawnego przymierza,
tłumaczył. Joseph Ratzginer zaznaczał również, że rabiniczne wyznanie
powstało obok chrześcijaństwa w oparciu o nieprzyjęcie mesjaństwa
Chrystusa.
Ojciec święty rozpoczął ostatecznie opublikowany w niemieckojęzycznym
magazynie „Communio” wywód od wskazania historycznego punktu
ostatecznego rozdzielenia dróg chrześcijan i zwolenników judaizmu.
„Istnieją dwie odpowiedzi na zniszczenie świątyni i nowe,
radykalne wygnanie Izraela. (…) Izrael już kilkakrotnie musiał przeżyć
zniszczenie świątyni i wygnanie, ale (…) po zniszczeniu świątyni w 70 r.
n.e. i ostatecznie po klęsce Bar Kochby było inaczej. W danej sytuacji
zniszczenie świątyni i rozproszenie Izraela należało przyjąć jako co
najmniej bardzo długotrwałe, a w końcu w miarę rozwoju sytuacji stawało
się coraz bardziej oczywiste, że świątyni wraz z jej kultem nie da się
już odbudować, nawet gdyby pozwalała na to sytuacja polityczna (…)”,
podkreślił Benedykt XVI.
„Istniała odpowiedź na zniszczenie i rozproszenie, która od
samego początku zakładała, iż są one ostateczne, a powstała w ten sposób
sytuacja jest procesem, którego należało oczekiwać ze względu na samą
wiarę Izraela: była to reakcja chrześcijan, którzy początkowo wcale nie
byli jeszcze całkowicie oddzieleni od judaizmu, lecz twierdzili, że w
swojej wierze podtrzymują ciągłość Izraela. Jak wiemy, tylko niewielka
część Izraela była w stanie przyjąć tę odpowiedź, podczas gdy większa
część sprzeciwiła się jej i musiała szukać rozwiązania w inny sposób”,
zaznaczał.
Jak dodawał Ojciec święty, wraz z aktywnością misyjną żydów- chrześcijan, skierowaną ku poganom, spór uległ zaostrzeniu.
„Wspólnota uformowana w następstwie przesłania, życia, cierpienia
i krzyża Jezusa z Nazaretu, początkowo rozwijała się całkowicie w
obrębie Izraela, jak pokazują Dzieje Apostolskie. Następnie jednak
stopniowo rozszerzyła swoje głoszenie na tereny greckie, wchodząc przy
tym w coraz wyraźniejszy konflikt z Izraelem. Charakterystycznym
momentem tego procesu jest zakończenie Dziejów Apostolskich, po którym
Paweł w Rzymie ponownie podjął dialog z Żydami i próbował przekonać
ich do interpretacji Pisma Świętego w świetle wydarzeń związanych z
Jezusem, ale spotkał się z odrzuceniem”, kontynuował Benedykt XVI.
Jak przypomniał papież- emeryt, na podstawie ustnego przekazu
Apostołów wśród chrześcijan z czasem powstały pisma poświęcone Jezusowi
Chrystusowi, z których autentyczne i czcigodne zebrano potem w kanon
Nowego Testamentu. Ich sednem jest właśnie ukazanie „autentycznego
sposobu interpretacji Starego Przymierza”, które w Jezusie z Nazaretu
miało swój przepowiedziany sens oraz zostało spełnione.
W tym sensie, jak zaznaczył były Benedykt XVI, nie można
postrzegać Starego Testamentu jako przeszłości współczesnego judaizmu.
Pisma tej epoki są częściowo wspólne tak dla chrześcijan i judaistów,
którzy jednak inaczej je rozumieją. Co więcej, kanon chrześcijański jest
szerszy, uznaje bowiem również tzw. księgi deuterokanoniczne.
„Dla Żydów jest oczywiste, że Jezus nie jest Mesjaszem (…).
Chrześcijanie odpowiadają na to, że po zburzeniu świątyni w 70 r. n.e.
oraz w obliczu sytuacji diaspory Izraela Pismo Święte musiało zostać na
nowo zinterpretowane (…).W swoim słowie o świątyni zburzonej i
odbudowanej w ciągu trzech dni, Jezus przewidział wydarzenie zburzenia
świątyni i zapowiedział nową formę kultu Boga, której centrum miało być
ofiarowanie Jego Ciała, co jednocześnie miało nadać Przymierzu z Synaju
ostateczny kształt, czyniąc je nowym Przymierzem. W ten sposób
przymierze zostało rozszerzone na wszystkich wierzących, a tym samym
obietnica ziemi zyskała swój ostateczny sens. Dla chrześcijan było zatem
oczywiste, że przesłanie Jezusa Chrystusa, jego śmierć i
zmartwychwstanie oznaczały nadany przez samego Boga zwrot w historii”,
podsumowywał papież.
Warto zatrzymać się w lekturze eseju Ojca świętego już w tym
miejscu. Dotychczas Benedykt XVI zdążył już wyraźnie wyprostować kilka
błędnych stwierdzeń, popularyzowanych w ramach tzw. dialogu z judaizmem.
Po pierwsze: chrześcijaństwo nie wywodzi się z judaizmu
rabinicznego. Józef Ratzinger podkreśla, że narodziło się ono się wśród
Żydów, którzy przyjęli Chrystusa. Upadek kultu starotestamentalnego i
rozproszenie Izraela zakończyły obrzędy dawnego przymierza, które
podzieliło się na chrześcijaństwo – widzące w tym spełnienie bożych
wyroków oraz judaizm – reinterpretujący religię żydowską w oparciu o
zdanie nauczycieli religijnych, którzy nie uznali Mesjasza w Jezusie z
Nazaretu.
W kolejnej części eseju Ojciec święty odniósł się do dokumentu
papieskiej Komisji ds. dialogu z judaizmem z 2015 roku, mającego wyłożyć
nowe spojrzenie na stosunek między chrześcijaństwem i judaizmem.
Zasadniczo, jak wskazał były papież, współczesna wizja opierać ma się na
dwóch twierdzeniach.
Po pierwsze odrzucona ma zostać „teologia zastępstwa”, która
„głosi, że po odrzuceniu Jezusa Chrystusa Izrael przestał być nosicielem
Bożych obietnic, tak że można go teraz nazwać ludem, który tak długo był wybranym (Modlitwa o poświęcenie rodzaju ludzkiego Najświętszemu Sercu Jezusa)”.
Po drugie, za lepsze określenie, które należy przyjąć, zostać ma uznana formuła „przymierzu, które nigdy nie zostało odwołane”.
Zdaniem byłego Ojca świętego obie te propozycje nie są same w
sobie błędne, ale pozostają niejasne i wymagają krytycznej analizy.
Benedykt XVI zaznaczył, że w gruncie rzeczy pojęcie „teologii
zastępstwa” nie pojawia się w doktrynie przed Soborem Watykańskim II.
Owszem, wizja odcięcia Izraela z powodu jego niewierności obecna jest w
interpretacji m.in. przypowieści o uczcie oraz o spustoszonej winnicy
[Dodajmy, że Paweł w Liście do Rzymian 9-11 wykłada ją dosłownie –
red.]. Mimo to zdaniem Josepha Ratzingera pojęcie „teologii zastępstwa”
nie oddaje precyzyjnie wizji sytuacji Izraela w Kościele przed soborem.
Według Benedykta XVI przed „Nostra aetate” również nie
postrzegano judaizmu na równi z innymi religiami. Jak przypomniał były
papież, jedną z przyczyn tego faktu było nawrócenia judaistów,
posiadających część objawienia Bożego wskazującego na Chrystusa w
pismach Starego Testamentu.
„Izrael bezsprzecznie pozostaje posiadaczem Pisma Świętego. Co
prawda Drugi List do Koryntian mówi, że podczas czytania Pisma serce
Izraela jest zasłonięte zasłoną i że zasłona ta zostanie zdjęta dopiero
poprzez zwrócenie się ku Panu Jezusowi Chrystusowi (2 Kor 3, 15 i
nast.). Jednak faktem pozostaje, że Izrael posiada w swoich rękach Pismo
Święte, które jest objawieniem Bożym. Ojcowie Kościoła, tacy jak na
przykład Augustyn, podkreślali, że Izrael musi istnieć jako nienależący
do wspólnoty Kościoła, aby świadczyć o autentyczności Pisma Świętego”,
zauważał Ojciec święty.
Papież-emeryt podkreślił, że „zastępstwo” należy rozpatrywać względem konkretnych elementów Starego Testamentu.
W odniesieniu do kultu świątynnego, jak wskazał papież, został on zniesiony wraz z Ewangelią.
„Zadajmy konkretne pytanie: czy Eucharystia zastępuje ofiary
kultowe, czy też te pozostają same w sobie konieczne? Myślę, że w tym
miejscu staje się widoczne, iż statyczne postrzeganie prawa i obietnicy,
które stoi za bezkrytycznym sprzeciwem wobec teorii substytucji, musi zostać tutaj przełamane”, tłumaczył Benedykt XVI.
„Dla chrześcijan całkowite oddanie się Jezusa w śmierci na krzyżu
stanowi syntezę obu perspektyw, możliwą i jednocześnie konieczną
jedynie dzięki Bogu: Pan w ciele oddaje się za nas w całości. Jego
ofiara obejmuje ciało, cały rzeczywisty świat fizyczny. Jest ona jednak
włączona w „ja” Jezusa Chrystusa i w ten sposób w pełni wyniesiona do
sfery osobowej. Dla chrześcijan jest zatem jasne, że wszelki
poprzedzający kult znajduje swój sens i spełnienie jedynie w tym, że
jest zbliżaniem się do ofiary Jezusa Chrystusa. W Nim, na którego
nieustannie wskazuje, całość nabiera sensu. W rzeczywistości nie ma więc
żadnej „substytucji”, lecz jest to droga, która ostatecznie staje się
jedną rzeczywistością, a jednak wiąże się z koniecznym zanikiem ofiar ze
zwierząt, których miejsce zajmuje Eucharystia”, dodawał.
W zakresie prawa moralnego, chrześcijaństwo zakłada trwałość
nakazów Dekalogu, a w nakazach Chrystusa widzi ostateczne i doskonałe
wypełnienie prawa. Nie ma tu mowy o formie „substytucji, wyjaśniał były
papież.
Mesjasz- punkt sporu
Nierozwiązywalnym punktem sporu między judaizmem i
chrześcijaństwem pozostaje mesjaństwo Chrystusa, przypomniał Ojciec
święty w swoim eseju. W długim wywodzie Joseph Ratzinger pokazywał, ze
choć stanowisko wyznawców Jezusa z Nazaretu i judaistów co do Mesjasza
pozostaje odrębne, to chrześcijanie muszą pokazywać Żydom, tak
jak Chrystus uczniom w Drodze do Emaus, że to właśnie Syn Człowieczy
jest spełnieniem proroctw Starego Testamentu.
W dłuższej refleksji Ojciec święty wypowiedział się również
przeciwko syjonizmowi. Jak wskazywał, przekonanie, że ustanowienie
ziemskiego państwa Izrael jest spełnieniem obietnicy ziemi danej
potomkom Abrahama co do ciała, jest niedopuszczalne. Stolica święta
jednak, zaznaczył Joseph Ratzinger, uważa, iż Izrael ma prawo do
własnego miejsca na świecie jak każdy inny lud. Dziedzicami obietnicy
ziemi w rozumieniu zbawczym są zaś duchowe dzieci Abrahama,
chrześcijanie.
Dalej papież podkreślił, że w „Nostra aetate” II Soboru Watykańskiego nie ma tezy o dalszym trwaniu Starego
Przymierza. Taka teza według Benedykta XVI, padła po raz pierwszy w
wystąpieniu Jana Pawła II w Moguncji, a następnie umieszczono ją w
katechizmie, a więc w pewnym sensie – zdaniem Ratzingera – należy ona do
katolickiego nauczania. Trzeba jednak ostrożnie wyłożyć, co określenie
to miałoby oznaczać.
Według Benedykta XVI w historii zbawienia nie ma mowy wyłącznie o
Starym i Nowym Przymierzu, ale przed Chrystusem Bóg zawarł liczne
przymierza: jedno na przykład z Abrahamem, bezwarunkowe i wieczne,
drugie zaś z Mojżeszem, zależne od wypełniania prawa.
„Fraza przymierze, które nigdy nie zostanie zerwane,
którą analizujemy, jest poprawna, ponieważ nie doszło do zerwania
przymierza przez Boga. Jednak prawdziwa historia relacji Boga z Izraelem
obejmuje zerwanie przymierza przez ludzkość, którego pierwszy przypadek
opisany jest w Księdze Wyjścia. Długa nieobecność Mojżesza skłoniła lud
do stworzenia własnego widzialnego boga, którego czcili: Lud usiadł, aby jeść i pić, i powstali, aby się bawić (Wj 32,6). Po powrocie Mojżesz zobaczył, jak wzburzony był lud.
(Wj 32,25). W obliczu zerwania przymierza Mojżesz odrzucił tablice z
inskrypcjami samego Boga i roztrzaskał je (Wj 32,19). Chociaż Boże
miłosierdzie przywróciło tablice Izraelowi, zawsze służyły one jako
tablice zastępcze, a także jako znaki ostrzegawcze, przypominające o
zerwanym przymierzu”, pisał Ojciec święty.
Nauka o niewierności Izraela przymierzu obecna jest już m.in. w
komentarzach Ojców Kościoła do Listu Św. Pawła do Rzymian. Św. Jan
Chryzostom w swoich homiliach poświęconych znaczeniu tego tekstu
wskazuje, że właśnie niewierność Izraela prawu, od którego uzależnione
było przymierze synajskie, dowodzi, że również i żydzi mogą umieścić
nadzieję na spełnienie obietnic zbawczych tylko w Chrystusie. Dokonując
ostatecznego osądu wizji trwania starego przymierza, papież sięgnął ku
podobnej myśli:
„Cała podróż Boga ze swoim ludem ostatecznie osiąga swój szczyt i
ostateczną formę w Ostatniej Wieczerzy Jezusa Chrystusa, która
antycypuje i zawiera w sobie krzyż i zmartwychwstanie. Nie musimy tu
zagłębiać się w złożone problemy rozwoju dwóch rodzajów tradycji – Marka
i Mateusza z jednej strony, a Łukasza i Pawła z drugiej. Po pierwsze,
tradycja synajska zostaje włączona. To, co się tam wydarzyło, zostaje tu
ostatecznie spełnione, a tym samym obietnica nowego przymierza z Księgi
Jeremiasza 31 staje się obecna: Przymierze synajskie, ze swej natury,
zawsze było obietnicą, krokiem ku ostateczności. Po wszelkim
zniszczeniu, to miłość Boga, sięgająca aż do śmierci Syna, sama jest
nowym przymierzem”, stwierdził.
„Spróbujmy teraz dokonać ostatecznego osądu formuły
„nierozwiązanego przymierza”. Najpierw musieliśmy podnieść dwa
zastrzeżenia językowe: Słowo rozwiązać nie należy do słownika boskiego działania. W biblijnym opisie historii Boga z ludzkością przymierze
nie występuje w liczbie pojedynczej, lecz rozwija się etapami.
Pomijając te formalne zastrzeżenia, musimy krytycznie stwierdzić, że nie
oddaje ono prawdziwego dramatu historii między Bogiem a ludzkością.
Tak, miłość Boga jest niezniszczalna. Jednak historia przymierza między
Bogiem a ludzkością obejmuje również ludzkie wady, zerwanie przymierza i
jego wewnętrzne konsekwencje: zniszczenie Świątyni, rozproszenie
Izraela, wezwanie do pokuty, które czyni ludzkość zdolną do ponownego
zawarcia przymierza. Boża miłość nie może po prostu zignorować ludzkiego
„nie”. Rani ona samego Boga, a z konieczności także ludzkość”,
zaznaczył papież
„Choć Księgi Proroków, jak również Tora, opisują gniew Boży i
pełną surowość Jego kar, należy pamiętać, że karzące działania Boga
przynoszą Mu również cierpienie. Nie jest to koniec Jego miłości, ale
jej nowy etap. Chciałbym tu zacytować tylko jeden fragment, w którym to
przeplatanie się gniewu i miłości, a tym samym ostateczność miłości,
staje się jasne. Po wszystkich poprzedzających ją groźbach, zbawcza
miłość Boga ukazuje się w całej swojej wielkości w Księdze Ozeasza
11,7–9: Lud mój wytrwał w niewierności; wzywali Baala, lecz on ich
nie wybawił. Jakżeż mogę cię opuścić, Efraimie? Jakże mogę cię opuścić,
Izraelu? Serce moje zwróciło się przeciwko mnie, płonie moje
współczucie. Nie dopuszczę do wybuchu mego gniewu i nie zniszczę już
Efraima. Pomiędzy ludzką winą a groźbą ostatecznego zburzenia przymierza leży cierpienie Boga: Moje serce zwróciło się przeciwko mnie […] Bo jestem Bogiem, nie człowiekiem […], dlatego nie przychodzę w gniewie.
To, co zostało tu powiedziane w głęboki i wzruszający sposób,
urzeczywistnia się w słowach Jezusa podczas Ostatniej Wieczerzy: On
oddaje się śmierci, a w ten sposób, w zmartwychwstaniu, otwiera nowe
przymierze”, kontynuował Benedykt XVI.
„Przemiana Przymierza Synajskiego w nowe przymierze we krwi
Jezusa, to znaczy w Jego miłości zwyciężającej śmierć, nadaje przymierzu
nową i wiecznie ważną formę. Jezus antycypuje zatem dwa wydarzenia
historyczne, które wkrótce potem fundamentalnie zmieniły sytuację
Izraela i konkretną formę Przymierza Synajskiego: zburzenie Świątyni,
które coraz bardziej okazywało się nieodwołalne, oraz rozproszenie
Izraela na całą światową diasporę”, podkreślił papież-emeryt.
„Formuła nierozerwalnego przymierza mogła być pomocna w
początkowej fazie nowego dialogu między Żydami a chrześcijanami, ale na
dłuższą metę nie wystarczy, aby adekwatnie wyrazić ogrom rzeczywistości.
Jeśli uznamy za konieczne zwięzłe formuły, wskazałbym przede wszystkim
na dwa fragmenty Pisma Świętego, które trafnie oddają istotę sprawy.
Odnośnie do Żydów Paweł mówi: Łaska i wezwanie Boże są nieodwołalne (Rz 11,29). Do wszystkich Pismo Święte mówi:
Jeśli wytrwamy w wierze, z Nim też królować będziemy; jeśli się Go
zaprzemy, to i On nas się zaprze. Jeśli my nie dochowamy wierności, On
wiary dochowuje, bo nie może się zaprzeć samego siebie”, zakończył swój esej były papież.
źródło: herder.de/communio
za Pch24
Pan mówi o Izraelu w cz. 1 „Bożego Wychowania” Anny, w ROZMOWIE XXV (12.III.1983r.; http://www.objawienia.pl/anna/anna/bw-03a.html): … Potrzebny był Mi lud, na którym zaszczepić chciałem prawa Moje i rozpocząć w nim naukę, która otworzyłaby im oczy na miłość, przebaczenie i miłosierdzie Moje. (…). Wybrałem ich, aby stali się dla innych ludów przykładem współżycia w miłości, by sobą potwierdzali, że miłość Moja jest tak wielka, iż zbliżam się do człowieka i udzielam się mu, kieruję nim i doradzam. Ale oni nie tego chcieli. Uznali się za „wybranych” przeze Mnie ze względu na swoją wielką wartość, a nie – jak prawdziwie się stało – ze względu na Mnie samego – miłość litościwą dla was i współczującą wam z powodu nędzy waszej, słabości, ślepoty i grzechu. Mieli stać się pierwszą szczepionką szlachetną na dziczce drzewa ludzkiego (por. Rz 11,17-24). Chciałem, by pociągali za sobą inne narody, by chcieli głosić prawdę o Mnie. A oni zamknęli się za murami Mojego Przymierza pogardzając resztą Mych dzieci! … (s. 108/109) czyli sprzeniewierzyli się swojemu wybraniu, powołaniu, zamysłu Bożego względem nich, bowiem rzekli: „Chcemy raczej pójść za swoimi własnymi przekonaniami” (Jr 18,12)
Pan Bóg, bez dwóch zdań jest Panem historii. W Psalmie 67 czytamy o tym, że „5 Ty, Boże ludami rządzisz sprawiedliwie/sądzisz ludy w prawości/ i kierujesz narodami na ziemi.” (por. Jr 18,7-10).
W tejże powyższej ROZMOWIE XXV, Bóg Ojciec to jeszcze mówił: „Syn Mój pragnie ogarnąć miłością swą, przebaczeniem i opieką całą ludzkość. Nikogo nigdy sam nie odrzuca, wszystkich przygarnia, gdyż miłość nie niszczy i nie wyklucza. Kto tak myśli, nie rozumie miłości. Nie ma narodów „lepszych” i „gorszych”, „mniej” i „bardziej” kochanych. Są w oczach Moich jak ludzie – różnią się, bowiem od każdego z nich innej służby pragnę i do takiej dałem im potrzebne narzędzia. Narody rosną jak ludzie i jak ludzie błądzą, poszukują, gubią drogę prostą, a wybierają zdradliwą. Daję im czas potrzebny. Ale i narody, jak ludzie, starzeją się i umierają lub giną gwałtownie, jeśli pełnią zło, gdyż spotykają się wtedy z podobnymi sobie, i tylko Ja mógłbym je ocalić – jeśli Mi zawierzą. Nie tylko ludzie, lecz całe narody – jeżeli chcą tego – odrzucają Mnie, występują przeciw Mnie i nienawidzą Mnie i sługi Moje. Pozostawiam im czas. Jeśli trwają uparcie w błędzie, szerzą nienawiść i niszczą inne ludy, upominam je, oświecam przez klęski i nieszczęścia, ale uparte i zakamieniałe pozostawiam im samym. Nienawiść i zbrodnia niszczą się same.” (s. 109/110). I w tym znaczeniu są stracone dla Pana Boga, o czym też możemy przeczytać w Księdze Mądrości: „12 Któż Ci bowiem powie: «Cóżeś to uczynił?» Albo kto się oprze Twemu wyrokowi? Któż Ciebie pozwie za wytracenie narodów, któreś Ty uczynił?” (Mdr 12,12; por. np. 2Krl 21,9 czy Sof 3,6).
W rozmowie XXVI (1.V.1983r.; http://www.objawienia.pl/anna/anna/bw-03a.html) w kontekście grozy zagłady, która zawiśnie nad światem (następstwem użycia w bliskiej wojnie broni jądrowej) Pan Bóg mówi: … dokoła was ginąć będą i rozpadać się kraje o wiele od was bogatsze i potężniejsze… Te kraje, które wierzyły Mi i uznawały Mnie swym Panem, zwrócą się ku Mnie i skupią swoją ufność i wierność wokół mojego Krzyża. Inne, które praktycznie odrzuciły Mnie, bo od dawna byłem dla nich tylko symbolem i wspomnieniem, pozostaną w swojej agonii same i nie znajdą oparcia. Tam zapanuje chaos, panika i zbiorowe szaleństwo: jedni przez drugich i przeciw drugim będą dążyć do zapewnienia sobie bezpieczeństwa. Tak stanie się w krajach, którym zazdrościcie Mojej opieki (USA i kraje Europy Zachodniej). Zobaczysz też, jak bogactwo i poczucie siły zniszczyły odporność społeczeństw, a podkopując (korygując co teraz ma miejsce w Europie, w świecie – dop. mój) – z dawna i planowo – Moje prawa [powinny być/są one skałą, na którym powinien być utwierdzony dom/kraj/naród (Mt 7,25) – dop. mój], rządy zgotowały zgubę własnym ludom. (por. Syr 10,2-3a; s. 141).
Zatem czy to są dziwne słowa, jak napisałaś Kasiu? A nadto, nadto, mógłbym przytoczyć np. stosowne fragmenty wypowiedzi Boga Ojca w dziele „Dialog o Bożej Opatrzności czyli Księga Boskiej Nauki” św. Katarzyny ze Sieny czy też Ojców Kościoła, ale na tym już poprzestanę. Pozdrawiam serdecznie i Dobranoc + 2Tm 3,16