Krystian Kratiuk
Aborcja to triumf szatana i finał rewolucji
fot. PCh24.pl
Plinio Corrêa
de Oliveira błyskotliwie opisał wielowiekowy marsz rewolucji, której
ostatecznym celem jest upadek chrześcijaństwa i triumf Szatana. Obecnie
znajdujemy się na ostatnim etapie tej rewolucji, w którym hordy
wyrodnych matek, świadomie bądź nie, oddają Księciu Ciemności ofiarę ze
swych nienarodzonych dzieci.
Plaga aborcji nie jest pierwszym triumfem
Lucyfera w dziejach ludzkości. To tylko kolejny etap
antychrześcijańskiej rewolucji, którą słudzy Złego co rusz wywołują z
pomocą ludzi mniej lub bardziej świadomie ufających Szatanowi, mocniej
niźli Bogu. Pierwszym tego typu przewrotem była przeprowadzona przed
pięciuset laty rewolucja Marcina Lutra, która miała pozbawić nas podstaw
Wiary. Następnie zamordowano Tradycję uosabianą przez katolickiego
monarchę, którego krew francuscy rewolucjoniści zmieszali z krwią
niezliczonej rzeszy wiernych mu poddanych. A jeszcze bardziej krwawy
sprzeciw wobec Bożych praw podnieśli bolszewicy, chcąc pozbawić świat
Własności.
Każda z tych rewolucji jednocześnie udała
się i nie udała. Bo choć komunizm rzekomo nie panuje dziś w większości
państw świata, to jednak ich elity intelektualne i polityczne wciąż
myślą Marksem, Robespierrem i Lutrem. Zapoczątkowany przez tę trójkę
rewolucyjny proces trwa – po odebraniu społeczności Wiary, Tradycji i
Własności oraz innych podstaw cywilizacji, przeciętny człowiek pozostaje
jeszcze posiadaczem własnej rodziny. A na to również nie może być zgody
rewolucjonistów. Rodzinę też należy zniszczyć!
Dlatego właśnie na naszych oczach
rozgrywają oni kolejną odsłonę rewolucji. Nowy cel – unicestwienie
rodziny. Zasadniczą część tego planu stanowi promocja „wolnego seksu”,
związków homoseksualnych, transseksualizmu, antykoncepcji, aborcji i
wszystkiego, co może się przysłużyć antynatalizmowi. Bo rodzina to
przede wszystkim miejsce, w którym przychodzą na świat dzieci. Dlatego
to właśnie rodzenia dzieci najbardziej dziś nienawidzą kontynuatorzy
dzieła rozpoczętego przez Księcia Ciemności – pierwszego rewolucjonistę.
Szatański Endlösung
Szatan – pierwszy wróg Boga – pragnie
dokładnej odwrotności świata stworzonego przez Niego. Bóg jest dobrem –
Szatan złem. Bóg jest stwórcą – Szatan dekonstruktorem. Bóg jako dawca
życia nakazał człowiekowi rozmnażać się – Szatan pragnie, byśmy się
wzajemnie zabijali. Bóg uczynił kobietę centralnym punktem swego
zbawczego planu, gdyż dzięki niej na świat przyszedł Jego Syn – Szatan
pragnie zniszczyć kobiecość i wszystko, co się z nią wiąże, przede
wszystkim dawanie życia.
Oprócz Bożego planu istnieje przecież
także inny, konkurencyjny plan – diabelski. Władca tego świata również
działa etapami, które ujawnia nam stopniowo.
Kiedy po raz pierwszy zaczęto na szeroką
skalę zachęcać do zabijania nienarodzonych, eufemistycznie nazywano to
„usuwaniem ciąży”. Kłamliwie utrzymywano, że płód jest tylko „zlepem
komórek”, nawet na późnym etapie ciąży. Następnie zaczęto zmieniać
znaczenie samego słowa „płód”: przestał on już być człowiekiem w
pierwszej fazie rozwoju, a zaczął być bezosobowym tworem – z pewnością
nie człowiekiem, co najwyżej jakąś formą humanoida. Jednak w drugiej
połowie XX wieku Bóg ofiarował nam nowe narzędzie walki i niezbity
argument na rzecz życia – ultrasonografię. Dziś, oglądając zdjęcia USG,
nikt o zdrowych zmysłach nie jest w stanie zaprzeczyć, że matka nosi w
sobie nowego człowieka.
Na to wściekle nienawidzący Bożego
porządku rewolucjoniści zareagowali – nie dając za wygraną, postanowili
zacząć uzasadniać oczywiste morderstwo – wymyślaniem coraz to nowych
sztuczek, coraz bardziej karkołomnych konstrukcji myślowych w rodzaju:
„praw kobiet”, „wolności wyboru”, „świadomego rodzicielstwa”. Wymyślono
takich haseł‑kluczy całe setki. Na promocję aborcji wydano miliardy
dolarów, a do walki z życiem zaprzęgnięto największe na świecie
organizacje, z rządem Stanów Zjednoczonych na czele. A wszystko po to,
by matki decydowały się zabijać swoje dzieci – w imię własnej wygody, ku
chwale Rewolucji i ku czci Szatana.
Nader słusznie więc działacz
antyaborcyjny Piotr Zajkowski, na łamach portalu PCh24.pl, nazwał
aborcję mszą Szatana. Zauważył, że jeśli podczas Eucharystii – która
jest przecież źródłem życia wiecznego – składamy ofiarę Bogu
Prawdziwemu, to zabijając życie (zwłaszcza nienarodzone), składamy
ofiarę diabłu. Trudno się z tymi słowami nie zgodzić.
Śmierć jest kobietą…?
Plinio Corrêa de Oliveira przewidywał, że
u końca ostatecznej rewolucji zostaniemy ogołoceni w takim stopniu, że
nie pozostanie nam do odebrania już nic innego oprócz życia –
największego daru Boga. Wśród katolickich konserwatystów panuje
przekonanie, że zbliżające się rządy Antychrysta skutkować będą rzezią
sprawiedliwych dokonaną przez szatańskie szwadrony śmierci.
Do tej pory – pomni historycznych
doświadczeń – instynktownie wyobrażaliśmy sobie te szwadrony jako wojska
złożone z mężczyzn wyposażonych w broń masowego rażenia. Obserwując
jednak rozwój światowego ruchu feministycznego oraz obrzydliwe, wulgarne
i coraz bardziej agresywne reakcje „środowisk kobiecych” na próbę
zakazania aborcji w Polsce, trzeba dopuścić inną wizję – diabelskie
szwadrony śmierci mogą się składać wyłącznie ze wściekłych kobiet masowo
mordujących własne dzieci i zachęcających do tego samego wszystkich
pozostałych.
Kobiety, które wedle Bożego planu miały
być szafarkami życia oraz pełnymi ciepła i serdeczności jego
obrończyniami, dziś z bronią w ręku (cóż z tego, że prymitywną, skoro
skuteczną), zionąc ogniem nienawiści, podczas coraz liczniejszych
sabatów zagrzewają się do zadania mu morderczego ciosu w samym zarodku.
To jest właśnie ostateczna odwrotność Bożego planu.
Krystian Kratiuk
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz