Nasz świat odszedł od Boga tak daleko,
począwszy od rewolucji francuskiej poprzez rozprzestrzenianie się
ateizmu i materializmu, że Chrystus posyła nam swoją Matkę po to, abyśmy
do Niego powrócili. To jest moim zdaniem powód, dla którego te
objawienia są częstsze i obejmujące swoim przesłaniem cały świat – mówi
o. prof. Grzegorz Bartosik w wywiadzie dla „Teologii Politycznej Co Tydzień” pt. „Fatima”
Proszę Ojca Profesora, patrząc
na historię mistyki chrześcijańskiej, teofanie związane z Maryją
przybrały na liczbie i znaczeniu stosunkowo późno – dopiero w XIX i XXw.
Jak można to wytłumaczyć? (Bartłomiej Adach, Teologia Polityczna)
O. Prof. Grzegorz Bartosik: Rzeczywiście, objawienia znane najbardziej powszechnie to XIX i XXw. Natomiast, gdy patrzymy na całą historię chrześcijaństwa, mamy do czynienia z dosyć dużą liczbą objawień. Nie wszystkie były tak kanonicznie badane i zatwierdzane jak dzisiaj, chociażby objawienia w Licheniu, czy objawienie Maryi św. Maksymilianowi Kolbe w Pabianicach. Nie przeprowadzano dokładnego badania tych objawień. Trudno jest więc jednoznacznie powiedzieć, czy akurat teraz jest tych objawień więcej. Niewątpliwie, objawienia, które wystąpiły w ostatnim czasie, są bardzo znane i bardzo ważne. Są one adresowane do całej ludzkości. Na przykład, objawienia w Lourdes – Maryja objawia się we Francji. Profesorowie z Sorbony badają cudowne uzdrowienia i dzięki temu wiadomość ta dociera to do całego świata. Jeżeli bowiem światowej sławy autorytety lekarskie nie są w stanie w naturalny sposób wytłumaczyć tych cudów i sami się nawracają, to ta wiadomość dociera do wielu ludzi. To samo dzieje się w przypadku Fatimy. Teraz zadajmy sobie pytanie, dlaczego te objawienia występują częściej? Dlaczego tak się dzieje? Niestety począwszy od rewolucji francuskiej poprzez rozprzestrzenianie się ateizmu i materializmu, nasz świat odszedł od Boga tak daleko, że Chrystus posyła nam swoją Matkę po to, abyśmy do Niego powrócili. To jest moim zdaniem powód, dla którego te objawienia są częstsze i obejmujące swoim przesłaniem cały świat.
O. Prof. Grzegorz Bartosik: Rzeczywiście, objawienia znane najbardziej powszechnie to XIX i XXw. Natomiast, gdy patrzymy na całą historię chrześcijaństwa, mamy do czynienia z dosyć dużą liczbą objawień. Nie wszystkie były tak kanonicznie badane i zatwierdzane jak dzisiaj, chociażby objawienia w Licheniu, czy objawienie Maryi św. Maksymilianowi Kolbe w Pabianicach. Nie przeprowadzano dokładnego badania tych objawień. Trudno jest więc jednoznacznie powiedzieć, czy akurat teraz jest tych objawień więcej. Niewątpliwie, objawienia, które wystąpiły w ostatnim czasie, są bardzo znane i bardzo ważne. Są one adresowane do całej ludzkości. Na przykład, objawienia w Lourdes – Maryja objawia się we Francji. Profesorowie z Sorbony badają cudowne uzdrowienia i dzięki temu wiadomość ta dociera to do całego świata. Jeżeli bowiem światowej sławy autorytety lekarskie nie są w stanie w naturalny sposób wytłumaczyć tych cudów i sami się nawracają, to ta wiadomość dociera do wielu ludzi. To samo dzieje się w przypadku Fatimy. Teraz zadajmy sobie pytanie, dlaczego te objawienia występują częściej? Dlaczego tak się dzieje? Niestety począwszy od rewolucji francuskiej poprzez rozprzestrzenianie się ateizmu i materializmu, nasz świat odszedł od Boga tak daleko, że Chrystus posyła nam swoją Matkę po to, abyśmy do Niego powrócili. To jest moim zdaniem powód, dla którego te objawienia są częstsze i obejmujące swoim przesłaniem cały świat.
Czy mógłby Ojciec Profesor wytłumaczyć, na czym polega różnica między „Mistyką Maryi” a mistyką maryjną?
Samo pojęcie „Mistyka Maryi” wskazuje, że chodzi
tutaj o sposób przeżywania Boga przez samą Maryję, to, jak ona sama
doświadczała Pana Boga. Oczywiście pierwsze spotkanie miało miejsce w
chwili Zwiastowania, kiedy spotyka się z aniołem, Posłańcem Bożym. Potem
Ona pielgrzymuje w wierze. Widzimy, że dzieje się to na przestrzeni
lat. Kiedy dwunastoletni Chrystus zagubił się w świątyni, wraz ze św.
Józefem nie rozumieli tego – jak zaznacza św. Łukasz. Natomiast, w
Kanie Galilejskiej, po okresie życia ukrytego, wiara Maryi jest już
dojrzała. Mówi uczniom: „Zróbcie, cokolwiek Wam powie.” Wie, że Jezus
może zaradzić ludzkim potrzebom, dokonać cuda. Ona sama pielgrzymowała
wierze. Myślę, że pojęcie „Mistyka Maryi” jest po prostu opisem jej
duchowej wędrówki do Pana Boga, od momentu Zwiastowania, aż po obecność
pod krzyżem i Zmartwychwstanie Chrystusa. Natomiast, jeśli chodzi o
pojęcie „mistyka maryjna”, to myślę, że należy przez to rozumieć
osobiste doświadczenie czcicieli Matki Bożej, którym Ona się objawia i
przekazuje orędzie. Są to nie tylko osoby z miejsc objawień, jak Fatima
czy Lourdes, ale też osoby widzące w sposób mistyczny jakieś wydarzenia z
życia Maryi, jak np. bł .Katarzyna Emmerich. Pojęcie to zatem oznacza
doświadczanie kontaktu z Matką Bożą czy wydarzeń z jej życia przez
konkretnych ludzi.
Objawienia maryjne w Fatimie są znakiem czasu,
danym naszej epoce. Maryja nie objawia się przypadkowo – dzieje się to w
określonym miejscu i czasie, z określonym orędziem. Bardzo jasno jednak
rozróżniamy „objawienie publiczne” od „objawień prywatnych”.
”Objawienie publiczne” jest zapisane w Piśmie Świętym, przykazane w
pełni przez Chrystusa. Nikt lepiej i pełniej nie objawi nam tajemnicy
Pana Boga niż Chrystus. Wiemy natomiast, że są objawienia maryjne, w
których Jezus posyła swoją Matkę wraz ze wskazaniami dla ludzi danej
epoki. Sam Chrystus też się objawia, chociażby w XVII wieku św.
Małgorzacie Marii Alacoque, która miała wizję Serca Bożego. Pan Jezus
objawił siostrze Faustynie - kult Miłosierdzia Bożego, podany jako
ostateczne przygotowanie i ratunek dla świata, poprzedzający powtórne
Jego przyjście. Tak samo, objawienia Matki Bożej są takim znakiem czasu.
Chrystus w Ewangelii mówi, że ludzie umieją rozpoznawać pogodę, a nie umieją rozpoznawać znaków czasu. Objawienia
fatimskie są właśnie znakiem czasu. Jesteśmy zobowiązani do ich
przyjęcia. Jest to wołanie Matki Bożej, naszej Matki po to, abyśmy nie
zostali potępieni, byśmy powrócili do Boga i przestali Go obrażać.
Zauważmy, że objawienie te zawiera istotę chrześcijaństwa – wzywa do
miłości Boga oraz do miłości do bliźniego. Jest to wezwanie do powrotu
do dekalogu. Jest to wezwanie do powrotu do Pana Boga, a także wezwanie
do modlitw za grzeszników, abyśmy zarówno my, jak i nasi bliźni nie
zmarnowali życia, nie zostali potępieni, ale mogli osiągnąć życie
wieczne.
Jak można wytłumaczyć wyjątkowość kultu
maryjnego w Polsce, biorąc pod uwagę liczbę sanktuariów maryjnych oraz
fakt, że Maryja została uznana Królową Polski?
Jeżeli chodzi o Polskę, to rzeczywiście chlubimy
się tym, że nasz kraj jest krajem maryjnym. Natomiast, w tym aspekcie
zawsze przywołuję wydarzenie, które miało miejsce gdy zacząłem
studiować na Wydziale Teologicznym Marianum w Rzymie. Zanim zacząłem
mówić o polskim kulcie maryjnym, usłyszałem od moich koleżanek i
kolegów, że najbardziej maryjnym krajem na świecie jest Meksyk,
Chorwacja czy Filipiny. Takich narodów maryjnych jak Polacy jest więc
wiele. Musimy więc patrzeć na siebie z pewną pokorą. Najwięcej
sanktuariów i świąt maryjnych było w starożytnej Etiopii, Abisynii. Skąd
się bierze ten wyjątkowy kult maryjny w Polsce? Myślę, że cała historia
Polski o tym mówi, poczynając od pierwszych kościołów, które były
wznoszone ku czci Matki Bożej Wniebowziętej, przez nasz de facto pierwszy
hymn narodowy, „Bogurodzicę”. Szczególnie widoczny jest związek kultu
maryjnego z obroną naszej tożsamości narodowej. Zauważmy, że przez wiele
wieków byliśmy politycznie osaczeni przez państwa niekatolickie. Na
północ i na zachód od siebie mieliśmy protestantów, na Wschodzie
prawosławną Rosję, na południowym Wschodzie przez wieki muzułmańską
Turcję. Z historycznego punktu widzenia, obrona naszej tożsamości
narodowej wiązała się z obroną wiary i na odwrót. Wiemy, że zaborcy,
wprowadzając rusyfikację czy germanizację, prowadzili także walkę z
Kościołem. To doświadczenie historyczne sprawiło, że kult Matki Bożej
jest właśnie tak silny. Warto przypomnieć, że to nie my sami wybraliśmy
sobie Maryję na Królową, ale Ona sama objawiając się włoskiemu jezuicie,
słudze bożemu o. Juliszowi Mancinelliemu w XVII w. w Neapolu, wyraziła
pragnienie, aby nazywał ją „Królową Polski”. Ojciec Mancinelli był
mistrzem nowicjatu św. Stanisława Kostki. Po objawieniu Matki Bożej
przybył on z pielgrzymką do naszego kraju, na dwór Zygmunta III Wazy. Na
pamiątkę tego wydarzenia na Kościele Mariackim w Krakowie została
umieszczona korona dla Maryi, jako dla naszej Królowej. Król Jan
Kazimierz w czasie potopu szwedzkiego uroczyście ogłosił Maryję Królową
Polski i później, w okresie zagrożenia, wielokrotnie tej opieki
doświadczaliśmy, czego przykładem jest Odsiecz Wiedeńska, w kontekście
obrony przed islamem, czy też Cud nad Wisłą w roku 1920. Widzimy więc,
że gdy oddawaliśmy się pod Jej wstawiennictwo, Ona przychodziła nam z
pomocą.
Co do liczby sanktuariów maryjnych, to w innych
krajach katolickich również stanowią one większość. Ksiądz Prymas Stefan
Wyszyński nazwał kiedyś polskie sanktuaria takimi stanicami
kryzysowymi, które bronią naszej ojczyzny i są umocnieniem wiary. Wiemy,
że sanktuaria odgrywają szczególną rolę i jednoczą naród.
Pielgrzymujemy tam, zanosimy nasze prośby i otrzymujemy łaski. Stąd,
sanktuaria mają znaczenie nie tylko dla naszego życia indywidualnego,
ale także pełnią rolę wspólnototwórczą w stosunku do całego narodu. Tę
misję pełni przede wszystkim Jasna Góra.
Czy objawieniom maryjnym można w uprawniony sposób przypisywać kontekst polityczny?
Mówiąc o objawieniach maryjnych, należy pamiętać,
że są one orędziem Pana Boga do ludzkości. Matka Boża jako posłanka
przybywa z nieba i spełnia taką rolę, jak w Starym Testamencie spełniali
prorocy. Wiemy, że w Starym Testamencie Bóg posyłał proroków, żeby
przypominali Izraelitom o wierności przymierzu. Zapowiadali oni kary,
jeżeli Naród Wybrany się nie nawróci, a błogosławienie w przypadku, gdy
dojdzie do nawrócenia. Można powiedzieć, że współczesne objawienia
maryjne, zwłaszcza objawienia fatimskie, mają ten sam charakter prorocki
– są wezwaniem do nawrócenia ludzkości, zwiastują też konsekwencje
naszych czynów. Jeżeli ludzkość się nawróci – nastanie pokój. W
przeciwnym przypadku, będzie kara. Wiemy, że taką karą było chociażby
rozprzestrzenianie się błędów Rosji, ekspansja komunizmu; a także II
wojna światowa. Myślę, że dopiero w takim kontekście możemy spojrzeć na
to, na ile objawienia (konkretnie objawienia fatimskie), znajdują swoją
realizację także w wydarzeniach historycznych i politycznych. Jeżeli
spojrzymy na przykład na przebieg II wojny światowej, to wiemy, że
papież Pius XII oddał świat Niepokalanemu Sercu Maryi pod koniec 1942
roku. I wówczas, prawie natychmiast nastąpiły zmiany w przebiegu tej
wojny. Przy czym, główne klęski Niemcy hitlerowskie i ich sojusznicy
ponosili w święta maryjne, poczynając od kapitulacji pod Stalingradem 2
lutego 1943r, a kończąc na kapitulacji Japonii 15 sierpnia 1945r. W tym
kontekście, można powiedzieć, że orędzie, które przekazuje nam Pan Bóg
przez Maryję, przekłada się również na życie polityczne świata.
Podobnie, upadek komunizmu miał miejsce po tym, jak Jan Paweł drugi
dokonał aktu poświęcenia świata Niepokalanemu Sercu Maryi w roku 1984.
Można powiedzieć, że polityka jest tutaj konsekwencją sfery religijnej.
Należy jednak pamiętać, że obok kontekstu politycznego, chodzi przede
wszystkim o powrót ludzkości do Boga. Jeżeli system polityczny,
ideologia walczy z Bogiem i oddala od niego, tak jak w przypadku
komunizmu, to jego upadek – jako konsekwencja aktu zawierzenia
Niepokalanemu Sercu Maryi, przynosi też skutki polityczne.
Czy między epifanicznością historii
Izraela i objawieniami maryjnymi w chrześcijaństwie można dostrzec
naturalną eschatologiczną kontynuację?
Myślę, że tak. W historii Starego Testamentu Bóg
objawiał się sam, tak jak na Synaju, bądź posyłał swoich proroków, czy
też aniołów, których zadaniem było przypominanie powołania Narodu
Wybranego do wierności przymierzu, zachowania przykazań. W objawieniach
maryjnych, kiedy Matka Boża pojawia się w Lourdes czy w Fatimie, głównym
przesłaniem jest zawsze powrót do Pana Boga i wierności Jego
przykazaniom. Chodzi więc o właściwe przygotowanie się na ten
eschatologiczny moment w życiu każdego człowieka, jakim jest śmierć,
abyśmy w każdej chwili mogli odejść do Pana Boga w stanie łaski
uświęcającej. Obietnica Matki Bożej, zwłaszcza ta dotycząca
praktykowania nabożeństw „Pierwszych sobót miesiąca”, dotyczy Jej
przyjścia z pomocą w chwili naszej śmierci. Przesłanie Maryi mówi więc o
potrzebie naszej gotowości na ten moment, a także o Jej wstawiennictwie
za nas grzeszników. Matka Boża objawia się więc w trosce o zbawienie
wszystkich ludzi.
Rozmawiał Bartłomiej Adach
Rozmawiał Bartłomiej Adach
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz