Wspomnienie obowiązkowe św. Faustyny Kowalskiej, dziewicy Garść informacji:
Siostra
Faustyna (Helena Kowalska) urodziła się 25 sierpnia 1905 roku w
Głogowcu k. Łodzi w wielodzietnej rodzinie chłopskiej. Po kilku latach
służby u zamożnych rodzin wstąpiła do Zgromadzenia Sióstr Matki Bożej
Miłosierdzia. W klasztorze gorliwie spełniała obowiązki kucharki,
ogrodniczki i furtianki. Prowadziła niezwykle bogate życie duchowe,
które obfitowało w różne dary mistyczne. Jej misja polegała na
przypomnieniu światu prawdy o miłości miłosiernej Boga, przekazaniu
nowych form kultu Miłosierdzia Bożego i zainspirowaniu odnowy religijnej
w duchu tego nabożeństwa. Zmarła 5 października 1938 roku w Krakowie.
Jej dzienniczek duszy zaliczany jest do wybitnych dzieł literatury
mistycznej. Papież Jan Paweł II w 1993 roku dokonał w Rzymie jej
beatyfikacji, a w roku 2000 ogłosił ją świętą. .:ILG:. - 5 października 2023
"Natychmiast
przybiegli lekarze, którzy nie mogli wprost uwierzyć w to, co się
stało. Dla wszystkich, którzy wiedzieli o moim tragicznym wypadku i
towarzyszyli mi poprzez modlitwę, był to cud" - przeczytaj świadectwo
cudu, który dokonał się za wstawiennictwem świętej siostry Faustyny i
dzięki Bożemu Miłosierdziu.... ,,...jechaliśmy samochodem. Gdy
zjeżdżaliśmy na parking, najechał na nas duży samochód. Miałam bardzo
ciężkie obrażenia głowy. Helikopterem przewieziono mnie na intensywną
terapię i stwierdzono, że mój stan jest krytyczny. Nie rozpoczęto nawet
operacji, tylko poinformowano o wszystkim moją mamę. Pierwszą bardzo
długą operację przeprowadzono dopiero po jej przylocie do USA. Usunięto
mi część mózgu odpowiadającą za mowę oraz połowę czaszki. Znajdowałam
się w całkowitej śpiączce, a moje życie podtrzymywał respirator. Mama
przed przylotem do USA bardzo długo modliła się przed cudownym obrazem
Pana Jezusa Miłosiernego w Łagiewnikach i przy relikwiach św. Siostry
Faustyny. Moja babcia, która ma już 90 lat, cały czas modliła się na
różańcu i odmawiała Koronkę do Miłosierdzia Bożego,
którą Pan Jezus podyktował Siostrze Faustynie. Modlili się też za mnie
moi przyjaciele w Krakowie i Częstochowie, a także koleżanki i koledzy w
Stanach Zjednoczonych. W śpiączce byłam cztery tygodnie. Lekarze nie
dawali żadnej nadziei na to, że się wybudzę. Mimo takiej diagnozy moja
mama i przyjaciele nie ustawali w modlitwie. Mama nad moją głową
umieściła obraz Jezusa Miłosiernego i św. Siostry Faustyny, którą
błagała o wstawiennictwo, by Bóg mnie ocalił.
Po miesiącu leżenia
w śpiączce któregoś dnia wieczorem, gdy jak zwykle na modlitwie czuwała
przy mnie mama i oddawała mnie w dłonie Jezusa wszechmogącego, nagle
się obudziłam. Pielęgniarka amerykańska, która się mną opiekowała, była
zszokowana, ale jednocześnie szczęśliwa. Natychmiast przybiegli lekarze,
którzy nie mogli wprost uwierzyć w to, co się stało. Dla wszystkich,
którzy wiedzieli o moim tragicznym wypadku i towarzyszyli mi poprzez
modlitwę, był to znak cudownego przebudzenia. Otrzymałam od Pana Boga
nie tylko dar samoistnego wybudzenia ze śpiączki, ale także dar mowy, i
to w dwóch językach! Mogłam powiedzieć: "Jezu, dziękuję Ci z całego
serca!". Mogłam też już w szpitalu być tłumaczem dla mojej mamy. Potem
przeszłam jeszcze siedem kolejnych operacji, w czasie których
zrekonstruowano moją czaszkę i wszczepiono mi plastikowy implant w
miejsce brakujących kości. Po każdej z nich mogłam swobodnie mówić,
czytać i pisać. Doświadczyłam wielkiej miłości Boga, czuję się przez
Niego bardzo kochana. Zresztą nie tylko ja jestem kochana.
Bóg
czuwa i przebywa w każdym z nas. Jeśli przeprosimy Go za nasze grzechy,
On da nam dużo łaski i swojej mocy. Daje nam nieporównanie więcej, niż
nam się wydaje. "Być bez Jezusa to nie być" - napisałam w swoim
wierszu.,,
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz