czwartek, 5 października 2023

"Jezu, dziękuję Ci z całego serca!".

 

"Jezu, dziękuję Ci z całego serca!".

Wspomnienie obowiązkowe św. Faustyny Kowalskiej, dziewicy
Garść informacji:


Siostra Faustyna (Helena Kowalska) urodziła się 25 sierpnia 1905 roku w Głogowcu k. Łodzi w wielodzietnej rodzinie chłopskiej. Po kilku latach służby u zamożnych rodzin wstąpiła do Zgromadzenia Sióstr Matki Bożej Miłosierdzia. W klasztorze gorliwie spełniała obowiązki kucharki, ogrodniczki i furtianki. Prowadziła niezwykle bogate życie duchowe, które obfitowało w różne dary mistyczne. Jej misja polegała na przypomnieniu światu prawdy o miłości miłosiernej Boga, przekazaniu nowych form kultu Miłosierdzia Bożego i zainspirowaniu odnowy religijnej w duchu tego nabożeństwa. Zmarła 5 października 1938 roku w Krakowie. Jej dzienniczek duszy zaliczany jest do wybitnych dzieł literatury mistycznej. Papież Jan Paweł II w 1993 roku dokonał w Rzymie jej beatyfikacji, a w roku 2000 ogłosił ją świętą.
.:ILG:. - 5 października 2023
"Natychmiast przybiegli lekarze, którzy nie mogli wprost uwierzyć w to, co się stało. Dla wszystkich, którzy wiedzieli o moim tragicznym wypadku i towarzyszyli mi poprzez modlitwę, był to cud" - przeczytaj świadectwo cudu, który dokonał się za wstawiennictwem świętej siostry Faustyny i dzięki Bożemu Miłosierdziu....
,,...
jechaliśmy samochodem. Gdy zjeżdżaliśmy na parking, najechał na nas duży samochód. Miałam bardzo ciężkie obrażenia głowy. Helikopterem przewieziono mnie na intensywną terapię i stwierdzono, że mój stan jest krytyczny. Nie rozpoczęto nawet operacji, tylko poinformowano o wszystkim moją mamę. Pierwszą bardzo długą operację przeprowadzono dopiero po jej przylocie do USA. Usunięto mi część mózgu odpowiadającą za mowę oraz połowę czaszki. Znajdowałam się w całkowitej śpiączce, a moje życie podtrzymywał respirator. Mama przed przylotem do USA bardzo długo modliła się przed cudownym obrazem Pana Jezusa Miłosiernego w Łagiewnikach i przy relikwiach św. Siostry Faustyny. Moja babcia, która ma już 90 lat, cały czas modliła się na różańcu i odmawiała Koronkę do Miłosierdzia Bożego, którą Pan Jezus podyktował Siostrze Faustynie. Modlili się też za mnie moi przyjaciele w Krakowie i Częstochowie, a także koleżanki i koledzy w Stanach Zjednoczonych. W śpiączce byłam cztery tygodnie. Lekarze nie dawali żadnej nadziei na to, że się wybudzę. Mimo takiej diagnozy moja mama i przyjaciele nie ustawali w modlitwie. Mama nad moją głową umieściła obraz Jezusa Miłosiernego i św. Siostry Faustyny, którą błagała o wstawiennictwo, by Bóg mnie ocalił.

Po miesiącu leżenia w śpiączce któregoś dnia wieczorem, gdy jak zwykle na modlitwie czuwała przy mnie mama i oddawała mnie w dłonie Jezusa wszechmogącego, nagle się obudziłam. Pielęgniarka amerykańska, która się mną opiekowała, była zszokowana, ale jednocześnie szczęśliwa. Natychmiast przybiegli lekarze, którzy nie mogli wprost uwierzyć w to, co się stało. Dla wszystkich, którzy wiedzieli o moim tragicznym wypadku i towarzyszyli mi poprzez modlitwę, był to znak cudownego przebudzenia. Otrzymałam od Pana Boga nie tylko dar samoistnego wybudzenia ze śpiączki, ale także dar mowy, i to w dwóch językach! Mogłam powiedzieć: "Jezu, dziękuję Ci z całego serca!". Mogłam też już w szpitalu być tłumaczem dla mojej mamy. Potem przeszłam jeszcze siedem kolejnych operacji, w czasie których zrekonstruowano moją czaszkę i wszczepiono mi plastikowy implant w miejsce brakujących kości. Po każdej z nich mogłam swobodnie mówić, czytać i pisać. Doświadczyłam wielkiej miłości Boga, czuję się przez Niego bardzo kochana. Zresztą nie tylko ja jestem kochana.

Bóg czuwa i przebywa w każdym z nas. Jeśli przeprosimy Go za nasze grzechy, On da nam dużo łaski i swojej mocy. Daje nam nieporównanie więcej, niż nam się wydaje. "Być bez Jezusa to nie być" - napisałam w swoim wierszu.,,

Lekarze nie dawali mi szans. Uratowało mnie Boże Miłosierdzie i św. siostra Faustyna

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz