„Idzie godzina wielka, groźna, sądu i kary. Póki macie czas posłuchajcie i porzućcie grzechy wasze, które na karę zasługują. Biada ziemi, gdy owocu pokuty zabraknie, a usta modlących się zamilkną.
„Idzie godzina wielka, groźna, sądu i kary. Póki macie czas
posłuchajcie i porzućcie grzechy wasze, które na karę zasługują. Biada
ziemi, gdy owocu pokuty zabraknie, a usta modlących się zamilkną. Nie
otworzą się tym razem upusty niebieskie, jak za dni Noego, i nie popłyną
wody, by zalać ziemię skalaną grzechami. Ale otworzy się ziemia,
zapłonie od wulkanów, które już zagasły, i będzie drżało jej łono, aż
walić się będą lądy, gdzie szumi zboże i stoją łany.
Proroczy list Benedykta XVI Cz.2: złe prowadzenie się ze strony duchownych ostatecznie niszczy wiarę.
Jeden
z biskupów, który wcześniej był rektorem seminarium, zorganizował pokaz
filmów pornograficznych dla kleryków, rzekomo z zamiarem uodpornienia
ich w ten sposób na zachowania przeciwne wierze. Byli – nie tylko w
Stanach Zjednoczonych Ameryki – pojedynczy biskupi, którzy odrzucali
tradycję katolicką jako całość i dążyli do zapoczątkowania nowej,
nowoczesnej katolickości w swoich diecezjach.
„Idzie
godzina wielka, groźna, sądu i kary. Póki macie czas posłuchajcie i
porzućcie grzechy wasze, które na karę zasługują. Biada ziemi, gdy owocu
pokuty zabraknie, a usta modlących się zamilkną. Nie otworzą się tym
razem upusty niebieskie, jak za dni Noego, i nie popłyną wody, by zalać
ziemię skalaną grzechami. Ale otworzy się ziemia, zapłonie od wulkanów,
które już zagasły, i będzie drżało jej łono, aż walić się będą lądy,
gdzie szumi zboże i stoją łany.
Pioruny
będą padały z chmur jak deszcz, aż poruszona zostanie materia
nienawiści ludzkiej. Zbliża się nowy potop, nie potop tym razem wody,
lecz ognia i błyskawic. Biada wam synowie, którzy czynicie nieprawość.
Biada wam narody, które się zaparły Boga i podeptały Krzyż Jego, które
wstydzicie się znaku Krzyża, znaku odkupienia waszego, a nie wstydzicie
się zbrodni i okrucieństwa.” Teresa Neumann. Niemiecka Mistyczka. Przesłanie
Ewangelii, przesłanie Jezusa z Nazaretu jest szczególnie potrzebne
światu XXI wieku do zwalczania błędów współczesności. Jednak możliwość
dotarcia do szerszego grona odbiorców tegoż przesłania będzie
zdecydowanie utrudnione, jeżeli Kościół sam w sobie się nie oczyści.
Kościół zbrukany grzechem i zepsuciem nie będzie prowadził w kierunku
Boga, lecz będzie od Niego odpychał. To sprawia, że list Benedykta XVI,
którego kolejne fragmenty chcemy opublikować dziś, jest tak ważny dla
chrześcijaństwa i zbawienia ludzkości.
Część 2: „Początkowe Reakcje Kościelne”. „Długo
przygotowywany i trwający proces rozpadu chrześcijańskiej koncepcji
moralności był – jak próbowałem pokazać – naznaczony bezprzykładnym
radykalizmem w latach 60-tych XX wieku. Ten rozpad moralnego autorytetu
nauczycielskiego Kościoła siłą rzeczy musiał mieć wpływ na różnorodne
dziedziny Kościoła.
W kontekście spotkania przewodniczących
konferencji biskupów z całego świata z papieżem Franciszkiem, kwestia
życia kapłańskiego, jak również kwestia seminariów, ma szczególne
znaczenie. Jeśli chodzi o problem przygotowania do posługi kapłańskiej w
seminariach mamy w rzeczywistości do czynienia z dalekosiężnym załamaniem poprzedniej formy tego przygotowania. W różnych seminariach ustanowiono kliki homoseksualne, które działały mniej lub bardziej otwarcie i znacząco zmieniły klimat w seminariach.
W jednym z seminariów w południowych Niemczech kandydaci do kapłaństwa i
kandydaci do świeckiej posługi jako specjaliści duszpasterscy mieszkali
razem. Na wspólnych posiłkach klerycy i specjaliści duszpasterscy
jedli razem, żonaci spośród świeckich w towarzystwie swoich żon i
dzieci, a od czasu do czasu swych dziewczyn. Klimat w tym seminarium nie mógł zapewnić wsparcia do przygotowania, do powołania kapłańskiego.
Stolica Apostolska wiedziała o takich problemach, nie będąc informowana
szczegółowo. Jako pierwszy krok zorganizowano wizytację apostolską w
seminariach w Stanach Zjednoczonych.
Ponieważ kryteria wyboru i
powołania biskupów także zmieniły się po Soborze Watykańskim II, relacja
biskupów z ich klerykami była także bardzo odmienna. Ponadto kryterium
powołania nowych biskupów była soborowość, która oczywiście mogła być
rozumiana jako coś, co oznacza różne rzeczy. W istocie w wielu częściach
Kościoła postawy soborowe rozumiano jako takie, które oznaczają posiadanie krytycznego czy negatywnego stosunku do istniejącej dotąd tradycji, która miała teraz być zastąpiona nową, radykalnie otwartą relacją ze światem.
Jeden z biskupów, który wcześniej był rektorem seminarium, zorganizował
pokaz filmów pornograficznych dla kleryków, rzekomo z zamiarem
uodpornienia ich w ten sposób na zachowania przeciwne wierze.
Byli – nie tylko w Stanach Zjednoczonych Ameryki – pojedynczy biskupi,
którzy odrzucali tradycję katolicką jako całość i dążyli do
zapoczątkowania nowej, nowoczesnej katolickości w swoich diecezjach.
Być może warto wspomnieć, że w niejednym seminarium studenci przyłapani na czytaniu moich książek byli uważani za niezdolnych do kapłaństwa.
Moje książki były chowane, jak zła literatura, i jedynie czytane pod
ławką. Wizytacje, które się odbyły, nie przyniosły nowych spostrzeżeń,
najwidoczniej dlatego, że różne siły połączyły się, by ukryć prawdziwą
sytuację. Zlecono drugą wizytację i przyniosła ona znacznie więcej spostrzeżeń, ale generalnie nie osiągnęła jakichkolwiek rezultatów.
Niemniej jednak od lat 70-tych sytuacja w seminariach generalnie się
poprawiła. A mimo to wystąpiły tylko odosobnione przypadki nowego
wzmocnienia powołań kapłańskich, gdy ogólna sytuacja przybrała inny
obrót.
Kwestia pedofilii, jak pamiętam, nie stała się poważna, aż
do drugiej połowy lat osiemdziesiątych. W międzyczasie stała się ona
już sprawą publiczną w Stanach Zjednoczonych do tego stopnia, że biskupi
w Rzymie szukali pomocy, gdyż prawo kanoniczne w takiej postaci, w
jakiej jest ono zapisane w nowym (1983 roku.) Kodeksie, wydawało się niewystarczające do podjęcia koniecznych środków. Rzym
i rzymscy specjaliści prawa kanonicznego z początku mieli trudność z
tymi sprawami, w ich opinii bowiem tymczasowa suspensa urzędu
kapłańskiego musiała wystarczyć w doprowadzeniu do oczyszczenia i
wyjaśnienia. Tego nie mogli przyjąć biskupi amerykańscy, gdyż kapłani
pozostawali w ten sposób w służbie biskupa i tym samym mogli być
traktowani jako tacy, którzy wciąż są bezpośrednio z nim związani. Odnowa
i pogłębienie umyślnie luźno skonstruowanego prawa karnego nowego
Kodeksu zaczynała dopiero powoli nabierać kształtu. Dodatkowo jednakże
istniał podstawowy problem w postrzeganiu prawa karnego. Tylko tak zwany
gwarantyzm [rodzaj protekcjonizmu proceduralnego] był wciąż uważany za
koncyliarny. Oznacza to, że ponad wszystko prawa oskarżonego musiały być
zagwarantowane do tego stopnia, że faktycznie wykluczało to w ogóle jakiekolwiek skazanie.
W
ramach przeciwwagi dla często nieadekwatnych opcji obrony, jakie były
dostępne oskarżonym teologom, ich prawo do obrony poprzez gwarantyzm
zostało rozszerzone do takiego stopnia, że skazania były praktycznie niemożliwe.
Pozwolę sobie w tym momencie na krótką dygresję. W świetle skali
wykroczeń pedofilskich, z uwagą spotkało się ponownie słowo Jezusa,
które mówi: „A kto by stał się powodem grzechu dla jednego z tych
małych, którzy wierzą, temu lepiej byłoby kamień młyński uwiązać u szyi i
wrzucić go w morze” – (Mk 9,42).
Wyrażenie mali w języku Jezusa oznacza zwykłych wierzących,
którzy mogą być wprawieni w konfuzję w swojej wierze intelektualną
arogancją tych, którzy myślą, że są inteligentni. A więc tutaj Jezus chroni depozyt wiary stanowczą groźbą kary dla tych, którzy wyrządzają mu szkodę. Współczesne
użycie tego zdania nie jest samo w sobie mylne, ale nie może ona
zaciemniać pierwotnego znaczenia. W tym znaczeniu staje się jasne,
przeciwnie do jakiegokolwiek gwarantyzmu, że nie tylko prawo oskarżonych
jest ważne i wymaga gwarancji. Wielkie dobra, takie jak wiara, są równie ważne.
Zrównoważone prawo kanoniczne, które odpowiada całemu przesłaniu Jezusa
musi zatem nie tylko dostarczać gwarancji oskarżonym, do których
szacunek jest dobrem prawnym.
Musi także chronić wiarę, która jest także ważnym atutem.
Właściwie ukształtowane prawo kanoniczne musi zatem zawierać podwójną
gwarancję – prawnej ochrony oskarżonych, prawną ochronę zagrożonego
dobra. Jeśli dzisiaj ktoś przedstawia tę z natury jasną koncepcję,
generalnie trafia ona w próżnię, kiedy dochodzi do kwestii ochrony wiary
jako dobra prawnego. W ogólnej świadomości prawa wiara już nie
okazuje się mieć rangi dobra wymagającego ochrony. Jest to sytuacja
alarmująca, którą należy wziąć pod uwagę i którą pasterze Kościoła muszą
potraktować poważnie. Chciałbym teraz dodać do tych krótkich
spostrzeżeń o sytuacji kapłańskiej formacji w czasie publicznego wybuchu
kryzysu kilka uwag dotyczących rozwoju prawa kanonicznego w tej
kwestii.
Zasadniczo Kongregacja ds. Duchowieństwa jest
odpowiedzialna za zajmowanie się przestępstwami popełnianymi przez
kapłanów. Ale ponieważ gwarantyzm w tym czasie w dużym stopniu
zdominował sytuację, zgodziłem się z papieżem Janem Pawłem II, że
stosowne było przydzielenie kompetencji w przypadku tych przestępstw
Kongregacji Nauki Wiary pod tytułem Delicta maiora contra fidem.
Takie ustalenia umożliwiły także nakładanie maksymalnej kary, tj. wykluczenia z duchowieństwa, która nie mogła być nałożona na mocy innych prawnych warunków. Nie był to trik umożliwiający nakładanie maksymalnych kar, ale jest to konsekwencja znaczenia wiary dla Kościoła. W rzeczywistości ważne jest dostrzeżenie, że takie złe prowadzenie się ze strony duchownych ostatecznie niszczy wiarę.
Jedynie wówczas, kiedy wiara nie określa już działań człowieka, takie przestępstwa są możliwe.
Surowość kary jednakże także zakłada wyraźny dowód przestępstwa – ten
aspekt gwarantyzmu pozostaje w mocy. Innymi słowy, aby nałożyć
maksymalną karę zgodnie z prawem, wymagany jest autentyczny proces
karny. Jednak zarówno diecezje, jak i Stolica Apostolska były
przytłoczone takim wymogiem.
Sformułowaliśmy, zatem minimalny poziom postępowań karnych i zostawiliśmy otwartą możliwość, że sama Stolica Apostolska przejmie proces tam, gdzie diecezja albo administrator metropolitalny nie jest zdolny go przeprowadzić. W każdym przypadku proces musiałby być zrewidowany przez Kongregację Nauki Wiary, aby zagwarantować prawa oskarżonego. Ostatecznie
w Feria IV (tj. w zgromadzeniu członków Kongregacji) ustanowiliśmy
instancję odwoławczą, aby zapewnić możliwość odwołania. Ponieważ to
wszystko w rzeczywistości przekroczyło zdolności Kongregacji Nauki Wiary
i ponieważ powstały opóźnienia, którym należało zapobiec w związku z
naturą sprawy, papież Franciszek przedsięwziął kolejne reformy.”
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz