Ja jestem Niepokalane Poczęcie. 8 grudnia - Uroczystość Niepokalanego Poczęcia NMP.
Ja jestem Niepokalane Poczęcie. 8 grudnia - Uroczystość Niepokalanego Poczęcia NMP.
Ja jestem Niepokalane Poczęcie.
Niepokalanie Poczęta MATKO BOGA - ilekroć Cię pozdrawiamy, dawaj nam BOSKI OWOC z drzewa Krzyża, abyśmy wiecznie z Nim żyli.
Prawda
o Maryi, jako Matce Boga jest dogmatem wiary, więc nikt nie może tego
kwestionować oficjalnie, ale niestety bywa, że ktoś robi to w sposób
utajony.
Tylko Niepokalana mogła zostać Matką Zbawiciela.
Zbawienie
rodzaju ludzkiego możliwe było poprzez jego Odkupienie. W jaki sposób?
Poprzez Wcielenie Syna Bożego, drugiej Osoby Trójcy Przenajświętszej.
Przyjście Boga na świat ponad dwa tysiące lat temu jest samo w sobie
cudem niezwykłym i trudnym do ogarnięcia ludzkim umysłem, poprzedzonym
niesamowitymi zdarzeniami, których tajemnicę możemy zgłębić tylko dzięki
wierze, że było tak, jak w sposób nieprzerwany od tamtych wydarzeń
przekazuje nam Tradycja.
W
okresie Adwentu, który jest przygotowaniem do świąt Bożego Narodzenia,
obchodzimy uroczystość Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny.
Nieprzypadkowo to najważniejsze maryjne święto obchodzimy właśnie na
początku grudnia – szesnaście dni przez Bożym Narodzeniem.
W
zamyśle Bożej Opatrzności przyjście na świat Maryi było bezpośrednim
przygotowaniem do Wcielenia, czyli przyjścia Boga na nasz ziemski padół.
Bóg nie jest niczym ograniczony i mógł wybrać dowolny sposób Swego przyjścia.
Mógł na przykład przybyć od razu jako dorosły mężczyzna i pojawić się
nagle pośród narodu wybranego, ale spodobało się Bogu, aby wcielenie
Syna Bożego, czyli przybranie przez drugą osobę Trójcy Świętej naszej
ludzkiej natury, odbyło się w sposób, w jaki na świat przychodzą wszyscy
synowie ludzcy, czyli poprzez zrodzenie z kobiecego łona. Siedem wieków wcześniej obwieścił to prorok Izajasz:Oto Dziewica pocznie i porodzi Syna, któremu nadadzą imię Emmanuel, to znaczy Bóg z nami(Mt 1,22n).
Najczystszemu Bogu należy się Matka wolna od jakiejkolwiek winy
Bóg
jest absolutną doskonałością, nie ma w Nim najmniejszej niedoskonałości
ani tym bardziej nawet cienia zła czy jakiegokolwiek grzechu. Bóstwo
zamierzało przyjąć ludzką naturę, czyli także ciało, które musiało być
doskonałe, jak ciało Adama w Raju zanim zgrzeszył. Tylko takie doskonałe
ciało „odpowiadało” Boskiej naturze, która miała się w nie przyoblec.
Musiało to być ludzkie ciało, którego nie dotknęła nawet najmniejsza
zmaza grzechowa.
Czy zatem
doskonałe ciało Jezusa Chrystusa mogło powstać z kobiety, której ciało
podległe było jakiemuś grzechowi, choćby najmniejszemu, choćby tylko
jakiejś jednej myśli grzesznej? Albo czy mogło nosić w sobie
sam straszny grzech pierworodny i jego skutki, który czyni z nas
niewolnika szatana? Wydaje się niedorzecznością, że Bóg mógł przyjść do
skażonego łona kobiety, której dusza i ciało jest dotknięte grzechem.
Św. Bernardyn ze Sieny (1380–1444) nauczał tak: Żaden
inny syn nie może wybrać swojej Matki. Ale gdyby któryś z nich miał
taki wybór, który z nich, mogąc mieć za Matkę Królową, chciałby mieć
niewolnicę? Lub, mogąc mieć Matkę szlachetną, chciałby mieć nikczemną?
Lub, mogąc mieć Matkę przyjaciółkę Boga, chciałby mieć nieprzyjaciółkę? A
więc Syn Boży, i tylko On jeden, może wybrać dla Siebie Matkę, która Mu
się spodoba. Oczywiście należy przyjąć za pewnik, że wybrał Matkę
odpowiednią dla Boga. Najczystszemu Bogu należy się Matka wolna od
jakiejkolwiek winy. Dlatego uczynił Ją Niepokalaną.
Każda
zaś kobieta rodzi się z piętnem grzechu pierworodnego, którego wina
zostaje zmazana w sakramencie chrztu świętego. Jednak skutki tego
dziedziczonego grzechu zostają. Skutkami zaś grzechu pierworodnego jest –
jak uczy nas święty Sobór Trydencki – zarzewie grzechu tkwiące w naszej
duszy (łac. fomes peccati). Ale
nie tylko ono – także wszelka ułomność naszej natury, np. choroby,
wszelkie defekty i zniekształcenia, z jakimi możemy się urodzić.
Boskość
Pana Jezusa z natury Swej godności wymagała doskonałej natury ludzkiej,
a ta mogła się zrodzić tylko z równie doskonałej Niewiasty.
Bóstwo bowiem nie może znieść nawet najmniejszego skalania jakimkolwiek
grzechem, nawet przez najmniejszy moment. Maryja poczęta bez grzechu
była również uchroniona przed jakimkolwiek pragnieniem czynienia zła,
które jest konsekwencją grzechu pierworodnego.
Cała piękna jesteś przyjaciółko moja
Wcielenie się Syna Bożego wymagało zatem, aby wybrana przez Boga niewiasta była arcydoskonała. Kim jest ta, która wstaje jak wyłaniająca się jutrzenka, piękna jak księżyc, lśniąca jak słońce, groźna jak zbrojne zastępy (PnP 6,9) –
te słowa zdaniem starożytnych Ojców mówią o Matce Zbawiciela. Przejawem
najwyższej mądrości Bożej było stworzenie Maryi w sposób cudowny. Córka
świętych Joachima i Anny od pierwszej chwili swego poczęcia wolna była
od grzechu pierworodnego i należy to rozumieć tak, że nie „została
uwolniona”, ale „nigdy nie miała” nawet przez moment grzechu
pierworodnego. W taki oto sposób Bóg postanowił stworzyć i przygotować
Sobie przyszłą Matkę swego Syna.
Nie ma tu żadnej
przesady, bo mówimy o jedynej w swoim rodzaju kobiecie, która była
stworzona po to, aby nosić w Swoim dziewiczym łonie Syna Bożego. Potuit, decuit, ergo fecit
(łac. Bóg mógł to zrobić, należało to zrobić, a więc to uczynił) tym
słynnym zdaniem franciszkanin bł. Jan Duns Szkot (1265–1308) zakończył
swoje wystąpienie w obronie Niepokalanego Poczęcia na Uniwersytecie w
Paryżu. Wszechmogący Bóg mógł
stworzyć Najświętszą Dziewicę wolną od grzechu. Z pewnością chciał tego,
ponieważ najwyższa godność Tej, która miała być Matką Zbawiciela,
wymagała, aby była Ona bez skazy, dlatego Bóg przyznał Jej przywilej
Niepokalanego Poczęcia. Niepokalana nie tylko nosiła w Sobie, ale
i ukształtowała ciało Zbawiciela, bo wiemy, że dziecko, rosnąc pod
sercem matki, nabiera także fizycznego podobieństwa do niej. Pan Jezus
więc był bardzo podobny do Maryi, jak syn do matki. Jeśli zaś Pan nasz
był wysokim pięknym mężczyzną, jak mówi Pismo: najpiękniejszy jesteś spośród synów ludzkich, wdzięk się rozlał na twoich wargach (Ps 45,3), zatem Jego doskonała Matka była zapewne piękną kobietą –cała piękna jesteś przyjaciółko moja (PnP 4,7).
Maryja, zawsze Dziewica
Zatem
Maryja, córka Joachima i Anny, od pierwszej chwili Swego Niepokalanego
Poczęcia przyszła na świat tylko po to, aby urodzić jedynego Syna – dać
ciało bosko-ludzkiej naturze Chrystusa. Boskie Dzieciątko
zostało poczęte bez udziału mężczyzny, który w zwykłym porządku rzeczy
jest pośrednikiem między ciałem swojej żony a Bogiem, który przy jego
pomocy stwarza w niej nowe życie. Poczęcie
zaś Chrystusa było absolutnie wyjątkowe i jedynym takim przypadkiem w
dziejach świata, kiedy to w łonie kobiety poczęło się dziecko mocą
bezpośredniego działania Ducha Świętego Stworzyciela. Po upływie
dziewięciu miesięcy cudownie przyszło na świat i moment tego przyjścia
obchodzimy co roku w szczególnie uroczysty sposób jako święto Bożego
Narodzenia, czyli moment, w którym w równie cudowny sposób, bez
uszkadzania panieństwa Matki i bez bólu rodzenia, przyszedł na świat w
betlejemskiej grocie Syn Boga i Zbawiciel ludzi.
Dlatego mówimy o Maryi, że jest zawsze Dziewicą, czyli przed i po narodzeniu swego Syna (łac. Semper Virgo ante et post partum).
Wszystkie
tajemnice i cudowne momenty historii zbawienia łączą się ze sobą w
jedną organiczną całość. Niemniej tajemnica Niepokalanego Poczęcia Maryi
i Narodziny Zbawiciela są ze sobą tak ściśle i bezpośrednio związane,
że rozłączyć ich nie sposób.
Obie
te tajemnice i wydarzenia są świętymi dogmatami naszej katolickiej
wiary, które sam Bóg nam objawił, a Kościół podaje do wierzenia. Uczynił
to w sposób niezwykle uroczysty wielki papież bł. Pius IX w roku 1854 w
uroczystej bulli Ineffabilis Deus(Niewysłowiony Bóg).
Kto
by utrzymywał, że Maryja była zwykłą kobietą, a więc podległą
grzechowi, albo że Maryja nie była dziewicą, albo że chłopiec, który się
z Niej urodził, nie był Jej jedynym synem, albo że nie był Bogiem, ten
własnym sądem wyklucza się z Kościoła Świętego i niech wie, że ściągnie na siebie gniew Wszechmogącego Boga oraz Jego świętych Apostołów Piotra i Pawła.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz