Św. O. Pio: „Lepszy pusty kościół niż zbezczeszczony”. O spowiedzi świętej słów kilka – cz. I
Wiele osób zna te słowa Ojca Pio, lecz albo nie wszyscy wiedzą, kiedy i w jakich okolicznościach zostały wypowiedziane, albo co gorsza – dopisują inne okoliczności ich wypowiedzenia, tworząc zdjęcia, obrazy a nawet memy, które niestety nie mają zbyt wiele wspólnego z prawdą. A wiemy, kto jest ojcem kłamstwa!
W książce „Módl się i ufaj” cz. 2 znajdujemy odpowiedź na to pytanie, gdzie i kiedy św. O. Pio wypowiedział te słowa. A było tak:

Ojciec Pio
nalegał, by ludzie ubierali się skromnie, kiedy przychodzą do kościoła
na Mszę lub do spowiedzi. Wielu uważało jego standardy skromności za
ekstremalne. Z czasem Ojciec Pio odnosił się do kwestii stroju
zakładanego do kościoła z jeszcze większą surowością. Jeden z kapłanów,
który znał jego nieugiętość w tej kwestii, powiedział mu, że on sam w
swoim kościele nie może wymagać z taką stanowczością tych samych zasad
dotyczących ubioru, ponieważ obawia się, że większość parafian
rozzłościłaby się i przestała tam przychodzić. „Lepszy pusty kościół niż zbezczeszczony” – odparł Ojciec Pio
str. 176
Tamże czytamy dalej:
Jak bardzo Ojciec Pio był wierny swojej posłudze spowiednika, miał
okazję się przekonać doktor Filippo Pancaro. Doktor pracował w Domu Ulgi
w Cierpieniu i kiedyś dokładnie badał Ojca Pio, który skarżył się na
wysoką gorączkę, zawroty głowy, osłabienie i irytujące dzwonienie w
uszach. Był wówczas tak wyczerpany, że ledwo mógł się utrzymać na
nogach. Doktor Pancaro powiedział Ojcu Pio, że powinien więcej
odpoczywać, aby odzyskać siły. Doradził mu też, aby na krótki czas
przestał spowiadać.
Ojciec Pio był bardzo zawiedziony, gdy to usłyszał. „Zrobię tak, jeżeli
to rozkaz” – powiedział. – „Ale tylko wtedy. Nie chcę rezygnować ze
spowiadania”. Potem poprosił lekarza o modlitwę. „Niech się pan za mnie
modli do Maryi Panny” – rzekł. – „Proszę się modlić, bym odzyskał
zdrowie”. Doktor Pancaro zapewnił go, że spełni jego prośbę. Ojciec Pio
powiedział też lekarzowi, że gdyby miał wybrać między utratą wzroku i
słuchu, to wolałby stracić wzrok. „Dopóki słyszę, mogę nadal spowiadać” –
wyjaśnił. Oznajmił też raz ojcu Agostinowi, że nawet gdyby stał się
inwalidą, chciałby, żeby go przywożono do konfesjonału na wózku
inwalidzkim, by mógł spowiadać.
Na kilka godzin przed swoją śmiercią Ojciec Pio poprosił towarzyszącego mu ojca Pellegrina Funicellego, by go wyspowiadał. Po spowiedzi powiedział do ojca Pellegrina: „Poproś naszych braci o przebaczenie za wszystkie kłopoty, jakie sprawiałem. Jeżeli Pan dziś wezwie mnie do siebie, zwróć się też z prośbą do wszystkich moich duchowych dzieci o modlitwę za moją duszę”.
kilka fragmentów o spowiedzi św.:
1) Kilka lat później Biagio wrócił do klasztoru Matki Bożej Łaskawej i znów przystąpił do spowiedzi u Ojca Pio. Kiedy wyznawał pewien grzech, Ojciec Pio przerwał mu i powiedział: „Już wyznałeś to dwa lata temu. Znowu wracasz na złą drogę”. Biagio wiedział, że Ojciec Pio słucha spowiedzi codziennie przez wiele godzin, był więc zdumiony, że pamięta jego grzechy z przeszłości….
2) Później,
gdy Friedrich spowiadał się u Ojca Pio, ten oznajmił mu, że podczas
wcześniejszych spowiedzi zataił poważne grzechy. Było to prawdą, więc te
słowa zszokowały Friedricha. Zastanawiał się, skąd Ojciec Pio mógł to
wiedzieć. Potem Ojciec zapytał go, czy wcześniej przystępował do
spowiedzi w dobrej wierze. Friedrich zaprzeczył i wyznał Ojcu Pio, że
nie wierzy w sakrament spowiedzi. Chociaż uważał ją za przydatne
narzędzie psychologiczne i socjologiczne, nie wierzył, że daje ona
łaskę. Jednak kilka chwil spędzonych w towarzystwie Ojca Pio, a także
fakt, że potrafił on dostrzec najskrytsze sekrety duszy, bardzo
poruszyły Friedricha. „Wcześniej nie wierzyłem w sakrament spowiedzi” –
zwrócił się do Ojca Pio. – „Teraz jednak, rozmawiając z Ojcem,
niespodziewanie w niego wierzę” – dodał.
Ojciec Pio z wielkim bólem powiedział
Friedrichowi, że wszystko, w co mężczyzna wierzy, to herezje. Dodał też,
że jego wcześniejsze komunie były świętokradzkie. „Zrób porządny
rachunek sumienia” – polecił mu Ojciec Pio. – „Postaraj się przypomnieć
sobie ostatnią szczerą spowiedź. Musisz odbyć spowiedź generalną”.
Powiedział też Friedrichowi, że wysłucha jego spowiedzi później tego
samego dnia. „Jezus jest dla ciebie bardziej miłosierny, niż był dla
Judasza!” – dodał. Potem zostawił Friedricha w zakrystii i poszedł
spowiadać kobiety.
Kontakt z Ojcem Pio wstrząsnął Friedrichem do głębi. Mężczyzna czuł się
oszołomiony i zdezorientowany. Próbował zebrać myśli, ale nie potrafił
się skupić. Z ogromnym wysiłkiem usiłował sobie przypomnieć ostatnią
szczerą spowiedź, ale mimo usilnych prób nie udało mu się to. Starał się
skoncentrować i zrobić rachunek sumienia, by przygotować się do
spowiedzi generalnej.
Friedrich postanowił powiedzieć Ojcu Pio,
że przed konwersją był luteraninem, i wyjaśnić mu, że warunkowo został
ochrzczony w Kościele katolickim. Wówczas wszystkie grzechy zostały mu
odpuszczone. Uznał, że zacznie spowiedź, mówiąc o czasach dzieciństwa.
Gdy Friedrich znów klęknął przed Ojcem Pio w konfesjonale, zanim
skończył pierwsze zdanie, Ojciec przerwał mu, pytając: „Kiedy odbyłeś
ostatnią dobrą spowiedź?”. Friedrich nie był pewien, czy coś takiego
kiedykolwiek miało miejsce, powiedział więc Ojcu Pio, że nie pamięta.
Wtedy Ojciec Pio przypomniał mu datę, podając kilka szczegółów z tej
spowiedzi. Odbyła się ona wkrótce po tym, jak Friedrich się ożenił. Ta
spowiedź już dawno wypadła mu z pamięci, ale zdał sobie sprawę, że
Ojciec Pio ma rację. „Zacznij spowiedź od czasu, o którym wspomniałem”.
Friedrich był zdumiony, że Ojciec Pio zna tyle szczegółów z jego życia.
Uświadomił sobie, że nawiązał kontakt ze sferą nadprzyrodzoną.
Następnie Ojciec Pio wymienił wszystkie
śmiertelne grzechy Friedricha, wypytując go o nie. Potrafił także
określić, ile razy mężczyzna opuścił Mszę. Wszystko to stanęło przed
oczami Friedricha. Ojciec Pio pozwolił mu zrozumieć, w jak poważnym
stanie znajduje się
jego dusza. „Śpiewałeś hymn dla szatana, a
Jezus w swej niezmierzonej miłości złożył się dla ciebie w ofierze” –
powiedział Ojciec Pio, a potem zadał Friedrichowi pokutę. Gdy wypowiadał
słowa rozgrzeszenia, Friedrich z trudem łapał oddech. Miał wrażenie, że
się dusi. Ale kiedy odszedł od konfesjonału, ledwo potrafił opanować
radość, jaka go przepełniała
3) Doktor
Ezio Saltamerenda był kierownikiem Instytutu Bioenergoterapii w Genui.
Jako nastolatek został ateistą i z biegiem lat był coraz bardziej wrogo
nastawiony wobec religii. Gardził ludźmi, którzy wierzyli w Boga. Ezio
uważał za swój obowiązek przekonywanie innych, że religia jest dla ludzi
słabych i ograniczonych umysłowo.
Pewnego razu Ezio został przedstawiony
przemysłowcowi z Genui, Mariowi Cavalieremu, który był duchowym synem
Ojca Pio. Na biurku w jego gabinecie Ezio dostrzegł zdjęcie Ojca.
Patrząc na nie, poczuł dziwny ucisk w gardle. Mario zauważył, że Ezio
przygląda się fotografii, i krótko opowiedział mu o Ojcu.
Chociaż duchowni nie należeli do ludzi,
których doktor Ezio darzył szacunkiem czy podziwem, to, co usłyszał od
Maria o Ojcu Pio, wywarło na nim duże wrażenie. Następnego ranka poczuł
przemożne pragnienie spotkania z Ojcem. Nie rozumiał, skąd się ono
wzięło, ale nie potrafił mu się oprzeć. Już tego samego dnia wieczorem
wyjechał do San Giovanni Rotondo. Był marzec 1949 roku. Po przybyciu do
klasztoru Matki Bożej Łaskawej Ezio dowiedział się, że ma czekać na Ojca
Pio w zakrystii. Gdy Ojciec wszedł, mężczyzna poczuł w gardle taki sam
ucisk jak wtedy, kiedy po raz pierwszy zobaczył jego zdjęcie. Nagle,
choć nie wiedział, dlaczego, zachciało mu się płakać.
Ezio został poinformowany, że jedynym
sposobem na to, by porozmawiać z Ojcem Pio, jest spowiedź u niego.
Postanowił więc stanąć w kolejce do konfesjonału. Gdy nadeszła jego
kolej, powiedział Ojcu Pio, że nie chce się spowiadać, tylko prosi o
błogosławieństwo dla chorego krewnego. Ojciec Pio z surowym wyrazem
twarzy rzekł: „Czy zastanawiasz się czasami nad tym, w jakim stanie jest
twoja dusza?”. „Tak, myślę o tym” – odparł Ezio. „Jaki jest twoim
zdaniem cel życia?” – zapytał Ojciec Pio. „Celem życia jest zachowanie
gatunku” – odpowiedział Ezio. Ojciec Pio oznajmił mu wtedy, że jego
dusza jest w opłakanym stanie, i kazał mu odejść od konfesjonału. Ezio
chciał wstać, ale miał dziwne poczucie, że coś przykuwa go do ziemi. Był
zupełnie zdezorientowany. W końcu jednak udało mu się wstać i się
oddalić.
Choć jego pierwsze spotkanie z Ojcem Pio
nie poszło najlepiej, zapragnął zobaczyć się z nim ponownie. Zastanawiał
się, jak będzie za drugim razem. Pokonał strach w sercu, zebrał się na
odwagę i wrócił następnego dnia. Stojąc w korytarzu z innymi mężczyznami
czekającymi na Ojca Pio, starał się jak najmniej rzucać się w oczy.
Ojciec Pio jednak zobaczył go i powiedział: „Genueńczyku, mieszkasz nad
morzem, ale nie umiesz się myć. Twoja twarz jest brudna!”. Potem dodał:
„Jesteś solidnym okrętem pozbawionym kapitana” i znów poprosił Ezia, by
wyszedł.
Słowa Ojca Pio usłyszeli wszyscy mężczyźni
czekający w kolejce. Ezio był zawstydzony tym publicznym upokorzeniem. W
głębi serca czuł wielki ból. Wyszedł pospacerować na pola obok
klasztoru. Próbował uspokoić myśli i zastanowić się nad tym, co ma robić
dalej. Był urażony chłodem ze strony Ojca Pio, ale jednocześnie jeszcze
bardziej zapragnął się do niego zbliżyć. O tym, co się stało,
opowiedział jednemu z kapucynów. Zakonnik był dla Ezia bardzo miły i
starał się go pokrzepić. Zaprowadził go do celi Ojca Pio. Kiedy tam
weszli, Ezio poczuł piękny zapach fiołków. Gdy Ojciec Pio zobaczył Ezia,
poprosił go, by poczekał na niego na dole, bo niedługo zejdzie
posłuchać jego spowiedzi.
Ezio szczerze się wyspowiadał, płacząc
przez cały czas. Potem miał powiedzieć, że spowiedź u Ojca Pio była
najpiękniejszym wydarzeniem w jego życiu. Jego wcześniejsze spotkania z
nim bez wątpienia były przykre, ale to już minęło. Po otrzymaniu
rozgrzeszenia powiedział do niego z głębi serca: „Mam nadzieję, że mój
żal za grzechy i powrót do wiary były dla Ojca jakimś pocieszeniem”.
Ojciec Pio odrzekł z miłością: „Mój synu, to było dla mnie wielkie
pocieszenie. Niech Bóg zawsze ci błogosławi”. Potem zapewnił Ezia, że
zawsze będzie przy nim duchem.
4) Pewna
Niemka miała przystąpić do spowiedzi u Ojca Pio. Mówiła biegle po włosku
i właśnie w tym języku chciała się wyspowiadać. Jednak zanim zdążyła
wypowiedzieć choćby słowo, Ojciec Pio odezwał się do niej po niemiecku.
Kobieta zauważyła, że mówi z doskonałym akcentem. Jakiś czas później
ponownie spotkała Ojca Pio. Zaczęła mówić do niego po niemiecku, lecz on
nie zareagował. Znowu więc odezwała się po niemiecku i po raz drugi nie
otrzymała odpowiedzi. W końcu zwróciła się do niego po włosku: „Ojcze
Pio, w konfesjonale tak dobrze mówiłeś po niemiecku. Dlaczego teraz jest
inaczej?”. On odpowiedział: „Spowiedź to zupełnie inna sprawa”.
Ojciec
Pio przywiązywał ogromną wagę do częstej spowiedzi. Jak mawiał: „Kurz
zbiera się nawet w szczelnie zamkniętym pomieszczeniu”. Sam stosował się
do tego, co zalecał innym. Często korzystał z sakramentu
pokuty, a przed spowiedzią gorliwie się modlił i prosił Maryję Dziewicę o
wstawiennictwo. Zawsze czuł wielką skruchę z powodu swoich grzechów i
nierzadko płakał, gdy się spowiadał.
Więcej o książce: kliknij
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz