Ta iskra musiała wyjść z Polski!
Za
sprawą św. Faustyny Kowalskiej niezwykłe orędzie Miłosierdzia Bożego
wyszło z Polski na cały świat. Jednak mało kto wie, że Pan Bóg chciał
przekazać je naszemu narodowi już wcześniej. Dopiero gdy pierwsza
wizjonerka Miłosierdzia, Maria Franciszka Kozłowska zawiodła, skierował
swoje przesłanie do kolejnych polskich mistyczek:
– Maria Nastał (imię zakonne Leonia)
– Zofia Babiak (w zgromadzeniu przyjmuje imię Roberta)
– Helena Kowalska (w zgromadzeniu Faustyna)
Czy historia polskich objawień Miłosierdzia Bożego dowodzi, że Panu Bogu z jakiegoś powodu zależało na tym, by iskra tej tajemnicy wyszła właśnie z naszego kraju? Sprawę bada Tomasz P. Terlikowski w swojej najnowszej książce “Iskra wyjdzie z Polski”.
Tego chciał Bóg
Pierwsza próba przekazania Polsce i światu wielkiej prawdy o Bożym Miłosierdziu okazała się nieudana, zwiedziona przez intelektualną pychę, brak zaufania do instytucji kościelnych, ambicje – jeśli nie samej wizjonerki, to na pewno jej najbliższego otoczenia. Mariawityzm, jeśli nawet miał być formą przekazaniu światu Bożego Miłosierdzia, przestał odgrywać swoją rolę, gdy Maria Franciszka stała się przedmiotem fałszywego kultu, gdy przestał ufać hierarchom, i gdy uznał, że objawienia prywatne są ważniejsze niż prawdy wiary i wierność Kościołowi. Akt rozłamu, schizmy, a później także herezji sprawił, że mariawityzm, Dzieło Wielkiego Miłosierdzia, nie spełnił zadania, jakie zostało przed nim postawione.
Nie oznacza to jednak wcale, że Pan Bóg zaprzestał swoich prób. Jak błędy Saula nie sprawiły, że władza królewska nad Izraelem przestała funkcjonować, a jedynie została przekazana Dawidowi. I wiele wskazuje na to, że w tym przypadku jest podobnie. Bóg chciał, by prawda o Jego Miłosierdziu została objawiona w Polsce, i dlatego powołał kolejne wizjonerki, które miały dopełnić Jego projektu. Ich życie, pochodzenie społeczne, formacja wyglądały inaczej niż u Marii Franciszki Kozłowskiej – być może właśnie dlatego, by tym razem projekt się udał. Symboliczne jest także to, że wszystkie trzy przychodzą na świat w momencie, gdy rozgrywa się dramat odejścia Dzieła Wielkiego Miłosierdzia z Kościoła.

Nowe kapłanki
Gdy mariawici zaczynają próby uznania swojego dzieła w Kościele, 8 listopada 1903 roku rodzi się Maria Nastał (imię zakonne Leonia), której objawienia i wizje złożyły się na przepiękną teologię niemowlęctwa Bożego. Kolejna mistyczka przyszła na świat 24 czerwca 1905 roku, gdy sprawa mariawicka była już w toku, rozwiązano zgromadzenie i ważyły się jego dalsze losy, w tym pozostanie wewnątrz Kościoła. Mowa o Zofii (w zgromadzeniu przyjmuje imię Roberta) Babiak, która również doświadczała niezwykłych objawień o Bożym Miłosierdziu. Niespełna dwa miesiące później, 25 sierpnia, w Głogowcu na świat przychodzi Helena (w zgromadzeniu Faustyna) Kowalska. Te trzy kobiety zostały obdarzone specjalnymi charyzmatami, darami i objawieniami. To one zrealizowały ostatecznie wielkie dzieło objawienia światu pełni Bożego Miłosierdzia.
Gdy na Mazowszu Maria Franciszka Kozłowska i jej najbliżsi współpracownicy rozpoczynają drogę do zerwania z Kościołem, gdy objawienia, które wydawały się autentyczne u swoich źródeł i początków, zostają zanieczyszczone przez diabelskie zwiedzenia lub bardzo ludzką (a przez to demoniczną) pychę, w zupełnie innych miejscach Polski Bóg powołuje kolejne mistyczki, które mają przynieść Polsce i światu dobrą nowinę o Miłosierdziu Bożym, o szczególnej drodze, jaką dla biednych, ubogich, grzesznych i nieradzących sobie ze swoim życiem ma kochający nas do szaleństwa Ojciec.
To, co nie udało się z ludzkiej słabości i pychy w Płocku, dokona się – w wielkiej pokorze – w innych miejscach, w inny sposób, w ogromnym wyniszczeniu i słabości. I to na trzy różne sposoby, jakby Bóg, widząc porażkę jednego z projektów, postanowił wylać na Polskę, na Kościół w naszym kraju, i w ten sposób na cały świat szczególne potrójne zdroje swojego nauczania o Miłosierdziu, swojej drogi dla najsłabszych, najbardziej zagubionych, najbardziej osamotnionych.
„Niech pokładają nadzieję w miłosierdziu moim najwięksi grzesznicy. Oni mają prawo przed innymi do ufności w przepaść miłosierdzia mojego” (Dz 1146) – mówi Jezus do św. Faustyny. „Potępić? Czy ty wiesz, co znaczy potępić? Dla Mnie to znaczy tyle, co ból Ogrójca i Kalwarii. Toteż słowa przekleństwa wypowiadam tylko na tego, kto Mnie do tego zmusza. Skoro w jakiejś duszy zobaczę choćby najmniejszy akt żalu, póty za‑ biegam, aż ta dusza wróci do Mnie […]. Daję ci władzę nad moim Sercem. Czerp, ile chcesz, na korzyść dusz cierpiących w czyśćcu. Ofiaruj Ojcu Niebieskiemu moją Krew, jako spłatę długu tych świętych dusz” – mówi Jezus do sł. Bożej Leonii Nastał. „Jestem miłosierdziem nieskończonym” – zwraca się do siostry Roberty Babiak. Te trzy mistyczki stały się niezwykłymi posłanniczkami Bożego Miłosierdzia, a ich głosy układają się w symfonię Boskiej miłości do grzeszników.
Tekst został opracowany na podstawie książki “Iskra wyjdzie z Polski” p. Tomasza Terlikowskiego, wydawnictwo Esprit, Kraków 2020 – kliknij
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz