czwartek, 19 sierpnia 2021

Wszystkich was umieściłem w winnicy posłuszeństwa, abyście zajmowali się różnymi pracami. Każdemu będzie dana płaca nie według trudu, którego dokonał, ani według czasu, który zużył, lecz według miłości; ten co przybył późno, nie otrzymuje mniej, niż ten, co przyszedł od początku. Tego chciała nauczyć was Prawda Moja w świętej Ewangelii na przykładzie tych, którzy byli bezczynni i których wysłał Pan do pracy w winnicy swojej.

  Jak Bóg nie odmierza nagrody według wagi i długotrwałości dzieł posłuszeństwa, lecz według stopnia miłości…

Wszystkich was umieściłem w winnicy posłuszeństwa, abyście zajmowali się różnymi pracami. Każdemu będzie dana płaca nie według trudu, którego dokonał, ani według czasu, który zużył, lecz według miłości; ten co przybył późno, nie otrzymuje mniej, niż ten, co przyszedł od początku. Tego chciała nauczyć was Prawda Moja w świętej Ewangelii na przykładzie tych, którzy byli bezczynni i których wysłał Pan do pracy w winnicy swojej.
Ci, którzy przyszli o świcie, nie otrzymali więcej, niż ci, co przybyli o godzinie pierwszej, ci co zjawili się o trzeciej, o szóstej, o dziewiątej, a nawet wieczorem, dostali to co pierwsi. Prawda ma chciała was pouczyć, że będziecie nagrodzeni nie według trwania i ważności waszej pracy, lecz według stopnia waszej miłości.
Wielu dostało się w dzieciństwie do pracy w tej winnicy; inni przychodzą później, niektórzy dopiero w starości. Ci niekiedy, widząc krótkość pozostałego im czasu, oddają się pracy z takim ogniem miłości, że dościgają tych, co przybyli w dzieciństwie, lecz szli powolnym krokiem. Więc poprzez miłość w posłuszeństwie dusza otrzymuje swą zasługę; miłością napełnia ona swe naczynie we Mnie, który jestem morzem pokoju.
W wielu posłuszeństwo jest pełne gotowości, tak wcielone w ich duszę, że nie tylko nie dociekają powodu rozkazów przełożonego, lecz nie czekają nawet aż wyjdzie słowo z ust jego. W świetle wiary odgadują wprost zamiar przełożonego. Toteż prawdziwie posłuszny słucha raczej myśli, niż słowa, sądząc, że myśl przełożonego jest w mej woli i że rozkazuje on ze zrządzenia mej woli. Przeto rzekłem ci, że słucha on raczej myśli, niż słowa. Spełnia jego słowo, bo wpierw poddał się z miłością jego woli, oświecony światłem wiary, które ukazało mu jego wolę we Mnie. …
i
z rozdz. ‘Nauka o Moście’
http://sienenka.blogspot.com/2011/01/dialog-sw-katarzyny-xli.html
XLI – O chwale błogosławionych.

Dusza sprawiedliwa, która kończy życie w miłości, związana jest miłością. Nie może wzrastać w cnocie, bo minął czas. Lecz może zawsze kochać z tą miłością, z jaką przychodzi do Mnie i tą miarą będzie jej odmierzone. Zawsze pragnie Mnie, i zawsze Mnie kocha, i pragnienie jej nie jest nigdy daremne; czuje głód i jest nasycona; nasycona czuje jeszcze głód; i unika w ten sposób niesmaku przesytu, jak i męki głodu.
W miłości radują się wybrani Moi wiecznym widokiem Moim; uczestniczą w dobru, które mam w sobie i którego udzielam wedle miary jego; tą miarą jest stopień miłości, z jaką przyszli do Mnie. Ponieważ trwali w miłości Mojej i w miłości bliźniego i są zjednoczeni przez miłość czy to ogólną, czy szczególną, które wypływają z tejże samej miłości, radują się i weselą, poza dobrem, które wszyscy posiadają wspólnie, również szczęściem innych, uczestnicząc przez miłość, w dobru drugiego.

Święci radują się i weselą z aniołami, wśród których są umieszczeni wedle stopni i jakości cnót, jakie głównie uprawiali na świecie, związani z sobą węzłem miłości. Uczestniczą też szczególnie w szczęściu tych, których kochali czulej na ziemi, osobliwą miłością. Przez miłość tę wzrastali w łasce i cnocie i pobudzali jeden drugiego do stwierdzania chwały i sławy imienia mego w sobie i w bliźnim. Tej miłości nie utracili w życiu wiecznie trwającym, przeciwnie, uczestnicząc coraz ściślej i z większą obfitością jeden w miłości drugiego, pomnażają dobro powszechne. … cdn


  • cd. z rozdz. zatyt. ‘Mistyczne Ciało Świętego Kościoła’
    http://sienenka.blogspot.com/2011/02/mistyczne-ciao-swietego-koscioa-cxxxi.html
    CXXXI – O różnicy śmierci sprawiedliwych i śmierci grzeszników.

    Jakież wesele zalewa duszę, która widzi, że tak słodko doszła do tego przejścia! Kosztuje wreszcie dobro natury anielskiej. Jak dotychczas żyła w braterskiej miłości z bliźnim, tak teraz uczestniczy w dobru wszystkich naprawdę zażywając wzajemnej miłości braterskiej.
    Wszyscy, których śmierć ma tę słodycz, uczestniczą w tej szczęśliwości, lecz o ileż bardziej Moi kapłani, o których ci rzekłem, że żyli jak aniołowie, bo w tym życiu mieli jaśniejsze poznanie i głębsze pragnienie Mojej chwały i zbawienia dusz. Mieli nie tylko światło cnoty, które wszyscy na ogół mieć mogą, lecz poza tym nadprzyrodzonym światłem cnotliwego życia, posiadali światło świętej wiedzy, przez którą poznali lepiej Moją Prawdę. Otóż kto więcej poznaje, więcej kocha, a kto więcej kocha, więcej otrzymuje. Miarą waszej zasługi jest miara waszej miłości (por. Mt 7,2; Łk 6,38).

    Jeśli mnie spytasz: Czy ten, co nie posiada wiedzy, może dojść do tej miłości? Niewątpliwie, może dojść, lecz tylko wyjątkowo, a żaden wypadek poszczególny nie stanowi prawa powszechnego dla wszystkich. Ja zaś rzecz biorę ogólnie. Kapłani Moi otrzymali, przez swe kapłaństwo, godność jeszcze większą. Szczególnym ich urzędem jest żywienie się duszami, dla chwały Mojej. Choć wszystkim dane było i nakazane trwać w miłości bliźniego, lecz tylko im, kapłanom moim, powierzone było zawiadywanie duszami i rozdawnictwo krwi.
    Jeśli wywiążą się z tego obowiązku gorliwie, z napięciem cnoty, jak rzekłem, otrzymają więcej, niż inni.
    O jak szczęśliwa jest dusza tych kapłanów, gdy dojdzie do chwili śmierci. Przez całe życie byli głosicielami i obrońcami wiary dla swych bliźnich. Wiara ta wniknęła w rdzeń ich duszy, przez wiarę tę widzą swe miejsce we Mnie. Nadzieja, która podtrzymywała ich życie, wspierała się tylko na mojej opatrzności. Nie pokładali nadziei w sobie, nie ufali swej własnej wiedzy. Straciwszy zaufanie do siebie, nie przywiązywali się do żadnego stworzenia w sposób nieumiarkowany. Nie kochali żadnej rzeczy stworzonej. Żyli w dobrowolnym ubóstwie. Przeto bez trudu umacniali swą nadzieję we Mnie.

    Serce ich było czarą miłości, napełnioną najpłomienniejszą miłością, czarą noszącą w sobie imię moje (por. Dz9,15), które głosili bliźniemu przykładem dobrego i świętego życia, jak i nauką mego słowa. Serce to wznosi się więc, w tej godzinie, ku Mnie z niewymowną miłością, obejmuje z wszystkich sił Mnie, który jestem jego celem i podaje Mi perłę sprawiedliwości, którą zawsze nosiło przed sobą, wymierzając słuszność wszystkim i oddając każdemu wiernie to, co mu się należy. W ten sposób, przez swą pokorę, oddaje Mnie sprawiedliwość, oddaje cześć i chwałę imieniu Memu, uznając, że przez mą łaskę dane mu było spędzić czas życia z czystym i świętym sumieniem; a siebie karci, uważając, że nie jest godne tego, iż otrzymało i otrzymuje tak wielką łaskę.
    Sumienie jego oddaje Mi dobre świadectwo, a Ja wedle zasługi jego, daję mu koronę sprawiedliwości (por. 2 Tm 4,8) ozdobioną cennymi perłami. To jest dobrymi uczynkami, które miłość wywiodła z jego cnót.
    O aniele ziemski, szczęśliwy jesteś, że nie byłeś niewdzięczny za dobrodziejstwa, które otrzymałeś ode Mnie, że nie byłeś niedbały ani ślepy; lecz gorliwie, oświecony prawdziwym światłem, nie spuszczałeś oka z podwładnych twoich, i jak wierny, odważny pasterz, szedłeś z nauką prawdziwego i dobrego Pasterza, słodkiego Jezusa Chrystusa, Jednorodzonego Syna mojego. Toteż rzeczywiście przeszedłeś przez Niego do Mnie, skąpany i zanurzony w Jego krwi, z trzodą twych owiec, z których wiele już doprowadziłeś do życia wiecznego, przez świętą naukę i przez przykład własny, a wiele innych pozostawiasz w stanie łaski.

    O córko najdroższa, widok diabła nie przestraszy tych, którzy widzą Mnie już przez wiarę i posiadają Mnie przez miłość. Nie ma w nich jadu grzechu. Ciemność i straszliwość ostatniej chwili nie przejmie ich lękiem i przerażeniem. Nie ma w nich bojaźni służalczej, jest tylko bojaźń święta. Nie boją się ułud diabła, gdyż dzięki światłu nadprzyrodzonemu i światłu Pisma Świętego znają jego podstępy, przeto dusza ich nie da się nimi omroczyć i zmącić.
    Tak chwalebnie przechodzą, skąpani we krwi, zgłodniali zbawienia dusz, rozgorzali miłością bliźniego. Przechodzą przez bramę Słowa, wchodzą we Mnie i dobroć Moja wyznacza każdemu jego miejsce i stopień, według miary miłości, jaką mieli dla Mnie.
    cd(2)n


    Wątek robotników ostatniej godziny możemy odnaleźć również w cz. 2 książki „Świadkowie Bożego Miłosierdzia” Anny. Mianowicie w rozdz. VI ‘Świadectwa dane na życzenie Pana’ (http://www.objawienia.pl/anna/anna/sbm-6.html) pod datą 22 IV 1988 r. [*Oglądanie Boga twarzą w twarz*], tak czytamy:

    … Kiedy człowiek staje wobec Boga (a więc w prawdzie), poznaje samego siebie, jakim miał się stać w zamyśle Pana. I im dalej był od miłości, tym gorzej siebie osądza. Pojmuje, na ile sprzeciwiał się sam i jak szkodził bliźnim z własnej winy, bo pojmuje (też wedle indywidualnej możności swej natury) dużo szerzej, mianowicie: plany Boga dla ludzkości, wspaniałe, ożywiające i podtrzymujące życie na ziemi (por. Rz 11,33), i swój w nich współudział lub sprzeciw czy bierność. To jest sąd szczegółowy w prawdzie, pierwsze otwarcie oczu duszy w Bożym świecie. Człowiek osądza sam swój stan; ale że Bóg jest i że jest miłością, poznaje to każdy kto przekracza granicę ciała.

    Jednakowoż ci, którzy Go kochali i zawierzyli Mu, wykazując prawdziwość swojej miłości w próbach, ci nie znają sądu. Wszyscy bowiem zostaliśmy odkupieni krwią Zbawiciela (prawidłowiej: dobrowolną ofiarą niewinnej Osoby Baranka, Syna Bożego, Jezusa), ale nie wszyscy Ją przyjmują z czcią i wdzięcznością. Ci, którzy na bezgraniczną miłość swego Zbawcy odpowiadają miłością i usiłują wykonać wszystko, co mogą, wedle woli Pana, łącząc całe swoje życie z Nim, lub jak r o b o t n i c y
    o s t a t n i e j g o d z i n y idą za Nim drogą krzyżową, przyjmując śmiertelną chorobę, cierpienie, prześladowanie, okaleczenie lub śmierć z ręki człowieka z poddaniem i wiarą w miłość Boga do siebie – ci wszyscy stają się prawdziwymi przyjaciółmi Chrystusa Pana lub zawierają z Nim braterstwo krwi. A miłość Boga trwa na wieki. Dlatego Jezus sam przybywa po przyjaciół swoich i przenosi ich przez sąd sprawiedliwości Ojca wprost w dom Boży. Miłość bowiem przekreśla Prawo. Jest ponad nim, bo Bóg jest Miłością. (w książce: str. 183/184).
    i
    – rozdz. VII zatyt. ‘Pan mówi sam o swoich dzieciach – ludziach’ (http://www.objawienia.pl/anna/anna/sbm-7.html)
    21 I 1988 r., Pan powiedział:
    … Pragnę, abyście korzystali z czasu miłosierdzia, jaki wam daję. Jest to dar braterstwa. Jeśli zawrzecie ze Mną, Jezusem Chrystusem, Zbawcą waszym, braterstwo w cierpieniu i złączycie je z moją Ofiarą krzyżową, chociażby drobne było i niewiele znaczyło w porównaniu ze straszną śmiercią krzyżowanego, przedtem torturowanego duchowo i fizycznie Boga-Człowieka, to jednak braterstwo to trwać będzie w wieczności i ono osłoni was przed sprawiedliwością Boga w blasku nieskończonej świętości Trójcy Świętej. Nigdy bowiem zdarzyć się nie może, bym Ja, Bóg Miłosierdzia, Miłość przebaczająca, odrzucił tego, kto wzywał Mnie w cierpieniu i trwodze. … (książka: str. 248)

    • z cz. 2 książki Anny „Boże Wychowanie”, (http://www.objawienia.pl/anna/anna/bw-07a.html)
      28 VII 1987 r., wtorek, Warszawa, Pan powiedział m.in.:
      … Wzywam was, dzieci Moje, do miłosierdzia, miłości wzajemnej i pomagania sobie tak, abym w was swoje podobieństwo zobaczył. Wasze miłosierdzie ma wielką moc nad sercem Moim, i dla jednego miłującego bliźnich swoich g o t ó w j e s t e m odpuścić winę całemu miastu. Przez was przychodzi katastrofa na świat i wy waszymi czynami możecie ją umniejszyć; możecie skrócić czas klęski i wielu ludzi ocalić. (…)
      Wiedzcie, że czyniąc dobro, współpracujecie ze Mną i wypraszacie ziemi przebaczenie Moje. Ci zaś, którzy umierać będą łącząc śmierć swoją z Ofiarą Jezusa Chrystusa, przebaczając i przyjmując wolę Moją bez sprzeciwu, znajdą się w Domu Moim bez sądu, choćby poganami do godziny śmierci byli i powrócili do Mnie w ostatniej chwili.
      Tak ich przygarnę, jak przyjąłem „dobrego łotra”, towarzysza śmierci krzyżowej, który dopiero umierając, osądził się i zwrócił ku Zbawcy swemu… (książka: str. 116)

      oraz
      z Księgi IV/231, cz. 6 „Poematu Boga -Człowieka” M. Valtorty
      … Pan Jezus: «Kiedy owdowiałaś?»

      «Przy końcu waszego miesiąca Adar (tj. w marcu – dop. mój)… Gdybyś tam był, Zeno by nie umarł. Tak mówił… bo on Cię słyszał i wierzył w Ciebie…»

      «A zatem on nie umarł, o niewiasto, gdyż ten kto we Mnie wierzy, żyje. Nie jest prawdziwym życiem ten dzień, w którym żyje ciało. [Prawdziwym] życiem jest to, które się otrzymuje wierząc i idąc za Drogą, Prawdą i Życiem oraz działając stosownie do Mojego Słowa. Nawet gdyby chodziło o wiarę i podążanie przez k r ó t k i c z a s i o
      p r a c ę przez krótki czas, szybko przerwaną przez śmierć ciała, nawet gdyby chodziło o jeden dzień, o jedną godzinę, zaprawdę powiadam ci, że ta istota nie pozna już śmierci. Ojciec bowiem, Mój i wszystkich ludzi, nie będzie brał pod uwagę czasu spędzonego w Moim Prawie i w Mojej Wierze, lecz pragnienie człowieka życia do samej śmierci w tym Prawie i w tej Wierze.
      Ja obiecuję życie wieczne temu, kto we Mnie wierzy i działa według tego, co mówię, kto kocha Zbawiciela, szerzy tę miłość, wprowadza w życie Moje pouczenia w czasie mu udzielonym. R o b o t n i c y Mojej winnicy to ci wszyscy, którzy przychodzą i mówią: „Panie, przyjmij mnie do grona Twych pracowników”; którzy trwają w tym pragnieniu, aż Mój Ojciec uzna, że ich dzień się skończył.
      Zaprawdę, zaprawdę powiadam wam, że będą tacy r o b o t n i c y, którzy będą pracowali tylko przez j e d n ą g o d z i n ę, przez swoją o s t a t n i ą g o d z i n ę, a otrzymają szybciej nagrodę niż ci, którzy pracowali od pierwszej godziny, lecz zawsze w sposób letni, nakłaniając siebie do pracy jedynie z powodu myśli, żeby nie zasłużyć na piekło, czyli pracowali z lęku przed karą. To nie ten sposób pracy Mój Ojciec wynagrodzi natychmiastową chwałą. Przeciwnie, tym, którzy dokonują egoistycznych obliczeń, którzy troszczą się o czynienie dobra, ale jedynie o odrobinę dobra, jakiego potrzeba, aby nie zasłużyć na wieczną udrękę, Sędzia wieczny da długą pokutę. Będą oni musieli nauczyć się, boleśnie to odczuwając, przez długie zadośćuczynienie wzbudzać w sobie ducha poruszanego miłością, prawdziwą miłością, całkowicie zwróconego ku chwale Boga.
      I powiem wam jeszcze, że w przyszłości będzie wielu, szczególnie wśród pogan, którzy się staną r o b o t n i k a m i j e d n e j g o d z i n y, a nawet mniej niż godziny, a zostaną otoczeni chwałą w Moim Królestwie, gdyż w tej jednej godzinie odpowiadania na Łaskę, która ich zaprosiła do wejścia do Winnicy Pana, osiągną heroiczną doskonałość Miłości. … (w książce: str. 246/247)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz