Przyczyna obecnego zła: Bunt przeciwko
powszechnemu królowaniu Pana naszego Jezusa
Chrystusa.
Abp Viganò prosi katolików o wsparcie dla prześladowanych duchownych, ostrzega przed „dziejowym konfliktem” w Kościele
Zwróćmy uwagę: Nasz Pan Jezus Chrystus nie tylko nie jest już
uznawany za Suwerena narodów. Teraz nie jest już uznawany nawet za
suwerena swojego Kościoła, w którym cel chwały Bożej i zbawienia dusz
został zastąpiony chwałą człowieka i wynikającym z niej potępieniem
dusz. To, co wczoraj było wadą, dziś jest cnotą; to, co wczoraj było
cnotą, dziś jest wadą: wszystkie obecne działania modernistycznej sekty,
która infekuje Watykan, diecezje i zakony, charakteryzują się obalaniem
tego, co zostało nam wyłożone i przekazane.
W kontekście tego buntu i niewierności, ci, którzy pozostają wierni i
starają się kontynuować to, co zawsze robili, stają się obiektem
prawdziwego i realnego prześladowania. Zaczęło się od ośmieszania
tradycjonalistów, określania ich jako lefebrystów lub przedsoborowców.
Następnie, zgodnie z praktyką, której stosowanie widzieliśmy w reżimach
totalitarnych, dobrzy katolicy zostali określeni jako szaleni lub chorzy
– co socjologowie nazywają patologizacją sprzeciwu. Nie myślcie, że
używam przesadnych określeń: zaledwie kilka dni temu pewien ksiądz z
Kostaryki został zawieszony w posłudze i zmuszony do poddania się
leczeniu psychiatrycznemu tylko dlatego, że odprawił Mszę Pawła VI po
łacinie, pomimo zakazu swojego biskupa, bpa Bartolomé Buiguesa
Całość tu:http://dakowski.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=32251&Itemid=46
Przyczyna obecnego zła: Bunt przeciwko
powszechnemu królowaniu Pana naszego Jezusa
Chrystusa.
Abp Viganò prosi katolików o wsparcie dla prześladowanych duchownych, ostrzega przed „dziejowym konfliktem” w Kościele
Zwróćmy uwagę: Nasz Pan Jezus Chrystus nie tylko nie jest już uznawany za Suwerena narodów. Teraz nie jest już uznawany nawet za suwerena swojego Kościoła, w którym cel chwały Bożej i zbawienia dusz został zastąpiony chwałą człowieka i wynikającym z niej potępieniem dusz. To, co wczoraj było wadą, dziś jest cnotą; to, co wczoraj było cnotą, dziś jest wadą: wszystkie obecne działania modernistycznej sekty, która infekuje Watykan, diecezje i zakony, charakteryzują się obalaniem tego, co zostało nam wyłożone i przekazane.
W kontekście tego buntu i niewierności, ci, którzy pozostają wierni i starają się kontynuować to, co zawsze robili, stają się obiektem prawdziwego i realnego prześladowania. Zaczęło się od ośmieszania tradycjonalistów, określania ich jako lefebrystów lub przedsoborowców. Następnie, zgodnie z praktyką, której stosowanie widzieliśmy w reżimach totalitarnych, dobrzy katolicy zostali określeni jako szaleni lub chorzy – co socjologowie nazywają patologizacją sprzeciwu. Nie myślcie, że używam przesadnych określeń: zaledwie kilka dni temu pewien ksiądz z Kostaryki został zawieszony w posłudze i zmuszony do poddania się leczeniu psychiatrycznemu tylko dlatego, że odprawił Mszę Pawła VI po łacinie, pomimo zakazu swojego biskupa, bpa Bartolomé Buiguesa
Całość tu:http://dakowski.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=32251&Itemid=46