2 listopada – dzień zaduszny. Módlmy się dziś szczególnie za dusze w czyśćcu cierpiące!
Kochani, my modlimy się tylko kilka /kilkadziesiąt/ minut/godzin dziennie/tygodniowo, a dusze w czyśćcu modlą się cały czas i nie za siebie, a za nas. Dlatego uciekajmy się stale do modlitwy za nie, a one będą się modlić za nas i w naszych intencjach!
Maria Simma:
CO DUSZE CZYŚĆCOWE WIEDZĄ O NAS?
„Dusze
czyśćcowe wiedzą o nas i naszych czasach o wiele więcej, niż sądzimy.
Wiedzą np., kto bierze udział w ich pogrzebie, czy uczestnicy modlą się,
czy też tylko idą w kondukcie po to, aby wykazać się obecnością, co
dziś jest częstym przypadkiem. I czy po ofierze od razu się wychodzi,
bez pełnego uczestnictwa we Mszy świętej, co wszak duszom pokutującym
mogłoby pomóc najbardziej. Nabożny udział we Mszy świętej pomaga zmarłym
bardziej, niż towarzyszenie ciału na cmentarz; często bowiem idzie się
tam tylko po to, by być widzianym, a to duszom nie pomaga. Dusze
czyśćcowe wiedzą też o wszystkim, co się o nich mówi i co się dla nich
robi. Są o wiele bliżej nas niż sądzimy; są bardzo blisko nas.”
Maria Simma – „Moje przeżycia z duszami czyśćcowymi.”
Maria Simma:
Dusze czyśćcowe o Ostrzeżeniu: „jest w progu”
– „Czy dusze tam przebywające wiedzą, co będzie się działo na świecie?” –
Tak,
wiedzą o niektórych rzeczach, ale nie wszystko. Powiedziały mi, że jest
jakieś wielkie wydarzenie mające niedługo nastąpić, tuż-tuż. Przez wiele
lat mówiły, że jest „tuż za drzwiami”, ale od maja 1993 roku używały
zwrotu „w progu”. Chodzi o nawrócenie ludzkości.
Maria
Simma (1915-2004) to Austriaczka, prosta wiejska kobieta, która miała
łaskę kontaktu z duszami czyśćcowymi. Trzykrotnie usiłowała wstąpić do
klasztoru, ale ze względu na stan zdrowia za każdym razem spotykała się z
odmową. Od 1940 r. zaczęła mieć widzenia dusz czyśćcowych. Widzeniom
tym towarzyszyły dotkliwe cierpienia fizyczne.
Teolodzy i psychiatrzy wielokrotnie badali Marię Simmę i nie dopatrzyli się śladów oszustwa czy choroby psychicznej.
W rozmowie z dziennikarzem Nickiem Eltzem
opisuje ona swoje życie, doświadczenia i przekazuje przesłanie, które
usłyszała od dusz w Czyśćcu cierpiących.
Fragment książki „O duszach czyśćcowych.
Z Marią Simmą rozmawia Nicky Eltz”
Proszę mi powiedzieć, czym dokładnie jest Czyściec?
Czyściec jest miejscem i stanem doświadczanym przez każdą duszę
potrzebującą odbyć pokutę i dokonać zadośćuczynienia za grzechy
popełnione w czasie jej ziemskiego życia, zanim będzie mogła ona
dołączyć do Jezusa w Niebie. Mało się uczy na ten temat i z tego powodu
więcej ludzi zaczyna się nim interesować we własnym zakresie, bez
żadnego duchowego kierownictwa, i w ten sposób zainteresowani łatwo
wpadają w praktyki okultystyczne. Zazwyczaj mówi się, że Czyściec jest
tylko stanem. To jest tylko po części prawdą, jako że jest to również
rzeczywiste miejsce. To również czas oczekiwania, gdy dusze pragną Boga.
To pragnienie Boga jest ich największym cierpieniem. Wszystkie dusze
czyśćcowe doświadczają tego pragnienia niezależnie od poziomu, na którym
się znajdują.
Istnieją trzy główne poziomy Czyśćca. Ja
doświadczam spotkań z duszami, które potrzebują stosunkowo niewiele, by
zostać uwolnione i iść do Nieba. Tak uważam z dwóch powodów.
Pierwszy powód: Kiedyś zostałam wezwana do
pewnego domu przez jego właściciela. Stracił on niedługo przedtem żonę i
w tym domu działy się dziwne rzeczy w nocy. W związku z tym
ustaliliśmy, że przyjadę i spędzę w tym domu noc, aby się przekonać, czy
jestem w stanie mu pomóc. Niedługo po moim przybyciu usłyszałam głośny
łomot i tupanie w korytarzu. Wtedy ? tak jak zawsze ? zapytałam: „Co
mogę dla ciebie zrobić?”. Ale hałasy tylko przybierały na sile i nagle
pojawiło się wielkie zwierzę, jakiego nigdy przedtem nie widziałam. Tuż
za nim pojawił się wielki wąż, który szybko pożarł to pierwsze zwierzę.
Następnie scena zniknęła. Musiałam się w jakiś sposób przestraszyć, gdyż
po wszystkim byłam spocona. Potem opisałam to wszystko pewnemu
mężczyźnie, który ma ogromną wiedzę na temat takich zdarzeń, i to on
zidentyfikował to pierwsze zwierzę. Był to hipopotam, który symbolizuje
zatwardziałość serca. To nie znaczy, że ta kobieta jest w Czyśćcu jako
hipopotam, ale dzięki figurze hipopotama mogłam zrozumieć lepiej, na
czym polegał jej przypadek. Po długiej rozmowie z wdowcem stało się
jasne, że jego żona pielęgnowała wielką animozję do innej kobiety na
przestrzeni trzydziestu lat, chociaż ta druga pragnęła, by zapanowała
między nimi zgoda. Ta odmowa przebaczenia przyczyniła się do jej
znalezienia się na najgłębszym poziomie Czyśćca, z którego ja jeszcze
nie byłam w stanie jej wydostać.
Drugi powód, w związku z którym jestem
przekonana, że zazwyczaj doświadczam dusz z najwyższych poziomów
Czyśćca, to pamiętnik napisany przez niemiecką księżniczkę w latach
dwudziestych. Przez kilka lat księżniczka ta doświadczała dusz na
głębszych poziomach i wiele z tych opisów jest potwornych i bardziej
bolesnych od tego, co ja widziałam.
Czy gdy dusze czyśćcowe cierpią, przeżywają w jakikolwiek sposób radość i nadzieję?
Tak. Nigdy żadna dusza nie chce powrócić tu, na ziemię,
ponieważ ich doświadczenie Boga jest o wiele jaśniejsze niż to, które my
mamy tutaj. Nigdy nie chcą powrócić do ciemności, w której my żyjemy.
Czyli Bóg umieszcza dusze w Czyśćcu, aby je oczyścić z grzechów, które nie zostały odpokutowane i zadośćuczynione?
Nie, o tym zazwyczaj uczy się niepoprawnie, a tego rodzaju
fałszywe nauki mogą łatwo ludzi odstręczyć. Bóg nigdzie dusz NIE
UMIESZCZA! Dusze osądzają się same i potem przyporządkowują się same na
odpowiedni poziom. To ONE SAME chcą się oczyścić, zanim dołączą do Boga.
Zrozumienie tej właśnie prawdy na temat miłości Boga do nas jest bardzo
ważne.
Czyli to my dostrzegamy, że nie jesteśmy jeszcze czyści i przez to potrzebujemy oczyszczenia w Czyśćcu?
Tak, zgadza się.
Czy
dusze tam przebywające kiedykolwiek buntują się przeciwko temu stanowi?
Czy są cierpliwe, czy niektóre nie chcą tego stanu, w którym się
znajdują?
Nie, one są cierpliwe i chcą cierpieć, wiedząc, że przez to
pokutują i czynią zadość za wszystko, co złe. Stają się czyste, aby
przybyć przed oblicze Boga w lśniącym stanie. Im więcej pokuty i
zadośćuczynienia, tym czystsze się stają.
Czy cierpienia czyśćcowe są większe od tych, które znosimy tu, na ziemi?
Ogólnie są one większe, a czasami o wiele większe, szczególnie
na dole trzeciego poziomu. Te dusze cierpią duchowo bardziej niż my. Gdy
zapytałam raz duszę mężczyzny o jego cierpienie, powiedział mi, że to
szczególny rodzaj cierpienia. Przykładowo ojciec, który za życia był
zbyt leniwy, by pracować na swoją rodzinę, i z jego powodu ona
cierpiała, musiał dużo pracować w Czyśćcu. To jego cierpienie czyśćcowe
jest o wiele większe niż cierpienie jego ciała, które znosiłby, pracując
jak należy tu, na ziemi. Ale nasze cierpienie tutaj, choć mniej
dotkliwe, jest warte o wiele więcej w zmazywaniu naszych grzechów niż to
w Czyśćcu.
Jeśli Czyściec jest również miejscem, to czy dusze czyśćcowe spędzają ten czas oczyszczenia w określonych miejscach na ziemi?
Tak, wydaje się, że gromadzą się najliczniej wokół ołtarza lub w
okolicach miejsca śmierci. Pewna znana mi kobieta z Liechtensteinu
widziała je tylko wokół ołtarza i gdy już ich tam nie było, to
wiedziała, że trafiły do Nieba.
Dusze nie przychodzą do mnie lub do nas z
Czyśćca, ale przychodzą do nas z Czyśćcem. To jest wiele różnych miejsc,
nie jedno, i wiele różnych stanów, a nie tylko jeden.
Jeśli Czyściec to wiele miejsc lub wielka przestrzeń, to czy Niebo i Piekło są również miejscami?
Tak, mój kierownik duchowy poprosił mnie, bym spytała o to, i
odpowiedź brzmiała następująco: „To, co tak wielu teologów dziś naucza,
jest błędne, gdyż głoszą oni, że Niebo, Czyściec i Piekło są tylko
stanami. To również miejsca”.
Jaka jest rozpiętość czasowa tego okresu, w którym dusze tam przebywają, zanim nie dostaną się do Nieba?
O, to bardzo szerokie pojęcie. Niektóre są tam zaledwie pół
godziny, a inne cały czas aż do ostatniego dnia. Przeciętnie, według
dusz, jest to okres czterdziestu lat.
Czyli będzie dzień ostatni?
Tak.
Czy dusza czyśćcowa może widzieć inne dusze w pobliżu i porozumiewać się z nimi?
One są zawsze świadome obecności innych i wiedzą, że nie były
same – np. gdy wiele dusz współpracowało przy jakimś uczynku. Niemniej
bardzo rzadko porozumiewają się ze sobą.
Pani Mario, a czy potrafią czytać?
Tak, potrafią. Czytają w sposób duchowy. Wiem o tym, gdyż kiedy
przychodzą do mnie, nie muszę odczytywać nazwisk lub pytań, które dla
nich mam, one po prostu unoszą je z zapisanej strony.
Ile wiedzą na temat swoich rodzin?
Powiedziałabym, że prawie wszystko. Widzą nas cały czas. Słyszą
każde słowo, które wypowiadamy na ich temat, i wiedzą, czego
doświadczamy. Ale nie znają naszych myśli. Widzą swoje własne pogrzeby i
wiedzą, kto tam jest i kto się za nich modli, a kto przyszedł tylko po
to, by inni widzieli.
Czy dusze tam przebywające wiedzą, co będzie się działo na świecie?
Tak, wiedzą o niektórych rzeczach, ale nie wszystko.
Powiedziały mi, że jest jakieś wielkie wydarzenie mające niedługo
nastąpić, tuż-tuż. Przez wiele lat mówiły, że jest „tuż za drzwiami”,
ale od maja 1993 roku używały zwrotu „w progu”. Chodzi o nawrócenie
ludzkości. A na mniejszą skalę mówiły mi o pewnych sprawach z niewielkim
wyprzedzeniem. W lecie 1954 roku powiedziały mi o powodziach, które tak
bardzo dały się we znaki w tej okolicy. Kiedyś też po zejściu lawiny
dusze powiedziały mi, że są jeszcze żywi zakopani w śniegu, więc zespół
ratowniczy kontynuował poszukiwania chwilę dłużej, niż nakazywała
rutyna. W końcu zlokalizowano i uratowano ludzi dwa dni po tym, gdy
poprosiłam, by zespół kontynuował poszukiwania.
Mówi
się, że czas już nie istnieje po tym życiu, ale Pani z kolei mówi, że
Czyściec jest czasem pragnienia Boga. Proszę to wytłumaczyć.
To prawda, że po tym życiu czas przestaje istnieć, ale kiedy
mówi się nam, że dusza musi przecierpieć określony okres, to przekłada
się to dla nas na jednostki czasu. Dusze mogą powiedzieć, że muszą
jeszcze dłużej cierpieć, jeszcze nie mogą być uwolnione albo że ich
cierpienie już się skróciło. Kiedy dusze mówią o czasie albo liczbie
Mszy Świętych, to symbolizuje to intensywność i wielość przeżywanego
przez nich cierpienia.
Dusze
żałują złych uczynków popełnionych tu, na ziemi. Czy również żałują
rzeczy, których w ogóle nie uczyniły w czasie ziemskiego życia?
Tak, zdecydowanie. Żałują straconych okazji do czynienia dobra
dla Boga i bliźnich i mają możność ujrzenia, jakie dobre owoce mogły się
narodzić z tych uczynków. Gdy umieramy, tracimy okazję, by robić dobre
uczynki. Dusze w Czyśćcu już nie mogą gromadzić zasług jak my tutaj.
Jest powiedziane również, że aniołowie nam
zazdroszczą, gdyż możemy dobrze czynić dla Boga; podczas gdy oni też nie
mogą już spełniać dobrych uczynków dla Niego i w ten sposób gromadzić
dalszych zasług (śmiech).
Co
się dzieje, gdy ludzie świadomi istnienia Czyśćca i tak śmiało grzeszą,
myśląc, że to doświadczenie nie będzie takie znowu straszne?
Będą tego bardzo gorzko żałować! O wiele bardziej niż ci,
którzy popełniają cały czas ten sam grzech, nie wiedząc w ogóle o
istnieniu Czyśćca.
Jakie jest najistotniejsze przesłanie płynące z Pani doświadczeń?
Bóg pozwolił na to, aby przez moją posługę inni mogli jasno
zrozumieć, że nasze życie tutaj służy WYŁĄCZNIE temu, aby zasłużyć na
wejście do Nieba. Nasz cel tutaj to bycie dobrym dla innych i dotarcie
do Boga przez tę postawę, zarówno tu i teraz, jak i ostatecznie w
wieczności. Gdy to pojmiemy, każdy zacznie coraz doskonałej doceniać
wartość swojego życia, a ponadto lepiej dostrzeżemy absurdalność
postępowania wielu ludzi, którzy marnują swoje życie. Przez zrozumienie
naszego celu dostrzeżemy ogrom Bożej miłości i chwalebne piękno, którym
życie może się stać, jeśli tylko będziemy współpracowali z Bogiem. Tak
więc te sprawy, które dane mi było ujrzeć, powinny i mogą dać ludziom
jasną i definitywną orientację w trudach życia, jeśli tylko chcą oni
uczestniczyć w Boskiej niebieskiej woli i pięknie, które z Boga
pochodzi.
Tak w skrócie, czego się Pani nauczyła dzięki tym niezwykłym doświadczeniom?
Nauczyłam się kochać Boga z całej mojej mocy.
Źródło: niedziela.pl

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz