środa, 27 marca 2013

Codzienne Uczczenie Ran Pana Jezusa

Codzienne Uczczenie Ran Pana Jezusa (z poświęconym Krzyżem) Panie Jezu Chryste, mój nade wszystko ukochany Zbawicielu. Z największym uszanowaniem i z całą żarliwością mojej duszy uwielbiam Ciebie przez Niepokalane, Serce Maryi i Jej Sercem i w Jej Niepokalanym Sercu, Pozdrawiam Ciebie i całuję wszystkie Twoje Rany najczystszymi ustami Twojej Świętej Matki. Pozdrawiam też i całuję wszystkie Twoje Święte Rany za tych wszystkich, którzy do mnie należą, za Kapłanów, za konających, za dusze w czyśćcu cierpiące. - Całuję i pozdrawiam w ten sposób Rany od gwoździ w rękach i kiedy Ci je zadano i jak długo znosiłeś ich ból. - Tak samo pozdrawiam i całuję Rany Twojej Świętej Głowy, teraz i kiedy te ciernie Ją kłuły i jak długo ten ból znosiłeś. - Pozdrawiam i całuję Świętą Ranę na barku, teraz i kiedy ta ciężka belka krzyża na nim ciążyła i jak długo ten ból znosiłeś. - Pozdrawiam i całuję Twój bark wyrwany za stawu, teraz i kiedy on został wyrwany i jak długo ten ból znosiłeś. - Pozdrawiam i całuję Twoje Przenajświętsze Oblicze, teraz i kiedy było za nas policzkowane, opluwane i brudami oszpecone, teraz i jak długo tę mękę i tę obrzydliwość znosiłeś. - Pozdrawiam i całuje Święte Rany biczowania, teraz i pod czas tej chłosty okrutnej jak długo te boleści Twego poszarpanego Ciała za nas znosiłeś. - Pozdrawiam i całuje podeszwy Twoich przypalonych Stóp, teraz i kiedy stałeś na rozpalonej blasze, teraz i jak długo znosiłeś to niewypowiedziane cierpienie. - Tak samo pozdrawiam i całuje z największym uszanowaniem i największą wdzięcznością Świętą ranę Twojego Serca, jak i każdą kroplę Twojej Krwi. O Mój Zbawicielu, każdym moim pocałunkiem, oddechem, uderzeniem mojego serca, słowem i myślą pragnę na nowo całować wszystkie Twoje Święte Rany i każdą Kroplę Twojej Najdroższej Zbawczej Krwi, i tyle razy ofiarować Twojemu Ojcu w Niebie. W łączności z Twoimi nieskończenie wielkimi zasługami, z Twoją Łaską i Miłością pragnę wiele dusz wybawić od ognia czyśćcowego. Mój Jezu, dziękuję Ci za wszystko, co dla mnie uczyniłeś i całuje Twoje Święte Stopy za każdym krokiem, który uczyniłeś na ziemi od Twojego dzieciństwa, aż po ostatni krok, kiedy Cię rzucono na drzewo krzyża. Zbawicielu mój, spełnij jeszcze jedna moja prośbę. Z każdym czułym pocałunkiem Świętej Rany Twojego Ser¬ca, pragnę w sposób wynagradzający całować każdą Hostie Świętą przyjmowaną bez uszanowania na stojąco i na i rękę. Amen.

wtorek, 26 marca 2013

Orędzie Matki Bożej z Medjugorie

Orędzie Królowej pokoju z dnia 25 marca 2013 r.


Posted by Dzieckonmp
Quantcast“Drogie dzieci! W tym czasie łaski wzywam was, abyście wzięli w ręce krzyż mego umiłowanego Syna Jezusa i abyście rozważali Jego mękę i śmierć. Niech wasze cierpienia będą zjednoczone z Jego cierpieniem i miłość zwycięży, bo On, który jest miłością sam siebie wydał z miłości, aby zbawić każdego z was. Módlcie się, módlcie się, módlcie się dopóki miłość i pokój nie zapanują w waszych sercach. Dziękuję wam, że odpowiedzieliście na moje wezwanie.”

Modlitwa dla uczczenia Męki Chrystusa

MODLITWA DLA UCZCZENIA MĘKI CHRYSTUSA (do odmawiania przed Krzyżem) Ojcze Przedwieczny, przez Bolesne i Niepokalane Serce Maryi, w imieniu wszystkich i za wszystkie dusze ofiaruję Ci Najświętsze Ciało, Najdroższą Krew, bolesne Rany i to miłością ku ludziom płonące Serce w Najświętszym Sakramencie Ołtarza, także i Jego wszystkich obejmujące Miłosierdzie, i Jego lęk śmiertelny i opuszczenie w Ogrójcu, Jego bolesne ukrzyżowanie i podwyższenie Krzyża, Jego śmierć, Jego zwycięskie Zmartwychwstanie i Chwalebne Wniebowstąpienie. Ofiaruję Ci Twego ponad wszystko umiłowanego Syna, naszego Pana Jezusa Chrystusa, którego tak bardzo kocham z wszystkimi Jego intencjami, które On dla nas miał, jako wynagrodzenie za moje grzechy i za grzechy całego świata, za dusze czyśćcowe i za wszystkich dziś umierających. Daj nam przez Jego zasługi, nawrócenie grzeszników i nawrócenie Rosji, daj pokój całemu światu. Amen.

Westchnienie duszy litującej się nad Panem Jezusem

Westchnienie duszy litującej się nad Panem Jezusem Chrystus Pan rzekł do św. Mechtyldy: ile­kroć przy nabożnym rozpamiętywaniu męki Mojej serdecznie, kto westchnie tylekroć wdzięcznie łagodzi rany Moje. W tejże też chwili wypuszczam strzałę miłości w serce jego. Zaprawdę powiadam, że kto by z nabożeństwa ku męce Mojej choćby jedną łezkę uronił, tak mi jest miłym jak gdyby za mnie by podjął męczeństwo. Jakże się zdobędę na te łzy? Zapy­tała święta. Wówczas nauczył ją Zbawiciel modlitwy następującej: O Jezu najłaskawszy, który przyszedłeś odnaleźć i zbawić człowieka straconego, z jaką to złością przywitał cię świat. Jakże niewdzięcznym się okazał dla Ciebie kiedyś dla jego zbawienia duszę Swoją oddał w ręce nieprzyjaciół Twoich. Boleję nad Tobą o Jezu mój najukochańszy ze wszystkich sił duszy lituję się nad Tobą rozważając okropne Twoje wyniszczenie, w którym pogrążony Ty najwierniejszy przyjacielu od wszystkich przyjaciół opuszczony jako złoczyńca sromotnie pochwycony i niemiłosiernie skrępowany na śmierć skazany, a nadto zelżywie od nieprzyjaciół wyśmiany, znieważony, utrapiony, stałeś się robakiem a nie człowiekiem pośmiewiskiem ludzkim i wzgardą pospólstwa. Ach, któż się od obfitych łez powstrzyma, gdy rozważy, z jaką uprzejmością i miłością wyszedłeś na spotkanie nieprzyjaciół swoich, którzy Cię zbrojną ręką po­chwycili, by Cię na okrutną śmierć wydać:, gdy tymczasem Ty jako najłaskawsza matka dzieciom swoim drogę zachodząc, dobrowolnie w ich ręce się podałeś, abyś ich wyrwał z paszczęki wilków Piekielnych.               Podczas, gdy Cię niemiłosiernie policzkowali i tyle Ci wymierzali razów, ile Ty dowodów miłości dałeś duszom, które aż do ostatniego dnia sądu Twego przez mękę Twoją zbawić się miały. O jakie wielce miłowałeś nieprzyjaciół Swoich najłaskawszy Jezu. Gdy Cię, bowiem okrutnie biczowano. Tyś za biczujących Cię tak gorąco się modlił do Boga Ojca, że wielu z nich się nawróciło. Gdy na głowę Twoją koronę cier­niową włożono tyle pereł przydałeś ich koronom ile ciernia w głowie Twojej utkwiło. Och najwdzięczniejszy Jezu któżby Cię nie miłował myśląc o tej przedziwnej miłości, jaką nam niewdzięcznym okazałeś wówczas, gdy ręce i nogi Twoje do krzyża przybijano nielitościwie całego na krzyżu rozcią­gano tak dalece, że można było w Tobie wszystkie kości i członki policzyć. Ty zaś wtenczas dusze wszystkich, przeznaczone do żywota wiecznego, pociągałeś do Siebie mocą Swego Bóstwa. W chwili zaś, gdy włócznią Przenajświętszy Bok Twój otworzono ofia­rowałeś napój żywota z serca Swego tym, co przez Adama zarazili się trunkiem śmierci. Chciałeś, więc aby wszyscy w Tobie, który żywotem jesteś stali się synami wiecznego żywota i błogosławieństwa. Przychodzę, więc do Ciebie Miłośniku mój najsłodszy a na wywdzięczenie miłości Twojej i za gorycz niesprawiedliwą męki Twojej, ofiaruję Ci serce swoje pragnąc od tej aż do ostatniej godziny odejścia mego wszystkie przykrości i bóle najsłodszego Serca i czystego Ciała Twego znosić i odczuwać i proszę abyś męką Swoją tak zranił serce moje, aby odtąd pamiątkę męki Twojej wciąż w sobie odczuwało. Amen.

Pozdrowienie wszystkich członków Chrystu­sowych Św. Gertruda Boskim natchnieniem oświecona zwykła była pozdrawiać każdy członek cierpiący Chrystusa Pana. Ilekroć członek, jaki pozdrawiała tylekroć czuła, że światłość Boska z tego członka spływa na jej duszę a zarazem odczuwała nie­winność wysłużoną Kościołowi przez cierpienie owego członka. Czyńmy i my podobnie, jeśli chcemy podobne otrzymać błogosławieństwo.               Pozdrawiam Was najświętsze Członki Pana              mojego Jezusa Chrystusa dla zbawienia               naszego różnymi sposobami męczone. Pozdra­wiam Cię Głowo godna czci za nas cierniem ukoronowana i trzcina uderzona. Pozdrawiam Cię, Twarzy Przenajświętsza za nas oplwana i spoliczkowana. Pozdrawiam Was, Oczy najukochańsze Zbawiciela za nas łzami oblane. Pozdrawiam Was Usta najsłodsze za nas żółcią i octem napojone. Pozdrawiam Was, Uszy najszlachetniejsze, szyderstwami i bluźnierstwami za nas zelżone. Pozdrawiam Cię Szyjo królewska za nas zbita, Ramiona przenajświętsze za nas ubiczowane. Pozdrawiam Was, Dłonie i Ręce przenajświętsze, za nas na krzyżu rozciągnięte. Pozdrawiam Was, Piersi Boskie za nas zbite i udręczone. Pozdrawiam Was, Kolana przezacne za nas na modlitwę ugięte. Przy męce wykrzywione. Pozdrawiam was Nogi czcigodne za nas gwoździami przybite. Pozdrawiam Cię Rano Boku przenajświętsze­go dla nas włócznią otworzona. Pozdrawiam Cię Ciało Jezusowe za nas na krzyżu zawieszone, zmęczone, umarłe i pogrzebane. Pozdrawiam Cię Serce najsłodsze skarbono Trójcy Przenajświętszej za nas na krzyżu gwałtem otworzone. Pozdrawiam Cię trzykroć święta Duszo Jezusa Chrystusa aż do śmierci smutkiem napełniona. Pozdrawiam Cię Krwi najsłodsza z ran Chrystusa obficie wylana. Pozdrawiam Was Rany czcigodne Zbawiciela zadatku miłości, ceno naszego odkupienia niegdyś w męce okrutnej Jezu­sowi zadane teraz błyszczące w niebie jako gwiazdy jaśniejące. Zapisz mnie dobry Jezu do tej księgi bólów i ran Swoich, ukryj mnie w tym świętym schronieniu przed czartem kusicielem a przez zasługi i rany członków Twoich racz dać duszy mojej przy wyjściu z ciała ową niewinność, którą przez mękę wszystkich Członków Swoich Przenajświętszych razem i każdego z osobna wysłużył Kościołowi Twojemu. Amen. Trzy dziękczynienia złożone Chrystusowi na Krzyżu Św. Mechtylda zapytała raz Chrystusa Pana, jaka boleść najcięższą dla Niego była? Na co taką odebrała odpowiedź:, Gdy mnie na krzyżu rozciągano tak, że wszystkie członki Moje można było policzyć i dalej do niej mówił:, Kto by mi za tę boleść wdzięczność okazywał taką mi przysługę wyświadczy jak gdyby drogimi olejkami rany Moje namaścił, a kto by mi dzięki składał za pragnienie, jakie wycierpiałem tak mu będę wdzięczny, jak gdyby mnie najlepszym napoił winem, a kto by mi za ukrzyżowanie dziękował, tak mi będzie miło, jak gdyby mnie z krzyża uwolnił. O najłaskawszy Baranku Boży któryś przez trzy godziny na krzyżu wisiał w imie­niu i miłością wszystkich stworzeń dziękuję Ci za tę nieznośną boleść którąś wycierpiał, gdy niemiłosiernie dla nas na krzyżu byłeś rozciągnięty tak dalece, że wszystkie kości Twoje można było policzyć i proszę abyś mi dla tej boleści odpuścił wszystkie grzechy popełnione ułomnością ciała, przez którą nieskończoną Twoją dobroć znieważyłem. Amen. O najniewinniejszy Baranku Boży wdzięcznością wszelkiego stworzenia dziękuję Ci za gorzkie pragnienie któreś dla zbawienia naszego na krzyżu wycierpiał, kiedyś gło­sem płaczliwym wołał „Pragnę” a nie, co innego tylko żółć i ocet Ci podano. Proszę Cię przez gorzkość tego pragnienia abyś mi odpuścił grzechy popełnione przez nieumiar­kowanie w jedzeniu i piciu. Amen. O Przenajświętszy Baranku Boży przez wzajemną miłość i wdzięczność Trójcy Prze­najświętszej dziękuję Ci za to okrutne męczeństwo jakieś wówczas poniósł, gdy ręce Twoje i nogi niemiłosiernie do krzyża gwoźdźmi przybijano tak dalece, że serce Twoje od bólu drżało, a wszystkie żyły się ścią­gały. Przez tę boleść i przez gorzką śmierć Twoją przepraszam Cię mój Jezu i proszę abyś grzechy rąk i nóg moich oczyścił i te rany Ojcu Swemu Przedwiecznemu za moje przebłaganie pokazywał. Amen. ­ Modlitwa do Chrystusa na krzyżu wiszącego Proszę Cię najukochańszy Panie Jezu Chryste dla tej niezmiernej miłości, którą naród ludzki ukochałeś, gdy niebieskim będąc królem na ciele zraniony z sercem włócznią przebitym, ze zmysłami pomieszanymi, ze smutkiem wyrytym na wszystkich ry­sach z rękami rozciągniętymi, z nogami gwoźdźmi przebitymi, z ustami zsiniałymi, zbladły na twarzy, z głową nachyloną, z bo­kiem otworzonym i duszą strapioną zawisłeś na krzyżu. Przez tę miłość, która serce Twoje ­najsłodsze wówczas przeszyła, gdy dusza Twoja z ciałem się rozłączyła zmiłuj się nad duszą moją przy jej wyjściu z ciała. Amen.

Chwała oddana Chrystusowi wzgardzonemu w Męce Jego Której sam Pan Jezus błogosławioną Mechtyldę nauczył Chwalę i błogosławię niepojętą wszechmocność Twoją Jezu Królu nieba i ziemi tę wdzięczną wszechmocność, która Cię przy męce Twojej dla naszej miłości obezwładniła. Chwalę i wysławiam niepojętą mądrość Two­ją, tę wdzięczną mądrość, która to sprawiła, że chciałeś uchodzić za rozumu pozbawio­nego. Chwalę i wynoszę niewymowną miłość Twoją, która Cię dla naszego zbawienia na wszelką wydała nienawiść. Chwalę i wielbię najłaskawsze miłosier­dzie Twoje, to wdzięczne miłosierdzie Twoje, które Cię z miłości ku ludziom na okrutną śmierć skazało. Chwalę i wielbię wdzięczną słodycz Twoją, tę słodycz, dla której dozwo­liłeś serce Swoje zanurzyć w morzu goryczy i okrutnej śmierci. Amen.

Codzienne Uczczenie Ran Pana Jezusa

Codzienne Uczczenie Ran Pana Jezusa (z poświęconym Krzyżem) Panie Jezu Chryste, mój nade wszystko ukochany Zbawicielu. Z największym uszanowaniem i z całą żarliwością mojej duszy uwielbiam Ciebie przez Niepokalane, Serce Maryi i Jej Sercem i w Jej Niepokalanym Sercu, Pozdrawiam Ciebie i całuję wszystkie Twoje Rany najczystszymi ustami Twojej Świętej Matki. Pozdrawiam też i całuję wszystkie Twoje Święte Rany za tych wszystkich, którzy do mnie należą, za Kapłanów, za konających, za dusze w czyśćcu cierpiące. - Całuję i pozdrawiam w ten sposób Rany od gwoździ w rękach i kiedy Ci je zadano i jak długo znosiłeś ich ból. - Tak samo pozdrawiam i całuję Rany Twojej Świętej Głowy, teraz i kiedy te ciernie Ją kłuły i jak długo ten ból znosiłeś. - Pozdrawiam i całuję Świętą Ranę na barku, teraz i kiedy ta ciężka belka krzyża na nim ciążyła i jak długo ten ból znosiłeś. - Pozdrawiam i całuję Twój bark wyrwany za stawu, teraz i kiedy on został wyrwany i jak długo ten ból znosiłeś. - Pozdrawiam i całuję Twoje Przenajświętsze Oblicze, teraz i kiedy było za nas policzkowane, opluwane i brudami oszpecone, teraz i jak długo tę mękę i tę obrzydliwość znosiłeś. - Pozdrawiam i całuje Święte Rany biczowania, teraz i pod czas tej chłosty okrutnej jak długo te boleści Twego poszarpanego Ciała za nas znosiłeś. - Pozdrawiam i całuje podeszwy Twoich przypalonych Stóp, teraz i kiedy stałeś na rozpalonej blasze, teraz i jak długo znosiłeś to niewypowiedziane cierpienie. - Tak samo pozdrawiam i całuje z największym uszanowaniem i największą wdzięcznością Świętą ranę Twojego Serca, jak i każdą kroplę Twojej Krwi. O Mój Zbawicielu, każdym moim pocałunkiem, oddechem, uderzeniem mojego serca, słowem i myślą pragnę na nowo całować wszystkie Twoje Święte Rany i każdą Kroplę Twojej Najdroższej Zbawczej Krwi, i tyle razy ofiarować Twojemu Ojcu w Niebie. W łączności z Twoimi nieskończenie wielkimi zasługami, z Twoją Łaską i Miłością pragnę wiele dusz wybawić od ognia czyśćcowego. Mój Jezu, dziękuję Ci za wszystko, co dla mnie uczyniłeś i całuje Twoje Święte Stopy za każdym krokiem, który uczyniłeś na ziemi od Twojego dzieciństwa, aż po ostatni krok, kiedy Cię rzucono na drzewo krzyża. Zbawicielu mój, spełnij jeszcze jedna moja prośbę. Z każdym czułym pocałunkiem Świętej Rany Twojego Ser¬ca, pragnę w sposób wynagradzający całować każdą Hostie Świętą przyjmowaną bez uszanowania na stojąco i na i rękę. Amen.

Spowiedź

O. Leon Knabit OSB

Spowiedź

 
Poważne sprawy - poważne odpowiedzi

 






Ojca Leona słów kilka:
Po co mam takie rzeczy opowiadać?
Temat spowiedzi jest jednym z kluczowych punktów zapalnych pomiędzy katolikami i osobami niewierzącymi. Kto to słyszał, żeby o swoich intymnych sprawach, słabościach i upadkach, opowiadać człowiekowi takiemu samemu jak ja, a może nawet mniej wiarygodnemu etycznie. Po co mam takie rzeczy opowiadać? Pojawia się również bardziej złożony problem. Wiele osób twierdzi, że księża chcą wiele wiedzieć, chcą trzymać w ręku człowieka, żeby móc potem te wiedzę wykorzystać.
Święta zasada Czy na pewno tak to jest? Osoby duchowne obowiązuje święta zasada – tajemnica spowiedzi. Jak wielokrotnie stwierdzono, nie zdarzały się przypadki świadomego jej złamania, a jeżeli już – to niezwykle rzadko. Świadome zdradzenie tajemnicy spowiedzi kończy się odebraniem prawa spowiadania, a w ciężkich wypadkach może nawet grozić degradacją księdza i ekskomuniką, bo to jest nic innego jak sprzeniewierzenie. To przypomina sytuację, kiedy ktoś ma cudze pieniądze i je sprzeniewierzy. Podobnie w przypadku tajemnicy spowiedzi, kapłan ma dostęp do cudzego wnętrza, prawdy i nieprawdy, grzechów. Jeśli, nie daj Boże, dzieliłby się tym z kimkolwiek – to źle. Taki może być właśnie jeden z największych grzechów kapłana – bo niszczy zaufanie całkowicie do tak ważnej rzeczywistości, tak wspaniale oczyszczającej. I dlatego, z racji całkowitej pewności, że kapłana obowiązuje tajemnica spowiedzi,  ludzie przychodzą oczyścić się i pojednać z Panem Bogiem.
"Odpukanie" po prostu? Jednak tutaj pojawia się jeszcze jeden, zasadniczy problem. Spójrzmy, z jaką łatwością ludzie opowiadają publicznie, w telewizji, o swoich słabościach czy grzechach, w rozmaitych reality show. I nikt nie ma pretensji o to, że się z niego wyciąga, czasem aż atakuje się prowadzącego że był niedelikatny, nietaktowny, że stawiał pytanego w niezręcznej sytuacji. Więc jak to jest? Czy w takim razie opowiadanie swoich intymności w sekrecie w konfesjonale jest uważane za złe, a publiczne, przed kamerami – nie?
Z tymi spowiedziami oczywiście różnie bywa. Zdarza się, że ciężko znaleźć księdza w konfesjonale, coraz częściej niestety zdarza się, że ludzie odchodzą nie do końca zadowoleni. Odpowiedzialność spoczywa oczywiście na spowiedniku, bo nie każdy potrafi stanąć na wysokości zadania. Spotykamy się niestety z tymi przykrymi wypadkami, że spowiednik przez swoją niemądrą działalność, argumentację, zbytnią ostrość, skrupulatność albo powierzchowne traktowanie penitenta – "odpukanie" po prostu – potrafi zniechęcić i zrazić. Słyszymy nieraz, że "od ostatniej spowiedzi powiedziałem sobie koniec z kościołem, koniec ze spowiadaniem".
Komu odpuścicie, będą odpuszczone… Sakrament Spowiedzi ma dwa elementy: jeden teologiczny tzn. wyznaję grzechy przed kapłanem, ale Jezusowi – i otrzymuję przebaczenie – świadomość oczyszczenia, spokoju. Drugi to aspekt psychologiczny tzn. jest to rozmowa, podtrzymanie na duchu, wskazanie kierunku postępowania. Jeśli ten drugi element nie zadziała to przynajmniej ten pierwszy jest jasny – mam odpuszczone grzechy. "Komu odpuścicie, będą odpuszczone, komu zatrzymacie będą zatrzymane." A kiedy zdarza się, że nie udzielamy odpuszczenia grzechów? To jest sprawa miłości, wyrozumiałości, mądrości i stanowczości spowiednika oraz szczerości i otwartości człowieka, który się spowiada. Wtedy mówię: zawstydź się Czasem ktoś przychodzi i zupełnie nie żałuje za swój grzech, nie ma w duszy szczerego żalu za to, że to, co było arcy-przyjemne i miłe, może się nie podobać Panu Bogu. Wtedy zdarza się, że mówię: zawstydź się.
"Panie Boże, patrz jaki ja jestem, nie dorosłem do tego. widzę, że Ty kochasz, widzę, że mi wyznaczasz inną drogę a ja się cieszę, że utaplałem się w błotku i będę się taplał dalej. Przykro mi, Panie Boże. Stuknij mnie w łeb, żebym zrozumiał, o co chodzi!"




 

 




Nie przespać Wielkiego Tygodnia

Nie przespać Wielkiego Tygodnia


Radio Maryja




Nie przespać Wielkiego Tygodnia!

fot. PAP


Przeżywamy wyjątkowy czas Wielkiego Tygodnia. Sama ilość i różnorodność nazw tego okresu w językach obcych świadczy o jego bogactwie i wielowymiarowości. W łacinie na przykład na pierwszy plan wysuwa się znaczenie męki Chrystusa (passio), w niemieckim zaś podkreślony jest charakter skargi, troski i smutku (die Karwoche), jeszcze w innych językach uwaga skupia się na ciszy, albo świętości tego okresu. Wielki Tydzień to wyjątkowy czas również dlatego, że tak dużo się w nim dzieje,. Św. Jan poświęcił jedną trzecią część swej Ewangelii, a św. Łukasz jedną piątą, na opowiadanie wydarzeń, które wspominamy w Wielkim Tygodniu. Jest to  „wielki” czas, bo właśnie w nim dzieją się wielkie dzieła zbawcze Chrystusa. Liturgia w przepiękny sposób prowadzi nas przez Wielki Tydzień, ale stwarza również wiele wspaniałych szans, aby w osobistym rozważaniu towarzyszyć Jezusowi. Te dwa elementy – celebracje liturgiczne i osobista modlitwa powinny się nawzajem przenikać. W tym świętym okresie słowa Chrystusa – „Czuwajcie i módlcie się” (Mt 26,41) brzmią ze zdwojoną mocą. Niestety, szum medialny, przeciążenie pracą, albo po prostu zwykłe zaniedbania sprawiają, że często raczej przesypiamy Wielki Tydzień, albo gubi się on w przedświątecznej krzątaninie. Powinniśmy wszak przeżywać go w modlitewnym skupieniu towarzysząc Jezusowi. Spróbujmy więc odnaleźć konkretne impulsy do podjęcia osobistych rozważań na kolejne dni Wielkiego Tygodnia.

 

Niedziela Palmowa

Hosanna Synowi Dawida! (zob. Mt 21,1-10)

Lud Izraela wita Chrystusa wołając Hosanna. Ten hebrajski termin, który powtarzamy podczas każdej mszy świętej oznacza wprost – „Wybaw więc”. Odnajdujemy go w Psalmie 118: „O Panie, wybaw! O Panie, daj pomyślność! Błogosławiony, który przybywa w imię Pańskie! Błogosławimy wam z domu Pańskiego” (Ps 118,25-26). Słowa psalmu ponownie rozbrzmiewały podczas wjazdu Jezusa do Jerozolimy. To niezwykle ważne, aby uświadomić sobie, że my także potrzebujemy zbawienia, aby na nowo zrozumieć od kogo je otrzymujemy. Na początku Wielkiego Tygodnia warto więc w głębi swego serca zawołać: Hosanna, Panie wybaw! A jednocześnie powinno do nas dotrzeć jak drogo kosztuje nasze zbawienie, jak wielką cenę zapłacił Jezus. Niestety, podobnie jak lud Izraela, nie rozumiemy jeszcze wszystkiego do końca.

Wielki Poniedziałek – Wielki Wtorek – Wielka Środa

Bo ubogich zawsze macie u siebie, Mnie zaś nie zawsze macie. (zob. J 12,8)

Początek Wielkiego Tygodnia stanowi wprowadzenie do tego wszystkiego co wydarzy się podczas Triduum Paschalnego. Właśnie teraz zapadają ostateczne decyzje, Judasz wydaje arcykapłanom swego Mistrza (Mk 14,10-14). W ewangeliach synoptycznych odnajdujemy opis wielu wydarzeń, które mają miejsce właśnie w tych dniach. Na pierwszy plan wysuwa się przede wszystkim wypędzenie sprzedawców ze świątyni (Łk 19,45-46). Ten czyn Jezusa był jedną z bezpośrednich przyczyn spisku przywódców żydowskich. Święte Pisma ukazują nam niezwykle wyraziście dwie postawy, jakie zostały przyjęte wobec Jezusa. Św. Marek opowiada o kobiecie, która wylała na głowę Jezusa flakonik drogocennego olejku. Ów gest symbolizuje całkowite i absolutne przylgnięcie do Chrystusa. Jest aktem zawierzenia oraz czci. Pan Jezus wyjaśnia ten gest jako namaszczenie przed swoim pogrzebem. Chrystus chwali kobietę i mówi: „Gdziekolwiek po całym świecie głosić będą tę Ewangelię, będą również na jej pamiątkę opowiadać o tym, co uczyniła” (Mk 14,9). A więc widzimy tę wspaniałą, szczodrą niewiastę, ale niestety z drugiej strony spostrzegamy także Judasza, który za marne 30 srebrników dokonuje straszliwej zdrady. Postępowanie Jezusa nie odpowiadało jego pomysłom na życie, jego wyobrażeniom i marzeniom o ziemskiej potędze. Aż trudno uwierzyć, że ktoś będąc tak blisko Jezusa, widząc cuda i słuchając Jego słów, mógł dopuścić się takiego czynu…

Warto z nabożną czcią rozważać te dwie postawy i pytać siebie z pokorą jaką postawę ja przyjmuję najczęściej? Czy oddaję Jezusowi całe swoje życie, czy raczej sam chcę rządzić, sam decydować?

Wielki Czwartek

Czy rozumiecie co Wam uczyniłem? (J 13,12)

W Ewangelii świętego Łukasza opis obmycia nóg zastępuję opis ustanowienia Eucharystii. Piotr wzbrania się przed umyciem nóg przez Chrystusa: „Nie, nigdy mi nie będziesz nóg umywał”. Odpowiedział mu Jezus: „Jeśli cię nie umyję, nie będziesz miał udziału ze Mną” (J 13,8). Wydarzenia Wielkiego Czwartku uświadamiają nam, że dzieło oczyszczenia człowieka pochodzi bezpośrednio od Boga. Nikt sam z siebie, przez swoje dobre uczynki nie jest w stanie zasłużyć sobie na życie wieczny. Zbawcza ofiara Jezusa obejmuje wszystkich, którzy przyjmują ją z wiarą i czcią. Jezus wprowadza Apostołów w tajemnice zbawienia, wyjaśnia im znaczenie swojej Misji, a my widzimy uczniów, którzy śpią w Ogrodzie Oliwnym, którzy nie rozumieją powagi chwili. Czy przypadkiem z nami nie jest często podobnie, chociażby wtedy, gdy wśród rozproszeń, bez należytego przygotowania przeżywamy Eucharystię?

Wielki Piątek

Ojcze w Twoje ręce powierzam ducha mego (Łk 23,46).

W tradycyjnych pieśniach pasyjnych odnajdujemy wielką mądrość, niezwykłą pomoc w rozważaniu męki Chrystusa. Wprost zachwycające jest współczucie i zrozumienie męki i śmierci Zbawiciela. Strofy  Gorzkich Żali czy pieśni opowiadających o cierpieniu Jezusa są znakomitym przedmiotem rozmyślań szczególnie w Wielki Piątek. Kultura masowa, której działaniu jesteśmy nieustannie poddawani spłaszcza głębie przeżywania tajemnic paschalnych. Głębi należy więc szukać w dziedzictwie naszych przodków:

„Płaczmy i my też, wierni chrześcijanie, Dziękując Panu za najdroższe rany; Iż, by nas zbawić, lejąc krew obficie, dał za nas życie!”.
(Rozmyślajmy dziś wierni chrześcijanie, tekst napisany przez ks. Jakuba Wujka)
Do dawnej barokowej tradycji należało umieszczanie niekiedy w kościołach, tak jak na przykład w opactwie benedyktyńskim w Mondsee w Austrii, XV stacji Drogi Krzyżowej. Jej treścią było odnalezienie Świętego Krzyża przez cesarzową Helenę w IV wieku. Również ten wymiar może stać się podstawą modlitewnej refleksji w dniu Męki Chrystusa. Odnaleźć krzyż w swoim życiu, odnaleźć krzyż Chrystusa w swoim życiu oto wielka łaska, którą możemy otrzymać, jeśli prosimy o nią z wielką wiarą.

Wielka Sobota

Następnie Jezus rzekł do ucznia: „Oto Matka twoja” (J 19,27)

Wielka Sobota to dzień ciszy, dzień oczekiwania. Wtedy jednak szczególnie mocno  jednoczymy się z Maryją. Sobota jest dniem maryjnym, ponieważ Jezus w testamencie na krzyżu oddał nas w opiekę swojej Matce. Według tradycji Matka Najświętsza z nadzieją i pewnością wyczekiwała Zmartwychwstania Pana. Czas pomiędzy śmiercią Pana a Jego chwalebnym Zmartwychwstaniem jest czasem, w którym Maryja opiekuje się nami z ogromną troską.

Niedziela Zmartwychwstania

„Pokój wam” J 20,26 To nie przypadek, że Jezus ustanowił spowiedź właśnie w dniu Zmartwychwstania. Sakrament uzdrowienia jest bezpośrednim owocem śmierci i powstania z martwych Chrystusa. Zbawiciel pokonał zło i Jego zwycięstwo urzeczywistnia się również w odpuszczaniu grzechów, które zostały odkupione. Również każda spowiedź jest niezwykle osobistym spotkaniem ze zmartwychwstałym Chrystusem. Tak jak w Eucharystii następuje uobecnienie Ostatniej Wieczerzy, podobnie w spowiedzi uobecnia się owo spotkanie ze Zbawicielem, który mówi – „Pokój wam”. Z niezwykłą głębią te święte tajemnice wyjaśnia wielka mistyczka XX wieku Adrienne von Speyr: „W swym życiu Pan coraz świadomiej bierze na siebie brzemię grzechu świata. Ludzie by tego nie dostrzegli, gdyby w tym samym czasie Jego nauka nie rozszerzała się i nie stawała nauką całego świata, przeznaczoną dla całego świata, przeznaczoną dla wszystkich czasów i narodów. (…) Bo wszystkie słowa, wszystkie przypowieści prowadzą ostatecznie do krzyża” (Adiernne von Speyr, Spowiedź,Poznań 1993, s. 66).

Wspaniałe wezwanie do refleksji a jednocześnie modlitwę o dar owocnych rozważań tajemnic naszej wiary odnajdujemy w Liście do Efezjan. Niech te słowa staną się zachętą do podjęcia wysiłku modlitwy myślnej w tym świętym czasie: „Niech (Bóg) da wam światłe oczy serca, byście wiedzieli czym jest nadzieja, do której On wzywa, czym bogactwo chwały Jego dziedzictwa wśród świętych i czym przeogromna Jego moc względem nas wierzących – na podstawie działania Jego potęgi i siły.

Wykazał On je, gdy wskrzesił Go (Chrystusa) z martwych” (Ef 1,18).

Ks. Grzegorz Bartko



  OJCIEC PIO na dziś 23 września 2026 roku ,, Życie nie jest niczym innym, jak tylko wiecznym zmaganiem się z sobą samym i nie zakwita inac...