wtorek, 30 stycznia 2018

Ewangelia

Mk 5, 21-43
"Gdy Jezus przeprawił się z powrotem w łodzi na drugi brzeg, zebrał się wielki tłum wokół Niego, a On był jeszcze nad jeziorem. Wtedy przyszedł jeden z przełożonych synagogi, imieniem Jair. Gdy Go ujrzał, upadł Mu do nóg i prosił usilnie: „Moja córeczka dogorywa, przyjdź i połóż na nią ręce, aby ocalała i żyła”. Poszedł więc z nim, a wielki tłum szedł za Nim i zewsząd Go ściskali. A pewna kobieta od dwunastu lat cierpiała na upływ krwi. Wiele przecierpiała od różnych lekarzy i całe swe mienie wydała, a nic jej nie pomogło, lecz miała się jeszcze gorzej. Słyszała ona o Jezusie, więc zbliżyła się z tyłu, między tłumem, i dotknęła się Jego płaszcza. Mówiła bowiem: „Żebym się choć Jego płaszcza dotknęła, a będę zdrowa”. Zaraz też ustał jej krwotok i poczuła w ciele, że jest uzdrowiona z dolegliwości. A Jezus natychmiast uświadomił sobie, że moc wyszła od Niego. Obrócił się w tłumie i zapytał: „Kto dotknął się mojego płaszcza?” Odpowiedzieli Mu uczniowie: „Widzisz, że tłum zewsząd Cię ściska, a pytasz: «Kto się Mnie dotknął?»” On jednak rozglądał się, by ujrzeć tę, która to uczyniła. Wtedy kobieta przyszła zalękniona i drżąca, gdyż wiedziała, co się z nią stało, upadła przed Nim i wyznała Mu całą prawdę. On zaś rzekł do niej: „Córko, twoja wiara cię ocaliła, idź w pokoju i bądź uzdrowiona ze swej dolegliwości”. Gdy On jeszcze mówił, przyszli ludzie od przełożonego synagogi i donieśli: „Twoja córka umarła, czemu jeszcze trudzisz Nauczyciela?” Lecz Jezus słysząc, co mówiono, rzekł przełożonemu synagogi: „Nie bój się, wierz tylko”. I nie pozwolił nikomu iść z sobą z wyjątkiem Piotra, Jakuba i Jana, brata Jakubowego. Tak przyszli do domu przełożonego synagogi. Wobec zamieszania, płaczu i głośnego zawodzenia wszedł i rzekł do nich: „Czemu robicie zgiełk i płaczecie? Dziecko nie umarło, tylko śpi”. I wyśmiewali Go.
Lecz On odsunął wszystkich, wziął z sobą tylko ojca, matkę dziecka oraz tych, którzy z Nim byli, i wszedł tam, gdzie dziecko leżało. Ująwszy dziewczynkę za rękę, rzekł do niej: „Talitha kum”, to znaczy: „Dziewczynko, mówię ci, wstań”. Dziewczynka natychmiast wstała i chodziła, miała bowiem dwanaście lat. I osłupieli wprost ze zdumienia. Przykazał im też z naciskiem, żeby nikt o tym nie wiedział, i polecił, aby jej dano jeść".

Bł. ks. Bronisław Markiewicz nadal czeka na cud, który otworzy mu drogę na ołtarze jako świętemu w Kościele. Tym bardziej możemy dziś prosić o łaskę uzdrowienia, która jest potrzebna nam lub naszym bliskim.

Wizja prorocza sługi Bożego bł. Ks. Bronisława Markiewicza:

Wizja prorocza sługi Bożego bł. Ks. Bronisława Markiewicza:
Postać nadludzka (zjawia się od ołtarza jako młodzieniec 16-letni ubrany w płótniankę zgrabnie skrojoną, z modlitewnikiem i różańcem w ręku, z jego oczu wychodzą jakby iskry):
– Pokój wam, słudzy i służebnice Pańscy! Ponieważ Pan najwyższy was więcej umiłował aniżeli inne narody, dopuścił na was ten ucisk, abyście oczyściwszy się z waszych grzechów stali się wzorem dla innych narodów i ludów, które niebawem odbiorą karę sroższą od waszej w zupełności grzechów swoich. Oto już stoją zbrojne miliony wojsk z bronią w ręku, straszliwie morderczą. Wojna będzie powszechna na całej kuli ziemskiej i tak krwawa, iż naród położony na południu Polski wyginie wśród niej zupełnie. Groza jej będzie tak wielka, że wielu ze strachu postrada rozum. Za nią przyjdą następstwa jej: głód, mór na bydło i dwie zarazy na ludzi, które więcej ludzi pochłoną aniżeli sama wojna. Ujrzycie zgliszcza, gruzy naokół i tysiące dzieci opuszczonych, wołających chleba. W końcu wojna stanie się religijna. Walczyć będą dwa przeciwne obozy: obóz ludzi wierzących w Boga i obóz niewierzących w Niego. Nastąpi wreszcie powszechne bankructwo i nędza, jakiej świat nigdy nie widział, do tego stopnia, że wojna sama ustanie z braku środków i sił. Zwycięzcy i zwyciężeni znajdą się w równej niedoli i wtedy niewierni uznają, że Bóg rządzi światem i nawrócą się, a pomiędzy nimi wielu Żydów. Wojnę powszechną poprzedzą wynalazki zdumiewające i straszliwe zbrodnie popełniane na całym świecie. Wy, Polacy, przez niniejszy ucisk oczyszczeni i miłością wspólną silni, nie tylko będziecie się wzajem wspomagali, nadto poniesiecie ratunek innym narodom i ludom, nawet wam niegdyś wrogim, i tym sposobem wprowadzicie dotąd niewidziane braterstwo ludów. Bóg wyleje na was wielkie łaski i dary, wzbudzi między wami ludzi świętych i mądrych i wielkich mistrzów, którzy zajmą zaszczytne stanowiska na kuli ziemskiej. Języka waszego będą się uczyć w uczelniach na całym świecie. Cześć Maryi i Najświętszego Sakramentu zakwitnie w całym narodzie polskim. Szczególnie przez Polaków Austria podniesie się i stanie się federacją ludów. A potem na wzór Austrii ukształtują się inne państwa. Najwyżej zaś Pan Bóg was wyniesie, kiedy dacie światu WIELKIEGO PAPIEŻA. Ufajcie przeto w Panu, bo dobry jest, miłosierny i nieskończenie sprawiedliwy…

Dziś obchodzimy wspomnienie bł. ks. Bronisława Markiewicza.

Dziś obchodzimy wspomnienie bł. ks. Bronisława Markiewicza.
Z tej okazji publikujemy fragmenty jego Zapisków duchowych.
Zachęcamy do skorzystania z nich w czasie osobistej modlitwy.

† Dziecko Moje, ucz się w każdej sytuacji i w każdym człowieku Mnie spotykać. Z miłością witaj i przyjmuj wszystko i każdego.

† Dziecko Moje, ucz się w każdej sytuacji i w każdym człowieku Mnie spotykać. Z miłością witaj i przyjmuj wszystko i każdego.

Alicja "ŚWIADECTWO" cz. III pt. 27.03.1987, godz. 00.10
– Zgrzeszyłam dziś, Panie, przeciw Twej Miłości.
† Dziecko Moje, ucz się w każdej sytuacji i w każdym człowieku Mnie spotykać. Z miłością witaj i przyjmuj wszystko i każdego. Gdy będzie: natrętny, zły, niemądry, złośliwy, niesprawiedliwy – także przyjmuj z miłością. Gdy ty będziesz zmęczona, zajęta, chora, skrzywdzona, zraniona – także przyjmuj z miłością. Troszcz się o to i proś, i oddawaj Mi twoje serce, aby miłość była w nim. Aby była w twoich oczach, gestach, słowach, głosie, w całej tobie. Przecież Ja jestem Miłością i pragnę być w tobie w pełni i zawsze.
Pozwól Mi, proś, nie zapominaj.
Świętość to nie tylko modlitwa. O wiele bardziej sytuacje, kontakt z ludźmi, twój stosunek do nich i postawa wobec wszelkich Moich dzieł, w których jestem. Mnie dotyka wszystko, co czynisz, myślisz, mówisz, przeżywasz. Mnie dotyka każde twoje poruszenie zewnętrzne i wewnętrzne, bo Ja w tobie jestem i ty jesteś we Mnie.
Ucz się ode Mnie łagodności, dobroci. Przyodziej się w nie. Niech staną się odzieniem twej duszy i twego ciała nie na święto, i nie tylko do kościoła – do swoich. Ale w szarzyźnie dnia, zawsze. Niech rozświetlają tą szarzyznę, ubarwiają i upiększają.
Buduj Królestwo Miłości. Idź do ludzi taka, jaki Ja do ciebie przychodzę. Pragnij być taka, a Ja będę czuwał, aby się stało. Będę pielęgnował Moją Miłość w tobie. Nie troszcz się o siebie, tylko o Miłość Moją.

O MIŁOWANIU JEZUSA PONAD WSZYSTKO

O MIŁOWANIU JEZUSA PONAD WSZYSTKO
1. Szczęśliwy, kto zrozumiał, co znaczy miłować Jezusa i opuścić siebie dla Jezusa. Miłowane porzucać dla miłowanego, bo Jezus chce być kochany sam jeden, ponad wszystko. Miłość ziemska jest zawodna i niestała, miłość Jezusa wierna i nieprzemijająca. Kto lgnie do tego, co stworzone, ginie, gdy ono przemija, kto obejmuje miłością Jezusa, utwierdza siebie na wieki. Jego kochaj, Jego wybierz za przyjaciela. On, gdy wszyscy cię opuszczą, zostanie przy tobie i na koniec nie da ci zginąć. Z wszystkimi kiedyś musisz się rozstać, chcesz czy nie chcesz.
2. Uchwyć się Jezusa w życiu i śmierci, Jego wierności się powierz. On jeden, gdy wszyscy odejdą, potrafi ci pomóc. Taki już jest ten twój Ukochany, że niczego innego nie pragnie, tylko twego serca, aby w nim zasiąść jak król na tronie. Gdy zdołasz opróżnić swoje wnętrze ze wszystkiego, co ziemskie, Jezus chętnie w tobie zamieszka. Pewnego dnia zobaczysz, że utraciłeś wszystko, co z siebie umieściłeś w ludziach poza Jezusem. Nie ufaj, nie opieraj się na trzcinie chwiejącej się na wietrze, bo ciało to siano, a cały blask jego jak kwiat na łące opadnie.
3. Łatwo zbłądzisz, jeśli będziesz przywiązywał wagę do ludzkiej urody. Jeśli u innych szukasz pociechy i zysku, znajdziesz tylko utratę. Lecz jeżeli we wszystkim szukasz Jezusa, na pewno znajdziesz Jezusa. Jeżeli zaś szukasz siebie, znajdziesz siebie, ale na własną zgubę. Bo ten, kto nie szuka Jezusa, więcej sobie szkodzi, niż mógłby mu zaszkodzić cały świat ze wszystkimi wrogami.Fragment z książki Tomasza a Kempis pt – O Naśladowaniu Chrystusa.

Światowy skandal: jak rabin został... katolikiem

Izrael Zolli urodził się w 1881 r. w Polsce, w miejscowości Brody, na terenach zaboru austriackiego. W czasie II wojny światowej był naczelnym rabinem Rzymu, a wcześniej przez 35 lat pełnił funkcję głównego rabina Triestu. Po swoim chrzcie św. mówił, że nie uważa się za Żyda nawróconego lecz spełnionego, ponieważ Kościół katolicki jest spełnieniem obietnicy, jaką jest judaizm. Wyjaśniał, że Stary Testament jest zaszyfrowanym telegramem, który Bóg przekazał ludziom, a jedynym kodem i szyfrem do pełnego odczytania jego treści jest Jezus Chrystus, który jest prawdziwym Bogiem i prawdziwym Człowiekiem.
Jako naoczny świadek holocaustu podkreślał, że do jego zaistnienia przyczyniło się przekreślenie chrześcijańskich zasad przez ideologię faszystowską. Po zakończeniu wojny pisał: "Jestem przekonany, że po tej wojnie jedynym sposobem oparcia się siłom destrukcji i podjęcia odbudowy Europy, będzie zaakceptowanie katolicyzmu, to znaczy idei Boga i ludzkiego braterstwa w Chrystusie, a nie braterstwa opartego na rasie i nadludziach, ponieważ nie ma już Żyda ani poganina, nie ma już niewolnika ani człowieka wolnego, nie ma już mężczyzny ani kobiety, wszyscy bowiem jesteśmy kimś jednym w Chrystusie Jezusie (Ga 3,28)".
Eugenio Zolli był Żydem polskiego pochodzenia.
W Polsce nazywał się Izrael Zoller. Jego matka wywodziła się ze znanej rodziny uczonych rabinów. Bardzo pragnęła, aby jedno z jej pięciorga dzieci zostało rabinem. Izrael był najmłodszym jej synem. Studiował w kolegium rabinackim i równocześnie studiował filozofię na uniwersytecie, najpierw w Wiedniu a później we Florencji. W 1920 r. został mianowany głównym rabinem Triestu.

Po wyzwoleniu Rzymu Zolli podjął swoje obowiązki Naczelnego Rabina. W lipcu 1944 r. celebrował uroczyste modlitwy w rzymskiej synagodze, które były transmitowane przez radio, aby publicznie wyrazić wdzięczność dla papieża Piusa XII i prezydenta Stanów Zjednoczonych, za pomoc udzieloną Żydom w Rzymie w czasie prześladowań faszystowskich. 25 lipca 1945 r. Zolli wspólnie z Prezydentem wspólnoty żydowskiej, udali się na prywatną audiencję do papieża Piusa XII, aby mu podziękować za niezwykle ofiarne, osobiste zaangażowanie się w dzieło pomocy Żydom, a także, aby na ręce papieża złożyć podziękowanie rzymskim katolikom świeckim i duchownym, którzy narażając swoje życie, z wielkim poświęceniem ukrywali i nieśli pomoc tysiącom Żydów, przyjmując ich w klasztorach klauzurowych, konwentach, plebaniach i domach prywatnych.
W 1933 r. otrzymał włoskie obywatelstwo i dlatego faszystowskie władze zmusiły go do zmiany nazwiska z Zoller na Zolli. Otrzymał nominację na kierownika katedry języka i literatury hebrajskiej na Uniwersytecie w Padwie. Jednak po kilku latach wykładów, w wyniku antysemickich czystek, został zwolniony z pracy. W 1940 r. otrzymał nominację na Naczelnego Rabina Rzymu. W dramatycznym okresie wojny odegrał niezwykle ważną rolę w przewodzeniu wspólnocie żydowskiej w Rzymie, która była podzielona na antyfaszystów i tych, którzy kolaborowali z władzami. Od momentu okupacji Rzymu przez wojska niemieckie, czyli od 8.09.1943 r. wspólnota żydowska znalazła się w krytycznej sytuacji. 27 września dowódca SS, Kappler, zażądał od jej przywódców, aby dostarczono mu w ciągu 24 godzin 50 kg złota, równocześnie zagroził, że jeśli złota nie otrzyma, to wtedy zostaną deportowani wszyscy mężczyźni żydowskiego pochodzenia. Na kilka godzin przed upływem ultimatum udało się zebrać tylko 35 kg złota. Brakowało 15 kg. W tej dramatycznej sytuacji rabin Zolli zwrócił się z prośbą o pomoc do papieża Piusa XII. Otrzymał natychmiastowe zapewnienie pomocy. Okazało się jednak, że katolicy rzymscy już nieco wcześniej zebrali i przekazali Żydom brakujące 15 kg złota. Delegat Administracji watykańskiej Nogara, tak pisał 29.09.43 r. do sekretarza stanu kard. Maglione: "Wczoraj prof. Zolli przyszedł o godz. 14, aby mi powiedzieć, że otrzymali brakujące 15 kg złota od katolickich wspólnot i na razie nie mają potrzeby korzystać z naszej pomocy" (Actes et Documents du Saint Siége relatifs á la seconde guerre mondiale. Vol.9, Cittá del Vaticano 1975,494). Pomimo przekazania hitlerowcom 50 kg złota, w nocy z 15 na 16 października zostało zaaresztowanych przeszło 2000 żydowskich mężczyzn, kobiet i dzieci, pozostali pouciekali i musieli się ukrywać. Rabinowi Zolli, wraz z żoną i córką, udało się szczęśliwie ukryć w katolickiej rodzinie i przetrwać do czasu zdobycia Rzymu przez wojska alianckie.
Chrzest
Ostateczną decyzję przyjęcia chrztu w Kościele katolickim rabin Zolli podjął pod koniec lipca 1944 r. Dar wiary został mu udzielony po wieloletnim dojrzewaniu i szczerym szukaniu prawdy. W sierpniu 1944 r. Zolli udał się do jezuity prof. Paolo Dezza z Uniwersytetu Gregoriańskiego z prośbą o pomoc w przygotowaniu się do przyjęcia chrztu, w formie bardzo dyskretnej i bez żadnego rozgłosu. Najpierw musiał złożyć dymisję z funkcji Naczelnego Rabina Rzymu. Pan Jezus dawał mu wyraźnie do zrozumienia, że czas jego posługi w Synagodze już dobiegł końca. We wrześniu 1944 r. w Święto Pojednania po raz ostatni przewodniczył uroczystym modlitwom w Synagodze. W czasie ich trwania Zolli w pewnym momencie zobaczył Chrystusa, ubranego w białą szatę, który promieniował niewypowiedzianym pokojem. W czasie tej wizji Zolli usłyszał w swoim sercu głos, który mówił: "Jesteś tu po raz ostatni". Wieczorem, w domu, żona powiedziała do niego: "Dzisiaj, kiedy byłeś przed Arką Tory, wydawało mi się, że widziałam białą postać Jezusa, który położył ręce na twojej głowie, jakby cię błogosławił". Zolli wspomina: "Byłem zdumiony, ale nadal bardzo spokojny. Udałem, że nie rozumiem o czym mówi. Powtórzyła więc swoją opowieść jeszcze raz słowo po słowie. Wtedy usłyszeliśmy głos naszej córki, Miriam - wołającej z daleka: Taatooo! Poszedłem do jej pokoju i zapytałem, o co chodzi. Mówicie o Jezusie Chrystusie - odpowiedziała. - Wiesz, tato, śniło mi się dzisiaj, że widziałem wysokiego Jezusa w bieli, ale nie pamiętam, co było potem.
W kilka dni później złożyłem mój urząd w społeczności żydowskiej." Dymisja Zolli była ogromnym zaskoczeniem. Prezydent wspólnoty żydowskiej widząc determinację Zolli, przyjął ją z wielkim żalem i zaproponował mu objęcie stanowiska dyrektora kolegium rabinackiego. Zolli zdecydowanie odmówił. Odpowiadając mu w liście, Prezydent wyraził zdziwienie i wielki żal z powodu odrzucenia nominacji, ponieważ prof. Zolli był najlepiej przygotowaną osobą do pełnienia tej funkcji. Aby nie prowokować groźnych reakcji, Zolli nie ujawnił głównego motywu swojej odmowy.
W ten sposób uwalniając się od wszelkich zewnętrznych obowiązków przygotowywał się do przyjęcia chrztu razem ze swoją żoną Emmą i córką Miriam. Aby uniknąć zamieszania spowodowanego obecnością dziennikarzy, chrzest odbył się 13 lutego 1945 r. w prywatnej kaplicy przy zakrystii rzymskiego kościoła S.Maria degli Angeli. Na chrzcie obecnych było tylko 15 najbardziej zaufanych osób. Izraele Zolli przyjął imię Eugenio a jego żona Maria. W nocy zatelefonował do niego korespondent agencji informacyjnej ze Stanów Zjednoczonych z zapytaniem, czy rzeczywiście przyjął chrzest w Kościele katolickim. Zolli odpowiedział twierdząco. Następnego dnia wszystkie najważniejsze dzienniki w USA i Europie opublikowały wiadomość, że Główny Rabin Rzymu stał się katolikiem.
Zolli mieszkał blisko Synagogi. Kiedy rozeszła się wieść o jego przejściu do Kościoła katolickiego, zaczął otrzymywać telefony pełne pogróżek i wyzwisk. Hebrajski miesięcznik ukazał się w żałobnej szacie graficznej. W tej sytuacji zagrożenia, Zolli był zmuszony jak najszybciej wyprowadzić się ze swojego mieszkania. Żona z córką znalazły schronienie w jednym z klasztorów, a prof. Zolli zamieszkał przejściowo na Uniwersytecie Gregoriańskim. Został przyjęty razem z żoną na audiencji prywatnej przez papieża Piusa XII. Wzruszeni, wyrazili swoją radość i wdzięczność Ojcu Św., a także przebaczenie i miłość do wszystkich Żydów, którzy ich po chrzcie znienawidzili. "Po chrzcie - mówiła Emma - nie potrafię nikogo nienawidzić, kocham wszystkich".
Podczas swojego pobytu na Uniwersytecie Gregoriańskim, Zolli był odwiedzany przez wielu przyjaciół i wrogów. Zjawili się również wpływowi amerykańscy Żydzi, którzy nakłaniali Zollę do powrotu na łono judaizmu, ofiarując mu każdą sumę pieniędzy, jaką by tylko sobie zażyczył. On jednak z wielkim spokojem zdecydowanie odmówił. Zgłosili się również prominentni protestanci, którzy sugerowali Zolli, aby jako naukowiec i głęboki znawca Biblii, wykazał, że dogmat o prymacie papieża nie ma podstaw w Piśmie św. Zolli odpowiedział pisząc książkę pt. "Petrus", w której, w oparciu o teksty Pisma św., udowodnił biblijne fundamenty prawdy o prymacie św. Piotra i każdego papieża. Zolli mówił: Ponieważ protestowanie nie jest świadczeniem, nie zamierzam niepokoić nikogo pytaniem: Po co czekać 1500 lat, żeby zaprotestować? Kościół katolicki był przez piętnaście stuleci uznawany przez cały świat chrześcijański za prawdziwy Kościół Boga. Nikt nie może bez zażenowania przekreślić tych 1500 lat i powiedzieć, że Kościół katolicki nie jest Kościołem Chrystusa. Mogę zaakceptować tylko ten Kościół, głoszony wszystkim stworzeniom przez moich przodków, dwunastu Apostołów, którzy, podobnie jak ja, wyszli z Synagogi.

Przyczyny nawrócenia

 Jeszcze jako mały chłopiec miał w Polsce wielu przyjaciół katolików. Tk pisał: "My, dzieci hebrajskie, kochaliśmy naszych chrześcijańskich kolegów, a oni kochali nas. Nie wiedzieliśmy nic o różnicach rasowych; wiedzieliśmy, że nasze religie różnią się, dlatego też, gdy nadchodziła lekcja religii, każdy podążał do innej sali. Gdy lekcja skończyła się, znów się wszyscy spotykaliśmy". Odwiedzając w domu swego przyjaciela Stasia, patrzył z zadumą na Jezusa wiszącego na krzyżu. Już wtedy zaczął stawiać sobie pytania dotyczące osoby Jezusa. Skłoniło go to do lektury Ewangelii. W miarę upływu lat jego znajomość pism Nowego Testamentu stale pogłębiała się. Do jego nawrócenia w głównej mierze przyczyniło się zaskakujące odkrycie, że proroctwo o cierpiącym Słudze Jahwe, z czterech pieśni proroka Izajasza (42,1-7; 49,1-5; 50, 4-9; 52,13 - 53,12), wypełniło się w umęczonym i ukrzyżowanym Jezusie. Do tego przekonania dochodził przez wiele lat studiów tekstów Starego i Nowego Testamentu. Pomagała mu w tej naukowej egzegezie, perfekcyjna znajomość języka hebrajskiego i biblijnej greki. Uwieńczeniem tych naukowych badań było przekonanie, że Sługą Jahwe z proroctwa Izajasza nie może być nikt inny, jak tylko Jezus Chrystus, który umarł za nasze grzechy i zmartwychwstał dla naszego usprawiedliwienia. W ten sposób ja - mówił - po długich studiach, przemyśleniach i życiu w judaiźmie Starego Testamentu, w pewnym momencie znalazłem się w chrześcijaństwie Nowego Testamentu. Musiałem uczciwie przyznać, że stałem się chrześcijaninem i dlatego konsekwentnie zacząłem dążyć do przyjęcia chrztu.
Przejście Zolli z judaizmu do Kościoła katolickiego nie było zerwaniem z przeszłością, ale kontynuacją drogi zbawienia. Kiedy zaczęto go oskarżać o zdradę, odpowiadał zasmucony: Mam spokojne sumienie, niczego się nie zaparłem. Czy Bóg św. Pawła nie jest również Bogiem Abrahama, Izaaka i Jakuba? Św. Paweł nawrócił się. Czy przez to opuścił Boga Izraela i przestał Go kochać? Byłoby absurdem odpowiedzieć twierdząco. Od przyjęcia chrztu prof. Zolli każdego dnia poświęcał dużo czasu modlitwie i z wielką gorliwością uczestniczył w Eucharystii. Często manifestował swoją wielką radość z faktu bycia katolikiem. Mówił: Wy, którzy urodziliście się w religii katolickiej, nie zdajecie sobie sprawy z ogromnego skarbu, jakim jest wiara i łaska Chrystusa, które posiadacie już od dzieciństwa. Ktoś, kto tak jak ja, dotarł do łaski wiary po długim okresie poszukiwań, docenia wielkość tego daru i przeżywa ogromną radość bycia chrześcijaninem.
Po kilku miesiącach Zolli znalazł mieszkanie w jednej z odległych dzielnic Rzymu. Mógł więc na nowo zamieszkać wspólnie z żoną i córką. Podjął wykłady z języka i literatury hebrajskiej w Instytucie Biblijnym. Prowadził intensywne życie modlitwy. Z gorliwością neofity podejmował gościnne wykłady w różnych uniwersytetach Europy i Stanów Zjednoczonych. Jego apostolska gorliwość w sposób naturalny kierowała się do starych współwyznawców, aby przybliżyć im prawdę o Chrystusie. Otaczał szczególną opieką nowonawróconych, wspomagał ich duchowo i materialnie.
Jako człowiek nauki, rozwijał swoje apostolstwo przez publikację licznych artykułów i książek we Włoszech i za granicą. Chorował na serce. Ostatni swój wykład na temat sprawiedliwości i Bożego miłosierdzia w Piśmie św., miał w Vallicelli, w styczniu 1956 r. Odszedł do Pana 2 marca 1956 roku. Przyjmując Komunię św. na łożu śmierci powiedział: Mam nadzieję, że Pan przebaczył mi grzechy. Z ufnością, całkowicie oddaję się Miłosierdziu Pana.
Fragment książki pt. Eugenio Zolli PRZED ŚWITEM. NACZELNY RABIN RZYMU: DLACZEGO ZOSTAŁEM KATOLIKIEM, Wydawnictwo

Prezydent codziennie modli się na różańcu i prosi, bym to mówił ludziom" | ks. Jarosław Wąsowicz.

  Chaplain to President Karol Nawrocki #shorts odbudowani Prezydent codziennie modli się na różańcu i prosi, bym to mówił ludziom" | k...