piątek, 27 listopada 2020

Uczyń jak Maryja!

 

Uczyń jak Maryja!

Uczyń jak Maryja!
Matka Boża Lisiecka

Powiedziałem, że Maryja jest pierwszą osobą po Bogu. I znowu powiedziałem, że wobec Boga, mówiącego o sobie: „jestem, który jestem” człowiek powinien o sobie mówić i wyznawać: ja jestem, który nic jestem.


Tak uczyniła Maryja. Zaledwie przyszła do poznania i samowiedzy (a przypuszczamy pobożnie, że się to stało jakoby w chwili samego Jej niepokalanego poczęcia), natychmiast, za Łaską Bożą najszczególniejszą spojrzała świadomie na siebie samą, zobaczyła całe swoje bezdenne nicestwo (bo każde nicestwo jest bezdenne), i korząc się do głębi przed Bogiem, rzekła do niego: Panie! Ty jeden jesteś, który jesteś; ja jestem, która nie jestem; - ale Panie! Tobie, który jesteś, oddaję to moje nicestwo; uczyń z nim co chcesz!


Tak uczyniła Maryja. A Bóg właśnie tego czekał od niej, i uczynił Ją pierwszą po sobie osobą: Matką nie tylko całego stworzenia i Panią jego, ale Matką samego Boga wcielonego.


Miły bracie, i ty to samo uczyń. Jeżeliś dotychczas jeszcze nie uczynił tego, a jeżeli prawdy, któreś słyszał przekonały cię, i weszły ci do sumienia; jeżeliś się nareszcie przekonał, naprzód, że nie począłeś się z siebie samego, następnie, że nie jesteś dla siebie samego pokarmem swoim, na końcu, że nie masz w sobie siły, którą byś sam przez siebie utrzymał się - bracie miły! uznaj nicestwo swoje! i ukorz się przed Panem, i powiedz mu z Maryją: Ty jeden jesteś, który jesteś; ja jestem, który ani z siebie, ani dla siebie, ani przez siebie, nie jestem i być nie mogę. A to powiedziawszy, dodaj miłośnie: Panie, ja jestem wprawdzie nicestwo; ale to nicestwo oddaję Tobie, Panie: czyń z nim co chcesz!


Najmilszy, jak to uczynisz, tedy ci powiadam, że to właśnie nicestwo twoje, tak oddane w ręce Boga, stanie się wtenczas kamieniem węgielnym, na którym ty sam, współdziałając z Bogiem, ziścisz twoje uczestnictwo i współudział w bycie Boga samego, twój żywot wieczny, niebieskie królestwo twoje szczęścia i chwały.

Co tobie i nam wszystkim daj Panie. Amen !


Ks. Piotr Semenenko, Credo : chrześcijańskie prawdy wiary, które wykładał w katedrze lwowskiej w maju 1885 roku Piotr Semenenko, Kraków 1907 (pisownia uwspółcześniona).



DATA: 2020-11-27 08:34
AUTOR: KS. PIOTR SEMENENKO
 
 

Czy Najświętsza Maryja Panna wzrastała w cnotach?

 

Czy Najświętsza Maryja Panna wzrastała w cnotach?

Czy Najświętsza Maryja Panna wzrastała w cnotach?

Najświętsza Panienka należy wśród ludzi do istot najbardziej przez Stwórcę uprzywilejowanych, tego wymagała wyjątkowa jej godność Matki Syna Bożego. A więc nigdy, choćby na najkrótszy moment nie została dotknięta zmazą grzechu pierworodnego. Nieporównaną czystością i niewinnością, niezwykłą pełnią przeróżnych łask ozdobił Bóg jej duszę w samej chwili poczęcia. Ale czy to był już stopień najwyższy? Czy też Maryja w miarę lat wzrastała w cnotach, zasługach i świętości przez swoje modlitwy, prace, cierpienia podejmowane z woli Boga i z miłości ku niemu?


Tak, Maryja wzrastała ustawicznie w świętości, tak że każdego dnia była coraz to świętsza i milsza w oczach Boga. Ale jej wzrost odbywał się nieco inaczej, aniżeli u nas. Maryja nie musiała zdobywać cnoty i zasługi przez walkę przeciw pokusom, które płyną z burzenia się nieuporządkowanych namiętności, jak pycha, gniewliwość, nieczystość i t. d. Będąc wolna od winy pierworodnej, była również wolna od tego nieładu wewnętrznego, jaki w nas panuje, nie odczuwała więc wewnętrznej skłonności do złego. Nie była natomiast wolna od trosk i cierpień. Odczuwała cały ten przykry i żmudny wysiłek, którego wymaga przyjęcie i znoszenie po bożemu cierpień, umartwienie zmysłów, trudy i niewygody pracy codziennej, a nade wszystko oczekiwanie tych cierpień duszy, które jej Bóg przeznaczył.


Nadobfitość łaski, którą Maryja otrzymała w chwili poczęcia była tylko punktem wyjścia, a do szczytu świętości doszła dopiero w chwili swej śmierci; jest on wyższy ponad wszelką ocenę ludzką. „Pomyślmy o nieustannych zasługach za wszystkie jej czynności; pomyślmy o tych szczególnie uroczystych momentach, gdy Trójca Święta niejako zalewała duszę Najświętszej Panny; pomyślmy o jej uświęceniu w ostatnich latach przez codzienną Komunię św. Przypomnijmy sobie boskie prawa rządzące wzrostem łaski: że stosuje się on do godności osoby i do natężenia miłości; że im większe bogactwa łaski, tym bardziej ona rośnie a zobaczymy, że ta łaska wzrosła u Maryi tak… że jest jak morze niezgłębiona. Wybitni Doktorowie Kościoła powiadają, że gdyby zebrać w jedno łaskę wszystkich Świętych i Aniołów, to jeszcze łaska Maryi w ostatniej chwili jej życia, a może nawet dużo wcześniej, przewyższała swoją pełnią wszystkie wylewy hojności bożej na wszystkich wybranych.”


Posłaniec Serca Jezusowego maj 1933, s. 183-184.


DATA: 2020-11-20 18:57
 

 

Akt oddania się Matce Bożej

 Akt oddania się Matce Bożej

O Maryjo bez grzechu poczęta
Matko Boga i Matko ludzi, Uczennico Jezusa Chrystusa,
Błogosławiona jesteś między niewiastami
I błogosławią Cię wszystkie pokolenia ziemi.
Maryjo, wzorze oddania się Bogu,
za przykładem Świętej Katarzyny Labouré,
która po utracie swej mamy
Ciebie wybrała na swą Matkę
proszę, byś i dla mnie była Matką,
bym całkowicie poświęcił się Bogu, naszemu Ojcu.
U stóp Krzyża, Twoje Niepokalane Serce
zostało przebite mieczem boleści.
Twoje Serce jest zjednoczone
z Sercem Twojego Syna.
Ponieważ łaska spływa na nas z Najświętszego Serca Jezusa,
przechodząc przez Twoje ręce,
oddaję się Tobie całkowicie, wszystko czym jestem i co posiadam.
Posługuj się mną, moją duszą i ciałem,
bym szedł za Jezusem
i otrzymał Światło i Moc Ducha Świętego.
Na znak tej konsekracji
będę nosił z ufnością Cudowny Medalik,
aby Bóg miłości, Ojciec i Syn, i Duch Święty
królował w moim sercu i we wszystkich sercach.
Jemu chwała na wieki wieków.

Amen.

Co św. Maksymilian zobaczył w Cudownym Medaliku?

 

190 lat temu, 27 listopada 1930 roku, Najświętsza Maryja Panna objawiła się św. Katarzynie Labouré, obiecując jej, że ci, którzy będą nosić Cudowny Medalik, dostąpią wielkich łask. Wielkim propagatorem tego medalika stał się później św. Maksymilian Maria Kolbe, który zakładając Rycerstwo Niepokalanej, wskazał właśnie Cudowny Medalik, jako zewnętrzny znak całkowitego oddania się Niepokalanej.

W 1830 roku Najświętsza Maryja Panna, objawiając się młodej zakonnicy, późniejszej świętej Katarzynie Labouré, poleciła jej postarać się o wybicie medalika na wzór, w jaki ukazała się jej w objawieniu. Obiecała przy tym, że „wszystkie osoby, które nosić będą na szyi ten medalik, otrzymają wielkie łaski. Łaski będą obfite dla tych, którzy nosić go będą z ufnością”. Dwa lata po objawieniu, dzięki przychylności arcybiskupa Paryża, udało się po raz pierwszy wybić medalik, który później miał stać się jednym z najważniejszych sakramentaliów w Kościele katolickim.

Medalik szybko zyskiwał popularność wśród wiernych czcicieli Maryi, którzy opowiadali o licznych cudach nawróceń i uzdrowień mu przypisywanych. Z ufnością zakładający go, katolicy dostrzegali w swoim życiu ogromne łaski i dobrodziejstwa, płynące z nabożeństwa do Niepokalanej, którego wyrazem jest znak medalika. Arcybiskup Paryża, po dokładnym zbadaniu sprawy uznał, że Matka Boża za sprawą dokonywanych za pośrednictwem medalika cudów chce potwierdzić prawdziwość objawień, jakich udzieliła św. Katarzynie. Ocenę tę podzielił w 1846 roku papież Grzegorz XVI.

Jako znak całkowitego oddania się Niepokalanej i jeden z najskuteczniejszych środków apostolskich Cudowny Medalik uznał św. Maksymilian Maria Kolbe. Z wyrytych na medaliku słów uczynił on codzienna modlitwę członków Rycerstwa Niepokalanej: „O Maryjo, bez grzechu poczęta, módl się za nami, którzy się do Ciebie uciekamy (część z medalika) i za wszystkimi, którzy się do Ciebie nie uciekają, a zwłaszcza za nieprzyjaciółmi Kościoła świętego i poleconymi Tobie (część dodana przez św. Maksymiliana).

Cudowny Medalik św. Maksymilian przekazywał każdemu, kogo spotkał. Dawał go w prezencie nawet masonom i żołnierzom gestapo. Przypomnijmy kilka wypowiedzi świętego o tym cudownym znaku opieki Niepokalanej.

- „Kogo diabeł chce uwieść, temu, pod jakimkolwiek pozorem, stara się odebrać Cudowny Medalik. To pokazuje doświadczenie. Nie dajmy się oszukać szatanowi. Maryja dała Cudowny Medalik, więc to nasza kulka, by trafić w serca.”

- „Choćby kto był najgorszy, jeśli tylko zgodził się nosić na sobie Cudowny Medalik – dać mu go i modlić się za niego, a przy sposobności, dobrym słowem i przykładem, starać się powoli przywieść go do ukochania Niepokalanej całym sercem i uciekania się do Niej we wszystkich trudnościach i pokusach. Zapewniał, że kto się szczerze do Niepokalanej zacznie modlić, ten niebawem, a zwłaszcza w Jej święto, da się namówić do spowiedzi.”

- „Jej medalik rozdawać, gdzie się tylko da: i dzieciom, by zawsze go na szyi nosiły, i starszym, i młodzieży zwłaszcza, by pod Jej opieką miała dosyć sił do odparcia tylu pokus i zasadzek czyhających na nią w naszych czasach. A już tym, co do kościoła nie zaglądają, do spowiedzi boją się przyjść, z praktyk religijnych szydzą, z prawd wiary się śmieją, zagrzęźli w błoto moralne albo poza Kościołem w herezji przebywają - o, tym, to już koniecznie medalik Niepokalanej ofiarować i prosić, by zechcieli go nosić, a tymczasem gorąco Niepokalaną błagać o ich nawrócenie. Wielu nawet wtedy radę znajduje, gdy kto nie chce w żaden sposób przyjąć medalika. Ot, po prostu wszywają go po kryjomu do ubrania i modlą się, a Niepokalana prędzej czy później okazuje, co potrafi... Dużo jest zła na świecie, ale pamiętajmy, że Niepokalana potężniejsza i Ona zetrze głowę węża piekielnego.”

kak/niepokalanów.pl

Czas pandemii nienawiści i grzechu. Pamiętasz o Cudownym Medaliku?

 

Czas pandemii nienawiści i grzechu. Pamiętasz o Cudownym Medaliku?

Czas pandemii nienawiści i grzechu. Pamiętasz o Cudownym Medaliku?
Fot. Darek Golik/ Forum
#CUDOWNY MEDALIK    #MATKA BOŻA    #CUD    #WIARA    #RELIGIA    #ZARAZA

Wszechobecny strach przed skutkami pandemii koronawirusa rozlał się po niemal całym świecie. Ludzie pozamykani w domach z niepokojem patrzą w przyszłość. W ruinę popadają nie tylko biznesy, ale - co szczególnie zasmuca - sumienia. Tak! Pandemia braku wiary jest dziś szczególnie zajadliwa i groźna. Szczególnie, gdy przed wiernymi zamykane są kościoły, dostęp do sakramentów jest reglamentowany, a na ulicach przetaczają się tłumy wulgarnych, agresywnych demonstrantów.

 

Podawane w mediach kolejne, rosnące liczby zakażonych i zmarłych mogą wystarszyć. W panice wielu ludzi ogranicza swe działania do troski o życie doczesne - robią zapasy żywności, płynów dezynfekcyjnych, maseczek... zapominając przy tym, że nasza główna walka toczy się o wieczność. W kościołach praktyki religijne niemal wygasły, a sumienia usypiane są kolejnymi dyspesami i - przecież niepełnowartościowymi - substytutami w wersji online.

 

Wielu w obawie czeka na cudowną szczepionkę... Tylko czy to aby dobra lokata? Warto spojrzeć nieco w pzreszłość. Na początku lat 30. XIX wieku Europę dotknęła epidemia cholery. Przywleczona przez wojska rosyjskie wracające z kampanii tureckiej, rozpełzła się po Europie trzebiąc kolejne narody. W tym czasie Bóg dał wiernym znak swojej opieki i łask, którymi chce obdarzać dusze – Cudowny Medalik. Duchowa broń, z której skuteczności dziś wielu boi się skorzystać.

 

Tymczasem Bóg - prawdziwe źródło naszej nadziei - poprzez Najświętszą Maryję Pannę, postanowił dać ludziom znak swojej łaski i bliskości, przekazać wezwanie do nawrócenia. I to wezwanie do pokuty, chrześcijańskiej ufności w Bożą Opatrzność jest zawsze aktualne – bez względu na epokę, trudności i zagrożenia, z jakimi się borykamy. Warto o tym pamiętać, zwłaszcza dziś.

 

Cudowny Medalik z Rue du Bac

Po zawleczeniu przez rosyjskich żołnierzy, choroba migrowała, pojawiając się w kolejnych krajach. W marcu 1832 roku pierwsze przypadki zachorowań odnotowano we Francji. Wkrótce w Paryżu codziennie umierały setki ludzi. Zaczęło brakować karawanów i trumien. Grabarze nie chcieli pracować obawiając się zarażenia. Zamknięto teatry i sale koncertowe. W połowie roku zaraza ustała. Niestety, nie na długo. W lipcu znów liczba zgonów zaczęła szybko wzrastać. Opieką nad chorymi zajęły się m.in. Siostry Miłosierdzia (szarytki). Pielęgnowały ich, niosły pociechę duchową, rozdawały owalne medaliki z charakterystycznym wizerunkiem Matki Bożej. Szybko między paryżanami zaczęły krążyć wiadomości o wielu cudownych uzdrowieniach wśród chorych, którzy je przyjęli.

 

Tak się złożyło, że w jednej ze stołecznych szkół 8-letnia Karolina Nenain, jako jedyna z całej klasy, nie nosiła Medalika. Gdy zapadła na cholerę, otrzymała go od zakonnic. Następnego dnia w pełni zdrowa powróciła do szkoły… W diecezji Meaux na cholerę zachorowała pewna ciężarna kobieta. Jej organizm był już bardzo wyczerpany, kiedy na dzień przed porodem dostała Medalik. Urodziła zdrową dziewczynkę, a sama zdumiewająco szybko wróciła do sił. Naturalnie to tylko dwa z wielu przykładów, do których należy jeszcze dodać liczne nawrócenia osób obdarowanych tym sakramentalium. Nic dziwnego, że wierni zaczęli je nazywać Cudownym Medalikiem, a spod stempla producenta wychodziły kolejne tysiące. Wkrótce zaraza ustąpiła.

 

Pod wielkim wrażeniem tych wydarzeń był arcybiskup Paryża, ks. Hiacynt Ludwik de Quelen. Sam zresztą rozdawał Medaliki i obserwował uzdrowienia fizyczne i duchowe, o czym zaświadczył kilka lat później w liście pasterskim: Mamy ogromną radość, że możemy wam przekazać tę wiadomość i pragniemy, aby była ona znana nawet w najdalszych zakątkach katolickiego świata, jakoż nabożeństwo to zakorzeniło się głęboko w naszej diecezji i codziennie jest wzmacniane oraz potęgowane w cudowny sposób przez chorych, którzy dzięki niemu odzyskują zdrowie, oraz jak to łaski i dary mnożą się, gdy uciekamy się do czułego miłosierdzia Maryi Niepokalanie Poczętej.

 

Sława Cudownego Medalika szybko rosła. Zakładali go na szyję wierni w coraz to nowych krajach świata. Do końca 1839 roku rozprowadzono 10 milionów egzemplarzy. Efekt? Nowe łaski i cuda. Stopniowo w publikacjach religijnych odsłaniano okoliczności i przebieg objawienia. Dziś mamy już pełny wgląd w informacje na ten temat. Pierwszy raz Maryja ukazała się młodej szarytce s. Katarzynie Labouré w nocy z 18 na 19 lipca 1830 roku. Działo się to w paryskim klasztorze przy Rue du Bac. Niepokalana zapowiedziała nadejście kolejnej krwawej rewolucji. Jednocześnie obiecała strumień łask, którymi Francję i cały świat obdarzy Bóg. Zaledwie kilkanaście dni później w Paryżu stanęły barykady, a król Karol X musiał abdykować.

 

Drugie objawienie miało miejsce w tej samej klasztornej kaplicy 27 listopada tego samego roku. Katarzyna znowu ujrzała przed ołtarzem Matkę Bożą. Stała na kuli, symbolizującej glob ziemski, a drugą trzymała w rękach. Znów zapowiedziała moc łask, które ludzie otrzymają za jej pośrednictwem. Następnie otoczył Najświętszą Pannę podłużno-okrągły pas z napisem: O Maryjo bez grzechu poczęta, módl się za nami, którzy się do Ciebie uciekamy. Bogarodzica poleciła s. Katarzynie wybicie Medalika według wzoru, jaki widzi. - Wszyscy, którzy go będą nosili, dostąpią wielkich łask, szczególniej jeżeli go będą nosili na szyi. Tych, którzy we mnie ufają, wieloma łaskami obdarzę - obiecała. Potem obraz, niby wielki medalik obrócił się, a wizjonerka ujrzała na drugiej stronie literę „M” z wyrastającym ze środka krzyżem, a poniżej Serce Jezusa otoczone cierniową koroną i Serce Najświętszej Maryi Panny przeszyte mieczem bólu.

 

By jak najszybciej spełnić polecenie Matki Bożej, siostra Katarzyna powiedziała o wszystkim swemu spowiednikowi ze Zgromadzenia Misjonarzy św. Wincentego á Paulo. Z początku kapłan z niedowierzaniem przyjmował wyznania nowicjuszki. Jednak za nimi świadczyło spełnianie się proroctw przekazanych młodej zakonnicy przez Bogarodzicę. Wreszcie pierwsze 1500 sztuk medalików, wykonanych ściśle według wzoru nakreślonego przez Niepokalaną, opuściło warsztat jubilerski. To właśnie te egzemplarze rozdawały siostry podczas wspomnianej epidemii cholery.

 

Resztę życia s. Labouré spędziła jako przykładna zakonnica, ciężko pracując w dziełach miłosierdzia prowadzonych przez Zgromadzenie. Dożyła spełnienia zapowiedzianego przez Maryję wybuchu nienawiści do Kościoła i porządku społecznego, jakim była Komuna Paryska. Na szczęście komunardzi oszczędzili dom, w którym mieszkała. Potem, gdy państwo francuskie karało ich za bunt i liczne przestępstwa, s. Katarzyna rozdawała skazanym na śmierć Cudowne Medaliki. Zmarła 31 grudnia 1877 r. W 1933 roku została beatyfikowana, a 14 lat później papież Pius XII ogłosił ją świętą.

 

Szczególny rozgłos przyniosło Cudownemu Medalikowi nawrócenie członka bogatej rodziny bankierskiej Alfonsa Ratisbonne. Ten oziębły religijnie Żyd, rodem z Alzacji, na prośbę przyjaciela przez kilka dni nosił Cudowny Medalik na szyi i recytował Modlitwę św. Bernarda. Robił to, by udowodnić koledze, że religia to przesąd. Jakież było jego zdziwienie, a zarazem zachwyt, gdy 20 stycznia 1842 roku, podczas przypadkowej wizyty w jednym z rzymskich kościołów ujrzał Matkę Bożą w takiej samej pozie, w jakiej została utrwalona na Cudownym Medaliku. W tym momencie jego duszę rozjaśniło światło wiary. Wkrótce przyjął chrzest i został zakonnikiem.

 

Wielkim nabożeństwem do Cudownego Medalika odznaczał się św. Maksymilian Maria Kolbe. Widział w nim główną broń przeciwko złu i propagował przez całe życie zakonne. Zawsze miał przy sobie kilka egzemplarzy, by rozdawać przy każdej nadarzającej się okazji. Potem modlił się w intencji obdarowanych, a resztę zostawiał Bogarodzicy. Notabene nazywał je „kulkami”, które przecież, jak mówią słowa popularnej żołnierskiej piosenki, Pan Bóg nosi…

 

*** 

Czyż dziś, taka jak i dawniej, nie powinniśmy się uciekać do wstawiennictwa i opieki Najświętszej Maryi Panny, powierzając jej nasze życie, troski i lęki? W sytuacji z ludzkiego punktu widzenia beznadziejnej, potrzebna jest gorliwa wiara i autentyczne oddanie, zawierzenie się Bożej Opatrzności. Resztę zostawmy Bogarodzicy…

 

AK

Cudowny Medalik – pomoc na trudne czasy… takie jak dziś

 

Cudowny Medalik – pomoc na trudne czasy… takie jak dziś

Cudowny Medalik – pomoc na trudne czasy… takie jak dziś
Nheyob, CC BY-SA 3.0 , via Wikimedia Commons

Perspektywa utraty życia, zdrowia, pracy… Rok 2020 nie oszczędza narodów świata. Gdzie szukać ucieczki? Katolicy od wieków szukali nadziei i odnajdywali pocieczenie u Najświętszej Maryi Panny!

 

ABY PRZECZYTAĆ TEKST NALEŻY KLIKNĄĆ W JEGO TYTUŁ

 

Cudowny Medalik – pomoc w drodze do Nieba

W dniu święta Najświętszej Maryi Panny Cudownego Medalika zastanówmy się czym jest i co symbolizuje ten najsłynniejszy na świecie medalik? Najpierw jednak powiedzmy, czym on nie jest. Otóż, ponad wszelką wątpliwość nie jest on talizmanem, którego magiczne działanie ma chronić przed jakimś nieszczęściem. Jest natomiast sakramentalium, objawionym bezpośrednio przez Matkę Bożą, które pomaga nam zaznać szczęścia. I żeby nie było żadnych wątpliwości, dodajmy – szczęścia wiecznego.

 

O Maryjo bez grzechu poczęta…

Dokładnie 182 lata temu, 27 listopada 1830 roku w paryskim klasztorze Sióstr Miłosierdzia św. Wincentego a Paulo przy Rue du Bac 140, skromnej nowicjuszce, Katarzynie Laboure, ukazała się Najświętsza Maryja Panna, która poleciła jej wybić i rozpowszechnić objawiony przez Nią Cudowny Medalik. Maryja szybko wyjaśniła swoje intencje: Wszyscy, którzy będą go nosili, dostąpią wielkich  łask, szczególniej jeśli będą go nosili na szyi.

 

Święta od Cudownego Medalika

Odznaczała się wielką pokorą. Cnotę tę zresztą świadomie w sobie doskonaliła. Wystarczy wspomnieć, że żadna z mieszkających z nią sióstr nie wiedziała, że to właśnie jej Matka Najświętsza powierzyła misję przekazania ludziom Cudownego Medalika. Milczenie przerwała dopiero pół roku przed śmiercią, zwierzając się z sekretu przed przełożoną.

 

Nawrócenie Alfonsa Ratisbonne’a

Jednym z najgłośniejszych wydarzeń, które szczególną uwagę zwróciło na Cudowny Medalik i poruszyło prawie cały świat połowy XIX wieku, było nawrócenie na katolicyzm pochodzącego z rodziny bankierów żydowskich Alfonsa Ratisbonne’a.

 

Roberto de Mattei: Jak interwencja Matki Bożej nawróciła żyda Alphonsa Ratisbonne

Według tradycyjnej teologii katolickiej, istnieje bardzo głęboki i bliski związek łączący Matkę Bożą z Kościołem – Mistycznym Ciałem Chrystusa. Na skutek woli Boga powszechne pośrednictwo Maryi jest zazwyczaj tak samo konieczne dla uświęcenia i zbawienia człowieka, jak i pośrednictwo Kościoła. A skoro Kościołowi powierzone zostało zadanie strzeżenia i rozkrzewienia prawd wiary (zachowując ich integralność i nieskazitelność), to Matka Boża otrzymała zadanie zwalczania i pokonania diabła, największego inspiratora i obrońcy wszelkich błędów i herezji (jak zauważył Pius XII w encyklice Mystici Corporis Christi).

 

Znak Rycerza. Święty Maksymilian i Cudowny Medalik

Z okazji święta Najświętszej Maryi Panny od Cudownego Medalika warto przypomnieć, iż wielkim propagatorem tego sakramentalium był św. Maksymilian Maria Kolbe. Dla słynnego „szaleńca Niepokalanej” medalik ten był codziennym znakiem obecności i opieki Niepokalanej Dziewicy. Maryja powiedziała podczas objawienia św. Katarzynie, że każdy, kto będzie nosił ten medalik z ufnością, otrzyma wielkie łaski. Ojciec Kolbe jest wzorcowym przykładem prawdziwości słów Matki Bożej.

 

5 powodów dla których noszę Cudowny Medalik

Amy Brooks – znana katolicka blogerka – zachęca czytelników swojej strony internetowej do noszenia Cudownego Medalika, opartego na mistycznych wizjach św. Katarzyny Labouré z XIX wieku. Jest to popularny przedmiot dewocyjny, kojarzony z cudami i konwersjami, od wielu lat noszony również przez licznych katolików w Polsce. A czy Ty nosisz Cudowny Medalik?

 

Epidemia… Czas na nawrócenie!

Kiedy przygotowywano się do wybicia pierwszych medalików, w Paryżu wybuchła straszliwa epidemia cholery. Zaraza zaczęła pustoszyć Francję 26 marca 1832 i trwała aż do połowy tego roku. Już 1 kwietnia zmarło 79 osób, 2 kwietnia – 168; dnia następnego – 216. Liczba ofiar wzrastała w zastraszającym tempie, aby dziewiątego dnia epidemii osiągnąć 861 osób. Według danych oficjalnych zmarło wówczas w sumie 18400 osób, tym niemniej uważa się, że dane te zostały zaniżone, aby uniknąć paniki, która mogłaby wybuchnąć wśród ludności. 30 czerwca zakonnice z klasztoru Córek Miłosierdzia rozpoczęły rozdawanie 1500 medalików wśród osób dotkniętych epidemią. W bardzo krótkim czasie epidemia ustąpiła.

 

Bez grzechu poczęta, Maryja Panna

W tej sytuacji, gdy zdecydowana większość hierarchów wypowiedziała się pozytywnie, papież przystąpił do tworzenia projektu bulli, a następnie 8 grudnia 1854 roku ogłosił definitywnie dogmat o zachowaniu Maryi od grzechu pierworodnego. Do tego wspaniałego wydarzenia, jakim było ogłoszenie dogmatu, katolicki świat był już przygotowany i to przez samą Matkę Bożą! To ona w roku 1830 podczas objawień w paryskim klasztorze przy Rue du Bac poleciła szarytce, św. Katarzynie Laboure rozpowszechnianie Cudownego Medalika, zawierającego słynne wezwanie: O Maryjo bez grzechu poczęta, módl się za nami, którzy się do Ciebie uciekamy!

 

Zatroskana Matka płacze nad światem

Od ofiarowania światu wspaniałej broni Cudownego Medalika podczas objawień w 1830 roku św. Katarzynie Labouré w Paryżu, przez wstrząsające proroctwa wypowiedziane przez Nią w La Salette, po pełne otuchy zapowiedzi zwycięstwa oraz niekończące się cuda w Lourdes, do tragicznych i pełnych nadziei tajemnic Fatimy oraz wiejących grozą nieuchronnej kary objawień w japońskiej Akita, Maryja nie przestaje wzywać świata do nawrócenia i przepowiada po karze zwycięstwo swego Niepokalanego Serca.

 

Pomoc, która przyszła z Nieba

Jestem matką 27-letniego syna, z którym miałam przez długi czas wiele kłopotów w codziennym życiu. Rozpoczął życie z kobietą rozwiedzioną, która miała dwoje dzieci. Przeżywałam to ogromnie i gorąco modliłam się o jego powrót do dobrego życia i żeby zszedł ze złej drogi. Całą ufność pokładałam w modlitwie do matki Bożej Cudownego Medalika. Syn wyjeżdżał często w delegacje. Włożyłam Cudowny Medalik do jego podróżnej torby, o czym nie wiedział. Po powrocie z podróży do domu zapytał mnie, kto włożył mu do torby ten medalik. Odpowiedziałam, że ja to uczyniłam, by się opamiętał i więcej nie obrażał Boga. Byłam zdumiona, gdy na moich oczach zawiesił ten medalik na szyi, na srebrnym łańcuszku i nosi go stale. Ku wielkiej mej radości syn zerwał z tą kobietą i za tę łaskę dziękuję Niepokalanej.

Wdzięczna matka

ks. prof. Robert Skrzypczak - Konferencja - V Narodowa Modlitwa za Ojczyznę (18 lipca 2026 r.)

  ks. prof. Robert Skrzypczak - Konferencja - V Narodowa ...   15:55 ks. Józef Niżnik - Wprowadzenie - V Narodowa Modlitwa za Ojczyznę (18 l...