piątek, 2 września 2022

Kard. Schönborn o wielkich zmianach w Kurii Rzymskiej… oraz o abdykacji Franciszka

 

Kard. Schönborn o wielkich zmianach w Kurii Rzymskiej… oraz o abdykacji Franciszka

(fot. YouTube)

W ostatnim czasie pojawiło się wiele spekulacji na temat tego, czy podczas zgromadzenia kardynałów w Watykanie papież Franciszek ogłosi swoją rezygnację, tak jak kiedyś uczynił to papież Benedykt XVI. Jednak sprawy potoczyły się inaczej: papież z uwagą uczestniczył w całych obradach i w sposób tak klarowny przedstawiał swoją linię i kierunki działań, że dalsze spekulacje utraciły podstawy. Podkreślił to kard. Christoph Schönborn w wywiadzie dla austriackiej agencji katolickiej Kathpress udzielonym po powrocie z Rzymu.

„Papież Franciszek absolutnie nie wygląda na kogoś, kto ma zamiar rezygnować z urzędu” – powiedział arcybiskup Wiednia. „Przeciwnie, odnoszę wrażenie, że mimo wszystkich trudności związanych z jego urzędem, czyni to z radością, z energią i wielkim opanowaniem”, dodał.

Zdaniem kard. Schönborna, krążące plotki i spekulacje poprzedzające konsystorz, były związane z sezonem letnim i naciskiem na watykanistów, że „muszą coś dostarczyć”. Te spekulacje były wyraźne w kontekście podróży papieża do grobu Celestyna V i wspomnienia rezygnacji Benedykta XVI w czasie konsystorza, „co jest wytłumaczalne, ale jednocześnie całkowicie nieuzasadnione, gdy chodzi o papieża Franciszka”.


Kardynał Schönborn wyraził też swój brak zrozumienia dla słów krytyki ze strony kard. Waltera Brandmüllera. Emerytowany niemiecki kardynał kurialny określił konsystorze w ich obecnej formie jako „procedurę całkowicie bezużyteczną”, w której nie dochodzi do prawdziwej debaty ani wymiany poglądów. „To po prostu nieprawda” – stwierdził arcybiskup Wiednia i tłumaczył, że „w grupach językowych prowadzono ożywione dyskusje”. Z pewnością debata na sesji plenarnej z ponad 200 kardynałami była trudna, ale w grupach językowych wymiana zdań była „doskonała”, dlatego też krytyczna ocena kard. Brandmüllera jest „niezrozumiała”.

Ponadto arcybiskup Wiednia, który sam przewodniczył jednej z grup językowych jako moderator, podzielił się spostrzeżeniami dotyczącymi konsultacji na temat realizacji reformy Kurii Rzymskiej. Przypomniał, że papież Franciszek nadał temu nowy impuls poprzez konstytucję „Praedicate Evangelium”. Przedstawił w niej na przykład perspektywę otwarcia najwyższych urzędów w Kurii dla świeckich oraz zadekretował ograniczenie czasowe kadencji członków i pracowników Kurii. Te kwestie były przedmiotem intensywnych dyskusji, powiedział kard. Schönborn.

„Z pewnością na czele wielu dykasterii staną osoby świeckie. Jestem przekonany, że tak będzie, stwierdził austriacki purpurat. Przyznał, że może sobie wyobrazić kolejne dykasteria pod kierownictwem osób niekonsekrowanych i przypomniał, że jednym z nich – Dykasterią ds. Komunikacji – kieruje już świecki, Paolo Ruffini. Ala także osoba świecka – mężczyzna lub kobieta – mogłaby kierować pracami np. nowej Dykasterii ds. Edukacji i Kultury.

Pozytywnie należy też ocenić ograniczenie kadencji kurialistów do pięciu lat (i ewentualne przedłużenie o kolejne pięć lat): w ten sposób biskupom łatwiej będzie wysyłać do pracy w Kurii swoich sprawdzonych współpracowników, jeśli będą oni wracać w przewidywanym horyzoncie czasowym. „Nie wolno narzekać na Kurię, jeśli się nie wysyła tam dobrych ludzi” – powiedział kard. Schönborn.

Podczas spotkania kardynałów arcybiskup Wiednia miał także za zadanie zrelacjonować sytuację w banku watykańskim IOR. Kard. Schönborn jest jednym z członków organu sprawującego kontrolę nad IOR. Powiedział, że od 2013 roku bank bardzo dobrze się rozwinął i obecnie przyjmuje pionierską rolę w zarządzaniu finansami Watykanu, co jest również uznawane przez agencje i inne banki na arenie międzynarodowej. Jego zdaniem „bank watykański odrobił swoją pracę domową”. Świadczy o tym również fakt, że transakcje finansowe z IOR prowadzi obecnie 45 banków międzynarodowych – powiedział kard. Schönborn.

Ta reorganizacja banku watykańskiego, jak również utworzenie Sekretariatu ds. Gospodarki, praca watykańskiego Urzędu Nadzoru i Informacji Finansowej(ASIF) oraz audytora generalnego są wyrazem troski o to, aby takie rzeczy, jak skandal z zakupem nieruchomości w Londynie „nie mogły się już zdarzyć w przyszłości”, przekonywał kard. Schönborn. Zaznaczył też, że odkrycie afery „nie przyszło z zewnątrz, ale z wewnątrz, z kręgów banku watykańskiego”, po tym, gdy zauważono tam nieprawidłowości. „To pocieszający znak, że instytucje watykańskie mają obecnie tak dobre standardy, że mogą uruchomić także procesy samooczyszczania”, podkreślił arcybiskup Wiednia.

Źródło: KAI

Pach

Franciszek „zdradza” II Sobór Watykański? Chodzi o władzę w Kościele

 

Franciszek „zdradza” II Sobór Watykański? Chodzi o władzę w Kościele

(Fot: PAP/EPA)

Papież Franciszek został oskarżony o odejście od II Soboru Watykańskiego – i to przez uczonego i kardynałów kojarzonych raczej z progresywnym skrzydłem Kościoła. Jak pisze włoski watykanista Sandro Magister, wszystko za sprawą decyzji podważającej związek władzy w Kościele z sakramentem święceń.

Magister wychodzi od artykułu, jaki na łamach La Repubblica zamieścił Alberto Melloni, profesor historii i badacz II Soboru Watykańskiego, kojarzony raczej z progresywnym skrzydłem Kościoła. Melloni uznał, że część reformy Kurii Rzymskiej przygotowanej przez Franciszka „uderza w samo serce II soboru Watykańskiego i jest decyzyjnym punktem dla przyszłości Kościoła”. Na problemy związane z konstytucją Praedicate Evangelium, która reformuje Kurię, zwracają też uwagę kardynałowie Walter Kasper i Marc Ouellet. Chodzi konkretnie o decyzję Franciszka, zgodnie z którą urzędami i dykasteriami w Kurii Rzymskiej kierować mogą również osoby świeckie, jeżeli tylko papież udzieli im stosownych uprawnień.

II Sobór Watykański w konstytucji dogmatycznej o Kościele Lumen gentium wskazał na związek między sakramentem święceń a trzema rodzajami władzy – uświęcania, nauczania i zarządzania (tria munera).

Magister zwraca uwagę, że zgodnie z Praedicate Evangelium należy na nowo odczytać również Kodeks Prawa Kanonicznego. Powołuje się tu na twierdzenia bp. Marco Mellino, sekretarza elitarnej Rady Kardynałów, która opracowywała Praedicate Evangelium. Bp Mellino zaprezentował swoje uwagi w maju, a w sierpniu wydrukowano je na łamach L’Osservatore Romano. Bp Mellino wskazał, że zgodnie z nowymi wytycznymi władza rządzenia nie jest udzielana razem z sakramentem święceń, ale jedynie na gruncie kanonicznym poprzez objęcie urzędu. Dlatego można jej udzielić również świeckim.

Właściwym autorem reformy jest jezuita Gianfranco Ghirlanda, wyróżniony przez Franciszka na konsystorzu w sierpniu biretem kardynalskim, stwierdził Magister i zacytował jego słowa.

Jeżeli prefekt czy sekretarz dykasterii są biskupami, to nie należy z tego mylnie dedukować, że ich autorytet pochodzi od rangi hierarchicznej, jaką otrzymali, tak jakby działali na mocy własnego autorytetu a nie mocy wikariusza przyznanej im przez biskupa Rzymu. Autorytet wikariusza do wykonywania urzędu jest taki sam niezależnie od tego, czy przyjmie go biskup, prezbiter, wyświęcony mężczyzna czy kobieta, czy też świecki mężczyzna czy kobieta – mówił jezuita prezentując w marcu tego roku założenia Praedicate Evangelium.

Na łamach L’Osservatore Romano esej na ten temat opublikował w lipcu tego roku kardynał Marc Ouellet, prefekt Kongregacji (Dykasterii) ds. Biskupów, wskazując, że takie rozumienie zdaje się zrywać z nauczaniem Lumen gentium II Soboru Watykańskiego. W podobnym tonie wypowiedział się kardynał Walter Kasper, były przewodniczący Papieskiej Rady Jedności, pisząc przedmowę do książki kanonisty ks. Giuseppe Sciacca.

Jak łatwo się domyślić, zapoczątkowane przez Praedicate Evangelium zmiany w odniesieniu do Kurii Rzymskiej mogą zostać wkrótce przeniesione także na inne szczeble życia Kościoła, wpływając bardzo znacząco na sposób wykonywania urzędu biskupa i prezbitera: jeżeli dojdzie do zdecydowanego rozerwania między władzą nadaną sakramentalnie przez święcenia a władzą nadaną na podstawie „mandatu” biskupa Rzymu, droga do całkowitej przebudowy struktur władzy w Kościele będzie otwarta.

Źródło: magister.blogautore.espresso.it

Pach

Watykan: synodalność i rola świeckich w centrum dyskusji kardynałów

 

Watykan: synodalność i rola świeckich w centrum dyskusji kardynałów

(EPA/VATICAN MEDIA / Dostawca: PAP/EPA.)

Zrozumienie, czym jest synodalność oraz wyjaśnienie okoliczności, w jakich świeccy mogą stać na czele dykasterii – to zdaniem Matteo Matzuzziego z Il Foglio – główne kwestie podniesione podczas pierwszego dnia watykańskiego spotkania kardynałów w poniedziałek 29 sierpnia.

Jak zaznacza włoski dziennikarz, debata w Nowej Auli Synodalnej ma charakter otwarty, toczy się w „atmosferze synodalnej” i odbywa się z podziałem na grupy. Papież słucha i notuje. Jedna z podniesionych kwestii dotyczy konieczności określenia na poziomie doktrynalnym źródła jurysdykcji: czy jest nim sakrament święceń, czy też najwyższa władza papieża? Dodaje, że kardynałowie, wczoraj wczesnym rankiem, zostali powitani przez demonstrację osób domagających się wyświęcenie kobiet.

W auli najmocniej wyłoniły się dwa tematy: zrozumienie, czym jest synodalność oraz wyjaśnienie okoliczności, w jakich świeccy mogą stać na czele dykasterii. W pierwszej kwestii niektórzy purpuraci zauważyli, że synodalność to poważna sprawa, sugerując przede wszystkim, że to „biskupi robią synod”. Inni wyrażali zakłopotanie z powodu nadużywania terminu „synodalność”, który miałby być obecnie używany do oznaczania wszystkiego, nawet rzeczy, które miałyby więcej wspólnego z komunią niż z synodalnością, jak to zawsze było rozumiane.

Odnosząc się do osób świeckich na stanowiskach kierowniczych w Kurii Rzymskiej w grupach padały propozycje, aby wymienić dykasterie, które będą mogły mieć u steru osobę świecką, nie pozostawiając wszystkiego w ogólnej niejasności. Zdaniem Matteo Matzuzziego na te pytania natury prawnej niedługo usłyszymy odpowiedzi.

Włoski dziennikarz zaznacza, że watykańskie spotkanie jest też okazją do lepszego, osobistego poznania się członków Kolegium Kardynalskiego, których wielu pochodzi z krańców świata. Często nie znają oni relacji w Kurii Rzymskiej, będąc bardziej zaangażowanymi w problematykę swoich Kościołów lokalnych. Dlatego nie ma większego sensu zapisywanie z mocy prawa tego czy innego kardynała do grona konserwatystów lub postępowców – uważa Matzuzzi.

Źródło: KAI

czwartek, 1 września 2022

Papież Franciszek kolejny raz skrytykował miłośników liturgii łacińskiej

 

Papież Franciszek kolejny raz skrytykował miłośników liturgii łacińskiej

Papież Franciszek spotkał się dziś z członkami włoskiego Stowarzyszenia Profesorów i Miłośników Liturgii. Organizacja ta obchodzi 50-lecie i jest zaangażowana w refleksję nad przeżywaniem celebracji sakramentów w Kościele. Skrytykował przy tym tych, którzy chcą powrotu do łacińskiej tradycji liturgicznej.

Ojciec Święty odniósł się do reformy liturgicznej zapoczątkowanej przez Sobór Watykański II. Dziękując członkom stowarzyszenia za ich zaangażowanie w tę odnowę i jej wprowadzanie we Włoszech w przeszłości, zaznaczył, że dalej należy się troszczyć o te kwestie.

Papież przypomniał, że liturgia jest dziełem Chrystusa i Kościoła. Porównał ją do żywej rośliny, którą się trzeba uważnie opiekować, aby wzrastała. Zaznaczywszy, iż życie sakramentalne powinno odbywać się w duchu radości, Ojciec Święty podkreślił również konieczność łączenia w liturgii tego co ludzkie i tego co Boskie w duchu prawdziwej tradycji.


Potrzebujemy, dzisiaj bardziej niż kiedykolwiek, wysokiej wizji liturgii, takiej, która nie ogranicza się do dyskusji nad detalami w rubrykach: liturgii nie-światowej, ale takiej, która sprawia, że oczy podnoszą się ku niebu, aby odczuć, że świat i życie są zamieszkane przez misterium Chrystusa. A w tym samym czasie [potrzebujemy] liturgii stojącej mocno na ziemi, propter homines, nieodległej od życia – powiedział Franciszek.

Te dwie rzeczy: zwrócić wzrok na Pana bez odwracania się plecami do świata. […] A rozwój w rozumieniu oraz w celebracji liturgii powinien zawsze być zakorzeniony w tradycji, która cię prowadzi wciąż do przodu w takim sensie, w jakim Pan tego chce. Istnieje duch, który nie jest duchem prawdziwej tradycji: światowy duch wstecznictwa, obecnie w modzie. To myślenie, że zwrócić się do korzeni znaczy iść wstecz – stwierdził.

Przywołał następnie często cytowane przez siebie sformułowanie amerykańskiego historyka Jaroslava Pelikana, według którego tradycja jest żywą wiarą martwych, a tradycjonalizm martwą wiarą żywych. Według Franciszka ci, którzy mówią w liturgii, że chcą się kierować Tradycją, w istocie tego nie robią, ale „są co najwyżej tradycjonalistami”. Tymczasem ci, którzy idą wstecz, niszczą kontakt z korzeniami.

Źródła: KAI, Katholisch.de,

Pach

Od „Nimfomanki” do Mszy Trydenckiej. Historia ocalenia Shii LaBeoufa

 

Od „Nimfomanki” do Mszy Trydenckiej. Historia ocalenia Shii LaBeoufa

(Źródło: YouTube/Padre Pio Official Trailer)

Świadectwo nawrócenia znanego m.in. z serii Transformers aktora zelektryzowało amerykańską opinię publiczną, a zafiksowanych na punkcie walki z Tradycją kościelnych modernistów przyprawiło o ból głowy. 

Słowem wyjaśnienia; pozycja aktora w amerykańskim społeczeństwie cieszy się nieporównywalnie większym szacunkiem niż w Polsce. Podczas, gdy nad Wisłą, zdegradowani do roli pierwszych lepszych celebrytów stanowią głównie źródło złośliwych tematów na portalach plotkarskich, filmowe gwiazdy za oceanem postrzegane są jako ucieleśnienie american dream; symbole sukcesu będącego efektem ciężkiej pracy, talentu i łutu szczęścia. Natomiast popularność stworzonych przez nich kreacji rozlewa się szeroko poza granice USA, kształtując w niemałym stopniu krajobraz kulturowy zachodnich społeczeństw.

Nic zatem dziwnego, że jeden z takich współczesnych nadludzi, Shia LaBeouf, któremu – jak sam podkreślał – „Bóg nie miał już nic do zaoferowania”, swoim wyznaniem o nawróceniu wzbudził nie lada sensację. Wszak pięknym, młodym i bogatym rezydentom fabryki snów, jeżeli mówimy już o zaangażowaniu religijnym, dużo częściej przychodzi na myśl chociażby podążanie kosmicznymi ścieżkami scjentologów, niż wstąpienie w szeregi nie mającej ostatnio dobrej prasy wspólnoty.

Wesprzyj nas już teraz!

I jak to w takich przypadkach bywa, drogę do Chrystusa poprzedziły lata nurzania w najgorszych grzechach. Osiągając status międzynarodowej gwiazdy zaledwie w wieku 21 lat, LaBeouf szybko zachłysnął się wszystkim co Hollywood miał do zaoferowania najgorszego. Rola w pół pornograficznym filmie Nimfomanka (trzeciej odsłonie nieformalnej trylogii Larsa von Triera, której pierwsza część nosi tytuł „Antychryst”), stanowiła symbol upadku uwikłanego w spiralę alkoholizmu, seksu i problemów z prawem aktora.

Jak przyznał w rozmowie z biskupem Robertem Barronem, moment wejścia na drogę nawrócenia nastąpił kiedy znalazł się na samym dnie.

„Skrzywdziłem już tyle osób, że nikt, włącznie z moją matką nie chciał mnie znać. Agenci nie dzwonili z propozycjami, nie chciałem być już więcej aktorem, moje dotychczasowe życie waliło się kawałek po kawałku. Nie miałem ochoty w ogóle wychodzić z domu” – wspominał mroczny czas. „Naładowany pistolet leżał na stole” – podkreślał, wskazując na gotowość skończenia ze sobą.

Nic dziwnego, że 36-letni LaBeouf mówi o momencie nawrócenia w kategorii dosłownie „ratującego życie doświadczenia”.

To tak jak z dobrą muzyką

Jego powrót do Boga rozpoczął się wraz z przyjęciem propozycji zagrania o. Pio w filmie Abla Ferrary. Choć, jak wspomina święty z Pietrelciny dosłownie „uratował mu życie”, to posłużył się przy tym pięknem przedsoborowej liturgii. Narzędziem dzisiaj marginalizowanym, a nawet prześladowanym – podobnie jak sam włoski stygmatyk za życia.

„Msza trydencka dotyka mnie bardzo głęboko” – wyznał LaBeouf. Zapytany przez wyraźnie zdziwionego biskupa, dlaczego, odparł: „Ponieważ nie czuję się jak ktoś, komu chce się wcisnąć auto. Kiedy idę na Mszę z gitarami i tak dalej (…) czuję, jakby ktoś chciał sprzedać mi pewną ideę. Msza łacińska natomiast sprawia, że czuję się przyciągany w stronę czegoś wyjątkowego. Czegoś bardzo cennego” – wyjaśnił, ku zaskoczeniu hierarchy.

„To trochę jak z dobrym zespołem. Kiedy czyjaś muzyka jest ci narzucana z góry, nie czujesz tego w ten sam sposób jak wtedy, gdy sam go odkrywasz. Ich muzyka staje ci się bliska, czujesz, że znalazłeś coś wspaniałego i strasz się chronić to, co tak doskonale do ciebie przemawia” – przyznał.

Co więcej, to właśnie studiowanie nabożnego sposobu celebracji Najświętszej Ofiary przez włoskiego świętego zwróciło jego oczy ku tradycyjnej liturgii. Natomiast jako aktor, jak mało kto dostrzegł znaczenie roli kapłana w jak najlepszym oddaniu doświadczenia zbawczej Męki, Śmierci i Zmartwychwstania Chrystusa.

Swoim świadectwem zadał również kłam twierdzeniom, jakoby Msza trydencka stanowiła „skamieniałe”, zrytualizowane i przeintelektualizowane formy, niedostosowane do wymagających emocjonalnego zaangażowania czasów. Choć, jego zdaniem „Msza trydencka może sprawiać wrażenie ekskluzywizmu”, przykładowo, ponieważ trzeba znać łacinę, to „sam sposób sprawowania liturgii może przemawiać lepiej niż słowa, jak w przypadku Mszy sprawowanej przez o. Pio”.

„To uczucie wydaje się nawet silniejsze niż w przypadku, gdy znam każde, pojedyncze słowo. Zabiera mnie ze sfery intelektu i przenosi wprost do królestwa emocji (…) Zostaję więc z tym uczuciem świętości i zjednoczenia” – podkreślał.

A nikt nie zaświadczy o tym lepiej, jak osoba, która zarabia na chleb właśnie sprzedawaniem emocji.

Whisky on the rock

Przypadek LaBoufa potwierdza krytyczną diagnozę kryzysu współczesnego Kościoła. Artystę ze światem u stóp, a na dodatek wojującego agnostyka do konfesjonału nie przyciągnął hałas płynącego ze stadionu „chrześcijańskiego rocka”, ale cisza i tajemnica przedsoborowej Eucharystii. Wychowanego w męskim duchu „kowala własnego losu”, nie pociągał „sfeminizowany, słodki, łagodny, wszystko-kochający Jezus-buddysta”, lecz radykalny św. Jan Chrzciciel, który swoją bezkompromisowość przypłacił życiem.

Brudy, o jakich wielu się nawet nie śniło, obmył klęcząc w konfesjonale, a nie leżąc na wygodnej sofie „słuchającego” i „towarzyszącego” księdza-psychologa. Płynące z rozgrzeszenia ukojenie przyniosło dopiero wyznanie grzechów, a nie ciągłe usprawiedliwianie za pomocą rozwodnionej nauki i wciąż obniżanych standardów moralnych.

Powiedzenie słynnego dominikanina, o. Joachima Badeniego, że katolicyzm to nie słodki soczek lecz „whisky on the rock” doskonale sprawdziło się w przypadku LaBeoufa. Aktor odnalazł wartość w praktykach, które zawierają prawdziwy, gęsty, surowy lecz wspaniały smak chrześcijaństwa.

Na koniec rozmowy, biskup Barron wyjaśnia, że „po tym momencie zaczynasz zastanawiać się, po co Bóg Cię wezwał”. Choć historia życia LaBeoufa – jak każdego z grzeszników – obfitować będzie w zwroty i upadki, to już dzisiaj można powiedzieć, że jednym z tych powodów jest przywrócenie pamięci o rugowanych skarbach Tradycji Kościoła, którym odbiera się wszelką wartość i spycha do katakumb.

Piotr Relich

Kard. Roche chętnie porozmawiałby z nawróconym Shią LaBeoufem o jego doświadczeniu tradycyjnej Mszy

 

Kard. Roche chętnie porozmawiałby z nawróconym Shią LaBeoufem o jego doświadczeniu tradycyjnej Mszy

(fot. prtscr/youtube/ Bishop Robert Barron)

Kardynał Arthur Roche – prefekt Dykasterii ds. Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów – wdrażający na polecenie papieża ograniczenia Mszy Trydenckiej, zadeklarował, że chętnie porozmawiałby z nawróconym Shią LaBeoufem o jego doświadczeniu Mszy Świętej. Aktor przekonuje bowiem, że na jego katolicką konwersję wpłynęła liturgia w starym rycie.

W wywiadzie udzielonym amerykańskim mediom- National Catholic Reporter i The Tablet – watykański dostojnik odniósł się do słów hollywoodzkiego gwiazdora, który przyznał, że zreformowana na zlecenie Soboru Watykańskiego II liturgia, nie daje mu doświadczenia podobnego do dawnego rytu. – Chciałbym wiedzieć dlaczego tak myśli, jakie jest jego doświadczenie Mszy Świętej – mówił rozmówca anglojęzycznych serwisów.

Ustanowiony przez urzędującego papieża prefekt w sprawie przedsoborowej Mszy ma stanowisko odwrotne od Shii LaBeoufa. Hierarcha nie tylko sukcesywnie wdraża kolejne ograniczenia sprawowania  „trydenckiej” liturgii na polecenie Franciszka, ale wprost krytykuje przeciwników zmiany rytu.

Kilka dni temu w wywiadzie udzielonym tym samym portalom kard. Roche stwierdził, że Ci, którzy sprzeciwiają się liturgicznym przemianom, muszą zastanowić się „czy naprawdę są katolikami, czy raczej protestantami?”.  

Jak wyjaśniał Shia LaBeouf w rozmowie z bp. Robertem Barronem, „Msza łacińska” głęboko na niego oddziałuje, ponieważ uczestnicząc w niej aktor nie ma wrażenia „że ktoś próbuje sprzedać mu samochód”. – Łacińska Msza stawia mnie wprost w sferze uczuć, ponieważ nie mogę spierać się ze słowem, którego znaczenia nie rozumiem, więc zostaje mi tylko poczucie świętości i więzi – kontynuował. LaBeouf wskazał także, że jego zdaniem kapłani sprawujący Najświętszą Ofiarę w nowym rycie, sztucznie aktywizują wiernych, bardziej skupiając się na dotarciu do nich, niż celebrowaniu misterium. 

Źródło: lifesitenews.com

FA

Krytykujesz reformę liturgiczną? Jesteś protestantem. Kard. Roche bezpardonowo uderza w tradycjonalistów

 

Krytykujesz reformę liturgiczną? Jesteś protestantem. Kard. Roche bezpardonowo uderza w tradycjonalistów

(fot. prtscr/ youtube/ Szkoła Akwinaty )

Prefekt Kongregacji ds. Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów w rozmowie z brytyjskimi mediami zaatakował krytyków reformy liturgicznej, dokonanej na zlecenie Soboru Watykańskiego II. Zdaniem kard. Roche tradycjonaliści powinni zastanowić się, czy są katolikami, czy raczej bliżej im do… protestantów.

W rozmowie z brytyjskim tygodnikiem „The Tablet” i amerykańskim „National Catholic Reporter” następca kard. Roberta Saraha stwierdził, że ci, którzy krytycznie odnoszą się do wprowadzonej reformy, a nawet „uparcie sprzeciwiają się temu, co Kościół faktycznie zadekretował”, muszą postawić sobie pytanie: „Czy naprawdę jestem katolikiem, czy raczej protestantem?”.

Kardynał oparł swoje twierdzenie na wątpliwym założeniu, że sobór „jest najwyższym prawodawstwem, jakie istnieje w Kościele” i każdy, kto się z nim nie zgadza stawia się na uboczu wspólnoty wierzących.

Prefekt odniósł się także do głośnej ostatnio konwersji Shii LaBeoufa, amerykańskiego aktora, nawróconego pod wpływem przedsoborowej liturgii, którą poznał przygotowując się do roli O. Pio. Nawiązując do jego świadectwa kardynał przyznał, że każda celebracja liturgiczna powinna być odprawiana „z wielką godnością”.

KAI/ oprac. FA

8 Września - Narodzenie Najświętszej Maryi Panny: Opowieść o

  8 Września - Narodzenie Najświętszej Maryi Panny: Opowieść o