Obudźcie się z letargu – wzywa abp Carlo Maria Viganò, pisząc
do biskupów i apelując o to, by nie wspierali praktyki udzielania
Komunii świętej rozwodnikom w nowych związkach.
Arcybiskup Carlo Maria Viganò wezwał biskupów na całym świecie do
piętnowania cudzołóstwa i odrzucenia błędów rozpowszechnianych na
gruncie adhortacji apostolskiej Amoris laetitia. Były nuncjusz
apostolski w Waszyngtonie opublikował na stronie „LifeSiteNews” krótką
odezwę, w której zwrócił uwagę na odwagę św. Jana Chrzciciela,
zestawiając ją z zamieszaniem, do jakiego w niektórych diecezjach na
świecie doszło w związku z wymienionym dokumentem.
„Jak możecie milczeć, drodzy bracia, w obliczu legitymizacji
cudzołóstwa? Czy wybierzecie stawanie się wspólnikami tych, którzy
kłaniają się duchowi świata i wykazują posłuszny szacunek wobec możnych,
posuwając się do tego, by dopuszczać do Stołu Eucharystycznego ludzi,
którzy swoich postępowaniem naruszają przykazania Boże, gardzą prawem
Kościoła i powodują skandal wśród wiernych? Jak długo jeszcze pozwolicie
na to, by świętość małżeństwa i świadectwo św. Jana Chrzciciela były
brutalnie deptane?” – zapytał arcybiskup.
Hierarcha przypomniał, że św. Jan Chrzciciel nie bał się zabrać głosu
przeciwko Herodowi, choć konsekwencją była śmierć. Dziś wielu biskupów
nie chce naciskać w porę i nie w porę, piętnować i napominać, choć Amoris laetitia jest „inspirowana raczej przez Salomé niż przez św. Jana Chrzciciela”. Jak wskazał, autor Amoris laetitia może przecież co najwyżej zdjąć biskupów z urzędu.
„Zachęcam Was, ukochani Bracia, was, który jesteście następcami
Apostołów, sługami Chrystusa, szafarzami Bożych Misteriów (1 Kor 4, 1),
zastanówcie się nad waszą odpowiedzialnością we wspieraniu doktrynalnych
i moralnych dewiacji tych, którzy nadużywają swojej roli i autorytetu
by siać błąd, obrażać Boży Majestat, poniżać Kościół święty i gubić
dusze” – napisał dalej.
„Wzywam Was, na Rany Chrystusa: obudźcie się z letargu, który
czyni was wspólnikami zdrady, za co będziecie musieli odpowiedzieć
Sprawiedliwemu Sędziemu w dniu waszej śmierci. Pomyślcie, że wasze
milczenie odbiera chwale Niebios dusze powierzone wam przez Najwyższego
Pasterza, przed którym będzie pewnego dnia musiał odpowiedzieć również
ten, który zasiada w Rzymie. Nie sprawiajcie, że próżna będzie Męka
Odkupiciela, bo On przelał swoją Najdroższą Krew w celu uratowania
pokutujących grzeszników, a nie utwierdzania ich w błędzie” –
stwierdził arcybiskup.
Na koniec przypomniał, że powołaniem biskupów jest prowadzić wiernych do nieba, a nie poprzedzać ich w drodze do piekła.
„Adhortacja Sacramentum Caritatis, która w oparciu o
Pismo Święte zakazuje praktyki udzielania Komunii Świętej dla
rozwiedzionych, została opublikowana 22 lutego 2007 roku, natomiast
adhortacja Amoris Laetitia została opublikowana – 19 marca 2016
roku, w uroczystość Św. Józefa. Dokumenty dzieli jakieś dziewięć lat,
wielu biskupów, którzy brali udział w synodzie poświęconemu Eucharystii,
uczestniczyło też w synodzie poświęconemu rodzinie. Czy Duch Święty
może działać aż tak przecząco, z różnicą ok. dziewięciu lat? Wydaje się,
że nie. A więc skoro to nie jest działanie Ducha Świętego, to mamy do
czynienia z działaniem ludzkim, które – być może – było pod wpływem
innego ducha” – pisze na łamach PCh24.pl o. dr Roman Laba, OSPPE.
„AMORIS LAETITIA” – ROZMOWA NIEDOKOŃCZONA…
Po dwóch synodach poświęconych rodzinie w 2016 roku wyszła post-synodalna adhortacja Amoris Laetitia – Radość miłości.
Oprócz różnego rodzaju pozytywnych treści, w dokumencie tym znalazły
się punkty, które pozwalają osobom rozwiedzionym, po okresie rozeznania i
towarzyszenia przez jakiegoś kapłana, przystępować do Komunii Świętej. W
praktyce dzieje się to w sposób bardziej uproszczony.
W wielu państwach lokalne episkopaty pozwoliły na przyjmowanie
Eucharystii osobom rozwiedzionym bez warunku życia w czystości. Nie jest
konieczne, by się o tym dłużej rozwodzić. Wspomnijmy jedynie, że prośby
do Papieża Franciszka o wyjaśnienie tej wątpliwości pozostały niemal
bez odpowiedzi. Papież nie odpisał czterem kardynałom na słynne Dubia, nie wypowiedział się też w sprawie Correctio filialis. Z radością odpowiedział jednak na List Biskupów Argentyny, w którym to możemy przeczytać, że: jeśli obydwoje (małżonków) są chrześcijanami kroczącymi drogą wiary, można im zaproponować życie
we wstrzemięźliwości seksualnej. Amoris Laetitia nie pomija trudności
związanych z takim wyborem (por. AL przypis 329) i pozostawia otwartą
możliwość przystępowania do sakramentu pojednania, kiedy się upadnie w
tym postanowieniu (por. AL przypis 364 według nauczania Jana Pawła II w
liście do kardynała Williama Bauma z dnia 22.03.1996). 6) W innych,
bardziej skomplikowanych okolicznościach, i kiedy nie można było
stwierdzić nieważności małżeństwa, wyżej wymieniona opcja może nie być
wykonalna. Niemniej jednak jest nadal możliwa droga rozeznawania. Jeśli
dochodzi się do rozpoznania, że w konkretnym przypadku istnieją
okoliczności łagodzące odpowiedzialność i winę (por. AL 301-302),
szczególnie jeśli bierze się pod uwagę dobro dzieci z nowego
związku, Amoris Laetitia otwiera możliwość przystąpienia do sakramentów:
pojednania i Eucharystii (por. AL przypisy 336 i 351). One dzięki sile
łaski przyczyniają się do dalszego dojrzewania i wzrostu takich osób.
Papież pochwalił Biskupów swojej ojczyzny i stwierdził, że innej
od tej interpretacji nie ma. Następnie dwa listy zostały opublikowane w
AAS z reskryptem kardynała Parolina:
RESCRIPTUM «EX AUDIENTIA SS.MI» Summus Pontifex decernit ut
duo Documenta quae praecedunt edantur per publicationem in situ
electronico Vaticano et in Actis Apostolicae Sedis, velut Magisterium
authenticum[1].
Reskrypt «EX AUDIENTIA SS.MI» : Najwyższy Pontyfik
zdecydował, iż dwa wyżej wspomniane dokumenty, opublikowane na stronie
internetowej Watykanu oraz w Acta Apostolice Sedis, mają być traktowane
jako autentyczne Magisterium.
Zatem możliwość przystępowania do Komunii Świętej przez osoby rozwiedzione, żyjące w powtórnych związkach, została włączona w Magisterium authenticum – prawdziwe Magisterium.
Trudno sobie wyobrazić bardziej skomplikowaną sytuację w
Kościele. Można tu odwoływać się do wcześniejszego nauczania, zwłaszcza
do Familiaris Consortio, przytoczę jednak fragment z Sacramentum Caritatis papieża Benedykta XVI. Jest to czasowo najbliższy Amoris Laetitia dokument. O kwestii dostępu do Komunii Świętej dla osób rozwiedzionych czytamy: Wierna,
nierozerwalna i wyłączna więź, która łączy Chrystusa z Kościołem i
która znajduje wyraz sakramentalny w Eucharystii, łączy się z pierwotną antropologiczną
zasadą, według której mężczyzna winien być złączony w sposób
definitywny z jedną tylko kobietą i, na odwrót, ona z jednym tylko
mężczyzną (por. Rdz 2, 24; Mt 19, 5) (nr 28).
Skoro Eucharystia wyraża nieodwracalność miłości Boga w Chrystusie do swego Kościoła,
to jest zrozumiałe, dlaczego ta miłość zawiera, w odniesieniu do
sakramentu Małżeństwa, tę nierozerwalność, której każda prawdziwa miłość
nie może nie pragnąć gorąco. Więcej niż uzasadniona jest zatem uwaga
duszpasterska, jaką Synod poświęcił bolesnym sytuacjom, w których
niemało wiernych się znalazło, gdy po zawarciu sakramentu Małżeństwa
rozwiedli się i zawarli nowy związek. Chodzi o delikatny i złożony
problem, o prawdziwą plagę w dzisiejszych społecznych stosunkach, która
coraz bardziej niszczy również i katolickie kręgi. Pasterze, z miłości
dla prawdy, są zobowiązani dobrze rozeznawać różne sytuacje, aby w
stosowny sposób wspierać duchowo wiernych, których to dotyczy. Synod
Biskupów potwierdził praktykę Kościoła, opartą na Piśmie Świętym (por.
Mk 10, 2-12), niedopuszczania do sakramentów osób rozwiedzionych, które
zawarły nowe związki, ponieważ swoim stanem i sytuacją życiową
obiektywnie zaprzeczają tej jedności w miłości pomiędzy Chrystusem i
Kościołem, która wyraża się i realizuje w Eucharystii. Niemniej jednak
osoby rozwiedzione, które zawarły ponowne związki, nadal — pomimo ich
sytuacji — przynależą do Kościoła, który ze szczególną troską im
towarzyszy w ich pragnieniu kultywowania, na tyle, na ile to jest
możliwe, chrześcijańskiego stylu życia poprzez uczestnictwo we Mszy św.,
choć bez przyjmowania Komunii św., słuchanie słowa Bożego, adorację
eucharystyczną, modlitwę, uczestnictwo w życiu wspólnotowym, szczerą
rozmowę z kapłanem czy ojcem duchownym, oddawanie się czynnej miłości,
dziełom pokuty oraz zaangażowaniu w wychowanie dzieci (Sacramentum Caritatis 28 – 29)[2].
Podkreślmy niektóre bardzo istotne elementy z nauczania papieża Benedykta XVI:
Nierozerwalność małżeństwa jest odzwierciedla w nierozerwalności Chrystusa i Kościoła.
Osoby rozwiedzione, żyjące w związkach niesakramentalnych nie mogą przyjmować Komunii Świętej, ponieważ swoim
stanem i sytuacją życiową obiektywnie zaprzeczają tej jedności w
miłości pomiędzy Chrystusem i Kościołem, która wyraża się i realizuje w
Eucharystii (sic!)
Praktyka niedopuszczenia osób rozwiedzionych do Komunii Świętej,
potwierdzona Synodem Biskupów, JEST OPARTA NA PIŚMIE ŚWIĘTYM (już ten
argument jest zupełnie wystarczający!!!).
Benedykt XVI bardzo wyraźnie zaakcentował, że kwestia udzielania
Komunii Świętej osobom rozwiedzionym nie jest wyłącznie kwestią
pastoralną czy dyscyplinarną, lecz przede wszystkim doktrynalną, gdyż
chodzi o relację wyrażające miłość Chrystusa do Kościoła! Zresztą
kwestia Sakramentów oraz ich skuteczności co do łaski należy do najwyższego stopnia posłuszeństwa wiary zaraz po dogmatch chrystologicznych i maryjnych, o czym mówi Wyjaśnienie doktrynalne dotyczącym końcowej części formuły „Wyznania wiary” (1998), stanowiącym komentarz do listu apostolskiego papieża Jana Pawła IIAd tuendam fidem[3].
W tym kontekście przytoczmy jeden z fragmentów Amoris Laetitia z rozdziału VIII:
Osoby rozwiedzione, żyjące w nowym związku, mogą na przykład
znaleźć się w bardzo różnych sytuacjach, które nie powinny być
skatalogowane lub zamknięte w zbyt surowych stwierdzeniach, nie
pozostawiając miejsca dla odpowiedniego rozeznania osobistego i
duszpasterskiego. Czym innym jest drugi związek, który umocnił się z czasem, z nowymi dziećmi, ze sprawdzoną wiernością,
wielkodusznym poświęceniem, zaangażowaniem chrześcijańskim,
świadomością nieprawidłowości swojej sytuacji i wielką trudnością, by
cofnąć się bez poczucia w sumieniu, że popadłoby się w nowe winy.
Kościół uznaje sytuacje, „gdy mężczyzna i kobieta, którzy dla ważnych
powodów – jak na przykład wychowanie dzieci – nie mogą uczynić zadość
obowiązkowi rozstania się”.
Zauważmy, że jedną z podanych cech, która ma charakteryzować
drugi związek w znaczeniu pozytywnym, otwierając niejako drogę do
Sakramentów, jest – SPRAWDZONA WIERNOŚĆ! W jaki sposób niewierność przymierze małżeńskiej i życie w grzechusą określone słowemSPRAWDZONA WIERNOŚĆ ???
Wyobraźmy sobie sytuację, że jakaś para żyje w takiej „sprawdzonej
wierności”, ma kilkoro dzieci, i pewnego razu mężczyzna z tego
„sprawdzonego” związku spotyka w parku swoją małżonkę, z którą zawarł
przymierze sakramentalne. Po kilku rozmowach i spotkaniach, odnowili
relację, wreszcie zamieszkali razem. Czy w tym przypadku, powrót do
prawowitej małżonki, i zerwanie tej „sprawdzonej wierności” byłby
grzechem?
Adhortacja Sacramentum Caritatis, która w oparciu o
Pismo Święte zakazuje praktyki udzielania Komunii Świętej dla
rozwiedzionych, została opublikowana 22 lutego 2007 roku, natomiast
adhortacja Amoris Laetitia została opublikowana – 19 marca 2016
roku, w uroczystość Św. Józefa. Dokumenty dzieli jakieś dziewięć lat,
wielu biskupów, którzy brali udział w synodzie poświęconym Eucharystii,
uczestniczyło też w synodzie poświęconemu rodzinie. Czy Duch Święty może
działać aż tak przecząco, z różnicą ok. dziewięciu lat? Wydaje się, że
nie. A więc skoro to nie jest działanie Ducha Świętego, to mamy do
czynienia z działaniem ludzkim, które – być może – było pod wpływem
innego ducha. Ta sytuacja przypomina trochę walkę z arianizmem. Kilka
lat po tym jak w na Soborze w Nicei (325) potępiono herezję Ariusza,
niektórzy z powrotem zostali arianami. I nawet papież Liberiusz nie
wytrzymał tortur i podpisał semiariańskie credo w Sirmium. Co się stało z
hierarchami, którzy w 2007 roku odważnie bronili kwestii małżeństwa i
Komunii Świętej, a w 2016 roku… zgodzili się na „wyjątki”, które z
czasem stały się regułą??? Czyżby wpłynął na to jakiś Konstanty bądź
inny władca?
Przed zbliżającym się synodem (20-21 lutego 2014 roku) w Rzymie
odbył się konsystorz kardynałów. Wprowadzający wykład, który miał być
podstawą dyskusji hierarchów, wygłosił znany purpurat kardynał Walter
Kasper. Wydaje się, że to właśnie jego refleksja w dużym stopniu
przyczyniła się do powstania VIII rozdziału adhortacji „Amoris
Laetitia”. W swoim wykładzie hierarcha stwierdził, że współczesna
sytuacja wielu rodzin wymaga od Kościoła „zmiany paradygmatu” wobec
małżeństwa, przy czym kardynał mówił nie tylko o poszukiwaniu
duszpasterskich rozwiązań, lecz również o poszukiwaniu paradygmatu
doktrynalnego. A przechodząc do bardziej szczegółowych rozwiązań i
propozycji teologicznych, postulował dostęp do Eucharystii osobom
rozwiedzionym, które utrzymują relacje seksualne w ponownych związkach[4].
Ten fakt pokazuje wyraźnie, że możliwość udzielania Komunii Świętej
osobom rozwiedzionym nie była pokłosiem działania Ducha Świętego w
czasie synodu, efektem prawdziwego rozeznawania, lecz wcześniej
przygotowanym projektem, który został podsunięty uczestnikom synodu.
Jakie są konsekwencje takiej zmiany?
Godzenie w zasadę analogia fidei.
Zasada analogia fidei wyraża spójność prawd wiary Kościoła
(KKK 114), stanowi o jedności wiary, a więc jest jedną z fundamentów
jedności Kościoła. Historia pokazała, jak pilnie Kościół strzegł tej
zasady, niekiedy za ceną krwi i prześladowań. Kościół w tej dziedzinie
był na tyle nieugięty, że nie szedł na kompromis z błędem nawet wówczas,
gdy go opuszczały całe narody (np. Anglia 1534). Analogia fidei oznacza, że wiara jest całością i nie można zaprzeczyć tylko jednej je części, nie naruszając całości.
O tym pisał dobitnie Leon XIII w encyklice Satis cognitum: Tymi przykazaniami ustanowiony Kościół, świadom swego obowiązku, nie dążył do niczego z większym staraniem i pilnością, jak do zachowania nienaruszonej wiary we wszystkich częściach. Oddalał więc od siebie zdradę blisko i daleko tych, którzy w jakimkolwiek rozdziale Jego nauki nie byli jednego z Nim przekonania. Arianie,
montaniści, nowacjanie, kwartadekumani, eutychianie nie porzucili całej
nauki katolickiej, lecz tylko pewną jej część, zostali jednak, jak
wiadomo, ogłoszeni heretykami i usunięci z łona Kościoła. Takim samym
sądem zostali potępieni pozostali twórcy przewrotnych dogmatów, którzy
przyszli w różnych późniejszych czasach. Nie może być nic
bardziej niebezpiecznego od tych heretyków, którzy prawidłowo wszystko
przedstawiając, jednym słowem, jakby kroplą jadu, zatruwają czystą i
prostą wiarę Pańskiej, a stąd i apostolskiej tradycji” (Tractatus de fide Orthodoxa contra Arianos). Taki
był zawsze zwyczaj Kościoła i taki sąd za zgodą świętych Ojców, zgodnie
z którym wydalano ze społeczności katolickiej i nie dopuszczano do
Kościoła kogokolwiek, kto odstąpił nawet w NAJMNIEJSZYM STOPNIU od nauki
podawanej w autentycznym nauczaniu (Papież Leon XIII, Satis cognitum, par. 9)[5].
Zmiana paradygmatu w Amoris Laetitia naraża cały depozyt wiary na
niebezpieczeństwo, bo jeśli można zmienić tak ważną kwestię, dotyczącą
dwóch Sakramentów, to dlaczego nie można zmienić kolejnych prawd
wiary??? Dlaczego nie można zmienić podejścia wobec encykliki Humanae Vitae (wydaje się, że jest ona w kolejce na zmiany)?
Bezczeszczenie Krwi Męczenników.
Wielu Świętych męczenników przelało swoją krew, broniąc wiary w
jedność i nierozerwalność małżeństwa. Z pewnością na ich czele stoi św.
Jan Chrzciciel, który oddał swe życie z tego powodu, iż upominał Heroda,
że ten wziął sobie małżonkę swego brata. Należy w tym miejscu
zaznaczyć, że w tym okresie nie możemy jeszcze mówić o sakramentalnym
małżeństwie, lecz bardziej o małżeństwie naturalnym, nie mniej jednak
Jan Chrzciciel oddał swe życie za tę prawdę właśnie ! O ileż więc
większą wartością jest Sakrament ustanowiony przez Chrystusa?
Jana Chrzciciela naśladowali inni Święci, między innymi św.
Tomasz Morus, który sprzeciwił się Henrykowi VIII i nie uznał jego
„ślubu” z Anną de Boleyn. Ten wielki człowiek, gorliwy mąż i ojciec,
znany z zamiłowania do Lectio divina i praktyk pokutnych, uczestniczył
codziennie w Najświętszej Eucharystii[6].
To dało mu odwagę, by nie złożyć przysięgi królowi, który popadł w
herezję i schizmę. Z tego samego powodu zginęli broniący prawdy o
nierozerwalności małżeństwa kardynał św. John Fisher oraz 18 kartuzów z
Londyńskiej Kartuzji. Co powiedzieliby dzisiaj, słysząc, że tak naprawdę
trzeba było okazać wrażliwość duszpasterską i towarzyszyć osobom w
nieregularnych związkach, a po odpowiednim rozeznaniu udzielić im
Komunii Świętej? Przyjęcie takiej retoryki, to tyle samo, co powiedzieć:
„Poszliście na śmierć na marne!” Wydaje się, że w niedługim czasie ich
biografie mogą być lekko skorygowane, a motyw męczeństwa zmieniony.
Nieortodoksyjne rozumienie VIII rodziału Amoris Laetitia legalizuje kolejne nadużycia
Jeśli przypatrzymy się próbie legalizacji związków homoseksualnych,
np. w Kościele w Niemczech czy na Malcie, to zauważymy, że Autorzy tej
rewolucji często powołują się na Amoris Laetitia[7]. Wreszcie na łamach portalu pro-LGBT New Way Ministry
stwierdzono, że te same zasady, które dotyczą osób rozwiedzionych
pozostających w ponownych związkach, również dotyczą osoby LGBT[8].
Dlaczego? Odpowiedź jest prosta: czym się różni para heteroseksualna,
żyjąca w konkubinacie od pary homoseksualnej, jeśli chodzi o kwestię
przyjęcia Komunii Świętej? To, że jedni naruszają porządek naturalny, to
zrozumiałe, ale jeśli chodzi o dostęp do Eucharystii, to i jedni i
drudzy żyją w grzechu śmiertelnym i nie mogą przystępować do Sakramentu
Ołtarza! Jeśli to pytanie zostało „poluzowane” w jednym przypadku, to….
dlaczego ma być inaczej w drugim?
Narażenie wiernych na… potępienie
Grzech i życie w grzechu nie zmienia się z upływem lat. Jeśli ktoś
zgrzeszył po raz pierwszy grzechem cudzołóstwa, to po 10 latach nie
można powiedzieć, że ten grzech przekształcił się w „sprawdzoną
wierność”, lecz dalej pozostaje grzechem. A Kościół poucza, że śmierć w
stanie grzechu ciężkiego ściąga na człowieka… potępienie. Jak więc można
wystawiać dusze wiernych na takie ryzyko? Kto będzie za to odpowiadał?
Obecnie sytuacja w Kościele wygląda w ten sposób, że po siedmiu
latach większość hierarchów przyjęła adhortację, zapominając o tych
problemach. Kardynał Walter Kasper, który niewątpliwie stoi u źródeł tej
rewolucji powiedział, że dyskusje na temat Amoris Laetitia należy skończyć. Mało kto dziś wspomina Dubia,
a dwóch ich Autorów (kardynał Carlo Caffara i kardynał Joachim Meisner)
już stanęli przed Panem, nie doczekawszy się odpowiedzi. Prawie nikt
dzisiaj nie wspomina o Correctio filialis[9],
podpisanym przez 250 sygnatariuszy. W tym czasie już zdążono
odświętować 5. rocznicę Amoris Laetitia i poświęcić cały rok temu
dokumentowi. Fakty te nie zwalniają jednak Biskupów od obrony depozytu
wiary i walki o zbawienie dusz!
Wizyta papieża Franciszka wzbudziła w Kazachstanie duże
zainteresowanie wiarą katolicką. Jak poinformował biskup pomocniczy
Astany, znany z obrony ortodoksji, obecnie opinia publiczna i media
zadają wiele pytań o wiarę, czy Mszę Świętą. Potencjał ten trzeba
wykorzystać do nawracania i ewangelizacji. To bowiem „nasz pierwszy
obowiązek”, komentował duchowny.
– Myślę, że ważne jest nie tylko składanie wizyty i organizowanie spotkań, ale wykorzystanie tej okazji do ewangelizacji
– mówił w rozmowie z portalem Vatican News bp. Atanazy Schneider.
Duchowny podkreślał, że przyjazd ojca świętego do Nur Sułtan skierował
uwagę na małą kazachską wspólnotę katolicką.
Jak relacjonował biskup, ma to kluczowe znaczenie, ponieważ
większość religijną w kraju stanowią muzułmanie, którzy nie mają nawet
podstawowej wiedzy o katolicyzmie. – Lokalne władze, media proszą
nas o wyjaśnienia. Zadają nam wiele pytań dotyczących różnych rzeczy, na
przykład Mszy. Bo władze i media ogłosiły, że będzie papieska Msza.
Większość ludności to muzułmanie. Nie znają nawet tego słowa. Dla mnie
była to okazja, by nawet w krótkich wywiadach, pięciominutowych,
wyjaśnić, czym jest Msza św. Te wywiady stały się katechezą na temat
całej chrześcijańskiej wiary – tłumaczył.
Przyjazd Franciszka jest znakiem dla innowierców w Kazachstanie, że
katolicy stanowią w tym państwie niewielką grupę, to należą do wspólnoty
powszechnej, której wierni obecni są na całym świecie, wyjaśniał
hierarcha.
Pomocniczy biskup stolicy zaznaczył, że w tej sytuacji konieczne
jest wykorzystanie potencjału do ewangelizacji. Jak wskazał, jest to
zawsze najważniejszym zadaniem chrześcijan. – To jest nasze pierwsze
zadanie, zawsze. Pierwsze zadanie Kościoła, zwłaszcza w naszych
czasach, kiedy ludzie szukają prawdy – konkludował.
Trzy lata minęły już od podpisania przez papieża Franciszka
wspólnie z imamem Al-Tayyebem deklaracji, która wywołała skandal wśród
katolików. Tekst sygnowanego w Abu Zabi „Dokumentu o ludzkim braterstwie
dla pokoju światowego i współistnienia” sugerował bowiem wprost, że Bóg
pragnie, by innowiercy tkwili w błędnych przekonaniach religijnych.
Jego niebywałe założenia mogą niebawem zyskać drugie życie. Jak ujawnił
bowiem kard. Pietro Parolin, projekt deklaracji kończącej trwający
obecnie kongres przywódców religii światowych w Kazachstanie ma wzorować
się właśnie na nim.
Papież Franciszek jest właśnie w drodze do stolicy Kazachstanu,
aby wziąć udział w VII Zjeździe Przywódców Religii Światowych i
Tradycyjnych. Samolot z ojcem świętym na pokładzie wyląduje w Nur-
Sułtan 13 września o godzinie 14 czasu polskiego. Na miejscu ma go
powitać prezydent Kasym-Żomart Tokajew, z którym papież odbędzie krótkie
spotkanie.
Otwarcie kongresu nastąpić ma w środowy poranek i rozpocząć się
od krótkiej modlitwy… w milczeniu. Według watykańskich zapowiedzi w
wydarzeniu ma wziąć udział 108 delegacji rożnych religii. Na miejscu
będzie obecny także przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski, abp
Stanisław Gądecki.
O papieskim wyjeździe do Kazachstanu mówił w rozmowie z portalem
Vatican News kard. Pietro Parolin, watykański sekretarz stanu. Duchowny
ujawnił, że powstał już projekt deklaracji podsumowującej kongres. Jak
przekazał, bazuje on w dużej mierze na wysoko kontrowersyjnej
„Deklaracji z Abu Zabi”, podpisanej przez Franciszka w 2019 roku.
– Chciałbym również zauważyć, że projekt ostatecznej deklaracji kongresu kładzie szczególny nacisk na „Dokument o ludzkim braterstwie dla pokoju światowego i współistnienia”, podpisany przez papieża Franciszka i dr Ahmada Al-Tayyeba, Wielkiego Imama Al-Azharu, w Abu Zabi 4 lutego 2019 roku – mówił kard. Parolin w rozmowie z papieskim serwisem Vatican News.
Wspomniany dokument wywołał oburzenie wielu katolików i biskupów,
którzy nie zerwali z katolicką ortodoksją. Powodem były zapisy
podważające wezwanie każdego człowieka do wiary w Chrystusa. „Pluralizm i
różnorodność religii, koloru, płci, rasy i języka są rzeczami, których
Bóg chce w swojej mądrości, poprzez którą stworzył istoty ludzkie”
– czytamy w treści „ekumenicznej” deklaracji.
Nadzieję na ostateczne unieważnienie dokumentu, jako jawnie
sprzecznego z katolickim depozytem wiary, wyraził m. in. bp Atanazy
Schneider. Z kolei bp Marian Eleganti, do 2021 r. biskup pomocniczy
szwajcarskiej diecezji Chur, wskazywał, że deklaracja usuwa w cień
zbawczą rolę Jezusa Chrystusa.