Listy z Synodu. Watykaniści analizują największe problemu Synodu o Synodalności
(Oprac. PCh24.pl/GS)
Magazyn First Things kontynuuje sekcję „Listów z Synodu”,
publikacji na temat tego, co się dzieje podczas obrad synodalnych.
„Listy” mają dostarczać rzetelnych informacji na temat propozycji
rozpatrywanych na synodzie i samego przebiegu synodu – „nie
zmanipulowanych przez Biuro Prasowe Stolicy Apostolskiej”.
Inicjatywa pojawiła się jeszcze w 2015 r. na prośbę nieżyjącego
już kardynała George’a Pella, ówczesnego prefekta Sekretariatu ds.
gospodarczych Stolicy Apostolskiej. Australijski hierarcha był
niezadowolony „z manipulacji, graniczącej z propagandą, pochodzącą z
Biura Prasowego Stolicy Apostolskiej” w związku ze zwołanym Synodem o
małżeństwie. Chciał, aby powstało alternatywne źródło informacji, które
będzie solidnie informować o przebiegu synodu, by pomóc ojcom synodalnym
w ich obradach i „poinformować o tym, co dzieje się w Rzymie”.
Narodziła się więc inicjatywa „Listów z Synodu” z 2015 r., a
potem pojawiły się „Listy z Synodu” z 2018 r., Listy z Watykanu w
związku z globalnym szczytem dotyczącym wykorzystywania seksualnego w
Kościele w lutym 2019 r., „Listy z Synodu” z 2019 r. i „Listy z Synodu” z
2023 r.
Magazyn „First Things” informuje, że podobnie będzie także w tym
roku. „Listy z Synodu” z 2024 r. mają „zawierać refleksje na temat
kwestii poruszonych (i procedur egzekwowanych) w Auli Pawła VI, zgodnie z
teologiczną maksymą „In necessariis unitas, in dubiis libertas, in
omnibus caritas” (W rzeczach koniecznych – jedność, w spawach wątpliwych
swoboda, miłość we wszystkiem)”. Można się spodziewać, że w razie
konieczności, w sprawach wątpliwych pojawi się „braterska korekta”,
zgodna z miłością braterską.
Pierwszy tegoroczny „List z Synodu” redakcji „First Things”
zwraca uwagę na doniesienia o. Geralda Murraya z nowojorskiej
archidiecezji, który na łamach „Wall Street Journal” pisał 27 września
2024 r. o usunięciu przez papieża Franciszka praktycznie wszystkich tak
zwanych „gorących tematów” poruszanych na Synodzie w 2023 z programu
Synodu 2024. Zostały one przydzielone do analizy „grupom studyjnym”,
które następnie opublikują raporty dla zgromadzenia synodalnego w
październiku, a które będą jeszcze przez kilka miesięcy od zakończenia
synodu kontynuować prace aż do czerwca 2025 r.
Zdaniem o. Murraya, „setki uczestników-delegatów Synodu 2024 zostaną zredukowane do widzów, przynajmniej w zakresie tych gorących tematów (takich jak święcenia kobiet do diakonatu i program LGBTQ)”.
Autorzy „Listu z Synodu” uważają, że „może tak być, chociaż wydaje się pewne, iż postępowi
lobbyści katoliccy wewnątrz i poza Synodem będą nadal naciskać na swoje
sprawy”, w tym za pośrednictwem globalnych mediów głównego nurtu.
O wiele istotniejsze może się nawet okazać zajęcie przez Synod –
przynajmniej tak wynika z lektury „Instrumentum Laboris” (IL, dokumentu
roboczego) Synodu 2024 – innymi kwestiami o dużym znaczeniu.
Na uwagę zasługuje paragraf 97 IL. W trakcie „procesu
synodalnego” pojawiła się „propozycja” „uznania Konferencji Episkopatów
za podmioty kościelne z przyznanym autorytetem doktrynalnym, wraz z
założeniem różnorodności społeczno-kulturowej w ramach
wielopłaszczyznowego Kościoła oraz promowaniem ekspresji liturgicznych,
dyscyplinarnych, teologicznych i duchowych, właściwych dla różnych
kontekstów społeczno-kulturowych”.
„Jak sugeruje jeden z delegatów Synodu ta propozycja ogłoszenia,
że krajowe konferencje biskupów mają autorytet nauczania
doktrynalnego, pojawia się w IL Synodu-2024 osiemnaście razy, w takiej
czy innej formie. Ta wszechobecność pokazuje, że chodzi tu o coś więcej
niż brak rygoru redakcyjnego w ostatecznej redakcji IL” – czytamy w
„Liście z Synodu”.
W związku z tą propozycją rodzi się szereg pytań. Na przykład,
czy mniejsze episkopaty, liczące przykładowo ośmiu biskupów, będą mieć
taki sam autorytet nauczania/wagę magisterialną jak duże konferencje z
udziałem setek hierarchów?
Czy granice państwowe, które przecież powstawały niejednokrotnie w
wyniku wojen i ustaleń politycznych np. granice Polski po II wojnie
światowej, powinny wyznaczać granice kościołów?
Jak należałoby rozwiązać „kwadraturę koła” polegającą na tym, że
zgodnie z deklarowanym zamiarem papieża Franciszka, synodalność ma
sprzyjać jedności Kościoła, a tymczasem różne konferencje biskupów w
Kościele podążają w odmiennych kierunkach, przyjmując w ciągu ostatnich
jedenastu lat rozbieżne teologiczne „mapy drogowe”? Proponowana
różnorodność i uznanie, że konferencje biskupów mają autorytet nauczania
doktrynalnego, może jeszcze bardziej sprzyjać chaosowi i podziałowi.
Jak pogodzić nauczanie poszczególnych episkopatów z Tradycją Kościoła katolickiego, różne kulturowe „konteksty” z Tradycją?
„Czy ta propozycja nie sugeruje drastycznej rewizji, a nawet
odrzucenia nauczania zawartego w liście apostolskim papieża Jana Pawła
II z 1998 r. Apostolos Suos (Jego Apostołowie) na temat charakteru i
ograniczeń autorytetu krajowych konferencji biskupów?”
To tylko niektóre z zagadnień, jakie pojawiły się w związku z
propozycją uznania autorytatywnego nauczania episkopatów,
uwzględniającego kontekst społeczno-polityczny, różnorodność kulturową
itp.
Autorzy „Listu z Synodu” przypomnieli, że na początku Synodu w
2015 r. trzynastu kardynałów skierowało list do papieża Franciszka,
prosząc o zmiany procedur zaproponowanych na Synod. Ostrzegali oni
wówczas przed podążaniem ścieżką kościelnego rozbicia, jaką obrała
wspólnota anglikańska, to jest brak jedności w doktrynie i praktyce
duszpasterskiej w kwestii godnego przyjmowania Komunii Świętej przez
rozwiedzionych katolików, pozostających w kanonicznie nieregularnych
ponownych małżeństwach.
List nie wzbudził aż takiego zainteresowania, ponieważ
kardynałowie chcieli skupić się na procedurach synodalnych. Jednak
niebezpieczeństwo „anglikanizacji” Kościoła katolickiego pozostaje i
problem nasilił się od 2015 r., czego przykładem jest wydanie „Fiducia
Supplicans”, Deklaracji Kongregacji Nauki Wiary z grudnia 2023 r.,
zezwalającej na jakąś formę błogosławieństwa osób pozostających w
związkach jednopłciowych. Niektóre episkopaty przyjęły ją chętnie, inne
ostrożnie analizują, a jeszcze inne ją odrzuciły.
„Propozycja ogłoszenia, że krajowe konferencje episkopatu mają
autorytet nauczania doktrynalnego, rodzi ostre, ale nieuniknione
pytanie: czy katoliccy postępowcy, rozczarowani tym, że obecny
papież nie dał im wszystkiego, o co walczyli przez dziesięciolecia,
teraz proponują osiągnięcie swoich celów poprzez formy katolicyzmu
lokalnej opcji, w których program LGBTQ byłby chętnie realizowany,
kobiety byłyby dopuszczane do święceń, a nierozerwalność małżeństwa
byłaby uważana za kwestię różnorodności społeczno-kulturowej?” – czytamy.
Chociaż zwraca się uwagę, że „kontekst” jest ważny w
ewangelizacji, to jednak kwestia ta zostanie wykorzystana jako „klin” w
celu otwarcia Kościoła na dekonstrukcję katolicyzmu, formułowanego na
wzór anglikański. Z tego względu zaleca się analitykom kościelnym i
samym uczestnikom synodu, by zwrócili szczególną uwagę na tę propozycję.
Inne sporne kwestie odnajdziemy w paragrafach od 73 do 79 IL,
które dotyczą „Przejrzystości, odpowiedzialności i oceny”, czerpiąc z
języka z zakresu współczesnych teorii zarządzania. Sięgnięcie do takiego
języka budzi poważne wątpliwości w przypadku rzeczywistości kościelnej.
Chociaż umiejętności zarządzania w Kościele są ważne, tak samo
jak istnienie struktur rozliczających z odpowiedzialności za to
zarządzanie, a także konieczna jest przejrzystość, to jednak w
kontekście kościelnym te kwestie muszą być rozpatrywane z punktu
widzenia dwóch perspektyw: nie tylko z uwzględnieniem teorii
zarządzania, ale także z perspektywy teologicznej.
W związku z tym powstaje pytanie, czy terminy „przejrzystość,
odpowiedzialność i ocena” zmieniają swoje znaczenie w kontekście
Kościoła, czy też zmieniają Kościół i jego nadane przez Chrystusa
struktury władzy?
Czy „przejrzystość, odpowiedzialność i ocena” dotyczą wyłącznie
biskupów i kapłanów, czy też organizacji świeckich, organów
zarządzających Georgetown, Notre Dame i innych uczelni katolickich,
instytucji watykańskich itp.?
Na przykład zgodnie z paragrafem 79 IL stwierdza się, że
„konieczne jest zagwarantowanie (…) procedur okresowych ocen wyników
osób sprawujących jakąkolwiek formę posługi oraz zajmujących
jakiekolwiek stanowisko w Kościele”. Czy w związku z tym dotyczy to na
przykład pracy kardynała Mario Grecha, siostry Nathalie Becquart i
innych liderów Sekretariatu Generalnego Synodu? Czy miałoby to dotyczyć
papieża, skoro kanon 1404 Kodeksu Prawa Kanonicznego stwierdza wprost,
że „Pierwsza Stolica nie jest przez nikogo sądzona”?
Autorzy „Listu z Synodu” podkreślają, że „każdy katolik dzieli
odpowiedzialność chrzcielną za Kościół, a zwłaszcza za jego misję
ewangelizacyjną”. Jednak „sposobu wykonywania tej odpowiedzialności
chrzcielnej nie można analizować wyłącznie przez pryzmat teorii
zarządzania”. Mają nadzieję, że kwestia ta zostanie zauważona i
podniesiona przez ojców synodalnych podczas tegorocznego finalnego etapu
Synodu o synodalności.
Wydaje się, że na synodzie nadal będą poruszane kwestie
modyfikacji prawdy boskiego Objawienia ze względu na zmieniające się
konteksty historyczne i kulturowe.
W Instrumentum Laboris Synodu 2024 pojawia się aż 215 odniesień
do słów „Synod/synodalny/synodalność”, 59 do określenia „rozeznanie”, 58
do „procesów”, 52 do „Jezus/Jezus Chrystus/Chrystus Jezus”, 50 do
„kontekst”, 48 „słuchanie”, 40 do „Lud Boży”, 34 do „Duch”, 24 do „Duch
Święty”, 16 do „towarzyszenie”, 15 do „modlitwa”, tyle samo do
„sakramentalny/sakrament” i tyle samo do „chodzenie”. O „zbawieniu”
wspomina się 13 razy, o „Eucharystii” 11, o „Ojcu” również 11 razy, o
„powołaniu” 10, o „świętości, Stolicy Apostolskiej i Ojcu św. – 9 razy, o
„witaniu” 5 razy i „kapłaństwie” 3 razy. „Święty, św.” – 3 razy, „Ciało
Chrystusa” – 2 razy, „Maryja” również jest wspominana 2 razy, podobnie
„Zmartwychwstanie”. „Niebiańskie”, „moralność”, „Matka”,
„świętość/uświęcenie” jest wspomniane tylko 1 raz. Nie ma mowy o
„błogosławieniu, błogosławieństwie”, „krzyżu”, „ukrzyżowaniu”,
„przykazaniach”, „śmierci” (z wyłączeniem otwierającego cytatu z
Izajasza), „niebie”, „piekle”, „pokucie”, „skrusze”, „grzechu” i wielu
innych kwestiach rzeczywistości naszej wiary.
W materiałach rozdanych uczestnikom Synodu w związku z
rekolekcjami przed rozpoczęciem synodu wskazano na to, że „Kościół,
który chce iść razem, musi być nieustannie pojednany. Przebaczenie
stanowi podstawowe spełnienie Kościoła, ponieważ syntetyzuje jego naturę
i misję. Byłoby jednak uproszczeniem myśleć o Kościele tylko jako o
administratorze i szafarzu sakramentalnego przebaczenia. Papież
Franciszek nauczył nas, że konieczne jest również, aby Kościół prosił o
przebaczenie, nazywając grzechy po imieniu, odczuwając ból, a nawet
wstyd, ponieważ wszyscy jesteśmy grzesznikami potrzebującymi
miłosierdzia: miłosierdzia danego przez Boga, który nigdy nie męczy się
kochaniem i przebaczaniem. Przebaczenie jest więc jak zmartwychwstanie,
pozwalające tym, którzy upadli, powstać ponownie, a tym, którzy boją
się, że całkowicie poszli na kompromis, zacząć od nowa. Wyznanie
grzechów jest warunkiem nowego początku”.
Podczas rekolekcji duchowych poprzedzających synod (30 września–1
października) dla wszystkich uczestników XVI Zwyczajnego Zgromadzenia
Ogólnego Synodu Biskupów, odbywa się „Liturgia Pokutna”, która ma na
celu „ukierunkowanie prac Synodu na początek nowego sposobu bycia
Kościołem”.
„W Bazylice św. Piotra, celebracja pokutna, której będzie
przewodniczyć papież Franciszek, obejmie czas na wysłuchanie trzech
świadectw osób, które cierpiały z powodu: grzechu nadużycia; grzechu
wojny; grzechu obojętności na dramat obecny w rosnącym zjawisku migracji
na całym świecie”.
Organizatorzy synodu dodali, że „następnie odbędzie się spowiedź z
szeregu grzechów. Celem nie jest potępienie grzechu innych, ale uznanie
siebie za część tych, którzy przez zaniechanie lub działanie stają się
przyczyną cierpienia i są odpowiedzialni za zło wyrządzone niewinnym i
bezbronnym. Ktokolwiek wyrazi prośbę o przebaczenie, uczyni to w imieniu
wszystkich ochrzczonych. W szczególności wyznając: grzech przeciwko
pokojowi, grzech przeciwko stworzeniu, przeciwko ludności tubylczej,
przeciwko migrantom, grzech nadużycia, grzech przeciwko kobietom,
rodzinie, młodzieży, grzech używania doktryny jak kamieni do rzucania,
grzech przeciwko ubóstwu, grzech przeciwko synodalności/brakowi
słuchania, komunii i uczestnictwa wszystkich. Pod koniec tego wyznania
grzechów Ojciec Święty zwróci się, w imieniu wszystkich wiernych, z
prośbą o przebaczenie do Boga oraz sióstr i braci całej ludzkości.
Celebracja pokutna, zorganizowana wspólnie przez Sekretariat Generalny
Synodu i Diecezję Rzymską we współpracy z Unią Przełożonych Generalnych
(USG) i Międzynarodową Unią Przełożonych Generalnych (UISG), jest
otwarta dla wszystkich, zwłaszcza dla ludzi młodych, i można ją śledzić w
Mediach Watykańskich, które [będą] transmitować ją na żywo. Liturgia
kieruje wewnętrzne spojrzenie Kościoła na twarze nowych pokoleń.
Rzeczywiście, to młodzi ludzie obecni w bazylice otrzymają znak, że
przyszłość Kościoła należy do nich, a prośba o przebaczenie jest
pierwszym krokiem wiary i misyjnej wiarygodności, która musi zostać
przywrócona”.
Komentując program rekolekcji, autorzy „Listu z Synodu” zauważyli
z oburzeniem, że „jedną z najbardziej odrażających cech Wielkiej
Proletariackiej Rewolucji Kulturalnej w Chinach (1966–1976) była sesja walki,
podczas której ideologicznie wykolejeni ludzie byli zmuszani do
publicznego wyznawania swoich przewinień wobec maoizmu i jego dzieł. To,
że coś niebezpiecznie podobnego miałoby miejsce nad grobem Księcia
Apostołów, nie wydaje się wielkim skokiem naprzód w dawaniu świadectwa
katolicyzmu wobec cierpiącego świata. To, że ta parodia sakramentalnej
pokuty jest opisana jako forma liturgii, jest, delikatnie mówiąc, niepokojące. To, że jest postrzegana jako prolog do nowego sposobu bycia Kościołem, również rodzi pytania: Jak ten Nowy Model Katolicyzmu odnosi się do Jezusa Chrystusa wczoraj i dziś tego samego, i aż na wieki (Hbr 13, 8) lub do wiary raz tylko przekazanej świętym (Jud 1, 3)?” – pytają.
I dodają, że „w kontekście synodu, który twierdzi, że jest
procesem kościelnym, który pokaże otwartość i integralność Kościoła, a
tym samym ożywi jego misję w świecie i wobec świata” prawdziwe „grzechy,
wykroczenia i zaniedbania” dotyczą „braku świadectwa o jedynej zbawczej
osobie i dziele Jezusa Chrystusa; braku oddawania właściwej czci
Trzykroć Świętemu Bogu, braku ewangelizacji tych, którym Ewangelia nie
została ogłoszona, braku ponownej ewangelizacji tych, którzy osłabli w
wierze, braku obrony prześladowanych chrześcijan, braku potępienia
nawrotu antysemityzmu jako przestępstwa przeciwko Bogu, braku
konfrontacji z władzami publicznymi, zwłaszcza z samoidentyfikującymi
się katolikami, którzy są współwinni kultury śmierci, braku
współczującego wzywania do nawrócenia osób uwikłanych w moralnie
skompromitowany styl życia, braku przestrzegania ustalonych procedur
prawnych w sprawach dyscyplinarnych, braku otwartego i uczciwego
zarządzania zasobami finansowymi Kościoła”.
Synod o synodalności wywołuje krytyczne uwagi także z tego
powodu, że po trzech latach od zainicjowaniu procesu synodalności, wciąż
nie wiadomo, co oznacza „synodalność”. Ironicznie komentuje się, że
„synodalność oznacza słuchanie w sposób inkluzywny, który ma na celu generowanie dialogu, w którym głosy, których wcześniej nie słyszano, teraz mogą być słyszane. Albo coś w tym stylu”.
Nie ma zaś podanych kryteriów do osądzania między głosami, które
są prawdziwie zakorzenione w wierze, a tymi, które są zakorzenione w
innym duchu. Niejasność definicji wydaje się być celowa i wielu
watykanistów nie spodziewa się niczego dobrego po tegorocznej sesji
Synodu o synodalności.
Źródło: firstthings.com, synod.org.pl
AS