Chrześcijaństwo, ateizm i przyszłość Kościoła
(Oprac. GS/PCh24.pl)
Chrześcijaństwo antydogmatyczne, które w praktyce redukuje
się do rodzaju nowoczesnej etyki. Chrześcijaństwo, które nikogo nie chce
nawracać, bo ateizm i agnostycyzm mogą być formami uprawnionego
bytowania w świecie. Czy to przyszłość Kościoła w XXI wieku?
Kim jest biskup Overbeck
1 stycznia 2025 roku ordynariusz niemieckiej diecezji Essen, biskup
Franz-Josef Overbeck wygłosił w swojej katedrze długie, programowe
kazanie. Wyłożył w nim pryncypia dla Kościoła na nowe czasy. Jego słowa
zasługują na baczną uwagę ze względu na rolę, jaką ten hierarcha pełni w
Kościele niemieckim i powszechnym.
To właśnie Franz-Josef Overbeck zapowiadał, że po Synodzie
Amazońskim „nic nie będzie już takie samo”. Sugerował w ten sposób, iż
zmiany wprowadzone przez papieża w Amazonii zapoczątkują przebudowę
Kościoła również w innych miejscach, w tym w Europie. Na pozór wydaje
się, że biskup nie miał racji. Synod Amazoński zyskał rozgłos przede
wszystkim ze względu na debatę o wyświęcaniu żonatych na księży oraz o
diakonacie kobiet, a żadna z tych rzeczy nie została zrealizowana.
Jednak rzut oka na chronologię wydarzeń w Kościele ostatnich lat
pokazuje, że biskup Overbeck wiedział, co mówi. Krótko po zakończeniu
Synodu Amazońskiego wewnątrz Kościoła katolickiego w Niemczech
rozpoczęła się Droga Synodalna, a papież Franciszek ogłosił, że w Rzymie
zbierze się Synod Biskupów poświęcony synodalności. W ten sposób
rzeczywiście po Synodzie Amazońskim rozpoczęła się nowa epoka życia
kościelnego.
Essen to jedna z największych niemieckich metropolii. Leży w
centrum wysoko uprzemysłowionego Zagłębia Ruhry. W związku z tym tego
miasta w szczególnym stopniu dotykają problemy świata nowoczesnego, z
sekularyzacją na czele. Diecezja ucierpiała też z powodu skandali
seksualnych. Zarzuty dokonywania nadużyć tego rodzaju stawia się nawet
jej pierwszemu biskupowi, kardynałowi Franzowi Hengsbachowi. Posługa w
Essen daje mandat do wypowiadania się z perspektywy jednej z najbardziej
typowo „współczesnych” diecezji świata zachodniego.
60-letni dziś biskup Overbeck w roku 2000 obronił doktorat z
dogmatyki. Napisał pracę o antropologii i trynitologii jednego z
najbardziej wpływowych XX-wiecznych teologów ewangelickich, Wolfharta
Pannenberga. Ten rozwijał refleksję nad objawianiem się Boga w historii,
korzystając przy tym z całego dorobku współczesnej filozofii
niemieckiej.
Overbeck pełni szereg ważnych funkcji w Kościele Niemiec. W roku
2011 został biskupem polowym Bundeswehry. Do 2021 roku był
przewodniczącym Komisji ds. Społecznych i Socjalnych Konferencji
Episkopatu; został wówczas przewodniczącym Komisji Doktrynalnej. Biskup
jest też odpowiedzialny za funkcjonowanie dużej organizacji
charytatywnej Adveniat, która zajmuje się wsparciem Kościoła
katolickiego w Ameryce Południowej. Stąd jego silne zainteresowanie
Synodem Amazońskim i rodzącą się w tym regionie synodalnością. Overbeck
bywa też w Watykanie. Od 2010 roku jest członkiem Papieskiej Komisji ds.
Ameryki Łacińskiej, a od 2014 roku – Papieskiej Komisji ds. Kultury
(dziś to już Dykasteria). Biskup reprezentował Kościół katolicki swojego
kraju na obu rzymskich sesjach Synodu o Synodalności.
Z tych wszystkich powodów słowa biskupa Overbecka można traktować
jako manifest szerokiego środowiska kościelnego – w Niemczech, Europie,
w Kościele powszechnym. Podczas swojej homilii noworocznej biskup
zaprezentował kilka refleksji dotyczących relacji między Kościołem a
sekularną rzeczywistością. Warto tę refleksję poznać i przemyśleć celem
zrozumienia sposobu, w jaki myślą wiodące elity kościelne.
Świat, który nie pyta o Boga
Biskup zauważył, że dziś duża liczba ludzi żyje bez Boga i jest
to dla nich zupełnie oczywiste. Nie szukają Go. Są szczęśliwi bez wiary.
„Coraz większa liczba ludzi w naszym kraju żyje bez Boga i jest to dla
nich zupełnie oczywiste. Nie potrzebują religii, wiary i żadnego
Kościoła, żeby być szczęśliwi i zadowoleni. Prowadzą często spełnione
życie i nie są ludźmi egoistycznymi” – podkreślił dosłownie. Overbeck
zauważył, że ludzie, którzy opuszczają dziś Kościół, nie czynią tego
tylko z powodu zgorszenia przestępstwami seksualnymi; robią to, bo wiara
w Boga nie ma już dla nich w ogóle znaczenia, nawet w obliczu trudności
życiowych czy zgoła w konfrontacji ze śmiercią.
Overbeck zachęcał do tego, by rozmawiać z tymi ludźmi – nie po to
jednak, aby ich nawracać, ale żeby poznawać motywacje, jakimi się
kierują. „Nie należy uskarżać się na tych, którzy nie chodzą już do
Kościoła albo odrzucili naszą wiarę. Chodzi raczej o to, by starać się
nawiązać z nimi dialog, zainteresować się tym, jakie są alternatywy,
które dają im w życiu podstawę i orientację” – powiedział. Według
ordynariusza Essen, może to pomóc chrześcijanom w reorganizacji własnej
wiary, tak, aby „ubogacić” ją o wątpliwości. „Właśnie ten dialog z
ludźmi, którzy już nie wierzą, może pomóc nam odkryć pytania istniejące
również w naszym wnętrzu i zająć się nimi. Dodanie pytań i wątpliwości
do świadomej siebie i umocnionej wiary może być ubogaceniem” –
stwierdził.
Biskup zachęcił do odważnego porzucania dotychczasowych form
przeżywania wiary i jej urzeczywistniania w życiu kościelnym oraz
społecznym. Wymagać mają tego nowe czasy. „Reagowanie na pytania
dzisiejszych ludzi wczorajszymi odpowiedziami nie przyniesie skutku.
Kościół w swojej dawnej postaci nie będzie słuchany. Wiara
chrześcijańska w formach i języku przeszłości będzie dziś rozumiana
słabo albo wcale. […] Jestem dlatego przekonany, że nasza droga jako
Kościoła w naszych czasach musi być inna niż dawniej. Ludzie, którzy
pytają dziś o Boga, określają swój stosunek do Boga i religii bardziej
swobodnie i samodzielnie niż czynili to ludzie wcześniejszych pokoleń” –
powiedział.
Według biskupa Overbecka, należy zastanowić się, gdzie leży
pierwotna siła chrześcijaństwa; coś, co jest w Jezusie Chrystusie
najbardziej fascynujące i pociągające. W ocenie hierarchy odpowiedzią
jest miłość bliźniego i motywowana nią praca charytatywna. „Przesłanie
Jezusa o bliskości Królestwa Bożego związane jest z wizją sprawiedliwego
społeczeństwa, z nadzieją na pełne miłości współbycie z innymi, na
solidarną i braterską koegzystencję. Do dzisiaj jest tak, że
chrześcijaństwo, wiara i Kościół są przekonujące tam, gdzie krzewi się
solidarność i miłość, gdzie ludzie się wspierają, gdzie można znaleźć
ducha zrozumienia i wzajemnej pomocy. Dietrich Bonhoeffer ujął to
prosto: bycie chrześcijaninem oznacza bycie dla drugiego!” – mówił
esseński biskup.
Overbeck zaznaczył przy tym, że chrześcijaństwa nie da się
zarazem sprowadzić do działalności charytatywnej; pierwszorzędna jest
obietnica życia wiecznego, która całkowicie zmienia perspektywę, w
jakiej oglądamy nasze własne bycie i działanie oraz budujemy relacje z
innymi. Dla chrześcijanina konieczne jest łączyć jedno z drugim:
przepowiadanie o życiu wiecznym z pracą socjalną i charytatywną.
Biorąc pod uwagę fakt, że współcześni są szczęśliwi bez Boga i
znajdują jakieś motywacje dla etycznego życia, biskup wezwał do
„spokoju” i rezygnacji z aktywistycznych form nawracania, wierząc, że
Bóg sam dotrze do niewierzących innymi drogami. „Apeluję o spokój. Nie
musimy prowadzić misji na całym świecie i zdobywać ludzi dla określonej
formy życia kościelnego. Wszyscy ludzie są wolni i takimi pozostaną. Bóg
znajdzie drogi, by wprowadzić na właściwą ścieżkę także tych, którzy
nie mogą albo nie chcą w Niego wierzyć” – wskazał. Podkreślił pełną
dobrowolność wiary chrześcijańskiej i konieczność jej indywidualnej
recepcji. „Nasze wspólne bycie chrześcijanami i Kościołem trzeba
rozumieć i przeżywać w taki sposób, że Ewangelia stanowi zaproszenie dla
ludzi, ale nie jest przymusem ani naciskiem. To jest to, co możemy
zrobić, aby w przyszłości istniały miejsca bycia chrześcijaninem
dostępne dla każdej i każdego. Zarazem jednak pozostawmy ludzkiej
wolności, czy i jak zdecydują się na przygodę naśladowania Jezusa” –
zaznaczył.
Biskup podsumował, odwołując się do papieża Franciszka i
wskazując na możliwość dokonywania w Kościele współczesnym różnych
głębokich zmian. „Dlatego droga Kościoła dnia dzisiejszego nie jest
drogą długotrwałych pewników, uniwersalnych rozwiązań ani
nienaruszalnych struktur. Papież Franciszek opisuje ją bardzo skromnie
jako drogę małych kroków, małych liczb, prostych słów i gestów,
chwil wspólnego świętowania i modlitwy, codziennych decyzji. To mniej
spektakularne doświadczenia, ale to właśnie one głęboko kształtują serce
i przynoszą z czasem trwałe owoce” – powiedział.
Overbeck i Franciszek
Czytelnik zwrócił na pewno uwagę na duże podobieństwo narracji
bp. Overbecka do tej, którą od lat prezentuje papież Franciszek. Obaj
kładą ogromny nacisk na charytatywny wymiar chrześcijaństwa, upatrując
nim w istocie głównego pola zaangażowania katolików. Biskup Essen mówi,
że wątpliwości i odejście od pewników mogą przysłużyć się wierze, co
wydaje się być w pełni zbieżne z Franciszkowym krytykowaniem „twardości”
doktrynalnej; w sumie u obu mamy do czynienia z przekonaniem o
głębokiej nieadekwatności nauki Kościoła względem skomplikowania
ludzkiego życia oraz rzeczywistej woli Boga. Żaden z nich nie jest
zwolennikiem misji: jak sugeruje Overbeck, ateistów i agnostyków
potraktować należy raczej jako partnerów dialogu niż obiekt nawracania;
Franciszek jest znany z niechęci do rozszerzania widzialnych granic
Kościoła perswazją, a swój proces synodalny programowo otworzył na
wsłuchiwanie się w głos niewierzących. Obaj duchowni mają negatywny
stosunek do tradycjonalizmu, czyli nurtu, który szuka rozwiązania
najbardziej palących problemów Kościoła w nauce i formach pobożności
sprawdzonych w Kościele przez wieki. Zamiast tego hierarchowie ci
proponują zdecydowanie postawić na rozwijanie nowatorskich formuł.
Jorge Mario Bergoglio zadbał o to, by te lub zbliżone poglądy
reprezentowała większość członków Kolegium Kardynalskiego. Konsekwentnie
nominuje takich ludzi na ważne stolice biskupie. Jeżeli „linia
Bergoglia-Overbecka” miałaby ostatecznie przeważyć, musiałoby to wiązać
się z bardzo głębokim przeobrażeniem chrześcijaństwa katolickiego.
Postępująca redukcja wagi nauczania doktrynalnego, nacisk na moralność w
kluczu socjalnym, relatywizacja znaczenia samego aktu wiary dla
możliwości zbawienia, nieustanne przekształcanie struktur i form
pobożności, w tym liturgii – tak wyglądałaby wówczas przyszłość Kościoła
katolickiego.
Spór o prawdę
Ostatecznie spór dotyczy przecież prawdy. Konserwatywni katolicy –
czy w ogóle, konserwatywni chrześcijanie – uważają, że prawda istnieje i
że w związku z tym wszyscy są zobowiązani do kształtowania swojego
życia względem tej prawdy. Jest nią Trójjedyny Bóg. Chrześcijanie z
„linii Bergoglia-Overbecka” zdają się sądzić, iż nawet jeżeli prawda
istnieje, nie możemy na ten temat nic powiedzieć. Co za tym idzie –
koniecznością jest redukowanie katolicyzmu do wymiaru etycznego.
Prawdopodobnie głęboko wierzą, że taka jest rzeczywista przyszłość
naszej wiary.
My, jako katolicy konserwatywni, mamy skłonność do postrzegania
ich zapatrywań jako przejściowej choroby epoki nowoczesnej, która
prędzej czy później ustąpi. Wskazujemy na wyborcze zwycięstwa prawicy w
różnych krajach oraz na tradycyjną pewność prawdy charakteryzującą ludzi
na globalnym Południu. Linia Bergoglia-Overbecka zakłada jednak, że
relatywizm nie jest przejściowy; przeciwnie – że wraz z postępem
technologicznym ludzie na globalnym Południu będą przyjmować te same
zapatrywania, jakie dominują dziś w Essen, Rotterdamie, Paryżu czy Nowym
Jorku, to znaczy będą dostrzegać „względność i niepewność prawdy”.
Podkreślę, że nie chodzi tu o konkretne rozwiązania dotyczące podejścia
do homoseksualizmu bądź aborcji, bo to – przy całej ich własnej wadze –
kwestie drugorzędne wobec centralnego problemu debaty, czyli statusu
prawdy i naszej z nią relacji.
Papież Franciszek i biskup Overbeck chcą być prorokami wiary
„poza prawdą”, prorokami adogmatycznego chrześcijaństwa etycznego. W tę
stronę kształtują katolicyzm. Czas pokaże, czy – albo raczej jak długo –
Bóg będzie pozwalać, aby Kościół zmieniał się w tym kierunku.
Paweł Chmielewski
źródło PCH24