Fot. unsplash.com - Jacob Bentzinger
Osłabienie wiary w rzeczywistą obecność zmartwychwstałego
Chrystusa w Eucharystii jest jednym z bardzo istotnych znaków kryzysu
życia duchowego. Pan Jezus pragnie ożywić naszą wiarę w Jego
eucharystyczną obecność i dlatego co jakiś czas, w historii Kościoła
katolickiego, daje nam znaki - cuda eucharystyczne, które jednoznacznie
wskazują, że w Eucharystii jest obecny On sam, zmartwychwstały Pan, w
tajemnicy swojego Bóstwa i uwielbionego człowieczeństwa. Ostatni cud
eucharystyczny uznany przez władze kościelne miał miejsce w 1996 r. w
stolicy Argentyny - Buenos Aires - pisze ksiądz M. Piotrowski TChr z
dwumiesięcznika "Miłujcie Się".
18
sierpnia 1996 r. wieczorem o godz. 19 ks. Alejandro Pezet odprawiał
Mszę św. w katolickim kościele, który znajduje się w handlowej dzielnicy
Buenos Aires. Pod koniec udzielania Komunii św. podeszła do niego
kobieta, informując, że z tyłu kościoła na świeczniku leży porzucona
Hostia. Ksiądz Alejandro poszedł we wskazane miejsce i zobaczył
sprofanowaną Hostię. Była tak pobrudzona, że nie mógł jej spożyć. Włożył
ją do naczyńka z wodą i schował do tabernakulum w kaplicy Najświętszego
Sakramentu.
Kiedy
w poniedziałek 26 sierpnia ks. Alejandro otworzył tabernakulum, ze
zdziwieniem stwierdził, że Hostia zamieniła się w krwistą substancję.
Poinformował o tym ks. kardynała Jorgego Bergoglio, który polecił
wykonanie profesjonalnych zdjęć. Zdjęcia Hostii wykonano również 6
września. Widać na nich wyraźnie, że Hostia, która zamieniła się w
zakrwawione ciało, znacznie się powiększyła. Przez kilka lat
przechowywano ją w tabernakulum, trzymając całą sprawę w tajemnicy.
Ponieważ Hostia ta w ogóle nie ulegała degradacji, w 1999 r. decyzją ks.
kardynała Bergoglia postanowiono poddać ją naukowym badaniom.
5
października 1999 r. w obecności przedstawicieli ks. kardynała z
Hostii, która stała się cząstką zakrwawionego ciała, dr Castanon pobrał
próbkę. Przesłano ją naukowcom w Nowym Jorku. Celowo nie poinformowano
ich o jej pochodzeniu, aby im niczego nie sugerować. Jednym z badaczy
był dr Frederic Zugibe, znany nowojorski kardiolog i patolog medycyny
sądowej. Stwierdził on, że badana substancja jest prawdziwym ludzkim
ciałem i krwią, w której obecne jest ludzkie DNA. Naukowiec ten
oświadczył, że "badany materiał jest fragmentem mięśnia
sercowego znajdującego się w ścianie lewej komory serca, z okolicy
zastawek. Ten mięsień jest odpowiedzialny za skurcze serca. Trzeba
pamiętać, że lewa komora serca pompuje krew do wszystkich części ciała.
Mięsień sercowy jest w stanie zapalnym, znajduje się w nim wiele białych
ciałek. Wskazuje to na fakt, że to serce żyło w chwili pobierania
wycinka. Twierdzę, że serce żyło, gdyż białe ciałka obumierają poza
żywym organizmem, potrzebują go, aby je ożywiał. Ich obecność wskazuje
więc, że serce żyło w chwili pobierania próbki. Co więcej, te białe
ciałka wniknęły w tkankę, co wskazuje na fakt, że to serce cierpiało -
np. jak ktoś, kto był ciężko bity w okolicach klatki piersiowej".
Dwaj
Australijczycy, znany dziennikarz Mikę Willesee i prawnik Ron
Tesoriero, którzy byli świadkami tych badań i wiedzieli, skąd pochodziła
próbka, byli zaszokowani treścią oświadczenia dra Zugibe. Mikę Willesee
zapytał naukowca, jak długo białe ciałka zachowałyby swoją żywotność,
gdyby się znajdowały w ludzkiej tkance, którą umieszczono w wodzie.
Doktor Zugibe odpowiedział, że w ciągu kilku minut przestałyby istnieć.
Wtedy dziennikarz poinformował doktora, że materiał, z którego pobrano
badaną próbkę, był najpierw przez miesiąc przechowywany w naczyniu ze
zwykłą wodą, a później przez trzy lata w naczyniu z wodą destylowaną - i
wtedy dopiero pobrano z niego próbkę do badań. Doktor Zugibe
odpowiedział, że nie znajduje naukowego wyjaśnienia dla tego faktu, a
jego zaistnienie nie da się racjonalnie wytłumaczyć. Wtedy Mikę Willesee
poinformował dra Zugibe, że źródłem badanej przez niego próbki jest
konsekrowana Hostia (biały nie kwaszony chleb), która w tajemniczy
sposób zamieniła się we fragment zakrwawionego ludzkiego ciała. Zdumiony
tą informacją dr Zugibe powiedział: "W jaki sposób i dlaczego
konsekrowana Hostia mogła zmienić swój charakter i stać się ludzkim
żyjącym ciałem i krwią, pozostanie dla nauki nierozwiązalną tajemnicą,
która całkowicie przerasta jej kompetencje".
Jedyną
rozsądną odpowiedź może dać nam tylko wiara w nadzwyczajne działanie
Boga, który przez ten znak chciał nam uświadomić, że On jest
rzeczywiście obecny w tajemnicy Eucharystii.
Cud
eucharystyczny w Buenos Aires jest niezwykłym znakiem, potwierdzonym
przez naukowe badania. Poprzez ten cudowny znak Jezus pragnie nas
zachęcić do żywej wiary w Jego rzeczywistą obecność w Eucharystii pod
postaciami chleba i wina; przypomina, że jest to obecność realna, a nie
symboliczna. Możemy Go zobaczyć tylko oczami wiary pod postaciami
konsekrowanego chleba i wina. Nie widzimy Go oczami ciała, ponieważ jest
tam obecny w swoim uwielbionym człowieczeństwie. Jezus w Eucharystii
widzi, kocha nas i pragnie nas zbawić.
Jeden
z najbardziej znanych australijskich dziennikarzy Mike Willesee (który
się nawrócił, pracując nad dokumentami jednego z cudów eucharystycznych)
wraz z Ronem Tesoriero napisali książkę Reason to Believe (Argumenty za
wiarą), w której przedstawili udokumentowane fakty cudów
eucharystycznych i innych znaków wzywających do wiary w Chrystusa
obecnego i nauczającego w Kościele katolickim. Nakręcili też film
dokumentalny o Eucharystii, w dużej części oparty na naukowych
odkryciach dotyczących cudownej Hostii z Buenos Aires. Chodziło im o
jasne przedstawienie nauki Kościoła katolickiego na temat Eucharystii.
Prezentowali ten film w wielu miastach Australii. Kiedy wyświetlali go w
Adelajdzie, jeden z seansów miał dwutysięczną widownię. Po projekcji
był czas przeznaczony na komentarz i pytania. Wtedy to podniósł się
pewien człowiek, który z wyraźnym wzruszeniem powiedział, że jest
niewidomy. Dowiedział się, że jest to wyjątkowy film, i bardzo chciał go
zobaczyć. Tuż przed projekcją zwrócił się do Jezusa z żarliwą prośbą,
aby pozwolił mu ten film obejrzeć. Po skończonej modlitwie odzyskał
wzrok na cały 30-minutowy czas projekcji, ale po ostatniej scenie filmu
znów stracił zdolność widzenia. Potwierdził to, drobiazgowo opisując
szczegółowe ujęcia z filmu. Był to niesamowity fakt, który poruszył
wszystkich do głębi. Pan Bóg poprzez tego typu cudowne znaki wzywa ludzi
do nawrócenia. Jeżeli Chrystus sprawia, że Hostia zamienia się w
fizycznie doświadczalne ciało i krew, że jest to mięsień odpowiedzialny
za skurcze serca, że to serce cierpi - np. jak ktoś, kto jest ciężko
bity w okolicach klatki piersiowej,to w ten sposób pragnie wskrzesić,
pobudzić i umocnić naszą wiarę w Jego rzeczywistą obecność w
Eucharystii, unaocznia, że podczas każdej Mszy św. uobecnia się cały
dramat naszego zbawienia: męka, śmierć i zmartwychwstanie Chrystusa. Pan
Jezus powiedział: "Jeżeli znaków i cudów nie zobaczycie, nie
uwierzycie" (J 4,48). Nie trzeba szukać cudownych znaków, ale jeżeli
Jezus je nam daje, to wtedy powinniśmy je z pokorą przyjąć i starać się
zrozumieć, co przez nie pragnie nam powiedzieć. To dzięki nim wielu
ludzi odzyskało wiarę w Boga w Trójcy Świętej Jedynego, którego nam
objawia Jezus Chrystus, obecny w sakramentach oraz nauczający w Piśmie
św. i Magisterium Kościoła katolickiego.
Tajemnica, która przerasta nasze myśli
Prawda
o Eucharystii, o rzeczywistej obecności osoby zmartwychwstałego Jezusa
pod postaciami chleba i wina, jest jedną z najważniejszych i
równocześnie najtrudniejszych prawd objawionych nam przez Chrystusa.
Poprzez cuda eucharystyczne Pan Jezus pragnie nam naocznie potwierdzić,
że to, co mówił na ten temat, jest prawdą: że On rzeczywiście daje nam
swoje uwielbione ciało i krew jako duchowy pokarm i napój.
Pan
Jezus ustanowił Eucharystię w przeddzień swojej męki, śmierci i
zmartwychwstania. Podczas Ostatniej Wieczerzy "wziął chleb i odmówiwszy
błogosławieństwo, połamał i dał uczniom, mówiąc: »Bierzcie i jedzcie, to
jest Ciało moje«. Następnie wziął kielich i odmówiwszy dziękczynienie,
dał im, mówiąc: »Pijcie z niego wszyscy, bo to jest moja Krew
Przymierza, która za wielu będzie wylana na odpuszczenie grzechów«" (Mt
26, 26-28). Biorąc i dając apostołom chleb i wino, Pan Jezus mówił im:
"to jest ciało moje (...), to jest moja krew", a więc powiedział, że
chleb, który im daje do spożycia, jest rzeczywiście Jego ciałem, a wino
Jego krwią, a nie jakimś tylko symbolem.
Już
wcześniej w słynnej mowie eucharystycznej, którą spisał ewangelista
Jan, Jezus mówił do zebranych Żydów: "Jeżeli nie będziecie spożywali
Ciała Syna Człowieczego i nie będziecie pili Krwi Jego, nie będziecie
mieli życia w sobie. Kto spożywa moje Ciało i pije moją Krew, ma życie
wieczne, a Ja go wskrzeszę w dniu ostatecznym. Ciało moje jest
prawdziwym pokarmem, a Krew moja jest prawdziwym napojem. Kto spożywa
moje Ciało i Krew moją pije, trwa we Mnie, a Ja w nim" (J 6, 53-56).
Słuchacze byli zszokowani tymi słowami Jezusa i mówili: "Jak On może nam
dać [swoje] ciało do spożycia?" (J 6, 52). Także wielu Jego uczniów
gorszyło się, mówiąc: "Trudna jest ta mowa. Któż jej może słuchać?" (J
6, 60). Pan Jezus, świadomy tego, że prawda o Eucharystii wywołała u
wielu słuchaczy szok i zgorszenie, odpowiada słowami, poprzez które
ukazuje istotę i właściwe rozumienie Eucharystii: "To was gorszy? A gdy
ujrzycie Syna Człowieczego, jak będzie wstępował tam, gdzie był
przedtem?" (J 6, 62). Tymi słowami Pan Jezus wskazuje na tajemnicę
uwielbienia swojego człowieczeństwa w śmierci, zmartwychwstaniu i
wniebowstąpieniu. Wyjaśnia, że będzie dawał jako pokarm i napój swoje
ciało i krew po Wniebowstąpieniu, a więc w stanie już uwielbionym i
przebóstwionym.
Nie
wszyscy słuchacze uwierzyli w to, co Jezus mówił o Eucharystii, dlatego
zwrócił się do nich ze słowami: "»Lecz pośród was są tacy, którzy nie
wierzą«. Jezus bowiem na początku wiedział, którzy to są, co nie wierzą,
i kto miał Go wydać" (J 6, 65). Zdrada Judasza zaczęła się wtedy, gdy
nie uwierzył w to, co mówił Jezus o swojej rzeczywistej obecności w
Eucharystii. Na potwierdzenie tego faktu Jezus powiedział: "»Czyż nie
wybrałem was dwunastu? A jeden z was jest diabłem«. Mówił zaś o Judaszu,
synu Szymona Iskarioty. Ten bowiem - jeden z Dwunastu - miał Go wydać"
(J 6, 70-71).
Eucharystia
to sam zmartwychwstały Jezus w swoim uwielbionym i dlatego
niewidzialnym człowieczeństwie. O tej właśnie rzeczywistości mówił
Jezus, kiedy wyjaśniał uczniom istotę Eucharystii (J 6, 62-63). W
śmierci i zmartwychwstaniu człowieczeństwo Jezusa zostaje przebóstwione,
otrzymuje nowy rodzaj egzystencji: "W Nim bowiem mieszka cała pełnia:
bóstwo na sposób ciała" (Kol 2, 9). Zmartwychwstały Jezus, w swoim
uwielbionym człowieczeństwie, staje się wszechobecny i daje nam w darze
Eucharystii siebie samego, dzieląc się swoim zmartwychwstałym życiem i
miłością, abyśmy już tu na ziemi doświadczali rzeczywistości nieba oraz
uczestniczyli w życiu Trójcy Świętej.
W
obliczu tajemnicy Eucharystii nasz ludzki rozum doświadcza swojej
nieporadności i ograniczoności. W encyklice o Eucharystii Jan Paweł II
pisze: "»Przez konsekrację chleba i wina dokonywa się przemiana całej
substancji chleba w substancję Ciała Chrystusa, Pana naszego, i całej
substancji wina w substancję Jego Krwi. Tę przemianę trafnie i właściwie
nazwał święty i katolicki Kościół przeistoczeniem«. Rzeczywiście,
Eucharystia jest misterium fidei - tajemnicą, która przerasta nasze
myśli i która może być przyjęta tylko w Wierze, jak często przypominają
katechezy patrystyczne o tym Boskim Sakramencie. »Nie dostrzegaj -
zachęca św. Cyryl Jerozolimski - w chlebie i winie prostych i
naturalnych elementów, ponieważ Pan sam wyraźnie powiedział, że są Jego
Ciałem i Jego Krwią: potwierdza to wiara, chociaż zmysły sugerują ci coś
innego«" (Ecclesia de Eucharistia, 15).
Eucharystia
jest dla każdej i każdego z nas największym darem i cudem. Poprzez
Eucharystię Jezus daje nam siebie samego, włącza nas w dzieło zbawienia,
daje nam udział w swoim zwycięstwie nad śmiercią, grzechem i szatanem,
przebóstwia i wprowadza nas w życie w Trójcy Świętej. W Eucharystii
otrzymujemy "lekarstwo nieśmiertelności, antidotum na śmierć" (EE 18). Z
tego powodu każde świadome i dobrowolne zrezygnowanie ze Mszy św. w
niedzielę jest niepowetowaną duchową stratą, znakiem zaniku wiary - i
dlatego jest grzechem ciężkim. Trzeba również pamiętać, że jeżeli
"chrześcijanin ma na sumieniu brzemię grzechu ciężkiego, to aby mógł
mieć pełny udział w Ofierze Eucharystycznej, obowiązkową staje się droga
pokuty, poprzez sakrament pojednania" (EE 37).
ks. M. Piotrowski TChr/MIŁUJCIE SIĘ
za Fronda.pl