środa, 19 marca 2025

Święty Józef – nasz potężny orędownik w niebie

Ksiądz wstał, wyszedł na ganek, by zobaczyć osobę, która by go zaprowadziła do chorego, ale nikogo nie było. Wrócił więc do mieszkania i położył się do łóżka. Po krótkim czasie usłyszał ponowne pukanie i natarczywe wołanie, by udał się do chorego. Wyszedł na ganek, ale nie było człowieka, który go wzywał. […] Położył się do łóżka, ale tym razem już w ubraniu. Za chwilę, mimo zamkniętych drzwi, wchodzi bez pukania do mieszkania starszy wiekiem mężczyzna, zbliża się do łóżka, chwyta leżącego księdza, wyrzuca z łóżka i mówi surowym, rozkazującym głosem: »Natychmiast idź pod wskazany adres, bo ten człowiek umiera!«.

Święty Józef – nasz potężny orędownik w niebie
Posted by Jan Gaspars
W Santa Fe, stolicy stanu Nowy Meksyk (USA), znajduje się kaplica loretańska. Jej wnętrze zdobią niesamowite schody, które powstały w cudownych okolicznościach. Mówi się o nich, że wykonał je sam św. Józef.

W 1872 r. arcybiskup Santa Fe, ks. Jean-Baptiste Lamy, sprowadził do swej młodej diecezji siostry loretanki, które miały tam prowadzić szkołę dla dziewcząt. W ciągu kilku lat wzniesiono klasztor wraz z kaplicą. Ta ostatnia miała być kopią w mniejszej skali słynnej paryskiej Sainte-Chapelle, którą w XIII w. król Francji – św. Ludwik – wybudował celem przechowywania korony cierniowej i innych relikwii męki Zbawiciela przywiezionych z wyprawy krzyżowej. Tuż przed ukończeniem prac projektant kaplicy loretańskiej – znany francuski architekt Antoine Mouly – został zamordowany. Okazało się wówczas, iż nie zdążył on zaprojektować prowadzących na chór kaplicy schodów…

Tajemniczy cieśla
Wydawać by się mogło, iż w nowo powstałej kaplicy wystarczyło jedynie dorobić brakujące schody na chór. Zadanie to okazało się jednak praktycznie niewykonalne. W tej przestrzeni świątyni nie przewidziano bowiem miejsca na jakiekolwiek tradycyjne schody! Z tego też powodu żaden z poproszonych o pomoc architektów ani stolarzy nie chciał się podjąć ich wykonania. W takich warunkach wejście na chór możliwe było tylko po drabinie. W tej sytuacji siostry loretanki doszły do wniosku, iż jedynie dzięki modlitwie będą w stanie rozwiązać ten problem. O pomoc zwróciły się do św. Józefa, który był przecież cieślą.
Był rok 1881. W ostatnim dniu odprawianej przez siostry nowenny do św. Józefa do klasztornej furty zapukał brodaty, licho ubrany staruszek. Towarzyszył mu osiołek, który dźwigał skrzynię z narzędziami. Obcy mężczyzna nie przedstawił się. Niewiele mówiąc, wyjaśnił tylko, iż jest cieślą, że słyszał o kłopocie sióstr i że jest gotów wznieść schody na chór. Tajemniczy przybysz rozpoczął więc pracę. Jako że nie potrzebował niczyjej pomocy, ale i nie chciał, by mu przeszkadzano, na czas swej pracy zamknął kaplicę na klucz. Po kilku miesiącach schody były już gotowe. Kiedy matka przełożona zobaczyła skończone dzieło, pobiegła po inne siostry. Jakież było ich zdziwienie, gdy okazało się, iż tajemniczy cieśla, zaraz po skończonej pracy, nie odebrawszy zapłaty, zupełnie przepadł. Choć wszczęto poszukiwania dziwnego staruszka na osiołku i wyznaczono nawet nagrodę, nigdy go nie odnaleziono…

Cud fizyki i architektury
Trzy tajemnice spowijają spiralne schody w kaplicy loretańskiej w Santa Fe: tożsamość ich twórcy, technologia ich wykonania (w tym rodzaj użytego drewna) oraz zastosowana konstrukcja, która przeczy prawom fizyki!
Gdy eleganckie okrągłe schody zostały ukończone, cieśla zniknął bez wynagrodzenia i podziękowań. Zdeterminowane zakonnice zamieściły nawet w tej sprawie ogłoszenie w lokalnej gazecie. Wszelki ślad po rzemieślniku się jednak urwał. Po bezowocnych poszukiwaniach loretanki doszły wreszcie do wniosku, iż owym tajemniczym cieślą był sam św. Józef lub że przynajmniej przybył im on z pomocą pod postacią starszego człowieka. Od tego czasu schody nazywane były cudownymi i stały się obiektem wielu pielgrzymek.
Genialny twórca schodów, kimkolwiek był, pozostawił wspaniałą konstrukcję. Koncepcja schodów do dziś uchodzi za nowatorską, a niektóre kwestie związane z ich budową są trudne do wytłumaczenia dla współczesnej nauki. Do ich wzniesienia cieśla nie użył ani jednego gwoździa, ani jednej śrubki, ani kleju – wszystko zastępując kwadratowymi drewnianymi kołkami. Spiralne schody mają kształt helisy, która dwa razy wykonuje obrót 360°. Cieśla wykonał dwie doskonale dopasowane spirale, czyli skręcone drewniane szyny, na których położył 33 stopnie…
Spirale te nie zostały wykonane z jednego dużego kawałka drewna, lecz z wielu mniejszych połączonych ze sobą elementów. Ich sporządzenie było więc o wiele bardziej skomplikowane, a i sama powstała w ten sposób konstrukcja powinna być mniej wytrzymała oraz bardziej podatna na przeciążenia. Według praw fizyki schody nie mają prawa się trzymać, gdyż nie posiadają żadnej podpory ani słupa, wokół którego by się wiły lub na którym by się opierały. Nie opierają się też na żadnej ścianie.
Według nauki schody te powinny były runąć choćby pod ciężarem jednej osoby. A jednak nie tylko przetrwały próbę czasu, ale i z powodzeniem, przez 140 lat aż do dziś, spełniają swoją rolę. Nieraz stało na nich jednocześnie po kilkanaście osób. Oryginalne schody były pozbawione balustrady. Dopiero po 10 latach dostawił ją inny cieśla – Phillip August Hesch.

Schody wykonano z rzadkiego gatunku świerku o dużej wytrzymałości. Gatunek ten nie występuje na terenie stanu Nowy Meksyk. Najbliższy teren jego występowania znajduje się na Alasce, oddalonej od Santa Fe o 6000 kilometrów! Pozostaje bez odpowiedzi pytanie, w jaki sposób dysponujący jedynie osiołkiem starzec mógł stamtąd przetransportować tak dużą ilość drewna, by starczyła ona na wykonanie schodów. Warto dodać, iż przełożona sióstr loretanek, szukając zaginionego cieśli, skontaktowała się ze wszystkimi dostawcami drewna na terenie Santa Fe. Żaden z nich nie widział jednak starca z osiołkiem…

Schody zachowały się do dzisiaj i obecnie traktowane są jako przykład wybitnej sztuki ciesielskiej. Aby wykonać ich współczesną kopię, trzeba by zatrudnić sześciu fachowców oraz jednego lub dwóch inżynierów, a poza tym niezbędne byłoby użycie precyzyjnych aparatów mierniczych oraz specjalnych narzędzi do naginania drewna pod żądanym kątem.
Tymczasem, jak zapewniała przełożona klasztoru loretanek – matka Magdalena – tajemniczy cieśla nie miał ani pomocnika, ani tym bardziej specjalistycznych narzędzi. Według jej relacji posiadał on przy sobie jedynie: „parę młotków, dziwacznie wyglądającą piłę i miarę w kształcie dużej litery T oraz dłuto”.

Nie sposób też przejść obojętnie obok symboliki ukrytej w całej tej niesamowitej, choć prawdziwej historii. Liczba stopni schodów – 33 – kojarzy się niewątpliwie z wiekiem Chrystusowym. Również i sama nazwa miejscowości, w której ta cudowna rzecz miała miejsce – Santa Fe (hiszp. Święta Wiara) – każe zatrzymać się z zachwytem nad potęgą wiary, modlitwy i możnego wstawiennictwa świętych. Schody z Santa Fe to bodaj najgłośniejszy z cudów św. Józefa. Znane są jednak liczne inne poruszające świadectwa potężnego orędownictwa tego świętego.

Patron dobrej śmierci
W 1930 r. ks. Adam Sikora pracował jako wikariusz parafii w Borysławiu (dzisiejsza Ukraina). „Pewnego razu, gdy wieczorem położył się do łóżka i już usnął, ktoś mocno zapukał do zamkniętej okiennicy, obudził go i natarczywie wołał: »Proszę zaraz iść do chorego, który umiera w bloku przy ul. Sobieskiego nr 50 na drugim piętrze«.

Ksiądz wstał, wyszedł na ganek, by zobaczyć osobę, która by go zaprowadziła do chorego, ale nikogo nie było. Wrócił więc do mieszkania i położył się do łóżka. Po krótkim czasie usłyszał ponowne pukanie i natarczywe wołanie, by udał się do chorego. Wyszedł na ganek, ale nie było człowieka, który go wzywał. […] Położył się do łóżka, ale tym razem już w ubraniu. Za chwilę, mimo zamkniętych drzwi, wchodzi bez pukania do mieszkania starszy wiekiem mężczyzna, zbliża się do łóżka, chwyta leżącego księdza, wyrzuca z łóżka i mówi surowym, rozkazującym głosem: »Natychmiast idź pod wskazany adres, bo ten człowiek umiera!«. Po tych słowach tajemnicza postać znikła.
Ksiądz zrozumiał, że ma do czynienia z jakimś nadprzyrodzonym zjawiskiem, któremu oprzeć się nie wolno. Spieszy więc do kościoła, bierze z tabernakulum Najświętszy Sakrament, zabiera święte oleje i idzie na ul. Sobieskiego pod numer 50. Dzwoni do bramy i oznajmia stróżowi, że jest wezwany do chorego. Stróż zdziwiony odpowiada, że nic mu nie wiadomo, aby tu ktoś chorował i wzywał w nocy księdza. Gdy ksiądz informuje go, że potrójnym pukaniem do mieszkania ktoś go wzywał pod ten adres, bo na drugim piętrze umiera człowiek, stróż przypomniał sobie, że faktycznie jest tam chory lekarz, ale jest to człowiek niewierzący, który może księdza nie przyjąć.

Na prośbę księdza prowadzi go na drugie piętro i wskazuje mieszkanie chorego. W drzwiach ukazuje się żona lekarza i pyta: »Co księdza tu sprowadza o takiej porze? Przecież ani mąż, ani ja nie wołaliśmy księdza, bo oboje jesteśmy niewierzący; zbyteczna fatyga księdza«. Ksiądz powiedział, że wezwał go do chorego jakiś starszy mężczyzna, wskazał mu dokładny adres i zmusił, by się tu udał. Zaskoczona tą relacją żona decyduje się wprowadzić księdza do pokoju chorego. Na widok księdza chory zaintrygowany pyta: »Kto księdza tu sprowadza do mnie?«. Ksiądz opowiada mu przebieg potrójnego wezwania przez jakiegoś starszego człowieka z siwą brodą, który po prostu wyrzucił go z łóżka i nakazał spieszyć do chorego pod wskazany adres.
Lekarz zamyślił się i polecił żonie, by przyniosła z sąsiedniego pokoju wiszący na ścianie obraz. Ksiądz poznaje, że to właśnie ten człowiek z obrazu wezwał go do chorego. Wtedy lekarz rozrzewnionym, drżącym głosem opowiedział, jak to jego umierająca matka ten obraz Świętego Józefa przekazała mu wraz z przepisaną na kartce modlitwą do Świętego Józefa o szczęśliwą śmierć i nakazała mu, aby tę modlitwę odmawiał przez całe życie. I mówił dalej: »Chociaż straciłem wiarę i wraz z żoną nie wierzyłem w Boga, to jednak, by dotrzymać słowa danego matce, tę modlitwę machinalnie odmawiałem. Teraz widzę, że św. Józef nie pozwolił mi marnie zginąć. Proszę mnie wyspowiadać i pojednać z Bogiem«.

Po spowiedzi przyjął pobożnie Komunię Świętą jako Boski Pokarm na drogę wieczności oraz sakrament namaszczenia świętym olejem, gorąco dziękując młodemu kapłanowi, który o tej porze do niego przybył. Ksiądz wyszedł zadowolony z wyświadczonej choremu posługi i skierował się do wyjścia. Nie zdążył dojść do windy, gdy nadbiegła żona chorego i płacząc, zawołała: »Księże, mój mąż kona!«. Wrócił więc kapłan, by odmówić modlitwy za konającego. Katolicki pogrzeb odprawił ks. Adam na prośbę doktorowej” (świadectwo o. Dominika Buszty, cyt. za: Cuda i objawienia św. Józefa – czyli jak św. Józef kazał księdzu iść w środku nocy do umierającego… [w:] W obronie Wiary i Tradycji Katolickiej).

Święty Józef Rzemieślnik – wierny Oblubieniec Maryi, patron rodzin, chrześcijańskich małżeństw, ludzi pracy i dobrej śmierci, wzór czystości, nadzieja chorych, opiekun Kościoła świętego, postrach złych duchów, poskromiciel nałogów i nieopanowanych namiętności – jest naszym potężnym orędownikiem w niebie. Do niego także uciekać się można z prośbą o znalezienie dobrej żony / dobrego męża, odpowiedniej pracy oraz we wszelkich duchowych i materialnych trudnościach.

Miłujcie się nr.3-2020


19 marca - Uroczystość św. Józefa, Oblubieńca Najświętszej Maryi Panny

 

Święty Józef i jego zapomniana rola w doniosłym „Cudzie słońca”

(Figura św. Józefa autorstwa braci Duthoit, fot. Wikimedia.org)

19 marca Kościół wspomina świętego Józefa. Ale mało kto pamięta, że Opiekun Najświętszej Rodziny miał również swój udział w fatimskim cudzie słońca. Wydarzenia związane z ostatnim objawieniem w Fatimie są kluczowe dla zrozumienia stanu dzisiejszego świata, a więc tym bardziej istotna jest w nich rola świętego Józefa.

Po Cudzie słońca i punkcie kulminacyjnym objawienia się Najświętszej Panny, św. Józef także pojawił się trzem młodym jasnowidzom. Ksiądz John de Marchi w swojej książce Prawdziwa historia Fatimy opisuje to w ten sposób:

„Po lewej stronie słońca pojawił się św. Józef, trzymając na lewej ręce Dzieciątko Jezus. Św. Józef wyłaniał się z jasnego obłoku tylko na wysokości klatki piersiowej na tyle wystarczająco, by unieść dłoń i trzy razy uczynić, razem z Dzieciątkiem Jezus, znak krzyża nad światem. Gdy św. Józef robił znak krzyża, Najświętsza Panna stała w blasku po prawej stronie od słońca, ubrana w błękitne i białe szaty Matki Boskiej Różańcowej. Tymczasem Franciszek i Hiacynta byli skąpani we wspaniałych barwach i znakach słońca, a Łucja miała przywilej wpatrywania się w naszego Pana przybranego w czerwień jako Bożego Odkupiciela, gdy błogosławił świat, jak przepowiedziała Matka Boża. Podobnie jak święty Józef, był widziany jedynie od klatki piersiowej w górę. Obok Niego stała Najświętsza Panna, ubrana teraz w fioletowe szaty Matki Bożej Boleściwej, ale bez miecza. W końcu Najświętsza Panna objawiła się ponownie Łucji w całym swym eterycznym blasku, ubrana w proste, brązowe szaty z Góry Karmel”.


To ostatnie objawienie w Fatimie wskazuje na trzy konkretne formy nabożeństwa do Matki Bożej, do których praktykowania wzywa się nas w czasie „ostatecznej bitwy” przeciwko szatanowi. Są to nabożeństwa do Pełnego Boleści i Niepokalanego Serca Maryi, Różańca świętego oraz Brązowego Szkaplerza.

Jednakże przeogromne znaczenie ma także zwrócenie uwagi na to, że ostatnie objawienie w Fatimie kieruje nas także ku wstawiennictwu św. Józefa, którego nasz Pan skojarzył blisko z samym sobą w swoim błogosławieństwie udzielonym światu.

Ksiądz de Marchi zauważył:

„Nasz Pan, już tak bardzo obrażony grzechami ludzkości, a w szczególności znęcaniem się nad dziećmi przez urzędników rejonu, mógłby z łatwością tamtego bogatego w wydarzenia dnia zniszczyć świat. Jednakże nasz Pan nie przyszedł, by zniszczyć, ale zbawić. Zbawił świat tamtego dnia poprzez błogosławieństwo dobrego świętego Józefa oraz miłość Niepokalanego Serca Maryi do Jej dzieci na ziemi. Nasz Pan zatrzymałby wielką wojnę światową, która wówczas szalała i dał światu pokój poprzez świętego Józefa – oświadczyła później Hiacynta – gdyby dzieci nie zostały aresztowane i zabrane do Ourém”.

W święto Niepokalanego Poczęcia, 8 grudnia 1870 roku, bł. papież Pius IX, w następstwie próśb otrzymanych od biskupów z całego świata, ogłosił św. Józefa patronem Kościoła powszechnego „w tym szczególnie bolesnym czasie”, kiedy „sam Kościół jest osaczony przez wrogów z każdej strony i ciemiężony ciężkimi nieszczęściami tak, że bezbożni ludzie wyobrażają sobie, że bramy piekła wreszcie nad nim przeważają”.

Papież Leon XIII – któremu zostało objawione w roku 1884, że szatanowi będzie udzielona przez jakiś czas większa moc działania w celu zniszczenia Kościoła – ustanowił nowe nabożeństwo do św. Józefa w swojej encyklice Quamquam pluries, ogłoszonej w święto Wniebowzięcia Najświętszej Panny 15 sierpnia 1889 roku. Papież pisał:

„W okresach napięcia i próby – zwłaszcza, gdy wydaje się, że moce ciemności mają zezwolenie na każdy akt bezprawia – Kościół ma w zwyczaju błagać ze szczególnym zapałem i wytrwałością Boga, swojego autora i opiekuna, z odwołaniem się do wstawiennictwa świętych – a przede wszystkim Najświętszej Dziewicy, Matki Boga – której protekcja zawsze była najskuteczniejsza”.

Dalej wyjaśniał:

„Widzimy, że wiara, korzeń wszystkich cnót chrześcijańskich, zmniejsza się w wielu duszach; widzimy, jak zanika miłosierdzie; młode pokolenie dorasta codziennie w deprawacji moralności i poglądów; Kościół Jezusa Chrystusa jest atakowany ze wszystkich stron przez jawne siły lub przez przebiegłość; jest prowadzona nieustająca wojna toczona przeciwko Następcy Pierwszego Papieża; a same fundamenty religii są podważane ze śmiałością, która codziennie coraz bardziej nabiera na sile. W rzeczywistości sprawy te są tak dobrze znane, że nie ma potrzeby rozwodzić się nad głębokościami, na które spadło społeczeństwo w tych dniach, lub wzorcami, które teraz pochłaniają umysły ludzi. W okolicznościach tak nieszczęśliwych i niespokojnych ludzkie środki są niewystarczające i staje się konieczne, jako jedyny środek, błaganie o wsparcie ze strony Bożej mocy”.

Ponad stulecie później od ogłoszenia tej encykliki zła wskazane przez papieża Leona XIII nasiliły się w stopniu, który był niewyobrażalny dla większości ludzi w roku 1889. Każdego dnia morduje się tysiące niewinnych dzieci z aprobatą rządów, które powinny je bronić, świętość małżeństwa jest bezczeszczona rozwodami, cudzołóstwem i antykoncepcją, a więzi pomiędzy rodzicami a ich dziećmi stają się rozmyślnie celem przeznaczonym na zniszczenie przez najpotężniejsze państwa i instytucje na świecie. A najgorsze ze wszystkiego jest to, że sam papież jest odpowiedzialny za szerzenie się herezji, które odwodzą stado od Chrystusa ku wiecznemu potępieniu.

Papież Leon XIII zachęcał wiernych, tak jak Najświętsza Panna uczyni to dwadzieścia osiem lat później w Fatimie, by zwalczali te zła poprzez modlitwę Różańca świętego:

„Biorąc pod uwagę zbliżający się miesiąc październik, który już poświęciliśmy Maryi Dziewicy, pod tytułem Matki Bożej Różańcowej, szczerze zachęcamy wiernych do wykonywania ćwiczeń duchowych tego miesiąca, jeśli to możliwe, z jeszcze większą pobożnością i stałością niż dotychczas. Wiemy, że istnieje pewna pomoc w matczynej dobroci Dziewicy, i jesteśmy bardzo pewni, że nie na próżno pokładamy w Niej naszą ufność. Jeżeli podczas niezliczonych okazji, pokazała Ona swoją moc niosąc pomoc chrześcijanom na całym świecie, dlaczego mielibyśmy wątpić w to, że teraz odnowi swoją pomoc w postaci mocy i łaski, jeśli będziemy ofiarować Jej pokorne i nieustanne modlitwy ze wszystkich stron? Nie, wolimy wierzyć, że Jej interwencja będzie tym bardziej cudowna, ponieważ pozwoliła nam modlić się do Niej przez tak długi czas przez specjalne wezwania”.

Ale wówczas, raz jeszcze antycypując Fatimę, skierował wiernych także ku świętemu Józefowi:

„Ale My podejmujemy inny cel, do którego, w zależności od zwyczaju, Czcigodni Bracia, będzie można przejść z zapałem. Aby Bóg bardziej łaskawie wysłuchał Naszych modlitw, i aby okazał dobroć i gotowość pomocy swojemu Kościołowi, uważamy za niezwykle użyteczne dla ludu chrześcijańskiego, stale odwoływać się z wielką pobożnością i ufnością, razem z Dziewicą – Matką Boga, do Jej cnotliwego Małżonka, Błogosławionego Józefa; i traktujemy to jako najpewniejsze, że będzie to najprzyjemniejsze dla samej Dziewicy”.

Dalej papież wyjaśnia:

„Dom Boga, którym rządził Józef dzięki władzy ojca, zawarł w swoich granicach urodzony w niedostatku Kościół. Z tego samego faktu, że Najświętsza Dziewica jest Matką Jezusa Chrystusa jest Ona Matką wszystkich Chrześcijan, których urodziła na Górze Kalwarii wśród największych boleści Odkupienia; w ten sposób Jezus Chrystus jest pierworodnym wśród chrześcijan, którzy przez adopcję i Odkupienie są Jego braćmi. I z tych powodów Błogosławiony Patriarcha troszczy się o rzesze chrześcijan, którzy tworzą Kościół, jako o zawierzonych specjalnie jego powiernictwu – tę nieograniczoną rodzinę rozprzestrzenioną po całej ziemi, nad którą, ponieważ jest małżonkiem Maryi i Ojcem Jezusa Chrystusa, posiada, tak jak posiadał kiedyś, ojcowską władzę. Jest więc naturalne i godne, że Błogosławiony Józef, który zaspokajał wszystkie potrzeby Rodziny w Nazarecie i otaczał ją swoją ochroną, powinien teraz okryć płaszczem swojej niebiańskiej opieki i bronić Kościół Jezusa Chrystusa”.

W związku z tym Ojciec Święty ustanowił nową modlitwę do odmawiania po Różańcu świętym przez miesiąc październik. W jego zamierzeniu modlitwa ta miała być odmawiana nie tylko w październiku 1889 roku, ale w październiku każdego roku. Gdy przygotowujemy się do stulecia Cudu słońca, skorzystajmy z lekcji objawienia się św. Józefa w Fatimie i skierujmy do niego po pomoc i opiekę.

Święty Józefie, postrachu demonów, módl się za nami!

Matthew McCusker

Źródło: LifeSiteNews

Tłum. Jan J. Franczak 

***

Modlitwa do Świętego Józefa – napisana przez Papieża Leona XIII

Do Ciebie, święty Józefie, uciekamy się w naszej niedoli. Wezwawszy pomocy Twej Najświętszej Oblubienicy z ufnością również błagamy o Twoją opiekę. Przez miłość, która Cię łączyła z Niepokalaną Dziewicą Bogurodzicą i przez ojcowską Twą troskliwość, którą otaczałeś Dziecię Jezus, pokornie błagamy: wejrzyj łaskawie na dziedzictwo, które Jezus Chrystus nabył Krwią swoją i swoim potężnym wstawiennictwem dopomóż nam w naszych potrzebach. Opatrznościowy Stróżu Bożej Rodziny, czuwaj nad wybranym potomstwem Jezusa Chrystusa. Oddal od nas, ukochany Ojcze, wszelką zarazę błędów i zepsucia. Potężny nasz Wybawco, przybądź nam łaskawie z niebiańską pomocą w tej walce z mocami ciemności. A jak niegdyś uratowałeś Dziecię Jezus z niebezpieczeństwa, które groziło Jego życiu, tak teraz broń świętego Kościoła Bożego od wrogich zasadzek i od wszelkich przeciwności. Otaczaj każdego z nas nieustanną opieką, abyśmy za Twoim przykładem i Twoją pomocą wsparci mogli żyć świątobliwie, umrzeć pobożnie i osiągnąć wieczną szczęśliwość w niebie. Amen.

Litania do św. Józefa

Kyrie eleison,
Chryste eleison,
Kyrie eleison.
Chryste, usłysz nas.
Chryste, wysłuchaj nas.
Ojcze z nieba, Boże, zmiłuj się nad nami.
Synu Odkupicielu świata, Boże,
Duchu Święty, Boże,
Święta Trójco, jedyny Boże,
Święta Maryjo, módl się za nami.
Święty Józefie,
Przesławny Potomku Dawida,
Światło Patriarchów,
Oblubieńcze Bogurodzicy,
Przeczysty Stróżu Dziewicy,
Żywicielu Syna Bożego,
Troskliwy Obrońco Chrystusa,
Głowo Najświętszej Rodziny,
Józefie najsprawiedliwszy,
Józefie najczystszy,
Józefie najroztropniejszy,
Józefie najmężniejszy,
Józefie najposłuszniejszy,
Józefie najwierniejszy,
Zwierciadło cierpliwości,
Miłośniku ubóstwa,
Wzorze pracujących,
Ozdobo życia rodzinnego,
Opiekunie dziewic,
Podporo rodzin,
Pociecho nieszczęśliwych,
Nadziejo chorych,
Patronie umierających,
Postrachu duchów piekielnych,
Opiekunie Kościoła Świętego,
Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata, przepuść nam, Panie.
Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata, wysłuchaj nas, Panie.
Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata, zmiłuj się nad nami.

P: Ustanowił go panem domu swego.
W: I zarządcą wszystkich posiadłości swoich.

Módlmy się:
Boże, Ty w niewysłowionej Opatrzności wybrałeś świętego Józefa na Oblubieńca Najświętszej Rodzicielki Twojego Syna, spraw, abyśmy oddając Mu na ziemi cześć jako Opiekunowi, zasłużyli na jego orędownictwo w niebie. Przez Chrystusa, Pana naszego. Amen.

  

 

  • Modlitwa do świętego Józefa, orędownika we wszelkich potrzebach i uciskach

    Chwalebny święty Józefie, Oblubieńcze Maryi, pamiętaj o nas. Czuwaj nad nami, najmilszy nasz Stróżu. Wspieraj nas w dążeniu do świętości, Mężu sprawiedliwy. Zaopatruj nasze potrzeby duchowe i doczesne, najdroższy Karmicielu Przenajświętszego Dzieciątka Jezus. Wierny Opiekunie, któremu został powierzony najdroższy Skarb nasz, Jezus, weź pod swoją opiekę i wstawiennictwo sprawę, którą Tobie polecam… Niech jej skutek będzie na chwałę Bożą i na pożytek naszych dusz. Amen.

    Modlitwa w intencji rodziny

    Święty Józefie, Oblubieńcze Bogurodzicy Maryi, Opiekunie rodzin, Twojej ojcowskiej opiece powierzył Bóg swojego Syna i Jego Niepokalaną Matkę. Z największą miłością wypełniałeś obowiązki troskliwego Ojca i Opiekuna Najświętszej Rodziny. Powierzam Ci moją rodzinę, nasze prace, radości i cierpienia. Powierzam Co moje dzieci (moich rodziców). Wprowadź Jezusa do naszego domu, pomóż przyjąć Go do naszych serc, uproś łaskę miłości, zgody i pokoju, aby nasza rodzina osiągnęła szczęście doczesne i wieczne. Amen.

    Modlitwa o dobrą śmierć

    Święty Józefie, pociecho cierpiących i umierających, mój dobry Ojcze! Ty otrzymałeś dar przebywania na ziemi aż do końca swoich dni w towarzystwie Jezusa i Jego Matki i zasłużyłeś na tę łaskę, że umarłeś w Ich objęciach. Proszę Cię, niech twoje wstawiennictwo wyjedna mi łaskę dobrej śmierci, abym – podobnie jak ty – oddał mego ducha przy Jezusie i Maryi. W ciągu ziemskiego życia bądź mi wzorem i pomocą, abym w godzinę śmierci, ze świadomością dobrze wypełnionego powołania, z czystym sercem i w pokoju szedł na spotkanie z Ojcem. Amen.

    Modlitwa o uproszenie cnoty czystości

    Święty Józefie, Stróżu i Ojcze Dziewic, Twojej wiernej straży została powierzona sama Niewinność – Jezus Chrystus i Najświętsza Maryja Pan-na; przez ten podwójny Skarb Tobie powierzony, Jezusa i Maryję, błagam Cię, strzeż mnie od wszelkiej nieczystości i pomóż zachować czystość, abym myślą nieskalaną, sercem niewinnym i czystym ciałem zawsze służył Jezusowi i Maryi w jak największej czystości. Amen.

    Modlitwa o pokorę

    Święty Józefie, Ty spędziłeś swe życie w cichości i pokorze, naucz mnie przejść przez to życie cicho i przyjmować z rąk Bożych wszystko, co boli, upokarza i umartwia, abym na wzór Serca Jezusowego stał się cichy i pokornego serca. Amen.


    Oddanie się w opiekę świętemu Józefowi

    Ojcze ubogich, o Józefie święty, oto my, ubodzy w święte skarby nieba, my ubodzy w cnoty i łaski, po Maryi błagamy Ciebie, Patronie przemożny u Boga. Wyjednaj nam odpuszczenie grzechów i wstręt do grzechów. Wyproś nam zamiłowanie cnoty, pobożności, cierpliwości i bojaźni Bożej.
    Uproś nam pomnożenie wiary mocnej i stałej, nadziei niezłomnej i miłości najgorętszej Boga i bliźniego. Jak Józef egipski był wybawicielem swego ludu i kraju, tak i Ty, Patronie, bądź ochroną naszą, pomocą naszą, wybawicielem naszym we wszystkich potrzebach tak duszy jak i ciała. Osłaniaj Kościół nasz święty katolicki, chroń Ojczyznę naszą, broń wszystkie chrześcijańskie stany, a szczególnie broń maluczkich oraz młodzież naszą. Daj nam chleba naszego, daj nam życie czyste, daj śmierć świętą i zbawienie wieczne. Amen.

    Akt poświęcenia się świętemu Józefowi

    Święty Józefie, mój najmilszy Ojcze, po Jezusie i Maryi najdroższy mojemu sercu, Tobie się powierzam i oddaję, jak powierzyli się Twej opiece Boży Syn i Jego Przeczysta Matka. Przyjmij mnie za swoje dziecko, bo ja na całe życie obieram Cię za Ojca, Opiekuna, Obrońcę i Przewodnika mej duszy. O mój najlepszy Ojcze, święty Józefie, prowadź mnie prostą drogą do Jezusa i Maryi. Naucz mnie kochać wszystkich czystą miłością i być gotowym do poświęceń dla bliźnich. Naucz walczyć z pokusami ciała, świata i szatana i znosić w cichości każdy krzyż, jaki mnie spotka. Naucz pokory i posłuszeństwa woli Bożej. O najdroższy święty Józefie, bądź Piastunem mej duszy, odkupionej Krwią Chrystusa. Czuwaj nade mną, jak strzegłeś Dzieciątka Jezus, a ja Ci przyrzekam wierność, miłość i całkowite posłuszeństwo, bo ufam, że za Twym wstawiennictwem będę zbawiony. Nie patrz na moją nędzę, ale dla miłości Jezusa i Maryi przyjmij mnie pod swą Ojcowską opiekę. Amen.


  • Żonkil?, żółto - niebieska wstążka?, a może gaśnica? Rozmowa z ks. Markiem Bąkiem..

     

    Zamach Von Der Leyen na pieniądze Europejczyków ...

     

    Zamach Von Der Leyen na pieniądze Europejczyków ...

    Idzie cicha, podstępna zagłada ! Genetyczna modyfikacja człowieka ! Prof.Jacek Nowak

     

    Idzie cicha, podstępna zagłada ! | PL1.tv

    Ratownik Medyczny PRZERYWA MILCZENIE! Powiedział Za Dużo? [ Damian Garlicki ujawnia niewygodną prawdę...

      OJCIEC PIO na dziś 23 września 2026 roku ,, Życie nie jest niczym innym, jak tylko wiecznym zmaganiem się z sobą samym i nie zakwita inac...