
HYMN DO DUCHA ŚWIĘTEGO
”O Stworzycielu, Duchu, przyjdź,
Nawiedź dusz wiernych Tobie krąg.
Niebieską łaskę zesłać racz Sercom,
co dziełem są Twych rąk.
Pocieszycielem jesteś zwan
I najwyższego Boga dar.
Tyś namaszczeniem naszych dusz
Zdrój żywy, miłość, ognia żar.
Ty darzysz łaską siedemkroć,
Bo moc z prawicy Ojca masz,
Przez Ojca obiecany nam,
Mową wzbogacasz język nasz.
Światłem rozjaśnij naszą myśl,
W serca nam miłość świętą wlej,
I wątłą słabość naszych ciał,
Pokrzep stałością mocy swej.
Nieprzyjaciela odpędź w dal
I twym pokojem obdarz wraz.
Niech w drodze za przewodem Twym,
Miniemy zło, co kusi nas
Daj nam przez Ciebie Ojca znać,
Daj, by i Syn poznany był,
I Ciebie, jedno Tchnienie Dwóch,
Niech wyznajemy z wszystkich sił.
Niech Bogu Ojcu chwała brzmi,
Synowi, który zmartwychwstał,
I Temu, co pociesza nas,
Niech hołd wieczystych płynie chwał.
Amen.”
https://modlitwy24.pl/modlitwy-do-ducha-swietego/#ftoc-heading-1
Ewangelia z J 20,19-23; a w niej czytamy to, że: 21 Jezus po tym jak rzekł do uczniów «Pokój wam! Jak Ojciec Mnie posłał, tak i Ja was posyłam». 22 tchnął na nich i powiedział im: «Weźmijcie Ducha Świętego!
Tak to opisuje w dziele „Żywot i bolesna męka Pana naszego Jezusa Chrystusa i …”, w rozdz. zat. ‘Uczniowie w Emmaus. Jezus ukazuje się Apostołom w wieczerniku’ bł. A.K. Emmerich:
„Światłość wychodziła z ust Jego, gdy mówił. … Następnie rozpoczął Jezus naukę i udzielał Swej władzy i mocy. Obecni zebrali się koło Niego w potrójne koło, najbliżej Apostołowie, z wyjątkiem Tomasza. Zauważyłam, że niektóre Jego słowa, niektóre nauki, odczuwali i pojmowali sami tylko Apostołowie; nie mówię: słyszeli, bo nie widziałam, by Jezus poruszał wargami.
Jaśniał tylko blaskiem, światło wychodziło na nich z Jego rąk (Ha 3,4), nóg, boku i ust, jakby tchnął na nich ducha Swego; światło to wpływało w ich wnętrza, a oni pojmowali i rozumieli (ale powtarzam, że nie było to mówienie ustami i słuchanie uszami), co Jezus chciał im dać pojąć; pojmowali jasno, że Jezus daje im władzę odpuszczania grzechów, chrzczenia, uzdrawiania i wkładania rąk, że mogą pić truciznę bez szkody dla siebie (Mk 16,18).
Nie wiem, jakim to sposobem się odbywało, ale czułam, że Jezus nie mówił im tego słowami, lecz wlewał w nich niejako istotnie, jakby przez jakieś promieniowanie w nich Swych myśli i mocy. Nie wiem, czy oni także odczuwali to tak tylko wewnętrznie, czy zdawało im się, że słyszą uszami w sposób naturalny, ale tego byłam pewna, że tylko Apostołowie, stojący w środku odczuwali to i przyjmowali niejako w siebie. Była to więc jakby mowa wewnętrzna, duchowa, różna zupełnie od cichego mówienia lub szeptania”.
Słowo tchnął : po raz pierwszy pojawia się w Piśmie Świętym na początku Księgi Rodzaju, przy opisie stworzenia przez Boga Jahwe (w Trójcy Jedynego po Trzykroć Świętego) na swoje podobieństwo, człowieka ulepionego z prochu ziemi (por. Syr 17,1a i 33,10), w którego nozdrza tchnął tchnienie życia (Rdz 2,7; por.Hi 12,10 i 33,4), duszę działającą (Mdr 15,11).
O celach tego tchnienia możemy przeczytać w innym miejscu Księgi Mądrości Syracha, mianowicie w rozdz. 17-ym: 3 Przyodział ich w moc podobną do swojej
i uczynił ich na swój obraz. 6 Dał im wolną wolę, język i oczy, uszy i serce zdolne do myślenia. 7 Napełnił ich wiedzą i rozumem, o złu i dobru ich pouczył.
W jednej ze swych Homilii, św. Grzegorz Wielki, papież, w ten sposób tłumaczył, ten ewangeliczny wiersz:
„Winniśmy zbadać dlaczego nasz Pan raz
udzielił Ducha Świętego za swego pobytu na ziemi, po Swoim
zmartwychwstaniu i raz, gdy już wstąpił do nieba. Zostało tu jasno
powiedziane o udzieleniu Ducha Świętego, który jest otrzymany przez
tchnienie, a potem gdy zstąpiwszy z nieba ukazał się w postaci języków.
Czyż
nie dlatego został uczniom pierwej dany na ziemi, a potem
zesłany z nieba, iż są dwa przykazania: miłości Boga i miłości
bliźniego? Na ziemi Duch jest dany, aby kochać bliźniego; z nieba zaś
jest zesłany dla miłowania Boga. Jak więc jest jedna miłość i dwa
przykazania, tak też jeden Duch, który dwukrotnie został udzielony. Po
raz pierwszy, gdy Pan przebywał na ziemi, potem z nieba, ponieważ miłość
bliźniego uczy, jak dojść należy do miłowania Boga. Dlatego mówi Jan: „Kto nie miłuje brata swego, którego widzi, jakże może miłować Boga, którego nie widzi?” (1J 4,20). …
Powie Bóg Ojciec w „Dialogu o Bożej Opatrzności czyli w Księdze Boskiej Nauki” św. Katarzyny ze Sieny, w rozdz. zat.:
- «Nauka o Moście» (https://sienenka.blogspot.com/2011/02/nauka-o-moscie-lv.html)
… Nie żądam od was niczego innego, tylko miłości i ukochania Mnie i bliźniego. Możecie to czynić w każdym czasie, w każdym miejscu i w każdym stanie, kochając Mnie i korzystając z każdej rzeczy ku chwale i sławie imienia Mego. …
i https://sienenka.blogspot.com/2011/02/nauka-o-moscie-lxiv.html
… Żądam od was, abyście kochali Mnie tą miłością, jaką Ja was kocham. Wprawdzie nie możecie tego uczynić, bo Ja pokochałem was, zanim byłem kochany i wszelka miłość, którą żywicie dla Mnie, jest długiem, z którego się wywiązujecie, nie łaską, którą Mi czynicie, podczas gdy miłość Moja jest łaską, a nie powinnością. Więc nie możecie Mi oddać miłości, której od was żądam; lecz dałem wam bliźniego, abyście czynili dla niego to, czego dla Mnie nie możecie czynić, to jest kochać go bez zastrzeżeń i bez oczekiwania jakiejś korzyści. Wtedy uznam, że czynicie dla Mnie, co uczyniliście dla niego. (…). Toteż miłość ta musi być szczera. Tą miłością, którą kochacie Mnie, winniście kochać bliźniego. Wiesz, po czym poznać miłość niedoskonałą? Niedoskonale kocha ten, co kochając nawet miłością duchową, doznaje cierpienia i jest zgnębiony, gdy stworzenie, które on kocha, nie zdaje się odwzajemniać miłości jego, lub kochać go tak, jak on zdaje się kochać; aby gdy widzi, że pozbawiony jest jego towarzystwa i pociechy, którą stąd czerpał; albo gdy czuje, że kocha ono kogo innego bardziej, niż jego. Po tych i wielu innych znakach można wnioskować, że miłość jego dla Mnie i dla bliźniego jest jeszcze niedoskonała i że pije on ją z naczynia poza źródłem, chociaż mógł ją zaczerpnąć we Mnie. …
- oraz «Nauka o łzach» (https://sienenka.blogspot.com/2011/05/nauka-o-zach-lxxxix.html)
… Należy więc trwać bez przerwy w miłości bliźniego z prawdziwym poznaniem siebie. W ten sposób żywi w sobie ogień mej miłości. Miłość bliźniego wypływa z miłości ku Mnie, to jest z poznania, przez które dusza poznaje siebie i dobroć Mą w sobie. Wtedy widzi, że kocham ją niewymownie i miłością tą, którą jest kochana, kocha każde stworzenie rozumne. Oto powód, dlaczego dusza, skoro tylko Mnie pozna, rozszerza miłość swą, aby nią objąć bliźniego. Widząc go, kocha go już niewymownie, aby kochać to, co jak widzi, kocham najbardziej.
Potem poznaje, że nie może przynieść Mi żadnej korzyści, ani oddać Mi tej czystej miłości, którą jak czuje, jest przeze Mnie kochana. Wtedy zaczyna Mi świadczyć swą miłość przez pośrednika, którego jej dałem, to jest, przez bliźniego, któremu winniście oddawać usługi. Każdą cnotę, jak ci rzekłem, spełnia się za pośrednictwem bliźniego, w ogóle i w szczególności, według darów, któreście otrzymali ode Mnie i których rozdawnictwo wam powierzyłem. Winniście więc kochać tą czystą miłością, która ja was kocham, ale wy nie możecie tego czynić względem Mnie. Bo pokochałem was nie będąc przez was kochany, pokochałem was bez korzyści własnej, zanim zaczęliście istnieć. (por. 1J 4,19-21). Miłość skłoniła Mnie, bym stworzył was na obraz i podobieństwo moje. Tego nie możecie oddać Mnie, lecz winniście to oddać stworzeniom obdarzonym rozumem i kochać je, nie będąc przez nie kochani i nie licząc na żadną korzyść osobistą, czy to duchową, czy doczesną. Winniście kochać je jedynie dla chwały i sławy imienia Mojego, bo Ja je kocham. Tak spełnicie przykazanie prawa, aby kochać Mnie nade wszystko, a bliźniego, jak siebie samego (Mk 12,29-33). …
Matka Boża w przykładowych Orędziach do swych umiłowanych synów, Kapłanów, nr:
a Najmilsi synowie, Mój Kościół stał się dziś – jak nigdy dotąd – celem, na który Mój przeciwnik rzuca się z wściekłością i z rosnącą przemocą.
b Wikariusz Mojego Syna Jezusa (pap. Paweł VI) przeczuł tę chwilę decydującej walki i ogłosił Mnie uroczyście Matką Kościoła (na zakończenie trzeciej sesji Soboru w 1964r. : „Na chwalę Dziewicy i dla naszego umocnienie ogłaszamy Najświętszą Maryję MATKĄ KOŚCIOŁA to znaczy Matką całego ludu Bożego, tak wiernych, jak i pasterzy, którzy nazywają ją «ukochaną Matką» – dop. mój).
c Jak jestem rzeczywiście Matką Jezusa, tak też jestem naprawdę Matką Kościoła – Jego Mistycznego Ciała. Jako Mama patrzę dziś na to Moje Dziecko z niepokojem i z rosnącym bólem. d Gdy widzę, jak Mój przeciwnik coraz bardziej profanuje Kościół, Moje Niepokalane Serce znowu przeszywa miecz. (Łk 2,35) u Kościele, będziesz piękniejszy! Będziesz całkiem odnowiony i zupełnie oczyszczony, gdy – dzięki twojemu nowemu życiu – zabłyśnie nad całym światem tryumf Serca Jezusa i Mego Niepokalanego Serca. cdn
Jestem Matką Kościoła.
g Waszą prawdziwą chorobą jest grzech. Każdego dnia prowadzi on do wiecznej śmierci tylu Moich biednych synów…
h To grzech zaciemnia oblicze Mego szczególnie umiłowanego Dziecka – Kościoła, które chciałabym widzieć w blasku, bez zmarszczki i całe piękne, na podobieństwo swojej Matki. (Ef 5,27)
i Grzech rozprzestrzenił się obecnie jak groźna choroba i z siłą zarazy sprawił, że wiele Moich biednych dzieci pogrążyło się w najgłębszej ciemności.
j Jest to czas cierpienia dla Kościoła, ponieważ wzrasta niewierność, a szukanie kompromisu z duchem tego świata zwiodło nawet niektóre osoby obarczone wielką odpowiedzialnością.
b Miecz, który przeszył Moje Serce u stóp Krzyża (J 19,25), nadal Mnie rani z powodu wielkiego cierpienia, przeżywanego przez Kościół, Mistyczne Ciało Mojego Syna Jezusa.
c Wszystkie cierpienia Kościoła odczuwam w Moim Niepokalanym i Bolejącym Sercu. W ten sposób – rodząc w bólu do nowego życia Moje Dziecko, Kościół – wypełniam dziś Moje macierzyńskie zadanie. Kiedy Kościół przeżywa bolesne oczyszczenie, Moja funkcja Matki staje się jeszcze ważniejsza.
f Dziś w Kościele przeżywam z Nim/Moim Synem na nowo te same godziny Getsemani, Kalwarii, ukrzyżowania i śmierci.
b Mój Syn Jezus pragnął, abym stała pod Krzyżem (J 19,25) i połączyła Mój niepokalany ból z całym Jego Boskim cierpieniem. Chciał połączyć Moje ludzkie cierpienie ze Swoim. Głęboko włączył Mnie w tajemnicę Odkupienia. Tak powołał Mnie na prawdziwą Współodkupicielkę.
c Owocem Mojego dzieła współodkupienia jest Moje duchowe macierzyństwo. Pod Krzyżem, z woli Mojego Syna Jezusa, w kołysce bardzo wielkiego cierpienia, stałam się waszą Matką: Matką wszystkich odkupionych, Matką Kościoła i całej ludzkości. Wypełniłam Moje macierzyńskie zadanie, stojąc jak prawdziwa Mama u boku wszystkich Moich dzieci w czasie ziemskiej historii ludzkości. Nikogo nie pozostawiłam samego lub opuszczonego, nikogo nie odepchnęłam ani nie odrzuciłam.