Cztery zasady Fatimy
Zasada pierwsza – grzech
Nie ma nic gorszego, jak grzech
Od
czego Fatima rozpoczyna swą opowieść? Najpierw mówi o grzechu.
Ukazująca się tam Matka Boża ostrzega przed konsekwencjami naszych
grzechów. I natychmiast zwraca naszą uwagę na błąd, jaki szatan umieścił
przebiegle w naszym rozumowaniu. Zauważmy: my nie boimy się grzechu,
ale jego konsekwencji! Grzech obraża Boga, zabija w nas życie. Ale my o
tym nie myślimy. Co najwyżej przywiązujemy wagę do kary za grzechy.
Boimy się nie grzechu, lecz kary za grzech. Czyż nie jest tak? A Fatima
ostrzega nas przed grzechem. Wezwanie do odejścia od grzechu pojawia się
już w fatimskim prologu: w objawieniach Anioła. Potem mówi o nim wciąż
Matka Najświętsza.
Czas zrozumieć – pisze Siostra Łucja – że największym złem świata jest właśnie grzech! Wszystko inne to tylko jego konsekwencje.
Wszystko: nędza, głód, cierpienie, wojny, może przede wszystkim śmierć –
to owoce grzechu. Pewnie będzie też nim wyznaczony nam przez Pana czas
oczyszczenia, epoka kary Bożej, chwila poruszenia z posad trwających w
harmonii żywiołów. Dziś dużo się mówi, zawsze z lękiem, o wiszącym nad
światem ramieniem Bożej sprawiedliwości. Ale o grzechu się nie mówi…
Tymczasem nie tych owoców mamy się bać, ale ich źródła – samego grzechu,
który nam wydaje się niewinny.
Pocieszamy
się, że Matka Boża powstrzymuje ramię Syna… Ale dziś Maryja jest
wewnętrznie rozdarta. Czy ma dalej odsuwać karę, skoro owocuje to
kolejnymi hekatombami zła, choćby liczoną w milionach liczbą rzezi
nienarodzonych dzieci Bożych? Czy może nadszedł już czas, by położyć
kres tej zbrodni przez uderzenie w dzwony wybijające godzinę
oczyszczenia świata z jego grzechów? Nie bądźmy dziś tacy pewni obrony
zapewnianej nam przez Matkę Bożą.
Liczy
się tylko jedno: walka z grzechem. To on jest powodem utraty życia
wiecznego przez wiele dusz. A w perspektywie tej największej, wiecznej,
wszystko to, co mieści się w małym garnuszku czasu traci znaczenie…
W
nieogarnionym morzu współczesnych grzechów, w jej nieskończonej litanii
znajduje się grzech podstawowy, na który wskazuje Maryja. Jego
dzisiejsze imię to „ateizm: odrzucenie Boga, życie tak, jakby Bóg nie
istniał. Siostra Łucja wylicza cechy ateizmu, które przygotowuje nam
nieszczęśliwą wieczność. Są nimi: „nasza niewiara, materializm, egoizm,
nieuczciwość, nienawiść, uraza, zemsta, niesprawiedliwość, brak
lojalności i miłosierdzia” . Dziś nie jest to grzech jednostek, ale
grzech ludzkości. Kiedy ateizm staje się cechą społeczeństwa, kiedy
przyjmuje postać zorganizowaną, kiedy zaczyna walczyć o nowe terytoria,
kiedy zaczyna bić się o zwycięstwo nad całym światem wierzącym, wówczas
pojawia się nowe zjawisko, które zagraża całej ludzkości. Dziś jesteśmy
jego świadkami. To świat, który zbuntował się przeciwko swemu Stwórcy.
Pierwszy
grzechem, jaki ogłasza Najświętsza Maryja Panna w Fatimie jest ateizm.
To on jest źródłem wielu innych grzechów rozpowszechnionych we
współczesnych świecie. To na niego odpowiedzią jest Fatima. „Przesłanie
Fatimy jest jeszcze jednym nowym światłem które błyszczy pośród
ciemności błędów ateizmu, tak by ateizm nie zdołał zgasić światła wiary,
które jeszcze świeci w sercach i duszach wybranych tak by oni,
podążając za tym światem, mogli znaleźć w Jezusie Chrystusie drogę
prawdy, sprawiedliwości, pokoju i miłości, jedyne wartości, które
prowadzą do Życia.” Zwróćmy uwagę na słowa „jeszcze” i „wybranych”.
Patrząc od ludzkiej strony wierni Bogu są dziś w malejącej mniejszości…
Odpowiedzią na triumfujący (do czasu) ateizm jest Fatima. Siostra Łucja pisze wprost, że to Bóg „dał
nam niebieską Posłanniczkę, by ewangelizować całą ziemię wznosząc się
na skrzydłach światła, nie pozwalając by ateizm ugasił światło wiary,
nadziei i miłości.”
Ateizm.
To fundamentalny grzech, o którym mówi Fatima. Ale w objawieniach z
1917 r. otrzymuje on pewną specyfikację. Chodzi o ateizm ze wskazaniem
na Rosję. Nie Świętą Rosję, która od wieków była nazywana „Domem Maryi”,
ale o Rosję komunistyczną, która stała się narzędziem wybranym przez
szatana, by założyć na całym świecie królestwo ciemności. Matka Boża
Fatimska ogłasza, że temu grzechowi komunistycznej Rosji może położyć
tamę tylko jedno. Trzeba wyrwać to narzędzie z ręki szatana albo
sprawić, że on sam je upuści, będzie go bowiem parzyć jak żar
niebieskiego blasku. To dlatego Matka Najświętsza domagała się
poświęcenia Rosji Jej Niepokalanemu Sercu. Takiej Rosji szatan nie
weźmie w swe czarne dłonie…
To
narzędzie szatańskie prowadziło do wojen i katastrof, do prześladowań
Kościoła i śmierci milionów niewinnych. Mówiła o tym Matka Najświętsza,
potwierdził to XX wiek. Maryja ogłosiła: jedynym lekarstwem przeciw
chorobie grzechu jest moje Niepokalane Serce.
Zasada druga – Maryja Pośredniczka.
Tylko Matka Najświętsza może nas ocalić
Fatima to wielki ukłon w stronę prawdy o Maryi Pośredniczce łask. A nawet coś więcej…
Ten wielki (i dla niektórych bardzo kontrowersyjny temat) kryje się tuż pod powierzchnią fatimskiego orędzia: Maryja jest Pośredniczką, która może nas zachować od grzechu i uchronić przed jego konsekwencjami.
Tak,
Maryja nie pozostawia nas z samą tylko diagnozą choroby współczesnego
świata. Ostrzegając przez niebezpieczeństwem, wskazuje też na kierunek
działania. Przypomina w Fatimie: „Tylko ja mogę was uratować”.
Maryja mówi o sobie jako Pośredniczce
,więcej, jako szczególnej Pośredniczce, bowiem dodaje, że w pewnych
momentach dziejów (osobistych, ogólnoludzkich) tylko Jej pośrednictwo
może zapewnić nam skuteczną pomoc z nieba. Może któryś z teologów
marszczy teraz brwi, ale przypomnimy sobie słowa Siostry Łucji, gdy
odpowiadała na wątpliwości, czy Anioł może odmawiać modlitwę do Trójcy
Przenajświętszej. Tak, fakty pozostają niezmienne. Słowa Maryi można
różnie interpretować, ale ich fundamentalnej treści nie da się zmienić! A
Maryja mówi: „Tylko Matka Boża Różańcowa może was ocalić.”
Jak
to: Tylko Ona? Przecież jeden jest tylko Pośrednik, Jezus Chrystus (1
Tym 2-5)! Tak, ale jest też tylko jeden kapłan Jezus Chrystus, a On sam
ustanowił sakrament kapłaństwa, którym obdarza tak wielu! Jeden jest
Kapłan, jedno kapłaństwo, ale uczestniczą w nim liczni. Jeden jest też
Pośrednik, ale Chrystus daje w swym jedynym pośrednictwie udział i
innym.
Chrystus
jest Pośrednikiem, a pośrednictwo Maryi mieści się w nim. Nie ma tu
dwóch biegunów, konkurencji, odciągania wiernych od Zbawiciela.
Pośrednictwo Chrystusa jest fundamentem i źródłem pośrednictwa Matki
Bożej. Maryjne pośrednictwo jest owocem Chrystusowego, Jezusowi jest
podporządkowane.
Ale kto zabroni Bogu, jeśli będzie On chciał, by dziś droga do łaski biegła przez Niepokalane Serce Jego Matki?
Kto Mu zakaże, jeśli będzie chciał, by była to droga jedyna? Dziś z
woli Boga Maryja jest Pośredniczką, która daje światu dostęp do bogactwa
Chrystusa. Tylko Ona zapewnia nam pełny dostęp do mocy pośrednictwa
Chrystusa. Nie zastępuje Chrystusa, nie stawia się w Jego miejscu. Nie
ma zamiaru zająć pozycji Kościoła i jego sakramentów. Mówi tylko, że
Chrystus chce, by dziś moc Jego łaski objawiła się za pośrednictwem Jej
Niepokalanego Serca. Mówi, że Kościół nie wypełni swej misji, jeżeli nie
zawierzy się – nie poświęci –Niepokalanemu Serca Maryi.
U
podstaw poświęcenia leży ta wielka prawda, która ma zajaśnieć
współcześnie – prawda o Maryi Pośredniczce wszelkich łask. Ktoś woli
inne słowo? Mówmy więc Maryi jako Matce wszystkich ludzi. Bo dziś Chrystus
daje życie przez Maryje. Dziś Opatrzność Boża ma postać Matki
Najświętszej. Dziś Boże Miłosierdzie ma kształt Matki Zbawiciela.Tak uczył Jan Paweł II. „Dziś dla Niej nie istnieją bariery ani granice” – dodaje Siostra Łucja.
Zasada trzecia – nabożeństwo do Maryi
„Idźcie do Maryi. Żyjcie maryjną pobożnością”
Trzecia
zasada znalazła się w wezwaniu skierowanym do całego świata. To
zaproszenie do wejścia w Maryjny krąg łaski i odnowy duchowej. To apel o
nawrócenie. Mamy się nawrócić, tzn. porzucić grzech, wyrzec się złego i
zwrócić się ku Bogu. To wielkie ewangeliczne wezwanie, które w Fatima
pada z ust Matki Jezusa. Myśląc o nim Jan Paweł II mówił, że orędzie
fatimskie jest zobowiązujące; przecież powtarza Ewangelię. Dlaczego w
Fatimie powracają te słowa? Nie tylko dlatego, że „ludzie potrzebują
świeżej zachęty” (Pellevoisin, 1876) i łatwiej przyjmą treść Ewangelii
podaną w Maryjnym objawieniu niż odczytaną z domowej Biblii. Maryja
wzywając do nawrócenia podkreśla pewien dziwny szczegół: Mówi, że jest
wolą Jej Syna, by nawrócenie, jakiego się On od nas domaga, dokonało się
na drodze Maryjnej. Tłumaczy, że dziś musimy się nawrócić, ale nie
potrafimy się nawrócić. Jakby struktura zła była już w świecie tak
silna, że niełatwo rozsadzić ją i dokonać w sobie duchowego przewrotu.
Parcie świata – zdaje się mówić Matka Najświętsza – jest dziś
przerażająco silne. Nawrócenie jest możliwe tylko wtedy, gdy przyjdziemy
do Niej i zjednoczymy się przez wiarę z Nią, zamieszkamy w Jej
Niepokalanym Sercu, które jest nam dane jako „schronienie” – azyl przed
grzechem.
Przez pośrednictwo Maryi możemy wyprosić sobie łaskę nawrócenia.
Bo – pamiętajmy – nawrócenie jest łaską. To nie nasz czyn, nasz sukces,
nasza zasługa. To dzieło Boga w nas. „To nie my sami – pisze Siostra
Łucja – ale łaska Boża działa w nas. W ten sposób Bóg pokazuje, że
dzieło należy do Niego. ” Dziś to nawrócenie, w którego twórcą jest Bóg,
może być osiągnięte tylko przez Maryję. Taka jest wola Boża – mówi
Fatima.
Tylko w Bogu jest nasze nawrócenie. „On
może przemienić kamienie w synów Abrahama, by stali się Jego ludem
przychodzącym z krańców ziemi, aby upaść na kolana u Jego stóp,
zjednoczeni w jednej modlitwie, pokutujący, proszący o wybaczenie, łaskę
i pocieszenie dla siebie oraz swych dalekich braci, wybaczający i
śpiewający hymny dziękczynne, błagalne i pochwalne naszemu Bogu
Najwyższemu , Panu wszystkiego, co istnieje oraz Jego i naszej Matce,
którą wysłał jako Zwiastunkę pokoju, łaski, wybaczenia i miłości
napełniającej cały świat…” To tchnące mistycznym zachwytem słowa z niedokończonych zapisków Siostry Łucji.
Skuteczne
nawrócenie, jakie dokonuje się w kręgu Maryi otrzymało w Fatimie własne
imię: jest nim nabożeństwo do Jej Niepokalanego Serca. „Bóg chce
zaprowadzić na świecie nabożeństwo do mego Niepokalanego Serca” – mówi
Maryja w lipcu 1917 r. Jeden z teologów przetłumaczył to krótko: „Bóg
chce, aby Maryja panowała na tym świecie”. Bo nabożeństwo do Matki Bożej
to oddanie Jej władzy nad swoim życiem.
Czym
jest prawdziwe nabożeństwo? Łacińskie słowo odsłania przed nami głębię.
„Devovere” to tyle co poświęcić się, oddać się całkowicie. Maryjne
„devovere” to zupełne oddanie się Matce Najświętszej, bycie dla Niej
„Totus Tuus”. Tak oto wiemy już, że prawdziwe nabożeństwo pociąga za
sobą oddanie się Maryi. A pełne poświęcenie się Jej pozwala Maryi
panować w naszych sercach i w świecie.
Poświęcenie – dodaje Siostra Łucja – to też rezygnacja z czegoś, do czego byliśmy dotąd przywiązani. „Przede
wszystkim chodzi o poświęcenie nas samych, naszych nieprawych upodobań,
wyrzeczenie się naszych grzesznych przywiązań mających swe źródło w
zmysłowości, egoizmie, wygodnictwie, ambicji.” To jest „poświęcenie, do
którego każdy z nas musi się zmusić.” Musimy „porzucić życie w grzechu i
podążać drogą uczciwości, czystości, sprawiedliwości, prawdy i miłości.”
Fatima wzywa do ewangelicznego „nawrócenia w kręgu Maryi”,
w który możemy wejść przez poświęcenie się Jej i pozwolenie, by
rządziła Ona w naszych sercach. To program, który dotyka wszystkich
aspektów naszego życia.
Ale
ten program ma na celu coś więcej niż pokonanie grzechu w nas, ludziach
poświęconych Matce Bożej. Fatima mówi przecież o fundamentalnym grzechu
współczesnym – o ateizmie, który jest rozprowadzany po ciele tego
świata przez Rosję. Stąd, aby nawrócić świat, trzeba go poświecić Maryi.
Aby doprowadzić do nawrócenia Rosji trzeba oddać Ją pod Jej panowanie.
Poświęcenie całego świata musi być dokonane przez każdy lokalny Kościół,
bo całe ciało Kościoła musi znaleźć się w strefie wpływów Maryi.
Dlatego
Siostra Łucja pisze, że cały świat ma stać się Fatimą. „Jak On
przemienił to dzikie miejsce w ziemię pokoju , pokuty i modlitwy, gdzie
przybiegają tłumy ludzi spragnionych wiary, nadziei i miłości, by napić
się ze źródła wody żywej, która gasi pragnienie i przenosi do życia
wiecznego”, tak ma wyglądać cała ziemia. Ludzie chcą, by Fatima się
rozszerzała. „Lud jest spragniony Boga, rozczarowany i zmęczony
oszustwami i pośpiechem świata na nowo pogańskiego, zmaterializowanego,
egoistycznego i agresywnego, pozbawiony celu i przewodnika, który by go
przeniósł do poru zbawienia, który by go zaprowadził do źródła wody
żywej…”
Zadajmy
bolesne pytanie? Dlaczego współczesny świat stoi na brzegu
apokaliptycznego oczyszczenia? Dlaczego mamy prawo bać się wpadnięcia w
epokę katastrof? Wiemy już, znamy już odpowiedź. Bo świat się nie
nawrócił. A nie zdołał się nawrócić, bo nie poświęcił się Maryi.
To
zadanie stoi przed nami. Przez wypełnienie tego Bożego polecania
wypowiedzianego w Fatimie świat może zostać nawrócony! A nawrócony
znaczy też – uratowany. W świetle tej trzeciej zasady Fatimy wszystko
inne jest już nic nie warte, wszystko inne jest stratą czasu. Kościół
ludzi wierzących musi skupić się na tym jednym. Maryja ogłasza: „Aby
uratować świat Bóg chce zaprowadzić nabożeństwo do mego Niepokalanego
Serca”. Mamy zając się umacnianiem, pogłębianiem i wywyższaniem elementu
maryjnego w Kościele. Jest opór? To oczywiste… Ale niedługo przekonamy
się, że tylko na tej drodze odniesiemy zwycięstwo. Każda inna próba
skończy się niepowodzeniem, każda inna droga zakończy się upadkiem. Nie
ma alternatywy.
Zasada czwarta – obietnica zwycięstwa
Wszystko zakończy się szczęśliwie: „Na koniec moje Niepokalane Serce zatryumfuje”
Nosimy w sercach pewność zwycięstwa. Wprawdzie
dokona się ono „na koniec”, czyli będzie poprzedzone długim czasem
odrzucenia apelu Matki Bożej, czasem biernego oczekiwania, czasem
rozrastania się drzewa zła, tak że trudno będzie już go wykorzenić.
Przez swe „na koniec” wielkie wołanie o zwycięstwie kryje też w sobie
zapowiedź cierpienia, jakie czeka ludzkość. Nagle staje się ono
ostrzeżeniem przed nadchodzącym oczyszczeniem. Bo „na końcu to znaczy po tym wszystkim” – pisze Siostra Łucja.
Orędzie
nabiera wymiaru boleśnie realnego. Przestaje być pobożnym
programowaniem przyszłości, mówi bowiem także o drodze prowadzącej w
lepsze jutro. Wiemy, że mamy prawo do nadziei, ale tą ostatnią jest
zawsze Krzyż. Z nadziei, jaka rodzi w nas zapowiedź zwycięstwo
Niepokalanego Serca Maryi czerpiemy siłę i wytrwałość potrzebne do tego,
by przejść czystym przez epokę triumfu zła, by zachować w sobie światło
w czasach mroku, by nie usiąść na ziemi, która została wzięta we
władanie przez diabła. A – mówi Siostra Łucja – „szatan nigdy nie ustanie w swej walce, nawet gdy wie, że ją przegra.” Wielu
mówi, że czeka nas „czas katakumb”, czas „krzyża w Kościele”. Ale
katakumby to znak zwycięstwa, jak krzyż znakiem zmartwychwstania.
Rodzi się „nowe pokolenie”
Fatima to ponadczasowe, zawsze teraźniejsze, odwieczne wołanie Boga. Siostra Łucja pisze, że orędzie fatimskie, było „obecne w ogromnym Jestestwie Boga od zawsze, by wysłać je na ziemię w dzień i godzinę przez Niego wyznaczone.”
Jesteśmy wśród kilku uprzywilejowanych pokoleń, które żyją w czasach
rozświetlonym fatimskim orędziem, wreszcie posłanym na ziemię. Siła
miłości Bożego spojrzenia na nas – pisze Łucja – uobecniła na naszej
ziemi obecność Maryi. Bóg dał nam „krystaliczne źródło, źródło życia, łaski i światła”. Tryskają one z nieba na ziemię, zapraszając nas, byśmy zbliżyli się do tego duchowego orędzia i przyjęli je do swego serca.
„Ona – pisze w swych przerwanych śmiercią zapiskach Siostra Łucja – jest pierwszą w wielkim łańcuchu wybranych, która wstępuje z ziemi do nieba”.
W tym łańcuchu nie może zbraknąć i nas – tych małych ogniw, które Bóg
wpisał w łańcuch Najświętszej Maryi Panny, w łańcuch swej chwały.
Jest to droga „nowego pokolenia”.
To przyjęcie dawanych przez Boga „narzędzi pokoju, modlitwy i
poświęcenia”. Narzędzia te – zapisuje w swej celi fatimska wizjonerka –
torują nam drogę przez trudne ścieżki życia, pomagają stąpać po
cierniach i ostach, wspinać się po stromym zboczu Kalwarii, dźwigać
ciężar drewnianego krzyża, stawiać swoje stopy po śladach pozostawionych
przez Pana na drodze, którą szedł. Lecz – dodaje spiesznie – nie
zabraknie nam łaski Bożej, abyśmy nie osłabli, zanurzył nas bowiem w
Świetle swego ogromnego Jestestwa, którego blask – pisze Łucja – „zalewa
mnie, przyciąga mnie i obejmuje mnie. Gdziekolwiek zechce Ono pójść,
pragnę podążać za tym Światłem. pragnę Je wielbić, pragnę Mu służyć i
miłować Je, być dla Niego Hostią wiecznej chwały! Niczego więcej nie
pragnę, niczego więcej nie pożądam…”
Tak
i my…Niech Bóg w każdym z nas, jak w Łucji, „stanie się moim
Mieszkaniem, moją Świątynią, Życiem mojego życia oraz Jestestwem mojego
jestestwa. Bez Niego nie istnieję, od Niego otrzymałam życie, aby
miłować Go, służyć Mu, wielbić Go z wiarą, nadzieją i ufnością, w pełnym
oddaniu siebie Jego miłości do mnie”
Kogo
czytając, dotyka dziwna tęsknota, temu czas wyruszyć w drogę. Zasady
Fatimy są już znane. Porzućmy grzech dzięki mocy wstawienniczej Matki
Bożej i zacznijmy praktykować Maryjne nabożeństwo całym swoim życiem,
oddając Jej wszystko i dla Niej wyrzekając się wszystkiego. Wówczas „na
końcu” naszym udziałem stanie się zwycięstwo!
Logika jest prosta. Matka Boża ostrzega. Matka Boża wzywa. Matka Boża czeka na naszą odpowiedź.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz