środa, 14 lutego 2018

Rada o. Dolindo na Wielki Post

https://youtu.be/6SA9Hg1dijs

Wielki Post

Wielki Post

Wielki Post



Wielki Post

Wielki Post jest w zamierzeniach Kościoła okresem przygotowania do Wielkanocy, drugiego z wielkich świąt chrześcijańskich. Wraz z Chrystusem ma umrzeć w nas stary człowiek, by wraz z Nim powstać do nowego, Bożego życia. Dokonało się to po raz pierwszy w Sakramencie Chrztu Świętego, a odnawia się i pogłębia przez pokutę. Dlatego Kościół w pierwszych dniach Wielkiego Postu poucza nas o różnych ćwiczeniach prawdziwej pokuty. W Środą Popielcową liturgia Kościoła z naciskiem mówi o poście, jako o ćwiczeniu pokutnym, które dało nazwę całemu temu okresowi.
Kościół rozpoczyna dzisiaj nabożeństwo symbolicznym aktem: posypuje głowy nasze poświęconym popiołem, błogosławiąc nam na drogę pokuty. My sami zresztą poczuwamy się do obowiązku pokuty i podejmujemy ją dobrowolnie. W Lekcji Mszy św. Kościół wskazuje nam zaraz prawdziwe ćwiczenie pokutne. Woła do nas słowami Joela Proroka: „Nawróćcie się do mnie ze wszystkiego serca waszego, w poście i w płaczu i w żalu” (2,12). Prefacja zachęca nas do pokuty, wysławiając wspaniałe owoce postu: „Panie święty, Ojcze wszechmogący, wiekuisty Boże, który przez post ciała występki powściągasz, ducha podnosisz, dajesz cnotę i nagrodę”. Niech to obfite błogosławieństwo postu zachęci nas do praktykowania go, choć jest dla nas uciążliwy.
Post powściąga grzeszną pożądliwość. Kościół ma tu na myśli przede wszystkim nieuporządkowane przyjemności cielesne. Wprawdzie słabość fizyczna może w pewnych wyjątkowych wypadkach zwiększyć pobudliwość, najsilniej jednak występują popędy wtedy, gdy dogadzamy ciału.
Post podnosi w nas ducha. Każde dobrowolne wyrzeczenie się zadowolenia zmysłowego, utrzymane w granicach rozsądku, wyzwala ducha spod panowania materii i ułatwia wzniesienie się w dziedzinę ponadzmysłową. W uroczystość św. Piotra z Alkantary modli się Kościół, „abyśmy ciało umartwiając, łatwiej niebieskie dobra otrzymali”. Umiarkowana surowość w stosunku do ciała utrzymuje nas w stałej gotowości do modlitwy, zaś „zbytnie folgowanie ciału obciąża serce” (Konst. kap.).
Post daje siłę do pełnienia cnót. Ograniczanie rozkoszy podniebienia jest zwycięstwem woli nad zmysłowością w punkcie szczególnie trudnym. Wzmacnia to i wyrabia wolę, która jest w życiu moralnym czynnikiem rozstrzygającym. Zapewnia jej panowanie nad zmysłowością, daje gotowość do wyrzeczenia się i przezwyciężenia nawet najsilniejszego z popędów zmysłowych. „Bądź wstrzemięźliwy, a wszelką cielesną skłonność snadniej pohamujesz” – mówi Naśladowanie (I, 19,4).
Post jest źródłem zasługi. Nie tylko zwykłej zasługi każdego dobrego uczynku. Od czasu gdy Chrystus odkupił świat przez swą Mękę i Śmierć, ochotny udział w Jego Męce i Śmierci – przede wszystkim przez zewnętrzne umartwienie – daje nam uczestnictwo w Jego zbawczej sile. Potwierdzają to wielokrotnie dzieje apostolstwa. Siła oddziaływania apostoła zależna była i jest zawsze od ducha pokuty. Papież Benedykt XIV pisze: „Post stanowi siłę naszych zastępów. To nas odróżnia od wrogów Krzyża Chrystusowego. Post odwraca od nas ostrze gniewu Bożego i umacnia nas do walki z księciem ciemności. Zaniedbanie tego świętego ćwiczenia powoduje uszczuplenie czci Bożej i niebezpieczeństwo dla dusz”.
Zastosowanie: Zachowanie postu nakazanego przez Kościół lub Regułę, to najmniejsza cząstka naszej pokuty. Silna wola i serce pełne miłości Bożej mogą wiele, zdolne są nawet przezwyciężyć słabość ciała. Nasza natura zmysłowa zawsze będzie odczuwała post jako ofiarę – i tak być musi. Sportowcy ponoszą nieraz wielkie ofiary „aby otrzymać wieniec znikomy” (1 Kor 9,25). Jeżeli ze względu na słabe zdrowie lub wytężoną pracę jesteśmy zwolnieni od postu, powinniśmy tym wierniej i z większą radością umartwiać się w tym, co dla nas dostępne: przez wstrzemięźliwość, przez drobne ofiary podczas posiłków, przez zachowanie punktualności, ścisłego milczenia, przez sumienną pracę, ciche znoszenie cierpień związanych z chorobą, wiekiem itp. To wymaga nieraz o wiele więcej ducha pokuty niż post.
Odrzucanie z pogardą wszystkich umartwień zewnętrznych i uważanie ich za przesadną średniowieczną ascezę, byłoby niechrześcijańskie i sprzeczne z duchem franciszkańskim.
O. Bernardyn Goebel OFM Cap, Przed Bogiem. Rozmyślania na wszystkie dni roku, Kraków 1965, s. 373-375.

DATA: 2018-02-14 08:00
AUTOR: O. BERNARDYN GOEBEL OFM CAP

Popielec i kropka. Żadne tam walentynki!

Popielec i kropka. Żadne tam walentynki!

Popielec i kropka. Żadne tam walentynki!


Strona główna   >   Opinie

Popielec i kropka. Żadne tam walentynki!
Fot. Piotr Tumidajski/FORUM

Środa Popielcowa przypada w tym roku tego samego dnia, co tzw. święto zakochanych. Zbieżność pokazuje dobitnie, że oba wydarzenia reprezentują skrajnie odmienne światopoglądy. Popielec – tradycję, katolicką pobożność i stawianie sobie wymagań; walentynki – folgowanie popędom, komercjalizację miłości i pojmowanie jej tylko przez pryzmat seksualności. Pogodzić Chrystusowego Kościoła i „tego świata” nie sposób.

„Ten świat” podsuwa nam różne pomysły na spędzenie walentynek. Wykwintna kolacja w drogiej restauracji i cenne prezenty dla drugiej połówki to nieszkodliwa strona sugestii płynących do nas ze strony koncernów zarabiających na „święcie zakochanych”. Wielu innych propozycji, jakie uderzają w nas z bilboardów, mediów i internetu, nie sposób nawet cytować.

Jednak wbrew propagandzie, oferta rozrywkowa nie jest w walentynki wyjątkowa i niepowtarzalna. Przez cały rok dostępne jest dokładnie to samo i do nieustannego korzystania z proponowanych uciech zachęca nas „ten świat”. Chce, żebyśmy bawili się i hulali bez ustanku. Żebyśmy każdego dnia – mówiąc wieszczem – jedli, pili, lulki palili.

Post, wyrzeczenie, ograniczanie swoich żądz i instynktów? To pojęcia w XXI wieku niemal nieznane. Co oczywiście nie oznacza, że mamy w tego powodu rozpaczać. Nienawiść „tego świata” do swoich uczniów zapowiedział już podczas własnej ziemskiej wędrówki nasz Pan, Jezus Chrystus, mówiąc: Jeżeli was świat nienawidzi, wiedzcie, że Mnie pierwej znienawidził. Gdybyście byli ze świata, świat by was kochał jako swoją własność. Ale ponieważ nie jesteście ze świata, bo Ja was wybrałem sobie ze świata, dlatego was świat nienawidzi (J 15, 18-19).

Oczywiście w wykwintnych kolacjach, prezentach czy zabawie w dobrym towarzystwie nie ma nic złego. Katolik jednak wie, że „Wszystko ma swój czas i jest wyznaczona godzina na wszystkie sprawy pod niebem” (Koh 3, 1). Trzeba znać granice, umiar, bliski już antycznym filozofom złoty środek.

Tracąc umiar, stajemy się łupem popędliwości, niewolnikami, ofiarami własnych emocji i lęków, a także najniższych instynktów i w końcu – grzechu.

Rozpoczynający się 14 lutego Wielki Post przypomina nam o wartości umiaru. Panowanie nad skłonnościami nabiera szczególnego znaczenia w Środę Popielcową i Wielki Piątek, gdy nasze samoograniczanie jest silniejsze niż kiedykolwiek.

Człowiek „tego świata” jednak zupełnie tego nie rozumie. Dlaczego nie jeść, nie pić, nie bawić się do białego rana? – może dziwić się katolikom niejeden stojący z dala od Kościoła. Po co mówić „stop” samemu sobie, gdy wszyscy dookoła twierdzą coś zgoła odmiennego – że najważniejszym jest bycie sobą i wyrażanie siebie?

Człowiek wierzący jednak wie, że tocząc w Środę Popielcową i Wielki Piątek walkę z własnym głodem, pragnieniem i fizycznym zmęczeniem, zdobywamy siły duchowe. Cierpiąc fizycznie, uczymy się panować nad sobą, walczyć z pokusami, mówić „nie” pragnieniom, które w skażonej grzechem pierworodnym ludzkiej naturze nie zawsze są miłe Panu.

Dlatego też „ten świat”, świat przesiąknięty pogardą dla świętości i Bożego Prawa, tak usilnie zachęca nas do ulegania pokusom choćby na początku w sprawach nieistotnych. Do prawdziwego ataku przystąpi później. Gdy duchowe lenistwo stanie się naszym nawykiem, a nawet życiową drogą, zaczniemy folgować sobie w kwestiach coraz większej wagi – aż do przekroczenia granicy między dobrem i złem, granicy grzechu.

Mając więc do wyboru walentynki – „święto” z „tego świata” tak bardzo jak mało które spośród współczesnych, komercyjnych dni w kalendarzu – oraz przypadający również 14 lutego Popielec, katolik nie może mieć wątpliwości, co zrobić.

Z obowiązku zachowania postu ścisłego żaden wierzący nie może czuć się zwolniony tylko z powodu przypadania w Środę Popielcową zupełnie niesakralnego wydarzenia o charakterze komercyjnym. Zachowujmy się więc tego dnia tak, jak uczy Kościół święty i nie ulegajmy sugestiom „tego świata”. Szczególnie, że współcześnie wymagane prawem kanonicznym posty zostały bardzo mocno zredukowane i coraz rzadziej czerpiemy korzyści wynikające z nakładania na siebie ograniczeń.


Michał Wałach


Rozpoczynamy Wielki Post – czas modlitwy, postu, jałmużny…

Rozpoczynamy Wielki Post – czas modlitwy, postu, jałmużny…

Rozpoczynamy Wielki Post – czas modlitwy, postu, jałmużny…

Rozpoczynamy Wielki Post – czas modlitwy, postu, jałmużny…

Opublikowano 13 lutego 2018by wobroniewiary
Z czego zrezygnuję w Wielkim Poście?Zrezygnuj z narzekania –  skoncentruj się na wdzięczności.
Zrezygnuj z pesymizmu – stawaj się optymistą.
Zrezygnuj z gorzkich sądów – myśl życzliwie.
Zrezygnuj z nadmiernej troski – zawierz Opatrzności Bożej.
Zrezygnuj ze zniechęcenia – bądź pełen nadziei.
Zrezygnuj z zawziętości – powróć do przebaczenia.
Zrezygnuj z nienawiści –  odpłacaj dobrem za zło.
Zrezygnuj z negatywizmu – bądź pozytywny.
Zrezygnuj z gniewu – bądź cierpliwszy.
Zrezygnuj z małostkowości – stawaj się dojrzalszy.
Zrezygnuj ze smutku – raduj się pięknem, które jest wokół ciebie.
Zrezygnuj z zazdrości – módl się o ufność.
Zrezygnuj z obgadywania – kontroluj język.
Zrezygnuj z grzechu – wracaj do cnoty.
Zrezygnuj ze zrezygnowania – wytrwaj!!!
Środa Popielcowa
Środa Popielcowa przypomina nam o tym, że z prochu powstaliśmy i w proch się obrócimy.  Życie ziemskie to tylko chwilka… Czas postu, to czas zadumy nad własnym życiem, przemijaniem, czas oczyszczenia z wszelkich nienawiści i przemiany w lepszego człowieka – to czas nawrócenia do Stwórcy
Ewangelia Mt 6,1-6.16-18
Jezus powiedział do swoich uczniów: Strzeżcie się, żebyście uczynków pobożnych nie wykonywali przed ludźmi po to, aby was widzieli; inaczej nie będziecie mieli nagrody u Ojca waszego, który jest w niebie. Kiedy więc dajesz jałmużnę, nie trąb przed sobą, jak obłudnicy czynią w synagogach i na ulicach, aby ich ludzie chwalili. Zaprawdę, powiadam wam: ci otrzymali już swoją nagrodę. Kiedy zaś ty dajesz jałmużnę, niech nie wie lewa twoja ręka, co czyni prawa, aby twoja jałmużna pozostała w ukryciu. A Ojciec twój, który widzi w ukryciu, odda tobie. Gdy się modlicie, nie bądźcie jak obłudnicy. Oni lubią w synagogach i na rogach ulic wystawać i modlić się, żeby się ludziom pokazać. Zaprawdę, powiadam wam: otrzymali już swoją nagrodę. Ty zaś, gdy chcesz się modlić, wejdź do swej izdebki, zamknij drzwi i módl się do Ojca twego, który jest w ukryciu. A Ojciec twój, który widzi w ukryciu, odda tobie. Kiedy pościcie, nie bądźcie posępni jak obłudnicy. Przybierają oni wygląd ponury, aby pokazać ludziom, że poszczą. Zaprawdę, powiadam wam: już odebrali swoją nagrodę. Ty zaś, gdy pościsz, namaść sobie głowę i umyj twarz, aby nie ludziom pokazać, że pościsz, ale Ojcu twemu, który jest w ukryciu. A Ojciec twój, który widzi w ukryciu, odda tobie.
W czasie Wielkiego Postu trzeba nam usłyszeć oświadczenie Chrystusa: „Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili” (Mt 25,40). Przed chwilą więc Jezus mówił mi o dyskretnej jałmużnie, o delikatnej pomocy moim bliźnim. A będzie nią mój czas, moja obecność, moje podzielenie się pieniądzem, ale także doświadczeniem i wiedzą, moją wiarą i zaufaniem, przeżywaniem Boga, moją radością. Będzie to praktyczne zatroskanie się o moja rodzinę, parafię, ojczyznę.
Dzisiejsza Ewangelia podpowiada mi jeszcze jeden środek na drodze nawracania się, przemiany, a jest nim post. To Bóg sam uświęca, daje mi udział w swoim życiu, ale szanując moją wolność, którą mnie obdarzył, potrzebuje niejako, abym usunął przeszkody, które rozstawiłem między sobą a Nim. Żeby mógł mnie przebóstwić, potrzeba mojej zgody, powierzenia Mu siebie. A jak mam Bogu pozwolić uświęcać siebie, powierzyć Mu siebie skoro jestem zniewolony, nie posiadam siebie. Rządzi mną zmysłowość, lenistwo, nienawiść, alkohol, narkotyki, papierosy, internet, telewizja, egoizm… I wiele innych bożków panuje nade mną, steruje mną. Trzeba mi je rozpoznać i podjąć starania, aby je przezwyciężyć. A więc zdecydowana odpowiedź na pytanie, co odgradza mnie od Jezusa, co odrzucić, co sobie nakazać, w czym się ćwiczyć.
Post, jałmużna i modlitwa są niejako współzależne od siebie. Post, który pozwala mi panować nad sobą, otwiera mnie na potrzeby braci, otwiera mnie równocześnie na Boga, prowadzi do słuchania Go, do modlitwy. Modlitwa zaś umacnia nasze siły duchowe, uzdalnia do wysiłku, oświeca umysł i serce, daje wytrwałość i napełnia pokojem i radością.
Rozważania Drogi Krzyżowej podyktowane Alicji Lenczewskiej 
23.6.1989, godz. 11.15 – Droga Krzyżowa
I Stacja: Sąd
Nie bój się sądu ludzkiego, ale Mojego sądu.
II Stacja: Krzyż
Weź krzyż, który ci dałem, w nim jest zbawienie twoje.
III Stacja: Pierwszy upadek
Upadniesz wielokrotnie, ale zawsze Ja będę z tobą, by cię podnieść.
IV Stacja: Matka
Moja Mama jest zawsze przy tobie, by cię pokrzepić.
V Stacja: Pomoc
Dam ci pomoc, gdy będziesz słabła.
VI Stacja: Miłosierdzie
I otrę twoją twarz z potu i łez – przez twego bliźniego to uczynię.
VII Stacja: Drugi upadek
Każdy następny upadek będzie bardziej bolesny, ale przecież dojść musisz tam, gdzie
zmartwychwstanie twoje.
VIII Stacja: Spotkanie
Nie myśl o sobie, myśl o innych.
IX Stacja: Trzeci upadek
Ostatni twój upadek człowieczy ujawni ci najgłębiej twoją słabość i moc Moją.
X Stacja: Ogołocenie
Oddaj wszystko, nie zwlekaj – abym już teraz mógł odziać cię we Mnie.
XI Stacja: Przybicie do krzyża
Pozwól na to, aby Miłość Moja trysnęła z twoich ran.
XII Stacja: Śmierć
I umrzyj dla siebie, abym żył w tobie dla wszystkich dzieci Moich.
XIII Stacja: Zdjęcie z krzyża
Mama Moja cię utuli i w Jej ramionach znajdziesz ukojenie.
XIV Stacja: Grób
Twój ziemski świat to pusty grób, z którego wyjdziesz do wieczności…
XV Stacja: Zmartwychwstanie
… by zmartwychwstać i radować się Mną na wieki.
Amen

piątek, 2 lutego 2018

Ks Dominik Chmielewski - Maryja Moj Osobisty Raj

Ks Dominik Chmielewski - Maryja Moj Osobisty Raj


https://youtu.be/m7u_acwr-j4

Orędzie Matki Bożej przekazane przez Mirjanę z 2.02.2018

Orędzie Matki Bożej przekazane przez Mirjanę z 2.02.2018
Drogie dzieci, wy, których mój Syn miłuje, wy, których ja miłuję bezmierną macierzyńską miłością, nie pozwólcie, aby egoizm i samolubstwo, władało światem. Nie pozwólcie, aby miłość i dobroć były w ukryciu.
Wy, którzy jesteście kochani, którzy poznaliście miłość mojego Syna, pamiętajcie, że być kochanym znaczy kochać.
Moje dzieci, miejcie wiarę.
Kiedy macie wiarę, jesteście szczęśliwi i szerzycie pokój, a wasza dusza drży z radości.
W tej duszy jest mój Syn.
Kiedy oddajcie się wierze, kiedy oddajecie się miłości, kiedy czynicie dobro bliźniemu, mój Syn uśmiecha się w waszej duszy.
Apostołowie mojej miłości, ja , jako matka zwracam się do was, gromadzę was wokół siebie i pragnę prowadzić was drogą miłości i wiary.
Drogą, która prowadzi do światła świata.
To dla miłości i dla wiary, jestem tu, gdyż przez macierzyńskie błogosławieństwo pragnę wam dodać nadziei i siły na waszej drodze, ponieważ droga do mojego Syna nie jest łatwa.
Wymaga wyrzeczeń, dawania, ofiary, przebaczenia i wiele, wiele miłości, ale ta droga prowadzi do pokoju i szczęścia.
Moje dzieci, nie wierzcie kłamliwym głosom, które mówią o fałszywych sprawach, fałszywym blasku. Wy moje dzieci powróćcie do Pisma. Patrzę na was z bezmierną miłością, a ukazuję się wam z łaski Bożej.
Moje dzieci, pójdźcie za mną. Niech wasza dusza drży z radości.
Dziękuję wam.
Tłumaczenie z języka chorwackiego. Dziękuje
http://medziugorje.blogspot.fr/
Modlitwa świętego Alfonsa do Matki Boskiej Gromnicznej. (1854r)

Modlitwa świętego Alfonsa do Matki Boskiej Gromnicznej. (1854r)
Najświętsza Panno Niepokalana, Matko moja, Mario! Do Ciebie, która jesteś Matką Pana mojego, ucieczką grzeszników, uciekam się dzisiaj ja z wszystkich grzeszników najnędzniejszy (a.) Uwielbiam Clę o chwalebna Królowo, i dziękuję za wszystkie łaski, któreś mi dotąd wyświadczyła, a najbardziej, żeś mię wyzwoliła od piekła, na które tyle razy zasłużyłem (am).
Kocham Cię, o Pani najmilsza, i dla tej miłości obiecuję Ci zawsze służyć i czynić wszystko, co będzie w mojej możności, ażeby Cię i inni kochali. W Tobie pokładam wszystkie moje nadzieje i zbawienie moje. Przyjmij mię za sługę Twego (służebnice Twoje), okryj Swym płaszczem, o Matko miłosierdzia.
A gdy jesteś taka przemożna u Boga, wyzwól mię od wszelkich pokus, albo daj łaskę zwyciężać je aż do końca. Ciebie proszę o prawdziwą miłość Jezusa Chrystusa. Od Ciebie spodziewam się łaski szczęśliwej śmierci. O Matko moja, dla miłości, którą pałasz ku Bogu, wspomagaj mię zawsze, ale szczególnie w ostatniej chwili „życia mego. Nie opuszczaj mię, aż mię zobaczysz zbawionym (ą) w niebie, błogosławiącym (a) Cię i wysławiającym (ą) Twe miłosierdzie przez całą wieczność. Niech się tak stanie! Amen!

Upłynęły dwa tysiące lat od kiedy Jestem obecny w Kościele w Sakramencie Mojej Milości a nadal pozostaje nieznany,zapomniany,opuszczony i traktowany jak rzecz,

  Nadstaw ucha twojego serca a będę do ciebie przemawiał... Upłynęły dwa tysiące lat od kiedy Jestem obecny w Kościele w Sakramencie Mojej M...