wtorek, 5 listopada 2019

Abby Johnson apeluje: Potrzebujemy teraz silnej Polski! Potrzebujemy świadectwa wiary Polaków!

Abby Johnson, była dyrektorka kliniki aborcyjnej, obecnie działaczka pro-life, na podstawie życia której napisano scenariusz filmy "Nieplanowane", zwróciła się do Polaków.
W rozmowie Abby Johnson wyznaje, że zamierzała pracować dla Planned Parenthood do emerytury, bowiem uważała, że postępuje właściwie, pomaga ludziom.
 
- Musisz oddzielić matkę od dziecka, żeby móc pracować w klinice aborcyjnej - wyznaje działaczka, wspominając, że wcześniej nie zastanawiała się nad tym, że zabiera komuś życie, myślała jedynie, że ułatwia rozwój i karierę matce, która dziecka nie chce.

Johnson przyznaje, że PP reklamuje szeroki zakres swoich usług, ale najbardziej dochodowym jest aborcja. Kobieta wspomina to, co zobaczyła na ekranie monitora służącego do wykonywania badań USG tego dnia, który odmienił jej życie i spojrzenie na sprawę aborcji.

Opowiada także, jak bała się zostawić pracę i jak zdecydowała się zaufać Bogu w tym, że jeśli postąpi słusznie, to On jej nie zostawi.

Obecnie Abby Johnson jest matką ośmiorga dzieci i rozwija się zarówno jej wspólnota, jak i działalność związana z ruchem pro-life.
 
- Choć jest to trudne i czasami jesteśmy prześladowani z powodu naszych przekonań, to powinno nas umocnić w kontynuowaniu tej walki. Mogą być chwile, gdy będziemy cierpień, ale nigdy nie będziemy cierpieć bardziej niż dziecko w łonie, ani bardziej niż Jezus Chrystus - powiedziała.

Johnson zachęca, by cierpienie spowodowane prześladowaniem oddawać Bogu w intencji zabijanych dzieci i złamanych aborcją kobiet.
- My, katolicy na całym świecie, potrzebujemy Polski, by trwać teraz w sile. Wszyscy, kiedy myślą o Kościele katolickim, mają na myśli Watykan, Rzym. Ale wielu z nas Kościół katolicki kojarzy się z Polską, z pięknem Kościoła katolickiego w Polsce. Potrzebujemy, by Polska pozostała silna. Potrzebujemy świadectwa wiary Polaków... - stwierdziła.

bz/tysol.pl

Maciej Bodasiński: To proroctwo, którego trzeba wysłuchać!

 1 listopada wszedł do polskich kin film "Nieplanowane", który odsłania kulisy działania aborcyjnej  organizacji Planned Parenthood. Film wzbudził wściekłość i ataki lewicowego środowiska. Jak mawiał ks. Popiełuszko, "prawda kosztuje dużo, lecz wyzwala".
Maciej Bodasiński, znany ewangelizator i jeden z organizatorów akcji "Polska pod krzyżem", "Wielka Pokuta" i "Różaniec do granic" udostępnił w mediach społecznościowych teledysk znanego chrześcijańskiego artysty Tau. Inspiracją do stworzenia klipu był właśnie film "Nieplanowane"
-  Ten kawałek jest efektem modlitwy, zmagania, przeżyć związanych z oglądaniem filmu #Nieplanowane i natchnienia od Boga.
W efekcie końcowym to proroctwo, którego trzeba wysłuchać! #Nieplanowane już w kinach. Zapraszamy. - napisał Bodasiński

Eucharystia ks. Dominik Chmielewski

Jezuici o profanacji w Bełchatowie. ,,Nie rozumiem jednego...''

Dwaj jezuici zabrali głos w sprawie wydarzeń podczas Mszy św. w Bełchatowie, kiedy 13-latek nie połknął konsekrowanej hostii, tylko włożył ją do kieszeni. Każdy z nich zwrócił uwagę na inny aspekt sprawy - wiarę w realną obecność Chrystusa w sakramencie oraz przystępowanie do komunii przez osobę, która dokonała profanacji.
- Ostatnio była akcja w Bełchatowie... a potem były komentarze komentujące, że przecież komunia to tylko symbol Jezusa... - stwierdził o. Paweł Kowalski SJ publikując swoje kazanie na temat realnej obecności Chrystusa w Eucharystii.
- Jezus ustanawia Eucharystię po to, żeby być z nami do końca świata. Naprawdę. Nie symbolicznie, bo Go symbolicznie obchodzimy... Żaden symbol. Realność - mówił w kazaniu.
- Wycie nad historią 13-latka, który wsadził sobie do kieszeni Hostię. A ja nie rozumiem jednego. Czytam, że „ostatecznie chłopiec połknął hostię i nie doszło do profanacji”. Nie doszło? Ja bym odebrał hostię, ale na pewno nie kazałbym jej przyjmować temu, co chciał ją wynieść -  stwierdził z kolei o. Dariusz Kowalczyk SJ.
ADVERTISEMENT

Bełchatów i podejrzenie o profanację: kuria uważa, że wzywanie policji było „nie na miejscu”

Bełchatów i podejrzenie o profanację: kuria uważa, że wzywanie policji było „nie na miejscu”

Bełchatów i podejrzenie o profanację: kuria uważa, że wzywanie policji było „nie na miejscu”
Fotograf: Magdalena i Tomasz Jodłowski Archiwum: Forum
#PROFANACJA    #KOŚCIÓŁ    #BEŁCHATÓW    #KURIA    #POLICJA    #KOMUNIA

W ocenie łódzkiej kurii, wezwanie policji po tym jak 13-latek podczas komunii wypluł komunikant i schował ją do kieszeni, było nie na miejscu. Do zdarzenia doszło w parafii NMP Matki Kościoła w Bełchatowie.

Jak podkreślił w rozmowie z wp.pl ks. Paweł Kłys, rzecznik prasowy kurii łódzkiej, wzywanie policji przez księdza „było nie na miejscu”. - Chcę to jasno podkreślić: ta sytuacja powinna zostać wyjaśniona wyłącznie między dzieckiem a rodzicami. Jedyne co może usprawiedliwić reakcję księdza było to, że takie sytuacje nie zdarzają się często. Ale wzywanie policji to było zbyt impulsywne działanie - dodał ks. Kłys. Jak dodał, komunikant został po upomnieniu spożyty. Rzecznik zaznaczył, że kuria pozostaje w kontakcie z parafią, a o tym czy i jakie konsekwencje zostaną wyciągnięte wobec kapłana zdecyduje ksiądz arcybiskup.

Z relacji policji wynika, że po zdarzeniu w parafii na policję zadzwonił ksiądz, który powiedział, że mogło dojść do popełnienia przestępstwa obrazy uczuć religijnych, polegającego na znieważeniu hostii. Dyżurny przyjął zgłoszenie i wysłał funkcjonariuszy. Na miejscu okazało się, że 13-latek miał nie przyjąć Komunii bo… bolał go ząb.

Policjanci uznali, że nie doszło do złamania przepisów a księża mogą zgłosić sprawę do prokuratury. Duchowni wyjaśnili, że podjęli działania, gdyż istniało podejrzenie, że nastolatek chce wynieść hostię na zlecenie grupy satanistycznej i dojdzie do profanacji.

Źródło: wp.pl
MA


Read more: http://www.pch24.pl/belchatow-i-podejrzenie-o-profanacje--kuria-uwaza--ze-wzywanie-policji-bylo-nie-na-miejscu,71898,i.html#ixzz64PPwDMad

Odpłatę otrzymasz przy zmartwychwstaniu sprawiedliwych

Czytanie z Listu Świętego Pawła Apostoła do Rzymian (Rz 11, 29-36)
Dary łaski i wezwanie Boże są nieodwołalne. Podobnie bowiem jak wy niegdyś byliście nieposłuszni Bogu, teraz zaś z powodu ich nieposłuszeństwa dostąpiliście miłosierdzia, tak i oni stali się teraz nieposłuszni z powodu okazanego wam miłosierdzia, aby i sami w czasie obecnym mogli dostąpić miłosierdzia. Albowiem Bóg poddał wszystkich nieposłuszeństwu, aby wszystkim okazać swe miłosierdzie.
O głębokości bogactw, mądrości i wiedzy Boga! Jakże niezbadane są Jego wyroki i nie do wyśledzenia Jego drogi! Kto bowiem poznał myśl Pana, albo kto był Jego doradcą? Lub kto Go pierwszy obdarował, aby nawzajem otrzymać odpłatę?
Albowiem z Niego i przez Niego, i dla Niego jest wszystko. Jemu chwała na wieki! Amen.


Słowa Ewangelii według Świętego Łukasza (Łk 14, 12-14)
Jezus powiedział do pewnego przywódcy faryzeuszów, który Go zaprosił: «Gdy wydajesz obiad albo wieczerzę, nie zapraszaj swoich przyjaciół ani braci, ani krewnych, ani zamożnych sąsiadów, aby cię i oni nawzajem nie zaprosili, i miałbyś odpłatę. Lecz kiedy urządzasz przyjęcie, zaproś ubogich, ułomnych, chromych i niewidomych. A będziesz szczęśliwy, ponieważ nie mają czym tobie się odwdzięczyć; odpłatę bowiem otrzymasz przy zmartwychwstaniu sprawiedliwych».

S. Faustyna Kowalska: Widziałam życie wieczne

780-781.
ŚW. FAUSTYNA WSPÓŁCZUJE DUSZOM NIE WIERZĄCYM W ŻYCIE WIECZNE
O mój Boże, jak mi żal ludzi, którzy nie wierzą w życie wieczne, jak się modlę za nich, aby ich promień miłosierdzia ogarnął i przytulił ich Bóg do łona ojcowskiego. O Miłości, o królowo. - Miłość nie zna bojaźni, przechodzi przez wszystkie chóry anielskie, które przed Jego tronem trzymają straż. Ona się nie zlęknie nikogo; ona dosięga Boga i tonie w Nim, jako w jedynym skarbie swoim. Cherubin z mieczem ognistym, który strzeże raju, nie ma władzy nad nią. O czysta miłości Boża, jakżeś wielka i nieporównana. O, gdyby dusze poznały moc Twoją.(Dz 780-781)
ŚW. FAUSTYNA CZĘSTO OGLADAŁA SPRAWY NIEBIAŃSKIE
W chwilach kiedy jestem pomiędzy niebem a ziemią, milczę, bo choćbym mówiła: kto rozumie mowę moją? Wieczność odsłoni wiele rzeczy, o których teraz milczę. . .(Dz 1119)
1500.
ŚW. FAUSTYNA ZOSTAŁA PRZENISIONA W ZAŚWIATY
Dziś miłość Boża przenosi mnie w zaświaty. Jestem pogrążona w miłości, kocham i czuję, że jestem kochana i całą świadomością to przeżywam. Tonie moja dusza w Panu, poznając wielki majestat Boży i maleńkość swoją, lecz przez to poznanie zwiększa się szczęście moje. . . Ta świadomość jest tak żywa w duszy, tak potężna, a zarazem tak słodka.(Dz 1500)
20 b.
CZYŚCIEC WIDZIANY PRZEZ ŚW. FAUSTYNĘ
Ujrzałam Anioła Bożego, który mi kazał pójść za sobą. W jednej chwili znalazłam się w miejscu mglistym, napełnionym ogniem, a nim całe mnóstwo dusz cierpiących. Te dusze modlą się bardzo gorąco, ale bez skutku dla siebie, my tylko możemy im przyjść z pomocą. Mój Anioł Stróż nie odstępował mnie ani na chwilę. I zapytałam się tych dusz, jakie ich jest największe cierpienie? I odpowiedziały mi jednoznacznie, że największym dla nich cierpieniem, to jest tęsknota za Bogiem. Widziałam Matkę Bożą odwiedzającą dusze w czyśćcu. Dusze nazywają Maryję ?Gwiazdą Morza?. Ona im przynosi ochłodę. Chciałam więcej z nimi porozmawiać, ale mój Anioł Stróż dał mi znak do wyjścia. Wyszliśmy za drzwi tego więzienia cierpiącego. Usłyszałam głos wewnętrzny, który powiedział: Miłosierdzie Moje nie chce tego, ale sprawiedliwość każe. Od tej chwili ściśle obcuję z duszami cierpiącymi. (Dz 20)
21.
ZMARŁA SIOSTRA PROSI ŚW. FAUSTYNĘ O MODLITWĘ
Kiedyśmy przyjechały do nowicjatu (23.1.1926), Siostra (Henryka Łosińska, była szewcem) była umierająca. Za parę dni Siostra przychodzi do mnie i każe mi iść do Matki Mistrzyni (S. Małgorzata Anna Gimbutt) i powiedzieć, żeby Matka prosiła jej spowiednika, księdza Rosponda, żeby za nią odprawił jedną Mszę św. i trzy akty strzeliste. W pierwszej chwili powiedziałam, że pójdę do Matki Mistrzyni, ponieważ niewiele rozumiem czy to sen, czy jawa. I nie poszłam. Na przyszłą noc powtórzyło się to samo wyraźniej, w czym nie miałam żadnej wątpliwości. Jednak rano postanowiłam sobie, że nie powiem o tym Mistrzyni. Dopiero powiem, jak ją zobaczę wśród dnia. Zaraz się z nią (S.Henrykę) spotkałam na korytarzu, robiła mi wyrzuty, że nie poszłam zaraz i napełnił dusze moją wielki niepokój, więc natychmiast poszłam do Matki Mistrzyni i opowiedziałam wszystko co zaszło. Matka odpowiedziała, że te sprawę załatwi. Natychmiast spokój zapanował w duszy a na trzeci dzień owa siostra przyszła i powiedziała mi: ?Bóg zapłać?. (Dz 21)
ŚW. FAUSTYNA UJRZAŁA DWIE ZAKONNICE WSTĘPUJĄCE DO PIEKŁA
W pewnej chwili ujrzałam dwie siostry wstępujące do piekła. Ból niewymowny ścisnął mi duszę, prosiłam Boga za nimi i rzekł do mnie Jezus: idź do Matki Przełożonej i powiedz o tym, że te dwie siostry są w okazji popełnienia grzechu ciężkiego. Na drugi dzień powiedziałam o tym Przełożonej. Jedna z nich już jest w gorliwości, a druga w walce wielkiej (Dz 43)
153.
ŚW. FAUSTYNA OPISUJE WIZJE DRÓG WIODĄCYCH DO PIEKŁA I DO NIEBA
W pewnym dniu ujrzałam dwie drogi: jedna szeroka, wysypana piaskiem i kwiatami, pełna radości i muzyki i różnych przyjemności. Ludzie idąc tą drogą tańcząc i bawiąc się ? dochodzili do końca, nie spostrzegają się, że już koniec. A na końcu tej drogi była straszna przepaść, czyli otchłań piekielna. Dusze te na oślep wpadały w tę przepaść, jak szły, tak i wpadały. A była ich wielka liczba, że nie można było ich zliczyć. I widziałam drugą drogę, a raczej ścieżkę, bo była wąska i zasłana cierniami i kamieniami, a ludzie, którzy nią szli ze łzami w oczach i różne boleści były ich udziałem. Jedni padali na te kamienie, ale zaraz powstawali i szli dalej. A w końcu drogi był wspaniały ogród przepełniony wszelkim rodzajem szczęścia i wchodziły tam te wszystkie dusze. Zaraz w pierwszym momencie zapominały o swych cierpieniach. (Dz 153)
321.
ŚW. FAUSTYNA OPISUJE SWOJE PRZEDŚMIERTNE CIERPIENIA
12.8.1934 rok.
Nagłe osłabnięcie ? cierpienie przedśmiertne. Nie była to śmierć, czyli przejście do życia prawdziwego, ale skosztowanie jej cierpień. Straszna jest śmierć, chociaż nam daje życie wieczne. Nagle zrobiło mi się niedobrze, brak tchu, ciemno w oczach, czuję zamieranie w członkach ? to duszenie jest straszne. Chwilka takiego duszenia jest niezmiernie długa... także przychodzi lek dziwny pomimo ufności. Pragnęłam przyjąć ostatnie Sakramenty św. jednak spowiedź święta przychodzi bardzo trudno, pomimo pragnienia spowiadania się. Człowiek nie wie co mówi, jedno zacznie drugiego nie kończy. ? O, niech Bóg zachowa każdą duszę od tego odkładania spowiedzi na ostatnia godzinę. Poznałam wielka moc słów kapłana, jaka spływa na dusze chorego. Kiedy się zapytałam Ojca duchownego ? czy jestem gotowa stanąć przed Bogiem i czy mogę być spokojna, otrzymałam odpowiedź: możesz być zupełnie spokojna, nie tylko teraz, ale po każdej spowiedzi tygodniowej. ? Łaska Boża, jaka towarzyszy tym słowom kapłańskim, jest wielka. Dusza odczuwa moc i odwagę do walki. (Dz 321)
424.
ŚW. FAUSTYNA OBUDZONA PRZEZ MAŁE DZIECKO, KTÓRE WSKAZUJE NA GWIAZDY SYMBOLIZUJACE DUSZE WIERNYCH CHRZEŚCIJAN
W pewnej chwili 12.V.1935 rok. Wieczorem, zaledwie się położyłam do łóżka, zaraz zasnęłam, ale jak prędko zasnęłam, tak jeszcze prędzej zostałam zbudzona. Przyszło do mnie małe dziecię i zbudziło mnie. Dziecię to było wiekiem jakoby roczek miało i zdziwiłam się, ze tak ślicznie mówi, bo przecież dzieci w tym wieku nie mówią wcale, albo mówią bardzo niewyraźnie. Było niewymownie piękne, podobne do Dzieciątka Jezus i rzekło do mnie te słowa: -patrz w niebo ? a kiedy spojrzałam w niebo ujrzałam święcące gwiazdy i księżyc, wtem zapytało mnie to dziecię: - czy widzisz ten księżyc i te gwiazdy? Odpowiedziałam, że widzę, a ono mi odpowiedziało te słowa: - Te gwiazdy to są dusze wiernych chrześcijan, a księżyc, to są dusze zakonne. Widzisz, jak wielka różnica światła jest miedzy księżycem a gwiazdami, tak w niebie jest wielka różnica miedzy dusza zakonną, a wiernego chrześcijanina. ? I mówiło mi dalej, że prawdziwa wielkość jest w miłowaniu Boga i w pokorze. (Dz 424)
426.
JAK STRASZNA JEST GODZINA ŚMIERCI
O godzino straszna, w której widzieć trzeba wszystkie czyny swoje w całej nagości i [nędzy]; nie ginie z nich ani jeden, wiernie towarzyszyć nam będą na sąd Boży. Nie mam wyrazów, ani porównań na wypowiedzenie rzeczy tak strasznych, a chociaż zdaje się, że dusza ta nie jest potępiona, to jednak męki jej nie różnią się niczym od mak piekielnych, tylko jest ta różnica, [że] się kiedyś skończą. (Dz 426)
601.
ŚWIĘCONA WODA PRZYNOSI POMOC DUSZOM UMIERAJĄCYCH
W pewnej chwili, kiedy zaniemogła śmiertelnie jedna z naszych Sióstr, i zeszło się całe Zgromadzenie, a był także i kapłan, który udzielił chorej absolucji, wtem ujrzałam mnóstwo duchów ciemności. W tej chwili zapominając się. że jestem w towarzystwie Sióstr, chwyciłam za kropiło i poświęciłam ich i znikły zaraz; jednak kiedy Siostry przyszły do refektarza, Matka Przełożona zrobiła mi uwagę, że nie powinnam święcić chorej w obecności kapłana, że do niego najeży ta czynność. Przyjęłam to upomnienie w duchu pokuty, ale wielką przynosi ulgę święcona woda dla umierających. (Dz 601)
696.
ŚW. FAUSTYNA OPISUJE SWOJĄ CAŁONOCNĄ PRZEDŚMIERTNĄ BOLESNĄ MĘKĘ
+ 24 wrzesień 1936 r. Matka Przełożona poleciła, żebym odmówiła jedną tajemnicę różańca za wszystkie ćwiczenia i zaraz poszła się położyć. Kiedy się położyłam zaraz zasnęłam, bo byłam bardzo zmęczona. Jednak po chwili zbudziło mnie cierpienie. Było to tak wielkie cierpienie, które mi nie pozwoliło uczynić najmniejszego poruszenia, a nawet śliny przełknąć nie mogłam. Trwało to do jakich trzech godzin, myślałam zbudzić Siostrę nowicjuszkę, z którą razem mieszkam, ale pomyślałam sobie, przecież ona nie przyniesie mi żadnej pomocy, więc niech sobie śpi, szkoda mi ją budzę. Zdałam się zupełnie na wolę Bożą i myślałam, że już dla mnie nastąpi dzień śmierci, dzień przeze mnie upragniony. Miałam możność łączenia się z Jezusem cierpiącym na krzyżu, inaczej modlić się nie mogłam. Kiedy ustąpiło cierpienie, zaczęłam się pocić, jednak żadnego poruszenia uczynić nie mogłam, ponieważ powracało to, co było przedtem. Rano czułam się bardzo zmęczona, ale już fizycznie nie cierpiałam, jednak na Mszę św. podnieść się nie mogłam, pomyślałam sobie, jeżeli po takich cierpieniach nie ma śmierci, więc jak wielkie muszą być cierpienia śmiertelne. (Dz 696)
741.
ANIOŁ ZAPROWADZIŁ ŚW. FAUSTYNĘ DO PIEKŁA
Dziś byłam w przepaściach piekła, wprowadzona przez Anioła. Jest to miejsce wielkiej kaźni, jakiż jest obszar jego strasznie wielki. Rodzaje mąk, które widziałam: pierwszą męką, która stanowi piekło, jest utrata Boga; drugie - ustawiczny wyrzut sumienia; trzecie - nigdy się już ten los nie zmieni; czwarta męka - jest ogień, który będzie przenikał duszę, ale nie zniszczy jej, jest to straszna męka, jest to ogień czysto duchowy, zapalony gniewem Bożym; piąta męka - jest ustawiczna ciemność, straszny zapach duszący, a chociaż jest ciemność; widzą się wzajemnie szatani i potępione dusze, i widzą wszystko zło innych i swoje; szósta męka jest ustawiczne, towarzystwo szatana; siódma męka - jest straszna rozpacz, nienawiść Boga, złorzeczenia, przekleństwa, bluźnierstwa. Są to męki, które wszyscy potępieni cierpią razem, ale to jest nie koniec mąk, są męki dla dusz poszczególne, które są męki zmysłów, każda dusza czym grzeszyła, tym jest dręczona w straszny, i nie do opisania sposób. Są straszne lochy, otchłanie kaźni, gdzie jedna męka odróżnia się od drugiej; umarłabym na ten widok tych strasznych mąk, gdyby mnie nie utrzymywała wszechmoc Boża. Niech grzesznik wie, jakim zmysłem grzeszy, takim dręczony będzie przez wieczność całą; piszę o tym z rozkazu Bożego, aby żadna dusza nie wymawiała się, że nie ma piekła, albo tym, że nikt tam nie był i nie wie jako tam jest.
Ja, Siostra Faustyna, z rozkazu Bożego byłam w przepaściach piekła na to, aby mówić duszom i świadczyć, że piekło jest. O tym teraz mówić nie mogę, mam rozkaz od Boga, abym to zostawiła na piśmie. Szatani mieli do mnie wielką nienawiść, ale z rozkazu Bożego, musieli mi być posłuszni. To com napisała, jest słabym cieniem rzeczy, które widziałam. Jedno zauważyłam, że tam jest najwięcej dusz, które nie dowierzały, że jest piekło. Kiedy przyszłam do siebie, nie mogłam ochłonąć z przerażenia, jak strasznie tam cierpią dusze, toteż jeszcze się goręcej modlę o nawrócenie grzeszników, ustawicznie wzywam miłosierdzia Bożego dla nich. O mój Jezu, wolę do końca świata konać w największych katuszach, aniżeli bym miała Cię obrazić najmniejszym grzechem. (Dz 741)

Upłynęły dwa tysiące lat od kiedy Jestem obecny w Kościele w Sakramencie Mojej Milości a nadal pozostaje nieznany,zapomniany,opuszczony i traktowany jak rzecz,

  Nadstaw ucha twojego serca a będę do ciebie przemawiał... Upłynęły dwa tysiące lat od kiedy Jestem obecny w Kościele w Sakramencie Mojej M...