środa, 26 czerwca 2013

Tytuł doktora honoris causa KUL dla Kiko Arguelllo

Tytuł doktora honoris causa KUL dla Kiko Argüello


Radio Maryja




Dziś o godzinie 11.00 na dziedzińcu uniwersyteckim KUL, odbędzie się uroczystość wręczenia tytułu doktora honoris causa tej uczelni, inicjatorowi Drogi Neokatechumenalnej Kiko Argüello.

fot. PAP


W programie uroczystości jest wystąpienie Rektora KUL ks. prof. Antoniego Dębińskiego, odczytanie uchwały Senatu, wygłoszenie laudacji przez dr. hab. Stanisława Zarzyckiego, oraz wręczenie dyplomu, po którym przewidziane jest wystąpienie Doktora Honoris Causa. Całości towarzyszyć będą występy akademickiego chóru KUL.

 

Przyznanie tego tytułu przez Katolicki Uniwersytet Lubelski ma być uznaniem za działalność Kiko Argüello, na rzecz odnowy Kościoła po Soborze Watykańskim II. Zainicjowana przez niego Droga Neokatechumenalna  jest formacją duchową, która prowadzi zagubionych we współczesnym świecie  chrześcijan, do biblijnych i liturgicznych źródeł wiary. Bardzo dużą rolę odegrał w prowadzeniu działalności ewangelizacyjnej na całym świecie, w obronie wartości życia ludzkiego, godności osoby, małżeństwa i rodziny.

Dzień przed uroczystościami odbyła się celebracja symfoniczno-katechetyczna „Cierpienie niewinnych”. Kompozycja ta, autorstwa Kiko Arguello, wykonywana przez 100- osobową orkiestrę symfoniczną oraz 100- osobowy chór z Madrytu, stanowi hołd oddawany wszystkim niewinnie cierpiącym w dziejach świata.

Celebracja, skomponowana przez Argüello w 2011 r. została wykonana w wielu miejscach świata m.in. w Madrycie, Jerozolimie, Watykanie, Bostonie, Chicago i Nowym Jorku. W Polsce po raz pierwszy zostanie zrealizowana 23 czerwca przed bramą dawnego obozu śmierci Auschwitz-Birkenau w Oświęcimiu a wysłucha jej ok. 50 biskupów katolickich i 40 rabinów z całego świata.

RIRM



Castel Gandolfo:kolejne spotkanie uczniów Kard.Ratzingera -Papieża emeryta


Castel Gandolfo: kolejne spotkanie uczniów Ratzingera


Data publikacji: 2013-06-26 07:00

Data aktualizacji: 2013-06-26 07:24:00


Castel Gandolfo: kolejne spotkanie uczniów Ratzingera
fot. Berthold Werner




Biskup Joseph Ratzinger nie weźmie  udziału w tegorocznym spotkaniu swoich uczniów, planowanym na dni 29 sierpnia do  2 września b.r. - poinformował amerykańską Katolicką Agencję Informacyjną (CNS)  przewodniczący tego grona, ks. Stephan Otto Horn, salwatorianin. Krąg uczniów  teologa spotyka się od 1978, omawiając kwestie dotyczące teologii i życia  Kościoła. Poprzedni papież, choć nie będzie uczestniczył w rozmowach, wybrał  relatora - francuskiego historyka Remi Brague'a i temat dyskusji: "Kwestia Boga  w kontekście sekularyzacji".

 

Ks. Horn rozmawiał z biskupem Ratzingerem na  początku czerwca i rozwiał obawy o stan jego zdrowia, stwierdzając, że jego  mistrz czuje się dobrze zarówno jeśli idzie o siły fizyczne jak i umysłowe, choć  nie kryje że jest on kruchy. "Ma on obecnie 86 lat i w tym wieku ludzie nie są  już tak silni, ale odniosłem wrażenie, że czuje się dobrze. Ma doskonałą pamięć,  a jego oczy są jasne i radosne" - stwierdził przewodniczący "Ratzinger  Schulerkreis".

 

Ks. Horn był asystentem księdza prof. Josepha  Ratzingera w latach 1971- 77 na Uniwersytecie w Ratyzbonie w Niemczech. Podczas  niedawnego sympozjum poświęconego teologii Josepha Ratzingera w Maynooth w  Irlandii, z udziałem prelegentów z Irlandii, Niemiec i Polski ks. Horn przyznał,  że dla Benedykta XVI szczególnie trudne były pierwsze trzy tygodnie po  ogłoszeniu decyzji o rezygnacji z kontynuowania posługi Piotrowej, po 11  lutego.

 

Następnie jego samopoczucie uległo  zdecydowanej poprawie. Jest on nadal osobą głęboko zainteresowaną tym co dzieje  się w Kościele i świecie. Zdaniem byłego asystenta prof. Ratzingera jego mistrz  jest przekonany, że decyzja o ustąpieniu była słuszna.

 

 

KAI

mat


Read more: http://www.pch24.pl/castel-gandolfo--kolejne-spotkanie-uczniow-ratzingera,15857,i.html#ixzz2XKjWLnEq

wtorek, 25 czerwca 2013

Ks.prof.Chrostowski:Obecni żydzi nie są naszymi starszymi braćmi w wierze











Ks. prof. Chrostowski: Obecni żydzi nie są naszymi starszymi braćmi w wierze



2010-01-17

Z ks. prof. Waldemarem Chrostowskim, konsultorem Rady Episkopatu Polski  ds. Dialogu Religijnego, rozmawia Irena Świerdzewska


Jak przyjął Ksiądz Profesor słowa redaktora naczelnego „L’Osservatore  Romano” Giovanniego Marii Viana, że nazywanie Żydów naszymi „starszymi braćmi”  jest już nieaktualne?


Z satysfakcją i wielką ulgą, bo to ważny element samoświadomości  chrześcijańskiej. Wyrażenie Jana Pawła II „starsi bracia” wypowiedziane w 1986  r. w synagodze rzymskiej, doprecyzowane potem jako „starsi bracia w wierze”,  wymagało od początku bardzo ostrożnego stosowania. Problem w tym, że wypaczono  przekład tych słów z włoskiego na inne języki, w tym również na polski i  wielokrotnie zafałszowywano ich rozumienie. Chociaż wiele razy w ciągu  kilkunastu ostatnich lat postulowałem i prosiłem, także w rozmowie z ks. Adamem  Bonieckim, ówczesnym redaktorem naczelnym polskiego wydania „L’Osserwatore  Romano”, żeby te słowa papieża podawać we właściwym brzmieniu, te nawoływania  pozostawały bez odzewu. Dobrze się więc stało, zwłaszcza w kontekście  zapowiadanej wizyty Benedykta XVI w tej samej synagodze rzymskiej, w której  przemawiał Jan Paweł II, że pojawiło się oficjalne i tak potrzebne  doprecyzowanie.


Skąd wzięło się to wypaczenie?


W przemówieniu w synagodze rzymskiej Jan Paweł II powiedział: „Religia  żydowska nie jest dla naszej religii «zewnętrzna», lecz w pewien sposób  «wewnętrzna». Mamy zatem z nią relacje, jakich nie mamy z żadną inną religią.  Jesteście naszymi umiłowanymi braćmi i w pewien sposób, można by powiedzieć,  naszymi starszymi braćmi”. W przekładach tego przemówienia wyrzucono słowa „w  pewien sposób”, na skutek czego formuła stała się bezwarunkowa. I to jest  właśnie ów wielki teologiczny błąd, który oznacza poważne zafałszowanie  wypowiedzi papieskiej i wypaczenie samych podstaw teologicznych relacji  chrześcijańsko-żydowskich.


Jakie skutki niosło bezwarunkowe określanie Żydów jako naszych  „starszych braci”?


Współczesny judaizm, czyli judaizm rabiniczny bądź talmudyczny, jest  traktowany przez większość chrześcijan, co gorsza przez wielu teologów  chrześcijańskich, jako religia Starego Testamentu. Sądzą oni, że współczesna  religia żydowska jest kontynuacją religii biblijnego Izraela. W związku z tym  twierdzą, że stanowi proste przedłużenie wiary i pobożności Starego Testamentu,  co sprzyja traktowaniu chrześcijaństwa jako swoistej na nim narośli. Tymczasem,  o czym doskonale wiedzą Żydzi, a często nie chcą wiedzieć teologowie  chrześcijańscy, współczesny judaizm nie jest zwyczajną kontynuacją religii  biblijnego Izraela! Na jej glebie wyrosły dwie religie: ta, która uznała Jezusa  za Mesjasza, czyli chrześcijaństwo, oraz ta, która tego nie uczyniła i w dużej  mierze ukształtowała się w konfrontacji z chrześcijaństwem, czyli judaizm  rabiniczny. Dość paradoksalnie judaizm rabiniczny okrzepł i rozwinął się już po  zaistnieniu chrześcijaństwa, a także w opozycji do niego. Ten paradoks  historyczny ma ogromne konsekwencje teologiczne. Obie religie polegają na Starym  Testamencie i w równym stopniu nie mogą się bez niego obyć! Dziedzictwo  biblijnego Izraela to nie tylko dziedzictwo żydowskie, lecz w najpełniejszym  tego słowa znaczeniu także dziedzictwo chrześcijańskie. Bezwarunkowe uwypuklanie  „starszeństwa” wyznawców judaizmu prowadzi do zupełnego wydziedziczenia  wyznawców Chrystusa z tej życiodajnej gleby, jaką również dla nas stanowi Stary  Testament.


W grę wchodzą też inne przesłanki. „Starsi bracia” oraz „starsi bracia w  wierze” to dwa wyrażenia, które weszły do obiegu podczas pontyfikatu Jana Pawła  II, lecz nie miały precedensu w wielowiekowym nauczaniu Kościoła. Powstaje  pytanie: jakie są ich źródła oraz jak należy je poprawnie rozumieć? Znamienne,  że im mocniej katolicy wskazywali, że wyznawcy judaizmu są naszymi „starszymi  braćmi”, tym mocniej oni odżegnywali się od tej formuły. Nie znam nikogo  reprezentatywnego po stronie żydowskiej, kto by głośno i z równą siłą  przyznawał, że chrześcijanie są „młodszymi braćmi” żydów. Ta powściągliwość  wynika przede wszystkim z utrwalonego żydowskiego spojrzenia na chrześcijaństwo,  które nadal pozostaje bardzo nieprzychylne. Jednym ze skutków tego stanu rzeczy  jest fakt, że w ujęciu żydowskim nie traktuje się chrześcijan jako bratnich  wyznawców wiary w jedynego Boga. Tego spojrzenia nie wolno lekceważyć, bo jeżeli  formuła tak chętnie powtarzana przez część chrześcijan ma istotne znaczenie  teologiczne i ma służyć zbliżeniu wyznawców obu religii, to powinna być dobrze  zrozumiana, zaakceptowana i upowszechniana przez obie strony.


Czy ostatnie stwierdzenia mogą osłabić dialog z judaizmem?


Zbliżenie z Żydami i ich religią nie może polegać na prawieniu tanich  komplementów, ani tym bardziej na ignorancji czy wypaczaniu nauczania  chrześcijańskiego. Musi polegać na prawdzie! W przeciwnym wypadku nie przynosi  pożytecznych rezultatów, a tylko deformację, która w naszych czasach stanowi  przejaw judaizacji chrześcijaństwa, równie niebezpiecznej jak tendencje  judaizujące, które miały miejsce w pierwszych wiekach, zwalczane przez Ojców  Kościoła oraz apologetów i pisarzy wczesnochrześcijańskich. W tym miejscu warto  przytoczyć słowa św. Ignacego z Antiochii: Jest rzeczą bezsensowną mówić o  Jezusie Chrystusie i zarazem żyć po żydowsku, ponieważ to nie chrześcijaństwo  przyjęło judaizm, lecz judaizm chrześcijaństwo, w którym zgromadzili się wszyscy  ludzie wierzący w Boga” („List do Magnezjan”, VIII, 3).


Myślę, że wyznawcy judaizmu usłyszeli w podanym doprecyzowaniu coś bardzo  ważnego: są naszymi braćmi, podobnie jak wszyscy inni ludzie, aczkolwiek  braterstwo z wyznawcami judaizmu ma dla nas aspekty szczególne i wyjątkowe.  Właśnie dlatego trzeba prawidłowo ustalić, na czym dokładnie ono polega, co  oznacza, a także co z niego wynika. Należy też podkreślić, że „stwierdzenie  braterstwa” nie może być deklaracją jednostronną. Wtedy jesteśmy naprawdę  braćmi, kiedy obie strony mówią o braterstwie, uznają je oraz wspólnie umacniają  i budują.


Źródło: "Idziemy" nr 43/2009

poniedziałek, 24 czerwca 2013

24 czerwca -Uroczystość świętego Jana Chrzciciela

Dziś wspominamy Święty Jan Chrzciciel

Święty Jan Chrzciciel


Imię Jan jest pochodzenia hebrajskiego i oznacza tyle, co “Bóg jest łaskawy”. Jan Chrzciciel urodził się jako syn kapłana Zachariasza i Elżbiety (Łk 1, 5-80). Jego narodzenie z wcześniej bezpłodnej Elżbiety i szczególne posłannictwo zwiastował Zachariaszowi archanioł Gabriel, kiedy Zachariasz jako kapłan okadzał ołtarz w świątyni (Łk 1, 8-17). Przyszedł na świat w sześć miesięcy przed narodzeniem Jezusa (Łk 1, 36), prawdopodobnie w Ain Karim leżącym w Judei, ok. 7 km na zachód od Jerozolimy. Wskazuje na to dawna tradycja, o której po raz pierwszy wspomina ok. roku 525 niejaki Teodozjusz. Przy obrzezaniu otrzymał imię Jan, zgodnie z poleceniem anioła. Z tej okazji Zachariasz wyśpiewał kantyk, w którym sławi wypełnienie się obietnic mesjańskich i wita go jako proroka, który przed obliczem Pana będzie szedł i gotował mu drogę w sercach ludzkich (Łk 1, 68-79). Kantyk ten wszedł na stałe do liturgii i stanowi istotny element codziennej porannej modlitwy Kościoła – Jutrzni. Poprzez swoją matkę, Elżbietę, Jan był krewnym Jezusa (Łk 1, 36).

Koronka do Najdroższej Krwi Pana Jezusa

Koronka Do Najdroższej Krwi Pana Jezusa

Na dużych paciorkach: “O Jezu, okryj Twoją Przenajświętszą Krwią cały świat! Obmyj wszystek brud grzechowy i odnów świat przez Ducha Świętego”. Na małych paciorkach: “O mój Jezu, przebaczenia i miłosierdzia, przez zasługi Twojej Najdroższej Krwi”.

Obietnice dla czcicieli Najświętszej Krwi Chrystusa Ci, którzy swoją pracą codzienną, ofiary i modlitwy, wraz z Moją Najdroższą KRWIĄ i Moimi Ranami, ofiarują Ojcu Niebieskiemu w duchu pokuty i pojednania, mogą być pewni tego, że ich modlitwy i ofiary są zapisane w Moim Sercu, a od Ojca Niebieskiego oczekuje ich niespodziewanie wielka łaska, gdyż znajduje On w ich życiu i modlitwach wielkie upodobanie, toteż wysłucha ich modlitwy. Ci, którzy dla nawrócenia grzeszników, ofiarują w łączności z Moją KRWIĄ i Ranami, swoje cierpienia, ofiary i modlitwy, będą odczuwać w wieczności podwójną szczęśliwość, skąd mogą wiele uprosić dla nawrócenia grzeszników. Ci, którzy przed każdą Komunią Św. ze skruchą za własne grzechy, oraz świadome i nieświadome przewinienia, ofiarują Moją Najdroższą KREW i Moje Rany Bogu Ojcu, mogą być pewni, że nigdy nie przyjmą Komunii Św. niegodnie i przez to dostąpią chwalebnego Zmartwychwstania. Ci, którzy po spowiedzi albo przedtem, ofiarują Moją Najdroższą KREW i Moje Rany jako Pokutę za wszystkie grzechy ich życia i jako dobrowolną pokutę odmówią Koronkę do Ran, dusze tych są tak czyste i piękne jak po chrzcie i dlatego mogą oni po każdej takiej spowiedzi uprosić łaskę nawrócenia dla jednego wielkiego grzesznika. Ci, którzy ofiarują codziennie Najdroższą KREW za tych, którzy tego dnia skonają, gdy w imieniu umierających wyrażą żal, jak też ofiarują Najdroższą KREW za grzechy tych, mogą być pewni, że otworzą Niebo dla wielu konających, a sobie mogą wyprosić dobrą śmierć. Ci, którzy z głębokim nabożeństwem i szacunkiem czczą Moją Najdroższą KREW i Moje Rany i to właściwie wykorzystują, kiedy ofiarowują to częściej w czasie dnia za siebie i za wszystkie grzechy, osiągną już na tym świecie słodki, błogi przedsmak Nieba i w sercach swoich odczują głęboki pokój. Ci, którzy ofiarują – wyłącznie Mojej Osobie jako Bogu – za całą ludzkość, Moją Najdroższą KREW i Moje Rany, a szczególnie te od cierniem ukoronowania jako, pokutę i przebłaganie za grzechy świata, mogą odnowić pojednanie z Bogiem, złagodzić wiele ciężkich kar, uprosić wiele łask, a dla siebie samych zdobędą nieskończoną zasługę na Niebo. Ci, którzy w ciężkiej chorobie ofiarują za siebie w połączeniu z ich cierpieniami. Moją Najdroższą KREW i Moje Rany, prosząc Mnie przez Moją Najdroższą KREW o pomoc i zdrowie, będą zaraz wysłuchani, ich boleści złagodnieją i natychmiast przyjdzie poprawa. Jeśli są nieuleczalnie chorzy, niech jakiś czas wytrwają a nadejdzie jeszcze dla nich pomoc. Gdy ktoś w wielkim utrapieniu duszy odmówi Litanię do Najdroższej KRWI i ofiaruje tę KREW i Rany za siebie i bliźnich, odczuje natychmiast głęboki spokój, pomoc, niebiańską pociechę i przez to zostanie w jego cierpieniu wzmocniony albo wybawiony. Ci, którzy zachęcają swoich bliskich do uczczenia Najdroższej KRWI, oraz Jej ofiarowywania i cenią Ją ponad inne skarby i bogactwa, oraz modlą się częściej do Mojej bezcennej KRWI z głęboką wiarą i ufnością, otrzymają zaszczytne miejsce przy Moim tronie i otrzymają wielką łaskę dla swoich bliskich, szczególnie dla ich nawrócenia.

Módlcie się za Papieża Franciszka !

!MÓDLCIE SIĘ ZA PAPIEŻA FRANCISZKA,PONIEWAŻ BĘDZIE MUSIAŁ PRZEJŚĆ CIĘŻKIE PRÓBY PODCZAS TRWANIA SWOJEGO PONTYFIKATU! 19 CZERWIEC 2013-8:50

WEZWANIE MARYJI RÓŻY MISTYCZNEJ DO ŚWIATA KATOLICKIEGO.

Wielkie wydarzenia czekają ludzkość, przebudzenie sumień ludzkich dzięki Mojemu Ojcu, ukaże wam prawdę i otworzy was na zrozumienie, podczas waszego powrotu na ten świat,abyście wypełniali sumiennie wasze zaległe zadania. Każde z was, Moje wierne dzieci, powróci na ten świat z jedną specyficzną misją,którą musi wypełnić. Mój piąty dogmat, będzie ogłoszony po wielkim ostrzeżeniu, dla tego nie trwóżcie się, bo wszystko idzie zgodnie z wolą Mojego Ojca.

Módlcie się za Papieża Franciszka, ponieważ będzie musiał przejść ciężkie próby podczas  trwania swojego pontyfikatu. Wysłannicy zła przeniknęli do siedziby Piotrowej, i wystawią Go na próbę,pragną oni, zmodernizować kościół Mojego Syna i wprowadzić nowe zmiany w liturgii Mszy Świętej. Dziateczki módlcie się w łańcuchu modlitewnym, aby Ojciec Franciszek w ostateczności nie wprowadził powyższych zmian, które stałyby się nieszczęsne dla świata katolickiego. Te zmiany otworzą drzwi do fałszywego ekumenizmu, który przyniesie pogańską doktrynę i wraz z nią zburzenie doktryny kościoła. To wszystko da początek schizmie i już wiecie jaki skutek to przyniesie światu katolickiemu. Módlcie się aby te zmiany nie nastąpiły za pontyfikatu Ojca Franciszka..

Wrogowie kościoła Mojego Syna, bardzo szybko dadzą się poznać, po ich owocach poznacie ich; wszystko już zostało zaplanowane przez wysłanników zła we wewnątrz Watykanu, żeby kościół Mojego Syna rozpoczął swoją Kalwarię, które wstrząśnie fundamentami kościoła za chwilę się rozpocznie i spowoduje że wielu zachwieje się w wierze i oddzielą się od Mojego Syna.

Dziateczki jak trudne by nie było oczyszczenie kościoła trwajcie wierni w wierze i módlcie się za niego. Kościół Mojego Syna i wy, stanowicie Jego ciało mistyczne, nie porzucajcie go, twórzcie łańcuchy modlitewne, wiecie że to wszystko stanowi część jego oczyszczenia, która jest niezbędna aby kościół mógł się na nowo narodzić.

Dziateczki Moje płaczę, bo już wkrótce kościół Mojego Syna zostanie zdradzony, przez wielu jego hierarchów, którzy jeszcze wczoraj przysięgali mu wierność. Zdrada którą będzie musiał cierpieć Mój Syn z powodu Swojego kościoła; będzie gorsza, od zdrady Judasza, wszystko musi wypełnić się co jest napisane w Pismo Świętym ,ale przytłacza Mnie ból i smutek widząc oszustwo i hipokryzję tylu purpuratów. Oczyszczenie kościoła już jest w drodze, pomóżcie mu dźwigać jego krzyż, Moje wierne dziateczki, aby jego Kalwaria była mniej bolesna. Po burzy nastanie cisza i początek nowego kościoła, który będzie ubogi, skromny,prosty, ale pełen charyzmatów i poświęcony całkowicie służeniu dzieciom Bożym. Niech Pokój Mojego Ojca będzie zwami, Moje wierne dziateczki,miłuje was Wasza Matka, Maryja Róża Mistyczna.

Niech Moje orędzia będą znane całej ludzkości.

http://www.mensajesdelbuenpastorenoc.org/poland.html

Książka ''O naśladowaniu Chrystusa'' -Tomasz a Kempis -fragm.O rozpamiętywaniu śmierci

“O naśladowaniu Chrystusa”: Rozdz. XXIII ‘O rozpamiętywaniu śmierci’ 1. Bardzo szybko będzie tu po tobie, popatrz więc trochę inaczej na swoje istnienie. Człowiek dzisiaj jest jutro już go nie widać (Ps 146,4). A kiedy zniknie sprzed oczu, szybko zejdzie z pamięci. O, ta tępota i zakamieniałość ludzkiego serca, które myśli tylko o teraźniejszości, a nie potrafi przewidywać tego, co nadejdzie. W każdej chwili, w każdym kroku i w myśli wyobraża sobie, że już dziś umrzesz. Gdybyś miał czyste sumienie, nie bałbyś się tak bardzo śmierci. Lepiej unikać grzechu niż uciekać od śmierci (por. 1P 3,17). Dziś jeszcze nie jesteś gotowy, a co będzie jutro? Jutro niepewne, skąd wiesz, czy będziesz miał jakieś jutro? 2. Cóż nam po długim życiu, skoro tak mało się doskonalimy? Długie życie nie zawsze ulepsza człowieka, a często tylko zwiększa rozmiar winy. Gdybyś my choć jeden dzień dobrze przeżyli na świecie! Niektórzy liczą sobie lata od nawrócenia, ale jakże często lichy jest plon tego czasu. Strasznie jest umierać, ale może jeszcze niebezpieczniej długo żyć. Szczęśliwy, kto zawsze ma przed oczyma godzinę swojej śmierci i codziennie przygotowuje się do skonu. Może widziałeś kiedy, jak umiera człowiek. Pamiętaj, że i ty odejdziesz w tę samą drogę. 3. Gdy nadejdzie ranek, pomyśl, że nie doczekasz wieczora. Wieczorem nie obiecuj sobie tak śmiało poranka. Zawsze więc bądź gotowy i żyj tak, aby śmierć nigdy nie zastała cię nieprzygotowanym. Tylu ludzi umiera nagle i niespodziewanie. Bo o godzinie, której się nikt nie spodziewa, przyjdzie Syn Człowieczy (Łk 12,40). A kiedy nadejdzie już ta ostatnia godzina, zaczniesz zupełnie inaczej patrzeć na całe swoje minione życie i będziesz żałował, żeś był tak niedbały i tak słaby. 4. Jakże szczęśliwy i mądry jest ten, kto już teraz stara się być takim, jakim chciałby być w obliczu śmierci! Nadzieję szczęśliwej śmierci może dać tylko zupełne odrzucenie światowości, żarliwe pragnienie dobra, umiłowanie dyscypliny, trud pokuty, gorliwe posłuszeństwo, zapomnienie o sobie i znoszenie trudności dla miłości Chrystusa. Wiele możesz zrobić, póki jesteś zdrowy, ale w chorobie nie wiem, co potrafisz. Mało jest takich, którzy stają się lepsi dzięki chorobie, tak jak i ci, co wiele podróżują, niekoniecznie stają się święci. 5. Nie licz na przyjaciół i bliskich i nie odkładaj spraw zbawienia na nieokreśloną przyszłość, bo szybciej, niż sądzisz, ludzie zapomną o tobie. Lepiej zawczasu przewidywać i póki czas dobrze czynić, niż zdawać się na cudza pomoc. Jeśli ty sam nie troszczysz się teraz o siebie (Flp 2,12nn), któż potem zatroszczy się o ciebie? Teraz jest czas drogocenny. Teraz są dni zbawienia, teraz właśnie pora (Rz 13,11; 2Kor 6,2). Ale niestety nie korzystasz z tej pory tak, jak byś mógł, aby zasłużyć na życie wieczne. Przyjdzie czas, że zapragniesz mieć choć jeden dzień, choć jedną godzinę na poprawę, a nie wiem, czy otrzymasz. 6. Spójrz, mój drogi, od jakiego niebezpieczeństwa mógłbyś się uwolnić, jakiego pozbyć się strachu, gdybyś zawsze żył w bojaźni i pamiętał o śmierci. Staraj się żyć tak, abyś w godzinie śmierci mógł się raczej cieszyć niż lękać. Ucz się teraz umierać dla świata, abyś już zaczął żyć z Chrystusem. Ucz się wszystko od siebie odsuwać, abyś już wolny mógł podążać do Chrystusa. Oczyść się przez pokutę, abyś mógł już teraz żyć w niezachwianej ufności. 7. Ach, ty głupcze! Dlaczego myślisz, że będziesz żył długo, gdy żaden dzień twój nie jest pewny? Jak wielu ludzi zwiodła ta pewność, a nagła śmierć znienacka wyrwała ich z życia! Ileż to razy słyszałeś, że ten zginął od miecza, tamten utonął, ów runął z góry i złamał kark, tego przy stole, tamtego przy zabawie dosięgnął koniec! Jeden zginął w ogniu, drugi od żelaza, trzeci od zarazy, czwarty z rąk zabójców; i tak śmierć jest kresem każdego, a życie ludzkie przemija jak cień (Ps 144,4). 8. Któż będzie o tobie pamiętał po twojej śmierci? I któż się za ciebie pomodli? Rób, rób teraz, najmilszy, co możesz zrobić, bo nie wiesz, kiedy umrzesz, i nie wiesz, co cię czeka po śmierci! Póki masz jeszcze czas, gromadź skarby nieśmiertelne (Ga 6,10). Nie myśl o niczym prócz zbawienia, troszcz się tylko o to, co Boże. Zdobywaj sobie już teraz przyjaciół wielbiąc świętych Pańskich i naśladując ich życie, aby, kiedy opuścisz świat, oni przyjęli cię do przybytków wieczności. 9. Uważaj się za przechodnia i gościa na ziemi (Hbr 12,13 i 13,14), którego ziemskie sprawy nie powinny wiele obchodzić. Zachowaj serce wolne i uniesione ku Bogu, bo tutaj nie masz dla siebie trwałej ojczyzny. Tam kieruj prośby i westchnienia, i codzienne łzy, aby po śmierci duch twój duch twój mógł przejść szczęśliwie wprost do Pana. Amen.

ODPUST W KONOTOPIU u stóp Monumentu Matki Bożej ...

  ODPUST W KONOTOPIU u stóp Monumentu Matki Bożej ...