sobota, 13 lutego 2021

Abp. Viganò: Co to jest „głęboki kościół”?

Abp. Viganò: Co to jest „głęboki kościół”?

Aktualizacja: 2021-02-5 10:18 am

Wywiad BardsFM z Abp. Carlo Maria Viganò
28. października 2020, święto apostołów Szymona i Judy

 

Wasza Ekscelencjo, stał się ks. arcybiskup ostatnio znany w Stanach Zjednoczonych z powodu przejmującego listu do prezydenta Donalda Trumpa, z 6. czerwca 2020 r., który będziemy omawiać bardziej szczegółowo dalszej części wywiadu. Jednak dla wielu, zwłaszcza niekatolików, ks. abp. nie jest postacią rozpoznawalną. Czy ks. abp.mógłby pokrótce przedstawić historię swojej pracy w Kościele i swoją obecną sytuację?

Po święceniach kapłańskich, 24. marca 1968 r., w czasie Pierwszych Nieszporów Zwiastowania, zostałem przydzielony na kilka lat do pracy duszpasterskiej w parafii. W 1973 roku zostałem powołany do służby w Stolicy Apostolskiej, w jej przedsięwzięciach dyplomatycznych: najpierw w Iraku i Kuwejcie, potem w Wielkiej Brytanii. W latach 1978-1989 pracowałam w Sekretariacie Stanu, a potem zostałam wysłany do Rady Europy w Strasburgu. Następnie, w roku 1992, zostałem wyświęcony na biskupa przez papieża Jana Pawła II i wysłany jako nuncjusz apostolski do Nigerii. W tym okresie pracy za granicą prowadziłem również intensywną posługę duszpasterską (wizyty duszpasterskie, tworzenie diecezji i prowincji kościelnych, liczne święcenia kapłańskie i konsekracje biskupie, otwieranie nowych seminariów).

Następnie w 1998 roku zostałem powołany z powrotem do Sekretariatu Stanu, gdzie byłem Delegatem ds. Przedstawicielstw Papieskich, odpowiedzialnym za personel zarówno Kurii Rzymskiej (różnych departamentów Stolicy Apostolskiej, które pomagają Papieżowi w jego misji), jak i nuncjatur apostolskich (ambasad) Stolicy Apostolskiej na całym świecie. Następnie w 2009 roku papież Benedykt XVI mianował mnie sekretarzem generalnym Gubernatoratu Państwa Watykańskiego, którego zadaniem jest nadzorowanie różnych aspektów administracji finansowej i cywilnej.  Zostałem usunięty z tego stanowiska po zaledwie półtora roku, za pracę przy konsolidacji administracji finansowej i za doprowadzenie do ujawnienia wiele przypadków korupcji: najwyraźniej moje zaangażowanie stwarzało komuś problemy.

14. sierpnia 2011 r., papież Benedykt XVI poinformował mnie więc, że w jego przekonaniu, opatrznościowym stanowiskiem dla mnie była wtedy nuncjatura w Stanach Zjednoczonych. Oto co do mnie napisał:

Chciałbym powiedzieć Waszej Ekscelencji, że zastanawiałem się i modliłem odnośnie sytuacji księdza arcybiskupa po ostatnich zajściach. Smutne wieści o odejściu do Pana Jego Ekscelencji arcybiskupa Pietro Sambiego utwierdziły we mnie przekonanie, że opatrznościowym stanowiskiem w tej sytuacji jest nuncjatura w Stanach Zjednoczonych. Jestem również pewien, że wiedza o tym wielkim kraju będzie pomocna Waszej Ekscelencji w podjęciu tego trudnego wyzwania, które w wieloraki sposób okaże się decydujące dla przyszłości Kościoła powszechnego.

List benedykta XVI do abp. vigano z 14. sierpnia 2011

Byłem więc nuncjuszem apostolskim w waszym wielkim i ukochanym kraju do maja 2016 roku.

 

Wasza Ekscelencjo, w liście do Prezydenta Donalda Trumpa  , z 6. czerwca 2020 r., stwierdza ks. abp., że „tak jak istnieje głębokie państwo, istnieje również głęboki kościół, który nie wypełnia swoich powinności i zobowiązań przed Bogiem”. Czy ksiądz abp. może nam wyjaśnić, czym jest „głęboki kościół”?

„Głęboki kościół ” to kościelna wersja „głębokiego państwa”, a raczej „watykańska gałąź”, która zależy od „głębokiego państwa” i ściśle z nim współpracuje. Wyobraźmy sobie tych samych ludzi, z tymi samymi wadami, uwikłanych w tą samą sieć intryg i szantaży, którzy zamiast garniturów i krawatów noszą rzymskie koloratki (często dobrze ukryte w kieszeniach) i pierścienie święceń biskupich.

Nasi słuchacze są prawdopodobnie zszokowani twierdzeniem, że osoby poświęcone Panu i zbawieniu dusz są w rzeczywistości heretykami lub ludźmi zepsutymi i pożądliwymi. Ale jeśli się nad tym zastanowić, Pan nasz ostrzegał nas o nich w Ewangelii:

Biada wam, uczeni w Piśmie i faryzeusze, obłudnicy! Bo podobni jesteście do grobów pobielanych, które z zewnątrz wyglądają pięknie, lecz wewnątrz pełne są kości trupich i wszelkiego plugastwa.

Mt 23, 27

Szczególnie przerażający dla osób wierzących jest fakt, że ludzie ci nie tylko zdradzają swoją misję, ale także profanują Mistyczne Ciało Chrystusa: jeszcze raz krzyżują Naszego Pana, gdy odprawiają mszę św., kiedy wywołują skandale, kiedy wykorzystują pokładane w nich zaufanie do psucia dzieci i młodzieży. Czyniąc to, dyskredytują świętość Kościoła, odsuwając od niego wiele dusz. Szkoda, jaką wyrządzają, jest ogromna, ponieważ ich grzechy spadają na Oblubienicę Chrystusa, która jest niepokalana jak Dziewica Maryja.

Można sobie wyobrazić dusze tych nieszczęśliwych ludzi: czarne dusze, oddane złu, szatanowi – w świadomości, że każdy z ich złych czynów rozdziera ciało Chrystusa, tak jak to czynili oprawcy podczas jego biczowania.

 

Skąd wziął się ten „głęboki kościół” i jak głęboko wniknął w globalną sieć wiary katolickiej?

Można powiedzieć, że „głęboki kościół” zaczął działać w latach sześćdziesiątych XX wieku i że kształtował się stopniowo, przede wszystkim wtedy, gdy rewolucja soborowa umożliwiła jego członkom wejście do dykasterii watykańskich, do papieskich uniwersytetów, seminariów, klasztorów, klasztorów i diecezji – czyli tam, gdzie mogli wyrządzić największe szkody.

Trzeba przyznać, że w rewolucji tej „głęboki kościół” wykazał się wysoką zdolnością organizacyjną, zdolnością do infiltracji kapilarnej, często z powodu naiwności niektórych hierarchów lub dzięki przyzwoleniu innych. Za tym działaniem kryje się jednak umysł szatana, który będąc inteligencją anielską wie, jak kierować swoimi sługami, aby uderzyć w Kościół.

Dziś „głęboki kościół” obejmuje praktycznie całą hierarchiczną strukturę Kościoła Katolickiego, a zwłaszcza jego najwyższe szczeble. Skandale, o których czytamy w mediach, dotyczą nie tylko księży, ale także biskupów i kardynałów. To smutna sprawa. Ale jeśli się nad tym zastanowić, to nie jest to aż tak absurdalne: ktoś, kto trzydzieści czy czterdzieści lat temu był zepsutym kapłanem i nie został wydalony przez przełożonych – być może dlatego, że był sprytny i dobrze się krył – do dziś jest dalej zepsuty, ale w międzyczasie awansował do rangi biskupa czy kardynała. Jest to przypadek arcybiskupa Wiltona Gregory’ego, nowoawansowanego kardynała!

Oczywiście ci, którzy są zepsuci, mogą być obiektem szantażu. Weźmy np. Joe Bidena: wychodzą na jaw dowody, że jego syn Hunter posiadał zdjęcia nieletnich na swoim laptopie. Czy uważa Pan, że w interesach z Chinami, Chińczycy nie szantażowali jego ojca tymi zdjęciami? Czy nie uważa Pan, że gdyby został prezydentem Stanów Zjednoczonych, byłby się jeszcze bardziej podatny na szantaż? Teraz wyobraźmy sobie: te szantaże mogą być prowadzone przeciwko dziesiątkom, setkom urzędników publicznych, którzy mają coś do ukrycia – łapówki, korupcję, skandale seksualne – w rezultacie podporządkowując naród interesom szantażystów.

 

Czy to też miało miejsce w Kościele?

Z całą pewnością: to samo stało się z Kościołem. Wzrosła liczba skorumpowanych hierarchów ponieważ „głęboki kościół” chciał, by kluczowe stanowiska w Watykanie, w Konferencjach Episkopatów itp. piastowali ludzie, których mógłby szantażować i manipulować. W ten sposób „głęboki kościół” promował homoseksualistów, zboczeńców, złodziei, heretyków – wszystkich, którzy mogli coś zyskać pod względem pieniędzy, osobistego prestiżu i widoczności, ale którzy w zamian musieli być posłuszni rozkazom swoich szefów. „Promuj tego ekscelencję i umieść go na ważnym stanowisku”, mówią mu. I biskup czy kardynał robi to, bo w przeciwnym razie wyciągną jego zdjęcie z seminarzystą, wyciąg z karty kredytowej z opłatami za dziewczynę do towarzystwa itp. Im bardziej są posłuszni, tym wyżej wspinają się w hierarchii; im wyżej wspinają się w hierarchii, tym więcej szkód wyrządzają i tym więcej innych skorumpowanych ludzi sprowadzają.

 

Jak reagują na to pasterze, którzy są wierni nauce naszego Pana?

Dobrzy kapłani, dobrzy biskupi i kardynałowie przeżywają tę sytuację z wielkim cierpieniem: czują się zepchnięci na margines i faktycznie są. Jeśli bowiem nie są szantażowalni, jeśli kochają Pana i są oddani zbawieniu dusz, to są uważani za obcych, nawet za przeciwników, których należy eliminować, ponieważ potępiają zło.

 

Co robi „głęboki kościół”?

Głęboki Kościół” niszczy Kościół od wewnątrz, tak jak „głębokie państwo” niszczy państwo i jego instytucje od wewnątrz, jak rak. Przypomnijmy sobie niedawną propozycję Joe Bidena, który zamiast promować uczciwych i nieskorumpowanych sędziów wzywa do restrukturyzacji Sądu Najwyższego – w momencie kiedy kandydatura wybitnej sędziny Amy Comey Barrett miała zostać potwierdzona przez Senat. Mówiąc o kandydacie Joe Bidenie, należałoby zbadać jego koneksje, polityczne i inne, z Theodorem McCarrickiem, słynnym byłym kardynałem i arcybiskupem Waszyngtonu: w szczególności ich wspólne zainteresowanie budowaniem bliskich stosunków z Komunistyczną Partią Chin w celu przygotowania tajnego porozumienia ze Stolicą Apostolską, które właśnie zostało odnowione, w sposób przestępczy, na kolejne dwa lata.

Aby zniszczyć Kościół, „głęboki kościół” uderza w Niego w swojej doktrynie, moralności, liturgii i dyscyplinie – tak jak „głębokie państwo” uderza w państwo w swojej konstytucji, prawach, instytucjach, siłach zbrojnych, szkołach i uniwersytetach.

W celu destabilizacji i zniszczenia narodu „głębokie państwo” stworzyło i sfinansowało ruchy Antifa i BLM. W ten sam sposób „głęboki kościół” wykorzystuje członków hierarchii kościelnej i gejowskich teologów, protestujących i ultraprogresywnych do niszczenia Kościoła od wewnątrz.

„Głęboki kościół” to rak Kościoła, piąta kolumna, której szatan używa, by utrudniać zbawienie dusz. Ponadto, zastępuje on Kościół Chrystusowy antykościołem Lucyfera. Ustawia się oficjalnie ramię w ramię „głębokiego państwa” właśnie w momencie, w którym państwo – którego celem jest wspólne dobro obywateli – jest zastępowane przez antypaństwo w służbie Nowego Porządku Świata. Państwo, które promuje aborcję, a nawet dzieciobójstwo, eutanazję, teorię płci i ideologię LGBTQ, chce po prostu zniszczyć się od wewnątrz, uczynić się sterylnym, wymazać naturalną rodzinę oraz zepsuć dzieci i młodzież. Populacja która jest ignorancka, pozbawiona kultury i tradycji, złożona z egoistów bez tożsamości, tchórzy bez wartości, ludzi oddanych w służbę występkom bez godności, nie będzie chciała walczyć za swoją ojczyznę, poświęcić się, aby studiować, pracować, zawierać małżeństwa i kształcić swoje dzieci…”.

W ten sposób poddadzą się wrogowi, albo po prostu zaakceptują bycie poddanym, kontrolowanym i szpiegowanym. Wystarczy im jedynie pozwolenie na posiadanie telefonu komórkowego i robienia sobie selfie, a za iluzję wartości moralnych – demonstracje ekologiczne lub antyrasistowskie z Gretą Thunberg czy z BLM.

Proszę się więc nie dziwić, że w tej walce prowadzonej na dwóch frontach – „głębokie państwo” i „głęboki kościół” – idee, które usłyszymy, są praktycznie takie same. Chcą nas zniszczyć zarówno jako patriotów, jak i jako chrześcijan, ponieważ w obu wymiarach jesteśmy ich wielkimi wrogami. Chcą świata niewolników bez tożsamości, bez wartości, bez wiary, bez miłości, bez namiętności… larw bez kręgosłupów, zniewolonych przez okrutnych panów bez twarzy, wykorzystujących nas jako posłusznych klientów.

 

W tym samym liście do prezydenta Donalda Trumpa , z 6. czerwca 2020 r., Wasza Ekscelencja nawiązuje do „Niewidzialnego wroga, z którym władcy walczą w sprawach publicznych” i „a dobrzy pasterze w sferze kościelnej”. Kim jest Niewidzialny Wróg? Termin ten jest obecnie często używany, ale dla tak wielu osób jest on iluzoryczny.

Święty Paweł mówi do nas:

Nie toczymy bowiem walki przeciw krwi i ciału, lecz przeciw Zwierzchnościom, przeciw Władzom, przeciw rządcom świata tych ciemności, przeciw pierwiastkom duchowym zła na wyżynach niebieskich

Ef 6:12

Oto „niewidzialny wróg”, który wykorzystuje „głębokie państwo” i „głęboki kościół” do ustanowienia Nowego Porządku Świata, jawnie antychrześcijańskiej tyranii, przygotowującej przyjście Antychrysta, o którym mówi Pismo Święte.

Oczywiście nazywają nas fanatykami, teoretykami spiskowymi, nacjonalistami i niepodległościowcami. Pytam jednak od kiedy to winą jest spójność z własną religią, miłość do kraju, poczucie honoru, autorytetu i porządku? Jako katolicy również znajdujemy się w podobnej sytuacji: przez sześćdziesiąt lat ci, którzy pragną pozostać wierni nauczaniu Chrystusa i Magisterium Kościoła, byli wytykani jako integraliści, wrogowie postępu rygorystyczni i przestarzali. A jeśli nie akceptujemy pogańskiego kultu Pachamamy, nazywają nas „wrogami papieża”. Proszę pomyśleć, co stałoby się gdyby rzeczy te zdarzyły się za czasów arcybiskupa Fultona Sheena lub Piusa XII.

Wróg w rzeczywistości nie jest już niewidzialny. Sieć korupcji, pedofilii, pornografii dziecięcej, zabójstw rytualnych i szatańskiego kultu jednoczy te wszystkie – powtarzam, wszystkie – sługi globalnej elity. Nawet ci, którzy kierują się wyłącznie interesami ekonomicznymi, zdają sobie sprawę, że ich przełożeni w taki czy inny sposób są zamieszani w przestępczy handel ludźmi i powiązani z okultyzmem i czarnoksięstwem – na przykład Marina Abramovic – którzy z kolei są celebrytami wspierającymi Billa Gatesa i Rothschildów, są zapraszani na imprezy z Clintonami i Johnem Podestą, z Obamami lub na wyspę Epstein.

 

Wasza Ekscelencja stał się jawnym krytykiem korupcji w kościele. W swoim pierwszym Świadectwie z 22. sierpnia 2018 r. stwierdził ks. arcybiskup, że korupcja penetruje sam szczyt hierarchii Kościoła. Stwierdził ks. abp. „Biskupi i kapłani, nadużywając swojego autorytetu, popełnili straszliwe zbrodnie na szkodę swoich wiernych, nieletnich, niewinnych ofiar i młodych mężczyzn pragnących ofiarować swoje życie Kościołowi, albo przez swoje milczenie nie zapobiegli dalszemu popełnianiu takich zbrodni” I dalej: „Musimy zburzyć spisek milczenia, poprzez który biskupi i kapłani chronili siebie kosztem swoich wiernych, spisek milczenia, który w oczach świata może sprawić, że Kościół będzie wyglądał jak sekta, spisek milczenia podobny do tego, który panuje w mafii”  Prawda i przejrzystość, Wasza Ekscelencjo, są tym, czemu zło za wszelką cenę próbuje zaprzeczyć. Jak można zburzyć ten kult milczenia? Jak możemy przywrócić światło do ciemności?

Widzimy to w życiu obywatelskim: wychodzi na jaw sieć korupcji „głębokiego państwa”, wyciągając na światło dzienne przyzwolenie na przestępstwa, których żaden normalny człowiek by nawet nie wymyślił. A winni, wraz z ich wspólnikami z prasy i innych instytucji, starają się je ukryć, zaprzeczyć im, ośmieszyć tych, którzy je potępiają. Ich strategia jest taka sama jak strategia demona: nienawiść, kłamstwa, oszustwo.

To samo dzieje się w Kościele, gdzie powstaje „głęboki kościół” z przypadkami pedofilii, współudziału „mafii lawendowej”, handlu pieniędzmi skradzionymi z kas watykańskich, by zapłacić za kampanię wyborczą Hillary Clinton lub przekupić świadków. W Australii wygląda na to, że z Watykanu zostały wysłane pieniądze, w celu pogrążenia kardynała Pella, niewinnego człowieka oskarżonego o zbrodnie przeciwko nieletnim tylko po to, aby trzymać go z dala od Rzymu, aby kardynał Becciu, arcybiskup Peña Parra i inni nie zostali odkryci.

Wydaje się, że chiński rząd komunistyczny wysyła do Watykanu niebagatelne sumy w zamian za milczenie i pobłażliwość Stolicy Apostolskiej. W międzyczasie chrześcijanie są prześladowani, dobrzy proboszczowie aresztowani lub wysyłani do obozów reedukacyjnych, a ludziom odmawia się praw religijnych. Ale „głęboki kościół” nie jest zainteresowany obroną trzódki: chcą władzy, chcą pieniędzy.

Prawdziwym problemem biskupów i kapłanów, którzy poważnie grzeszą przeciwko Bogu i duszom, jest to, że zbrodnie te nie są bolesnym wyjątkiem od normy, ale prawie normą, tolerowaną zbyt długo w ostatnich dziesięcioleciach, a dziś będącą wręcz nieodzownym wymogiem kariery w Watykanie i w diecezjach.

 

Wasza Ekscelencjo, korupcja w Kościele stała się niestety powszechna. Ma to druzgocący wpływ na zaufanie do tych, którzy głoszą Słowo Boże. W liście wysłanym do Archidiecezji Waszyngtońskiej z 3. czerwca 2020 r. stwierdził ekscelencja: „Niestety, Kościołem katolickim kieruje wielu fałszywych pasterzy. Przez ostatnie dwadzieścia lat wasza diecezja waszyngtońska, również i teraz po raz trzeci, była i jest głęboko dotknięta i zraniona przez fałszywych pasterzy, których sposób życia jest pełen kłamstw, oszustw, żądzy i korupcji”

W liście tym potępiłem absurdalną postawę arcybiskupa Waszyngtonu, Wiltona Gregory, który ostro skrytykował wizytę Prezydenta i Pierwszej Damy w Narodowym Sanktuarium św. Jana Pawła II, przedstawiając ją jako spektakl polityczny.

Jako nuncjusz mogę powiedzieć, że Kościół zawsze był pełen szacunku i rozwagi wobec urzędującego prezydenta. W tym przypadku nienawiść „głębokiego kościoła” do Trumpa zwyciężyła i ujawniła poprzez niegodny i nieuzasadniony atak. Dlaczego hierarchowie ci nigdy nie podnoszą głosów kiedy mowa o Demokratach? Dlaczego milczą o zbrodni aborcji lub nawet dzieciobójstwa, którego Joe Biden jest zwolennikiem, a mimo to ośmiela się nazywać się katolikiem? Powiem im tak: dlatego, że są skorumpowani, są po tej samej stronie, należą do tego samego świata. W ten sposób wzajemnie się bronią, pomagają sobie nawzajem, tuszują swoje wykroczenia.

Ostatnim posunięciem Bergoglio przeciwko Trumpowi jest awansowanie Gregory’ego na kardynała. To, że Gregory popiera Demokratów jest zupełnie jasne; podobnie jak Bergoglio, jest za Bidenem przeciwko Trumpowi. Gregory tak niby wspiera biednych i migrantów; jak Bergoglio chce biednego kościoła dla biednych… Dobrze jednak pamiętam… nie tylko jego luksusowy samochód Lexus, ale także aferę z 2014 r. dotyczącą zakupu przez niego rezydencji na własny użytek za 2,2 miliona dolarów. Jeszcze bardziej niepokojące w tej aferze jest źródło pochodzenia pieniędzy. Otóż bratanek Margaret Mitchell , autorki klasyku „Przeminęło z wiatrem”, pozostawił znaczną część swojego majątku archidiecezji Atlanta, prosząc o wykorzystanie go na cele charytatywne. Wbrew temu, Gregory wykorzystał 15 milionów dolarów na zakup nieruchomości, pozostawiając jedynie ok. 3 milionów dolarów Katolickim Organizacjom Charytatywnym. Gdyby nie interwencja mediów, które wytropiły aferę, Gregory zatrzymałby tę willę.

 

Wasza Ekscelencjo, skąd wierni mogą wiedzieć, którzy to są Fałszywi Pasterze, jeśli ani ich kłamstwa, oszustwa, żądze, korupcja nie są ujawniane, ani nie są identyfikowani z imienia i nazwiska?

Nazwiska, które wypływają to zazwyczaj te, których nie da się już ukryć przed opinią publiczną. Mamy na myśli, między innymi, sprawę McCarricka: Bergoglio ukarał go z urzędu za pomocą procedury administracyjnej, utrudniając w ten sposób publikację akt sprawy i zeznań świadków i uniemożliwiając ujawnienie osób rzeczywiście odpowiedzialnych za tę korupcję. Kto więc był odpowiedzialny i kto współpracował? Ludzie, których Bergoglio wspierał, promował i bronił, pomimo doniesień i teczek skarg przeciwko nim. Papież Benedykt XVI nakazał McCarrickowi życie w odosobnieniu. Bergoglio jednak wysłał go do Chin, aby sfinalizować umowę z rządem, jakby nic się nie stało, jakby fakt bycia zepsutym zboczeńcem nie wystarczał, aby trzymać go z dala od dyplomatycznych spraw Stolicy Apostolskiej. Albo raczej: to właśnie dokładnie z tego powodu Bergoglio powierzył mu tę misję!

Nie jestem zaskoczony: McCarrick był jednym z tych, którzy poparli Bergoglio, zarówno w 2005 r. po śmierci Jana Pawła II, choć wówczas nie udało się go wybrać, jak i w 2013 r. po rezygnacji Benedykta XVI. Tak więc Bergoglio był „dłużnikiem” McCarricka i jest oczywiste, że nie szkodził mu zbytnio. Zastanawiam się, czy przypadkiem były kardynał nie miał też możliwości szantażu swojego szantażysty…

 

Jaki jest sposób na pozbycie się tej korupcji?

Oczywiście, nie wystarczy tylko ukarać winnych bez przekonania, że naprawdę chce się ich ukarać. Potrzebne jest autentyczne osobiste nawrócenie i głęboka reforma dyscypliny kościelnej.

Jedynym sposobem na przywrócenie wiarygodności kapłanów jest przyprowadzenie ich dusz do Niego, poprzez dzieło pokuty i nawrócenia: musimy kultywować świętość duchownych jako niezbędny warunkek świętości ludu. Jest to dzieło, które może wykonać tylko Bóg Wszechmogący, ale o które każdy z nas może prosić Go poprzez modlitwę i ofiarę. Dzieło to władza Kościoła musi narzucić bez wyjątków, oczyszczając i wydalając niegodnych ze świątyni.

Chciałbym dodać myśl, która być może jest nieco banalna, ale jednocześnie prawdziwa i łatwa do sprawdzenia. Dobrzy pasterze, tysiące dobrych biskupów i księży na całym świecie, nie muszą mówić: „Jestem dobrym Pasterzem”, ponieważ codziennie pokazują to poprzez swoje zaangażowanie. Pan powiedział nam, że owce rozpoznają Jego głos. Cóż, nawet dzisiaj wierni chrześcijanie i uczciwi ludzie, którzy boją się Boga od razu wiedzą, jak rozpoznać, poprzez ten nadprzyrodzony instynkt, który Kościół nazywa sensus fidei, kto pochodzi od Boga, a kto od szatana. Zamiast mieć „zapach owiec”, kapłani powinni mieć słodki zapach Chrystusa, Namaszczonego, Boskiego Pasterza.

 

Wasza Ekscelencjo, w swoim Apelu do Kościóła i Świata , z 7. maja 2020 r., zawarł ks. arcybiskup prorocze stwierdzenie: „istnieją siły, które mają interes w wywoływaniu paniki wśród ludności wyłącznie celem trwałego narzucenia niedopuszczalnych form ograniczania wolności, kontroli osób i śledzenia ich ruchów. Te nieliberalne tryby narzucania są niepokojącym preludium do powstania Rządu Światowego wymykającego się spod wszelkiej kontroli”. Wasza Ekscelencjo, co by ks. arcybiskup powiedział ludziom sparaliżowanym dziś przez lęk? Co by ks. arcybiskup powiedział, aby uspokoić ich obawy, dać im siłę i pomóc im znaleźć zaufanie do naszego Pana, Jezusa Chrystusa?

Celem masonerii jest stworzenie światowego rządu z uniwersalną, synkretyczną religią. Aby jednak ustanowić ten światowy rząd, należy najpierw wyeliminować zarówno państwa narodowe, jak i Kościół. Jak można to zrobić? Strach jest najbardziej skutecznym środkiem do osiągnięcia tego celu. Strach przed wirusem, który media głównego nurtu prezentują jako najcięższą zarazę. System z jednej strony bojkotuje terapie – np. we Włoszech stosowanie hydroksychlorochiny zostało zakazane na polecenie Światowej Organizacji Zdrowia – z drugiej sieje panikę, sprawiając że ludzie wierzą, że oddziały intensywnej terapii są pełne chorych, że tysiące ludzi umierają, że zaraza szerzy śmierć. Pozwala to „głębokiemu państwu” wprowadzić lockdown, ograniczyć swobody obywatelskie, użyć wojsko do kontrolowania ludności, zamknąć kościoły i zakazać odprawiania mszy. Wszystko za zgodą hierarchii, która jest zawsze posłuszna dyktatowi państwa. Niekiedy hierarchia jest tak gorliwa, że wyprzedza lockdowny i sama zakazuje kapłanom sprawowania sakramentów.

Gdy obywatele są paraliżowani przez to szaleństwo, które narzuca absurdalne prawa i ograniczenia, nakazuje społeczny dystans i używanie maseczek nawet na zewnątrz, „głębokie państwo” i „głęboki kościół” wspólnie narażają nas na inwazję hord nielegalnych imigrantów, którzy nie tylko nie chcą szanować religii, cywilizacji, kultury i praw krajów, które ich przyjmują, ale nawet chcą narzucić własne islamskie prawo i zwyczaje i prawie zawsze przyczyniają się do wzrostu przestępczości i przemocy. Okazuje się, że organizacje, które nadzorują przyjmowanie imigrantów, co jest interesem wartym wiele milionów dolarów, to zarówno organizacje lewicowe jak i kościelne. Jak zawsze, przemowy Bergoglio i Demokratów nie wspominają o interesach gospodarczych, które wynagradzają im ich poparcie jednolitego myślenia głównego nurtu.

W atmosferze terroru i kryzysu gospodarczego – wywołanego celowo, aby pogorszyć sytuację w różnych krajach i zakłócić proces wyborczy w Stanach Zjednoczonych oraz zapobiec ponownemu wyborowi Trumpa – tworzy się uzasadnienie dla wprowadzenia reżimu totalitarnego rezygnację z suwerenności narodowej na rzecz organów ponadnarodowych, które w cudowny sposób mają gwarantować zdrowie, pokój społeczny i ożywienie gospodarcze.

Jest to oszustwo: wszystko zostało zorganizowane celowo pod kierownictwem Fundacji Billa & Melindy Gates, grupy GAVI „Vaccine Alliance”, firm farmaceutycznych, krótko mówiąc „głębokiego państwa”. Strach, powtarzam, jest instrumentem, za pomocą którego chcą narzucić tę piekielną dyktaturę, która ma na celu przygotowanie rządu światowego.

Tym, którzy czują się zdezorientowani, którzy obawiają się o przyszłość swojej rodziny, swoich narodów i całego świata, odpowiadam słowami naszego Pana:

Miejcie odwagę: Jam zwyciężył świat.

J 16, 33

Siły piekielne nigdy nie zwyciężą Kościoła, bez względu na to, w jaki sposób się uwolnią. Próby przed którymi stoimy, bez względu na to jak bolesne i pełne konsekwencji, budzą ludzi. Otwierają oczy tym, którzy do tej pory nie byli świadomi tego, co dzieje się w sferze politycznej i kościelnej.

Dzisiaj to widać. Proszę tylko pomyśleć: gdyby dwadzieścia lat temu ktoś powiedział, że świat zatrzyma się z powodu pandemii i że będą próby zmuszenia całej ludzkości do poddania się inwazyjnej kontroli, takiej jak ta, której chce Bill Gates ze swoimi nanochipami, powiedzielibyśmy, że to tylko „teorie spiskowe”. Dzisiaj kiedy to wszystko się dzieje, zdajemy sobie sprawę, że „głębokie państwo” mówiło nam bezwstydnie o tym wcześniej, mając pewność że nie uwierzymy w coś tak złowrogiego i niepokojącego.

Pytam więc: kiedy czytamy w Piśmie Świętym o czasach ostatecznych, o wielkiej apostazji; kiedy święty Paweł mówi do nas:

Ale gdybyśmy nawet my lub anioł z nieba głosił wam Ewangelię różną od tej, którą wam głosiliśmy – niech będzie przeklęty!

Ga 1, 6-10

kiedy Matka Boża w objawieniu z La Salette (we Francji) ostrzega nas, że „Rzym straci wiarę i stanie się siedzibą Antychrysta”, czyż nie mówią to tym, z czym mamy teraz do czynienia? Dlaczego mamy myśleć, że czasy ostateczne są zawsze odległe? W Apokalipsie święty Jan mówi więc o czasach ostatecznych:

nikt nie może kupić ni sprzedać, kto nie ma znamienia – imienia Bestii lub liczby jej imienia.

Ap 13, 17

Czy nie wydaje się Panu, że projekt śledzenie kontaktów – wynegocjowany przez Billa Gatesa z członkiem Kongresu za 100 miliardów dolarów we wrześniu 2019 roku, sześć miesięcy przed pandemią – przypomina nam w niepokojący sposób „znak bestii”? Podobnie jak „paszport zdrowotny”, który niektóre państwa chcą narzucić pod pretekstem Covid-19, już testowany podczas niektórych lotów z Londynu do Newark.

 

Jaką postawę mamy przyjąć w tej epokowej sytuacji?

Nie możemy pozwolić sobie na zniechęcenie: rozpacz jest diaboliczną pokusą, która każe nam wierzyć, że zbawienie jest niemożliwe. Diabeł i jego naśladowcy wydają się straszni, starają się wyrwać jak najwięcej dusz od Boga, ale wiedzą, że już przegrali wojnę i że Bestia i jej Prorok zostaną wrzuceni żywcem „ognistego jeziora, gorejącego siarką” (Ap 19:20). Mamy po swojej stronie Pana Zastępów walczącego za nas. Mamy Niepokalaną Dziewicę, „groźna jak zbrojne zastępy” (Pieśń o pieśniach 6:10). Mamy św. Michała, Księcia Zastępów Niebieskich i Patrona Kościoła. I kolejna ważna rzecz: nie jest nas mało! Wręcz przeciwnie! „Głębokie państwo” chce nas przekonać, że jest wszechmocne i ma wielu sprzymierzeńców, ale synowie Światła są o wiele, wiele liczniejsi. Oni są – a raczej wy , my jesteśmy – być może nie tak widoczni, być może cichsi i nie tak dobrze zorganizowani; ale jest nas wielu i jeśli pokładamy wszystkie nasze nadzieje w Panu, On nam pomoże, ponieważ Jego serce pozwoli się zdobyć przez naszą modlitwę, przez naszą pokutę, przez głos tak wielu dobrych dusz, które Go wzywają. Ojciec nie opuszcza swoich dzieci, przede wszystkim w momencie ostatecznej konfrontacji.

 

Wasza Ekscelencjo, w notce wysłanej na Narodowe Katolickie Śniadanie Modlitewne 23. września 2020 roku, ks. arcybiskup stwierdza: „listopadowe wybory prezydenckie stanowią epokowe wyzwanie, wyzwanie biblijne, którego wynik będzie decydujący nie tylko dla Stanów Zjednoczonych, ale dla całego świata”. Mówi ks. arcybiskup, że prezydent Trump, „przygotowuje się do walki z demonicznymi siłami głębokiego państwa i Nowego Porządku Świata.”  Jak my jako chrześcijanie powinniśmy walczyć z tym napierającym na nas złem? Co by ks. arcybiskup powiedział Amerykanom, którzy obecnie przygotowują się do podjęcia decyzji w głosowaniu, które dosłownie określi przyszłość świata?

Sytuacja polityczna w Stanach Zjednoczonych w przededniu wyborów prezydenckich jest odzwierciedleniem tego, co dzieje się na poziomie globalnym: dwie strony stoją przed sobą w epokowej walce pomiędzy dziećmi Światła i dziećmi Ciemności. W bitwie trzeba walczyć, a nie ukrywać się w nadziei na ucieczkę. Pan chce, abyśmy byli odważni i lojalni, i tylko w ten sposób będziemy godni noszenia duchowej zbroi, która nas ochroni.

Nie możemy się dziwić, że ciemność nienawidzi Światła; przestałaby ona być ciemnością, gdyby pozwoliła się oświetlić.

A światłość w ciemności świeci i ciemność jej nie ogarnęła

J 1:5

Ta ciemność jest w życiu obywatelskim i politycznym, ale także w życiu religijnym i kościelnym. Nie dzielimy jednak naszego życia: nasze zaangażowanie jako chrześcijan musi przejawiać się w naszym zachowaniu zarówno jako obywateli, jak i wiernych członków Kościoła. W ten sposób świadczymy o naszej wierze w sposób spójny, w każdym momencie naszego życia.

Jesteśmy rycerzami Chrystusa, który jest naszym Królem. A jeśli są tacy, którzy chcieliby go zdetronizować w społeczeństwie, a nawet w Kościele, powinniśmy sprawić, by królował w naszych sercach, w naszych rodzinach, w naszym społeczeństwie, w naszych miejscach pracy, w naszych szkołach, wszędzie. Jeden naród pod Bogiem!

Wasze głosy powinny być oddane na tych, którzy pokazali, że chcą chronić życie, naturalną rodzinę, prawo i porządek, dobrobyt narodu, pokój i wolność na całym świecie. Nie na tych, którzy są zwolennikami aborcji i dzieciobójstwa, związków homoseksualnych, indoktrynacji LGBTQ, dzikiej imigracji, niszczenia religii, rozpadu naszej cywilizacji chrześcijańskiej. Waszymi głosami, możecie naprawdę zmienić los twojej ojczyzny i świata! Nasz Pan daje Wam możliwość bycia zwolennikami tej zmiany poprzez postawienie krzyżyka na karcie wyborczej.

 

W swoim liście do prezydenta Donalda Trumpa, z 6. czerwca 2020 r., Wasza Ekscelencja stwierdza, że „prowadzone już dochodzenia ujawnią prawdziwą odpowiedzialność tych, którzy zarządzali sytuacją kryzysową COVID nie tylko w służbie zdrowia, ale również w polityce, gospodarce i mediach. Najprawdopodobniej okaże się się, że to wielka operacja inżynierii społecznej, a jej przywódcy zdecydowali o losach ludzkości, przyznając sobie prawo do działania wbrew woli obywateli i ich przedstawicieli w rządach narodowych”. Wasza Ekscelencjo, wiemy, że COVID pochodzi z Chin. Istnieje zapewne wiele aspektów tej zawiłej pajęczyny kłamstwa. Jednakże, w kontekście Chin, niepokojąco brzmią informacje o   odnawianiu przez Watykan umowy z Komunistyczną Partią Chin (CCP), zgodnie z którą mianowani przez nią biskupi zostają uznani. Brzmi to jak poparcie inżynierii społecznej poprzez wiarę. Co ks. arcybiskup o tym sądzi? Czy jest to krok w kierunku jednej światowej religii?

Uzależnienie Watykanu od chińskiej dyktatury jest niepokojące. Odważne doniesienia kardynała Zena o tej niefortunnej polityce potwierdzają, że Watykan zdradził chińskich katolików, biskupów i kapłanów, którzy pomimo prześladowań reżimu pozostali wierni Stolicy Apostolskiej.

Chiny odgrywają wiodącą rolę w Nowym Porządku Świata. To nie przypadek, że kraj ten wspierany jest przez skorumpowanych i pozbawionych skrupułów polityków, którzy czerpią korzyści zarówno gospodarcze jak i polityczne współpracy z Komunistyczną Partią Chin. Weźmy na przykład trwające dochodzenia w sprawie rodziny Bidena.

Stolica Apostolska wmieszała się w ten światowy plan. W rzeczywistości zachowanie to jest zgodne z celami „głębokiego kościoła”, sługi globalizmu, którego liderzy chcieliby grać pierwsze skrzypce w masońskiej światowej religii, tak upragnionej przez ostatnią encyklikę Fratelli Tutti.

Powtarzam: otwórzmy oczy! Oskarżają nas o bycie „teoretykami spiskowymi”. Jednak to ten, kto spiskuje, jest „teoretykiem spiskowym”, a nie ten, kto go potępia! To tak jakby nazywać piromanami tych, którzy wzywają strażaków, a nie tych, którzy podpalili dom.

 

Wasza Ekscelencjo, mam zwyczaj kończenia wywiadu modlitwą. Obecność  ks. arcybiskupa w programie to trudny do opisania zaszczyt. Byłbym wdzięczny ekscelencji za poprowadzenie tej modlitwy końcowej, w intencji wszystkich chrześcijan w imię naszego Pana i Zbawiciela, Jezusa Chrystusa.

Chciałbym wspólnie odmówić bardzo piękną modlitwę, ułożoną przez papieża Leona XIII. W 1884 roku, podczas odprawiania Mszy św., Leon XIII miał wizję: Szatan prosił Pana o pozwolenie na prześladowanie świata i Kościoła przez sto lat, aby wystawić na próbę dobre dusze. Podążając za tą wizją, Papież wypisał jednocześnie egzorcyzmy przeciwko szatanowi i upadłym aniołom oraz zarządził, aby na zakończenie Mszy Świętej odmawiano modlitwę, która została zniesiona po Soborze Watykańskim II.

Drodzy przyjaciele, módlmy się razem modlitwą do św. Michała Archanioła, wywołując z nieba potężną Bożą ochronę:

Sancte Michaël Archangele, defende nos in prœlio: contra nequitias et insidias diaboli, esto præsidium. Imperet illi Deus, supplices deprecamur; tuque Princeps militiæ cælestis, Satanam, aliosque spiritus malignos, qui ad perditionem animarum pervagantur in mundo, divina virtute in infernum detrude. Amen.

Święty Michale Archaniele! Wspomagaj nas w walce, a przeciw niegodziwości i zasadzkom złego ducha bądź naszą obroną. Oby go Bóg pogromić raczył, pokornie o to prosimy, a Ty, Wodzu niebieskich zastępów, szatana i inne duchy złe, które na zgubę dusz ludzkich po tym świecie krążą, mocą Bożą strąć do piekła.. Amen.

NIECH BÓG BŁOGOSŁAWI
STANY ZJEDNOCZONE AMERYKI!

źródło: tekst angielski pdf

część 1.

część 2.

Aby lepiej zrozumieć powyższy tekst, warto najpierw zapoznać się z wygłoszonym kilka dni wcześniej wystąpieniem abp. Vigano: Obwiniając Franciszka: Jak Rewolucja Soboru Watykańskiego II służy Nowemu Porządkowi Świata

Za: NeoKatolik – Kryzys Kościoła oczami katolika posoborowego (28/12/2021)

 


 

ZASADY PRZEDRUKU Z SERWISU INFORMACYJNEGO BIBUŁY:
Przedruki dozwolone, pod warunkiem podania źródła (np. "bibula.com" lub "Serwis Informacyjny BIBUŁA"), i/lub pełnego adresu internetowego: http://www.bibula.com/?p=122699 oraz niedokonywania jakichkolwiek skrótów lub zmian w tekstach i obrazach.

Przedruk materiałów zastrzeżonych przez Autora tekstu źródłowego bądź strony źródłowej, dozwolony jedynie po uzyskaniu stosownej zgody Autora.

Opinie wyrażane w tekstach publikowanych na łamach BIBUŁY są własnością autorów i niekoniecznie muszą odpowiadać opiniom wyrażanym przez Redakcję pisma BIBUŁY oraz Serwis Informacyjny BIBUŁY.

UWAGI, KOMENTARZE:

Wszelkie uwagi odnośnie tekstów, które publikowane były pierwotnie w innych mediach, prosimy kierować pod adresem redakcji źródłowej.
Uwagi do Redakcji BIBUŁY prosimy kierować korzystając z formularza [tutaj]

 

Ks. James Martin udostępnia bluźnierczy wizerunek Maryi, dalej doradza Kurii Rzymskiej...

Ks. James Martin udostępnia bluźnierczy wizerunek Maryi, dalej doradza Kurii Rzymskiej...

Ks. James Martin udostępnia bluźnierczy wizerunek Maryi, dalej doradza Kurii Rzymskiej...

Jezuita ks. James Martin rozpowszechnia bluźnierczy wizerunek Matki Bożej z tęczową aureolą. Mimo tego wciąż pozostaje współpracownikiem Kurii Rzymskiej. Jak to możliwe, pytał w programie „Ja, Katolik. EXTRA” Paweł Lisicki.

 

19 stycznia ks. James Martin SJ napisał na Twitterze: „Wątek: W Polsce, gdzie szerzy się homofobia, osoby LGBT mają proces za „sprofanowanie” kopii Czarnej Madonny. Ale Maryja jest dla wszystkich, także dla osób LGBT. Jest długa historia jej portretowania jako części różnych wspólnot wiary...” Następnie dodał, że Maryja jest „szczególnie ważna dla wspólnot, które były prześladowane albo marginalizowane”. Załączył przedstawienia Maryi jako Indianki.

 

Tego samego dnia jezuita posunął się jeszcze dalej: udostępnił samą sprofanowaną ikonę Maryi. Napisał przy tym: „Wspólnota LGBT ma niewiele obrazów takich jak ten. Nic w tym dziwnego, że będą dodawali swój własny symbol, tęczę, w sposób pełen szacunku, do ukochanego obrazu ich Matki” - napisał. 

 

 

Wesprzyj nas!

Będziemy mogli trwać w naszej walce o Prawdę wyłącznie wtedy, jeśli Państwo – nasi widzowie i Darczyńcy – będą tego chcieli. Dlatego oddając w Państwa ręce nasze publikacje, prosimy o wsparcie misji naszych mediów.

Jak zwrócił uwagę Paweł Lisicki w programie „Ja, Katolik. EXTRA”, sytuacja jest niebywała, bo ks. James Martin SJ jest przecież oficjalnym doradcą Kongregacji ds. Komunikacji będącej częścią Kurii Rzymskiej.

 

- James Martin cały czas występuje jako oficjalny doradca papieski, wydaje się, że reprezentuje [papieża] w wielu sprawach. Dwa tygodnie temu James Martin udzielił poparcia haniebnej próbie przedstawienia Najświętszej Maryi Panny z Częstochowy z tęczową aureolą. Rzecz, przeciwko czemu protestują polscy i nie tylko polscy katolicy, widzą w tym formę profanacji... a James Martin, doradca papieski, przesyła ją w swoim Twitterze, twierdząc, że jest to forma wyrażania kulturowej jedności – stwierdził Lisicki. - I dalej jest doradcą papieskim, dalej tak funkcjonuje! – dodał.

 

Pach

Czytaj także:


 

Ludzie papieża. Kim otacza się Franciszek?

Ludzie papieża. Kim otacza się Franciszek?

Ludzie papieża. Kim otacza się Franciszek?

Papież Franciszek kreował łącznie 101 kardynałów. Obecnie aż 73 kardynałów-elektorów to jego nominaci, w porównaniu do 39 Benedykta XVI i zaledwie 16 św. Jana Pawła II. Wielu z nowych purpuratów to zarazem najbliżsi współpracownicy papieża. Tych, którzy robią karierę w czasie trwającego pontyfikatu, wyróżnia przede wszystkim nieskrywany entuzjazm dla różnego rodzaju papieskich innowacji czy nowego rozkładu „akcentów” duszpasterskich w Kościele. Poniżej prezentujemy sylwetki sześciu zaufanych ludzi Franciszka, którzy odgrywają dziś w Kurii Rzymskiej szczególnie dużą rolę.

 

 

Lorenzo Baldisseri (ur. 1940, Włochy). Organizator synodów Franciszka

Studiował między innymi na Papieskim Uniwersytecie Laterańskim. Pragnąc rozpocząć pracę w służbie dyplomatycznej Watykanu, wstąpił do Papieskiej Akademii Kościelnej. Został doceniony przez św. Jana Pawła II. W 1992 roku otrzymał stanowisko nuncjusza apostolskiego na Haiti, z czym wiązała się sakra biskupia i wyniesienie do godności arcybiskupa. W kolejnych latach był nuncjuszem w Paragwaju, Indiach oraz Nepalu – a od roku 2002 w Brazylii. Prawdopodobnie właśnie tam poznał przyszłego papieża Jorge Mario Bergoglio. Baldisseri pełnił służbę w Brazylii do roku 2012; jako nuncjusz uczestniczył w V Konferencji Ogólnej Episkopatu Ameryki Łacińskiej i Karaibów w Aparecidzie, podczas którego kardynał Bergoglio odgrywał czołową rolę – przewodniczył komisji przygotowującej dokument finalny posiedzenia. Baldisseri trafił do Kurii Rzymskiej z woli Benedykta XVI. W 2012 roku Toskańczyk został sekretarzem wpływowej Kongregacji ds. Biskupów, co było zapowiedzią planów włączenia go w przyszłości do Kolegium Kardynalskiego. Papież Ratzinger w tym samym roku powierzył mu też ważną funkcję Sekretarza Kolegium Kardynałów.

 

W trakcie pontyfikatu Franciszka: Na koniec konklawe roku 2013 papież Franciszek dał wyraz dużej sympatii dla Baldisseriego: obdarował go swoją własną kardynalską piuską. Włoch nie musiał długo czekać na kolejne wyróżnienia. Został mianowany członkiem Kongregacji ds. Biskupów, a we wrześniu 2014 roku – członkiem Kongregacji ds. Ewangelizacji Narodów. Kardynałem został kreowany już na pierwszym konsystorzu Franciszka w 2014 roku. Wcześniej otrzymał jednak swoją najważniejszą w życiu funkcję: we wrześniu 2013 roku papież Bergoglio uczynił go Sekretarzem Generalnym Synodu Biskupów. Jako taki był Baldisseri odpowiedzialny za zwołanie i organizację kilku synodów: nadzwyczajnego i zwyczajnego Synodu o Rodzinie (2014 i 2015), zwyczajnego Synodu Młodych (2018), specjalnego Synodu Amazońskiego (2019). Tym samym to właśnie on jest jednym z głównych sprawców wszystkich wynikłych z tych zgromadzeń kontrowersji.

 

Kontrowersje: Podczas swojej pracy jako Sekretarz Generalny Synodu Biskupów Baldisseri nie krył poparcia dla progresywnej rewolucji. Już w maju 2014 roku, a zatem jeszcze przed synodem nadzwyczajnym o rodzinie, opowiedział się za „opcją” kard. Waltera Kaspera odnośnie dopuszczenia Komunii świętej dla rozwodników. W wywiadzie dla holenderskiej prasy stwierdził, że Synod Biskupów zamierza „uwspółcześnić” nauczanie adhortacji apostolskiej „Familiaris consortio” św. Jana Pawła II z 1980 roku, bo – jak tłumaczył – Kościół nie żyje „poza czasem”, a Ewangelia musi być „zrozumiała” dla współczesnych ludzi. Prawdopodobnie to także Baldisseri zablokował rozdawanie Ojcom Synodalnym w roku 2015 książki kilku kardynałów „Pozostać w prawdzie Chrystusa”, która sprzeciwiała się „opcji Kaspera”. W 2018 roku na konferencjach prasowych bronił użycia niespotykanego dotąd w kościelnych dokumentach określenia „młodzież LGBT” w Instrumentum laboris Synodu Młodych.

 

 

Michael Czerny (ur. 1946, Czechy, od 1948 w Kanadzie). „Fanatyk” imigrantów

Urodził się w 1946 roku w Brnie, ale dorastał w Kanadzie. Wstąpił do zakonu jezuitów. Studiował w Chicago; szybko zajął się tematyką „sprawiedliwości społecznej”. W Kanadzie współzałożył Jezuickie Centrum Społecznej Wiary i Sprawiedliwości, którym kierował przez szereg lat. W 1992 roku wyjechał do Rzymu, gdzie objął posadę w Sekretariacie Sprawiedliwości Społecznej w Kurii Generalnej Jezuitów. Wkrótce zaangażował się też w walkę z AIDS w Afryce. W roku 2010 trafił pod skrzydła kard. Petera Turksona, przewodniczącego Papieskiej Rady ds. Sprawiedliwości i Pokoju. Został osobistym asystentem ghańskiego purpurata.

 

Kariera za pontyfikatu Franciszka: W 2017 roku papież Franciszek przekształcił tę Radę w Dykasterię Wspierania Integralnego Rozwoju Człowieka. U sterów pozostawił kard. Turksona, a o. Czerny został podsekretarzem w Sekcji Migrantów i Uchodźców w tejże dykasterii. Wkrótce został włączony w proces „synodalny”. W 2018 roku papież uczynił go członkiem Synodu o Młodzieży, a w roku 2019 – sekretarzem specjalnym Synodu Amazońskiego. To właśnie Czerny zaprezentował na konferencji prasowej dokument finalny tego Synodu. I to już jako kardynał – bo na konsystorzu w październiku Franciszek obdarzył go czerwonym biretem. Święcenia biskupie Czerny otrzymał z rąk samego papieża; współkonsekratorami byli sekretarz stanu kard. Pietro Parolin oraz kard. Peter Turkson. Wreszcie w roku 2020 kard. Czerny został członkiem Kongregacji ds. Ewangelizacji Narodów – tej, której przewodzi filipiński kardynał Luis Antonio Tagle, a która po przygotowywanej reformie Kurii Rzymskiej ma zostać przekształcona w najważniejszą super-dykasterię Watykanu.

 

Kontrowersje: Czerny, jak dotąd, nieczęsto zabierał głos w najbardziej kontrowersyjnych sprawach. Ciekawe są jednak jego słowa odnośnie adhortacji apostolskiej „Querida Amazonia”. Kanadyjski purpurat dał się poznać jako zwolennik daleko idących zmian. W Watykanie to między innymi on prezentował dziennikarzom papieski dokument – i próbował tłumaczyć, dlaczego Franciszek nie zniósł celibatu. Według Czernego nie idzie o jakieś pryncypia, ale o to, że temat „musi dojrzeć” i Kościół dalej będzie zastanawiał się nad poluzowaniem obowiązku bezżenności kapłańskiej. Kardynał dość specyficznie manifestuje swoje oddanie sprawie imigrantów: nosi krzyż pektoralny wykonany z kawałków łodzi uchodźców z Lampedusy.

 

 

Kevin Farrell (ur. 1947, Irlandia). Człowiek McCarricka

Urodził się w 1947 roku w irlandzkim Dublinie. Karierę kościelną robił jednak przede wszystkim w Stanach Zjednoczonych. Studiował w Rzymie i podobne jak jego starszy brak, późniejszy kurialista Brian Farrell, wstąpił do Legionistów Chrystusa. W latach 80. trafił do archidiecezji Waszyngtonu. Dzięki swojemu dobremu wykształceniu ekonomicznemu został sekretarzem finansów archidiecezji. Funkcję tę sprawował w latach 1989-2001. W Waszyngtonie poznał byłego kardynała Theodore’a McCarricka. To on doprowadził do wyświęcenia Farrella na biskupa pomocniczego. Pod McCarrickiem bp Farrell służył nie tylko jako sekretarz ds. finansów, ale także jako wikariusz generalny diecezji. Żyli ze sobą bardzo blisko; przez kilka lat współdzielili mieszkanie w amerykańskiej stolicy. Farrell pełnił zarazem różne funkcje w Episkopacie USA, zarówno ekonomiczne, jak i związane z problematyką imigracji. Dał się poznać jako zwolennik ograniczania prawa do posiadania broni. Usamodzielnił się w roku 2007, zostając biskupem Dallas w Teksasie.

 

Kariera za pontyfikatu Franciszka: W 2016 roku papież wręczył mu biret kardynalski - oraz powołał na stanowisko prefekta nowoutworzonej Dykasterii ds. Świeckich, Rodziny i Życia. Jako taki Farrell zorganizował kontrowersyjne Światowe Spotkanie Rodzin w Dublinie w 2018 roku, niewolne od wyrazów pewnej sympatii wobec środowisk LGBT. Sam zresztą już dwa lata wcześniej, po publikacji „Amoris laetitia”, dał do zrozumienia, że popiera zmianę w sprawie rozwodników, choć wyraźnego stanowiska nigdy nie zajął. W kolejnych latach Farrell zyskiwał w Kurii Rzymskiej coraz silniejszą pozycję. W roku 2017 został członkiem Administracji Dóbr Stolicy Apostolskiej; w tym samym roku także członkiem Papieskiej Komisji ds. Państwa Watykańskiego. W roku 2019 uzyskał wpływowe i prestiżowe stanowisko Kamerlinga Świętego Kościoła Rzymskiego, a w roku kolejnym stanął na czele nowej Komisji Spraw Poufnych, która zajmuje się finansami Kurii Rzymskiej.

 

 

Marcello Semeraro (ur. 1947, Włochy), bojownik „Amoris laetitia” i nowego otwarcia wobec LGBT

Studiował na Papieskim Uniwersytecie Laterańskim. W 1998 roku objął diecezję Oria w rodzimej Apulii. Jego pierwsza ważna funkcja w Watykanie przyszła w roku 2001; św. Jan Paweł II mianował go sekretarzem specjalnym Synodu Biskupów poświęconego zagadnieniu posługi biskupa we współczesnym świecie. W roku 2004 został biskupem Albano w Lacjum. Wówczas zaczęła się jego kariera kurialna. Został konsultantem Kongregacji ds. Duchowieństwa w Kurii Rzymskiej, a w Episkopacie Włoch – członkiem Komisji Nauki Wiary. W 2007 roku trafił do zarządu oficjalnego dziennika Episkopatu, „Avvenire”.

 

Kariera za pontyfikatu Franciszka: W 2013 papież mianował bp. Semeraro sekretarzem ekskluzywnej Rady Kardynałów, która opracowuje reformę Kurii Rzymskiej. Kolejne wyróżnienie przyszło w roku 2020, kiedy został prefektem Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych – i kardynałem. Już z biretem kardynalskim znalazł się też jako członek w dwóch dykasteriach kurialnych, ds. Kościołów Wschodnich oraz ds. Komunikacji Stolicy Apostolskiej.

 

Kontrowersje: Semeraro jest gorącym orędownikiem zmian przynoszonych przez adhortację „Amoris laetitia”. W 2016 roku przemawiał na jezuickim Uniwersytecie Comillas w Madrycie, gdzie prezentował nowe wydanie tej adhortacji ze wstępem własnego autorstwa. Semeraro twierdził, że dokument ten wychodzi poza logikę „jest możliwe” oraz „nie jest możliwe” i wprowadza zamiast tego „jasne rozróżnienie między regułą ogólną a poszczególnym przypadkiem”. Według ówczesnego biskupa Albano, rozwodnicy w nowym związku nie mogą żyć jak brat z siostrą, ale mają prawo do fizycznego wyrażania swojego uczucia. Bp Semeraro powołał się na konstytucję soborową „Gaudium et spes”, zgodnie z którą… małżonkowie żyjący wstrzemięźliwie zagrażają swojemu związkowi. Mówca uznał, że rozwodnicy z dziećmi żyją tak naprawdę w relacji o charakterze małżeńskim, a stąd wniosek, że wstrzemięźliwość jest niewskazana. Bp Semeraro podkreślił, że trzeba postawić na duszpasterskie „rozróżnianie”.

 

Wątek „włączania” rozwodników w życie Kościoła hierarcha podjął w roku 2018. Jako biskup Albano wydał dokument pt. „Radujcie się wraz ze mną” (wł. „Rallegratevi con me. Accogliere, discernere, accompagnare e integrare nella communita ecclesiale i fedeli divorzati e risposati civilmente”). Semeraro uznał, że rozwodnicy w nowych związkach mogą „po rozważeniu sprawy” uczestniczyć w Liturgii Słowa jako lektorzy. Mogą też być uznawani za „idealnych do nauczania religii katolickiej w szkołach” oraz mogą być „nauczycielami wiary” jako katecheci. Jest to niezgodne z Kodeksem Prawa Kanonicznego (kan. 804, par. 2), który mówi, że katecheci winni odznaczać się „świadectwem życia chrześcijańskiego”. A jednak według bp. Semeraro od rozwodników nie można wymagać „zbyt wiele”, tym więcej, że – jak uznał – ich wina moralna często może być w istocie nie tak duża.

 

Hierarcha wielokrotnie prezentował się też jako zwolennik zmian w sprawie homoseksualizmu. W roku 2016 stwierdził w wywiadzie, że nie widzi obiekcji gdy idzie o prawną legalizację jednopłciowych związków cywilnych we Włoszech. W 2018 roku Semeraro przemawiał na Piątym Forum Chrześcijan LGBT. Powołał się tam na „Amoris laetitia”. Zaprezentował zebranym wideo z przesłaniem prohomoseksualnego jezuity o. Jamesa Martinem. Wezwał „chrześcijan LGBT” do „zaufania Duchowi”. W roku 2020 napisał wstęp do książki ks. prof. Aristide Fumagallego pt. „Możliwa miłość. Osoby homoseksualne i moralność chrześcijańska”. Praca prezentuje niekatolicką perspektywę moralną.

 

Według wybitnego włoskiego watykanisty, Sandro Magistra, Marcello Semeraro jest dziś jednym z najbardziej wpływowych ludzi w Watykanie. Ma być jednym z papabile. Samego Franciszka zna osobiście co najmniej od 2001 roku; to właśnie on został przez papieża Bergoglio przyjęty na audiencji jako pierwszy biskup.

 

 

Miguel Guixot (ur. 1952, Hiszpania). Architekt braterstwa z Abu Zabi

Jest członkiem zgromadzenia Misjonarzy Kombonian Serca Jezusowego. Studiował na Papieskim Instytucie Studiów Arabskich i Islamistycznych. Pracował jako misjonarz w Egipcie i Sudanie w latach 1982-2002, a także jako profesor studiów islamskich w Chartumie oraz w Kairze. Przez lata angażował się w dyskusje z muzułmanami. Uzyskał doktorat z teologii dogmatycznej na Uniwersytecie Granady w 2000 roku. Papież Benedykt XVI w 2007 roku powołał go na konsultanta Papieskiej Rady ds. Dialogu Międzyreligijnego. W roku 2012 został jej sekretarzem.

 

Kariera za pontyfikatu Franciszka: Biskupem został w roku 2016 – Ojciec Święty konsekrował go osobiście. Bp Guixot zaangażował się w przywrócenie relacji z Wielkim Imamem Al-Azhar Ahmedem al-Tajebem, które tenże zerwał po ratyzbońskim wykładzie Benedykta XVI z 2011 roku.

 

 

Dwa lata Abu Zabi. Czekając na światło w gęstniejących mrokach

 

Dwa lata Abu Zabi. Czekając na światło w gęstniejących mrokach

Dwa lata Abu Zabi. Czekając na światło w gęstniejących mrokach
Fotograf: AHMED JADALLAH/Archiwum: Reuters/FORUM

Już dwa lata minęły od podpisania głośnej deklaracji z Abu Zabi. Mimo próśb bp. Athanasiusa Schneidera dokument sygnowany przez papieża i wielkiego imama nie został skorygowany. Problem indyferentyzmu cały czas nabrzmiewa i w perspektywie ludzkiej o nadzieję trudno. Mamy jednak perspektywę Chrystusową, a ta każe nam bez zachwiania wierzyć, że prawda Ewangelii o naszym Zbawicielu i Kościele katolickim zatriumfuje.

 

W dniach 3-5 lutego 2019 roku papież Franciszek przebywał w Abu Zabi, stolicy Zjednoczonych Emiratów Arabskich. Zasadniczym celem tej wizyty był udział następcy św. Piotra w „międzyreligijnej” konferencji. Papież spotkał się tam przede wszystkim z Ahmedem al-Tajebem, Wielkim Imamem Uniwersytetu Al-Azhar w Kairze. Nie było to ich pierwsze osobiste spotkanie; dwa lata wcześniej to muzułmanin przyjechał do Watykanu, by podjąć dialog zerwany w roku 2006, po słynnym wykładzie ratyzbońskim papieża Benedykta XVI pt. „Wiara, rozum i uniwersytet – wspomnienia i refleksje”. Papież Ratzinger przywołał w nim rozmowę cesarza Manuela II Paleologa (zm. 1425) z islamskim uczonym, Persem. Rozmowa ta pokazywała fundamentalną różnicę między katolickim a muzułmańskim pojmowaniem Boga. Katolicy wierzą, że Bóg jest racjonalny, muzułmanie natomiast przypisują Stwórcy działanie poza kategoriami rozumowymi. W ich przekonaniu Bóg nie musi być związany nawet prawami, które sam ustanowił. Wykład Benedykta XVI wywołał ostre protesty muzułmanów – zarówno uliczne, jak i na uniwersytetach. Papieża niewątpliwie to zaskoczyło, tym bardziej, że islam co najmniej od czasów Al-Gazaliego (zm. 1111) rzeczywiście, tak jak we wspomnianym dialogu mówił Pers, nie żywi szczególnego poszanowania dla rozumności.

 

W roku 2019 Franciszek nie pojechał jednak do Abu Zabi po to, by debatować z Ahmedem al-Tajebem o naturze Boga. Wizyta w Zjednoczonych Emiratach Arabskich była nakierowana na inny skutek: podpisanie dokumentu, który stać się miał podstawą odnowionego dialogu katolicko-islamskiego. 4 lutego papież i imam podpisali zatem „Dokument o ludzkim braterstwie dla pokoju światowego i współistnienia”.

 

Tekst, znany jako Deklaracja z Abu Zabi, wywołał w Kościele ogromny niepokój. Krytycy oskarżyli go o szerzenie błędów, przede wszystkim indyferentyzmu. Indyferentyzm to przekonanie, zgodnie z którym nie ma różnicy, jaką człowiek wyznaje religię (łac. indifferens – dosł. nieróżniący się). Pogląd ten został wielokrotnie potępiony przez Kościół. Jako, że zarzuty wysuwane pod adresem Deklaracji są trafne, co zobaczymy dalej, przypomnę bardzo krótko trzy wybrane dokumenty nauczycielskie Kościoła poświęcone tej problematyce.

 

Przeciwko indyferentyzmowi

8 grudnia 1864 bł. Pius IX ogłosił Syllabus Errorum. Wśród potępionych poglądów znalazł się w wykazie także indyferentyzm. Z katolicyzmem sprzeczna jest teza, mówiąca że: Ludzie mogą znaleźć drogę do wiecznego zbawienia i osiągnąć to wieczne zbawienie przez praktykowanie jakiejkolwiek religii. Nie wymaga to komentarza; zgodnie z nauką katolicką jest przecież dokładnie odwrotnie – stanowi zasadniczą różnicę, czy człowiek wyznaje religię prawdziwą, czy też fałszywą; niekatolicy mogą osiągnąć zbawienie jedynie pomimo wyznawanych błędów, ale nie dzięki nim.

Ten sam pogląd z mocą potępił także Pius XI w encyklice Mortalium animos z 1928 roku. Papież pisał: W tym celu [pewne koła] urządzają, zjazdy, zebrania i odczyty z nieprzeciętnym udziałem słuchaczy i zapraszają na nie dla omówienia tej sprawy wszystkich, bez różnicy, pogan wszystkich odcieni, jak i chrześcijan, ba, nawet tych, którzy - niestety - odpadli od Chrystusa, lub też uporczywie przeciwstawiają się Jego Boskiej naturze i posłannictwu. Katolicy nie mogą żadnym paktowaniem pochwalić takich usiłowań, ponieważ one polegają na błędnym zapatrywaniu, że wszystkie religie są mniej lub więcej dobre i chwalebne, o ile, że one w równy sposób, chociaż w różnej formie, ujawniają i wyrażają nasz przyrodzony zmysł, który nas pociąga do Boga i do wiernego uznania Jego panowania. Wyznawcy tej idei nie tylko są w błędzie i łudzą się, lecz odstępują również od prawdziwej wiary, wypaczając jej pojęcie i wpadając krok po kroku w naturalizm i ateizm. Z tego jasno wynika, że od religii przez Boga nam objawionej, odstępuje zupełnie ten, ktokolwiek podobne idee i usiłowania popiera. Pius XI wskazuje zatem z pełną jasnością, że jest błędem twierdzić, iż różne religie są dobre i że różnice między religiami dotyczą, można rzec, nie substancji, ale przypadłości.

 

Wreszcie dokument trzeci to Deklaracja Dominus Iesus, jaką w roku 2000 wydała Kongregacja Nauki Wiary pod kierunkiem kard. Józefa Ratzingera. Tekst poświęcony jest problemowi „jedyności i powszechności zbawczej Jezusa Chrystusa i Kościoła”. Deklarację aprobował św. Jan Paweł II. Kongregacja w pkt. 4 pisała: Nieustanne przepowiadanie misyjne Kościoła jest dzisiaj zagrożone przez teorie relatywistyczne, które usiłują usprawiedliwić pluralizm religijny nie tylko de facto, lecz także de iure (czyli jako zasadę). […] formułowane są propozycje teologiczne, które odbierają chrześcijańskiemu objawieniu oraz tajemnicy Jezusa Chrystusa i Kościoła charakter absolutnej prawdy i zbawczej powszechności, a w każdym razie rzucają na nie cień wątpliwości i niepewności.

 

To bardzo jednoznaczne stwierdzenia, sprzeciwiające się uznawania, że różne religie są sobie równe i prowadzą do tego samego celu. Stolica Apostolska odrzuca tutaj przekonanie, jakoby sam pluralizm religijny był co do zasady dobry. Przestrzega też nie tylko przed tymi, którzy wprost zaprzeczają prawdzie o jedyności zbawczej Chrystusa i Kościoła, ale również i tymi, którzy rzucają na nią „cień wątpliwości i niepewności”.

 

Bóg i religijny pluralizm

Wyposażeni w te wypowiedzi Kościoła możemy spojrzeć w zapisy deklaracji z Abu Zabi. Tekst głosi:

Wolność jest prawem każdej osoby: każdy korzysta z wolności wiary, myśli, słowa i działania. Pluralizm i różnorodność religii, koloru skóry, płci, rasy i języka są wyrazem mądrej woli Bożej, z jaką Bóg stworzył istoty ludzkie. Ta boska Mądrość jest źródłem, z którego wywodzi się prawo do wolności wiary i wolności do bycia różnymi. Dlatego odrzuca się wszelkie próby zmuszania ludzi do przyjmowania określonej religii oraz kultury, podobnie jak narzucenie jednego modelu cywilizacji, którego inni nie akceptują;

 

Ks Piotr Glas - Kapłani wyklęci

Abp Jan Paweł Lenga na czarnej liście episkopatu?

W obronie dobrego imienia kapłanów: petycja do Episkopatu Polski po artykule „Duszpasterstwo w Polsce w czasie pandemii:

W obronie dobrego imienia kapłanów: petycja do Episkopatu Polski po artykule „Duszpasterstwo w Polsce w czasie pandemii:

Petycja ta służy obronie kapłanów, którzy niestrudzenie głoszą Słowo Boże i wspierają nas wiernych poprzez swoją posługę m.in. ks. Arcybp Jan Paweł Lenga, ks. dr Dominik Chmielewski, ks. Piotr Glas i inni. Pragniemy stanąć w obronie tych Kapłanów, nawołując równocześnie do jedności pomiędzy kapłanami i by nie niszczyć sobie wzajemnie autorytetów poprzez publiczną bezpodstawną krytykę

Link do petycji: https://citizengo.org/pl/signit/200552/view

Adresat/Adresaci petycji: EPISKOPAT POLSKI I KAPŁANI W POLSCE

Na wstępie tej petycji pragniemy zapewnić Czcigodnych Księży Biskupów oraz wszystkich Kapłanów w Polsce o naszej starannej modlitwie za Was Kochani Pasterze i naszej trosce o Kościół poprzez pokutę za nasze grzechy.

                Zwracamy się z gorącą prośbą do Przewodniczącego Konferencji Episkopatu Polski Księdza Arcybiskupa Stanisława Gądeckiego, do Księdza Biskupa Romana Pindla w sprawie wyjaśnienia i korekty wypowiedzi ks. dr Przemysława Sawy, który z nazwiska ostro skrytykował kilku znanych kapłanów w swoim artykule zamieszczonym w Zeszycie Specjalnym do programu duszpasterskiego Kościoła Katolickiego w Polsce na rok 2020/2021. Duszpasterstwo w czasie pandemii. Tytuł artykułu: „Duszpasterstwo w Polscew czasie pandemii: mocne i słabe strony, wyzwania, nadzieje” – głównie chodzi o podpunkt  „2.3. Kryzys autorytetów.” W treści artykułu wystosowane zostały zarzuty m.in. przeciwko ks. Dominikowi Chmielewskiemu oraz innym Kapłanom,  uwłaczają one w sposób rażący godności kapłańskiej samego autora, jak również krytykowanych Księży. Opinia Księdza dr Przemysława Sawy jest  przede wszystkim zdaniem prywatnym tegoż Kapłana, nieupoważnionego jak uważamy do tego typu osądów.

                Pytanie brzmi: kto i w jakim celu ujawnia wewnętrzne materiały dostępne tylko dla kapłanów oraz kto zatwierdza i dopuszcza ich treść? Jak wiadomo m.in. uczynili to znani psycholodzy umieszczając treść tego artykułu na swoim portalu facebookowym , z zachętą do zapoznania się z treścią. Jest to kolejny atak chociażby przeciwko ks. Dominikowi Chmielewskiemu, który przecież  cieszy się dobrą opinią i gorliwie głosi Słowo Boże, jednocześnie walcząc o własne nawrócenie. Ks. Dr Sawa m.in. zarzuca ks. Dominikowi, iż Kapłan ten – cytuję: „reprezentuje mariologię maksymalistyczną, co widać w dyskusjach, oraz w niektórych punktach mija się z nauczaniem Kościoła”. Wydaje się, że słusznym i ewangelicznym byłoby zwrócenie się bezpośrednio do ks. Chmielewskiego, a nie publicznie i to jeszcze bez poważnych podstaw. Bylibyśmy szczęśliwi, gdyby wszyscy kapłani kochali Matkę Bożą tak jak ks. Dominik.

Materiał zawarty w artykule ks. dr Sawy przynosi więcej szkody, niż pożytku duchowego , a także wzbudza oburzenie z powodu w większości płytkiej, niekonkretnej i nieuzasadnionej krytyki, nie mówiąc już o publicznym zniesławieniu.

Oczekujemy od ks. Dr Sawy publicznego przeproszenia wymienionych w artykule Kapłanów bez względu na to w jakiej kondycji w Kościele się znajdują. Jesteśmy przejęci coraz częstszym, publicznym  obnażaniem słabości kapłanów oraz obrzucaniem się wzajemnie błotem brat przeciwko bratu. Nie mamy prawa do osądu, krytyki zniesławiania publicznego żadnego Kapłana.

Nauczanie wielu z poruszonych w artykule Kapłanów przynosi błogosławione owoce nawrócenia i pogłębienia duchowości maryjnej. A krytykowane przez ks. dr Sawę 33-dniowe rekolekcje poświęcenia się Panu Jezusowi przez Maryję znalazły przecież zachętę i pełną aprobatę ze strony Episkopatu Polski.

Nawołujemy Księży Biskupów do jedności wokół dobra, ale cenimy również odwagę w sprzeciwianiu się wszelkim treściom i postawom, które nie korespondują z dobrem i prawdą ewangeliczną. Boli nas bardzo podział pomiędzy duchowieństwem i krytykowanie jeden drugiego. Owocuje to zamętem i dezorientacją wśród nas wiernych oraz nie buduje Wspólnoty Kościoła. Jedynymi, którzy czerpią satysfakcję ze wspomnianych problemów są wrogowie Kościoła. Nasuwa się pytanie, dlaczego głównie atakowani i krytykowani są kapłani o postawie bardzo religijnej mający Bożego ducha – tzw. prawicowi, natomiast nie zwraca się uwagi i nie napomina się kapłanów liberalno – lewicowych, którzy m.in. aprobują aborcję i popierają ruchy LGBT?

Prosimy by sprawy pomiędzy kapłanami były załatwiane dyskretnie, a nie publicznie. Stoimy murem za Wami nasi  Pasterze pomimo tego, że widzimy podział między Księżmi, Wasze błędy oraz słabości. Już jesteśmy tym wszystkim dotkliwie zniesmaczeni i zasmuceni, a tego typu postawy wzajemnego niszczenia autorytetów wywołują nasze zgorszenie.

Ponadto mocno zaskoczyło nas m.in. stwierdzenie ks. dr Sawy we wspomnianym artykule, cytuję: „… doktryna ze swej natury podlega rozwojowi, a niekiedy konieczna jest nawet korekta wcześniejszego nauczania” – myśl ta trąci postępowym liberalizmem, którego jest mnóstwo choćby w Kościele niemieckim i jest ona bardzo niebezpieczna.

Bardzo prosimy o odpowiednie ustosunkowanie się do naszej petycji, która jest upubliczniona z uwagi na powszechny problem braku duchowej jedności pomiędzy Księżmi Biskupami i Kapłanami.  Zapewniamy o modlitwie i prosimy o błogosławieństwo. Wierni Kościoła Katolickiego w Polsce. W poniższym linku do petycji znajdują się podpisy osób, które ten list skierowują do całego Episkopatu Polski  oraz do Ks. Dr Przemysława Sawy.

Podpisz: jeśli nie widzisz linku u góry – tutaj kliknij

Jan Paweł II jest największym darem, jaki Moje Niepokalane Serce otrzymało od Serca Jezusa dla waszego bolesnego czasu oczyszczenia.

  Jan Paweł II jest największym darem, jaki Moje Niepokalane Serce otrzymało od Serca Jezusa dla waszego bolesnego czasu oczyszczenia. Obron...