piątek, 20 lutego 2026

Świece w godzinie mroku. Św. Franciszek i św. Hiacynta Marto

 

Świece w godzinie mroku. Św. Franciszek i św. Hiacynta Marto

(Oprac. GS/PCh24.pl)

Nie licząc tzw. świętych młodzianków, z chwilą kiedy papież dokonał ich kanonizacji, dzieci z Fatimy stały się najmłodszymi świętymi Kościoła. Oboje zasnęły w Panu, nie będąc jeszcze nastolatkami. „Kościół pragnie jak gdyby postawić na świeczniku te dwie świece, które Bóg zapalił, aby oświecić ludzkość w godzinie mroku i niepokoju” – mówił Jan Paweł II 13 maja 2000 roku, dokonując ich beatyfikacji. Uzdrowioną osobą, dzięki której rodzeństwo oficjalnie uznane zostało za święte, był mały chłopiec – tylko trochę mniejszy od nich…

Dziecko wiszące nad przepaścią, próbujące sforsować parapet okna lub barierkę balkonu – skąd my to znamy? Jeśli macie dzieci, być może też tego kiedyś doświadczyliście albo śni wam się to w nocnych koszmarach. Taki właśnie przypadek wydarzył się brazylijskim małżonkom João Batiście i Lucilii Yurie. Około 20 wieczorem 3 marca 2013 roku ich mały pięcioletni synek Lucas bawił się z młodszą siostrą Eduardą w domu swojego dziadka w mieście Juranda, leżącym w północno- -wschodniej Brazylii.

Co mu strzeliło do głowy, żeby zbyt niebezpiecznie zbliżyć się do okna? Nie wiadomo. W jego przypadku zabawy przy oknie zakończyły się jednak najgorzej, jak tylko mogły – wypadł. Niestety, okno znajdowało się wysoko – sześć i pół metra nad ziemią, a właściwie nad betonem. Uderzywszy z impetem o twarde podłoże, malec pogruchotał sobie czaszkę, a część tkanki mózgowej wypłynęła na zewnątrz. Nieprzytomnego chłopca zabrała karetka. Jego stan był krytyczny, zapadł w śpiączkę. Z placówki w Jurandzie wysłano dziecko w niemal godzinną drogę do szpitala w Campo Mourao. Po drodze jego serce dwa razy przestawało bić. Dawano mu niewielkie szanse na przeżycie – minimalne, prawie żadne.


Lekarze walczyli jednak dzielnie o życie chłopca, zoperowali go w trybie pilnym i przewieźli na intensywną terapię. Zapowiedzieli jednak rodzicom, że nawet jeśli Lukas przeżyje, czeka go długa i żmudna rehabilitacja, być może do końca życia zostanie „roślinką”, a w najlepszym razie będzie miał poważne zaburzenia. Możemy sobie tylko wyobrażać, jak taka informacja musiała wstrzasnąć jego rodzicami. Jeszcze tak niedawno ich synek był kompletnie zdrowy, a teraz… Dramat!

Jako osoby wierzące João i Lucilia upadli na kolana i wznieśli ręce do Jezusa i Matki Bożej Fatimskiej. Wiedzieli, że tylko cud może uratować ich synka. Poprosili też o modlitewną pomoc siostry z klasztoru sióstr karmelitanek bosych w Campo Mourao. Przejęte ich prośbą zakonnice rozpoczęły modlitewny szturm przed relikwiami fatimskich pastuszków. Wkrótce o pomoc pastuszków zaczęła modlić się cała rodzina – nie tylko rodzice, lecz także inni krewni i bliscy dziecka.

Po operacji stan dziecka jednak pogarszał się i rozważano przeniesienie go do jeszcze bardziej specjalistycznej placówki.

9 marca – sześć dni po wypadku, a dwa po rozpoczęciu modlitwy do Boga za przyczyną pastuszków – wydarzyło się jednak coś niesamowitego. Chłopiec nagle wybudził się ze śpiączki i… jakby nigdy nic mu się nie stało, nawiązał kontakt z otoczeniem! Mało tego – normalnie mówił, był sprawny psychicznie, umysłowo i fizycznie i nie wykazywał żadnych oznak jakiejkolwiek niepełnosprawności. Lekarze byli zszokowani, rodzice wniebowzięci. W ciągu kolejnych dni malca badano jeszcze wielokrotnie, obserwowano, by w końcu 15 marca – kompletnie zdrowego – wypuścić do domu. Cud był ewidentny. Chłopiec nie tylko przeżył i zachował pełną sprawność, lecz także utracony fragment jego mózgu dosłownie… odrósł.

Niemal dokładnie cztery lata później – 23 marca 2017 roku – uzdrowienie małego Lukasa zostało oficjalnie zatwierdzone przez papieża Franciszka jako cud do kanonizacji błogosławionych Franciszka i Hiacynty Marto. W stulecie słynnych objawień maryjnych – 13 maja tego samego roku – w Fatimie papież kanonizował rodzeństwo Marto. Na uroczystości nie mogło zabraknąć uzdrowionego chłopca i jego rodziców, którzy nie kryjąc łez, opowiedzieli o tym, co ich spotkało podczas zorganizowanej w sanktuarium konferencji prasowej.

Wyznali wówczas, że karmelitanki nie od razu zaczęły modlić się o uzdrowienie ich dziecka. Kiedy następnego dnia po wypadku zadzwonili do klasztoru, siostra, która odebrała telefon, nie przekazała wiadomości wspólnocie. Karmelitanki miały właśnie godzinę skupienia, a zakonnica ze słów dzwoniącego wywnioskowała, że dziecko i tak umrze, i postanowiła modlić się nie za chłopca, ale za rodzinę. Wspólnotową modlitwę przed relikwiami błogosławionych Franciszka i Hiacynty w intencji zdrowia dziecka siostry rozpoczęły dopiero po kolejnym telefonie – 7 marca. Zainicjowała ją jedna z karmelitanek, która usłyszawszy o rodzinnym dramacie, pobiegła przed stojące przy tabernakulum relikwie. „Pastuszkowie, ocalcie to dziecko, które jest dzieckiem takim jak wy” – pomodliła się, ulegając nagłemu natchnieniu. I pomogli.

Wynagradzali za grzechy i zniewagi

Franciszek i Hiacynta Marto byly zwykłymi dziećmi, pastuszkami owiec, z biednej pasterskiej, wielodzietnej, pobożnej rodziny. Lubiły się bawić, śpiewać i tańczyć. Kochały Jezusa i Maryję, z wypiekami na twarzy i przestrachem słuchały opowieści o Męce Zbawiciela.

Franciszek (1908–1919) był spokojnym, poważnym chłopcem, uprzejmym i ustępliwym, cechowało go to, że nigdy niczym się nie przejmował. Jeśli chodzi o charakter, jego siostra Hiacynta (1910–1920) była jego przeciwieństwem. Żywa, uparta, swawolna i kapryśna dziewczynka często bywała nadąsana. Mówiono o niej wtedy, że „udaje osiołka”. Oboje wzdragali się jednak przed kłamstwem, a ich grzechy i grzeszki ograniczały się zasadniczo do nieposłuszeństwa rodzicom i drobnych dziecięcych „łobuzerstw”.

Wydarzeniem ich życia były spotkania z Matką Bożą – objawienia doznawane w Fatimie w latach 1916 i 1917 roku. Towarzyszyła im wtedy kuzynka Łucja dos Santos. Objawienia zupełnie ich odmieniły. Zachęcone przez anioła i Matkę Bożą zaczęły się niezwykle gorliwie modlić i ponosić ofiary. Zmieniły się. Hiacynta stała się poważna, skromna i miła, a Frankowi w końcu zaczęło na czymś zależeć. Dziewczynka napominała inne dzieci, żeby nie obrażały Boga grzechami. Chłopiec często krył się w kościele, by adorować eucharystycznego Jezusa. Jego „specjalnością” stało się pocieszanie i rozweselanie Pana Jezusa za zniewagi, jakich doświadczał od ludzi, wynagradzanie mu za grzechy świata. Gotów był ponieść dla Niego każdą ofiarę. Hiacynta przejęła się zwłaszcza wizją piekła – losem zaślepionych grzeszników, którzy tłumnie idą na wieczne potępienie, bo nikt nie modli się za nich ani nie umartwia. Modliła się zatem i niestrudzona w wymyślaniu mniejszych i większych ofiar pokutowała „ile się tylko da”, aby ich nawrócić i wybawić od piekła; pragnęła wynagradzać za zniewagi wyrządzone Niepokalanemu Sercu Maryi i cierpieć za Ojca Świętego.

Cała trójka wizjonerów cierpiała na skutek oskarżeń o kłamstwo. Nie szczędziły im ich świeckie władze, ich właśni rodzice, a nawet proboszcz ich parafii. Dzieci nie ugięły się jednak. To, co widzieli i opowiadali, było prawdą i – mimo próśb i gróźb – nie mieli najmniejszego zamiaru przyznać, że było inaczej. Przecież właśnie wtedy skłamałyby. Maryja powierzyła im także tajemnicę, której nie wolno im było zdradzić i chociaż na różne sposoby próbowano nakłonić dzieci do jej wyjawienia, nie pisnęły ani słówka.

Franciszek i Hiacynta nie pożyli zbyt długo. Dobrowolnie zgadzając się na przyjęcie cierpień zesłanych nań przez Boga, niemal w tym samym czasie zachorowali na pogrypowe powikłania – zapalenie płuc (Franciszek) i opłucnej (Hiacynta). Wtedy też, podczas jednego z objawień Matka Boża powiedziała im, że wkrótce umrą i pójdą do nieba. I tak się stało.

Jeszcze za ich życia wielu ludzi dzięki ich gorącej modlitwie doświadczyło nadzwyczajnych łask. Nie inaczej było po śmierci fatimskich dzieci.

Usiądź! Możesz!

Przypadek, który wzięto pod lupę przy beatyfikacji dzieci z Fatimy, dotyczył Marii Emilii Santos z Leirii (Portugalia). W 1946 roku 16-letnia Maria Emilia trafiła do szpitala z powodu wysokiej gorączki. Sądzono początkowo, że to grypa, a w końcu stwierdzono, że chodzi raczej o gorączkę reumatyczną. Dziewczynę wypisano wprawdzie ze szpitala, ale nadal źle się czuła.

Dwa lata później doszły silne bóle nóg, przestała chodzić. W szpitalu i sanatorium spędziła kolejne długie lata – niemal cztery! Podejrzewano stan zapalny kręgów i rdzenia kręgowego, prawdopodobnie o podłożu gruźliczym. Zoperowano kręgosłup i kolana. Na próżno. Wypisano ją w końcu o domu, ale z powodu dotkliwych bólów dziewczyna nadal nie była w stanie chodzić. Nie było żadnej poprawy.

Dziesięć lat później Maria Emilia nie mogła już nawet się czołgać. Ból, który odczuwała, był nieznośny. Obejrzał ją kolejny ortopeda i chciał ją nawet leczyć w Coimbrze lub Lizbonie, ale kobieta – czemu doprawdy trudno się dziwić – miała już dość lekarzy. Niestety, osiem dni po tej wizycie znów musiała się z nimi spotkać. Jej stan się pogorszył, wymagała kolejnej hospitalizacji. Trafiła do Szpitala Uniwersyteckiego w Coimbrze, gdzie przeszła drugą operację kręgosłupa. Z fatalnym skutkiem! Została paraplegiczką. Twierdząc, że na jej chorobę nie ma żadnego lekarstwa, odesłano ją do domu.

8 stycznia 1978 roku na skutek gorączki kobieta po raz kolejny znalazła się w szpitalu w Leirii. Tym razem spędziła w nim kolejnych sześć lat! Po tym czasie przeniesiono ją do domu opieki pw. Świętego Franciszka. „Od tej pory do 1987 roku nie skonsultowała się z żadnym lekarzem, nie brała żadnych specjalnych leków, tylko środki przeciwbólowe, gdy ból był bardzo silny. Zawsze leżała na boku na łóżku, całkowicie zdrętwiała od pasa w dół. Mogła tylko poruszać rękami i głową. Modliła się, śpiewała i płakała, ale zniechęcenie, cierpienia i wielka trudność z zaakceptowaniem swojej sytuacji doprowadziły ją, jak sama przyznaje, do irytacji i protestów wobec tych, którzy jej służyli i chcieli tylko czynić jej dobro” – opisywał jej stan ojciec Fabrice Delestre.

Pewnego dnia sanitarką przetransportowano kobietę do Fatimy. Właśnie od tego czasu Maria Emilia Santos zaczęła szczególną czcią otaczać Franciszka i Hiacyntę. Z nadzieją na polepszenie stanu zdrowia zaczęła odmawiać nowenny – jedną za drugą.

Nadszedł 25 marca 1987 roku – uroczystość Zwiastowania Pańskiego. Maria Emilia była w swoim pokoju. Odmówiła różaniec i zaczynając kolejny dzień nowenny, westchnęła z wyrzutem: „Hiacynto, został tylko jeden dzień, aby skończyć kolejną nowennę i wciąż nic…?”. I właśnie wtedy spostrzegła, że z jej stopami dzieje się coś dziwnego. Poczuła silne ciepło i mrowienie. Przestraszyła się. Objawy narastały. „Usiądź! Możesz!” – mówił jakiś dziecięcy głosik. Kiedy usłyszała te słowa po raz trzeci, zdobyła się wreszcie na odwagę – odrzuciła kołdrę i… usiadła na łóżku. Usiadła! Mogła!

Zadzwoniła zaraz potem po kogoś z personelu domu opieki, a gdy wreszcie przyszedł, poprosiła o zapalenie światła. Kiedy rozbłysło, pielęgniarka przeraziła się i zaczęła krzyczeć. Przestraszyła się siedzącej na łóżku kobiety. Wezwano dyrektorkę domu i resztę pracowników i mieszkańców. Nie mogli wyjść ze zdziwienia. Przecież dopiero co podczas mycia wyła z bólu. Od tej pory Maria Emilia zaczęła jeździć na wózku inwalidzkim. Na siedząco.

Ale to nie był koniec tej historii. Kobieta modliła się nadal, tym razem prosząc pastuszków, by pomogli jej wstać.

20 lutego 1989 roku przypadała 69. rocznica śmierci Hiacynty. „Jeśli zmusisz mnie dzisiaj do chodzenia, czy będę najszczęśliwszą kobietą na świecie?” – zapytała podczas modlitwy. A potem… wstała z wózka. Spróbowała zgiąć kolana i… nie poczuła bólu. Postawiła pierwsze kroki, a chwilę później, podpierając się laską… zaczęła chodzić. Po ponad 20 latach! Kiedy 10 lat później rozpatrywano to uzdrowienie w Watykanie, Maria Emilia poruszała się bez trudności.

Także konsultorzy Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych uznali to za cud i w sposób oczywisty przypisali go wstawiennictwu Franciszka i Hiacynty. Na tej podstawie 13 maja 2000 roku Jan Paweł II beatyfikował Hiacyntę i Franciszka w Fatimie. Fatimscy pastuszkowie stali się tym samym najmłodszymi błogosławionymi w historii Kościoła, dystansując Dominika Savio, który zmarł na krótko przed swoimi 15. urodzinami.

Wspólne cuda

Ciekawostką jest, że w przypadku rodzeństwa Marto zastosowano nowe rozwiązanie proceduralne. Jan Paweł II zdecydował bowiem, że Hiacynta i Franciszek, z uwagi na to, że najważniejsze wydarzenia z ich życia – objawienia, cierpienia, jakich doświadczyli od władz, młody wiek, w którym zostali zabrani do nieba, dotyczyły ich obojga – nie potrzebują do swojej beatyfikacji i kanonizacji cudów zdziałanych osobno, ale wspólnie. Warunkiem było tylko to, by wyproszono je, przyzywając rodzeństwo. Swoją drogą – do tego, żeby tak małe dzieci zostały uznane za świętych, też potrzebne było specjalne papieskie zezwolenie.

Tekst pochodzi z albumu „Cuda Wielkich Świętych”, Henryk Bejda. 

Publikacja dzięki uprzejmości Wydawnictwa Fronda

1  Opis o. Delestre za: Beatificación de Francisco y Jacinta, w: http://www.angelfire.com/extreme/neostars/fatima/beatificacion.html.

środa, 18 lutego 2026

Środa Popielcowa: rozpoczynamy Wielki Post – czas modlitwy, postu, jałmużny, czas milczenia i wyciszenia

 

Środa Popielcowa: rozpoczynamy Wielki Post – czas modlitwy, postu, jałmużny, czas milczenia i wyciszenia

Środa Popielcowa przypomina nam o tym, że z prochu powstaliśmy i w proch się obrócimy.  Życie ziemskie to tylko chwilka… Czas postu, to czas zadumy nad własnym życiem, przemijaniem, czas oczyszczenia z wszelkich nienawiści i przemiany w lepszego człowieka – to czas nawrócenia do Stwórcy

Ewangelia Mt 6,1-6.16-18
Jezus powiedział do swoich uczniów:
«Strzeżcie się, żebyście uczynków pobożnych nie wykonywali przed ludźmi po to, aby was widzieli; inaczej bowiem nie będziecie mieli nagrody u Ojca waszego, który jest w niebie.

Kiedy więc dajesz jałmużnę, nie trąb przed sobą, jak obłudnicy czynią w synagogach i na ulicach, aby ich ludzie chwalili. Zaprawdę, powiadam wam: ci otrzymali już swoją nagrodę. Kiedy zaś ty dajesz jałmużnę, niech nie wie lewa twoja ręka, co czyni prawa, aby twoja jałmużna pozostała w ukryciu. A Ojciec twój, który widzi w ukryciu, odda tobie.
Gdy się modlicie, nie bądźcie jak obłudnicy. Oni to lubią w synagogach i na rogach ulic wystawać i modlić się, żeby się ludziom pokazać. Zaprawdę, powiadam wam: otrzymali już swoją nagrodę. Ty zaś, gdy chcesz się modlić, wejdź do swej izdebki, zamknij drzwi i módl się do Ojca twego, który jest w ukryciu. A Ojciec twój, który widzi w ukryciu, odda tobie.
Kiedy pościcie, nie bądźcie posępni jak obłudnicy. Przybierają oni wygląd ponury, aby pokazać ludziom, że poszczą. Zaprawdę, powiadam wam, już odebrali swoją nagrodę. Ty zaś, gdy pościsz, namaść sobie głowę i obmyj twarz, aby nie ludziom pokazać, że pościsz, ale Ojcu twemu, który jest w ukryciu. A Ojciec twój, który widzi w ukryciu, odda tobie».

W czasie Wielkiego Postu trzeba nam usłyszeć oświadczenie Chrystusa: „Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili” (Mt 25,40). Przed chwilą więc Jezus mówił mi o dyskretnej jałmużnie, o delikatnej pomocy moim bliźnim. A będzie nią mój czas, moja obecność, moje podzielenie się pieniądzem, ale także doświadczeniem i wiedzą, moją wiarą i zaufaniem, przeżywaniem Boga, moją radością. Będzie to praktyczne zatroskanie się o moja rodzinę, parafię, ojczyznę.

Dzisiejsza Ewangelia podpowiada mi jeszcze jeden środek na drodze nawracania się, przemiany, a jest nim post. To Bóg sam uświęca, daje mi udział w swoim życiu, ale szanując moją wolność, którą mnie obdarzył, potrzebuje niejako, abym usunął przeszkody, które rozstawiłem między sobą a Nim. Żeby mógł mnie przebóstwić, potrzeba mojej zgody, powierzenia Mu siebie. A jak mam Bogu pozwolić uświęcać siebie, powierzyć Mu siebie skoro jestem zniewolony, nie posiadam siebie. Rządzi mną zmysłowość, lenistwo, nienawiść, alkohol, narkotyki, papierosy, internet, telewizja, egoizm… I wiele innych bożków panuje nade mną, steruje mną. Trzeba mi je rozpoznać i podjąć starania, aby je przezwyciężyć. A więc zdecydowana odpowiedź na pytanie, co odgradza mnie od Jezusa, co odrzucić, co sobie nakazać, w czym się ćwiczyć.

Post, jałmużna i modlitwa są niejako współzależne od siebie. Post, który pozwala mi panować nad sobą, otwiera mnie na potrzeby braci, otwiera mnie równocześnie na Boga, prowadzi do słuchania Go, do modlitwy. Modlitwa zaś umacnia nasze siły duchowe, uzdalnia do wysiłku, oświeca umysł i serce, daje wytrwałość i napełnia pokojem i radością

Z czego zrezygnuję w Wielkim Poście?
Zrezygnuj z narzekania –  skoncentruj się na wdzięczności.

Zrezygnuj z pesymizmu – stawaj się optymistą.
Zrezygnuj z gorzkich sądów – myśl życzliwie.
Zrezygnuj z nadmiernej troski – zawierz Opatrzności Bożej.
Zrezygnuj ze zniechęcenia – bądź pełen nadziei.
Zrezygnuj z zawziętości – powróć do przebaczenia.
Zrezygnuj z nienawiści –  odpłacaj dobrem za zło.
Zrezygnuj z negatywizmu – bądź pozytywny.
Zrezygnuj z gniewu – bądź cierpliwszy.
Zrezygnuj z małostkowości – stawaj się dojrzalszy.
Zrezygnuj ze smutku – raduj się pięknem, które jest wokół ciebie.
Zrezygnuj z zazdrości – módl się o ufność.
Zrezygnuj z obgadywania – kontroluj język.
Zrezygnuj z grzechu – wracaj do cnoty.
Zrezygnuj ze zrezygnowania – wytrwaj!!!

______________________________________
I tu każdy może dodać swoje postanowienie wielkopostne:
– rezygnacja ze słodyczy;
– rezygnacja z telefonu (poza koniecznymi rozmowami z rodziną, dziećmi, małżonkiem)
– rezygnacja z internetu;
– rezygnacja z przeglądania informacji ze świata polityki;
– inne

Rozpoczyna się Wielki Post – czas nawrócenia i pokuty

 

Rozpoczyna się Wielki Post – czas nawrócenia i pokuty

(PCh24.pl)

Wielki Post to czas czterdziestodniowego przygotowania do najważniejszej chrześcijańskiej uroczystości – Wielkanocy, czyli Świąt Paschalnych. Okres ten rozpoczyna Środa Popielcowa, która w tym roku przypada 18 lutego, natomiast kończy liturgia Mszy Wieczerzy Pańskiej sprawowana w Wielki Czwartek, w tym roku obchodzony 2 kwietnia. W orędziu na tegoroczny Wielki Post papież Leon XIV zachęca: „Zacznijmy rozbrajać nasz język, rezygnując z ostrych słów, pochopnych osądów, mówienia źle o nieobecnych, którzy nie mogą się bronić, oraz unikając oszczerstw”.

W Środę Popielcową, na znak żałoby i pokuty, głowy wiernych obecnych na Eucharystii zostaną posypane popiołem. Popiół ten, ma pochodzić z zeszłorocznych palm poświęconych w Niedzielę Palmową. Należy pamiętać, że tego dnia obowiązuje wstrzemięźliwość od pokarmów mięsnych i post ścisły (można spożyć trzy posiłki w ciągu dnia, w tym tylko jeden do syta). Reguła dotycząca wstrzemięźliwości dotyczy wiernych powyżej 14. roku życia, a post ścisły, osoby pełnoletnie, aż do 60. roku życia. Chociaż w tym dniu nie ma natomiast obowiązku uczestniczenia we Mszy św., Kościół zaleca jednak udział w liturgii, ze względu na pokutny charakter dnia rozpoczynającego Wielki Post. Obrzędowi posypania głów popiołem towarzyszą słowa: „Pamiętaj, że jesteś prochem i w proch się obrócisz” albo: „Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię”.

Wielki Post jest przede wszystkim czasem pokuty i nawrócenia. Wspominając słowa Chrystusa, Kościół na ten okres przypomina trzy drogi przybliżenia się do Boga: post, jałmużnę i modlitwę.


W Piśmie Świętym liczba 40, stanowi wyraz pewnej dłuższej całości, czasu przeznaczonego na jakieś konkretne zadanie człowieka lub zbawcze działanie Boga. W Wielkim Poście Kościół odczytuje i przeżywa nie tylko czterdzieści dni spędzonych przez Jezusa na pustyni na modlitwie i poście przed rozpoczęciem Jego publicznej misji, ale i trzy inne wielkie wydarzenia biblijne: czterdzieści dni powszechnego potopu, po których Bóg zawarł przymierze z Noem; czterdzieści lat pielgrzymowania Izraela po pustyni ku ziemi obiecanej; czterdzieści dni przebywania Mojżesza na Górze Synaj, gdzie otrzymał on od Jahwe tablice Dekalogu.

W tym czasie dominującym kolorem szat liturgicznych jest fiolet, oprócz czwartej niedzieli (jeśli jest taki zwyczaj w danej parafii), kiedy kapłani przywdziewają róż, oraz niedzieli Męki Pańskiej (zwanej Palmową), gdy zakładają szaty czerwone.

Liturgia w Wielkim Poście jest wyciszona – podczas Eucharystii nie śpiewa się hymnu „Chwała na wysokości Bogu” (z wyjątkiem przypadających w Wielkim Poście uroczystości, np. św. Józefa – 19 marca, czy Zwiastowania Pańskiego – 25 marca) oraz aklamacji „Alleluja”, którą zastępuje „Chwała Tobie, Królu wieków” albo „Chwała Tobie, Słowo Boże”. Inaczej wygląda także Liturgia Godzin – nie odczytuje się hymnu „Ciebie, Boga, wysławiamy”, opuszcza się także zawołanie „Alleluja”.

Ołtarze nie są w tym czasie ozdabiane kwiatami. W wielu kościołach obowiązuje zwyczaj ustawiania krzyża, by wierni mogli ucałować rany Chrystusa.

Wyjątkowym dniem, w którym nie obowiązują wymienione zastrzeżenia, jest Niedziela Laetare (łac. „Wesel się”), przypadająca w IV Niedzielę Wielkiego Postu.

Okresy i dni pokuty są w Kościele katolickim specjalnym czasem ćwiczeń duchowych, liturgii pokutnej, pielgrzymek o charakterze pokutnym, dobrowolnych wyrzeczeń, jak post i jałmużna, braterskiego dzielenia się z innymi, m.in. poprzez inicjowanie dzieł charytatywnych i misyjnych. W czasie Wielkiego Postu wierni mają powstrzymywać się od uczestnictwa w zabawach. To czas medytacji nad Męką Chrystusa, czemu służą specjalne wielkopostne nabożeństwa, np. Droga Krzyżowa, czy Gorzkie żale.

Zalecany jest też udział w rekolekcjach, pomagających dobrze przeżyć czas przygotowania do Paschy. Rekolekcje (łac. recolligere – zbierać na nowo) – to kilkudniowy okres poświęcony odnowie duchowej poprzez modlitwę, konferencje oraz spowiedź, by znowu zbierać – w głowie i w sercu – bogactwo chrześcijańskiej wiary. Nauki te mogą być otwarte lub zamknięte. Pierwsze to typowe rekolekcje parafialne w Kościele, które trwają zwykle cztery dni, wliczając niedzielę. W tym czasie głoszone są specjalne rekolekcyjne kazania; zazwyczaj jest także okazja do spowiedzi. Rekolekcje zamknięte, czyli wyjazdowe, są trochę dłuższe i odbywają się zwykle w ośrodkach rekolekcyjnych. Wierni, którzy nie mogą uczestniczyć w nich fizycznie mogą wykorzystać możliwość, którą dają środki masowego przekazu: rekolekcje radiowe, internetowe, czy na Facebooku.

Wielki Post jest także okresem przygotowania katechumenów do chrztu. Każda niedziela wprowadza w kolejne tajemnice wiary, a na Wielkanoc podczas Wigilii Paschalnej udzielany jest chrzest.

W pierwszych wiekach chrześcijaństwa przygotowanie do świąt Zmartwychwstania trwało tylko czterdzieści godzin. W późniejszym czasie przygotowania zabierały cały tydzień, aż wreszcie około V w. czas ten wydłużył się. Po raz pierwszy o poście trwającym czterdzieści dni wspomina św. Atanazy z Aleksandrii w liście pasterskim z okazji Wielkanocy z 334 r.

Wielki Post kończy się w Wielki Czwartek, kiedy to katolicy rozpoczną obchody Triduum Paschalnego Męki, Śmierci i Zmartwychwstania Chrystusa. Niedziela Wielkanocna przypada w tym roku 4 kwietnia.

W Orędziu na tegoroczny Wielki Post, papież Leon XIV wskazuje, że post to nie tylko wstrzemięźliwość od pokarmów, lecz ćwiczenie się w porządkowaniu pragnień i uczenie się odpowiedzialności za bliźnich. „Zacznijmy rozbrajać nasz język, rezygnując z ostrych słów, pochopnych osądów, mówienia źle o nieobecnych, którzy nie mogą się bronić, oraz unikając oszczerstw” – zachęca papież w orędziu zatytułowanym: „Słuchać i pościć. Wielki Post jako czas nawrócenia”.

„Starajmy się nauczyć się ważyć słowa i pielęgnować uprzejmość: w rodzinie, wśród przyjaciół, w miejscach pracy, w mediach społecznościowych, w debatach politycznych, w środkach przekazu, we wspólnotach chrześcijańskich. Wtedy wiele słów nienawiści ustąpi miejsca słowom nadziei i pokoju” – apeluje Leon XIV.

Źródło: KAI

Grzegorz Braun stawił się w prokuraturze. Chodzi o „pozbawienie wolności” Gizeli Jagielskiej

 

PILNE! Grzegorz Braun przesłuchiwany w prokuraturze ws. ...


Tak NAPRAWDĘ wyglądała interwencja Brauna. „Przynajmniej nie wbijamy Pani strzykawki w serce” [VIDEO].

Grzegorz Braun stawił się w prokuraturze. Chodzi o „pozbawienie wolności” Gizeli Jagielskiej

(Fot. PAP/Maciej Kulczyński)

Europoseł Grzegorz Braun stawił się we wtorek w Prokuraturze Okręgowej we Wrocławiu. Lider Konfederacji Korony Polskiej będzie przesłuchiwany ws. „pozbawienia wolności” Gizeli Jagielskiej, dokonującej tzw. aborcje w szpitalu w Oleśnicy w ubiegłym roku. Prokurator miał ogłosić Braunowi zarzuty w tej sprawie. Tak się nie stało.

Jak się okazało, Grzegorz Braun złożył wniosek o wyłączenie ze śledztwa prokurator prowadzącą. Zostanie on rozpatrzony w pierwszej kolejności. Później będą podejmowane kolejne decyzje.

Był to kolejny termin przesłuchania Grzegorza Brauna wyznaczony przez wrocławskich śledczych. Europoseł został wcześniej wezwany do prokuratury na 13 stycznia, ale przedstawił wówczas zwolnienie lekarskie. We wtorek Braun stawił się w prokuraturze. Przed wejściem do budynku, w który mieści się siedziba Prokuratury Okręgowej we Wrocławiu, zebrała się grupa sympatyków lidera Konfederacji Korony Polskiej.


Parlament Europejski 13 listopada ubiegłego roku opowiedział się za uchyleniem immunitetu Grzegorzowi Braunowi. Wniosek o uchylenie immunitetu skierował do izby w czerwcu 2025 r. ówczesny prokurator generalny i minister sprawiedliwości Adam Bodnar. Podstawą wniosku były m.in. zarzuty pozbawienia wolności, naruszenia nietykalności cielesnej, znieważenia i pomówienia Gizeli Jagielskiej w kwietniu 2025 r. w Powiatowym Zespole Szpitali w Oleśnicy.

Zdaniem prokuratury, Grzegorz Braun 16 kwietnia 2025 r. wtargnął do Powiatowego Zespołu Szpitali w Oleśnicy i próbował uniemożliwić pracę Gizeli Jagielskiej, która przeprowadziła „indukcję asystolii płodu” (wbicie igły do serca z podaniem chlorku potasu).

Jak tłumaczył europoseł, dokonywał on obywatelskiego zatrzymania. Sama Jagielska relacjonowała, że Grzegorz Braun wtargnął do działu administracyjnego, zagrodził jej drogę i zamknął w pomieszczeniu administracyjnym.

W śledztwie prowadzonym przez wrocławską prokuraturę do tej pory postawiono zarzuty m.in. działaczce Konfederacji Korony Polskiej Marcie Cz. Odpowie ona za pozbawienie wolności Gizeli Jagielskiej poprzez uniemożliwienie jej opuszczenia gabinetu lekarskiego w szpitalu w Oleśnicy podczas „obywatelskiego zatrzymania” dokonywanego przez Brauna. Śledczy zarzucają jej również, że naruszyła nietykalność cielesną lekarki poprzez jej przytrzymywanie rękami podczas i w związku z pełnieniem przez nią obowiązków służbowych lekarza.

Z kolei 10 grudnia Prokuratura Rejonowa w Oleśnicy umorzyła śledztwo w sprawie przeprowadzenia w oleśnickim szpitalu tzw. aborcji z naruszeniem prawa przez Gizelę Jagielską. Postępowanie zostało wszczęte na początku 2025 r. Podjęto je po doniesieniach medialnych, w których podnoszono, że w szpitalu w Oleśnicy doszło do sprzecznego z prawem przeprowadzenia „zabiegu przerwania ciąży”. Według prokuratury działania Jagielskiej nie miały „znamion czynu zabronionego”.

Źródło: PAP pap logo

Ks.Robert Skrzypczak: Żyjemy w cywilizacji śmierci.Nowy faryzeizm.Przygotować się na dobrą śmierć.Nadchodzi Wielki Post.To nie jest czas na ostrożny katolicyzm.Świat nie zostanie nawrócony przez katolików wtapiających się w niego.

 

Ks. Robert Skrzypczak – homilia 311.

DIABEŁ NA WYSPIE EPSTEINA?

 

 

Grzegorz Kasjaniuk: „Najświętsze Serce” – film, który przebudził Francję

 NAJŚWIĘTSZE SERCE | OFICJALNY ZWIASTUN | w kinach

Grzegorz Kasjaniuk: „Najświętsze Serce” – film, który przebudził Francję

W dobie, gdy kino religijne często sprowadza się do powierzchownych opowieści lub kontrowersyjnych reinterpretacji wiary, film „Najświętsze Serce” (Sacré Coeur) jawi się jako powiew duchowej świeżości. Ten reżyserowany przez Sabrinę i Stevena Gunnell francuski obraz z 2025 roku, łączy elementy dokumentu z fabułą, tworząc poruszającą narrację o kulcie Najświętszego Serca Jezusa. To nie tylko film – to ewangelizacyjna misja na ekranie, przypominająca o istocie chrześcijaństwa: bezgranicznej miłości Boga, objawionej ponad 350 lat temu świętej Małgorzacie Marii Alacoque.

 

Bohaterowie, poprzez swoje autentyczne świadectwa, ukazują, jak ta miłość leczy współczesne rany – samotność, zmęczenie i brak sensu życia – prowadząc widzów do osobistego spotkania z Chrystusem.


Ewangelizacyjny charakter filmu to jego największa siła. „Najświętsze Serce” nie jest suchym wykładem teologicznym, lecz żywą opowieścią, która zachęca do nawrócenia i pogłębienia relacji z Bogiem. Sceny fabularyzowane, przeplatane z historiami realnych ludzi, ilustrują, jak kult Serca Jezusowego staje się antidotum na duchową pustkę dzisiejszego świata. Widzowie wychodzą z kina nie tylko wzruszeni, ale zainspirowani do praktykowania nabożeństwa do Najświętszego Serca – od pierwszych piątków miesiąca po akty wynagrodzenia. Film subtelnie, lecz przekonująco ewangelizuje, pokazując, że Boża miłość płonie dla każdego, niezależnie od życiowych zawirowań.

We Francji obraz ten „obudził” naród, przyciągając setki tysięcy widzów i wywołując ostre reakcje antyreligijne, w tym próby cenzury – co tylko podkreśla jego prorocki wymiar.

Szczególnie warto docenić, jak film konfrontuje tradycję trydencką Kościoła Katolickiego z posoborową rzeczywistością. Kult Najświętszego Serca, zakorzeniony w mistycyzmie XVII wieku, odwołuje się do dawnej pobożności – tej z czasów, gdy nacisk kładziono na sakramentalną głębię, łacinę w liturgii i osobistą ascezę. Objawienia św. Małgorzaty Marii, ukazane w filmie z pietyzmem, przypominają o wielowiekowej katolickiej duchowości, skupionej na wynagrodzeniu za grzechy i kontemplacji ran Chrystusa. W kontraście do Kościoła posoborowego, który po Vaticanum II podkreśla ekumenizm, dialog ze światem i uproszczenie rytuałów, „Najświętsze Serce” dyskretnie krytykuje sekularyzację i utratę mistycznego wymiaru wiary. Film pokazuje, jak w ostatnich dziesięcioleciach, naznaczonych kryzysem powołań i laicyzacją (zwłaszcza we Francji), powrót do korzeni – takich jak kult Najświętszego Serca Pana Jezusa – może ożywić Kościół. To nie jest anty-posoborowa agitacja, gdyż wszystkie współczesne świadectwa przedstawione w filmie są osadzone w nowych formach pobożności. Mamy za to subtelną zachętę do harmonii: łączenia tradycji z współczesnością, by wiara nie straciła swojego ewangelizacyjnego żaru.

Piękna muzyka, starannie zrealizowane ujęcia i uniwersalny przekaz sprawiają, że „Najświętsze Serce” przemawia do wierzących i wątpiących, do młodych i starszych, tradycyjnych i posoborowych. To film, który nie tylko wzrusza, ale realnie zmienia serca – idealny na czasy duchowego zamętu.

Grzegorz Kasjaniuk

 

„Najświętsze Serce”, film Sabriny i Stevena Gunnell, w polskich kinach od 20 lutego. Dystrybucja: Rafael Film.

Upłynęły dwa tysiące lat od kiedy Jestem obecny w Kościele w Sakramencie Mojej Milości a nadal pozostaje nieznany,zapomniany,opuszczony i traktowany jak rzecz,

  Nadstaw ucha twojego serca a będę do ciebie przemawiał... Upłynęły dwa tysiące lat od kiedy Jestem obecny w Kościele w Sakramencie Mojej M...