KIEDY PODNIEŚLI OCZY, ZOSTAŁ TYLKO JEZUS
Na
początku tej sceny uczniowie nie wiedzą, na czym zatrzymać wzrok. Twarz
Jezusa jaśnieje jak słońce, Jego odzienie staje się białe jak światło, a
obok Niego ukazują się Mojżesz i Eliasz. Piotr odpowiada na widzenie
propozycją postawienia trzech namiotów, jakby chciał nadać trwałą formę
chwili, która go przekracza.
Nie zdąży jednak dokończyć. Gdy
jeszcze mówi, świetlany obłok osłania uczniów i rozlega się głos Ojca:
„To jest mój Syn umiłowany, w którym mam upodobanie, Jego słuchajcie!”.
Propozycja
postawienia trzech namiotów ustawia obok siebie Jezusa, Mojżesza i
Eliasza. Głos Ojca przywraca właściwy porządek: Mojżesz i Eliasz
świadczą, lecz tylko Jezus jest umiłowanym Synem, którego należy
słuchać. Prawo i Prorocy nie zostają odrzucone. Prowadzą ku Chrystusowi i
w Nim znajdują swoje wypełnienie.
Piotr zobaczył trzy postacie. Ojciec wskazał jednego Syna.
Nie
pada polecenie, aby zatrzymać blask ani pozostać na górze. Uczniowie
mają słuchać Chrystusa. Widzenie przeminie, lecz słowo Ojca pozostanie.
Gdy
słyszą głos z obłoku, upadają na twarz i ogarnia ich wielki lęk. Wtedy
Jezus podchodzi, dotyka ich i mówi: „Wstańcie, nie lękajcie się”. Ten,
którego twarz przed chwilą jaśniała jak słońce, nie pozostaje
niedostępny w chwale. Zbliża się do przestraszonych uczniów i podnosi
ich z ziemi.
Kiedy podnoszą oczy, Mojżesza i Eliasza już nie ma.
Obłok ustąpił, głos umilkł, a widzenie dobiegło końca. Pozostał „tylko
sam Jezus”.
Nie oznacza to odrzucenia Prawa i Proroków. Spełnili
rolę świadków. Uczniowie nie zejdą z góry za trzema nauczycielami.
Poprowadzi ich jeden Pan.
Nakaz milczenia wiąże widzenie ze
Zmartwychwstaniem. Dopiero Krzyż i zwycięstwo Chrystusa nad śmiercią
pozwolą uczniom właściwie opowiedzieć o chwale, którą zobaczyli. Bez
Krzyża Przemienienie mogłoby zostać odczytane jako zapowiedź ziemskiego
triumfu, który oszczędzi Mesjaszowi cierpienia. Tymczasem umiłowany Syn
pójdzie ku Jerozolimie.
Góra Przemienienia nie została dana po
to, aby uczniowie nauczyli się szukać Chrystusa wyłącznie w niezwykłym
blasku. Mieli zachować Jego słowo również wtedy, gdy wszystko, co
zobaczą w Jerozolimie, będzie zdawało się temu słowu zaprzeczać. Krzyż
nie unieważni świadectwa Ojca. Ukrzyżowany nadal będzie umiłowanym
Synem.
To samo rozstrzyga się w naszym życiu duchowym. Łatwo
słuchać Boga, gdy modlitwa niesie, prawda porusza serce, a Jego obecność
wydaje się bliska. Później poruszenie ustępuje, modlitwa przestaje
nieść człowieka, a w zwyczajnym dniu pozostaje słowo, któremu trzeba być
posłusznym bez pomocy wcześniejszego zachwytu.
Wtedy okazuje się, czy szukaliśmy Chrystusa, czy jedynie doświadczenia Jego bliskości.
Uczniowie
nie zeszli z góry z zatrzymanym światłem. Zeszli za Jezusem, który
prowadził ich ku Krzyżowi. Widzenie minęło, lecz nie utracili Syna.
Piotr
chciał zachować niezwykłą chwilę. Ojciec pozostawił mu coś
trudniejszego niż zachwyt: polecenie, aby słuchał Jezusa także po
zejściu z góry.
Kiedy uczniowie podnieśli oczy, nie zobaczyli już obłoku ani dawnych świadków. Został sam Jezus.
Widzenie się skończyło. Posłuszeństwo dopiero się zaczynało
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz