piątek, 2 lutego 2024

"Wolę być w klasztorze popychlem nic nie znaczącym niż w świecie królową". O pięknie życia konsekrowanego

 

"Życie zakonne jest czymś tak wielkim, że nawet gdyby postulantka zmarła po kilku dniach w zakonie, osiągnęłaby na całą wieczność miłość znacznie większą, niż gdyby pozostała w świecie. Od świata oddziela ją jedynie kilka dni, lecz w jej duszy to już jest przepaść, gdyż uczyniła ten wewnętrzny akt oddania Mi swej wolności".

Życie konsekrowane, głęboko zakorzenione w przykładzie życia i w nauczaniu Chrystusa Pana, jest darem Boga Ojca udzielonym jego Kościołowi za sprawą Ducha Świętego. Dzięki profesji rad ewangelicznych charakterystyczne przymioty Jezusa - dziewictwo, ubóstwo i posłuszeństwo - stają się w pewien swoisty i trwały sposób "widzialne" w świecie, a spojrzenie wiernych zwraca się ku tajemnicy Królestwa Bożego, które już jest obecne w historii, ale w pełni urzeczywistni się w niebie. W ciągu stuleci nigdy nie zabrakło ludzi, którzy - idąc posłusznie za wezwaniem Ojca i poruszeniami Ducha Świętego - wybrali tę drogę specjalnego naśladowania Chrystusa, aby oddać się Jemu sercem "niepodzielnym" (por. 1 Kor 7, 34). Oni także porzucili wszystko jak Apostołowie, aby przebywać z Nim i tak jak On oddać się na służbę Bogu i braciom. (św. Jan Paweł II, "Vita consecrata")

Życie konsekrowane znajduje się w samym sercu Kościoła jako element o decydującym znaczeniu dla jego misji, ponieważ „wyraża najgłębszą istotę powołania chrześcijańskiego” oraz dążenie całego Kościoła-Oblubienicy do zjednoczenia z jedynym Oblubieńcem. Chrześcijańska tradycja mówiła zawsze o obiektywnej wyższości życia konsekrowanego. (…) Kościół zawsze postrzegał profesję rad ewangelicznych jako uprzywilejowaną drogę do świętości. Już same określenia, którymi ją opisuje - szkoła służby Panu, szkoła miłości i świętości, droga lub stan doskonałości - wskazują zarówno na skuteczność i bogactwo środków właściwych dla tej formy życia ewangelicznego, jak i na szczególny wysiłek tych, którzy je podejmują. Nie jest dziełem przypadku, że w ciągu stuleci bardzo wiele osób konsekrowanych pozostawiło wymowne świadectwa świętości i wyróżniło się ofiarnością w realizacji szczególnie trudnych dzieł na polu ewangelizacji i służby. Najważniejszym przejawem misji nie są bowiem zewnętrzne dzieła, ale przede wszystkim uobecnianie w świecie samego Chrystusa przez osobiste świadectwo. Oto jest wyzwanie i pierwszoplanowe zadanie życia konsekrowanego! Im bardziej upodobniamy się do Chrystusa, tym bardziej czynimy Go obecnym i działającym w świecie dla zbawienia ludzi. (św. Jan Paweł II, Vita consecrata)

Dla tych, którzy otrzymali bezcenny dar szczególnego naśladowania Pana Jezusa, jest oczywiste, że można i należy kochać Go sercem niepodzielnym i że można poświęcić Mu całe życie, a nie tylko niektóre gesty, chwile czy działania. (…) To, co ludzkim oczom może się wydawać marnotrawstwem, dla człowieka, który w głębi swego serca zachwycił się pięknem i dobrocią Chrystusa, jest oczywistą odpowiedzią miłości, radosnym dziękczynieniem za to, że został dopuszczony do szczególnego poznania Syna i do współudziału w Jego Boskiej misji w świecie. (…) „Cóż stałoby się ze światem, gdyby nie było w nim zakonników?” Życie konsekrowane - wbrew wszelkim powierzchownym opiniom o jego przydatności - ma wielkie znaczenie właśnie dlatego, że wyraża nieograniczoną bezinteresowność i miłość, co jest szczególnie doniosłe zwłaszcza w świecie zagrożonym przez zalew spraw nieważnych i przemijających. Gdyby zabrakło tego konkretnego znaku, należałoby się obawiać, że miłość ożywiająca cały Kościół ostygnie, że zbawczy paradoks Ewangelii straci swą ostrość, że «sól» wiary zwietrzeje w świecie ulegającym sekularyzacji. W życiu Kościoła i samego społeczeństwa potrzebni są ludzie zdolni do całkowitego poświęcenia się Bogu i bliźnim dla miłości Boga. (…) Wszyscy wierni powinni się nieustannie modlić za osoby konsekrowane, aby okazując coraz większy zapał i zdolność kochania, przenikały współczesne społeczeństwo drogocenną wonią Chrystusa. (św. Jan Paweł II, "Vita consecrata")

Stan zakonny jest doskonalszy, pewniejszy i bardziej stały niż każdy inny stan. (św. Katarzyna ze Sieny "Dialog o Bożej Opatrzności")

Skoro tylko przekroczyłam próg klasztoru usłyszałam w moim wnętrzu następujące słowa: To jest miejsce, w którym chcę cię mieć. Równocześnie odczułam taki pokój w sercu, jakbym miała zacząć całkiem nowe życie. Nie byłam też w stanie ukryć mojej radości. Wydawało mi się, jakbym była niewolnicą uwolnioną z więzów, aby znaleźć się w domu swego Oblubieńca, posiąść Jego dobra i cieszyć się Jego obecnością i miłością. Zrozumiałam, że Bóg zerwał ze mnie odzienie niewolnicy i przyodziewa mnie w szatę radości, zaś w sercu poczułam tyle szczęścia, że zakrzyknęłam: To tutaj Bóg chce mnie mieć. Każdego ranka budziły mnie wyraźnie słyszane słowa: Wkroczyłaś na swoją ścieżynę, na swoją drogę. Nic też nie było w stanie wzbudzić we mnie niepokoju, odkąd zaczęłam żyć w posłuszeństwie. Mistrzyni nowicjatu powiedziała do mnie: - ‘Idź i stań przed obliczem naszego Pana jak czyste płótno, oczekujące na malarza’. Pan uszczęśliwiał mnie swoją Boską obecnością, ale w taki sposób, jak nigdy dotychczas. Ja Go widziałam, ja Go czułam w swojej bliskości, ja Go słyszałam – i to wszystko znacznie wyraźniej, niż można by to odbierać zmysłami ciała. Moje szczęście było często tak nadmierne, że traciłam poczucie rzeczywistości. (św. Małgorzata Maria Alacoque "Pamiętnik duchowy")

Kiedy myślę o tym, że Bóg łączy się ze mną przez śluby, czyli ja z Nim – pojąć tego nikt nie zdoła – czego doznaje serce moje. (…) Prosiłam całe niebo i ziemię, i wszystko co istnieje wzywałam do dziękczynienia Bogu za tę wielką i niepojętą łaskę – wtem usłyszałam słowa: Córko Moja, twoje serce jest Mi niebem. (…) Radość odjęła mi sen. Myślałam – cóż to będzie w niebie, jeżeli już tu, na tym wygnaniu, Bóg tak napełnia duszę moją. (św. Faustyna Kowalska "Dzienniczek")

Złączenie się z Jezusem w dzień ślubów wieczystych. Jezu, dziś utonęła dusza moja w Tobie, jako w jedynym skarbie swoim. (…) Słowa Pana Jezusa w czasie ślubów wieczystych: Oblubienico Moja, na wieki są złączone serca nasze. Pamiętaj, komuś ślubowała…  Jezu, ufam Tobie, Jezu, kocham Cię z całego serca.  Z miłości ku Tobie, Jezu, umieram dziś zupełnie dla siebie, a zaczynam żyć dla większej chwały Świętego Imienia Twojego. Dziękuję Ci, Oblubieńcze mój najukochańszy za godność, którą mi darowałeś. (…) Chwil, które przeżywałam w czasie ślubów wieczystych nie da się słowami opisać. Jestem w Nim, a On we mnie. W chwili, kiedy mi wkładał ksiądz Biskup obrączkę, Bóg przeniknął całą istotę moją. Obcowanie moje z Bogiem jest tak ścisłe od tych ślubów wieczystych, jakiego nigdy przedtem nie miałam. Czuję, ze kocham Boga i czuję, że On mnie kocha. Milsza mi jedna godzina u stóp ołtarza spędzona w największych oschłościach ducha, aniżeli sto lat rozkoszy w świecie. Wolę być w klasztorze popychlem nic nie znaczącym, niż na świecie królową. (św. Faustyna Kowalska "Dzienniczek")

W chwili przywdziania habitu Pan zaraz dał mi uczuć jak jest łaskawy dla tych, którzy przezwyciężają samych siebie dla służenia Jemu. Tak wielkie w tejże chwili dał mi uradowanie wewnętrzne z tego, że jestem zakonnicą, iż nigdy ono aż dotąd we mnie nie ustało. Oschłość, jaką przedtem cierpiała dusza moja, przemienił mi Bóg w najsłodsze uczucie miłości swojej. Wszystkie obowiązki i ćwiczenia zakonne rozkosz mi sprawiały, i doprawdy, nieraz gdy zamiatałam podłogi klasztorne w tych samych godzinach, które przedtem trawiłam na świeckich zabawach i strojach, na myśl, że już jestem wyzwolona od tych próżności, czułam w sobie nowe jakieś wesele i sama sobie się dziwiłam, nie mogąc sobie zdać sprawy, skąd to pochodzi. (…) Chociaż nieraz Bóg dla większej zasługi naszej dopuszcza, że dusza, nim rękę przyłoży do dzieła, czuje niejaki strach, ale im większy ten strach, tym większą i tym słodszą, gdy go przezwycięży, dusza potem otrzymuje nagrodę. (św. Teresa z Avila "Księga mojego  życia")

Wszystko jest tak wielkie w zakonie… Podnosząc szpilkę z miłości, można zbawić duszę… Tylko Jezus może nadać taką wartość naszym czynom… (św. Teresa z Lisieux "Dzieje duszy")

W życiu zakonnym, gdzie się jedynie szuka dróg prowadzących do Boga, znaleźć można też pokój, który prześciga wszelkie ułudne zadowolenia świata. (…) O słodyczy życia zakonnego! Pracować dla zbawienia własnego i ku zbawieniu innych, pomagać Jezusowi w ratowaniu dusz!... Umrzeć dla siebie, a żyć dla Boga i tylko w Nim szukać szczęścia: czyż nie to jest całą tajemnicą naszego życia w klasztorze? (św. Rafał Kalinowski "Myśli i słowa")

Karmel nie jest jeszcze niebem, ale nie jest już i ziemią. To oaza na pustyni tego życia, pomost między niebem a ziemią. Jaki Pan Bóg dobry, że mnie tutaj umieścił! (…) Bardzo lubię tę myśl, że życie kapłana i karmelitanki jest ustawicznym adwentem, przygotowującym Wcielenie Jezusa w duszach ludzkich. (bł. Elżbieta od Trójcy Przenajświętszej Myśli i słowa)

Życie zakonne jest czymś tak wielkim, że nawet gdyby postulantka zmarła po kilku dniach w zakonie, osiągnęłaby na całą wieczność miłość znacznie większą, niż gdyby pozostała w świecie. Od świata oddziela ją jedynie kilka dni, lecz w jej duszy to już jest przepaść, gdyż uczyniła ten wewnętrzny akt oddania Mi swej wolności. (s.Maria od Trójcy Świętej "Posłania Miłości")

W pewnej chwili, wieczorem, zaledwie się położyłam do łóżka, zaraz zasnęłam, ale jak prędko zasnęłam, tak jeszcze prędzej zostałam zbudzona. Przyszło do mnie małe dziecię i zbudziło mnie. Było niewymownie piękne, podobne do Dzieciątka Jezus i rzekło do mnie te słowa: Patrz w niebo. A kiedy spojrzałam w niebo ujrzałam święcące gwiazdy i księżyc, wtem zapytało mnie to dziecię: Czy widzisz ten księżyc i te gwiazdy? Odpowiedziałam, że widzę, a ono mi odpowiedziało te słowa: Te gwiazdy to są dusze wiernych chrześcijan, a  księżyc, to są dusze zakonne. Widzisz, jak wielka różnica światła jest miedzy księżycem  a gwiazdami, tak w niebie jest wielka różnica miedzy duszą zakonną, a wiernego  chrześcijanina. – I mówiło mi dalej, że prawdziwa wielkość jest w miłowaniu Boga i w  pokorze. (św. Faustyna Kowalska "Dzienniczek")

Dusza zakonna - mówił Jezus - to królewna, bo jest oblubienicą Króla wieków. Jej ślub czystości to owa wspaniała szata, która swą śnieżną białością zachwyca niebo. Na szacie tej lśnią kosztowne perły ubóstwa zakonnego. Ale godłem najbardziej królewskiej godności tej wybranki Bożej jest korona, która ją zdobi, a jest nią ślub posłuszeństwa. Przybrana w te godła królewskie jest tak zachwycająco piękna, że nawet aniołowie z uszanowaniem do niej się odnoszą. A jeżeli umie zachować godność swoją, lękają się jej szatani. (…) A że je wyjątkową kocham miłością, niech im dowodem będzie powołanie zakonne. Jest to godność przewyższająca wszystko. Dusze zakonne będą w niebie otoczone wyjątkową chwałą, byleby tylko nie żyły po świecku, bo to byłoby dla nich upokorzeniem zbyt wielkim. (s. Leonia Nastał "Uwierzyłam Miłości")

W Moim Kościele mam dusze, które wybrałem dla Siebie. Poświęcone przez kapłaństwo albo przez śluby zakonne, żyją najbliżej Mnie, uczestniczą w Moich nadzwyczajnych łaskach. Im też zwierzam swoje tajemnice, pragnienia… i także cierpienia. Zobowiązuję je, na mocy urzędu jaki posiadają, do pieczy nad moimi pozostałymi dziećmi, a ich braćmi, do nauczania ich, kierowania nimi i przekazywania im Moich wskazań. Jeśli dusze wybrane naprawdę Mnie poznają, będą mogły i innym dać Mnie poznać; jeśli mnie umiłują, przywiodą także innych do Mej miłości. (…) Dusze zakonne, przebywające w więzieniu wybranym z miłości, w oczach ludzi nieraz uchodzące za nieużyteczne, nie lękajcie się: w tej samotności i w tych bolesnych godzinach, pozwólcie, że świat powstanie przeciwko wam. Niech wasze serce zjednoczy się ściśle z Bogiem, jedynym przedmiotem waszej miłości. (s. Józefa Menendez "Wezwanie do Miłości")

Dał mi Pan poznać w jednym momencie grzechy świata całego w dniu tym popełnione. Zemdlałam z przerażenia i pomimo, że znam całą głębię miłosierdzia Bożego, zdziwiłam się, że Bóg pozwala istnieć ludzkości. I dał mi Pan poznać, kto podtrzymuje istnienie tej ludzkości: to są dusze wybrane. Kiedy dopełni się miara wybranych, świat istniał nie będzie. (…) Dał mi Pan poznać Swe zagniewanie na ludzkość, że zasługuje przez swe grzechy na skrócenie dni, ale poznałam, że istnienie świata podtrzymują dusze wybrane, to jest zakony. Biada światu, jeśli braknie zakonów. (św. Faustyna Kowalska "Dzienniczek")

Dał mi Pan poznać, jak bardzo pragnie doskonałości dusz wybranych. Dusze wybrane są w Moim ręku światłami, które rzucam w ciemność świata i  oświecam go. Jak gwiazdy oświecają noc, tak dusze wybrane oświecają ziemię, a im dusza doskonalsza, tym większe światło roztacza wokoło siebie i dalej sięga; może być ukryta i  nieznana nawet najbliższym, a jednak jej świętość odbija się w duszach na najodleglejszych krańcach świata. (św. Faustyna Kowalska "Dzienniczek")

Kiedy weszłam na chwilę do kaplicy, dał mi Pan poznać, że pomiędzy duszami wybranymi, ma szczególnie wybrane, które wzywa do wyższej świętości, do wyjątkowego ze Sobą zjednoczenia. Są to dusze seraficzne, od których Bóg żąda, aby Go więcej kochały, aniżeli dusze inne; choć wszystkie w klasztorze żyją, a jednak tego więcej kochania Go, żąda od poszczególnej nieraz duszy. Dusza taka rozumie to wezwanie, bo jej Bóg daje to wewnętrznie poznać, ale jednak może za tym pójść, a może nie pójść, od duszy zależy być wierną pociągnięciom Ducha Świętego, albo stawić temu Duchowi Świętemu opór. Jednak poznałam, że jest miejsce w czyśćcu, gdzie dusze będą się wypłacać Bogu, za tego rodzaju przewinienia; jest to najcięższa męka z rodzaju mąk. Dusza szczególnie nacechowana przez Boga, odznaczać się będzie wszędzie, jak w niebie, tak w czyśćcu, czy w piekle. W niebie odznaczy się od innych dusz większą chwałą, jasnością i głębszym poznaniem Boga; w czyśćcu - głębszą boleścią, bo głębiej zna, gwałtowniej pożąda Boga; w piekle będzie cierpieć więcej niż inne dusze, bo głębiej zna Kogo utraciła; ten stygmat wyłącznej miłości Bożej w niej się nie zaciera. (św. Faustyna Kowalska "Dzienniczek")

„Czy kochasz Mnie bardziej niż inni?” Jestem blisko ciebie i czekam. Chcę, abyś była wolna w miłości. Nie chcę przymuszać ani narzucać czegokolwiek. Rozumiem ciebie, ale będę szczęśliwy, jeżeli podarujesz Mi miłość w wolności serca i okażesz Mi ją przyjmując też to, co dla ciebie jest trudne. (…) Pragnę, abyś Mnie kochała w szczególny, wyjątkowy sposób. Powołałem ciebie i wybrałem, abyś wiernie trwała przy Mnie, w czułej zażyłości serc, w zapatrzeniu, zasłuchaniu, oddaniu bez granic, inaczej i więcej niż inni. Nie bój się pragnąć szczytów miłości, wielkiej świętości. Nie idziesz tam o własnych siłach, to Ja uniosę ciebie i wprowadzę na szczyty miłości. (s.Teresa Chomieniec "Rozmowy z moim Panem").

ren/wybrór - ren

Czytania Mszalne na uroczystość Ofiarowania Pańskiego

 

W uroczystość Ofiarowania Pańskiego w Kościołach odczytywane są następujące teksty:

I Czytanie – Ml 3, 1-4

Czytanie z Księgi proroka Malachiasza

To mówi Pan Bóg:

«Oto Ja wyślę anioła mego, aby przygotował drogę przede Mną, a potem nagle przybędzie do swej świątyni Pan, którego wy oczekujecie, i Anioł Przymierza, którego pragniecie. Oto nadejdzie, mówi Pan Zastępów. Ale kto przetrwa dzień Jego nadejścia i kto się ostoi, gdy On się ukaże? Albowiem On jest jak ogień złotnika i jak ług farbiarzy. Usiądzie więc, jakby miał przetapiać i oczyszczać srebro, i oczyści synów Lewiego, i przecedzi ich jak złoto i srebro, a wtedy będą składać Panu ofiary sprawiedliwe. Wtedy będzie miła Panu ofiara Judy i Jeruzalem jak za minionych dni i pradawnych lat».

Oto słowo Boże.

Albo:

I Czytanie – Hbr 2, 14-18

Czytanie z Listu do Hebrajczyków

Ponieważ dzieci mają udział we krwi i w ciele, dlatego i Jezus także bez żadnej różnicy otrzymał w nich udział, aby przez śmierć pokonać tego, który dzierżył władzę nad śmiercią, to jest diabła, i aby uwolnić tych wszystkich, którzy całe życie przez bojaźń śmierci podlegli byli niewoli.

Zaiste bowiem nie aniołów przygarnia, ale przygarnia potomstwo Abrahamowe. Dlatego musiał się upodobnić pod każdym względem do braci, aby stał się miłosiernym i wiernym arcykapłanem w tym, co się odnosi do Boga – dla przebłagania za grzechy ludu.

Przez to bowiem, co sam wycierpiał poddany próbie, może przyjść z pomocą tym, którzy jej podlegają.

 

Oto słowo Boże.

 

Ewangelia - Łk 2, 22-40

 

Słowa Ewangelii według Świętego Łukasza

Gdy upłynęły dni ich oczyszczenia według Prawa Mojżeszowego, Rodzice przynieśli Jezusa do Jerozolimy, aby przedstawić Go Panu. Tak bowiem jest napisane w Prawie Pańskim: «Każde pierworodne dziecko płci męskiej będzie poświęcone Panu». Mieli również złożyć w ofierze parę synogarlic albo dwa młode gołębie, zgodnie z przepisem Prawa Pańskiego.

A żył w Jeruzalem człowiek imieniem Symeon. Był to człowiek sprawiedliwy i pobożny, wyczekujący pociechy Izraela; a Duch Święty spoczywał na nim. Jemu Duch Święty objawił, że nie ujrzy śmierci, aż zobaczy Mesjasza Pańskiego. Z natchnienia więc Ducha przyszedł do świątyni. A gdy Rodzice wnosili Dzieciątko Jezus, aby postąpić z Nim według zwyczaju Prawa, on wziął Je w objęcia, błogosławił Boga i mówił:
«Teraz, o Władco, pozwalasz odejść słudze Twemu
w pokoju, według Twojego słowa.
Bo moje oczy ujrzały Twoje zbawienie,
które przygotowałeś wobec wszystkich narodów:
światło na oświecenie pogan
i chwałę ludu Twego, Izraela».

 

A Jego ojciec i Matka dziwili się temu, co o Nim mówiono. Symeon zaś błogosławił Ich i rzekł do Maryi, Matki Jego: «Oto Ten przeznaczony jest na upadek i na powstanie wielu w Izraelu, i na znak, któremu sprzeciwiać się będą – a Twoją duszę miecz przeniknie – aby na jaw wyszły zamysły serc wielu».

Była tam również prorokini Anna, córka Fanuela z pokolenia Asera, bardzo podeszła w latach. Od swego panieństwa siedem lat żyła z mężem i pozostała wdową. Liczyła już sobie osiemdziesiąt cztery lata. Nie rozstawała się ze świątynią, służąc Bogu w postach i modlitwach dniem i nocą. Przyszedłszy w tej właśnie chwili, sławiła Boga i mówiła o Nim wszystkim, którzy oczekiwali wyzwolenia Jeruzalem.

A gdy wypełnili wszystko według Prawa Pańskiego, wrócili do Galilei, do swego miasta – Nazaret.

Dziecię zaś rosło i nabierało mocy, napełniając się mądrością, a łaska Boża spoczywała na Nim.

 

Oto słowo Pańskie.

jkg/Biblia Tysiąclecia

2 lutego obchodzimy święto Ofiarowania Pańskiego – Matki Bożej Gromnicznej, a także Dzień Życia Konsekrowanego

 
2 lutego obchodzimy święto Ofiarowania Pańskiego – Matki Bożej Gromnicznej, a także Dzień Życia Konsekrowanego
#Kosciół #Matki Bożej Gromnicznej #Ofiarowanie Pańskie
(Francis Helminski, Public domain, via Wikimedia Commons)

2 lutego, Kościół katolicki obchodzi święto Ofiarowania Pańskiego. Czyni to na pamiątkę ofiarowania przez Maryję i Józefa ich pierworodnego syna, Jezusa, w świątyni jerozolimskiej. W polskiej tradycji jest to też święto Matki Bożej Gromnicznej. 2 lutego przypada także Dzień Życia Konsekrowanego. Siostry i bracia zakonni, podobnie jak Jezus w świątyni Jerozolimskiej, ofiarowują swoje życie na wyłączną służbę Bogu. W Polsce żyje ok. 30 tys. osób konsekrowanych.

Przed 1969 r. na Zachodzie święto Ofiarowania Pańskiego znane było jako Święto Oczyszczenia Najświętszej Maryi Panny. Po soborze zmieniono nazwę, żeby ukazać chrystocentryczne znaczenie uroczystości. W Polsce od gromnic święconych tego dnia przyjęła się nazwa „Matki Boskiej Gromnicznej”.

Święto Ofiarowania Pańskiego przypada czterdziestego dnia po Bożym Narodzeniu. Jest to pamiątka ofiarowania Pana Jezusa w świątyni jerozolimskiej i dokonania przez Matkę Bożą obrzędu oczyszczenia.


Według Ewangelii Jezus, zgodnie z prawem żydowskim, jako pierworodny syn był ofiarowany Bogu w świątyni jerozolimskiej. Wtedy też starzec Symeon wypowiedział proroctwo nazywając Jezusa „światłem na oświecenie pogan i chwałą Izraela”. Dlatego święto to jest bogate w symbolikę światła.

Na pamiątkę ocalenia pierworodnych synów Izraela podczas niewoli egipskiej każdy pierworodny syn u Żydów był uważany za własność Boga. Dlatego czterdziestego dnia po jego urodzeniu należało zanieść syna do świątyni w Jerozolimie, złożyć go w ręce kapłana, a następnie wykupić za symboliczną opłatą. Równocześnie z obrzędem ofiarowania i wykupu pierworodnego syna łączyła się ceremonia oczyszczenia matki dziecka. Z tej okazji matka była zobowiązana złożyć ofiarę z baranka, a jeśli jej na to nie pozwalało zbyt wielkie ubóstwo – przynajmniej ofiarę z dwóch synogarlic lub gołębi. Fakt, że Maryja i Józef złożyli synogarlicę, świadczy, że byli bardzo ubodzy.

Święto Ofiarowania Pana Jezusa należy do najdawniejszych, gdyż było obchodzone w Jerozolimie już w IV w., a więc zaraz po ustaniu prześladowań. Dwa wieki później pojawiło się również w Kościele zachodnim. W Jerozolimie odbywały się – zazwyczaj nocą – uroczyste procesje ze świecami.

Według podania, procesja z zapalonymi świecami była znana w Rzymie już w czasach papieża św. Gelazego w 492 r. Od X w. upowszechnił się obrzęd poświęcania świec, których płomień symbolizuje Jezusa – Światłość świata, Chrystusa, który uciszał burze, był, jest i na zawsze pozostanie Panem wszystkich praw natury. Momentem najuroczystszym apoteozy Chrystusa jako światła, który oświeca narody, jest podniosły obrzęd Wigilii Paschalnej – poświęcenie paschału i przepiękny hymn Exsultet.

W Rzymie w tym dniu odbywała się najstarsza maryjna procesja, której uczestnicy nieśli zapalone świece.

Prawdopodobnie ta procesja do największego sanktuarium rzymskiego – bazyliki Matki Bożej Większej – nadała świętu Pańskiemu charakter maryjny, który z wolna zaczął przeważać. Przypuszcza się, że już w VI w. celebrowano je w Konstantynopolu, w którym zwrócono też większą uwagę na maryjny charakter święta.

Od X w. – jak już wspomnieliśmy – pojawia się obrzęd poświęcenia świec, który jeszcze podkreśla i ubogaca symbolikę światła. Nawiązuje ona bezpośrednio do wielkanocnego paschału, który wyraża zwycięstwo nad śmiercią, grzechem i szatanem. Ofiarowanie Jezusa oznacza początek nowego przymierza i nowego kapłaństwa, w którym Syn Boży sam jest Świątynią, Kapłanem i Ofiarą. Treść tego święta podkreśla zamierzoną przez Boga powszechność zbawienia, które ma objąć nawet pogan.

Matki Bożej Gromnicznej

W Polsce święto ma charakter zdecydowanie maryjny – stąd nazywane jest świętem Matki Bożej Gromnicznej. Nazwa pochodzi od gromów, przed którymi strzec miały stawiane podczas burzy w oknach zapalone świece.

W kościele dokonuje się poświecenia gromnic przyniesionych przez wiernych. Liturgię tego święta rozpoczyna obrzęd błogosławienia świec i procesja z nimi na uroczyste sprawowanie Eucharystii. Kapłan wypowiada słowa modlitwy, w której prosi, aby „wszyscy, którzy zgromadzili się w tej świątyni z płonącymi świecami, mogli kiedyś oglądać blask chwały Chrystusa”.

Gromnice te, jak wskazuje stara modlitwa na ich poświęcenie, miały być wykonane z pszczelego wosku. W różnych regionach były one różnie przystrajane. Podczas Mszy trzymano je zapalone, często starano się je z tym poświęconym ogniem donieść do domu. Tam gospodarz błogosławił nimi dobytek, a dymem robił krzyżyk nad drzwiami i oknami, modląc się o ochronę przed wszelkimi niebezpieczeństwami.

Na znak zawierzenia Maryi w czasie klęsk, szczególnie podczas burzy, w domach i gospodarstwach, również zapala się gromnice. Jako gromnice służą też świece chrzcielne, kiedy to w życie nowo ochrzczonej osoby wkracza światło wiary, która prowadzi przez życie. Pobłogosławione 2 lutego świece podaje się też umierającym.

Ze świętem Matki Bożej Gromnicznej kończy się w Polsce okres śpiewania kolęd, trzymania żłóbków i choinek – kończy się tradycyjny (a nie liturgiczny – ten skończył się świętem Chrztu Pańskiego) okres Bożego Narodzenia. Święto zamyka więc cykl uroczystości związanych z objawieniem się światu Słowa Wcielonego. Liturgia po raz ostatni w tym roku ukazuje nam Chrystusa-Dziecię.

Dzień Życia Konsekrowanego

2 lutego przypada w Kościele katolickim także Dzień Życia Konsekrowanego, który ustanowił w 1997 roku święty papież Jan Paweł II, stwarzając okazję do głębszej refleksji całego Kościoła nad darem życia poświęconego Bogu. Siostry i bracia zakonni, a także członkowie instytutów świeckich, stowarzyszeń życia apostolskiego, pustelnicy, dziewice i wdowy podobnie jak Jezus w świątyni Jerozolimskiej, ofiarowują swoje życie na wyłączną służbę Bogu.

W Polsce żyje ok. 30 tys. osób konsekrowanych. Największą grupę stanowią siostry ze zgromadzeń czynnych – ok. 16 tys. osób. W klasztorach kontemplacyjnych żyje ok. 1200 mniszek. Męskie instytuty życia konsekrowanego liczą ok. 11 tys. zakonników. Do Instytutów Świeckich w Polsce należy ok. 1000 osób a ok. 800 osób wybrało indywidualną formę życia konsekrowanego. Dane z ostatnich lat pokazują, że liczba zakonnic, zakonników i mniszek powoli lecz systematycznie spada. Względnie stabilna jest liczba członków Instytutów Świeckich, natomiast wzrasta liczba osób, które przyjęły indywidualną konsekrację.

Tradycyjnie 2 lutego w kościołach w Polsce odbywa się zbiórka na potrzeby zakonów klauzurowych.

Źródło: KAI

czwartek, 1 lutego 2024

Podważający prymat papieża mogą przyjmować Komunię.Kościół przestaje być Kościołem.Podważają prymat naszej wiary-Ks.Wachowiak

Komunia dla protestantów.Kościele co się z tobą dzieje-Ks.Wachowiak

KOMUNIA DLA PROTESTANTÓW?! TO JUŻ OFICJALNIE

Fałszywy ekumenizm. Sodomia, kłamstwa i profanacje

 

Fałszywy ekumenizm. Sodomia, kłamstwa i profanacje

(pixabay.com / Oprac. PCh24.pl)

W dniach 18 – 25 stycznia Kościół katolicki obchodził tak zwany Tydzień Modlitw o Jedność Chrześcijan. Ekumenizm na początku 2024 roku wygląda pod wieloma względami zupełnie inaczej niż jeszcze choćby dziesięć lat temu. Dialog zszedł na drugi plan; dziś liczą się przede wszystkim ekumeniczne czyny. Różnice teologiczne przestają mieć znaczenie. Zostały poświęcone dla uzyskania choćby pozoru widzialnej jedności.

Fałszywa jedność z anglikanami

13 września 1896 roku papież Leon XIII ogłosił list apostolski Apostolicae curae, w którym orzekł, że święcenia w tzw. Kościele anglikańskim są nieważne. Od czasów II Soboru Watykańskiego Kościół katolicki w praktyce postępuje tak, jakby odrzucił to nauczanie, bo podczas oficjalnych spotkań z anglikanami – podobnie jak zresztą z innymi protestantami – używa tytułów biskupa etc., którymi określają się anglikańscy pasterze. W ciągu minionego roku to praktyczne odrzucenie nauczania Leona XIII weszło jednak na zupełnie inny poziom. W kwietniu 2023 roku w Bazylice św. Jana na Lateranie grupa anglikanów – wraz ze swoim „biskupem” – odprawiła swoją liturgię. Celebracja wywołała wielki skandal i władze Bazyliki przeprosiły, twierdząc, że chodziło tu tylko o błąd komunikacyjny: otóż władze Bazyliki miały sądzić, że liturgię będą sprawować katolicy, a nie anglikanie. Tłumaczenie karkołomne, ale zostało wówczas przyjęte. Chyba przedwcześnie. 26 stycznia 2024 roku Justin Welby, tzw. arcybiskup Canterbury, odprawił anglikańską liturgię w Bazylice św. Bartłomieja położonej na Wyspie Tyberyjskiej. Zrobił to za osobistą zgodą papieża Franciszka, o czym przypomniał na początku ceremonii. Papież zadziałał zadziałał zatem tak, jakby uznawał święcenia Welby’ego, choć formalnie nie ma po temu żadnych podstaw. W homilii, którą sam wygłosił podczas ekumenicznego nabożeństwa celebrowanego wcześniej razem z Welbym, mówił, że różnice nie powinny nas dziś zanadto zajmować, bo liczy się przede wszystkim wspólnota chrztu: należy porzucić mentalność „barykadowania się” i skupiania na „własnym interesie”, zamiast tego budując przyszłość właśnie na gruncie sakramentu chrztu.


Projekt holenderskich protestantów

Z okazji Tygodnia Modlitw o Jedność Chrześcijan z awangardową inicjatywą ekumeniczną wyszli z kolei Holendrzy. Środowiska katolickie i ewangelickie zebrane w grupie „Platform Rome Reformatie” zaproponowały po prostu pełne zjednoczenie, jakkolwiek przy zachowaniu różnych istniejących różnić. Kościół katolicki miałby pojednać się z protestantami pod hasłem „jedności w różnorodności” albo też „pojednania przeciwieństw”. Holendrzy zaproponowali kilka konkretnych kroków. Pierwszym z nich byłoby utworzenie nowatorskiego „rytu protestanckiego”, który łączyłby oba wyznania. Drugim – wprowadzenie interkomunii, a w każdym razie podjęcie decyzji o zezwoleniu katolikom na uczestnictwo w protestanckiej Wieczerzy, a protestantom – we Mszy świętej z prawem do przyjęcia Komunii świętej. Katolicy mieliby też uznać protestanckich pastorów za pełnoprawnych duchownych, a protestanci, ze swojej strony, przyjąć zwierzchnictwo papieża jako „pasterza pasterzy”. Holenderska inicjatywa jest o tyle szczególna, że podpisał się pod nią – między innymi – katolicki biskup, Gerard de Korte z diecezji s’-Hertogenbosch.

„Gościnność eucharystyczna” w Niemczech

Najdalej zaawansowane działania ekumeniczne są podejmowane, oczywiście, w Niemczech. 18 stycznia, a zatem w dniu rozpoczęcia Tygodnia Modlitw, na łamach portalu „Aussicht Online” ukazał się ciekawy wywiad z prepozytem kapituły katedralnej diecezji Osnabrück księdzem Reinhardem Molitorem oraz z osnabrüdzkim pastorem, Günterem Baumem. Duchowni opowiedzieli o zaprowadzonej w Osnabrück „gościnności eucharystycznej”. Otóż w marcu 2023 roku biskup diecezjalny Osnabrück, Franz-Josef Bode, zaakceptował dokument przygotowany przez ekumeniczną komisję diecezjalną zatytułowany „Wstań, jedz, bo przed tobą długa droga”.

W dokumencie wprowadza się możliwość przystępowania przez katolików do Wieczerzy, a przez protestantów do Komunii świętej – przy okazji, jak to określa tekst, „gęstych ekumenicznie okazji” („ökumenisch dichte Gelegenheiten”). Chodzi o mieszane wyznaniowo śluby czy pogrzeby, chrzty dzieci z mieszanych małżeństw, wreszcie o Msze albo protestanckie nabożeństwa upamiętniające jakieś postaci ważne dla lokalnej społeczności chrześcijańskiej. Dokument „Wstań, jedz” zdecydowanie unika stwierdzenia, jakoby zaprowadzał „interkomunię”, czyli pełne wzajemne uznanie Eucharystii/Wieczerzy. Zamiast tego mówi o „gościnności eucharystycznej” (niem. „Eucharistische Gastfreundschaft”). W ten sposób autorzy tekstu chcą uniknąć oskarżeń o wchodzenie w kompetencje Stolicy Apostolskiej i kreują swoje rozwiązania na mające wymiar duszpasterski, a nie doktrynalny. W efekcie jednak w Osnabrück – jako w pierwszej diecezji w Niemczech i zarazem na całym świecie – wprowadzono oficjalną Komunię świętą dla protestantów. Co ważne, dokument „Wstań, jedz” nie wymaga od protestanta, aby zmieniał swoje przekonania na temat Eucharystii: może sądzić o niej dalej to, co sądził zawsze. Tymczasem jak powiedział pastor Baum, dotąd po protestanckich Wieczerzach w Osnabrück resztki chleba podawanego wiernym zabierali rolnicy – i dawali gęsiom. Teraz ci sami ludzie będą mogli przyjmować rzeczywiste Ciało Chrystusa.

Wspólnota… sodomii?

Jakby tego wszystkiego było mało, rozwija się też – przepraszam za wyrażenie – ekumenizm sodomski. W pierwszej kolejności dotyczy anglikanów, ale protestanci są tuż-tuż. Niesławna deklaracja doktrynalna Fiducia supplicans nie bez przyczyny została opublikowana właśnie 18 grudnia 2023 roku. Dokładnie dzień wcześniej, w niedzielę 17 grudnia, błogosławienie związków homoseksualnych wprowadził tzw. Kościół Anglii. W ten sposób katolicy i anglikanie niemal jednocześnie przekroczyli to, co wcześniej wydawało się nieprzekraczalne: błogosławienie parom, które opierają swoją relację na grzechu wołającym o pomstę do nieba. W obu wspólnotach wywołało to ogromne zawirowania, przede wszystkim ze względu na zaciekły opór Afrykanów. Jednak zarówno dla jednych jak i dla drugich wykonanie gestu na rzecz ruchu LGBT było ważniejsze niż dobra jakość relacji z wiernymi z Czarnego Lądu. Przy okazji zacieśniły się też więzy ekumeniczne, tyle, że właśnie w sodomskim kluczu.

Jednocześnie bardzo dobrze rozwijają się ekumeniczne organizacje LGBT, zwłaszcza w przestrzeni niemieckojęzycznej. U naszych zachodnich sąsiadów już w 1977 roku powstała organizacja o wdzięcznej nazwie „Homosexuelle und Kirche”, czyli „Homoseksualiści i Kościół”. Od samego początku miała profil ekumeniczny. Na marginesie warto dodać, że również… pedofilski. Do grupy należał między innymi znany psychiatra i socjolog Helmut Kentler, który promował przekazywanie przez niemieckie Jugendamty chłopców w ręce pedofilów, z intencją utrzymywania przez opiekunów relacji seksualnych ze swoimi podopiecznymi, co miałoby cementować ich więź. Od lat 70. aż do lat 90. w „Homosexuelle und Kirche” promocja pedofili opartej na rzekomej „konsensualności” obu stron była czymś normalnym. Dziś grupa się od niej odcina. Wracając jednak do właściwego tematu; z 1985 roku z kolei powstała inna barwna ekumeniczna grupa: „Lesben in der Kiche”, czyli „Lesbijki w Kościele”. Później nastąpił ich cały wysp. Ostatnio swoje 25-lecie obchodziła na przykład ekumeniczna „Wspólnota Różnorodności” („Queergemeinde”) z Münster. Na obchodach był obecny emerytowany biskup pomocniczy, a ordynariusz miejsca przesłał swoje serdeczne życzenia.

Inni mają dość…

Czytelnik zauważy, że wszystkie te opisane wyżej inicjatywy dotyczą chrześcijan o liberalnych zapatrywaniach. Anglikanie z Wysp Brytyjskich, holenderscy protestanci, niemieccy ewangelicy… Żadna z tych grup nie wyznaje ortodoksyjnej nauki moralnej, wszystkie za to chętnie i blisko współpracują z progresywną agendą świeckiego mainstreamu. Działania podejmowane przez Stolicę Apostolską budzą coraz większy opór wśród tych, którzy stoją na przeciwnym stanowisku. Co gorsza, dotyczy to zwłaszcza chrześcijan prawosławnych – a więc tych, do których ze względów doktrynalnych powinno być katolikom najbliżej. Być może wskutek wybuchu wojny na Ukrainie i nieudanych prób zbliżenia się do Moskwy papież Franciszek postawił już na prawosławiu krzyżyk i stwierdził, że zbuduje jedność z tymi, z którymi ma podobne lub zbliżone poglądy: czyli z zachodnimi progresistami.

Zwiedzenie

Wszystko to dokonuje się na ołtarzu pozorów i fałszu. Nauczanie Kościoła o anglikanach nie zmieniło się, bo przecież nie może się zmienić: anglikanie nie wierzą w ofiarny charakter Mszy świętej i odrzucają realną obecność Jezusa Chrystusa pod postaciami eucharystycznymi. Co z nich zatem za biskupi i księża, abstrahując już od znaczącej przecież kwestii ważności święceń? To samo dotyczy protestantów: chcą przystępować do Komunii świętej, bo dla nich jest to tylko chlebek, który można po nabożeństwie rzucić gęsiom. W pewnym sensie, mają rację: na ich Wieczerzach to rzeczywiście „tylko” chleb; ale na Mszy – to realne Ciało Chrystusa. Widzialna jedność przed prawdą – to szalenie niepokojące. Przecież Katechizm, idąc za wyraźnymi zapowiedziami Pisma Świętego (św. Paweł, św. Jan) wyraźnie wskazuje na „końcową próbę” dla Kościoła związaną z „oszukańczą religią”, która da ludziom „pozorne rozwiązanie ich problemów za cenę odstępstwa od prawdy”.

Czy pozorna jedność chrześcijan, a jeszcze bardziej jedność w błogosławieniu grzechu, nie jest właśnie takim oszustwem?

Paweł Chmielewski

Upłynęły dwa tysiące lat od kiedy Jestem obecny w Kościele w Sakramencie Mojej Milości a nadal pozostaje nieznany,zapomniany,opuszczony i traktowany jak rzecz,

  Nadstaw ucha twojego serca a będę do ciebie przemawiał... Upłynęły dwa tysiące lat od kiedy Jestem obecny w Kościele w Sakramencie Mojej M...