środa, 1 kwietnia 2020

Odmowa życia jest najpoważniejszym grzechem: poważne męki w duszach. Tak, drogie dzieci, to pokolenie będzie uczestniczyć w zrujnowanych konsekwencjach, jakie Europa będzie cierpiała za zdradę Boga

Orędzie  Wizjonera Renato Barona z Schio zrealizowało się.
Schio – małe miasto w prowincji Vicence u podnóża Prealpes we Włoszech. 25 marca 1985 r. Renato Baron, z parafii San Martino, w wieku 53 lat, klęczał przed figurą Matki Bożej Różańcowej. Podczas tej modlitwy wydawało mu się że Matka Boża się uśmiecha i porusza do niego. Potem usłyszał Jej głos: ” Od teraz, przychodź tutaj, bo muszę ci powiedzieć wiele rzeczy… które napiszesz. Wróć jutro… ” Baron był realistą, żonatym, wyszkolonym ekonomistą biznesowym, który najpierw pracował w przemyśle włókienniczym, potem przy autostradach, jak również był radnym,  i sekretarzem partii Chrześcijańskich Demokratów. Od tego dnia stał się również mistykiem. Świadkowie zgłaszali intensywny zapach róż z krzyża czy zapach wypełniający pokój, gdy rozmawiał z Matką Bożą. Przez pewien czas figurka dzieciątka Jezus płakała krwawymi łzami.
Maria nazwała siebie Królową miłości w Schio i dała Renato wiele orędzi dla świata podczas swoich mistycznych spotkań. W 1987 r. Renato Baron i jego koledzy założyli „Ruch Maryjny, który wziął sobie za cel spełnienie życzeń Matki Bożej, która wzywała do modlitwy, nawrócenia i do konkretnych dzieł miłości. Otwartodom starców w Schio, stacje misji w Kenii, Brazylii i Nepalu. Ten ruch został uznany przez kompetentnego biskupa Vicence. Po śmierci Barona w 2004 r. w pogrzebie  uczestniczyło 40 księży.
28 grudnia 2000 r. Renato ogłosił następujące orędzie od Błogosławionej Matki:
” Po wprowadzeniu ustawy o eutanazji, świat osiągnie kluczowy punkt. Potem zobaczycie na własne oczy i doświadczycie tego, co ludzkość musi cierpieć, bo zdradziła Boga. . „
W dniu 24 września 2019 r. przyjęto ustawę o zatwierdzeniu eutanazji we Włoszech.

Przeczytaj tekst w Gościu Niedzielnym z uwagą.
https://www.gosc.pl/doc/5880977.Wlochy-Sad-zalegalizowal-eutanazje
https://fr.m.wikipedia.org/wiki/L%C3%A9gislation_sur_l%27euthanasie_et_le_suicide_assist%C3%A9_par_pays?fbclid=IwAR2e8RBhPSOmjRvuHAXe6Qw7tDcQBQyqjXC7GBhjZRqcmCtMQyiUvZ27jNg
Tego samego dnia wielki drewniany krzyż przewrócił się w  Schio.

Słaba próba unieważnienia ustawy, zawiodła w grudniu 2019. r. W tym samym miesiącu pierwsze przypadki coronawirusa w Chinach i w lutym 2020 r. również we Włoszech.
Orędzie z dnia 28 grudnia 2000 r.
Pomódlmy się razem. Moje dzieci, świat potrzebuje oczyszczenia i nawrócenia. Dołączam do Twojej modlitwy tego dnia, który pociesza serce Jezusa i świadczy o miłości Boga: życie, moje dzieci, życie! Odmowa życia jest najpoważniejszym grzechem: poważne męki w duszach. Tak, drogie dzieci, to pokolenie będzie uczestniczyć w zrujnowanych konsekwencjach, jakie Europa będzie cierpiała za zdradę Boga. Błogosławię tych, którzy bronią wielkiego daru życia „


Z treści tego Gł. Wpisu:
… Tego samego dnia wielki drewniany krzyż przewrócił się w Schio. …
Miało być tak:
Związany z ustaniem epidemii w XVI-wiecznym Rzymie krucyfiks z kościoła św. Marcelego na Corso w czwartek trafi na Plac Świętego Piotra. Wcześniej Ojciec Święty modlił się przed cudownym krzyżem o ustanie pandemii. Teraz wizerunek Ukrzyżowanego będzie towarzyszył podczas piątkowego papieskiego błogosławieństwa Urbi et Orbi.
https://www.pch24.pl/rzym–cudowny-krzyz-z-kosciola-sw–marcelego-trafi-na-plac-swietego-piotra–powodem-koronawirus,74908,i.html
Owszem tak było, ale:
Niestety cudowny Krzyż z kościoła św. Marcelego, po modlitwie na Placu Św. Piotra, gdzie został wystawiony na deszcz bez zadaszenia, został zniszczony. Drewno się rozpulchniło pod wpływem warunków atmosferycznych.
Za fatalną decyzją, aby bezcenny Krzyż wystawić na Plac Św. Piotra bez zabezpieczenia stoi mistrz papieskich ceremonii liturgicznych ks. Guido Marini.
https://translate.google.com/translate?hl=pl&sl=it&u=https://www.ilmessaggero.it/vaticano/papa_francesco_crocifisso_danneggiato_san_marcello_miracolo_pioggia_restauro_preghiera-5138660.html&prev=search

 

Plany Matki Bożej i plany szatana


 Civitavecchia - Medziugorje
Jak już mieliśmy okazję pisać, w Civitavecchia, we Włoszech, w parafii św. Augustyna w Pantano, znajduje się figura Matki Bożej przywieziona z Medziugorja, która od 2 lutego do 15 marca 1995r. płakała krwawymi łzami.
15 marca 2005r. ówczesny biskup Civitavecchia, mons. Girolamo Grillo, nadał parafii miano Sanktuarium Maryjnego. 26 kwietnia 2014r., mons. Luigi Marucci, obecny biskup Civitavecchia, koncelebrując Eucharystię wraz z mons. Grillo, dokonał uroczystego aktu koronacji wspomnianej figury Matki Bożej.
Fabio Gregori, właściciel i pierwszy świadek niniejszych łzawień wraz z córką Jessicą, pragnie podkreślić, że „związek z Medziugorjem jest oczywisty i ma do tego miejsca głęboki szacunek”. W długim i rzadkim wywiadzie udzielonym miesięcznikowi Studi Cattolici w numerze z czerwca 2015r. Fabio Gregori zaświadcza, że poza łzawieniem, jego rodzina otrzymała od Dziewicy Maryi również orędzia, w tym dwa znane tylko biskupowi i jedno tylko dla Papieża. Historia ta została już przedstawiona za szczegółami w książce napisanej przez teologa z zakonu kapucynów Flavio Uboldi, wydanej przez Ares.
Jakie jest to „przesłanie z Civitavecchia”?
Rodzina Gregori uważa, że nawiązuje ono do Fatimy. «Ostrzeżono nas, że Szatan jest silny», mówi Gregori, «i chce uwolnić nienawiść, a następnie rozpętać wojnę, aby zniszczyć ludzkość. Aby osiągnąć ten cel chce obalić Kościół Boży, poczynając od małego Kościoła domowego, jakim jest rodzina, która jest kolebką społeczeństwa. Szatan zrobiłby wszystko, aby osłabić jedność rodziny chrześcijańskiej opartej na małżeństwie oraz że, bez nowego nawrócenia, wielu pasterzy zdradziłoby swoje powołanie, wywołując duży skandal, oraz że Kościół poznałby nową, znaczną apostazję, tzn. zaprzeczenie podstawowych prawd chrześcijańskich potwierdzonych przez wieki w tradycji i doktrynie».
Idąc tropem wypowiedzi Fabia Gregori zobaczmy co o korespondencji z siostrą Łucją – widzącą z Fatimy – powie sam kardynał Carlo Caffarra.
Korespondencja miała miejsce akurat w czasie gdy Jan Paweł II – wielki Papież i czciciel Matki Bożej - polecił mons. Caffarra utworzenie Papieskiego Instytutu dla Studiów nad Małżeństwem i Rodziną. Cytowany przez nas wywiad został przeprowadzony przez Marię Pia Picclafuoco i opublikowany w Voce Di Padre Pio.

kardynał Carlo Caffarra

Kardynał Caffarra: SIOSTRA ŁUCJA NAPISAŁA DO MNIE…

Przed zamknięciem XX Tygodnia Wiary w archidiecezji Lecce w sobotę, 16 lutego 2008 r., w krypcie sanktuarium Santa Maria delle Grazie, obok grobu Św. Ojca Pio z Pietrelciny, Jego Eminencja Kardynał Carlo Caffarra, arcybiskup Bolonii, przewodniczył uroczystej Eucharystii. U jego boku, przy ołtarzu, obecnych było dwóch wybitnych prałatów :arcybiskup Lecce, mons. Cosmo Francesco Ruppi, orazmons. Domenico Umberto D’Ambrosio, arcybiskup Manfredonia-Vieste-San Giovanni Rotondo i Delegat Stolicy Apostolskiej ds. Sanktuarium oraz Dzieł św. Ojca Pio z Pietrelciny. Wśród wiernych obecny był mgr. Antonio Fazio, były Prezes Banku Włoch. Po zakończeniu Mszy św. Kardynał odmówił modlitwę przy grobie Ojca Pio, odwiedził miejsca poświęcone przez Stygmatyka z Gargano oraz wpisał się do rejestru znamiennych pielgrzymów. W rozmowie z Tele Radio Padre Pio ,odpowiedział na nasze pytania.
Jego Eminencja, w ostatnim czasie oświadczył w wywiadzie dla Corriere della Sera, iż od zawsze szczerze oddany był Ojcu Pio. Proszę opowiedzieć nam dlaczego.
Jestem mu bardzo oddany już od początku mojego kapłaństwa, ponieważ przeżyłem dość nietypowe doświadczenie. Byłem księdzem od kilku miesięcy, kiedy to przyszedł mnie odwiedzić, prosząc o pomoc, jeden z mych współbraci, o wiele ode mnie starszy, który przeżywał poważny kryzys wiary. Nie można opisać czym jest kryzys wiary u kapłana: okropne! Powiedziałem mu: bracie mój, ja jestem zbyt mały, nie czuję się na siłach nieść takiego ciężaru. Idź do Ojca Pio. On przyszedł, i podczas gdy rozmawiał z Ojcem, przeżył mistyczne doświadczenie, w którym doświadczył Miłosierdzia Bożego. Teraz jest jednym z najlepszych księży jakich znam.
Jego Eminencja poznał osobiście św. Ojca Pio z Pietrelciny?
Nie, ponieważ nigdy nie miałem odwagi przyjść, wierząc, że nie powinienem marnować Jego czasu! Wierzę, że Ojciec Pio wpisuje się w grupę wielkich mistyków, którzy posiadają jedną cechę charakterystyczną: głęboki udział w krzyżu Chrystusa, ponieważ niosą ze sobą wielką tragedię dzisiejszej ludzkości, ateizm. Ojciec Pio, św. Gemma Galgani, św. Teresa Benedykta od Krzyża, Matka Teresa, Jan Maria Vianney: wszyscy oni mają głębokie doświadczenie zasiadania do stołu z grzesznikami, przeżywania ich doświadczeń, noszenia w inny sposób ciężaru agonii z Getsemani, dając świadectwo miłości Chrystusa, który bierze na siebie ból człowieka, który opuścił dom Ojca i nie chce powrócić, pomimo iż czuje w swoim sercu, że lepiej jest w domu Ojca niż przy karmieniu świń… Dzisiejszy człowiek nadal myśli, że można żyć tak jakby Boga nie było; i widzimy do jakiego spustoszenia to doprowadziło.
Istnieje proroctwo siostry Łucji dos Santos, widzącej z Fatimy, której proces beatyfikacji rozpoczął się 13 lutego, które odnosi się do ostatecznej walki pomiędzy Panem i królestwem szatana. Polem bitwy jest rodzina. Życie i rodzina. Nie wszyscy wiedzą, że Jego Eminencja otrzymał od Jana Pawła II polecenie utworzenia Papieskiego Instytutu dla Studiów nad Małżeństwem i Rodziną, który dzisiaj nosi jego imię.
Tak. Na początku tego zadania powierzonego mi przez Sługę Bożego Jana Pawła II, napisałem do siostry Łucji z Fatimy, za pośrednictwem biskupa, gdyż bezpośrednio nie było takiej możliwości. Z nieznanych przyczyn, mimo, że nie oczekiwałem na odpowiedź, gdyż prosiłem jedynie o modlitwy, po kilku dniach przyszedł do mnie bardzo długi, ręcznie pisany list – obecnie w archiwach Instytutu – w którym jest napisane: Ostateczna walka pomiędzy Panem, a królestwem szatana dotyczyć będzie rodziny i małżeństwa. Proszę się nie bać - dodawała - ponieważ każdy kto poświęca się celowi zachowania świętości małżeństwa i rodziny będzie zawsze rozdzierany i hamowany na wszystkie sposoby, gdyż jest to decydujący punkt.
Następnie kończyła: Matka Boża zgniotła mu już głowę. Miało się wrażenie, również rozmawiając z Janem Pawłem II, iż był to punkt centralny, gdyż dotykano podstawy stworzenia, prawdy o relacji pomiędzy mężczyzną, a kobietą oraz pomiędzy pokoleniami. Jeśli dotyka się podstawy zawala się cały budynek, i to teraz my widzimy, ponieważ jesteśmy w tym punkcie, i wiemy. Wzruszam się czytając prawdziwe biografie Ojca Pio, jak ten człowiek zwracał uwagę na świętość małżeństwa, świętość małżonków, niejednokrotnie również z należytą surowością.
Medziugorje
Co do związku Fatimy i Medziugorja - odnosząc się do wypowiedzi Fabia Gregori - również nie powinno być wątpliwości gdyż mówi nam o tym Gospa 25 sierpnia 1991 r.:
„Drogie dzieci! I dziś wzywam was do modlitwy jak nigdy, od kiedy zaczął się realizować mój plan. Szatan jest silny, pragnie przeszkodzić moim planom pokoju i radości i dać wam odczuć, że mój Syn nie jest silny w swoich decyzjach. Dlatego wzywam was wszystkich, drogie dzieci, abyście się modlili i pościli jeszcze mocniej. Wzywam was do wyrzeczeń przez dziewięć dni, aby przy waszej pomocy zrealizować to, co ja pragnę zrealizować poprzez tajemnice, które rozpoczęłam w Fatimie. Wzywam was, drogie dzieci, abyście pojęli ważność mojego przyjścia i powagę sytuacji. Pragnę ratować wszystkie dusze i przekazać je Bogu. Dlatego módlmy się, aby wypełniło się wszystko, co rozpoczęłam. Dziękuję, że odpowiedzieliście na moje wezwanie.”
W Medziugorju niejednokrotnie wierni ostrzegani są przed siłą i działaniem szatana przeciw kościołowi, przeciw rodzinom, pokojowi i planom Matki Bożej. Przywołajmy tylko kilka z nich dla potwierdzenia:
Orędzie z 25 marca 1993 r.
„Drogie dzieci! Dziś jak nigdy dotąd wzywam was, żebyście się modlili o pokój, o pokój w waszych sercach, pokój w waszych rodzinach i pokój w całym świecie, gdyż szatan chce wojny, chce niepokoju, chce zniszczyć wszystko, co jest dobre. Dlatego, drogie dzieci, módlcie się, módlcie się, módlcie się! Dziękuję, że odpowiedzieliście na moje wezwanie!”
Orędzie z 25 stycznia 1994 r.
„Drogie dzieci! Wszyscy jesteście moimi dziećmi. Kocham was. Ale, moje dziatki, nie zapominajcie, że bez modlitwy nie możecie być blisko mnie. W obecnych czasach szatan chce wprowadzić nieład w wasze serca i w wasze rodziny. Dziatki, nie dajcie się. Nie pozwólcie, aby on kierował wami, waszym życiem. Kocham was i wstawiam się przed Bogiem za wami. Dziatki, módlcie się! Dziękuję, że odpowiedzieliście na moje wezwanie.”
Orędzie z 25 września 1992 r.
„Drogie dzieci! I dziś chcę wam powiedzieć: Jestem z wami i w tych niespokojnych dniach, kiedy szatan chce zniszczyć wszystko to, co Ja i mój Syn Jezus budujemy, chce was odwieść jak najdalej od życia chrześcijańskiego i przykazań, do których was Kościół wzywa, żebyście według nich żyli. Szatan chce zniszczyć to wszystko, co jest święte w was i wokół was. Dlatego, dziatki, módlcie się, módlcie się, módlcie się, żebyście mogli zrozumieć to wszystko, co Bóg przez moje przyjście wam daje. Dziękuję, że odpowiedzieliście na moje wezwanie.”
Orędzie z 25 stycznia 1991 r.
„Drogie dzieci! Dziś jak nigdy dotąd wzywam was do modlitwy. Niech wasza modlitwa będzie modlitwą o pokój. Szatan jest silny i pragnie zniszczyć nie tylko ludzkie życie, ale i przyrodę i planetę, na której żyjecie. Dlatego, drogie dzieci, módlcie się, abyście poprzez modlitwę byli chronieni przez Boże błogosławieństwo pokoju. Bóg posłał mnie między was, abym wam pomogła. Jeśli chcecie – przyjmijcie różaniec. Już sam różaniec może dokonać cudów na świecie i w waszym życiu. Błogosławię was i pozostanę z wami dopóki taka będzie wola Boża. Dziękuję wam, że dochowujecie wierności mojej obecności tutaj, gdyż wasza odpowiedź służy dobru i pokojowi. Dziękuję, że odpowiedzieliście na moje wezwanie.”
I orędzie tegoroczne z 25 stycznia 2015 r.
"Drogie dzieci! Również dziś wzywam was, abyście swoje powołanie przeżyli w modlitwie. Teraz, jak nigdy dotąd, Szatan chce zagłuszyć człowieka i jego duszę zaraźliwym wiatrem nienawiści i niepokoju. W wielu sercach nie ma radości, bo nie ma Boga ani modlitwy. Nienawiść i wojna rosną z dnia na dzień. Dziatki, wzywam was, abyście z zachwytem zaczęli od nowa drogę świętości i miłości, bowiem z tego powodu przyszłam do was. Razem bądźmy miłością i przebaczeniem dla tych, którzy potrafią i chcą kochać jedynie miłością ludzką, a nie tą niezmierną miłością Bożą, do której wzywa was Bóg. Dziatki, niech nadzieja na lepsze jutro będzie zawsze w waszym sercu. Dziękuję wam, że odpowiedzieliście na moje wezwanie."
Nasze modlitwy i wyrzeczenia, a w szczególności te w intencjach Matki Bożej, są w dzisiejszych czasach najważniejszymi jakie możemy od siebie ofiarować. Wówczas realizowane będą tylko plany Boże i plany Matki Bożej. Mówili o tym wcześniej święci, a dziś prosi nas o to sama Maryja.
Jedną z intencji Matki Bożej jest właśnie modlitwa za rodziny. Tę intencję powierzyła Ona widzącej Ivance Ivanković-Elez. Ivanka codzienne objawienia miała od 24 czerwca 1981 r. do 7 maja 1985 r. Tego dnia Matka Boża obiecała jej, że przez całe życie będzie miała objawienie raz w roku - w Rocznicę Objawień, 25 czerwca.
Po corocznym objawieniu 25 czerwca 1995 r., które Ivana miała w swoim domu rodzinnym, trwającym sześć minut Ivanka powiedziała:
„Matka Boża pobłogosławiła wszystkich obecnych w czasie objawienia. Mówiła o tajemnicach. Wezwała do modlitwy za rodziny, bo szatan chce je zniszczyć. Oprócz tego Matka Boża wezwała wszystkich ludzi, aby głosili pokój.”
Orędzie z 25 października 2008 r.
„Drogie dzieci! W szczególny sposób wzywam was, abyście się modlili w moich intencjach, aby poprzez wasze modlitwy powstrzymać plan szatana wobec ziemi, która codziennie coraz bardziej oddala się od Boga, a w miejscu Boga umieszcza siebie i niszczy wszystko to, co jest piękne i dobre w duszy każdego z was. Dlatego dziatki uzbrójcie się w modlitwę i post, abyście byli świadomi jak bardzo Bóg was kocha i wypełniali wolę Bożą. Dziękuję wam, że odpowiedzieliście na moje wezwanie.” Orędzie z 25 sierpnia 2011 r.
„Drogie dzieci! Dziś wzywam was, abyście się modlili i pościli w moich intencjach, bowiem szatan chce zniszczyć mój plan. Zaczęłam tu od tej parafii i wezwałam cały świat. Wielu odpowiedziało, ale jest wielu [ludzi], którzy nie chcą ani usłyszeć ani przyjąć mojego wezwania. Dlatego wy, którzy powiedzieliście TAK bądźcie silni i zdecydowani. Dziękuję, że odpowiedzieliście na moje wezwanie.”
Co możemy oprócz naszych modlitw i postów jeszcze zrobić by pomóc Maryi ratować świat? Jak możemy być Jej apostołami miłości i pokoju?
Orędzie z 25 lutego 1995 r.
„Drogie dzieci! Dziś wzywam was, abyście stali się misjonarzami moich orędzi, które wam daję w tym tak drogim mi miejscu. Bóg pozwolił mi pozostać tak długo z wami, dlatego, dziatki, wzywam was do życia moimi orędziami z miłością, do szerzenia ich w całym świecie, aby popłynęły rzeką miłości do ludzi przepełnionych nienawiścią i niepokojem. Wzywam was, dziatki abyście byli pokojem – tam gdzie jest niepokój i światłem – tam gdzie jest ciemność, aby każde serce mogło przyjąć światło i drogę zbawienia. Dziękuję, że odpowiedzieliście na moje wezwanie.”
Orędzie z 25 czerwca 2002 r.
„Drogie dzieci! Dziś modlę się za was i z wami, aby Duch Święty wam pomógł, i by umocnił waszą wiarę, abyście jeszcze bardziej przyjęli orędzia, które wam daję tutaj w tym świętym miejscu. Dziatki, zrozumcie, że jest to czas łaski dla każdego z was, a ze mną, dziatki, jesteście bezpieczni. Pragnę wprowadzić was na drogę świętości. Żyjcie moimi orędziami i wprowadźcie w życie każde słowo, które wam daję. Niech staną się dla was drogocenne, gdyż pochodzą z nieba. Dziękuję, że odpowiedzieliście na moje wezwanie.”

Kapłan o Trevignano Romano: te objawienia są zgodne z nauczaniem Kościoła


Kapłan o Trevignano Romano: te objawienia są zgodne z nauczaniem Kościoła

 Flavio Ubodi OFMcap – uznany włoski teolog z zakonu kapucynów, wiceprzewodniczący Komisji diecezjalnej, która badała przypadek figurki Matki Bożej w Civitavecchi. Zajmował się także objawieniami w Trevignano Romano. Napisał wstęp do książki o objawieniach, jakich doświadcza Gisella Cardia,
Objawienia w Civitavecchi ZOSTAŁY UZNANE PRZEZ KOŚCIÓŁ!!!


Historia Kościoła pełna jest wydarzeń mistycznych: wizji, objawień, przesłań Bożych. Jaką postawę należy przyjąć w ich obliczu? Jak ocenić, czy są prawdziwe? Przesłania z Trevignano Romano są klarowane i wzywają do opowiedzenia się za Chrystusem lub przeciw niemu – pisze kapucyn i teolog, ojciec Flavio Ubodi, który zajmował się badaniem prywatnych objawień z ramienia Kościoła.
Przesłania z Trevignano Romano są niczym punkt dojścia długiej drogi, która rozpoczęła się w Fatimie i przeszła przez cały XX wiek aż do początków trzeciego tysiąclecia. Podsumowują rozliczne interwencje Nieba na rzecz człowieka i ukazują, że urzeczywistnia się wszystko to, co zostało zapowiedziane. Wkraczamy w czas wielkiej próby, która jest zapowiedzią Triumfu Niepokalanego Serca Maryi. Czas się dokonał, konieczne jest nawrócenie i poddanie się Bogu Stwórcy i Odkupicielowi.
ZOBACZ KSIĄŻKĘ ZAWIERAJĄCĄ TREŚCI OBJAWIEŃ Z TREVIGNANO ROMANO

Przesłania nie wymagają szczególnych objaśnień, ponieważ są bardzo klarowne, a przy tym bardzo bezwzględne i realistyczne. Stawiają w obliczu twardej rzeczywistości, bez rozmiękczania czy rozwadniania. Trzymają się logiki „Tak, tak”, „Nie, nie” oraz „Biada wam, uczeni w Piśmie i faryzeusze obłudnicy” (por. Mt 5, 37 i 23, 29). Człowiek musi ostatecznie wybrać, po czyjej stronie się opowiedzieć – za Chrystusem czy przeciw Niemu. Można już teraz stwierdzić, że wiele przesłań doczekało się urzeczywistnienia po upływie kilku dni.

W podjęciu tego ostatecznego wyboru pomaga człowiekowi Maryja, Matka Boga i Matka Kościoła, opiekuńcza i zatroskana o życie wieczne swoich dzieci, dokładnie tak, jak to opisał Sobór Watykański II w ósmym rozdziale Konstytucji dogmatycznej o Kościele „Lumen Gentium”. Maryja chce nieść pokój i miłość, bronić od zła, które szerzy się na ziemi. A zatem przesłania są raczej instrukcją zbawienia niż przepowiedniami katastrof.

Objawienia prywatne w Kościele

Istnieją dwa rodzaje objawień: publiczne i prywatne. Objawieniem publicznym jest to przekazane w Piśmie Świętym i w Tradycji. Zawiera ono fundamentalne treści wiary i skierowane jest do całej ludzkości, a zatem wymaga wiary uniwersalnej. „Objawienie prywatne” skierowane jest do jednej osoby lub do grupy osób i nie wymagają z konieczności wiary powszechnej.

Historia Kościoła pełna jest wydarzeń mistycznych: wizji, objawień, przesłań Bożych. Jaką postawę należy przyjąć w ich obliczu? Jak ocenić, czy są prawdziwe? Są osoby, które przyjmują postawę sceptyczną i chcą je cenzurować, ale są i takie, które postrzegają je jako możliwość bycia pouczanym i prowadzonym przez Boga oraz wzrastania w życiu duchowym.

Objawienia prywatne należą do teologii charyzmatów i zaliczają się do daru proroctwa, zgodnie z nauką św. Pawła: „Ducha nie gaście, proroctwa nie lekceważcie. Wszystko badajcie, a co szlachetne – zachowujcie” (1 Tes 5, 19–21).

Nie można zaprzeczyć istnieniu objawień prywatnych, inaczej trzeba by zaprzeczyć samemu Objawieniu i dużej części historii Kościoła. Pismo Święte pełne jest widzących, wizji, objawień (por. Dz 2, 16–21; 2 Kor 2, 1; 1 Kor 15, 8; 1 Kor 12, 28; Ef 2, 20; 4, 11). Podobnie cała historia Kościoła, co pokazują już pierwsi ojcowie Kościoła oraz wielcy mistycy – jak św. Franciszek z Asyżu, św. Katarzyna ze Sieny, św. Teresa z Ávili, św. Jan od Krzyża, św. Małgorzata Maria Alacoque, św. Teresa od Dzieciątka Jezus i wielu innych –  a także wielkie nadprzyrodzone wydarzenia, jak te w Guadalupe, Lourdes, Fatimie.

Potrzeba głębokiej współpracy Kościoła hierarchicznego i charyzmatycznego, jak mówi św. Paweł: „Zbudowani na fundamencie apostołów i proroków, gdzie głowicą węgła jest sam Jezus Chrystus” (Ef 2, 20). To jakby powiedzieć, że z woli Jezusa Chrystusa Kościół złożony jest z dwóch składowych: „prorocko-charyzmatycznej” i „apostolsko-instytucjonalnej”.

Święty Jan Paweł II podkreśla, że „nie istnieje kontrast ani sprzeczność między wymiarem instytucjonalnym a wymiarem charyzmatycznym, którego ważnym przejawem są właśnie ruchy. Obydwa te wymiary są równie istotnymi elementami Bożej konstytucji Kościoła założonego przez Chrystusa, ponieważ obydwa przyczyniają się do uobecnienia w świecie tajemnicy Chrystusa i Jego zbawczego dzieła” (por. Przesłanie do uczestników Światowego Kongresu Ruchów Kościelnych, 27 maja 1998) .

Przez „objawienia prywatne” rozumie się objawienia, wizje, rozmowy. Mają one zasadniczo cel praktyczny, dotyczą postaw, jakie należy przyjąć, ale nie wykluczają też nauk doktrynalnych, w tym sensie, że choć nie dodają niczego do depozytu wiary, to pomagają zrozumieć jego znaczenie i skupić się na prawdach zapomnianych bądź zwalczanych przez ruchy heretyckie.

Dokumenty Kościoła
Kongregacja Nauki Wiary wystosowała bardzo ważny dokument pod tytułem Normy postępowania w rozeznawaniu domniemanych objawień i przesłań . Dokument ten został zaaprobowany już przez Pawła VI w 1978 roku i był przeznaczony dla biskupów i ekspertów. Następnie Kongregacja uznała, że należy podać te normy do publicznej wiadomości (miało to miejsce 14 grudnia 2011 roku).

Sam papież Benedykt XVI w Posynodalnej adhortacji apostolskiej „Verbum Domini” z 2010 roku uznał za konieczne „«pomaganie wiernym we właściwym rozróżnieniu słowa Bożego i objawień prywatnych», których rolą nie jest […] «uzupełnianie» ostatecznego Objawienia Chrystusa, lecz pomaganie w pełniejszym przeżywaniu go w jakiejś epoce historycznej” oraz przyczynienie się „do powstania nowych form pobożności lub do pogłębienia już istniejących”. To Katechizm Kościoła katolickiego stwierdzał, że rolą objawień prywatnych „nie jest […] «uzupełnianie» ostatecznego Objawienia Chrystusa, lecz pomoc w pełniejszym przeżywaniu go w jakiejś epoce historycznej” (por. KKK, 67) .

W dokumencie przytoczonym przez Kongregację podkreśla się, że rozeznanie i weryfikacja autentyczności objawienia prywatnego leżą w gestii biskupa diecezjalnego, a nie Watykanu, jak często się sądzi. Podkreśla się w szczególności, jak ważne jest rozeznanie, czy chodzi o działanie Boga, człowieka czy Szatana, który może przybrać postać „anioła światła”.
Istnieją zasadniczo trzy kryteria oceny autentyczności objawienia prywatnego:

1. indywidualne przymioty osoby (równowaga psychiczna, uczciwość i prawość życia moralnego, szczerość i stała uległość wobec władz kościelnych, wiara, pokora, brak manii bycia w centrum zainteresowania);
2. w odniesieniu do samego przesłania: dokładne i krytyczne sprawdzenie faktów i dokumentów; prawdziwe i wolne od błędów nauczanie teologiczne, duchowe i moralne;
3. skutki objawienia: obfite i stałe owoce duchowe, duch modlitwy, nawrócenia, świadectwa miłości bliźniego, cuda itp.

W świetle tych rozważań możemy stwierdzić, że „objawienia prywatne” są: „możliwe”, Kościół bierze je pod uwagę; „rzeczywiste”, choć nie częste; koniecznie „podporządkowane” Objawieniu publicznemu; „użyteczne”, bo choć niczego nie dodają do depozytu wiary, mogą zaoferować lepsze jej zrozumienie i pomóc w rozwinięciu pobożności i urzeczywistnieniu pełniejszego nawrócenia.

Przesłania i osobistości
Najważniejszą rzeczą w objawieniu jest podkreślenie FAKTU objawienia Boga w historii człowieka oraz PRZESŁANIA danego ludzkości.
Na pierwszy plan nie wysuwa się prorok, apostoł, widzący, ale Pan, który się objawia i przemawia, oraz treść tego SŁOWA. Naprzeciw staje człowiek, wezwany, by odpowiedzieć swoją dobrowolną zgodą.
W obliczu Bożych objawień prorok, apostoł, widzący czuje się mały, niegodny, zagubiony i stara się ukryć siebie, by położyć wyłączny nacisk na nadprzyrodzone zdarzenie i przesłanie skierowane do ludzkości. Podobna dynamika występuje w przypadku objawień prywatnych.
Przy objawieniach Pana Jezusa i Maryi tym, co się liczy, jest zdarzenie i przesłanie, jakie przekazują. Niemniej także widzący ma znaczenie, ponieważ prawdziwość przesłania gwarantowana jest także autentycznością życia.
W tym kontekście postaramy się położyć nacisk na zdarzenie objawień, zwłaszcza na przesłania kierowane przez Maryję Dziewicę, w znacznie mniej licznych przypadkach przez Pana Jezusa, aniołów i świętych.
Przez dwa tysiące lat historii Kościoła bardzo liczne były objawienia, których centrum stanowiła Maryja, choć zaledwie niektóre (około dwudziestu) zostały oficjalnie uznane, podczas gdy w przypadku wielu z nich nie udzielono zgody na kult.

Wszystkie objawienia Maryi powiązane są ze sobą, ale jednocześnie każde z nich jest inne, ponieważ dostosowane do miejsc, okoliczności, sytuacji historycznej. W Lourdes Maryja pojawia się cztery lata po ogłoszeniu dogmatu o Niepokalanym Poczęciu, jakby na potwierdzenie jego prawdziwości. W Fatimie przestrzega Ona przed pychą człowieka, który chce zmieść Boga z powierzchni ziemi, zmierzając w stronę potwornych wojen światowych, ale także ostrzega Kościół przed niebezpieczeństwem modernizmu, który prowadzi go ku samozniszczeniu. W Medjugorje ostrzega, że ludzkość jest na skraju przepaści, musi się zatrzymać i zawrócić. W Civitavecchia przestrzega przed niszczeniem rodziny, które jest wstępem do zniszczenia Kościoła i społeczeństwa.

W Trevignano Romano wskazywane są konkretne postawy, jakie należy przyjąć w obliczu wydarzeń aktualnych oraz tych, które mają niebawem nastąpić, i kierowane jest zaproszenie do modlitwy za różne sytuacje i poszczególne narody, które znajdują się w stanie bezpośredniego zagrożenia. Maryja przedstawia się jako Królowa Różańca, wskazując właśnie na modlitwę, zwłaszcza różańcową, jako potężną broń chrześcijanina, by zwyciężyć ze złem, które zaciska pętlę na naszym świecie.
Falvio Ubodi OFMcap – uznany włoski teolog z zakonu kapucynów, wiceprzewodniczący Komisji diecezjalnej, która badała przypadek figurki Matki Bożej w Civitavecchi. Zajmował się także objawieniami w Trevignano Romano. Napisał wstęp do książki o objawieniach, jakich doświadcza Gisella Cardia.
ZOBACZ KSIĄŻKĘ ZAWIERAJĄCĄ TREŚCI OBJAWIEŃ Z TREVIGNANO ROMANO



Orędzie Matki Bożej z Trevignano Romano z dnia 28 marca 2020 roku: wykorzystujcie obecne dni do powrotu do Boga

Publikując orędzia z Trevignano Romano nie wyprzedzamy osądu Matki Kościoła, i jeśli tylko Kościół w osobie biskupa miejsca wypowie się negatywnie, zabraniając ich publikacji i rozpowszechniania – natychmiast w duchu posłuszeństwa zastosujemy się do tego.
Za „Miłujcie się”:
Wiarygodność nadzwyczajnych znaków z Trevignano Romano zostawmy osądowi Kościoła, ale wezwanie do nawrócenia jest ewangelicznym wezwaniem Chrystusa oraz Jego Matki Maryi i ono zawsze wszystkich obowiązuje. Powinniśmy je przyjąć i podporządkować mu wszystkie dziedziny swojego życia.
Orędzie  Matki Bożej z Trevignano Romano z dnia 28 marca 2020 roku
Kochane dzieci, moje serce bije z miłości do was zjednoczonych na modlitwie, że odpowiedzieliście na moje wezwanie w waszych sercach. Moi ukochani, słuchajcie sercem i spoglądajcie oczami na wezwania nieba, wykorzystując obecne dni do powrotu do Boga. To jest ostatnie wezwanie, gdyż szybko nadejdzie Ostrzeżenie i nie pozwólcie sobie, byście byli nieprzygotowani.
Dzieci, te chwile cierpienia wykorzystajcie poszcząc i czyniąc pokutę. Dzieci módlcie się za posiadających władzę na świecie, którzy to wszystko zaprojektowali. Demon nie chce wypuścić swej ofiary, ale wy dzieci módlcie się, módlcie się, módlcie się bardzo, by to wszystko, co ma nadejść, było możliwie jak najmniej bolesne.
Módlcie się za Kościół, gdzie mój Syn nie jest już obecny wraz z moimi umiłowanymi dziećmi, w którym mieli odwagę jeszcze raz zdradzić Jezusa i nadal Go krzyżują. 
Módlcie się za Kościół, ponieważ poniesie on bolesną stratę (okryje się ciężką żałobą). Módlcie się za Japonię i za Włochy. Teraz wam błogosławię w imię Ojca i Syna i Ducha Świętego, Amen.
Od Administracji strony:
Ks. dr Grzegorz Bliźniak rozmawiał z Giselą i ona przygotuje komentarz do tego orędzia (jest kilka spornych czy wątpliwych kwestii), a my zamieścimy jego tłumaczenie. Ponadto Gisela przyśle też różne dokumenty (pisma, w tym od ks. biskupa – my będziemy zamieszczać je wraz z tłumaczeniem)

Kard. Walter Brandmüller: to grzech jest korzeniem zła, a ratunek przyniosą nawrócenie i pokuta!

Kard. Walter Brandmüller: to grzech jest korzeniem zła, a ratunek przyniosą nawrócenie i pokuta!

Kard. Walter Brandmüller: to grzech jest korzeniem zła, a ratunek przyniosą nawrócenie i pokuta!
Kard. Walter Brandmüller. FOT.: KATH.NET - Katholische Internetzeitung/YouTube

„Skoro to grzech jest korzeniem wszelkiego zła, to ratunek przyniosą nawrócenie, pokuta i przebaczenie” – pisze kard. Walter Brandmüller o pandemii koronawirusa.

Kard. Walter Brandmüller to emerytowany przewodniczący Papieskiego Komitetu Nauk Historycznych. W ostatnich latach zasłynął jako jeden z sygnatariuszy dubiów skierowanych do Kongregacji Nauki Wiary i papieża Franciszka w sprawie właściwej interpretacji adhortacji apostolskiej Amoris laetitia. W artykule opublikowanym na łamach katolickiego portalu austriackiego kath.net purpurat odniósł się teraz do epidemii koronawirusa. „Skoro to grzech jest korzeniem wszelkiego zła, to ratunek przyniosą nawrócenie, pokuta i przebaczenie” – napisał.

„Cały świat głowi się nad przyczynami zła. Realistyczne próby wyjaśnienia mieszają się z teoriami spiskowymi – ale zagadka pozostaje nierozwiązana. […] Chodzi tu o coś więcej niż o zdrowie i medycynę. Idzie raczej o zdjęcie kurtyny i przyjrzenie się właściwym przyczynom obecnych wydarzeń. Potrzebą chwili jest nie tylko badanie powodów, ale także ocena sytuacji i jej przezwyciężenie. Przy tym, jak już powiedziano, nie może chodzić tylko o medycynę i politykę, ale o właściwe źródła. A te są natury teologicznej i duchowej” – napisał niemiecki kardynał.

W ocenie purpurata obserwowalna bezradność ludzi Kościoła wobec epidemii koronawirusa jest spowodowana między innymi tym, że sytuacja porównywalna z obecną dotknęła świat aż sto lat temu, gdy w roku 1920, po zakończeniu I wojny światowej, wybuchła epidemia grypy. Według kard. Brandmüllera jest prawdziwie „uderzające”, że pasterze Kościoła katolickiego tak często w ogóle nie wiedzą jak mają odnosić się do problemu zarazy.

„Różnice, wręcz sprzeczności, między kościelnymi obwieszczeniami i środkami zaradczymi są opisanym wyrazem zagubienia. Jedna diecezja zakazuje wszystkich publicznych Mszy świętych, w innej dzieje się coś zupełnie przeciwnego. Tu zakazuje się Komunii do ust czy też na rękę albo znaku pokoju, gdzie indziej opróżnia się kropielnice. Wskazania biskupów są ze sobą sprzeczne i ujawniają albo bardziej duchowe albo bardziej światowe nastawienie pasterzy. Trudno zrozumiałe i nierzadko sprzeczne ze sobą są wskazania dla diecezji Rzymu, w której prawica najwyraźniej nie wiedziała, co zrobiła lewica. Chodzi o to, by odnaleźć właściwy środek pomiędzy czysto świeckim pragmatyzmem a naiwną łatwowiernością” – stwierdził.

Purpurat zwrócił uwagę, że obecna sytuacja ma też pewne strony pozytywne, bo wspaniale rozwija się duszpasterska fantazja, a świeccy i kapłani znajdują niekiedy naprawdę ciekawe rozwiązania i propozycje niesienia ludziom Ewangelii i nadziei. Dużą rolę odgrywa tutaj nowoczesna technika, pozwalając transmitować Msze świętą czy różnorakie nabożeństwa. Co więcej, sprawowanie Mszy świętej i udzielanie sakramentów nagle przestało być oczywiste, a to prowokuje wiele osób do zastanowienia i namysłu nad ich znaczeniem.

„Powraca także prastare, zawsze niepokojące pytanie o to, jak dobry i wszechmogący Bóg mógł dopuścić do takiego zła. Widać też znowu mętne wyobrażenie wynurzającego się z ciemności i ślepo uderzającego losu. Oczywiście jest także obraz karzącego Sędziego. Czy koronawirus nie jest, niczym Attyla, biczem Boga, który wymierza z jego pomocą sprawiedliwość? Wielu stawia takie pytania. Czy w istocie nie jest raczej tak, że to człowiek karze samego siebie?” – zapytał kardynał.

„Tak przecież się rzeczy mają: przykazania Boże nie są jakimiś więzami dla stworzenia! Są w istocie murem zbudowanym dla ochrony i opieki nad podstawami życia ludzkiego. Małżeństwo, rodzina, własność, prawda i życie – czy nie są to dobra, bez których życie ludzkie i ludzka wspólnota nie jest w stanie się rozwijać? Jeżeli jednak rozrywamy ten mur dziesięciu przykazań okalający istotowe dobra w imię naszej wolności – to czy nie jest to po prostu samozniszczenie osoby i wspólnoty?” – zastanowił się dalej purpurat.

W ocenie kardynała to nie Pan Bóg karze człowieka, ale człowiek sam ściąga na siebie zło. „Całe zło tego świata to trująco-gorzki owoc Adama i każdego z jego potomków, grzech, a nie kara ze strony obrażonego i gniewliwego Boga” – dodał.

W ten sposób znajdujemy drogę ratunku – ocenił hierarcha. „Skoro to grzech jest korzeniem wszelkiego zła, to ratunek przyniosą nawrócenie, pokuta i przebaczenie. I na odwrót: czy zaraza koronawirusa nie jest żniwem, które zbieramy jako skutek dziesięcioleci zapomnienia i marginalizowania realności grzechu i przebaczenia w teologii i homiletyce tej epoki? O ile jeszcze w latach 60. minionego stulecia przed Wielkanocą czy piątkami poświęconymi Sercu Jezusowemu tworzyły się kolejki u konfesjonałów, to teraz od dawna panuje przed nimi ziejąca pustka” – wskazał.

Według kard. Brandmüllera teologom moralnym opanowanym przez modną współczesną psychologię udało się całkowicie usunąć świadomość pokusy i grzechu. Spowiedź zaczęła uchodzić za relikt minionej, przedsoborowej epoki. Współczesny „odpowiedzialny” chrześcijanin miałby już nie potrzebować sakramentu pokuty i pojednania. „Skutki tego były i są jednoznaczne. Tak jednoznaczne, że program niemieckiej Drogi Synodalnej nie wspomina o tym wszystkim ani jednym słowem. Iluż jest księży, którzy sami nie spowiadali się od wielu lat!” – zauważył purpurat.

Chrześcijanie – podkreślił następnie – winni pamiętać, że wszelkie zło w stworzeniu wyzwolił sam człowiek buntując się przeciwko swojemu Stwórcy. Zbawczy porządek zapanuje dopiero wówczas, gdy człowiek do Niego powróci.

I choć polityka oraz medycyna muszą dziś stanąć na wysokości zadania, a społeczeństwo robić to, co wobec epidemii konieczne, przezwyciężając egoizm jednostki, to o tym, czy wszystkie te wysiłki przyniosą pożądany skutek, zadecyduje coś innego. „Ostatecznie wszystko zależy nie od człowieka, ale od Boga, Tego, Który ten świat, stworzył, podtrzymuje go i Który wyznaczy jego kres” – zakończył kard. Walter Brandmüller.


Źródło: kath.net
Pach


Roberto-de-mattei--czy-koronawirus-to-czarny-labedz-2020-roku

Łabędź czarny (Cygnus atratus) to rzadki ptak pochodzący z Australii, zawdzięczający swoją nazwę noszonemu upierzeniu. Nassim Nicholas Taleb, analityk finansowy i były trader z Wall Street, w swojej książce „Czarny Łabędź. O skutkach nieprzewidywalnych zdarzeń” wybrał tę metaforę aby wyjaśnić istnienie nieoczekiwanych, katastrofalnych wydarzeń mogących wywrócić życie zbiorowe do góry nogami.

Jak pisze Marta Dassù z Aspen Institute, koronawirus stał się takim „czarnym łabędziem” 2020 roku: epidemia przyniosła kryzys działalności gospodarczej w całym zachodnim świecie i „ukazuje kruchość globalnych łańcuchów produkcyjnych; kiedy szok uderza w jedno z jego ogniw, skutki stają się systemowe”. „Nadchodzi druga pandemia – pisze Federico Rampini na łamach La Repubblici z 22 marca – z którą również trzeba będzie sobie poradzić i ją wyleczyć. Jej nazwa to Wielki Kryzys a zaowocuje bilansem ofiar podobnym do koronawirusa. W Stanach Zjednoczonych nikt już nie używa słowa recesja, bo jest ono zbyt łagodne”.

Światowa, współzależna gospodarka okazuje się być systemem tymczasowym, ale konsekwencje epidemii koronawirusa nie posiadają wyłącznie charakteru gospodarczego i zdrowotnego; mają one także wymiar religijny oraz ideologiczny. Utopia globalizacji – dominująca aż do września 2019 roku – cierpi wskutek nieodwracalnej klęski. 12 września 2019 roku papież Franciszek zaprosił liderów religijnych oraz przedstawicieli międzynarodowego świata gospodarki, polityki i kultury do wzięcia udziału w uroczystym wydarzeniu, planowanym w Watykanie na 14 maja 2020 roku – w konferencji pt. „Global Compact dla edukacji”. Mniej więcej w tym samym czasie jedna z „prorokiń” radykalnej ekologii, Greta Thunberg, przybyła do Nowego Jorku aby wziąć udział w szczycie klimatycznym ONZ, a papież Franciszek – niedługo przed rozpoczęciem synodu dotyczącego Amazonii – wystosował do niej (i do innych uczestników konferencji) specjalne przesłanie, wykazując pełną zgodność z celami globalistów. 20 stycznia 2020 roku papież skierował przesłanie także do Klausa Schwaba, prezesa Światowego Forum Ekonomicznego w Davos. Podkreślał w nim znaczenie „ekologii integralnej”, biorąc pod uwagę „złożoność powiązań istniejących w naszym wspólnym domu”. Tymczasem tajemniczy wirus zaczął już zadawać „globalnej wiosce” śmiercionośne ciosy.

Kilka miesięcy później mamy do czynienia z sytuacją pozbawioną precedensu. Wszyscy zapomnieli już o Grecie Thunberg, synod amazoński okazał się porażką, polityczni przywódcy świata dali w sytuacji kryzysowej dowody swojej nieudolności, projekt Global Compact został zawieszony, a Plac Świętego Piotra – duchowe centrum świata – świeci pustkami. Władze kościelne przestrzegają restrykcyjnych zarządzeń władz świeckich, a czasem je nawet uprzedzają, zabraniając celebrowania Mszy Świętej i jakichkolwiek zgromadzeń religijnych. Najbardziej symbolicznym i paradoksalnym spośród tych wydarzeń jest zamknięcie sanktuarium w Lourdes. Miejsce uzdrowień duchowych, jak i fizycznych, zostało zamknięte z powodu obawy, że ktoś – prosząc Boga o zdrowie ciała – mógłby zachorować. Czy to przykład intrygi? Czy mamy do czynienia z totalitarną potęgą ograniczającą wolność obywateli i prześladującą chrześcijan?

Co dziwne, te prześladowania – pozbawionych heroicznych form oporu, prowadzących aż po męczeństwo – stanowią przeciwieństwo wydarzeń mających miejsce w trakcie wszystkich wielkich okresów prześladowań w historii. Tak naprawdę, nie powinniśmy w ogóle mówić o prześladowaniu chrześcijan, tylko o „samoprześladowaniu” dotykającym duchowieństwa, które to – zamykając kościoły i anulując celebracje Mszy Świętych – zdaje się pracować nad pełną spójnością procesu samozniszczenia Kościoła; procesu zapoczątkowanego w latach 60. XX wieku wraz z II soborem watykańskim. Niestety, ofiarami tego prześladowania – pomijając indywidualne wyjątki – padają także tradycjonalistyczni duchowni, którzy zamykają się w swoich domach.

Rzeczą pocieszającą jest fala wielkoduszności, z jaką 800 lekarzy odpowiedziało na rządowy apel o 300 wolontariuszy, którzy mogliby wesprzeć szpitale w Lombardii. Jakże poruszający byłby apel do duchownych wystosowany przez przewodniczącego włoskiego episkopatu, aby nie pozbawiali oni wiernych łask płynących z sakramentów sprawowanych w kościołach, domach i szpitalach! Wielu zachęca ludzi do wspólnej modlitwy, ale kto pamięta przy tym, że znajdujemy się właśnie na początku wielkiej kary? A przecież to właśnie karę zapowiadały objawienia fatimskie, których setną rocznicę wielu obchodziło w roku 2017. 25 marca kardynał António Augusto dos Santos Marto, biskup diecezji Leiria-Fátima, ponowił akt oddania całego Półwyspu Iberyjskiego Niepokalanemu Sercu Maryi. To z pewnością akt zasługujący, ale Matka Boża prosiła o coś więcej: aby papież w jedności ze wszystkimi biskupami świata dokonał poświęcenia Rosji. Wszyscy czekają na ten właśnie – niemający dotąd miejsca – czyn, zanim będzie już za późno.

W Fatimie Matka Boża zapowiedziała, że jeśli świat się nie nawróci, to różne narody zostaną unicestwione. O które to chodzi narody? W jaki sposób do tego dojdzie? Pewne jest to, że zasadniczą karą nie jest zniszczenie ciał, tylko zaciemnienie dusz. W Piśmie Świętym czytamy: „przez co kto grzeszy, przez to ponosi karę” (Mdr 11, 16). Ta sama myśl, przekazana przez poganina Senekę, przypomina nam, że „kara za przestępstwo leży w samym przestępstwie” (Della fortuna).
Kara nadchodzi wówczas, gdy zanika myśl o sprawiedliwym i wynagradzającym Bogu; gdy zaczynamy polegać na fałszywym obrazie Boga, który – jak powiedział papież Franciszek – „nie zezwala, aby tragedie były karą za grzechy” (Anioł Pański 28 lutego 2020 r.). „Jakże często uważamy, że Bóg jest dobry – jeśli my jesteśmy dobrzy, a że karze nas kiedy jesteśmy źli. Tak nie jest” – powtórzył papież Franciszek w trakcie Mszy 25 grudnia. Ale przecież nawet „dobry papież” Jan XXIII przypominał, że „człowiek, który sieje grzech, zbiera karę. Kara Boża jest odpowiedzią na grzechy człowieka, dlatego też On (Jezus) mówi wam, abyście uciekali od grzechu, pierwszej przyczyny wielkich kar” (Przesłanie radiowe z 28 grudnia 1958 r.).

Usunięcie koncepcji kary nie oznacza uniknięcia samej kary. Kara jest konsekwencją grzechu i tylko skrucha wraz z pokutą mogą zapobiec karze, którą te grzechy nieuchronnie przynoszą ze względu na pogwałcenie porządku świata. Gdy grzechy te posiadają zbiorowy charakter, taka jest również i kara. Dlaczego mielibyśmy dziwić się śmierciom ludzi, gdy rządy splamione zostały przyjęciem morderczych praw, takich jak te zezwalające na aborcję? Zwłaszcza, gdy widzimy, że rządy te w trakcie epidemii pierwszeństwem darzą sprawę kontynuacji tej rzezi? Przykładu dostarcza tu Wielka Brytania*, której rząd udzielił zgody na przeprowadzanie aborcji w domach, tak aby rzeź ta mogła trwać nieprzerwanie, mimo koronawirusa. A kiedy celem uderzenia zamiast ciał są dusze, to dlaczego mielibyśmy się dziwić, że na odpowiedzialnych spada kara w postaci utraty wiary? Odmowa uznania ręki Boga, przejawiającej się w przypadku wielkich katastrof historycznych, jest oznaką takiego właśnie braku wiary.

Zbiorowa kara pojawia się równie szybko, co czarny łabędź na wodzie. Ten widok wprawia nas w zakłopotanie, nie potrafimy w końcu wytłumaczyć, skąd się wzięła i co zapowiada. Człowiek nie jest w stanie przewidzieć takich „czarnych łabędzi”, które z dnia na dzień wywracają całe jego życie do góry nogami. Wydarzenia te nie są jednak skutkiem przypadku, jak twierdzi to Nassim Taleb i wszyscy analizujący rzeczywistość z ludzkiej, laickiej perspektywy, zapominając przy tym, że przypadek tak naprawdę nie istnieje, a wszystkie ludzkie zabiegi zawsze ulegają woli Bożej. Wszystko zależy od Boga, a Bóg kończy raz rozpoczęte dzieło. „Lecz On doświadcza, kto zmieni? On postanowił, wykonał” (Hi 23, 13).

Roberto de Mattei
Corrispondenza Romana
Tłum. mat.

* Brytyjskie władze oficjalnie opublikowały nowe wytyczne dotyczące tak zwanej aborcji farmakologicznej w poniedziałek 23 marca. Dokument przygotował Departament Zdrowia i Opieki Społecznej, zezwalając w Anglii na zdalne wypisywanie recept na środki wczesnoporonne, a także na przyjmowanie takich preparatów w warunkach domowych. Tego samego dnia wieczorem publikacja została usunięta, a rzecznik ministerstwa stwierdził, że do ogłoszenia wytycznych o takiej treści doszło wskutek „błędu”. Fakt publikacji, a następnie jej usunięcia, odnotowały media, w tym m.in. „The Guardian”, BBC i „The Independent”.

Zgodnie z poprzednimi regulacjami obowiązującymi w Anglii, pierwsza dawka środków wczesnoporonnych musi zostać zażyta w ośrodku aborcyjnym, druga – ostatnia – może być przyjmowana w domu. W przypadku Walii oraz Szkocji kobiety mogą przyjąć obydwie dawki w domu. Cała „procedura” musiała uzyskać zatwierdzenie ze strony dwóch lekarzy, co już jest przedmiotem nacisków mających na celu „liberalizację” przepisów. Pod petycją, aby do zatwierdzenia aborcji konieczna była zgoda tylko jednego lekarza, podpisali się przedstawiciele organizacji zrzeszających środowiska medyczne, w tym m.in. Royal College of Obstetricians and Gynaecologists oraz Royal College of Midwives.

30 marca brytyjskie media podały, że departament zdrowia jednak zmieni zapisy prawne dotyczące aborcji farmakologicznej w Anglii. Środki poronne będą zapisywane przez lekarzy po przeprowadzeniu rozmowy telefonicznej lub e-konsultacji. "The Guardian" informuje, że rozwiązanie to ma mieć charakter "tymczasowy", to znaczy będzie obowiązywało do zakończenia epidemii lub... przez okres dwóch lat.


Bp A. Schneider: wielu biskupów zareagowało pospiesznie i z paniką

Bp A. Schneider: wielu biskupów zareagowało pospiesznie i z paniką

Bp A. Schneider: wielu biskupów zareagowało pospiesznie i z paniką
Bp Athanasius Schneider

Odnoszę ogólne wrażenie, że ogromna większość biskupów zareagowała pospiesznie i z paniką, zakazując sprawowania wszystkich Mszy Świętych publicznych oraz – co jest jeszcze bardziej niezrozumiałe – zamykając kościoły. – zauważa bp Athanasius Schneider w wywiadzie dla The Remnant.

Ekscelencjo, co Ksiądz Biskup sądzi o sposobie, w jaki Kościół radzi sobie z epidemią koronawirusa?
Odnoszę ogólne wrażenie, że ogromna większość biskupów zareagowała pospiesznie i z paniką, zakazując sprawowania wszystkich Mszy Świętych publicznych oraz – co jest jeszcze bardziej niezrozumiałe – zamykając kościoły. Tacy biskupi zareagowali bardziej jak świeccy biurokraci niż jak pasterze. Skupiając się wyłącznie na wszelkich higienicznych środkach zabezpieczających, utracili nadprzyrodzoną wizję i zarzucili prymat wiecznego dobra dusz.

Diecezja rzymska szybko zawiesiła celebrację wszystkich publicznych Mszy Świętych, by dostosować się do wytycznych rządu. Biskupi na całym świecie podjęli podobne kroki. Jednakże polscy biskupi wezwali do odprawiania większej liczby Mszy Świętych, aby mogły w nich uczestniczyć mniejsze grupy wiernych. Co Ksiądz Biskup sądzi o decyzji o zawieszeniu celebracji Mszy Świętych publicznych, by zapobiegać szerzeniu się koronawirusa?
Dopóki supermarkety są otwarte i dostępne, dopóki ludzie mają dostęp do środków transportu, nie można dostrzec przekonującego powodu zakazywania ludziom udziału w Mszach Świętych w kościele. Można zapewnić w kościołach te same, a nawet lepsze higieniczne środki zabezpieczające.

Na przykład przed każdą Mszą Świętą można by dezynfekować ławki oraz drzwi, a każdy, kto wchodzi do kościoła, mógłby dezynfekować swe dłonie. Można by podjąć inne, podobne środki. Można by ograniczyć liczbę uczestników i zwiększyć częstotliwość celebracji Mszy Świętych. Inspirujący przykład nadprzyrodzonej wizji w czasach epidemii znajdujemy w osobie prezydenta Tanzanii, Johna Magufuli. Prezydent Magufuli, który jest praktykującym katolikiem, powiedział w niedzielę 22 marca 2020 r. (niedziela Laetare): „Nalegam na was, bracia chrześcijanie, a nawet muzułmanie, nie przestawajcie gromadzić się, by wysławiać i wychwalać Boga. To dlatego jako rząd nie zamknęliśmy kościołów ani meczetów. Przeciwnie. Zawsze powinny być one otwarte, aby ludzie uciekali się do Boga. Kościoły są miejscem, w którym ludzie mogą szukać prawdziwego uzdrowienia, ponieważ tam mieszka prawdziwy Bóg. Nie bójcie się wychwalać Boga i szukać Jego oblicza w kościele”.

Odnosząc się do Najświętszej Eucharystii, prezydent Magufuli wypowiedział ponadto następujące, pokrzepiające słowa: „Koronawirus nie może przetrwać w eucharystycznym ciele Chrystusa; szybko zostanie wypalony. Właśnie dlatego nie panikowałem przyjmując Komunię Świętą, ponieważ wiedziałem, że z Jezusem w Eucharystii jestem bezpieczny. Jest to czas budowania naszej wiary w Boga”. (Przemówienie prezydenta Magufuli w języku suahili można obejrzeć tutaj).

Czy Ksiądz Biskup uważa, że jest czymś odpowiedzialnym, jeśli kapłan sprawuje prywatną Mszę Świętą w obecności kilkorga wiernych, zachowując niezbędne środki ostrożności?
Odprawianie takiej Mszy Świętej jest odpowiedzialne, a również chwalebne i jest autentycznym czynem duszpasterskim, zakładając oczywiście, że kapłan zachowa niezbędne środki ostrożności.

Księża znajdują się obecnie w trudnej sytuacji. Niektórzy dobrzy kapłani są krytykowani za zachowywanie posłuszeństwa wytycznym swoich biskupów i za zawieszanie sprawowania publicznych Mszy Świętych (podczas gdy nadal celebrują Msze Święte prywatne). Inni szukają kreatywnych sposobów na słuchanie spowiedzi, starając się chronić zdrowie ludzi. Jakiej rady udzieliłby Ksiądz Biskup kapłanom przeżywającym swe powołanie w dzisiejszych czasach?
Kapłani muszą przypomnieć sobie, że przede wszystkim są pasterzami nieśmiertelnych dusz. Mają naśladować Chrystusa, który powiedział: „Ja jestem dobrym pasterzem. Dobry pasterz daje życie swoje za owce. Najemnik zaś i ten, kto nie jest pasterzem, którego owce nie są własnością, widząc nadchodzącego wilka, opuszcza owce i ucieka, a wilk je porywa i rozprasza; dlatego, że jest najemnikiem i nie zależy mu na owcach. Ja jestem dobrym pasterzem i znam owce moje, a moje Mnie znają” (J 10, 11-14). Jeśli kapłan w rozsądny sposób podejmuje wszelkie niezbędne środki ostrożności i zachowuje dyskrecję, nie musi być posłuszny wobec wytycznych swojego biskupa lub rządu, by zawieszać Mszę Świętą z udziałem wiernych. Takie wytyczne są prawem czysto ludzkim; jednakże najwyższym prawem w Kościele jest zbawienie dusz. Kapłani w takich sytuacjach muszą być wyjątkowo kreatywni, aby umożliwić wiernym, choćby ich małej grupie, uczestnictwo we Mszy Świętej i przyjęcie sakramentów. Takie było duszpasterskie zachowanie wszystkich kapłanów – męczenników i wyznawców – w czasach prześladowania.

Czy nieposłuszeństwo kapłanów wobec władz, w szczególności władz kościelnych, można w jakimkolwiek przypadku uznać za uzasadnione (np. jeśli księdzu nakazuje się nie odwiedzać chorych i umierających)?
Jeśli władze kościelne zakazują kapłanowi odwiedzania chorych i umierających, nie może okazać posłuszeństwa. Taki zakaz jest nadużyciem władzy. Chrystus nie dał biskupowi władzy zakazywania odwiedzin chorych i umierających. Prawdziwy kapłan zrobi wszystko, co w jego mocy, by odwiedzić umierającego człowieka. Wielu księży tak czyniło, nawet gdy było to tożsame z narażaniem własnego życia, zarówno w przypadku prześladowań, jak i w przypadku epidemii. Mamy mnóstwo przykładów takich kapłanów w historii Kościoła. Na przykład św. Karol Boromeusz własnoręcznie udzielał Komunii Świętej na język umierającym ludziom, którzy byli dotknięci zarazą. W naszych własnych czasach mamy poruszający i budujący przykład kapłanów, szczególnie z regionu Bergamo w północnych Włoszech, którzy zostali zarażeni i zmarli, ponieważ opiekowali się umierającymi pacjentami cierpiącymi z powodu koronawirusa. Kilka dni temu umarł we Włoszech 72-letni kapłan zarażony koronawirusem, po tym jak zrezygnował z respiratora, którego potrzebował do przeżycia, i pozwolił, by został on oddany młodszemu pacjentowi. Nieodwiedzanie chorych i umierających jest zachowaniem godnym raczej najemnika, a nie dobrego pasterza.

Ksiądz Biskup spędził pierwsze lata swojego życia w sowieckim Kościele podziemnym. Jaką refleksją lub perspektywą chciałby się Ksiądz Biskup podzielić z wiernymi świeckimi, którzy nie mogą uczestniczyć we Mszy Świętej, a w niektórych przypadkach nie mogą nawet spędzać czasu przed Najświętszym Sakramentem, ponieważ wszystkie kościoły w ich diecezji zostały zamknięte?
Chciałbym zachęcić wiernych do tego, by czynili częste akty komunii duchowej. Mogą czytać i kontemplować codzienne czytania Mszy Świętej oraz cały porządek Mszy. Mogą posłać swoich świętych Aniołów Stróżów, by w ich imieniu adorowali Jezusa Chrystusa w tabernakulum. Mogą jednoczyć się w sposób duchowy ze wszystkimi chrześcijanami, którzy znajdują się w więzieniu z powodu swojej wiary, ze wszystkimi chrześcijanami, którzy są chorzy i przykuci do łóżek, ze wszystkimi umierającymi chrześcijanami, którzy są pozbawieni sakramentów. Bóg wypełni ten czas tymczasowego braku Mszy Świętej i Najświętszego Sakramentu wieloma łaskami.

Watykan ogłosił niedawno, że wielkanocne obrzędy liturgiczne będą sprawowane bez udziału wiernych. Później doprecyzował, że analizuje „sposoby wdrożenia i udziału [wiernych], które uwzględniają środki ostrożności mające na celu zapobieganie szerzeniu się koronawirusa”. Co Ksiądz Biskup sądzi o tej decyzji?
Biorąc pod uwagę rygorystyczny zakaz zgromadzeń masowych wydanych przez włoskie władze rządowe, można zrozumieć, że papież nie może sprawować obrzędów liturgicznych Wielkiego Tygodnia przy udziale ogromnej liczby wiernych. Sądzę, że obrzędy Wielkiego Tygodnia mogłyby być sprawowane przez papieża z wszelkim dostojeństwem i bez okrojeń na przykład w Kaplicy Sykstyńskiej (co było zwyczajem papieży przed Soborem Watykańskim II), z udziałem kleru (kardynałów, kapłanów) oraz wybranej grupy wiernych, wobec których zastosowano uprzednio higieniczne środki zabezpieczające. Nie można dostrzec logiki w zakazywaniu palenia ognia, poświęcenia wody oraz udzielania chrztu w Wigilię Paschalną, jak gdyby te czynności roznosiły wirusa. Pseudopatologiczny strach wziął górę nad zdrowym rozsądkiem i nad nadprzyrodzoną wizją.

Ekscelencjo, co sposób, w jaki Kościół radzi sobie z epidemią koronawirusa, zdradza na temat kondycji Kościoła, a w szczególności kondycji hierarchii?
Sposób ów zdradza utratę nadprzyrodzonej wizji. W ostatnich dziesięcioleciach wielu członków hierarchii kościelnej nurzało się głównie w sprawach świeckich, światowych i doczesnych, przez co stali się ślepi na rzeczywistości nadprzyrodzone i wieczne. Ich oczy wypełniły się pyłem ziemskich spraw, jak powiedział kiedyś św. Grzegorz Wielki (por. Regula pastoralis II, 7). Ich reakcja na epidemię koronawirusa pokazała, że przykładają więcej wagi do śmiertelnego ludzkiego ciała niż do nieśmiertelnej duszy, zapominając o słowach naszego Pana: „Cóż bowiem za korzyść stanowi dla człowieka zyskać świat cały, a swoją duszę utracić?” (Mk 8, 36). Ci sami biskupi, którzy obecnie próbują chronić (czasem przy pomocy nieproporcjonalnie wielkich środków) ciała wiernych przed zarażeniem materialnym wirusem, udzielili cichego przyzwolenia na to, by trujący wirus heretyckiej nauki i praktyki szerzył się wśród ich owczarni.

Kardynał Vincent Nichols powiedział niedawno, że po tym, jak epidemia koronawirusa przeminie, zaczniemy odczuwać nowy głód Eucharystii. Czy Ksiądz Biskup się z tym zgadza?
Mam nadzieję, że te słowa okażą się prawdziwe w przypadku wielu katolików. Jest wspólnym ludzkim doświadczeniem, że przedłużający się niedostatek pewnej istotnej rzeczywistości rozpala w ludzkich sercach tęsknotę za tą rzeczywistością. Oczywiście odnosi się to do osób, które naprawdę wierzą i miłują Eucharystię. Takie doświadczenie pomaga również w bardziej głębokim rozważaniu znaczenia i wartości Najświętszej Eucharystii. Być może ci katolicy, którzy byli tak bardzo przyzwyczajeni do Sanctissimum, że zaczęli je postrzegać jako coś zwyczajnego i powszechnego, doświadczą duchowego nawrócenia i zrozumieją oraz zaczną odtąd traktować Najświętszą Eucharystię jako coś nadzwyczajnego i wzniosłego.

W niedzielę 15 marca papież Franciszek udał się z modlitwą przed wizerunek Salus Populi Romani (Matki Bożej Śnieżnej, Ocalenia Ludu Rzymskiego) w bazylice Santa Maria Maggiore oraz przed cudowny Krucyfiks znajdujący się w kościele San Marcelo al Corso. Czy Ksiądz Biskup uważa za istotne, aby biskupi i kardynałowie podejmowali podobne akty publicznej modlitwy w intencji zakończenia epidemii koronawirusa?
Przykład papieża Franciszka może zachęcić wielu biskupów do podejmowania podobnych aktów publicznego świadectwa wiary i modlitwy oraz do konkretnych znaków pokuty, których celem jest przebłaganie Boga, by położył kres epidemii. Można zalecić, aby biskupi i kapłani regularnie przemierzali swoje miasta, miasteczka i wioski z Najświętszym Sakramentem w monstrancji, w towarzystwie małej liczby duchownych lub wiernych (jednego, dwóch lub trzech), zależnie od postanowień władz. Takie procesje z Eucharystycznym Panem przyniosą wiernym i obywatelom pocieszenie i radość płynące z faktu, że nie są oni sami w czasie utrapienia, że Pan prawdziwie jest z nimi, że Kościół jest matką, która ani nie zapomniała o swoich dzieciach, ani ich nie porzuciła. Można by zainicjować światowy łańcuch monstrancji unoszących Eucharystycznego Pana po ulicach tego świata. Takie miniprocesje eucharystyczne, nawet jeśli będą podejmowane jedynie przez biskupa lub kapłana, wybłagają łaski fizycznego i duchowego uzdrowienia oraz nawrócenia.

Epidemia koronawirusa wybuchła w Chinach niedługo po Synodzie Amazońskim. Niektóre media mocno wierzą, że jest to kara Boża za wydarzenia związane z Pachamamą w Watykanie. Inni sądzą, że jest to kara Boża za porozumienie Watykanu z Chinami. Czy Ksiądz Biskup uważa, że którakolwiek z tych opinii jest słuszna?
W moim przekonaniu epidemia koronawirusa jest bez wątpienia Boską interwencją mającą na celu ukaranie i oczyszczenie grzesznego świata oraz Kościoła. Nie powinniśmy zapominać, że nasz Pan Jezus Chrystus postrzegał fizyczne katastrofy w kategoriach kar Bożych. Czytamy na przykład: „W tym samym czasie przyszli niektórzy i donieśli Mu o Galilejczykach, których krew Piłat zmieszał z krwią ich ofiar. Jezus im odpowiedział: «Czyż myślicie, że ci Galilejczycy byli większymi grzesznikami niż inni mieszkańcy Galilei, że to ucierpieli? Bynajmniej, powiadam wam; lecz jeśli się nie nawrócicie, wszyscy podobnie zginiecie. Albo myślicie, że owych osiemnastu, na których zwaliła się wieża w Siloam i zabiła ich, było większymi winowajcami niż inni mieszkańcy Jerozolimy? Bynajmniej, powiadam wam; lecz jeśli się nie nawrócicie, wszyscy tak samo zginiecie».” (Łk 13, 1-5)

Mające znamiona kultu oddawanie czci pogańskiemu bożkowi Pachamamy w Watykanie, przy aprobacie Papieża, było bez wątpienia wielkim grzechem niewierności wobec Pierwszego Przykazania Dekalogu, było ohydą. Każda próba pomniejszania znaczenia tego aktu oddawania czci nie może oprzeć się lawinie oczywistych dowodów i rozumu. Sądzę, że te akty bałwochwalstwa były kulminacją ciągu innych aktów niewierności przeciw [obowiązkowi] zachowywania Boskiego depozytu wiary przez wielu wysokich rangą członków hierarchii kościelnej w ostatnich dziesięcioleciach. Nie mam absolutnej pewności, że wybuch epidemii koronawirusa jest karą Bożą za wydarzenia związane z Pachamamą w Watykanie, lecz dopuszczanie takiej możliwości nie byłoby czymś przesadzonym. Już w początkach Kościoła Chrystus zgromił biskupów („aniołów”) kościołów w Pergamonie i Tiatirze z powodu tolerowania przez nich bałwochwalstwa i cudzołóstwa. Postać „Jezabel”, która zwiodła kościół ku bałwochwalstwu i cudzołóstwu (por. Ap. 2, 20) również może być interpretowana jako symbol świata naszych czasów, z którym flirtuje wielu spośród tych, na których spoczywa odpowiedzialność w Kościele.

Następujące słowa Chrystusa zachowują ważność również w naszych czasach: „Oto rzucam ją na łoże boleści, a tych, co z nią cudzołożą - w wielkie utrapienie, jeśli od czynów jej się nie odwrócą; i dzieci jej porażę śmiercią. A wszystkie Kościoły poznają, że Ja jestem Ten, co przenika nerki i serca; i dam każdemu z was według waszych czynów” (Ap 2, 22-23). Chrystus zagroził karą i wezwał kościoły do pokuty: „Ale mam nieco przeciw tobie (…) przez spożycie ofiar składanych bożkom i uprawianie rozpusty (…) Nawróć się zatem! Jeśli zaś nie - przyjdę do ciebie niebawem i będę z nimi walczył mieczem moich ust” (Ap 2, 14-16). Jestem przekonany, że Chrystus wypowiedziałby te same słowa do papieża Franciszka i innych biskupów, którzy pozwolili na bałwochwalcze oddawanie czci Pachamamie i którzy w sposób domyślny zaakceptowali stosunki seksualne poza ważnie zawartym małżeństwem, pozwalając tak zwanym „rozwodnikom, którzy zawarli nowe związki” i którzy są aktywni seksualnie na przyjmowanie Komunii Świętej.

Ksiądz Biskup wskazał na słowa Ewangelii oraz na księgę Apokalipsy. Czy sposób, w jaki Bóg obchodził się ze swoim Narodem Wybranym w Starym Testamencie pozwala nam lepiej zrozumieć obecną sytuację?
Epidemia koronawirusa wywołała w Kościele sytuację, która według mojej wiedzy jest niespotykana; mam na myśli niemal ogólnoświatowy zakaz sprawowania wszystkich publicznych Mszy Świętych. Widać w tym częściową analogię z zakazem chrześcijańskiego kultu w niemal całym Cesarstwie Rzymskim w pierwszych trzech stuleciach po Chrystusie. Obecna sytuacja jest jednakże bezprecedensowa, ponieważ w naszym przypadku zakaz kultu publicznego został wydany przez biskupów katolickich, i to [w niektórych przypadkach] nawet przed opublikowaniem stosownych zaleceń rządowych.

W pewien sposób można porównać obecną sytuację do zaprzestania kultu ofiarnego w Świątyni Jerozolimskiej podczas niewoli babilońskiej Bożego Narodu Wybranego. W Biblii kara Boża postrzegana była jako łaska, np. „Szczęśliwy, kogo Bóg karci, więc nie odrzucaj nagan Wszechmocnego. On zrani, On także uleczy, skaleczy - i ręką swą własną uzdrowi” (Hi 5, 17-18) oraz „Ja wszystkich, których kocham, karcę i ćwiczę. Bądź więc gorliwy i nawróć się!” (Ap 3, 19). Jedyną adekwatną reakcją na utrapienie, katastrofy, epidemie i inne podobne sytuacje, które wszystkie są narzędziami w dłoni Boga mającymi przebudzić ludzi ze snu grzechu i obojętności wobec Boskich przykazań i życia wiecznego, jest pokuta i szczere nawrócenie do Boga. W następującej modlitwie prorok Daniel daje wiernym wszystkich czasów przykład prawdziwej postawy, jaką powinni przyjąć, jak również sposobu, w jaki powinni się zachowywać oraz modlić w czasie utrapienia: „Cały Izrael przekroczył Twoje Prawo i pobłądził, nie słuchając Twego głosu (…) Nakłoń, mój Boże, swego ucha i wysłuchaj! Otwórz swe oczy i zobacz nasze spustoszenie i miasto, nad którym wzywano Twego imienia. Albowiem zanosimy swe modlitwy do Ciebie, opierając się nie na naszej sprawiedliwości, ale ufni w Twoje wielkie miłosierdzie. Usłysz, Panie! Odpuść, Panie! Panie, miej na uwadze i działaj niezwłocznie, przez wzgląd na siebie samego, mój Boże! Bo Twojego imienia wzywano nad Twym miastem i nad Twym narodem" (Dn 9, 11, 18-19).

Św. Robert Bellarmin napisał: “Niezawodne znaki wskazujące na przyjście Antychrysta…największe i ostatnie prześladowanie, a publiczna ofiara (Mszy Świętej) kompletnie ustanie” („Proroctwo Daniela”). Czy Ekscelencja sądzi, że odnosi się on do tego, czego jesteśmy obecnie świadkami? Czy jest to początek wielkiej kary wyprorokowanej w księdze Apokalipsy?
Obecna sytuacja dostarcza wystarczających, racjonalnych powodów, by sądzić, że znajdujemy się na początku czasów apokaliptycznych, w których przewidziane są kary Boże. Nasz Pan odniósł się do proroctwa Daniela: „Gdy więc ujrzycie "ohydę spustoszenia", o której mówi prorok Daniel, zalegającą miejsce święte - kto czyta, niech rozumie” (Mt 24, 15). Księga Apokalipsy mówi, że Kościół będzie musiał zbiec na jakiś czas na pustynię (por. Ap 12, 14). Niemal powszechne zaprzestanie publicznego składania Ofiary Mszy Świętej można zinterpretować jako ucieczkę na duchową pustynię.

Tym, co jest godne pożałowania w naszej sytuacji, jest fakt, że wielu członków hierarchii kościelnej nie postrzega tej sytuacji jako utrapienia, jako kary Bożej, to znaczy jako „Boskiego nawiedzenia” w sensie biblijnym. Następujące słowa naszego Pana odnoszą się również do wielu członków kleru w czasach obecnej fizycznej oraz duchowej epidemii: „[N]ie rozpoznał[eś] czasu twojego nawiedzenia” (Łk 19, 44). Aktualna sytuacja tej „ognistej męki” (por. 1 P 4, 12) musi zostać potraktowana z powagą przez papieża i biskupów, aby prowadzić do głębokiego nawrócenia całego Kościoła. Jeśli to się nie stanie, wówczas następujące opowiadanie Sorena Kierkegaarda będzie odnosić się również do naszej obecnej sytuacji: „Za kulisami teatru wybuchł pożar. Klaun wyszedł, aby ostrzec publiczność; pomyśleli, że to żart i bili mu brawo. Powtórzył swe słowa i zdobył jeszcze większe oklaski. Sądzę, że w ten sposób nastąpi koniec świata – przy powszechnym aplauzie kpiarzy, którzy będą myśleli, że to żart”.

Ekscelencjo, jaki jest głębszy sens całej tej sytuacji?
Sytuacja publicznego zaprzestania publicznego sprawowania Mszy Świętej oraz udzielania sakramentalnej Komunii Świętej jest tak niespotykana i poważna, że można w niej odkryć o wiele głębszy sens. Te wydarzenia mają miejsce prawie dokładnie pięćdziesiąt lat po wprowadzeniu Komunii Świętej na rękę (w 1969 r.) oraz po wdrożeniu radykalnej reformy rytu Mszy Świętej (w latach 1969/1970) wraz z jej protestantyzującymi składnikami (modlitwy offertorium) oraz jej horyzontalnym i instruktażowym stylem celebracji (chwile improwizacji, celebracja w zamkniętym okręgu i w kierunku ludzi). Praktyka Komunii Świętej na rękę doprowadziła w ostatnim pięćdziesięcioleciu do niezamierzonej i zamierzonej profanacji Eucharystycznego Ciała Chrystusa w bezprecedensowej skali. Przez ponad pięćdziesiąt lat Ciało Chrystusa było (głównie w sposób niezamierzony) deptane przez stopy duchownych i świeckich w kościołach katolickich na całym świecie. Zjawisko kradzieży konsekrowanych hostii również rośnie w alarmującym tempie.

Praktyka przyjmowania Komunii Świętej przy pomocy własnej dłoni i palców coraz bardziej przypomina gest spożywania zwykłego pokarmu. Praktyka przyjmowania Komunii Świętej na rękę osłabiła wśród wielu katolików wiarę w Rzeczywistą Obecność, w Przeistoczenie oraz w Boską i wzniosłą naturę konsekrowanej Hostii. Eucharystyczna Obecność Chrystusa w sposób nieuświadomiony przekształciła się w rozumieniu tych wiernych w rodzaj świętego chleba lub symbolu. Teraz Pan zaingerował i pozbawił niemal wszystkich wiernych udziału we Mszy Świętej oraz możliwości sakramentalnego przyjmowania Komunii Świętej.

Ludzie niewinni i winni wspólnie znoszą tę udrękę, ponieważ w tajemnicy Kościoła wszyscy są ze sobą zjednoczeni jako jego członkowie: „Tak więc, gdy cierpi jeden członek, współcierpią wszystkie inne członki” (1 Kor 12, 26). Obecne zaprzestanie publicznego sprawowania Mszy Świętej i udzielania Komunii Świętej mogłoby być zrozumiane przez papieża i biskupów jako Boża reprymenda za ostatnie pięćdziesiąt lat eucharystycznych profanacji i banalizacji oraz, jednocześnie, jako miłosierny apel o autentyczne nawrócenie eucharystyczne całego Kościoła. Niech Duch Święty dotknie serca papieża i biskupów, skłaniając ich do wydania konkretnych norm liturgicznych, aby kult eucharystyczny całego Kościoła mógł zostać oczyszczony i na nowo skierowany ku Panu.

Można by zasugerować, aby papież, wraz z kardynałami i biskupami dokonał w Rzymie publicznego aktu wynagrodzenia za grzechy przeciw Najświętszej Eucharystii i za grzech aktów religijnego oddawania czci figurkom Pachamamy. Gdy obecne utrapienie dobiegnie końca, papież powinien wydać konkretne normy liturgiczne, w których zaprosi cały Kościół do zwrócenia się ku Panu w sposobie celebracji, tzn. celebrans i wierni powinni być zwróceni w tym samym kierunku podczas Modlitwy Eucharystycznej. Papież powinien również zakazać praktyki udzielania Komunii Świętej na rękę, ponieważ Kościół nie może nadal bezkarnie traktować Sanctissimum w małej konsekrowanej hostii w tak minimalistyczny i ryzykowny sposób.

Następująca modlitwa Azariasza [odmówiona] w środku ognia, którą każdy kapłan odmawia podczas obrzędu Offertorium we Mszy Świętej, mogłaby zainspirować papieża i biskupów do podjęcia konkretnych aktów wynagrodzenia i przywrócenia chwały Ofierze Eucharystycznej i Eucharystycznemu Ciału Chrystusa: „Niech jednak dusza strapiona i duch uniżony znajdą u Ciebie upodobanie (…) niech będzie dziś nasza ofiara przed Tobą i niech Ci się podoba! Ponieważ ci, co pokładają ufność w Tobie, nie mogą doznać wstydu. Teraz zaś postępujemy za Tobą z całego serca, odczuwamy lęk przed Tobą i szukamy Twego oblicza. Nie zawstydzaj nas, lecz postępuj z nami według swej łagodności i według wielkiego swego miłosierdzia. Wybaw nas przez swe cuda i uczyń swe imię sławne, Panie!” (Dn 3, 39-43, Septuaginta)

Wywiad przeprowadziła Diane Montagna dla The Remnant Newspaper.
Tłum.  Izabella Parowicz

Źródło: https://remnantnewspaper.com/web/index.php/articles/item/4826-exclusive-interview-bishop-athanasius-schneider-on-church-s-handling-of-coronavirus