wtorek, 30 marca 2021

Córko moja, gdybyś wiedziała, jaką ogromną radość sprawia Mi, gdy widzę cię powtarzającą i jeszcze raz powtarzającą Godziny Mojej Męki, to byłabyś szczęśliwa.

 

Pan Jezus do Luizy Piccarrety:

„Rozważałam Godziny Męki Pańskiej, a Jezus, cały zadowolony, powiedział do mnie: Córko moja, gdybyś wiedziała, jaką ogromną radość sprawia Mi, gdy widzę cię powtarzającą i jeszcze raz powtarzającą Godziny Mojej Męki, to byłabyś szczęśliwa. Prawdą jest, że moi święci rozważali Moją Mękę i rozumieli, jak bardzo cierpiałem, rozpływali się we łzach współczucia, i to tak bardzo, że czuli się wyniszczeni z miłości do mojego bólu, ale nie czynili tego w taki ciągły i powtarzający się sposób i w takim porządku.
Dlatego mogę powiedzieć, że jesteś pierwszą, która dostarcza Mi tak wielkiej i wyjątkowej przyjemności. Godzina po godzinie rozważasz szczegółowo Moje Życie i to, co przecierpiałem. Czuję się tak bardzo przyciągnięty tym, co czynisz, że godzina po godzinie daję ci pokarm i sam spożywam ten pokarm razem z tobą, i czynię razem z tobą to, co ty czynisz. Niemniej jednak wiedz, że odwdzięczę ci się za to szczodrze nowym światłem i nowymi Łaskami. Nawet po twojej śmierci, za każdym razem, gdy dusze na ziemi będą rozważać te Godziny Mojej Męki, Ja w Niebie będę cię okrywać nowym światłem i nową chwałą. (Tom 11, 4 listopada 1914)
Kiedy trwałam w swoim zwyczajowym stanie, mój uwielbiony Jezus ukazał się cały otoczony światłem, które wydobywało się z wnętrza Jego Najświętszego Człowieczeństwa i tak Go upiększało, że tworzyło przepiękny i zachwycający widok. Byłam zaskoczona, a On powiedział do mnie: Córko moja, każdy ból, który przecierpiałem, każda kropla Krwi, każda Rana, modlitwa, czyn, krok itp. wytworzyły światło w Moim Człowieczeństwie, tak iż upiększyło Mnie, zachwycając wszystkich Błogosławionych. Przy każdej myśli, którą dusza snuje o Mojej Męce, przy każdym współczuciu, zadośćuczynieniu itd., nie robi nic innego, jak czerpie światło z Mojego Człowieczeństwa, tak że upiększa się na moje podobieństwo. Jedna więc myśl więcej o Mojej Męce będzie jednym światłem więcej, które przyniesie jej radość wieczną.” (Tom 11, 23 kwietnia 1916).

Kto w każdej okoliczności, w jakiej się znajduje, zwłaszcza, gdy widzi Mnie ciężko obrażanego, wzgardzonego i znieważanego, stara się Mi zadośćuczynić, współczuć i modlić się za tych, którzy Mnie obrażają, dzieli czwartą boleść.

 Pan Jezus do Luizy Piccarrety:
„Wszyscy mogą dzielić dobra i zasługi, które przyniosły Mojej Matce Jej Boleści. Kto z wyprzedzeniem oddaje się w ręce Opatrzności, gotowy przejść wszelkiego rodzaju cierpienia, utrapienia, choroby, oszczerstwa i wszystko, co Pan dla niego zrządzi, dzieli pierwszą boleść proroctwa Symeona.
Kto obecnie znosi cierpienie i jest uległy, trzyma się Mnie mocniej i Mnie nie obraża, to tak jakby Mnie ratował z rąk Heroda, chroni Mnie całego i zdrowego w Egipcie swojego serca, a zatem dzieli drugą boleść.
Kto jest przygnębiony na duchu, nieczuły i pozbawiony Mojej obecności, a jest niezłomny i wierny swoim zwyczajowym zadaniom, a nawet korzysta z okazji, aby Mnie niestrudzenie kochać i poszukiwać Mnie jeszcze bardziej, dzieli dobra i zasługi, które zdobyła Moja Matka podczas Mojego zagubienia.
Kto w każdej okoliczności, w jakiej się znajduje, zwłaszcza, gdy widzi Mnie ciężko obrażanego, wzgardzonego i znieważanego, stara się Mi zadośćuczynić, współczuć i modlić się za tych, którzy Mnie obrażają, dzieli czwartą boleść.
To tak jak gdybym znalazł w tej duszy swoją własną Matkę, która gdyby mogła, uwolniłaby Mnie od moich wrogów.
Kto z miłości do Mojego ukrzyżowania przybija do krzyża swoje zmysły i stara się skopiować dla siebie cnoty Mojego ukrzyżowania, dzieli piątą boleść.
Kto w imieniu całej ludzkości nieustannie Mnie wielbi, całuje Moje Rany, wynagradza i składa dziękczynienie, i tym podobne, to jakby Mnie trzymał w swoich ramionach, tak jak trzymała Mnie Moja Matka, kiedy zostałem zdjęty z krzyża – dzieli szóstą boleść.
Kto jest w stanie Mojej Łaski i odpowiada na nią pozytywnie, i nie daje schronienia w swoim sercu niczemu innemu jak tylko Mnie, to tak jakby Mnie pochował w środku serca – dzieli siódmą boleść.” (Tom 6, 17.09.1905)

Wielu z was nie chce się nawracać. Płaczę za nich krwawymi łzami, ale szanuję ich wolną wolę. Muszą ponosić konsekwencje swoich czynów przez całą wieczność. Módlcie się za biednych, nieszczęśliwych grzeszników, którzy zataczają się w otchłani potępienia

 

21 lutego 2020 r. Pan Jezus…

Moje drogie dzieci! Zegar naprawdę tu jest teraz. Był tu do tej pory, ale teraz jesteś najbliżej spełnienia wszystkiego, co ci powiedziałem z góry. Przygotuj się, bo wkrótce wkroczą w Twoje życie. Pozostańcie Mi wierni aż do śmierci, bo tylko wtedy możecie zdobyć koronę życia wiecznego. Wszystko to się teraz spełnia. Koniec z prokrastynacją. Grzechy idą do nieba. Muszę posprzątać świat. Kiedy się oczyszczę, powrócę w swojej chwale i zmiotę zło tchnieniem liczb. Przygotuj się! Wkrótce będziesz świadkiem wydarzeń, których świat nigdy wcześniej nie widział.

Moje dzieci! Nie rozmawiam z tobą długo. Proroctwa dobiegają końca. Wszystko się spełni. Wielu z was nie chce się nawracać. Płaczę za nich krwawymi łzami, ale szanuję ich wolną wolę. Muszą ponosić konsekwencje swoich czynów przez całą wieczność. Módlcie się za biednych, nieszczęśliwych grzeszników, którzy zataczają się w otchłani potępienia. Mogą w to wpaść w dowolnym momencie. Obiecane wydarzenia (wielkie oczyszczenie, III wojna światowa) nie zostaną przeoczone, ponieważ świat nie pokutował. Ci, którzy się modlą, będą mieli bardziej znośny los niż ci, którzy tego nie robią. Przyjmijcie moje pełne miłości błogosławieństwo, które ze smutkiem wam daję w imię Ojca, Syna i Ducha Świętego. Otwórz Pisma ”

Objawienie 3, 15-22). Wiem, że twoje czyny nie są ani zimne, ani gorące. Chciałbym, żebyś był zimny lub gorący! Ale ponieważ jesteś letni, ani zimny, ani gorący, wyciągnę cię z ust. Mówisz: jestem bogaty, bogaty, niczego nie potrzebuję. „Czy nie widzisz, że jesteś nieszczęśliwy, żałosny, biedny, ślepy i nagi?” Radzę ci: weź ze mnie złoto wypróbowane w ogniu, abyś był bogaty; białe ubrania, aby się ubrać i nie widzieć swojej haniebnej nagości; namaść go, aby namaścił twoje oczy i zobaczył. Łaję i karzę tych, których kocham. Obudź się i pokutuj! Spójrz, stoję w drzwiach i pukam. Kto słucha mego głosu i drzwi otwiera, wejdę do niego i będę z nim jadł, a on ze mną. Zwycięzcę położę obok mnie na tronie, tak jak wygrałem, i zasiądę z moim Ojcem na tronie.
https://translate.google.com/translate?hl=pl&sl=hu&u=https://jezusuzenete.hu/2020-februar-21-az-ur-jezus/&prev=search&pto=aue

„Córko moja, chciałem, aby Moje Ciało zostało rozerwane na strzępy, a Moja Krew przelana z całego Mojego Człowieczeństwa, aby zgromadzić całą rozproszoną ludzkość.

Pan Jezus do Luizy Piccarrety:

 „Córko moja, chciałem, aby Moje Ciało zostało rozerwane na strzępy, a Moja Krew przelana z całego Mojego Człowieczeństwa, aby zgromadzić całą rozproszoną ludzkość.

 Istotnie, sprawiłem, że z tego, co zostało oderwane od Mojego Człowieczeństwa (Ciało, Krew, Włosy), nic nie zaginęło podczas Zmartwychwstania, ale wszystko zostało ponownie zjednoczone w Moim Człowieczeństwie. Dzięki temu wcieliłem w siebie wszystkie stworzenia. Tak więc po tym wszystkim, jeśli ktoś odłącza się ode Mnie, to z upartej woli odrywa się ode Mnie, aby pójść na zatracenie.” (Tom 8, 06.09.1908)

Znajdując się w moim zwyczajowym stanie, śledziłam Godziny Męki Pańskiej. A mój słodki Jezus, podczas gdy Mu towarzyszyłam w tajemnicy Jego bolesnego biczowania, ukazał się cały obdarty ze skóry, a Jego Ciało było obnażone, i nie tylko pozbawione ubrania, ale także obdarte ze skóry. Można było policzyć jedna po drugiej, Jego kości. Jego wygląd był nie tylko przeszywający, ale straszny do oglądania. Wzbudzał jednocześnie lęk, strach, poważanie i miłość. Czułam, jak tracę mowę przy takiej przejmującej scenie. Chciałam uczynić, kto wie, co, aby pokrzepić mojego Jezusa, ale nie potrafiłam uczynić niczego. Widok Jego boleści zadawał mi śmierć. A Jezus, pełen dobroci, powiedział do mnie:
„Moja umiłowana córko, przyjrzyj Mi się uważnie, aby poznać dogłębnie Moje Boleści. Moje Ciało jest prawdziwym obrazem człowieka, który popełnia grzech. Grzech pozbawia go szat Mojej Łaski, a Ja, aby mu je przywrócić, pozwoliłem, by Mnie rozebrano z moich szat. Grzech go zniekształca i choć jest najpiękniejszym stworzeniem, jakie wyszło spod Moich Rąk, staje się najbrzydszym. Budzi wstręt i odrazę. Ja byłem najpiękniejszym ze wszystkich ludzi i mogę powiedzieć, że Moje Człowieczeństwo przybrało najbrzydszą postać, aby przywrócić piękno człowiekowi. Spójrz na Mnie, jak ohydny jestem!
Pozwoliłem zedrzeć z siebie skórę za pomocą biczowania, tak iż stałem się nie do poznania. Grzech nie tylko odbiera piękno człowiekowi, lecz także tworzy głębokie, ropiejące i zgorzelinowe rany, które niszczą najbardziej wewnętrzne części i trawią jego siły witalne, tak iż wszystko, co czyni, to martwe i uschłe dzieła, które odbierają mu godność jego pochodzenia i światło rozumu. Staje się ślepy. A Ja, aby wypełnić głębie jego ran, pozwoliłem, aby rozerwano Moje Ciało na strzępy i stałem się jedną wielką raną. A przelewając rzeki Krwi, wlałem siły witalne w ​​jego duszę, żeby przywrócić mu życie. Ach, gdybym nie posiadał w sobie Źródła Życia Mojej Boskości, która zastępowała Mi życie, tak jak Moje Człowieczeństwo umierało z każdym bólem, jaki Mi zadawano, tak też umarłbym już na początku Mojej Męki. A teraz Moje Boleści, Moja Krew i Moje rozdarte na strzępy Ciało są w nieustannym ruchu, aby dać życie człowiekowi. Ale człowiek odrzuca Moją Krew i nie przyjmuje życia, znieważa Moje Ciało i jest stale pokryty ranami. Och, jak bardzo odczuwam ciężar niewdzięczności!”
I rzucając się w moje ramiona, wybuchnął płaczem. Ja przytuliłam Go do serca, ale On usilnie płakał. Co za ból, widzieć Jezusa płaczącego! Wolałabym znieść jakąkolwiek inną boleść, żeby tylko nie płakał.
Tak więc współczułam Mu, pocałowałam Jego Rany i otarłam Jego Łzy. A On, jakby pocieszony, dodał:
„Czy wiesz, jak Ja postępuję? Jak ojciec, który bardzo kocha swojego syna, syna, który jest ślepy, koślawy i chromy. A co czyni ojciec, który kocha go do szaleństwa? Wydłubuje sobie oczy, wyrywa sobie nogi, obdziera skórę i wszystko oddaje synowi, i mówi: „Czuję się szczęśliwszy, gdy to Ja jestem ślepy, chromy i koślawy, pod warunkiem, że widzę, jak ty, mój synu, widzisz, chodzisz i stajesz się piękny … Och, jakże szczęśliwy jest ten ojciec, który widzi swojego syna patrzącego jego własnymi oczami, chodzącego jego własnymi nogami i okrytego jego własnym pięknem! Ale jaki byłby ból ojca, gdyby zobaczył, że jego niewdzięczny syn odrzuca jego oczy, nogi, skórę i woli pozostać brzydkim, takim jakim jest? Takim jestem Ja. Pomyślałem o wszystkim, ale oni, niewdzięczni, zadają Mi najbardziej surową boleść.” (Tom 14, 09.02.1922)

„… w rzeczywistości jestem nieustannie wyśmiewany przez wszystkie klasy ludzi. Jeśli ktoś się spowiada i nie dotrzymuje swoich postanowień, by Mnie nie obrażać, jest to kpina, jaką Mi robi.

 

Pan Jezus do Luizy Piccarrety:

„… w rzeczywistości jestem nieustannie wyśmiewany przez wszystkie klasy ludzi. Jeśli ktoś się spowiada i nie dotrzymuje swoich postanowień, by Mnie nie obrażać, jest to kpina, jaką Mi robi. Jeśli kapłan spowiada, głosi kazanie i udziela Sakramentów, a jego życie nie odpowiada słowom, które wypowiada, ani godności Sakramentów, których udziela, tak wiele kpin Mi robi, jak wiele słów wypowiada i jak wiele Sakramentów udziela.
Gdy Ja w Sakramentach przywracam im nowe życie, oni stroją sobie ze Mnie żarty, robią kpiny, a profanując je, przygotowują dla Mnie ubiór, żeby przebrać Mnie za szaleńca. Jeśli przełożeni nakazują poddanym ofiarę, cnotę, modlitwę i bezinteresowność, a sami prowadzą wygodne, rozpustne oraz interesowne życie, są to kpiny, jakie Mi robią. Jeśli przywódcy świeccy i kościelni chcą przestrzegania praw, a sami są pierwszymi gwałcicielami prawa, są to kpiny, jakie Mi robią. Och, ileż kpin Mi robią! Jest ich tak wiele, że jestem nimi zmęczony, zwłaszcza gdy pod przykrywką dobra ukrywają truciznę zła. Och, jakże się ze Mnie naśmiewają, jakbym był ich zabawką i rozrywką! Ale moja sprawiedliwość prędzej czy później ich wykpi i ukarze surowo. Ty się módl i wynagradzaj Mi te kpiny, które zadają Mi ból i sprawiają, że nie daję się poznać jako Ten, którym naprawdę jestem.” (Tom 13, 16.09.1921)


Ale jeszcze inne znaczenie miało owo więzienie i owa ciemność. Był to Mój długi pobyt w więzieniu Tabernakulum. Była to samotność, w której jestem pozostawiany. Dlatego często nie mam nikogo, do kogo mógłbym przemówić słowo lub na kogo zwrócić swoje Spojrzenie Miłości. Innym razem w Świętej Hostii odczuwam niegodne dotknięcia, smród zgniłych i błotnistych rąk.

 Pan Jezus do Luizy:
„Córko moja, podczas swojej Męki chciałem cierpieć także i więzienie, aby uwolnić stworzenie z więzienia grzechu. Och, jakim strasznym więzieniem jest dla człowieka  grzech! Jego namiętności związują go łańcuchem jak niegodziwego niewolnika, natomiast Moje więzienie i Moje łańcuchy go rozwiązywały  i uwalniały. Dla kochających dusz Moje więzienie stało się więzieniem Miłości, w którym mogły bezpiecznie przebywać i być chronione przed wszystkimi i przed wszystkim. A Ja wybrałem je, aby były dla Mnie jakby więzieniem i żywym Tabernakulum, które miało Mnie ogrzać przed chłodem kamiennych tabernakulów, a co więcej, przed chłodem stworzeń, które zamykając Mnie w sobie, sprawiają, że umieram z zimna i z głodu. Otóż wiele razy opuszczam więzienie Tabernakulum i przychodzę do twojego serca, aby ogrzać się przed zimnem i pokrzepić twoją miłością. A kiedy widzę, że Mnie poszukujesz w Tabernakulach kościołów, mówię do ciebie: „Czyż nie jesteś dla Mnie prawdziwym więzieniem miłości? Poszukuj Mnie w swoim sercu i kochaj Mnie”. (Tom 12, 04.12.1918)
„Córko, wrogowie pozostawili Mnie samego w więzieniu, okropnie związanego i w ciemności, tak iż wszystko wokół było gęstym mrokiem. Och, jak ta ciemność Mnie dręczyła! Moje ubranie było mokre od brudnych wód potoku. Czułem smród więzienia i ślinę, którą byłem opluty. Moje włosy były potargane i nie było żadnej litościwej dłoni, która by mogła je zgarnąć z Moich Oczu i Ust. Moje Ręce były związane łańcuchami, a ciemność nie pozwalała Mi dostrzec Mojego stanu, niestety, zbyt bolesnego i upokarzającego.
Och, jakże wiele mówił ten Mój bolesny stan w więzieniu! Przebywałem w więzieniu przez trzy godziny. Chciałem tym uzdrowić trzy epoki świata: epokę prawa natury, epokę prawa spisanego i epokę prawa łaski. Chciałem uwolnić wszystkich, zgromadzić wszystkich razem i przywrócić im wolność Moich dzieci. Przebywając tam przez trzy godziny chciałem uzdrowić trzy okresy życia człowieka: dzieciństwo, młodość i starość. Chciałem go uzdrowić, kiedy grzeszy z namiętności, woli i uporu. Och, jakże ciemność, którą widziałem wokół siebie, pozwalała Mi ​​odczuć gęstą ciemność stwarzaną przez grzech człowieka! Och, jak bardzo płakałem i mówiłem do niego: „O człowieku, to twoje grzechy wepchnęły Mnie w te gęste ciemności, tak iż cierpię, by dać ci światło. To twoja niegodziwość Mnie opluła, a ciemność nie pozwala Mi nawet tego zobaczyć! Spójrz na Mnie, jestem obrazem twoich grzechów. Jeśli chcesz je poznać, zobacz je we Mnie!”.
Ale wiedz, że w ostatniej godzinie, kiedy byłem w więzieniu, wstał świt i kilka przebłysków światła przedostało się ze szczelin. Och, jakże Moje Serce odetchnęło, kiedy zobaczyłem swój tak bolesny stan. A to oznaczało, że gdy człowiek jest zmęczony nocą grzechu, wokół niego jak świt powstaje Łaska, która wysyła mu przebłyski światła, aby go przywołać. Dlatego Moje Serce odetchnęło z ulgą. I w tym świcie widziałem ciebie, mojego ukochanego więźnia, którego Moja Miłość miała związać w tym twoim stanie. I widziałem, że w ciemnościach więzienia nie zostawiłabyś Mnie samego. Czekając na świt u moich stóp i podążając za Moimi pragnieniami, opłakiwałabyś wraz ze Mną noc człowieka. To Mi przyniosło ulgę i ofiarowałem Moje uwięzienie, aby udzielić ci łaski podążania za Mną.
Ale jeszcze inne znaczenie miało owo więzienie i owa ciemność. Był to Mój długi pobyt w więzieniu Tabernakulum. Była to samotność, w której jestem pozostawiany. Dlatego często nie mam nikogo, do kogo mógłbym przemówić słowo lub na kogo zwrócić swoje Spojrzenie Miłości. Innym razem w Świętej Hostii odczuwam niegodne dotknięcia, smród zgniłych i błotnistych rąk. Nie ma nikogo, kto mógłby Mnie dotknąć czystymi rękoma i uperfumować swoją miłością. A ileż to razy ludzka niewdzięczność pozostawia Mnie w ciemności bez słabego światła żarówki, tak iż Moje więzienie trwa i nadal będzie trwać. A ponieważ oboje jesteśmy więźniami – ty jesteś uwięziona w łóżku jedynie z miłości do Mnie, a Ja jestem więźniem dla ciebie – swoją Miłością chcę związać wszystkie stworzenia, używając łańcuchów, którymi jestem związany. W ten sposób będziemy towarzyszyć sobie nawzajem, ty zaś pomożesz Mi rozwinąć łańcuchy, aby do Mojej Miłości przywiązać wszystkie serca.” (Tom 13, 29.10.1921)

„Córko moja, grzech związuje duszę i hamuje ją w czynieniu dobra.

 

Pan Jezus do Luizy Piccarrety:

Dziś rano mój zawsze uwielbiony Jezus ukazał się cały związany, miał związane dłonie, stopy i talię. Z szyi opadał Mu podwójny łańcuch z żelaza, ale był tak mocno związany, że zapierał dech Jego Boskiej Osobie. Co za ciężka pozycja, że nawet kamienie mogłyby zapłakać!
A moje najwyższe Dobro, Jezus, powiedział do mnie: „Córko moja, w trakcie Mojej Męki wszystkie pozostałe boleści rywalizowały ze sobą, wymieniały się nawzajem i jedna ustępowała miejsca drugiej. Prawie jak czujki wstępowały, aby uczynić ze Mną co najgorsze, aby chełpić się, że jedna była lepsza od drugiej. Powrozów natomiast nigdy ze Mnie nie zdjęli – odkąd zostałem pojmany aż na górę Kalwarię, byłem zawsze związany. A co więcej, ciągle dodawali nowe powrozy i łańcuchy z obawy, że mógłbym uciec i żeby uczynić ze Mnie jeszcze większe pośmiewisko. Ale ileż bólu, zażenowania, upokorzeń i upadków sprawiły Mi te łańcuchy! Wiedz jednak, że w tych łańcuchach kryła się wielka tajemnica i wielka pokuta. Człowiek, kiedy zaczyna popadać w grzech, zostaje związany łańcuchami swego własnego grzechu, i jeśli jest to grzech ciężki, są to łańcuchy z żelaza, a jeśli lekki, są to łańcuchy z liny (powrozy). A więc ​​zaczyna kroczyć, czyniąc dobro i czuje szarpnięcie łańcuchów, a jego krok zacina się. Szarpnięcie, jakie odczuwa wyczerpuje go, osłabia i doprowadza do nowych upadków. Gdy pracuje, odczuwa szarpnięcie w dłoniach i niemal pozostaje tak, jakby nie miał rąk do czynienia dobra. Namiętności, widząc go tak związanego, świętują i mówią: „zwycięstwo jest nasze”, i z króla, którym jest, czynią go niewolnikiem brutalnych namiętności. Jakże wstrętny jest człowiek w stanie grzechu! A Ja, aby przełamać jego łańcuchy, chciałem być związany i nigdy nie chciałem przebywać bez łańcuchów, aby nieustannie trzymać moje łańcuchy w gotowości, i tym samym przełamać jego łańcuchy. A kiedy ciosy i pchnięcia doprowadziły do Mojego Upadku, rozkładałem jego ręce, aby go rozwiązać i ponownie uczynić wolnym.”
Ale kiedy to mówił, widziałam prawie wszystkich ludzi związanych łańcuchami. Wzbudzali oni litość. I modliłam się do Jezusa, aby dotknął swoimi łańcuchami ich łańcuchów, tak aby przez dotyk jego łańcuchów przełamane zostały wszystkie łańcuchy stworzeń. (Tom 13, 16.11.1921)

„Córko moja, grzech związuje duszę i hamuje ją w czynieniu dobra. Umysł odczuwa łańcuch grzechu i nie może zrozumieć dobra. Wola odczuwa łańcuch, który ją otacza i czuje się otępiała, i zamiast pragnąć dobra pragnie zła. Związane pragnienie odczuwa przycinanie skrzydeł i nie może wzlecieć do Boga. Och, jakże wzbudza we Mnie litość widok człowieka związanego swoimi własnymi grzechami. Oto dlaczego pierwszą boleścią, jaką chciałem przecierpieć podczas Mojej Męki, były łańcuchy. Chciałem być związany, aby uwolnić człowieka z jego łańcuchów. Jak tylko łańcuchy, które cierpiałem, Mnie dotykały, zamieniały się w łańcuchy miłości, które, dotykając człowieka, spalały i przełamywały jego łańcuchy, i związywały go moimi miłosnymi łańcuchami. Moja Miłość jest czynna, nie potrafi trwać bezczynnie. Dlatego dla wszystkich i dla każdego przygotowałem to, co jest konieczne, aby przywrócić go do jego pierwotnego stanu, uzdrowić i ponownie upiększyć. Uczyniłem wszystko, tak aby, jeśli się zdecyduje, mógł znaleźć wszystko gotowe i do swojej dyspozycji. Trzymam więc moje łańcuchy w pogotowiu, aby spalić jego łańcuchy, trzymam kawałki Mojego Ciała, aby okryć jego rany i ozdobić go pięknem, oraz Moją Krew, aby przywrócić mu życie. Wszystko jest przeze Mnie przygotowane. Trzymam w pogotowiu dla każdego to, co jest potrzebne, ale Moja Miłość pragnie się oddać, chce działać. Czuję zapał i nieodpartą siłę, która nie daje Mi spokoju, jeśli nie dam tego, co jest potrzebne każdemu. A wiesz co Ja czynię? Kiedy widzę, że nikt tego nie przyjmuje, skupiam moje łańcuchy, kawałki Mojego Ciała i Moją Krew w tych, którzy tego pragną i którzy Mnie kochają. I zasypuję ich pięknem, okręcając ich całych moimi łańcuchami Miłości. Pomnażam im stokrotnie życie łaski i tym sposobem Moja Miłość daje sobie upust i się uspokaja.”
Ale kiedy to mówił, ujrzałam, że Jego łańcuchy, kawałki Jego Ciała i Jego Krew, śpieszyły ku mnie. A On zabawiał się, nakładając je na mnie i całą mnie okręcając. Jak dobry jest Jezus! Niech będzie zawsze Błogosławiony! (Tom 14, 18.03.1922)

Upłynęły dwa tysiące lat od kiedy Jestem obecny w Kościele w Sakramencie Mojej Milości a nadal pozostaje nieznany,zapomniany,opuszczony i traktowany jak rzecz,

  Nadstaw ucha twojego serca a będę do ciebie przemawiał... Upłynęły dwa tysiące lat od kiedy Jestem obecny w Kościele w Sakramencie Mojej M...